4442.jpg

Ruta de los Volcanes na La Palmie

©TURISMO DE CANARIAS/SAÚL SANTOS


JOANNA CYBULSKA-MIKA

www.wyspy-szczesliwe.pl

 

Choć Wyspy Kanaryjskie według statystyk uchodzą głównie za krainę słońca i pięknych plaż, są także świetnym miejscem na aktywny wypoczynek w różnorodnej formie. Sprzyjają mu utrzymująca się cały rok wiosenna pogoda i znakomite tereny do uprawiania rozmaitych sportów, w tym wiele parków – 4 narodowe, 11 naturalnych i 7 krajobrazowych, które swoimi obszarami obejmują łącznie ok. 40 proc. powierzchni archipelagu. W pobliżu niemal każdego hotelu bez trudu da się wypożyczyć rower czy deskę surfingową. Na turystów czeka również rozbudowana sieć tras pieszych i rowerowych, mnóstwo ośrodków zatrudniających wykwalifikowanych instruktorów sportowych oraz otwarte imprezy z zakresu różnych dyscyplin.

 

Bez względu na kondycję i poziom zaawansowania na pewno znajdziemy coś odpowiedniego dla siebie. Możemy przemierzać wybraną wyspę pieszo, podziwiać podwodny świat Atlantyku, poszaleć na falach oceanu, jeździć rowerem po wulkanach, wzbić się w przestworza paralotnią albo kontemplować gwiazdy w trakcie astronomicznego safari. Rodzinom z dziećmi wiele propozycji aktywnego spędzenia czasu oferują liczne parki tematyczne.

Ten dość młody archipelag pochodzenia wulkanicznego charakteryzuje się bardzo urozmaiconym krajobrazem. Stosunkowo niewielkie odległości dzielą rozległe piaszczyste plaże od wysokich bazaltowych klifów, nietkniętych ręką człowieka starych pól lawy, wulkanicznych jaskiń, zielonych wyżyn czy stromych skalistych gór. Ciągle zmieniające się widoki i interesująca, często endemiczna, roślinność dostarczają niesamowitych wrażeń szczególnie podczas wycieczek pieszych.

Śladami pokoleń

3690.jpg

Roque Nublo na Gran Canarii – 80-metrowa skała wulkaniczna

©TURISMO DE CANARIAS/ALEX BRAMWELL



O leżącej najbliżej kontynentu europejskiego (ok. 1000 km) Lanzarote można niemal pomyśleć, że została zaprojektowana przez matkę naturę w ten sposób, aby człowiek dał radę zwiedzić cały jej obszar na własnych nogach. Zaledwie 67-kilometrowy pieszy szlak łączy port Órzola i kurort Playa Blanca położone odpowiednio na północnym i południowym krańcu wyspy. Ta podzielona na pięć etapów trasa o średnim stopniu trudności i różnicy poziomów nie większej niż 590 m wiedzie przez wnętrze lądu drogami wykorzystywanymi przez pokolenia wyspiarzy do przemieszczania się między historycznymi osadami. Pokonamy ją w ciągu 5 dni, w trakcie których będziemy kontemplować piękno krajobrazów oraz poznawać historię, architekturę i kuchnię tego rejonu. Niezmiernie interesujący, zwłaszcza dla osób pasjonujących się enologią, jest 9-kilometrowy łatwy szlak (różnica wysokości wynosi 321 m) prowadzący przez region winiarski La Geria objęty ochroną ze względu na walory krajobrazowe (Paisaje Protegido de La Geria). Trzygodzinny spacer, podczas którego zobaczymy, jak pracuje się przy unikalnych na skalę światową uprawach winorośli w dołkach z wulkanicznych popiołów, można zakończyć degustacją wybornych win w renomowanych winnicach Bodega La Geria i Bodegas Rubicón.

Po obszarze wyrwanym oceanowi przez lawę w wyniku erupcji z XVIII i XIX w. wiedzie 12-kilometrowa trasa przybrzeżna (Ruta del Litoral), jedyna wytyczona w granicach Parku Narodowego Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya) i dostępna dla turysty indywidualnego. Rozpoczyna się ona przy plaży Madera (Playa de la Madera), a wyprawę po niej odbędziemy też pod opieką miejscowego przewodnika, po zarezerwowaniu terminu na stronie internetowej www.reservasparquesnacionales.es. Szlak Termesana (Ruta de Termesana), wzdłuż którego administracja parkowa organizuje drugą z bezpłatnych wycieczek, pokazuje, jak wyspiarze zaadaptowali się do warunków życia po katastrofie. Prowadzi on wśród typów lawy o hawajskich nazwach aa i pahoehoe oraz starych figowców i drzew guajawa (gujawa, gruszla) posadzonych w popiołach.

Przez wysepkę Lobos (ok. 4,6 km2), widoczną z południowego krańca Lanzarote i oddaloną od niej o ok. 8 km, przebiega pierwszy, mierzący 3,5 km, odcinek ok. 255-kilometrowej drogi wiodącej z północy na południe Fuerteventury (części transkanaryjskiej długodystansowej trasy trekkingowej GR-131). Na tym niezamieszkałym kawałku lądu, stanowiącym Park Naturalny Wysepki Lobos (Parque Natural del Islote de Lobos), przejdziemy przez soczyście zielony las sięgających wysokości 2 m krzewów z rodzaju wilczomleczy (Euphorbia balsamifera, zwana tabaiba dulce), wykąpiemy się w przejrzystych wodach przy plaży La Concha (Playa de la Concha) oraz zobaczymy kamienne studnie i piece do wypalania wapna przywodzące na myśl czasy, gdy mieszkali tu ludzie. Można też wybrać sięna wulkan Montaña de la Caldera (127 m n.p.m.), którego połowa krateru osunęła się do oceanu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że na szczyt nie wolno wchodzić w okresie od połowy października do początków listopada, kiedy na zboczach lęgną się chronione burzyki żółtodziobe (hiszp. pardela cenicienta).

Całkowicie odmienne widoki zapewnia bardzo popularny, niespełna 2-kilometrowy szlak lokalny SL FV 27 na Fuerteventurze, prowadzący z Vega de Río Palmas przez wąwóz Peñitas (Barranco de las Peñitas) miejscami wąską, wydrążoną w granitowych skałach ścieżką. Przez palmową oazę dotrzemy nim do Zapory Peñitas (Presa de las Peñitas) i kapliczki zwanej Ermita de las Peñitas, celu corocznych barwnych pielgrzymek wyspiarzy w trzecią sobotę września.

Górskie festiwale

ANAGA_029.jpg

Trasa Tenerife Walking Festival w zielonym Parku Krajobrazowym Anaga

©TENERIFE WALKING FESTIVAL/TURISMO DE TENERIFE



Trudy planowania wypraw górskich na sąsiadującej z Fuerteventurą Gran Canarii zdejmują z barków turystów organizatorzy corocznej imprezy Gran Canaria Walking Festival, której IV edycja odbyła się 5–8 listopada 2015 r. Zapewniają oni uczestnikom wydarzenia opiekę przewodnika posługującego się językiem hiszpańskim i angielskim, ubezpieczenie, poczęstunek i transport ze stolicy wyspy Las Palmas de Gran Canaria. Zaplanowano 5 tras umożliwiających poznanie bogactwa krajobrazowego, etnograficznego i kulturowego regionu. Jedną z nich jest 8,5-kilometrowy szlak wytyczony wśród sosen kanaryjskich do położonej na wysokości 1813 m n.p.m., 80-metrowej skały Roque Nublo, o której krążą legendy, że jej pocałowanie przynosi szczęście. Program uzupełniają degustacja wyspiarskich serów i win, zwiedzanie jednej z nielicznych w Europie plantacji kawy w dolinie Agaete i obserwacje astronomiczne podczas wycieczki nocnej.

Miłośnicy turystyki górskiej z całego kontynentu europejskiego spotykają się także od 2015 r. na sąsiedniej Teneryfie w trakcie Tenerife Walking Festival, którego II edycja potrwa od 29 marca do 2 kwietnia 2016 r. W ofercie tego wydarzenia znajdziemy m.in. lekki, niemal 7-kilometrowy spacer przez Malpaís de Güímar – przybrzeżny obszar lawowych pól typu aa porośniętych krzewami tabaiba dulce i cardónami (Euphorbia canariensis). Wyprawa kończy się zwiedzaniem parku etnograficznego z 6 tajemniczymi piramidami (Parque Etnográfico Pirámides de Güímar). Przygotowano też trasę o długości ponad 8 km wiodącą z Afur do miejscowości Taganana wśród poszarpanych, zielonych masywów Parku Krajobrazowego Anaga (Parque Rural de Anaga) z zamieszkałymi jaskiniami, krytymi słomą domami zbudowanymi z kamienia bez użycia zaprawy oraz winnicami. Dla średniozaawansowanych odpowiednia będzie również ok. 4-godzinna wędrówka u stóp wulkanu Teide (Majúa-Sanatorio-Parador). Kończy ją wjazd kolejką linową (teleférico) w okolice krateru La Rambleta (3555 m n.p.m.). Tylko dla osób o doskonałej kondycji fizycznej przeznaczony jest natomiast 2-dniowy trekking z Montaña Blanca (2750 m n.p.m.) na sam szczyt najwyższej góry Hiszpanii – Teide (3718 m n.p.m.), połączony z noclegiem w schronisku Altavista.

W Parku Narodowym Teide (Parque Nacional del Teide) interesujące i dobrze oznakowane szlaki znajdą dla siebie także amatorzy wypraw rekreacyjnych, nie wymagających doświadczenia i umiejętności. Udostępniono tu również 5 tras dla osób z ograniczeniami w poruszaniu się i przystosowanych do zwiedzania na wózku trekkingowym joëlette.Oprowadzania z użyciem takiego sprzętu proponuje Asociación Montaña Para Todos – Stowarzyszenie Góry dla Wszystkich. Turyści, którzy wybiorą się do tego najczęściej odwiedzanego hiszpańskiego parku narodowego (3 212 632 gości w 2014 r.) późną wiosną, zobaczą księżycowy krajobraz przystrojony kwitnącymi na różowo i czerwono endemicznymi żmijowcami (tajinaste rojo), sięgającymi wysokości 2 m. Najwięcej tych roślin występuje w rejonach nazywanych Llano de Ucanca i La Fortaleza.

Niebieskie żmijowce (tajinaste azul, Echium acanthocarpum, znane jako tajinaste gomero) ujrzymy natomiast jedynie na leżącej w pobliżu Teneryfy wyspie La Gomera, gdzie zachwycają pięknymi kwiatami od lutego do kwietnia. Rosną np. wokół początkowego odcinka 30-minutowego szlaku nr 15 (La Meseta de Hermigua), wiodącego przez niżej położone, soczyście zielone tereny Parku Narodowego Garajonay (Parque Nacional de Garajonay). W tej okolicy wędrówkę wśród lasu laurowego z mahoniowcami, daktylowcami kanaryjskimi i ogromnymi paprociami umila szum wodospadów i śpiew ptaków. Szczególnej kondycji nie wymaga także trasa nr 17, dzięki której w ciągu niespełna 1,5 godz. zdobędziemy najwyższą górę La Gomery – Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.). Nie lada wyzwanie stanowi z kolei zajmujące ok. 9 godz. przejście najdłuższego w parku (ponad 16-kilometrowego) traktu nr 918 (Pajarito-Ajugal-Pajarito). W miejscach, gdzie według dawnych wierzeń odbywały się tańce czarownic, zmierzymy się z przenikającym do kości zimnem wiecznych mgieł w omszałych, wilgotnych lasach wawrzynowych i zobaczymy strzeliste formacje skalne, na czele ze 180-metrową Roque de Agando.

Prawdziwą perłą dla amatorów trekkingu w wysokich górach jest wyspa La Palma, nosząca miano najbardziej stromej w całym archipelagu. Odbywa się na niej należący do najtrudniejszych górskich biegów świata Ultramarathon Transvulcania (najbliższą jego edycję zaplanowano na 7 maja 2016 r.). W wyścigu, którego niemal 77-kilometrowa trasa przebiega przez najwyższy szczyt lądu – Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.), co roku bierze udział również kilkunastu zawodników z Polski. Inną niezmiernie popularną imprezę dla aktywnych stanowi sierpniowy Międzynarodowy Festiwal Wędrówek Pieszych i Górskich La Palma (Festival Internacional de Senderismo y Montaña La Palma). W tym czasie reprezentacyjna Avenida Marítima w stolicy wyspy Santa Cruz de La Palma zmienia nazwę na plac Wędrowca (Plaza del Senderista) i staje się punktem, z którego wyruszają autobusy dowożące do miejsc rozpoczęcia trekkingów. Na tematycznych wycieczkach poznaje się tajniki wytwarzania wina, serów, miodu i rumu, można wybrać się też na kurs fotografii wulkanicznych krajobrazów i nocną wyprawę astronomiczną. Interesujący aktywny urlop spędzimy także na przemierzaniu tras siatki GR-131 (El Bastón). Tutaj ciekawe widoki czekają na nas szczególnie na traktach łączących wypełnione plantacjami bananów wybrzeże z najwyżej położonymi surowymi obszarami Parku Narodowego Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente), np. na ekstremalnie trudnym 17-kilometrowym szlaku biegnącym z Puerto de Tazacorte na górujący nad wyspą szczyt Roque de Los Muchachos. Z kolei ponad 4-godzinne zejście z otoczonego sosnowym lasem schroniska El Pilar (1450 m n.p.m.) warto zakończyć kąpielą w zatoczce La Bajita. Przyniesie nam ona ulgę po wytężonej pracy mięśni. Trudy przejścia głównego, prawie 18-kilometrowego odcinka Ruta de los Volcanes wynagrodzi wypicie lampki wina w Bodegas Teneguía. Winnica ta, znajdująca się tuż przy zejściu z trasy, należy do najczęściej wygrywających branżowe konkursy na archipelagu.

Poznawanie wyspy El Hierro, najbardziej oddalonej od kontynentu europejskiego, ale szczycącej się największym zagęszczeniem wulkanów w całym regionie (500 widocznych stożków i 300 przykrytych świeżymi lawami), ułatwia sieć oznakowanych szlaków pieszych uzupełniona o nowoczesne ośrodki informacyjne, w których objaśniane są zjawiska geologiczne występujące w tym rejonie, etnografia i historia okolic. Ciekawym pomysłem na wycieczki jest pokonywanie traktów, którymi przez stulecia wyspiarze podróżowali dwa razy do roku z całym dobytkiem między nawiedzanymi przez deszcze polami i pastwiskami na wyżynach a winnicami i sadami w słonecznej dolinie El Golfo po to, aby wyżywić swoje rodziny. Do takich tras zalicza się Droga Jinama (Camino de Jinama PR EH8 – ok. 7,5 km) prowadząca z Mirador de Jinama do Las Puntas. Rozpościerają się z niej zapierające dech w piersiach panoramy. Szczególne warto polecić także 3-godzinną wycieczkę z przewodnikiem do trudno dostępnych stanowisk archeologicznych w Parku Kulturowym El Julan (Parque Cultural de El Julan), gdzie znajdują się wyśmienicie zachowane, wyryte na polach lawy inskrypcje ludu Bimbache, historycznych mieszkańców wyspy.

Na falach

René_Egli_Airview.jpg

René Egli na Fuerteventurze – mekka miłośników wind- i kitesurfingu

©RENE EGLI



Kto interesuje się wind- lub kitesurfingiem, powinien rozważyć bogatą ofertę szkoły René Egli. Ta rozbudowana baza sportów wodnych istnieje od 1984 r. na południowym wybrzeżu Fuerteventury. Znaleźć ją można na plaży Sotavento (w pobliżu Costa Calma), którą uważa się za jedną z najpiękniejszych na świecie. Jest ona wprost stworzona do nauki dla osób na każdym poziomie zaawansowania. Na ciągnącym się równolegle do brzegu odcinku o długości powyżej 4 km i szerokości ponad 200 m tworzy się płytka, lecz rozległa laguna, której głębokość zależy od pływów morskich. Jej specyficzne położenie sprzyja występowaniu doskonałych warunków wiatrowych – zwykle wieje tutaj silniej niż nad resztą wyspy.

Centrum René Egli, oddalone o mniej więcej 200 m od komfortowego Hotelu Meliã Gorriones, znajduje się tuż przy samej plaży. Oferuje profesjonalne kursy, tak dla początkujących, jak i zaawansowanych, z licencjonowanymi, także polskimi instruktorami, wynajem i rezerwację markowego sprzętu, wymienianego co 6–12 miesięcy na nowy, oraz możliwość pozostawienia własnego wyposażenia w przechowalni. O bezpieczeństwo w tym rejonie dba ekipa ratunkowa, mająca do dyspozycji wieże ratownicze i skutery wodne. Dojazd na miejsce z okolic Costa Calma i Jandía zapewnia bezpłatny serwis przewozowy. Nic dziwnego, że na Sotavento już od 30 lat organizowane są co roku zawody Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup, w których bierze udział światowa czołówka sportowców. W szkole można też spróbować swoich sił w innych dyscyplinach, takich jak żeglarstwo plażowe i stand up paddling (SUP) – pływanie na desce z wiosłem. Po wysiłku odpoczniemy w cieniu palm w barze serwującym napoje i przekąski lub podczas zabiegów fizjoterapii. Skorzystamy tu również z bezpłatnego bezprzewodowego internetu. Uczestnicy kursów jako pamiątkę mogą otrzymać niezwykłe zdjęcia ze swoich wyczynów na wodzie, wykonywane przez profesjonalnych fotografów, którzy asystują grupom.

W kilku rejonach na archipelagu znajdziemy także idealne warunki do uprawiania surfingu. Trening przy plaży El Confital w Las Palmas de Gran Canaria warto połączyć ze zwiedzaniem tego jednego z ładniejszych dużych miast kanaryjskich. Na uwagę zasługują w nim szczególnie jego dwie historyczne dzielnice – Vegueta i Triana, muzea i liczne klimatyczne knajpki. Surferzy chętnie wybierają się też na soczyście zieloną północ Teneryfy w okolice Los Realejos. Przyciągają ich tutaj utrzymujące się przez cały rok wspaniałe fale i kameralna atmosfera niesamowitej plaży w kolorze mlecznej czekolady – Playa del Socorro.

W otchłani oceanu

Za mekkę nurków uważa się miejscowość La Restinga na El Hierro, najmniejszej z głównych Wysp Kanaryjskich, położona u wybrzeży Rezerwatu Morskiego La Restinga – Morze Spokoju (Reserva Marina La Restinga – Mar de Las Calmas). Urozmaicone wulkaniczne dno Oceanu Atlantyckiego dochodzi do głębokości 300 m i to w niewielkiej odległości od brzegu, a pokrywa je gęsta roślinność (występująca do 70 m pod powierzchnią wody). Nurkowie eksplorują w tej okolicy tunele, jaskinie, klify czy formacje piaskowe przypominające plażowe wydmy. Do najbardziej cenionych miejsc należy El Bajón (ok. 0,5 km od wybrzeży La Restingi), masyw z dwoma stożkami i kraterem, którego ściany zniżają się do głębokości 100 m. Podwodna erupcja najmłodszego kanaryjskiego wulkanu, która wydarzyła się jesienią 2011 r. mniej więcej 2 km od brzegu wyspy, wręcz zwiększyła różnorodność biologiczną w tym rejonie. Wody rezerwatu zamieszkują m.in. czarne i żółte koralowce, gąbki, langusty, krewetki, tuńczyki, mureny, sparysomy kreteńskie, graniki, solandry, spotyka się też żółwie morskie, płaszczki, delfiny i wieloryby. W La Restindze odbywa się w październiku coroczny konkurs fotograficzny Open Fotosub de la Biodiversidad de la Isla de El Hierro (w 2016 r. czeka nas jego jubileuszowa, XX edycja).

Nowatorską na skalę Europy propozycją są firmowane przez system Sea TREK spacery po dnie oceanu bez sprzętu nurkowego i uczestniczenia w specjalistycznym kursie. Dzięki kaskowi, do którego dostarczane jest powietrze, wizytę w podwodnym królestwie można złożyć już po 10-minutowym instruktażu, nawet jeśli nie umie się pływać. Tego typu rozrywkę oferuje centrum Sea Trek Spain w resorcie Anfi del Mar na Gran Canarii i szkoła nurkowa Native Diving w kurorcie Costa Teguise na Lanzarote.

Na tej ostatniej wyspie, u wybrzeży Playa Blanca, gdzie mieści się kilka ośrodków dla nurków, m.in. polski Cool Dive Lanzarote, powstaje obecnie pierwsze w Europie podwodne muzeum – Museo Atlántico. Brytyjski rzeźbiarz Jason deCaires Taylor (ur. w 1974 r.) tworzy 300 figur, dla których modelami są tutejsi

mieszkańcy. W 2016 r. zostaną one ustawione na obszarze ok. 400 m2 i głębokości między 12 a 15 m. Chętni będą mogli je podziwiać na różne sposoby: podczas nurkowania z butlą lub jedynie z maską i rurką, a nawet w trakcie rejsu łodzią ze szklanym dnem.

SPORTOWE pakiety „ALL iNCLUSIVE”

Na potrzeby sportowców z Europy, którzy przybywają na archipelag zimą, aby w wiosennym klimacie trenować przed sezonem, odpowiadają kompleksy wakacyjne oferujące sportowe pakiety w formie all inclusive. Do najpopularniejszych należą goszczący zawody triatlonowe IRONMAN (najbliższy termin 21 maja 2016 r.) Club La Santa na obrzeżach rybackiej wioski La Santa na Lanzarote i położony w Las Playitas na Fuerteventurze Playitas Resort, w którym odbywa się triatlon Challenge Fuerteventura (zaplanowany na 23 kwietnia 2016 r.). Oba ośrodki dostępne są także dla amatorów pragnących podczas urlopu intensywniej popracować nad kondycją albo zadbać o sylwetkę. Pobyt w pierwszym z nich obejmuje korzystanie bez dodatkowych opłat ze wszystkich udogodnień, w tym trzech zewnętrznych basenów olimpijskich i sprzętu do uprawiania ponad 30 dyscyplin, oraz udział w zajęciach na różnych poziomach zaawansowania. Kompleks Playitas Resort, gdzie znajduje się nawet 18-dołkowe pole golfowe, oferuje tygodniowe turnusy z tematycznymi pakietami sportowymi. Przygotowano w nim np. programy łączące jogę i zumbę z wędrówkami górskimi, intensywną aktywność na świeżym powietrzu ze zdrowym odżywianiem, pływanie z gimnastyką, a oprócz tego organizuje się tutaj międzynarodowy tydzień fitness i zabawy z ponad 130 godzinami ćwiczeń. Obiekt szczyci się również sławą jednego z najlepszych centrów treningowych triatlonu w Europie, do której poza wykwalifikowaną kadrą przyczynia się niewątpliwie korzystne położenie tuż przy plaży z bardzo spokojną wodą. W pobliżu istnieją liczne tereny biegowe, a niewielki ruch na drogach Fuerteventury (najrzadziej zaludnionej z głównych Wysp Kanaryjskich) i dobry stan asfaltowej nawierzchni zwiększają komfort i bezpieczeństwo kolarskich treningów.

Na dwóch kółkach

Cykliści mogą poruszać się na Fuerteventurze także po 34 oznakowanych trasach rowerowych (część z nich jest nadal w budowie) o różnych poziomach trudności i łącznej długości ponad 225 km. Niezmiernie interesującą wycieczką, przy tym nie wymagającą szczególnych umiejętności, będzie przejazd z kurortu Corralejo do El Cotillo szlakami nr 1 i 3. Prowadzą one wzdłuż północnego wybrzeża przez niewielką osadę Majanicho, w pobliżu latarni morskiej El Tostón (Faro de El Tostón) z 1897 r. i zachęcających do kąpieli lagun z płytką i spokojną wodą koło plaż Los Lagos i La Concha. Pokonanie tego ok. 22-kilometrowego fragmentu zajmie nam mniej więcej 2,5–3,5 godz. Osobom z dużym doświadczeniem spodoba się ponad 17-kilometrowa wyprawa z turystycznej miejscowości Morro Jable na południu wyspy przez półwysep Jandía traktem nr 32 łączącym się z malowniczą drogą nr 33, której nachylenie poziome na początkowym odcinku wynosi 12,5 proc. Gdy po ponad 2 godz. jazdy dotrzemy do wioski Cofete, może nam się wydawać, że przybyliśmy tutaj nie na rowerze, lecz wehikułem czasu, ponieważ sprawia ona wrażenie przeniesionej z innej epoki.

Podobne odczucia wzbudza również kolejna warta wspomnienia mekka miłośników dwóch kółek, czyli La Graciosa, oddalona o ok. 25 min. rejsu promem od Lanzarote. Mimo iż ta największa w archipelagu Chinijo wysepka jest całorocznie zamieszkała przez mniej więcej 700 osób, nie ma na niej dróg asfaltowych, a jedyne samochody, jakie się po niej poruszają, to kilkanaście land-roverów, głównie pełniących funkcjęn turystycznych taksówek. Ten niewielki skrawek lądu (29,05 km2), który w całości leży w granicach Parku Naturalnego Archipelagu Chinijo (Parque Natural del Archipiélago Chinijo), przecinają trzy trasy dla rowerów górskich o łącznej długości 25 km, prowadzące przez najbardziej interesujące krajobrazowo zakątki.

Dla całej rodziny

Ofertę atrakcji dla aktywnych uzupełniają liczne parki tematyczne, które cieszą się ogromną popularnością szczególnie wśród wypoczywających na archipelagu rodzin z dziećmi. Obowiązkowy punkt na liście zwiedzania dla miłośników fauny i flory stanowi zielony ogród zoologiczno-botaniczny Oasis Park Fuerteventura w miejscowości La Lajita. Obejrzymy w nim pokazy z udziałem uchatek (lwów morskich), papug, ptaków łowczych i gadów, a to jeszcze nie wszystko. Ze wspomnianymi uchatkami możemy także pływać oraz podziwiać pustynne krajobrazy z grzbietu wielbłąda, spróbować mleka tego ssaka, wziąć udział w zabawie z lemurami i karmieniu zwierząt i – oczywiście – zrobić sobie z nimi zdjęcia. Mnóstwo wrażeń w trakcie wakacji na Fuerteventurze dostarczy naszym pociechom również pobyt na obozie organizowanym na terenie parku, a przeznaczonym dla dzieci w wieku od 4 do 14 lat.

Z kolei Siam Park położony w strefie wybrzeża Adeje (Costa Adeje) na Teneryfie to park wodny wzniesiony w stylu starożytnych tajskich budowli. Znajdziemy w nim szereg niezwykłych zjeżdżalni, sztuczną plażę, rzekę i baseny. Jeden z tych ostatnich umożliwia surfowanie na najwyższych na świecie sztucznych falach o wysokości 3 m.

Sięgnąć gwiazd

Osoby pragnące popatrzeć na archipelag z lotu ptaka mogą połączyć wypoczynek z kursem paralotniarstwa. Warto pójść w ślady zawodników Mistrzostw Świata w Paralotniarstwie Akrobatycznym, którzy od lutego do maja, gdy na kontynencie europejskim panują zbyt niskie temperatury, ściągają na El Hierro.

Miłośnicy astronomii powinni zwiedzić dwa obserwatoria należące do Instytutu Astrofizyki Wysp Kanaryjskich (Instituto de Astrofísica de Canarias): Observatorio del Roque de Los Muchachos, usytuowane na najwyższym szczycie La Palmy Roque de Los Muchachos, oraz Observatorio del Teide, mieszczące się w rejonie Izaña (2390 m n.p.m.) u stóp wulkanu Teide na Teneryfie. Niezbędna jest wcześniejsza rezerwacja miejsca na wycieczkę z przewodnikiem. Dokonamy jej na stronie internetowej www.iac.es. Na obu wyspach ofertę dla pasjonatów tej dziedziny nauki uzupełniają propozycje firm specjalizujących się w turystyce astronomicznej. Obejmują one m.in. spacery z oglądaniem ciał niebieskich, wynajem teleskopów, a nawet kolacje na tarasie widokowym na wspomnianym wulkanie połączone z obserwacją gwiazd przy użyciu profesjonalnego sprzętu. Swoją wiedzę można także poszerzać (i przy tym dobrze się bawić!) podczas odbywającego się na Teneryfie międzynarodowego festiwalu Starmus – imprezy łączącej astronomię z muzyką rockową. Najbliższą edycję tego wydarzenia zaplanowano na dni od 27 czerwca do 2 lipca 2016 r., a jego honorowym gościem ma być profesor Stephen Hawking (ur. w 1942 r.), wybitny brytyjski astrofizyk i jeden ze sławnych wielbicieli Wysp Kanaryjskich.

Zachęcamy i Was, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive, do porzucenia plażowego leżaka i aktywnego zwiedzania tego niezwykłego hiszpańskiego archipelagu. Gwarantujemy, że nie pożałujecie swojej decyzji.

Artykuły wybrane losowo

Sycylia – mit i rzeczywistość

 taormina DSC9981 ORIZZ

Pozostałości teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie niedaleko wulkanu Etna

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

DOMINIKA FRIEDRICH

www.sycyliabocznymidrogami.pl

 

 Trójkątna w swoim kształcie Sycylia jest ziemią słońca i ognia Etny zwanej Mongibello. Niegdyś stanowiła centrum antycznego świata, dlatego też wiele mitów opowiada właśnie o niej. To największa wyspa Morza Śródziemnego. Swojemu strategicznemu położeniu zawdzięczała nie tylko rozkwit, lecz także zainteresowanie najeźdźców. Nie bez znaczenia były zarówno jej urodzajne gleby, jak i wspaniały śródziemnomorski klimat. Kiedyś nazywano ją nawet spichlerzem Włoch, którym zresztą pozostaje do dziś.

 

Na Sycylii od stuleci krzyżowały się wpływy rozmaitych kultur. Pozostawiły one na niej liczne ślady, obecnie bezcenne dzieła sztuki. Współcześni Sycylijczycy wydają się być odrębnym narodem, a ich wyspa – niemal autonomicznym krajem. Łatwo dostrzec, że pod względem społecznym i kulturowym różni się ona od kontynentalnych Włoch. Wszystko jest tutaj jakby doprowadzone do przesady: słońce świeci jaskrawiej, niebo i morze mają wyjątkowo intensywną barwę, owoce są niesamowicie słodkie. To ziemia kontrastów, luksusu i biedy, jedyna w swoim rodzaju, meravigliosa, czyli wspaniała.

 

Sycylia moim zdaniem zdecydowanie bardziej przypomina Afrykę niż Europę. Od kontynentalnych Włoch dzieli ją co prawda tylko wąska Cieśnina Mesyńska, ale południowo-zachodni kraniec wyspy leży zaledwie ok. 230 km od Tunisu. Mamy więc tutaj okazję pooddychać afrykańskim powietrzem w europejskim kraju.

 

OJCZYZNA SYCYLIJCZYKÓW

 

Można pojechać na Sycylię i zobaczyć jedynie słońce, morze i błękitne niebo niczym ze zdjęć w turystycznych folderach. W końcu wyspa ma 1152 km wybrzeża! Jednak już sama wyprawa w głąb lądu stanowi podróż do innej krainy. W miarę zbliżania się do takich miast jak Enna czy Caltanissetta, położonych w centrum Sycylii, można zauważyć, jak wszystko się zmienia: światło, otaczający krajobraz, twarze ludzi i ich charaktery. Po drodze z Katanii do Palermo z wesołej, świątecznej i rozświetlonej nadmorskiej okolicy trafia się do ciemnego, gorzkiego i melancholijnego regionu.

 

Wbrew pozorom tę włoską wyspę warto odwiedzić nie tylko latem. Nie wszyscy wiedzą, że miasta w środku lądu, np. wspomniana Enna, lub te wzniesione na skałach, jak leżące na północno-zachodnim krańcu Erice, są otulone mgłą niczym miejscowości w Lombardii. W jednym z miasteczek na zboczach Etny można z kolei zjeść tradycyjne ciasteczka narciarza (biscotti dello sciatore), bo już w latach 20. XX w. Sycylijczycy uprawiali narciarstwo na stokach tutejszego wulkanu. Jedno jest jednak pewne – na Sycylii podróżnik musi uzbroić się w cierpliwość, niezbędną podczas szukania nieznanych miejsc i odkrywania fascynujących tajemnic. Ta wytrwałość zostanie z pewnością nagrodzona, ale należy uważać, bo wyspa potrafi uzależnić i sprawić, że ciągle chce się na nią wracać.

 

Sycylijska kuchnia jest niezmiernie różnorodna i smakowita. Odzwierciedla historię regionu – mieszają się w niej wpływy włoskie, greckie, arabskie, francuskie i hiszpańskie. Burzliwa przeszłość wyspy ukształtowała też charakter Sycylijczyków. Są oni z natury nieufni, co zapewne stanowi efekt ciągłych najazdów, ale jednocześnie ciekawi świata, na przestrzeni stuleci zetknęli się w końcu z wieloma kulturami. Mają także niesamowite poczucie humoru i cieszą się każdą chwilą, bo przecież jutro może nie nadejść. Nie żyją, żeby pracować, lecz pracują, aby żyć. Sycylijczyk potrafi być prawdziwym przyjacielem, który nigdy nie zostawi nas w potrzebie. Jednak w kłótni bywa tak samo żywiołowy i gwałtowny jak w okazywaniu radości. Poza tym mieszkańcy Sycylii są bardzo rodzinni i darzą ogromnym szacunkiem starszych. Na wspólne wyjazdy wakacyjne często wybierają się razem nawet czteropokoleniowe rodziny.

 

Może ze względu na południowy, niemal afrykański klimat Sycylijczycy mają czas na wszystko, nie skąpią go więc na życzliwy uśmiech, dobre słowo czy kawę z przyjacielem. Jeżeli zapytamy ich o drogę po angielsku, będą prawdopodobnie zakłopotani (najczęściej nie znają tego języka), ale sami zaprowadzą nas na miejsce. To ludzie z sercem na dłoni, nawet jeśli się zdenerwują, po chwili znów wraca im humor. Sycylijczycy są prawdziwym skarbem tej wyspy.

 

POD OKIEM MAFIOSÓW

 

Niestety, Sycylia osobom, które niewiele wiedzą na jej temat, najczęściej kojarzy się z mafią. Ta jednak jest nie tylko organizacją przestępczą o początkach sięgających dalekiej przeszłości. Stanowi również zjawisko społeczne, tradycję, sposób na życie i codzienność mieszkańców wyspy. Stworzyła własny kodeks obowiązujący jej członków i określający zasady postępowania. Mafia ma różne oblicza i jej pobieżna charakterystyka zajęłaby setki stron. Zainteresowanym tematem polecam książkę, która do tej pory nie ukazała się w języku włoskim, ale została wydana po polsku – Sycylijski mrok australijskiego autora Petera Robba. Ta publikacja z pewnością pomoże zrozumieć nieco lepiej rzeczywistość Sycylijczyków.

 

Nawet Benicie Mussoliniemu nie udało się ostatecznie zniszczyć tutejszej mafii. Być może stało się tak dlatego, że jest ona integralną częścią sycylijskiego świata. W 1992 r. przegrali z nią sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino (obaj zginęli w zamachach bombowych). Jak dotąd nikt nie rozwiązał problemu mafii na Sycylii definitywnie.

 

Za najlepszy kinowy obraz nakręcony na ten temat uchodzi film, w którym – podobnie jak w książce stanowiącej dla reżysera główną inspirację – słowo „mafia” nie pojawia się ani razu! Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli powstał na podstawie powieści Maria Puzo o tym samym tytule. Do dziś uważany jest za wzór dla wszystkich twórców, którzy mierzą się z przeniesieniem na ekran mafijnego świata.

 

Sycylia była w przeszłości łakomym kąskiem dla zdobywców szukających nowych ziem. Po śmierci w grudniu 1250 r. cesarza Fryderyka II Hohenstaufa na ludność sycylijską nałożono powinności feudalne, a tych, którzy nie chcieli podporządkować się narzuconym nakazom, surowo karano. Ta sytuacja doprowadziła do buntu Sycylijczyków – powstała grupa mająca pomagać uciśnionym. Według innej teorii taka organizacja zawiązała się, gdy wyspę okupowali Hiszpanie. Mafia zawsze działała w kręgu wielkiej polityki i w tle ważnych wydarzeń. Tzw. Bractwo wspierało Giuseppe Garibaldiego, a w czasie II wojny światowej operacja aliantów pod kryptonimem „Husky” (9 lipca – 17 sierpnia 1943 r.) była poprzedzona zawarciem układu z sycylijskimi bossami.

 

Z mitologicznej otoczki odziera mafię jej codzienna działalność przestępcza. Wymuszenia, nielegalne budownictwo, produkcja narkotyków i handel nimi, prostytucja – to tylko nieliczne przykłady. Mafia stara się legalizować swoje interesy. Wychodzi z założenia, że jeśli pieniądze można włożyć w legalny biznes, należy to po prostu zrobić. Przedsiębiorstwa mafijne zarabiają dziś na wywozie śmieci, budowaniu nieruchomości, rolnictwie, gastronomii i innych usługach. We Włoszech ok. 30 proc. firm odpowiadających za odbiór odpadów znajduje się w rękach mafii lub jest z nią powiązanych. Prasa podaje, że roczne dochody rodzin są szacowane na mniej więcej 120–140 mld euro.

 

 IMG 1930

Polpo bollito – gotowana ośmiornica

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

FESTIWAL ZMYSŁÓW

 

Na Sycylii widok ludzi jedzących na ulicy w trakcie spacerowania, robienia zakupów na targu, jazdy na skuterze czy prowadzenia samochodu należy do codzienności. Ludzie zatrzymują się przed ulicznym straganem, biorą coś do ręki i jadą dalej. Tutaj je się o każdej porze dnia, a używa się do tego palców. Sprzedaje się głównie małe przekąski (gotowane, smażone bądź pieczone na ruszcie), przygotowywane na stoiskach na świeżym powietrzu. To rodzaj miejscowego fast foodu, którego historia na wyspie sięga ponad 2 tys. lat wstecz. Cucina di strada („kuchnia uliczna”) i buffittieri (bufety) są integralną częścią sycylijskiej sztuki kulinarnej. Od wieków oferowane na ulicach specjały oddawały porządek pór roku, dni tygodnia i godzin.

 

Sycylijczycy od zawsze uważali jedzenie nie tylko za sposób na zaspokojenie głodu, ale również za prawdziwą przyjemność. Na Sycylii ludzie się nie pożywiają, oni delektują się, biesiadują i pełnymi garściami czerpią z tego satysfakcję i radość, czyniąc w ten sposób zadość potrzebom duchowym. Poza tym kuchnia jest także nieodłącznym elementem tutejszej kultury.

 

Na całym świecie panuje obecnie moda na tzw. finger food. Na nowo odkrywamy przyjemność, jaka płynie z jedzenia palcami, gdy uaktywnia się nie tylko wzrok, smak i węch, ale też zmysł dotyku. Właśnie przez dotykanie poznajemy najpierw konsystencję i temperaturę tego, co akurat spożywamy, zanim włożymy to do ust. Opuszki palców są bardzo wrażliwe, co potęguje doznania. Sycylijczycy jedzą rękami bez skrępowania, aż do oblizywania palców. Zupełnie nie wstydzą się tej przyjemności. Istnieje nawet takie włoskie powiedzenie buono da leccarsi le dita (dosłownie „dobre aż do oblizania palców”). Do dziś zresztą duża część ludzkości je palcami, bez użycia sztućców (to popularny sposób m.in. w kręgu krajów arabskich, Etiopii czy Azji Południowej).

 

W starożytnych Syrakuzach, Selinuncie, Morgantinie czy innych miastach jedzono na ulicy. Osoby spacerujące pomiędzy stoiskami wchłaniały zapachy przygotowywanych potraw, karmiły oczy ich widokiem, a w końcu rozkoszowały się smakiem. Ten uniwersalny zwyczaj, którego nie zmieniły zawirowania historii, łączy nas dzisiaj z dawnymi czasami.

 

 Palermo - Ph Valerio Casari

W Palermo sprzedaje się różnego rodzaju przekąski wprost na ulicy

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

 

W TEATRZE SMAKÓW

 

Uliczną kuchnię można znaleźć na targowiskach miejskich, w zaułkach starych uliczek nadmorskich, rybackich miejscowości, w Katanii, Syrakuzach, Agrygencie (Agrigento), ale przede wszystkim w Palermo. To ostatnie miasto wypełnia różnokolorowy tłum, egzotyczne bary, sklepy z arabskimi artykułami na wystawach. Wokół słychać różne języki, jakby w jednym miejscu zgromadzili się budowniczowie wieży Babel, wszędzie unoszą się rozmaite zapachy. Palermo jest stolicą Sycylii i sycylijskiego street foodu. To miasto pełne życia i ruchu, żyjące szybko, niezmiernie kolorowe, agresywne, hałaśliwe, głośne i ekscytujące.

 

Palermitańska plaża Mondello, leżąca w dzielnicy o tej samej nazwie, uchodzi za popularne wśród mieszkańców miejsce wieczornych spacerów latem i niedzielnych obiadów na świeżym powietrzu na wiosnę. Można tutaj znaleźć również stoiska z ulicznym jedzeniem, jakże odmiennym od tego w centrum Palermo. Na cibo da strada, czyli „żywność z ulicy”, składają się potrawy, których najczęściej nie przygotowuje się w domu. Są zbyt pracochłonne i nie warto przyrządzać porcji tylko dla kilku osób. W Mondello kupimy polpo bollito – gorącą, gotowaną ośmiornicę, ricci di mare – jeżowce, otwierane na oczach klienta (niewiele jest w nich do zjedzenia, to przede wszystkim zapach wiatru i morskiego powietrza), frutti di mare crudi – świeże owoce morza na surowo, np. fasolari (małże wenus brunatne), tartufi di mare, cannolicchi (małże brzytwy), vongole (małże wenus) czy cozze (omułki śródziemnomorskie),ostrygi, padelle i telline (urąbki). Tych wszystkich przysmaków zawsze później brakuje turystom po powrocie z Sycylii do Polski.

 

W centrum Palermo nie wolno odmówić sobie przyjemności, jaką daje spacer, degustacja i zaopatrzenie się w różne specjały na historycznym targowisku Vucciria. To największy tutejszy bazar, oszałamiający kolorami, ilością towarów i chaotyczną, hałaśliwą atmosferą, przypominający nieco suk w arabskim mieście. Po wejściu na targ można poczuć się tak, jak ktoś, kto w teatrze wyszedł nagle zza kulis na scenę podczas trwającego przedstawienia i stał się jednym z aktorów biorących udział w spektaklu. Rozwinięte czerwone markizy zasłaniające oślepiające słońce przywodzą na myśl namiot cyrkowy. Spod płóciennych dachów wyglądają artyści – miejscowi sprzedawcy, z których każdy stara się przyciągnąć uwagę przechodzących osób, szczególnie obcokrajowców, wyróżniających się ubraniem i sposobem poruszania się. Główną rolę odgrywa tu miecznik (pesce spada) ze straganu rybnego. Jest ogromny, ma długi, błyszczący miecz, srebrzystą skórę i ogon wygięty w łuk. Słońce świecące przez markizy zabarwia go na czerwono. Obok ciągną się w nieskończoność rzędy fioletowych i czarnych bakłażanów oraz zielonych cukinii, również tych z rodzaju serpente di Sicilia („sycylijskiego węża”), wraz z ich kruchymi liśćmi – tenerumi. Dalej leżą pachnące pomidory odmian San Marzano, piccadilly, datterino czy Pacchino. Znajdziemy też stoiska z różnorakimi sałatami i warzywami liściastymi(sałatą rzymską,lodową i canasta,rukolą, endywią,cykorią,burakami liściowymi).W powietrzu unosi się oszałamiający zapach świeżej bazylii i mięty. Wzrok z daleka przyciągają ogromne cebule – cipolle di Chiarantana, i czerwony czosnek – aglio rosso di Nubbia.

 

Na targowisku nie brakuje także barwnych owoców. Piętrzą się egzotyczne, piegowate opuncje, słoneczne melony kasaba (casaba) i chlebowe (meloni di pane), zielone arbuzy (tzw. meloni d’acqua – melony wodne, inaczej angurie), rumiane brzoskwinie z Leonforte (pesche di Leonforte) owinięte w oddzielne bibułki niczym balowe sukienki, spłaszczone brzoskwinie tabacchiere (Saturn) i okrągłe, żółte percocche, nektarynki, morele, różnokolorowe winogrona i figi, delikatne, słodkie, rozłożone na liściach figowych. Wśród tego wszystkiego stoją worki pełne ciecierzycy, soczewicy, fasoli, grochu, migdałów, sezamu, rodzynek, orzechów i zielonego złota Etny, czyli pistacji. Znajdziemy również suszone pomidory, kapary – kwiaty do jedzenia, potocznie zwane sycylijskimi orchideami, finocchietto selvatico – dziki koper włoski, a także otwarte wielkie puszki z solonymi sardynkami, suszoną ikrę tuńczyka – bottargę, kadzie pełne oliwek: czarnych, fioletowych lub zielonych.

 

NIEBO W GĘBIE

 

Vucciria to nie tylko żołądek, ale i tętniące serce Palermo, niesamowite królestwo sycylijskiego jedzenia ulicznego. Jeżeli ktoś chce spróbować właśnie takich specjałów, powinien udać się na gwarny palermitański targ. W ponad 670-tysięcznej stolicy Sycylii, w odróżnieniu od innych regionów wyspy, szczególnie nieturystycznych zakątków we wnętrzu lądu, można zjeść o każdej godzinie bez wchodzenia do restauracji czy trattorii. To bardzo charakterystyczne dla Palermo, którego ulice, szczególnie w centrum, pełnią ciągle jeszcze funkcję społeczną, są miejscem spotkań dla wielu Sycylijczyków i stanowią naturalne przedłużenie małego, ciasnego mieszkania. Turystom nie chcącym tracić cennego czasu przeznaczonego na zwiedzanie polecam te posiłki w locie (pranzetti volanti), sprzedawane w kioskach i ulicznych smażalniach.

 

W stolicy wyspy można kupić jedzenie do ręki (cibo nelle mani) w doskonałym wydaniu. Warto spróbować pane con panelle – kanapkiz tradycyjnymi placuszkami z mąki z ciecierzycy, smażonymi na bieżąco w głębokim oleju i roznoszącymi wokół zapach typowy dla orientalnych targowisk. To tania i skromna przekąska, lecz otacza ją niewidzialny, jedynie wyczuwalny innymi zmysłami przepych. Poza tym na zainteresowanie zasługują z pewnością cazzilli (crocchè di patate) – krokiety z ziemniaków, i melanzane a quaglia – bakłażany rozkrojone w formie kwiatu. Klasyczną propozycją na drugie śniadanie jest sfincione, czyliciasto przypominające pizzę, posmarowane solonymi sardynkami, sosem pomidorowym, posypane cebulą i startym serem caciocavallo oraz polane odrobiną oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia. Nie wolno zapomnieć też o arancini. Ten specjał przypomina o setkach lat sycylijskich tradycji kulinarnych. Pachnący szafranem ryż z dodatkiem zielonego groszku otula serce z mięsnego sosu ragoût z mozzarellą (arancini con ragù). Żeby wygodniej było przewozić arancini i jeść je na ulicy, nadano im okrągły kształt, ze względu na który przypominają po usmażeniu małą pomarańczę (arancia). Obecnie te pyszne złote kulki spotyka się w najróżniejszych wersjach.

 

Od godziny 16.00 uliczne bufety w Palermo stają się jeszcze atrakcyjniejsze. Można wręcz dostać zawrotu głowy od rodzajów przekąsek do wyboru. Na stoiskach serwuje się także wino. Warto wrzucić coś na ząb przed kolacją, którą na wyspie je się nie wcześniej niż o 21.00. Każdego popołudnia w zaułkach i na peryferiach miasta unoszą się do nieba kolumny gryzącego dymu, przypominającego ten z dawnych ołtarzy greckich świątyń. Na wschodzie Sycylii na prymitywnych rusztach piecze się mięso końskie (carne equina), kiełbasy, makrele lub sardynki. W Palermo za gwiazdę popołudniowych ulicznych straganów uchodzą wnętrzności jagnięce bądź kozie, nadziane na szpadkę jak szaszłyk i pieczone na grillu zwane stigghiola.

 

Tradycyjną przekąską w stolicy wyspy o każdej porze dnia i roku jest panino con la milza (pani câ meusa) – bułka z cielęcą śledzioną. W zimowe popołudnia na ulicach podaje się i inne ciepłe dania. Należy do nich np. caldume, czyli gorący talerz (po sycylijsku quarume). W jego skład wchodzą podroby i gotowane flaki wołowe. Na tych samych stoiskach w lecie oferuje się serwowane na zimno wieprzowe kopyta (odpowiednik naszych zimnych nóżek), wołowe policzki i ozory, flaki i inne specjały ugotowane i spryskane sokiem wyciśniętym z cytryny.

 

Warto jeszcze wspomnieć o kilku sycylijskich osobliwościach. Frittola to chrząstki, kawałki tłuszczu i resztki mięsa podsmażone na smalcu z dodatkiem szafranu, liści laurowych, soli i czarnego pieprzu. Pod nazwą babbaluci (vavaluci) kryją się małe, białe ślimaki z gatunku Helix pisana (Theba pisana). Koniecznie trzeba spróbować wspomnianej już miejscowej odmiany cukinii zwanej serpente di Sicilia („sycylijski wąż”). Ugotowana i podana na zimno z odrobiną soli idealnie sprawdza się jako lekkie danie w lecie, szczególnie kiedy wieje suchy i gorący sirocco. W okresie letnim nie brakuje też pysznych zmrożonych kawałków arbuza. Od początku jesieni aż do zimy sprzedaje się obrane na miejscu opuncje.

 

O Sycylii mogłabym pisać bez końca, ale wiem, że nie da się w ten sposób oddać charakterystycznych dla niej kolorów, zapachów i smaków. Tak naprawdę zrozumie mnie tylko ten, kto sam wybierze się na tę pasjonującą włoską wyspę. Na szczęście każdy moment jest dobry na taką podróż. Sycylia zachwyca o każdej porze roku, a wyprawa na nią nie wymaga żadnych wielkich przygotowań. Wystarczy jedynie zabrać ze sobą apetyt i – oczywiście – dobry humor. Wówczas z pewnością zakochamy się w tej Perle Morza Śródziemnego lub Wyspie Słońca, jak słusznie przyjęło się o niej mówić.

 

 Venditore di olive Mercato del Capo a Palermo - Ph Valerio Casari

Stoisko z rozmaitymi rodzajami oliwek na Mercato del Capo w Palermo

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

Kibic w podróży

ANDRZEJ KLEMBA

WWW.SPORT.PL


W Polsce wielką popularnością cieszy się obecnie reprezentacja piłki nożnej prowadzona przez trenera Adama Nawałkę. W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy Polacy powalczą o awans do XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018, które zaplanowano w Rosji. Mecze eliminacyjne odbędą się m.in. w Rumunii, Czarnogórze, Danii i Armenii. Należący do naszej  drużyny narodowej piłkarze grają w najlepszych klubach Europy, np. Bayernie Monachium czy Paris Saint-Germain. Podpowiadamy, gdzie warto pojechać w kolejnych miesiącach, a także co poza stadionami zobaczyć w odwiedzonych miastach.

Więcej…

Peru i Boliwia – esencja kontynentu

ROMAN WARSZEWSKI

www.warszewski.info

 

FOT. MAREK ŁABA

<< Wysokie Andy i wilgotne lasy równikowe nie wydają się stwarzać sprzyjających warunków do życia dla człowieka. A jednak na dzisiejszej peruwiańskiej i boliwijskiej ziemi przez setki lat mieszkali ludzie. Musieli więc znaleźć tutaj coś, co przekonało ich do osiedlenia się w tym zakątku świata i uczynienia z niego swojego domu. Odpowiedzi na pytanie, co to takiego, spróbujemy poszukać wspólnie w bieżącym wydaniu magazynu „All Inclusive”. >>

Jeśli ktoś jedzie do Ameryki Południowej po raz pierwszy, to za cel podróży powinien obrać właśnie Peru i Boliwię. Jeżeli planuje wielokrotnie powracać na ten pasjonujący kontynent, jego wybór – paradoksalnie – powinien być taki sam.

Więcej…