MAGDALENA ZDRENKA

 

FOT. TOURISM AUSTRALIA

W morskich głębinach kryje się tak wielkie bogactwo podwodnych krajobrazów, unikalnych ekosystemów i różnorodnych gatunków, że trudno wybrać jeden najpiękniejszy i najciekawszy rejon. Na szczęście wcale nie musimy tego robić. Możemy zwiedzać je wszystkie po kolei, ale nie łudźmy się niepotrzebnie, na pewno nie uda nam się zobaczyć wszystkiego. Jedno życie to za mało na poznanie całego podmorskiego raju na ziemi.

 

Nurkowanie bardzo szybko staje się pasją. Wówczas krótkie wizyty w podwodnym świecie przestają wystarczać. Warto więc od czasu do czasu zaplanować sobie dłuższą wyprawę, wypełnioną licznymi atrakcjami, żeby zaspokoić głód eksplorowania głębin i zdobyć nowe ciekawe doświadczenia.

W tym artykule chcielibyśmy zaprezentować 10 cudownych miejsc na naszej planecie, które użytkownicy międzynarodowego portalu nurkowego HotDive (www.hotdive.com) odwiedzają najchętniej, aby później dzielić się na stronie swoimi wrażeniami oraz zdjęciami z podwodnych wypraw. A wszystko w myśl motta: sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga.

 

W poszukiwaniu żółwia słoniowego – wyspy Galapagos, Ekwador

Wyspy Galapagos to z pewnością jedno z najpiękniejszych miejsc nurkowych na świecie. Lawa, która zastygła pod wodą po erupcji wulkanu, stworzyła niesamowity podwodny krajobraz. Ten rejon upodobały sobie szczególnie morskie zwierzęta. Spotkać tu możemy m.in. najróżniejsze gatunki rekinów (galapagoskie, młoty, wielorybie czy tygrysie), delfiny, lwy morskie (uchatki kalifornijskie), a także przy odrobinie szczęścia stada orleni, płaszczki złote, olbrzymie manty, ławice barakud i sardynek oraz orki i marliny błękitne. Wyspy Galapagos słyną jednak głównie z żółwi słoniowych. To od nich wzięła się nazwa archipelagu – Insulae de los Galopegos, którą nadał w 1535 r. biskup Panamy Tomás de Berlanga. Jego statek spychany przez prądy morskie podczas rejsu do Peru dotarł tu całkiem przypadkiem. Hiszpan ujrzawszy gigantyczne żółwie, nazwał je słowem określającym stosowany wtedy rodzaj siodła (galápago), który przypominały mu ich skorupy.

Najpopularniejszymi tutejszymi miejscami nurkowymi są okolice wysp Wolf i Darwin. Od 1959 r. większa część archipelagu (aż 97 proc.) należy do Parku Narodowego Galapagos (Parque Nacional Galápagos), a poruszanie się po wyznaczonych szlakach możliwe jest jedynie z przewodnikiem. Poza tym opuszczając ląd, trzeba dokładnie zdezynfekować buty, aby nie przewozić z wyspy na wyspę niepożądanych mikroorganizmów. Na archipelagu wyróżnia się dwa sezony: od grudnia do maja dni są tu ciepłe i słoneczne, a od lipca do września – chłodne i zachmurzone. Czerwiec, październik i listopad uważa się za tzw. miesiące przejściowe. Na Galapagos występują oficjalnie dwie pory roku: deszczowa (od lipca do grudnia) i sucha (od stycznia do czerwca). Planując wyprawę, warto jednak pamiętać, że nocne nurkowania są tutaj zabronione, a wody w tych rejonach nie należą do najcieplejszych (ich temperatura waha się między 15 a 24°C). Kolejnym utrudnieniem mogą być silne prądy morskie i liczne skały. Widoczność pod wodą wynosi od 5 do 25 m (najczęściej 12–18 m). Panujące na Galapagos warunki nie należą do najłatwiejszych, dlatego wybierając się w te strony najlepiej zaopatrzyć się w 5- lub 7-milimetrowe pianki z kapturami lub suche skafandry. Na tym ekwadorskim archipelagu znajduje się tylko jedna komora dekompresyjna – na wyspie Santa Cruz (druga jest w Guayaquil – już na kontynencie południowoamerykańskim). Odwiedzając słynne Wyspy Żółwie, jak często mówi się o Galapagos, mamy jednak gwarancję zapierających dech w piersiach nurkowań w towarzystwie dużych ryb. Jeśli pragniemy niezapomnianej przygody, warto zdecydować się tutaj na 5- lub 7-dniowy rejs nurkowy na pokładzie komfortowej łodzi. Dzięki temu dotrzemy do większej liczby spektakularnych miejsc niż podczas standardowych dziennych wypłynięć z wysp.    

 

Wśród ławicy barakud – Sipadan, Malezja

Rozległe rafy, niesamowite zwierzęta i zapierająca dech w piersiach laguna tworzą charakterystyczny krajobraz Borneo. To jedno z nielicznych miejsc, które każdy miłośnik nurkowania z pewnością  chciałby odwiedzić. Perłą Malezji, w jej skład wchodzi północna część Borneo, jest niewątpliwie leżący w pobliżu wschodnich wybrzeży Sipadan. Ta ciemnozielona wyspa, otulona pasmem śnieżnobiałej plaży i otoczona turkusowymi wodami morza Celebes stanowi oazę dla wspaniałych, rzadkich gatunków fauny i flory. Nic dziwnego, że kiedy w latach 80. XX w. pojawił się tutaj Jacques-Yves Cousteau, francuski podróżnik i badacz mórz, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.

Jedną z najsłynniejszych atrakcji nurkowych w okolicy Sipadanu jest położona na głębokości ok. 20 m Turtle Cave, czyli Jaskinia Żółwi, której dno pokrywają szkielety tych zwierząt. Według miejscowej legendy przypływają do niej stare osobniki, aby dożyć reszty swoich dni. Jaskinię warto polecić przede wszystkim doświadczonym nurkom, ponieważ dla amatorów jej zwiedzanie może być niebezpieczne.

Wielką popularnością cieszy się również pobliski Barracuda Point – urocze siedlisko  największych na świecie ławic barakud. W celu ochrony tutejszej przyrody w 2005 r. zamknięto na Sipadanie wszystkie hotele. Dlatego też przybywający w te strony znajdą zakwaterowanie w czynnych przez cały rok ośrodkach wypoczynkowych na wyspach Mabul czy Kapalai.

 

Odkrywanie podwodnych jaskiń – półwysep Jukatan, Meksyk

Meksykański półwysep Jukatan to zdecydowanie jeden z najciekawszych rejonów świata, polecany przez wiele biur podróży nie tylko ze względu na niezapomniane atrakcje nurkowe, ale także na liczne pozostałości po bogatej kulturze Majów. Dla miłośników podwodnych przygód prawdziwą perełką jest tutaj system zalanych jaskiń z niewiarygodnie przejrzystą wodą, w której widoczność dochodzi niekiedy do kilkudziesięciu metrów. Cenoty, bo o nich mowa, to w rzeczywistości niesamowite formacje stalaktytów i stalagmitów tworzące fantastyczny krajobraz. Ich nazwa wywodzi się od słowa dzonot, które w języku Majów oznacza studnię. Szacuje się, że na tym terenie znajduje się kilka tysięcy cenotów, z czego tylko 200 zostało odkrytych. Stanowią one najdłuższy podziemny system rzek i jaskiń na świecie, a co za tym idzie nie lada wyzwanie dla pasjonatów podwodnych wypraw. W wielu z nich możemy nurkować bez specjalistycznych uprawnień, jedynie pod bacznym okiem instruktora. Dodatkowych wrażeń dostarczają wpadające do wnętrza jaskiń promienie słońca, które tworzą niepowtarzalną grę świateł. 

                Poza tym od listopada 2010 r. w wodach niedaleko meksykańskiej Isla Mujeres (Wyspy Kobiet), obok słynnego kurortu Cancún, możemy zwiedzać największe na świecie podwodne muzeum (Museo Subaquatico de Arte – MUSA), gdzie prezentowane są naturalnej wielkości rzeźby angielskiego artysty Jasona deCaires Taylora, wykonane z piaskowca. Mają one nie tylko być niepowtarzalną atrakcją turystyczną, lecz także pomóc w odbudowie naturalnej rafy.

 

Z wizytą u Nemo – Wielka Rafa Barierowa, Australia

Wielka Rafa Barierowa (Great Barrier Reef) jest bez wątpienia największa i najpiękniejsza na świecie. Ciągnąca się na przestrzeni 2600 km wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża Australii, widoczna bywa nie tylko z okna samolotu, ale nawet i z kosmosu. Żyje tu ponad 1500 gatunków ryb, 400 rodzajów koralowców, prawie 5000 odmian mięczaków i 10 000 różnych typów gąbek. Niektóre fragmenty rafy mają wiek powyżej 18 mln lat, a znaczna jej część – 2 mln. Nic więc dziwnego, że ten jeden z największych na świecie cudów natury znalazł się w 1981 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Poza tym w 1975 r. rząd Australii objął to miejsce ochroną Parku Morskiego Wielkiej Rafy Barierowej (Great Barrier Reef Marine Park), w którym w disnejowskim filmie animowanym Gdzie jest Nemo? mieszkała tytułowa rybka błazenek.

 

Wokół bezludnych wysp – Poor Knights, Nowa Zelandia

                                                                                                            FOT. TOURISM, NEW ZELAND

Okazuje się, że Nowa Zelandia przyciąga swym pięknem nie tylko wielbicieli popularnej trylogii Władca  Pierścieni – adaptacji dzieła J. R. R. Tolkiena według Petera Jacksona, ale także licznych amatorów podwodnych tajemnic. Niezwykłych doznań dostarczają nurkowania wokół Poor Knights – bezludnego dziś archipelagu, oddalonego godzinę rejsu statkiem od wschodnich wybrzeży Wyspy Północnej. W okolicznym lesie wodorostów, charakterystycznym raczej dla wód chłodnych, odkryjemy gatunki roślin i zwierząt z ciepłych akwenów. Dlatego też ten niepowtarzalny zakątek antypodów okrzyknięty został najpiękniejszym nurkowiskiem zimnowodnym świata. 

Zabawa z płaszczką – Kajmany

Opisując najwspanialsze miejsca nurkowe na ziemi, trudno pominąć położone na Morzu Karaibskim, odkryte przez samego Krzysztofa Kolumba, Kajmany. Miejscowe legendy mówią o niejednym skarbie ukrytym na wyspach oraz karawelach pełnych złota, które przed wiekami rozbiły się o tutejsze rafy. Przez cały rok przyjeżdżają tu liczni turyści z całego świata.

Najczęściej odwiedzane miejsca na Małym Kajmanie to Grundy’s Wall, Lea’s Lookout, Randy’s Gazebo czy Jackson’s Wall. Pod powierzchnią wody czeka na nas wielobarwna kraina fiołkowych gorgonii, żółtych gąbek i różowych koralowców. Można tu spotkać także rekiny rafowe, mureny, stada barakud i wielkich tarponów, żółwie, rogatnice, papugoryby, pokolce, langusty, ogromne płaszczki oraz setki innych morskich zwierząt. Ta różnorodność przyprawia niemal o zawrót głowy.

 Na Wielkim Kajmanie w Stingray City na głębokości zaledwie kilku metrów rezydują ławice olbrzymich, często dwumetrowych ogończy (z rzędu płaszczek orleniokształtnych). Przyzwyczajone do turystów oczekują nie tylko należytego poczęstunku, ale przede wszystkim wspólnej zabawy, podczas której nierzadko starają się zdjąć z nurka elementy wyposażenia. Dlatego używanie fajek jest tu raczej niewskazane.

 Pasjonaci przygód koniecznie powinni odwiedzić leżące na białym piaszczystym dnie przy Małym Kajmanie wraki statków Oro Verde i Soto Trader. Poza tym warto zanurkować także do zatopionej w okolicznych wodach pięknej rzeźby syrenki.

 

Oko w oko z langustą – Los Roques, Wenezuela

Niezapomnianych wrażeń dostarcza również nurkowanie na należącym do Wenezueli rajskim archipelagu Los Roques. Składa się on z ponad 300 koralowych wysp i wysepek, które zamykają wody Morza Karaibskiego na kształt wielkiego malowniczego jeziora. To właśnie ten region upodobały sobie szczególnie langusty. Miłośnicy podwodnych przygód mogą podziwiać je tutaj z bliska. W 1972 r. został utworzony Park Narodowy Archipelag Los Roques (Parque Nacional Archipiélago de Los Roques). Turystom udostępnia się w jego obrębie takie wspaniałe miejsca nurkowe, jak np. koralowe wyspy Noronquí, Francisquí, Madrisquí i Dos Mosquises, czy też podwodne ściany koralowców Boca de Cote. Odważniejsi eksploratorzy morskich głębin mogą odwiedzić także Cavernas de Las Salinas – jaskinie z rekinami i skorupiakami. Park Narodowy Archipelag Los Roques szczyci się jednymi z najbardziej różnorodnych i najlepiej zachowanych raf koralowych na Morzu Karaibskim.  

 

Spotkanie z rekinem wielorybim – Apo Reef, Filipiny

Obowiązkowym punktem wyprawy na Filipiny jest Park Naturalny Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), położony u zachodnich wybrzeży wyspy Mindoro. Dzieli się on na dwie laguny: północną i południową, gdzie organizuje się nurkowania zarówno dzienne, jak i nocne. Pod wodą można tu podziwiać ponad 500 najróżniejszych gatunków zwierząt i roślin: od delikatnych ślimaków nagoskrzelnych i koników morskich po potężne rekiny wielorybie.

Jedną z głównych atrakcji Apo Reef stanowią pozostałości po zaciekłych walkach Japończyków z Amerykanami podczas II wojny światowej. Miłośnicy wraków z pewnością powinni zwiedzić 152-metrowy japoński frachtowiec o wdzięcznej nazwie Kyokuzan Maru, zanurzony nieopodal wyspy Coron.

 

Nurkowanie w studni – Great Blue Hole, Belize 

Na wspomnianym już półwyspie Jukatan, oblewanym od wschodu przez turkusowe wody Morza Karaibskiego, leży Belize. Jego wybrzeże otacza niezwykłej urody świat podwodny. W odległości 70 km w głąb morza od Belize City, dawnej stolicy kraju, pośrodku słynnego atolu Lighthouse Reef znajduje się legendarna studnia – Great Blue Hole (Wielka Błękitna Dziura). W rzeczywistości jest to wapienny lej krasowy, który powstał poprzez zapadnięcie się stropu jaskini w czasie ostatniej epoki lodowcowej. Pionowe ściany opadają na głębokość mniej więcej 35 m, jednak widoczność w tym miejscu dochodzi nawet do 60 m. Za tym odcinkiem studnia rozszerza się i tworzy ogromną salę z wielkimi stalaktytami. Niektóre z nich mają długość aż 15 m. Dno sali znajduje się na głębokości 125 m i dotarli do niego tylko nieliczni śmiałkowie. Dzięki dużej przejrzystości wody mniej doświadczeni nurkowie mogą uprawiać wokół pierścienia rafy wyrosłej na brzegach Great Blue Hole snorkeling, czyli pływanie z fajką i maską.

 

Śladami wielkich diugoni – Marsa Alam, Egipt

Jednym z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez osoby nurkujące lub te, które dopiero chcą rozpocząć przygodę z nurkowaniem, jest niewątpliwie Egipt. Mieszkańcy Europy mogą do niego dotrzeć szybko i za stosunkowo niewielkie pieniądze. Morze Czerwone przyciąga nie tylko ze względu na sprzyjający klimat i doskonałą temperaturę wody, ale przede wszystkim dzięki wielkiemu bogactwu życia podwodnego. Nurkowie ściągają tutaj na spotkanie z uroczym napoleonem (wargaczem garbogłowym), posępną skrzydlicą czy przebiegłą barakudą. W Marsa Alam w południowo-wschodnim Egipcie natrafimy zaś także na słynne diugonie (czasem mylone z krowami morskimi – gatunkiem wytępionym w XVIII w.), a przy odrobinie szczęścia również na delfiny. Najpopularniejszymi miejscami wśród miłośników podwodnych przygód są tu m.in. Abu Ghusoon, Marsa El Foukery, Marsa Samadai i Marsa Shagra (dostępne z brzegu) oraz dziewicza rafa Elphinstone, Habili Nakari, zatoka Marsa Abu Dabab i Sharm Abu Dabab (nurkowania z łodzi). Średnia temperatura wody waha się od 21 (w styczniu) do 29°C (w sierpniu).          

FOT. CAYMAN ISLANDS, DEPARTAMENT OF TOURISM

Poza tym spragnieni wrażeń turyści, oprócz przepięknej fauny i flory Morza Czerwonego, a także kwitnącej w październiku rafy koralowej, mogą podczas safari nurkowego zwiedzić też ciekawe wraki statków. Wśród nich uwagę zwraca zatopiony w 1991 r. i leżący na głębokości od 10 do 30 m w okolicach Safagi (Safadży) duży prom pasażerski Salem Express, który na swoim ponad 100-metrowym pokładzie przewoził kilkuset pielgrzymów wracających z Mekki (głównie Egipcjan).

Rafy w rejonie Marsa Alam są nadal dziewicze, pełne życia i bardzo bogate w różnorodne stworzenia. Można tu nurkować nie tylko z legendarnymi diugoniami, ale zaraz przy brzegu z ogromnymi żółwiami morskimi (zielonymi i oliwkowymi) skubiącymi spokojnie trawy na dnie licznych zatok Morza Czerwonego. Marsa Alam słynie również z tzw. Dolphin House, czyli Domu Delfinów. Do tej pięknej rafy koralowej dociera się łodzią. Nurkowie spotkają tutaj stada przyjaznych delfinów.  

Mamy nadzieję, że ten krótki opis najwspanialszych atrakcji nurkowych na naszej planecie nie tylko zachęcił do wypraw niezdecydowanych, lecz także pomógł miłośnikom nurkowania zaplanować swoją kolejną podróż. Jednak ostrzegamy: kto raz zajrzy do tego magicznego podwodnego królestwa, zostawi w nim serce na zawsze.

 


 

Artykuły wybrane losowo

Etiopia – ginący świat

KATARZYNA DUDEK

 

                                                                                                                 FOT. MAJKA SZURA/WWW.POLKATRAVEL.PL 

<< Etiopia to kraj, który pozostaje w sercu na zawsze, a podróżowanie po nim jest łatwiejsze niż myślimy. Powinni się o tym przekonać szczególnie ci, którzy nie odwiedzili jeszcze tzw. Rogu Afryki. Z pewnością będą zachwyceni bezcennymi skarbami dawnej Abisynii. >>

Podróżującym po Etiopii polecam wybór kompletnej trasy, tzn. zwiedzenie terenów północnych (do Aksum) połączone z wyprawą na południe (aż do granic słonego Jeziora Turkana, dawniej Jeziora Rudolfa). Ten program można wzbogacić o wycieczkę do położonego na wschodzie muzułmańskiego miasta Harar (Harer) oraz na plantacje kawy na zachodzie lub wymagający idealnego zdrowia wyjazd do Kotliny Danakilskiej (Afaru) – depresji w zapadlisku tektonicznym wchodzącym w skład Wielkich Rowów Afrykańskich. Dlaczego warto przemierzyć ten kraj wzdłuż i wszerz, żeby zobaczyć jak najwięcej miejsc? Otóż tempo zachodzących tu zmian jest tak duże, że trzeba się śpieszyć, aby zdążyć poznać prawdziwą afrykańską Etiopię. 

Więcej…

Słoneczna Tajlandia pachnąca przyprawami

MS Borsang s umbrellas-Chiang Mai-036BB

Tajki malujące wzory kwiatowe na parasolkach w wiosce Bo Sang pod Chiang Mai

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

MAGDALENA PINKWART

www.turystyka24.tv

 

Głośna Tajlandia z powietrzem przepełnionym egzotycznymi zapachami ma ponad 3,2 tys. km linii brzegowej. Plaże są tu zwykle usłane białym piaskiem i otoczone wysokimi palmami. Ten obraz rajskiej krainy dopełniają setki malowniczych wysepek, tysiące błyszczących złotem buddyjskich świątyń i dziko żyjące zwierzęta.

 

Wody w zatokach Tajlandii czasem przybierają kolor lazurowy, innym razem bardziej przypominają opalizujący w promieniach słonecznych szafir. Wszystko zależy od tego, czy patrzymy na nie rankiem czy o zachodzie słońca, z wysypanej drobnym piaskiem plaży czy pokładu jachtu, i – oczywiście – od pory roku. Tylko jedno się nie zmienia. Oblewające tajlandzkie wybrzeże wody są zawsze czyste i rozkosznie ciepłe, a kąpiel w nich jest jak seans w luksusowym gabinecie odnowy biologicznej.

 

Podróż po Tajlandii warto rozpocząć właśnie od wizyty w spa. Słynne na cały świat tajskie masaże relaksują jak nic innego. Wystarczy godzina czy dwie terapeutycznego dotyku doświadczonej masażystki, która ugniata skórę rękami albo delikatnie wciera w nią ciepłe, aromatyczne olejki, aby ciało stało się rozluźnione i wypoczęte, a dusza – lekka. Salony oferujące takie usługi znajdziemy tu niemal przy każdej ulicy, w eleganckich willach, ale także na licznych bazarach. Dla turysty z Europy tajskie masaże nie są zbyt dużym wydatkiem. Tutejsi masażyści stosujący wiedzę opartą na wielowiekowej tradycji potrafią zdziałać cuda.

 

RĘCE, KTÓRE LECZĄ

 

Takie właśnie cuda z pewnością będą nam potrzebne po długiej podróży. Jak każda droga do raju wyprawa do Tajlandii nie należy do najłatwiejszych. Ten kraj dzieli od Polski ponad 8 tys. km. Na razie nie ma regularnych bezpośrednich połączeń tradycyjnych linii lotniczych z żadnego polskiego miasta do Bangkoku, choć biura podróży organizują – oczywiście – loty czarterowe: Rainbow do tajskiej metropolii, a Itaka do miasta Krabi (ich ceny zaczynają się od ok. 2800 zł za jedną osobę w obie strony). Polacy muszą zatem na ogół lecieć z przesiadką np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – Dubaju (Emirates), Katarze (Qatar Airways), Niemczech (Lufthansa), Francji (Air France), Szwajcarii (SWISS), Holandii (KLM), Austrii (Austrian Airlines z Wiednia) czy Rosji (Aeroflot). Ta sytuacja może się wprawdzie niedługo zmienić, bo tajlandzki tani przewoźnik Thai AirAsia X planuje wprowadzić bezpośrednie kursy do Warszawy z lotniska Bangkok-Don Mueang, ale póki co trzeba się pogodzić z tym, że podróż z naszego kraju do tej części Azji trwa zazwyczaj kilkanaście godzin. Do tego dochodzi zmiana strefy czasowej. Pomiędzy Polską a Tajlandią różnica czasu wynosi 5 godz. w okresie letnim i 6 godz. w okresie zimowym. Pierwszego dnia będziemy więc musieli przestawić swoje zegarki do przodu i zmierzyć się z przykrymi objawami jet lagu. Na takie dolegliwości nie ma na nic lepszego niż właśnie relaksujący tajski masaż i filiżanka rozgrzewającej zielonej herbaty z dodatkiem imbiru i mieszanki miejscowych ziół. Potem z nowymi siłami można rozpocząć zwiedzanie, a zdecydowanie jest tu co oglądać. Tajlandia to duży kraj (o powierzchni ponad 510 tys. km²) z wieloma zabytkami i bogatą kulturą. Poza tym znajdują się w nim również rajskie plaże, na których chciałoby się odpoczywać bez końca. Już sam gigantyczny wielopoziomowy Port Lotniczy Bangkok-Suvarnabhumi stanowi przedsmak głośnego, kolorowego, egzotycznego świata, w jakim mamy się zanurzyć. Co chwilę odlatują stąd samoloty do najciekawszych miast i regionów Tajlandii: Chiang Mai, Chiang Rai, Hat Yai, prowincji Krabi czy na wyspę Phuket. Zanim wybierzemy się do jednego z tych wakacyjnych rajów, warto poświęcić trochę czasu, żeby poznać tętniącą życiem stolicę kraju.

 

AZJATYCKIE MIASTO ANIOŁÓW

 

Bangkok to najgorętsza stolica świata, a zarazem obecnie najchętniej odwiedzane miasto na ziemi (przed Londynem i Paryżem). Jego pełna nazwa w języku tajskim brzmi Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit, w skrócie Krung Thep, czyli Miasto Aniołów. Żyje tu niemal 9 mln ludzi. Metropolia wystrzela w niebo setkami szklanych wieżowców, które mieszczą klimatyzowane biura i luksusowe hotele. Nad głowami przechodniów śmigają nowoczesne pociągi naziemnej kolei zwanej Skytrain. Tylko one i łodzie na rzece Menam (Chao Phraya) są w stanie uniknąć ciągłych korków. Warto pamiętać o tym, że Bangkok jest także drugim najbardziej zakorkowanym miastem świata (zaraz po stolicy Meksyku). Po plątaninie ulic w gigantycznych zatorach wolno przesuwają się tysiące samochodów. Pomiędzy nimi na pełnym gazie bohatersko przeciskają się setki skuterów i tuk-tuków. Jako kierowca zjeździłam wiele krajów, ale trzy razy zastanowiłabym się, zanim wyruszyłabym na przejażdżkę po tajlandzkiej metropolii. Poruszanie się po Bangkoku wymaga nie tylko niezwykłej sprawności i znajomości topografii miasta, ale też straceńczej odwagi. Z pewnością nie brakuje jej właścicielom tuk-tuków – małych, kolorowych trójkołowych pojazdów z pasażerską przyczepką. Choć niektórzy uważają jazdę pędzącą zmotoryzowaną rikszą bez pasów bezpieczeństwa za czyste szaleństwo, to zdecydowanie obowiązkowa atrakcja podczas każdej wycieczki do Tajlandii, zwłaszcza jeśli podróżujemy większą grupą. Gdy wyruszymy w trasę kilkoma tuk-tukami, ich kierowcy z dziką radością będą się ścigać, wyprzedzać i pogłaśniać azjatycką muzykę rozbrzmiewającą z małych radyjek. To przeżycie jedyne w swoim rodzaju, a koszt przejazdu jest niewygórowany. Trzeba jednak pamiętać, aby ostro negocjować cenę jeszcze przed zajęciem miejsca na siedzeniu pasażera, szczególnie w popularnych wśród turystów rejonach. Kierowców tuk-tuków ponosi nie tylko na drodze, ale także przy podawaniu początkowej kwoty opłaty za swoją usługę.

 

ULUBIENIEC NARODU

 

Pierwsze kroki kierujemy do największej atrakcji turystycznej miasta. Wielki Pałac Królewski jest sercem Bangkoku i stanowi obowiązkowy punkt wycieczki do stolicy. Zdobiony złotymi dachami, okazały kompleks był oficjalną rezydencją królów Tajlandii w latach 1782–1925. Leży w zakolu rzeki Menam, w samym centrum starej części miasta. Warto wybrać się tutaj do Wat Phra Kaew, aby zobaczyć słynnego Szmaragdowego Buddę wykonanego z zielonego jadeitu. Komnata, w której się znajduje, to najświętsze miejsce w kraju, a sama figura – choć niewielka (66-centymetrowa) – robi duże wrażenie. W tym rejonie Bangkoku pełno jest zabytkowych budowli i świątyń. Obok tłumnie odwiedzanych przez turystów obiektów wznoszą się zatopione w zieleni budynki rządowe i rezydencja króla Tajlandii (Amphorn Sathan Residential Hall).

 

Warto pamiętać, że w 2016 r. w wieku 88 lat zmarł ukochany władca narodu. W październiku, w rok po jego śmierci, odbędą się państwowe uroczystości pogrzebowe. Bhumibol Adulyadej, król Rama IX, rządził przez 70 lat, był wielkim reformatorem i dobroczyńcą swoich poddanych. Traktowano go tu jak dobrego ojca, a jego wspomnienie wywołuje u Tajów szczere łzy smutku. Od roku w całym kraju trwa żałoba narodowa, na ulicach rozstawione są zdjęcia władcy przepasane żałobnym kirem, a miejscowi noszą przypięte na piersi czarne wstążeczki. W samolotach tajskich przewoźników puszczane przed lotem komunikaty dotyczące bezpieczeństwa poprzedza informacja o pogrążonym w smutku narodzie. Turyści bywają zaskoczeni tym, że czasem nawet niewinna rozmowa na temat zmarłego króla może doprowadzić rozmówcę do płaczu. Dlatego w trakcie wizyty w Tajlandii należy okazywać szacunek zarówno samemu władcy, jak i wszystkim członkom rodziny panującej.

 

CHRUPIĄCE TARANTULE

 

Choć zajmujący ogromną powierzchnię Bangkok (niemal 1,6 tys. km², czyli mniej więcej trzy razy tyle co Warszawa) nie ma jednego wyraźnego centrum, wszystkie drogi prowadzą turystów odwiedzających miasto na Khao San. Ta głośna, zatłoczona ulica tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. Można tu kupić pamiątki, ubrania i biżuterię, pyszne i bardzo tanie jedzenie przyrządzane na miejscu, owoce i świeże soki. Dla śmiałków znajdą się stragany ze smażonymi w głębokim tłuszczu larwami, skorpionami, szarańczami, chrupiącymi świerszczami i olbrzymimi tarantulami. Ci, którzy chcą poczuć dreszcz emocji, ale nie są gotowi na spróbowanie wielkiego pająka, mogą podjąć podobne kulinarne wyzwanie na targu owoców. Sprzedaje się na nim inną ciekawą osobliwość z tej części świata – kolczastego duriana. Ten nazywany królem owoców specjał wydziela mieszaninę woni z publicznej toalety i męskiej szatni pełnej graczy po wyczerpującym meczu. Nieprzyjemny zapach czuć już przez twardą skórę, dlatego sprzedawcy pracujący przy stoisku z durianami zakładają maseczki i rękawiczki, a dojrzałość towaru sprawdzają, tłukąc w niego kijem. Linie lotnicze zakazują przewożenia tego owocu w bagażu podręcznym. Hotelarze twierdzą, że jeśli ktoś zje go w pokoju, to pomieszczenie przez tydzień jest nie do użytku. Mimo tych przykrych doznań zapachowych durian uchodzi za wyjątkowo smaczny specjał wart wszelkich poświęceń… Według mnie przyjemność z jego jedzenia przypomina doznania przy delektowaniu się budyniem waniliowym z czosnkiem, ale najlepiej spróbować owocu samemu i wyrobić sobie własne zdanie.

 

AMERYKAŃSCY ŻOŁNIERZE I ŁAGODNE TAJKI

 

Bangkok- Chakri Maha Prasat Throne Hall

Kompleks Wielkiego Pałacu Królewskiego w Bangkoku

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

Kiedy już nacieszymy się atmosferą Bangkoku, możemy ruszać na spotkanie z największymi atrakcjami kraju. Turyści lubiący plażowanie i luksusowy wypoczynek powinni wybrać się do pobliskiego miasta Pattaya położonego nad Zatoką Tajlandzką. Dziś to nowoczesny kurort z setkami hoteli na wybrzeżu, ale jeszcze w latach 60. XX w. był jedynie skromną wioską rybacką. Potem zaczęli tu przyjeżdżać amerykańscy żołnierze zwolnieni ze służby po walkach w Wietnamie. Chętnie zostawali na długie miesiące skuszeni ciepłymi wodami, świecącym przez cały rok słońcem, ciągnącą się wzdłuż miejscowości plażą w kształcie księżyca, pokrytą drobnym, białym piaskiem, i – oczywiście – niezwykłą urodą i łagodnym charakterem Tajek. Z czasem miejsce przekształciło się w popularny ośrodek turystyczny. W okolicy można nurkować, surfować, pływać na nartach wodnych, żeglować, wędkować, a także wybrać się łodzią na wycieczkę na pobliskie wyspy. Kilkugodzinne rejsy organizują touroperatorzy z Ocean Marina Yacht Club, jednej z najlepszych przystani w całej Azji. Wyprawy luksusowymi jachtami są tutaj znacznie tańsze niż w Europie. Katamaran kołysze się na falach i zawija do cichych zatoczek, gdzie można zeskoczyć do wody i poczuć na własnej skórze jej przyjemne ciepło. Jeśli podpłyniemy bliżej do jednej z zielonych wysepek, spotkamy dziko żyjące małpy, które z wdzięcznością przyjmą od nas podarki w postaci świeżych owoców serwowanych na pokładzie.

 

W Pattai koniecznie trzeba odwiedzić uważany za największy na świecie targ wodny (floating market). Na targowisko składają się łodzie wypełnione po burty owocami i drewniane budynki, w których można spróbować specjałów tajskiej kuchni. Kupimy tu też pamiątki wykonane ręcznie zgodnie z miejscową tradycją. Jeśli zechcemy nieco odetchnąć od upałów, powinniśmy odwiedzić miasteczko FROST Magical Ice of Siam. Pospacerujemy w nim wśród misternych rzeźb z lodu, a przy lodowym barze napijemy się drinków w lodowych szklankach, które możemy potem stłuc o lodową ścianę. Ta atrakcja nie będzie pewnie zbyt zaskakująca dla większości Europejczyków, ale przyjemnie jest popatrzeć na rozemocjonowanych Tajów po raz pierwszy widzących lód nie w szklance z whisky.

 

Chon Buri-Pattaya Beach

Oblegany przez turystów kurort Pattaya nad Zatoką Tajlandzką

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

OŚWIECENIE I WINO

 

Jedną z wizytówek Pattai stanowi bogate życie nocne. Nieopodal centrum miasta rozciąga się ponad 3-kilometrowa plaża (Pattaya Beach). To zagłębie rozrywki z hotelami, restauracjami i galeriami handlowymi. W okolicy leży dzielnica Walking Street z setkami barów i dyskotek, słynąca również z usług erotycznych. Wbrew pozorom w Pattai znajdziemy coś nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Koniecznie trzeba odwiedzić ogromne ekumeniczne Sanktuarium Prawdy, poświęcone różnym odmianom buddyzmu i hinduizmu. Tę bogato zdobioną tysiącami rzeźb budowlę w całości wykonano z drewna, bez użycia gwoździ. Obiekt budowany jest od lat 80. XX w., wciąż jednak nie został ukończony. Zwiedzający muszą zakładać kaski, żeby wejść do środka, a przed sanktuarium mogą z pomocą pracujących tu cieśli wyrzeźbić dłutem własny wzór i pozostawić swój ślad w tym miejscu.

 

Pattaya potrafi także zaskoczyć atrakcjami unikatowymi w skali kraju. Tajlandia nie słynie wszak z regionów winiarskich, nic więc dziwnego, że większość turystów z lokalnych trunków zna jedynie whisky Mekhong (w rzeczywistości bliższą rumowi) czy orzeźwiające piwo Chang. Jednak od kilku lat rozwija się tu produkcja wina, a prawdziwym klejnotem w tym rejonie jest winnica znajdująca się niedaleko Pattai, czyli Silverlake Vineyard. Leży ona w dolinie w cieniu Khao Chi Chan (Góry Buddy) – olbrzymiej skały ze złotym wizerunkiem Buddy. W jej centrum stoi tonąca w kwiatach willa w stylu toskańskim. W tutejszej restauracji serwowane są dania kuchni tajskiej i europejskiej, do których podaje się świetne lokalne wina. Gospodynią winnicy jest znana tajska aktorka Supansa Nuangpirom, a oprócz degustacji urządza się tu wspaniałe imprezy muzyczne. Tuż obok znajduje się otwarty w maju 2016 r. park wodny – Ramayana Water Park, niezwykły kompleks ze zjeżdżalniami, sztucznymi falami, malowniczymi kanałami i wymyślnymi konstrukcjami. Można w nim spędzić relaksujące rodzinne popołudnie.

 

Ko Phi Phi

Widok na niewielką malowniczą zatokę Ton Sai na Ko Phi Phi Don

© TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

 

WYSPY ROZKOSZY

 

Zupełnie inna atmosfera panuje w wyspiarskiej części kraju. Do Tajlandii należy kilkaset wysp i wysepek. Są one bardzo zróżnicowane, przyciągają więc rozmaitych turystów. Znajdą tutaj coś dla siebie wielbiciele luksusu, wytrawni backpackerzy, rodziny z dziećmi, osoby spragnione duchowych przeżyć i chcące wypocząć w spokoju w otoczeniu dziewiczej przyrody, a także imprezowicze. Jedną z najsłynniejszych wysp jest Ko Phi Phi Le położona w cieśninie Malakka, łączącej Morze Andamańskie z Południowochińskim. W 1999 r. kręcono na niej sceny do hollywoodzkiej produkcji Niebiańska plaża z Leonardem DiCaprio w roli głównej. Zachęcone tym filmem rzesze turystów zaczęły tu przyjeżdżać w poszukiwaniu raju na ziemi. Tym, którzy preferują gwarną wakacyjną atmosferę, spodoba się pobliska Ko Phi Phi Don, która składa się z dwóch grup wapiennych skał wyrastających z morza, połączonych ze sobą wąskim piaszczystym przesmykiem. Działa na niej mnóstwo hoteli, restauracji, barów, szkół sportów wodnych i dyskotek. Dla osób lubiących ciszę i kontakt z naturą idealna będzie Ko Muk, której nazwa w tłumaczeniu brzmi Wyspa Perłowa. Nie dotarła na nią jeszcze masowa turystyka. Znajdują się tutaj śnieżnobiałe plaże, skały porośnięte dziką roślinnością, plantacje kauczukowców i podwodne jaskinie, do których można dostać się łodzią. Na wyspie leży wioska rybacka, a świeże ryby i owoce morza są na niej znacznie tańsze niż w bardziej zatłoczonych rejonach popularnych wśród turystów.

 

TANIEC W ŚWIETLE KSIĘŻYCA

 

Miłośnicy dzikiej przyrody powinni odwiedzić Ko Phra Thong. Nie ma na niej utwardzonych dróg ani samochodów, a mieszkańcy żyją w tradycyjnych domach wtopionych w naturalne otoczenie. Brak rozwiniętej infrastruktury turystycznej wynagrodzi nam bogactwo fauny i flory. W Parku Narodowym Mu Ko Ra – Ko Phra Thong spotkamy żółwie morskie i makaki, zobaczymy lasy namorzynowe i zanurkujemy w lagunie kryjącej nietkniętą przez cywilizację rafę koralową. Osobom planującym wakacje z dziećmi przypadnie do gustu Ko Lanta. W tej okolicy nie ma głośnych barów i dyskotek, jest za to mnóstwo miejsc, które zachwycą najmłodszych – należą do nich wodospady, jaskinie czy gaje bananowe. Można też przejechać się na słoniu albo odwiedzić bajecznie kolorową farmę motyli.

 

Dla odmiany na Ko Pha Ngan, piątej co do wielkości wyspie Tajlandii (o powierzchni 125 km²), nie spotkamy raczej rodzin z dziećmi, ale natkniemy się na rzesze imprezowiczów. Raz w miesiącu odbywa się na niej największa na świecie i słynna w całej Azji impreza przy pełni księżyca (Full Moon Party). Młodzi ludzie przybywają wówczas z najbliższej okolicy i odległych rejonów kraju, a nawet naszego globu, żeby wziąć udział w tym niezwykłym święcie radości, tańca i muzyki. Nieco skromniejsze imprezy organizuje się na tutejszych plażach każdego dnia.

 

Królową tajlandzkich wysp jest z pewnością najsłynniejsza z nich, czyli Phuket. Jej największe miasto noszące tę samą nazwę (leżące w dystrykcie Mueang Phuket) to najpopularniejszy i chyba najbardziej zatłoczony kurort w Tajlandii. Pełno w nim eleganckich hoteli, klubów, restauracji i... domów uciech. Jednak nawet w tym królestwie cielesności Tajowie nie zapominają o sprawach duchowych. Nad miastem góruje Wat Khao Rang, świątynia z potężną, wysoką na 9 m złotą statuą siedzącego Buddy groźnie spoglądającego na położone w dole zabudowania. Na wyspie Phuket warto również zobaczyć Sanktuarium Dzikiej Przyrody Khao Phra Thaeo, chroniące dziewiczy las deszczowy. Można się tu zagubić w labiryncie egzotycznej roślinności pod koronami drzew sięgających nawet 50 m wysokości. Teren ten zamieszkują m.in. makaki, lamparty czy warany.

 

JEDWAB I SŁONIE

 

Jednak Tajlandia to nie tylko plaże i rajskie wysepki. Aby poznać zupełnie inne jej oblicze, warto wybrać się na północ do Chiang Mai. To jedno z największych miast w kraju (200-tysięczne) różni się zdecydowanie od Bangkoku – czas płynie w nim wolniej, a ludzie żyją znacznie spokojniej. Jego zabudowa w niczym nie przypomina lasu wieżowców typowych dla stolicy. W Chiang Mai większość mieszkańców nadal utrzymuje się z rolnictwa i rzemiosła. Na obrzeżach miasta znajdziemy zakłady, w których ręcznie wytwarza się papierowe parasolki i wachlarze malowane w misterne wzory. Natkniemy się tu także na fabryki słynnego tajskiego jedwabiu, gdzie na własne oczy zobaczymy, jak wygląda proces jego produkcji: od karmienia liśćmi morwy larw, poprzez gotowanie kokonów, aż po ręczne tkanie materiału na drewnianych krosnach. Historyczną część Chiang Mai otaczają pozostałości murów obronnych z bramami skierowanymi w różne strony świata. Nad miastem góruje ukryta wśród tropikalnej roślinności świątynia – Wat Phra That Doi Suthep. To prawdziwe cudo architektury, pełne przepychu, złota i misternych ozdób, a zarazem ważny ośrodek pielgrzymkowy. Z tutejszego tarasu rozciąga się szeroki widok na otoczoną górami równinę, na której leży Chiang Mai, a pomiędzy budynkami przechadzają się mnisi w ceglastoczerwonych szatach. W Tajlandii tradycja nakazuje, aby każdy mężczyzna przynajmniej raz w życiu wstąpił do klasztoru i został wyświęcony na mnicha. W klasztornych murach może spędzić całe życie albo tylko kilka miesięcy. Dopiero po tym doświadczeniu uznaje się go za dojrzałego i zdolnego do zawarcia związku małżeńskiego. Tradycji tej wierni są też tajlandzcy królowie. Mnisi żyją w ascezie, korzystają z darów dostarczanych im przez wiernych.

 

Ponad godzinę drogi od Chiang Mai znajduje się sanktuarium słoni. Elephant Nature Park zajmuje duży teren otoczony zalesionymi wzgórzami, po którym przechadzają się te majestatyczne zwierzęta. Żyją tu na wolności i to one są gospodarzami. Pod okiem opiekunów można karmić słonie świeżymi owocami albo brać udział w ich kąpieli w rzece. W parku dowiemy się także wiele o zwyczajach jego dostojnych mieszkańców. Sanktuarium działa charytatywnie na rzecz ratowania tych pięknych ssaków i dzikiej przyrody.

 

PIEKIELNIE SMACZNE

 

Na koniec kilka słów o tajskiej kuchni, która nie ma sobie równych na świecie i jest jedną z najlepszych i najzdrowszych na naszym globie. Jej podstawą są świeże przyprawy, zioła i warzywa. Niemal w każdym przepisie ważny składnik stanowią mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, chili, liście limonki, imbir i kolendra. Naulicznych straganach wszystkie te cuda można kupić za grosze. W upalne dni zamiast niezdrowych przekąsek Tajowie (i odwiedzający Tajlandię turyści) raczą się soczystymi przysmakami wprost z drzewa. Spotkamy tu dziesiątki gatunków dziwnych, egzotycznych owoców, a niektóre nazwy trudno nawet wymówić. Na targach sprzedaje się kolczaste duriany, różowo-zielone pitaje, słodko-kwaśne longany, soczyste mangostany, orzeźwiające rambutany, ciężkie od mleka kokosy, delikatne pomelo i chyba najlepsze na świecie mango. Z tych ostatnich Tajowie robią rewelacyjny deser, niezwykle słodki, choć bez dodatku cukru. Pokrojone w kostkę mango podają z klejącym się ryżem zatopionym w mleczku kokosowym. Zresztą wszystko, co serwuje się w Tajlandii, zarówno na ulicznych straganach, jak i w wykwintnych restauracjach, jest po prostu obłędnie smaczne, czy to piekielnie pikantna zupa tom yum, smakowity makaron pad thai podawany ze słodkawymi orzeszkami, czy różne rodzaje ostrych curry lub dopiero co złowione i szybko przyrządzone owoce morza. Dzięki świeżym składnikom i lokalnym aromatycznym przyprawom potrawy tajskiej kuchni na długo zapadają w pamięć. Dla wielu osób są później jednym z ważnych powodów, aby odwiedzić ten azjatycki kraj ponownie...

 

Na krańcu świata na Madagaskarze

MAGDALENA MOLL-MUSIAŁ

<< Madagaskar to kraj bujnej przyrody i niezwykłych bogactw naturalnych. Choć nie bardzo przypomina kadry z popularnej serii filmów animowanych amerykańskiej wytwórni DreamWorks, niewątpliwie zachwyca wielkimi baobabami, wesołymi lemurami katta, osobliwymi gadami kameleonami i drapieżnymi fossami. Tropikalny las, dziewicze plaże, pustynie i sawanny stwarzają znakomite warunki do pieszych wycieczek, a ciepłe wody Oceanu Indyjskiego świetnie nadają się do żeglarstwa, wędkarstwa, snorkelingu czy nurkowania. Dlatego Madagaskar stanowi wymarzony kierunek dla osób kochających przyrodę i amatorów aktywnego wypoczynku. >>

Więcej…