JERZY MOSKAŁA


<< W agencjach turystycznych i biurach podróży, tak w naszym kraju, jak i za granicą, coraz częściej znajdziemy nie tylko klasyczne oferty wypoczynkowe, lecz także bardziej wyprofilowane pakiety z zakresu turystyki kulturoznawczej, np. wyprawy winiarskie, czy aktywnej, m.in. wycieczki konne. Te ostatnie zyskują sobie z każdym rokiem więcej zwolenników, również wśród osób nigdy wcześniej nie interesujących się jeździectwem. >>

Koń został udomowiony najprawdopodobniej 6–5,5 tys. lat temu. Pierwsze hodowle powstawały na terenie dzisiejszego północnego Kazachstanu (kultura Botai). Od tego czasu te mądre ssaki służyły ludziom jako zwierzęta wierzchowe, juczne i pociągowe. Człowiek szybko dostrzegł także ich piękno i zaczął krzyżować ze sobą różne rasy. W kulturze i historii wielu narodów natkniemy się dziś na słynne wierzchowce, na czele z ogierem Aleksandra Wielkiego Bucefałem, Rosynantem Don Kichota z La Manchy i ulubioną klaczą bojową marszałka Józefa Piłsudskiego Kasztanką.
Na całym świecie, także i w Polsce, turystyka konna wchodzi w fazę szybkiego rozwoju. Dlatego też osoby planujące wakacje w siodle stają obecnie przed niełatwym wyborem.


W ŁÓDZKIEM
Oddalony o mniej więcej 1 godz. jazdy samochodem od Warszawy Łódzki Szlak Konny im. majora Henryka Dobrzańskiego Hubala (ŁSK) ma powyżej 2 tys. km. To najdłuższa tego rodzaju trasa w Polsce i najnowocześniejsza pod względem infrastruktury, złożona z 2 pętli – wewnętrznej i zewnętrznej, dla wygody turystów podzielonych na 20-kilometrowe odcinki oznakowane zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK). Szlak przecina 7 parków krajobrazowych, a dotrzemy nim do ponad 200 ośrodków jeździeckich, w których odpoczniemy przez kilka godzin lub zatrzymamy się na dłużej. Oferują one bardzo zróżnicowane warunki: od noclegów na sianie do standardów 3-gwiazdkowego hotelu. Poza tym wzdłuż trasy powstało również 21 miejsc postojowych z krytymi wiatami.

FOT. URZĄD MARSZAŁKOWSKI WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO

Gonitwę św. Huberta organizuje co roku Łódzki Klub Jeździecki

Do atrakcji ŁSK należą liczne zabytki. W wybranych obiektach, np. Pałacu w Walewicach, Muzeum w Nieborowie i Arkadii, Klasztorze Cystersów w Sulejowie, Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie, dostaniemy elektroniczne przewodniki w języku polskim i angielskim. Dzięki nim podczas samodzielnego zwiedzania poznamy wszystkie najważniejsze informacje i ciekawostki.
W 30 tzw. punktach informacji i monitorowania turysty bezpłatnie wypożyczymy natomiast urządzenie lokujące oraz nawigację – oba w technologii GPS. Ułatwiają one orientację w terenie i w razie wypadku bądź innego zdarzenia pozwalają zlokalizować ich użytkownika z dokładnością do kilku metrów. Urządzenie lokujące posiada klawisz SOS, po wciśnięciu którego współrzędne naszego położenia trafiają do służb ratowniczych w formie zgłoszenia. Z kolei bardzo dokładna mapa nawigacji zawiera nawet leśne dukty. W punktach tych skorzystamy też z Wi-Fi, telefonu, uniwersalnej ładowarki oraz komputera z drukarką.
Na stronie internetowej www.wsiodle.lodzkie.pl (przygotowanej w języku polskim, angielskim, rosyjskim i niemieckim) znajdziemy wiadomości o tutejszych ośrodkach jeździeckich, atrakcjach turystycznych, usługach hotelarskich czy gastronomicznych. Na ich podstawie zaplanujemy naszą wycieczkę w najdrobniejszych szczegółach. Zapewnieniem bezpieczeństwa na drogach oraz monitorowaniem ruchu zajmuje się personel Centrum Zarządzania Szlakiem. Jego siedziba mieści się przy ul. Wycieczkowej w Łodzi i jako jeden z punktów postojowych wyposażona została w boksy dla koni.


NA MAZURACH
Niezmiernie długa trasa rekreacyjna, bo licząca ok. 400 km, biegnie przez Mazury i Podlasie. Szlak Konny Puszczy Augustowskiej i Mazur prowadzi przez Biebrzański Park Narodowy, Wigierski Park Narodowy, a także Puszczę Augustowską i okolice Kanału Augustowskiego. Bardzo zróżnicowany krajobraz i czyste powietrze północno-wschodniego regionu Polski przyciągają wielu turystów. Właściciele tutejszych stajni przygotowali dla nich interesujące oferty, w których skład wchodzą rajdy konne, pozwalające ich uczestnikom zbliżyć się do natury, czy noclegi organizowane w leśniczówkach bądź gospodarstwach agroturystycznych.
Mniej więcej 100 km od Augustowa, w pobliżu Czerwonego Dworu i Giżycka, kilka lat temu z inicjatywy Związku Stowarzyszeń na Rzecz Rozwoju Gmin Północnego Obszaru Wielkich Jezior Mazurskich wyznaczono Mazurski Trakt Konny. Za jego pomocą chciano zaprezentować piękno tego regionu i spopularyzować go wśród Polaków. Wokół ciągnącego się przez 140 km traktu rozpościerają się wspaniałe lasy i błękitne jeziora.

 

NA ROZTOCZU I W BESKIDACH
Do starszych tras, wytyczanych przez PTTK, należy Roztoczański Szlak Konny (Wólka Wieprzecka –Bondyrz – Senderki). Choć jest dość krótki – ma tylko 25 km długości – to bez wątpienia warto go przemierzyć z uwagi na urzekające widoki. Rzeka Wieprz i wąwozy Roztocza tworzą jedyne w swoim rodzaju krajobrazy w Polsce.
Od Brennej w Beskidzie Śląskim, przez Beskid Żywiecki, Podhale, Pieniny, Beskid Sądecki oraz Beskid Niski do Wołosatego w Bieszczadach wiedzie natomiast Transbeskidzki Szlak Konny (400 km). Poprowadzono go głównie w niższych partiach gór, ale w Beskidzie Żywieckim wznosi się nawet ponad 1300 m n.p.m. (na halach Lipowskiej czy Miziowej oraz szczycie Rysianka). Trasę podzielono na 14 etapów jednodniowych. Każdy z nich zaczyna się i kończy w Ośrodku Górskiej Turystyki Jeździeckiej – OGTJ (tylko jeden postój zaplanowano w gospodarstwie agroturystycznym). Za najciekawsze uchodzą odcinki końcowe w Beskidzie Niskim oraz Bieszczadach. W tym pierwszym rejonie znajdują się 4 etapy szlaku, których największą atrakcją jest jazda na łagodnych górskich koniach huculskich. Te niezwykle odporne i silne zwierzęta służą jeźdźcom nawet zimą, gdy w innych częściach naszego kraju turystyka konna zamiera. Ostatnie odcinki Transbeskidzkiego Szlaku Konnego biegną od Dołżycy do wsi Wołosate m.in. szerokimi połoninami i rozdzielającymi je przełęczami. Przepiękne panoramy Bieszczad także można podziwiać z grzbietów koni huculskich. W tej części Beskidów zresztą pracownicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego stworzyli wiele innych interesujących tras konnych.

 

W SUDETACH I JURZE KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKIEJ
Na wycieczkę w siodle wybierzemy się również w Sudety. Sudecki Szlak Konny PTTK prowadzi od Lądka-Zdroju do Karpacza. Po drodze zatrzymamy się głównie w schroniskach, ale też w kilku małych miejscowościach. Jego długość wynosi ok. 360 km. Leśne i górskie kamieniste trakty czynią go jedną z najtrudniejszych tego typu tras w Europie.
W Stadninie Koni Huculskich w Nielepicach pod Krakowem rozpoczyna się z kolei Transjurajski Szlak Konny PTTK, przedłużony o Szlak Jury Wieluńskiej. Wzdłuż większości piaszczystych dróg leży dużo miejsc noclegowych. Do pokonania mamy tu tylko kilka cięższych odcinków, dlatego wycieczka zajmie nam jedynie mniej więcej tydzień. Możemy ją zatem wzbogacić o zwiedzanie Królewskiego Zamku Bobolice czy ruin na Górze Janowskiego (Zamkowej) w Ogrodzieńcu, umieszczonych na Szlaku Orlich Gniazd. Wśród miejscowych obszarów przyrodniczych wyróżnia się z pewnością Pustynia Błędowska.

 

NA MAZOWSZU
Przy trasach konnych obok gospodarstw agroturystycznych napotkamy komfortowe ośrodki oferujące znacznie szerszy wachlarz usług. Należy do nich m.in. podwarszawski 4-gwiazdkowy Hotel Sielanka nad Pilicą położony w przepięknych plenerach doliny rzeki Pilicy i Puszczy Stromeckiej. To znakomita baza wypadowa do długich przejażdżek po malowniczej okolicy.
Do dyspozycji gości oddano tu rozbudowane centrum jeździeckie Farma Sielanka, posiadające certyfikat Polskiego Związku Jeździeckiego (PZJ), z krytą ujeżdżalnią z regularnie zraszanym profesjonalnym fizelinowo-piaskowym podłożem oraz ogrodzonym placem do jazdy ze sportowym, zdrenowanym podkładem pokrytym warstwą fizelinowo-kwarcytową. Chętni skorzystają też z licznych przeszkód skokowych i zaprzęgowych oraz czworoboku. Ośrodek ten zainteresuje więc na pewno nie tylko amatorów, lecz także zawodowców w tej dyscyplinie sportowej. Tutejsza nowoczesna stajnia składa się z 65 boksów, w tym 18 typu angielskiego, które otwierają się bezpośrednio na zewnątrz, na padok. Wyposażona jest również w myjki i solarium dla wierzchowców. Konie w niej stacjonujące mają zapewnioną fachową opiekę. Mogą korzystać też z padoku oraz karuzeli. Doskonale przygotowane, zrównoważone i spokojne zwierzęta z Farmy Sielanka idealnie nadają się dla każdego jeźdźca: początkującego i zaawansowanego. Wśród proponowanych treningów (nauka jazdy, skoków, powożenia zaprzęgiem) coś dla siebie wybiorą też ci, którzy chcą podnieść swoje umiejętności. Od 14 do 20 lipca br. zaplanowano również tutaj 7-dniową Wakacyjną Akademię Jeździecką. To niezmiernie interesująca propozycja dla osób chcących przeżyć wspaniałą przygodę w siodle.

FOT. HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ/FARMA SIELANKA

Ośrodek jeździecki Farma Sielanka zajmuje powierzchnię ponad 100 ha

Coraz częściej oferty turystyki konnej uzupełnia się dodatkowymi pakietami. Na tej zasadzie funkcjonuje Szkockie Ranczo Wellness & Spa w Skarboszewie koło Płońska na Mazowszu. Obok lekcji jazdy w stylu westernowym (tzw. reiningu) na koniach rasy american paint horse i american quarter horse, oczywiście pod czujnym okiem profesjonalnych instruktorów, skorzystamy tu z zabiegów spa i spróbujemy wyśmienitych dań z mięsa szkockiego bydła wyżynnego (highland cattle), zakupionego do lokalnej ekologicznej hodowli (obecnie 40 stuk). W porównaniu z polskimi łaciatymi krowami te pokryte grubą i gęstą sierścią zwierzęta z wielkimi rogami wyglądają naprawdę imponująco.
Dobrze wyposażonych stajni możemy także szukać w dawnych posiadłościach ziemiańskich. Jedna z nich przynależy do zabytkowego Pałacu Odrowążów z XV w. – dziś hotelu Manor House SPA – w Chlewiskach pod Szydłowcem. Na terenie tego luksusowego kompleksu zrelaksujemy się m.in. w Termach Zamkowych ze specjalnymi pokojami gościnnymi Ofuro SPA, Oranżerii Pałacowej z idealnym dla alergików bezchlorowym Basenem Ery Wodnika (napełniono go wodą z jonami srebra) lub zadbanym parku z Kręgiem Mocy, Piramidą Horusa i plażami nad dwoma stawami. Stajnia hotelowa stanowi nowoczesny obiekt sportowo-rekreacyjny. Mieści się w niej 15 boksów wewnętrznych oraz 4 angielskie, myjka dla koni czy też piętrowa siodlarnia. Tuż obok wznosi się profesjonalna hala ujeżdżeniowa z regularnie zraszanym podłożem. Dookoła znajdują się pastwiska i padoki. Wspaniałe wnętrza pałacu oraz XIX-wiecznej Stajni Platera (oferującej obecnie stylową restaurację, 21 komfortowych pokoi czy też 3 sale bankietowo-konferencyjne) odnowiono z zachowaniem historycznych detali architektonicznych. Każdy poczuje się więc tutaj niczym w gościnie u gospodarzy ze szlacheckiego rodu.

 

NA ZIELONEJ UKRAINIE
Na świecie wciąż istnieje wiele miejsc, gdzie podróżowanie na koniu nie stanowi jedynie turystycznej atrakcji, lecz uchodzi po prostu za sposób przemieszczania się po danym obszarze. Niektóre z nich znajdziemy m.in. w byłych republikach Związku Radzieckiego.
Polaków szczególnie pociągają dawne tereny Rzeczpospolitej Obojga Narodów, np. pogranicze Wołynia i Podola na Ukrainie, opisywane w trylogii Henryka Sienkiewicza. Mimo upływu lat i industrializacji Europy w tej jej części nadal natkniemy się na dziewicze regiony: meandrujące w głębokich wąwozach rzeki, dzikie stepy i lasy, a na zachodzie również wysokie góry. Podczas rajdów konnych prowadzących dolinami Dniestru, Zbruczu i Czeremoszu, w okolice Krzemieńca oraz na południu aż do granicy z Mołdawią, polscy turyści nierzadko przypominają sobie przygody pułkownika Michała Wołodyjowskiego, Jana Skrzetuskiego czy Jana Zagłoby. Te najczęściej rolnicze rejony najprzyjemniej przemierzać szczególnie latem, gdy pogoda zachęca do noclegów pod gołym niebem.

 

W MONGOLII
Aby jednak poznać początki historii udomawiania konia przez człowieka, trzeba zapuścić się dużo dalej na wschód, do krajów takich jak Mongolia, Kirgistan czy Kazachstan. Ze względu na niedostępność niektórych terenów wyprawy konne w tych stronach wymagają większego doświadczenia, ale jednocześnie dostarczają wyjątkowych przeżyć.
Największe wyzwania czekają nas w Mongolii. Dzikie mongolskie konie są bardzo płochliwe. Podchodzić trzeba do nich zwykle od lewego boku, gdy założono już im siodło. Każda inna próba może skończyć się dla nas bolesnym kopnięciem i ugryzieniem. Okiełznanie ich stanowi więc duży wyczyn, a to dopiero początek przygód w krainie Czyngis-chana.
Siodło mongolskie tylko częściowo przypomina te europejskie czy amerykańskie typu western. Zrobione z drewna jest dość niewygodne i ciężko się na nim utrzymać. W trakcie jazdy nie wolno wypuścić też z ręki długiej liny zamocowanej przy wodzach, bo jeśli spadniemy z grzbietu zwierzęcia, najprawdopodobniej będzie ono chciało uciec i zostaniemy bez środka transportu na zupełnym pustkowiu. Mongolskie wierzchowce są szybkie i silne, ale przez to trudne do prowadzenia. Dlatego rajd konny po tym azjatyckim kraju stanowi wyzwanie nawet dla doświadczonych jeźdźców.

FOT. EXPLOREMONGOLIA.EU

40-metrowa konna statua Czyngis-chana niedaleko Ułan Bator

Podczas wyprawy po Mongolii musimy zapomnieć o europejskich hotelach czy ośrodkach spa i nastawić się na nocowanie w jurtach lub spanie wprost na ziemi oraz – oczywiście – na brak bieżącej wody. Proste, często spożywane już w siodle posiłki przygotują nam według swoich możliwości koczownicze plemiona. Mimo tych wszystkich niedogodności jednak to właśnie zapierająca dech w piersiach Mongolia z jej nieskażonymi cywilizacją stepami, niezmienionymi od tysięcy lat, uchodzi za ulubione miejsce prawdziwych wielbicieli wędrówek na końskim grzbiecie.

 

W KIRGISTANIE I KAZACHSTANIE
Równie różnorodne, malownicze i dzikie okolice do uprawiania turystyki konnej, a wśród nich długie doliny i położone wysoko górskie przełęcze, oferuje Kirgistan. Największą atrakcją w Republice Kirgiskiej jest tradycyjne konne polowanie z orłami lub sokołami. To ostatni już chyba zakątek na ziemi, gdzie ta tradycja pozostaje jeszcze wiecznie żywa, a zwyczaj ten praktykuje się nie tylko z uwagi na turystów, lecz jako rytuał lokalnych plemion.
Wyprawy na koniach organizuje się także w sąsiadującym z Kirgistanem Kazachstanie, np. na południowym wschodzie kraju w paśmie Tien-szan (chiń. Niebiańskich Gór). Rejon ten często określa się jako „zapomniany przez Boga i ludzi”. Te same bezkresne przestrzenie, sięgające nieba szczyty górskie i rwące rzeki widzieli ludzie od tysięcy lat podróżujący Jedwabnym Szlakiem. W regionie Tien-szan, podobnie jak w Mongolii czy Republice Kirgiskiej, spotkamy koczowniczych mieszkańców tych ziem i to z nimi będziemy zatrzymywać się na noclegi i posiłki.

 

W ARGENTYNIE
Europa czy Azja to nie jedyne kierunki turystyki konnej. Jej amatorzy wybierają się również na drugą stronę kuli ziemskiej, ale nie w poszukiwaniu słynnego Dzikiego Zachodu, a do Argentyny, a dokładniej jej południowej części – Patagonii – krainy stepów (pampy), bydła, owiec i pasterzy gauczów (gauchos). Ci ostatni, podobnie jak niegdyś północnoamerykańscy kowboje, spędzają całe dnie w siodle przy przepędzaniu krów. W wyobrażeniach Argentyńczyków są oni często bohaterami ludowymi, symbolem walki o niezależność od Hiszpanii, a równocześnie uosabiają wszystkie cechy znakomitego jeźdźca, szczycącego się swoimi umiejętnościami i zżytego ze swym wierzchowcem, najlepszym na świecie.
Południowoamerykańska rasa criollo pochodzi od koni przywiezionych w XV w. przez Hiszpanów i została wyselekcjonowana na początku XX stulecia. Te inteligentne, silne i bardzo odporne na choroby zwierzęta stanowią dumę całej Ameryki Południowej. Dla potrzeb turystyki konnej w Argentynie wykorzystuje się obecnie odpowiednio wytresowane, wytrzymałe krzyżówki criollo, znakomicie sprawdzające się na pampach. W tym fascynującym kraju turyści biorą zazwyczaj udział w długodystansowych rajdach konnych (cabalgatas) oraz spędzaniu bydła. Poza tym mają też okazję przyjrzeć się codziennemu życiu gauczów, ich zwyczajom i interesującym świętom, które uświetniają tradycyjne wyścigi i inne zawody.
W trakcie takiej wyprawy można także spróbować typowych dla tej kultury potraw. Kuchnia południowoamerykańskich pasterzy jest bardziej zbliżona do europejskiej niż mongolska czy kirgiska i bazuje głównie na wyśmienitej wołowinie. Do jej charakterystycznych dań należą steki i różne odmiany gotowanego nad ogniem gulaszu, czasami bardzo ostro przyprawionego. Zamiast azjatyckiego kumysu ze sfermentowanego mleka gauczowie piją natomiast napar z ostrokrzewu paragwajskiego (yerba mate) albo wyborne argentyńskie wino. Do nocowania pod gołym niebem wystarczy im jedynie siodło i ponczo.
Turystyka konna zbliża nas do natury. Każdy człowiek żyjący we współczesnym skomputeryzowanym i pędzącym naprzód świecie musi czasami zatrzymać się i wrócić do korzeni, znów poczuć jedność z otaczającą go przyrodą. Trudno o lepszą do tego okazję niż wędrówka przez szerokie równiny, zielone doliny rzek i cieniste lasy na grzbiecie wiernego towarzysza człowieka – konia.

Artykuły wybrane losowo

Pod błękitnym niebem magicznej Toskanii

 

PAWEŁ WIŚNIEWSKI

 

Mieszkańcy pełnej magii Toskanii mówią, że mają wszystko – od wysokich gór na północy, ze śniegiem w zimie (Apenin Toskański), przez bardzo żyzne rolnicze obszary Valdery, którymi spływa do Morza Liguryjskiego rzeka Arno, po przepiękne tereny nadmorskie ciągnące się od granic Ligurii i do prowincji Grosseto na południowych krańcach regionu. Poza tym są tu jeszcze malownicze Wyspy Toskańskie, na czele z Elbą, objęte ochroną w ramach parku narodowego. W opinii Toskańczyków trudno więc doszukiwać się choćby odrobiny przesady.

Więcej…

W ciepłym toskańskim słońcu

BEATA GARNCARSKA

<< Dzisiejsza Toskania – jedno z najpiękniejszych krajobrazowo miejsc we Włoszech, gdzie zagęszczenie zabytków na 1 km² przekracza wszelkie normy światowe, nazywana była niegdyś Etrurią bądź Tuscią. Od północy graniczy ona z Ligurią i Emilią-Romanią, od wschodu – z zieloną Umbrią i Marche, na południu – z majestatycznym Lacjum z Rzymem, a zachodnie jej krańce oblewają wody Morza Tyrreńskiego. Poza tym należą do niej także Wyspy Toskańskie, m.in. Elba, Giglio, Capraia, Montecristo czy Gorgona. >>

Więcej…

Rozgrzej się zimą w Budapeszcie i okolicach

SYLWIA JEDLAK

<< Kiedy już nadejdą długie zimowe wieczory wielu z nas marzy jedynie o kubku herbaty i ciepłym kocu lub rozgrzewającej kąpieli. A gdyby tak zanurzyć się w basenie wypełnionym wodą z gorących źródeł, gdy wokół leży biały puszysty śnieg... Tę fantazję można urzeczywistnić na niezmiernie gościnnych, bliskich naszym sercom Węgrzech! >>

Polacy korzystali z dobroczynnego wpływu źródeł termalnych już w średniowieczu, ale zagraniczne  wyjazdy do wód zaczęły się cieszyć większą popularnością dopiero w XVII w. Na tego typu podróże mogli sobie wtedy pozwolić raczej tylko przedstawiciele arystokracji. Do Baden pod Wiedniem (Baden bei Wien) jeździł nawet król Władysław IV Waza (1595–1648). Kuracje lecznicze szybko stały się dla niektórych jedynie pretekstem do towarzyskich spotkań lub alternatywą dla wycieczek do najbardziej znaczących europejskich miast. Sama Izabela Czartoryska (1746–1835), żona księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego (1734–1823), jeździła do Spa (obecnie w Belgii) wraz ze swoimi adoratorami. Dziś turystyka uzdrowiskowa razem z sektorem spa i wellness jest dostępna dla każdego i ciągle się rozwija. Coraz częściej podróżujący w celach zdrowotnych uzupełniają swój pobyt w kurortach interesującymi wyprawami krajoznawczymi.

Więcej…