konie_w_wodzie.jpg

Rajd konny koło Pałacu i Folwarku Galiny

©PAŁAC I FOLWARK GALINY


DOROTA WAGA

 

Turystyka aktywna cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Wydaje się, że im więcej godzin spędzamy przed ekranem komputera albo telewizora lub w fotelu samochodowym, tym częściej w czasie wolnym chcemy zażywać ruchu. Wybieramy się więc na wędrówki po górach, spływy kajakowe, rejsy po wodach śródlądowych, czy nawet morzach i oceanach, , a także szczególnie ostatnio modne rajdy rowerowe. Coraz szersze zainteresowanie budzą też wyprawy konne, które przebojem zdobywają sobie rzesze oddanych wielbicieli na całym świecie, również w Polsce.

 

9_2.jpg

Lipcowe Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody w Warce

©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

Koń od wieków towarzyszy człowiekowi, więc wiąże się z nim wiele skojarzeń. Gdy widzimy stado galopujących po prerii przepięknych mustangów, nasze myśli wraz z nimi pędzą ku niezdefiniowanej wolności. Chcemy choć na chwilę wyrwać się z okowów codzienności i poczuć wiatr we włosach. Nie bez powodu także znakiem firmowym marki Ferrari został czarny rumak, symbolizujący prędkość, siłę i grację. Te mądre i lojalne zwierzęta ludzie doceniają od zawsze – wystarczy wspomnieć choćby słynnego Bucefała Aleksandra Wielkiego, wspaniałego Marengo Napoleona Bonapartego czy odważnego Pałasza Jana III Sobieskiego.

Chcielibyśmy zaprezentować Państwu, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive, najciekawsze pomysły na urlop w siodle. Oto zestawienie 12 niezmiernie interesujących miejsc w Europie i na świecie, do których warto pojechać, aby skorzystać z uroków turystyki konnej.

Dolina Pilicy – Polska

Położona zaledwie 50 km od Warszawy malownicza Dolina Pilicy to prawdziwe królestwo natury. Pilica jest jedną z najczystszych rzek w Polsce i niezwykle atrakcyjnym szlakiem kajakowym, który od kilku lat cieszy się ogromną popularnością wśród mieszkańców Warszawy i Mazowsza. Tutejszą Puszczę Stromecką porastają siedliska borowe z dominacją drzewostanu sosnowego.

Między rzeką a lasami, w Warce leży ponad 100-hektarowa posiadłość o nazwie Farma Sielanka, znakomicie oddającej jej urokliwe położenie oraz atmosferę miejsca. Znajduje się tu ośrodek jeździecki, w którym w 2007 r. odbyły się Mistrzostwa Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi. W lipcu każdego roku rozgrywane są w nim Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody. Jest to okazja, aby na własne oczy zobaczyć, jak rywalizują ze sobą najlepsi jeźdźcy i konie. Od wiosny do jesieni natomiast amatorzy biorą udział w cyklu zawodów o Puchar Sielanki. Nie trzeba być jednak zawodnikiem, żeby jeździć konno w tym sielskim ośrodku. Dzieci mogą zacząć w nim swoją przygodę z jeździectwem od zapoznania się z podstawami podczas autorskiego programu, który obejmuje np. przejażdżki na kucach, karmienie czy poznawanie zwyczajów koni. Szkółka prowadzi zajęcia grupowe i indywidualne, a na wakacje w siodle zaprasza jeźdźców na każdym poziomie zaawansowania. Tereny, na których znajduje się Farma Sielanka, leżą na obszarze Natura 2000, zachęcającym do konnych wycieczek. Dodatkowo w ośrodku działa także pensjonat dla koni, dzięki czemu do słynącego z doskonałej kuchni i obsługi 4-gwiazdkowego Hotelu Sielanka nad Pilicą, położonego w granicach posiadłości, można przybyć wraz ze swoim ulubieńcem.

Mazury – Polska

Łąki pachnące ziołami, malownicze pagórki i kręte wąwozy okalające błękitne jeziora tworzą wyjątkowo sprzyjające warunki do wypoczynku w siodle. Tego obrazu dopełnia historyczny majątek, w skład którego wchodzi XVI-wieczna rezydencja z parkiem i przyległymi zabudowaniami gospodarczymi. Pałac i Folwark Galiny, bo o nim mowa, szczyci się również Stadniną Koni Galiny z własną hodowlą, obejmującą obecnie ponad 70 okazów rasy holsztyńskiej i westfalskiej. Zwierzętami opiekuje się kierownik stajni Mirosław Owczarek. Do ośrodka należy 300 ha łąk, pól i lasów, z czego ponad 50 ha przeznaczono na pastwiska. Oprócz tego znajduje się tu też kryta drewniana ujeżdżalnia i karuzela dla koni, a na parkurze (ogrodzonym placu z przeszkodami) urządzane są zawody w skokach przez przeszkody. Pochodzące z Galin klacze i ogiery znakomicie sprawdzają się w różnych konkurencjach w Polsce i Europie, a także w innych częściach świata.

Sam zespół pałacowy jest jednym z nielicznych przykładów architektury renesansowej, zachowanych na terenach dawnych Prus Książęcych. Obecnie w nim i sąsiednich zabudowaniach funkcjonuje klimatyczny hotel. Każdy z 37 pokojów i apartamentów urządzono nieco inaczej. Ten indywidualny wystrój wszystkich wnętrz podkreśla wyjątkowy charakter zabytkowego obiektu. W 2012 r. Pałac i Folwark Galiny został uhonorowany prestiżową nagrodą Najlepszy Produkt i Usługa Warmii i Mazur w kategorii usługa turystyczna, a w 2015 r. miano Travellers’ Choice™ wśród hoteli nadali mu użytkownicy serwisu internetowego TripAdvisor.

W tutejszej stadninie odbywają się zajęcia dla osób o każdym stopniu zaawansowania. Przez cały rok pod okiem profesjonalnych instruktorów można doskonalić swoje umiejętności na placu maneżowym. Tym, którzy pierwsze kroki w jeździectwie mają już za sobą, przypadną do gustu przejażdżki oraz całodzienne rajdy konne po przepięknych okolicach. Zimą gościom udostępnia się krytą ujeżdżalnię. Na dzieci czekają kuce szetlandzkie oraz bryczki – dużą popularnością cieszą się właśnie lekcje powożenia tym lekkim czterokołowym pojazdem zaprzęgowym dla najmłodszych. Niewątpliwą atrakcją Pałacu i Folwarku Galiny jest farma zwierząt miniaturowych, gdzie nasze pociechy pod okiem opiekuna zapoznają się z małymi kozami, owcami czy końmi, a w trakcie wizyty dowiadują się, jak je karmić i pielęgnować.

Region Chianti – Włochy

Pokryta pagórkami słoneczna włoska Toskania nie potrzebuje reklamy. Region Chianti, leżący pomiędzy Florencją a Sieną, słynący z wyśmienitego wina, oferuje niezapomniane wrażenia również miłośnikom jeździectwa. Tutejsze średniowieczne zamki, wieże bądź opactwa można zwiedzać także podczas wypraw konnych. Przeznaczone do nich trasy trekkingowe przygotowano tak, aby turyści mieli szansę poczuć się jak uczestnicy karawan ciągnących tędy z ziemi Franków do świętego miasta Rzymu. Niektóre z mostów tzw. Via Francigena położone daleko od dzisiejszych szlaków komunikacyjnych dostępne są tylko dla jeźdźców na koniach.

Wędrówka duktami leśnymi, zboczami gór czy przeprawa przez krystalicznie czyste rzeki na długo zapadają w pamięć. W Chianti działa kilka centrów hipicznych organizujących trekkingi o różnym poziomie trudności. W zależności od wybranej trasy wycieczki trwają od jednego dnia do tygodnia.

Konne wakacje warto zakończyć w Sienie, gdzie dwa razy do roku (2 lipca i 16 sierpnia) odbywa się słynny wyścig Il Palio na cześć Matki Boskiej. W szaleńczym biegu wokół głównego placu miasta (Piazza del Campo) bierze udział 10 jeźdźców, reprezentujących 17 dzielnic (contrade) tego średniowiecznego ośrodka. Miłość sienieńczyków do koni jest tak wielka, że zwycięskiego rumaka prowadzą potem do pobliskiej Katedry (Duomo di Siena).

Maremma – Włochy

Na południowym-zachodzie Toskanii i na północy Lacjum znajduje się kraina zwana Maremmą. Park Regionalny Maremma (Parco Regionale della Maremma), którego zachodnia część styka się z wybrzeżem Morza Tyrreńskiego, tworzą płaskie przestrzenie otoczone pastwiskami, łąkami i niekończącymi się piaszczystymi plażami, do których dociera się przez lasy sosnowe. Na parkowych terenach hoduje się włoskie bawoły rasy śródziemnomorskiej, z mleka których robiony jest ser mozzarella.

Niektóre miejscowe stajnie oferują swoim gościom możliwość trekkingu w siodle westernowym z wysokim łękiem przednim. Długość tras wytyczonych w parku wynosi od 10 do 25 km. Idealnym dopełnieniem takiej konnej wyprawy będzie piknik z degustacją lokalnych wędlin, serów czy oliwek, które rosną na okalających ten obszar wzgórzach oliwnych. Romantyków na pewno zachwyci zachód słońca, który mogą podziwiać z wysokości końskiego grzbietu w czasie przejażdżki po jednej z dzikich plaż Maremmy.

Andaluzja – Hiszpania

Hiszpańska Andaluzja słynie z bogatych tradycji jeździeckich. Cały region stanowi centrum hodowli wytwornych wierzchowców cartujano oraz gorącokrwistych koni andaluzyjskich (czystej rasy hiszpańskiej). Tę malowniczą krainę przecinają liczne szlaki konne, a znajduje się w niej ponad 100 stajni oraz ośrodków jazdy.

Najlepiej wybrać się tutaj w maju podczas trwania Feria del Caballo w Jerez de la Frontera. Jest to jeden z najważniejszych andaluzyjskich festiwali, któremu towarzyszą muzyka, tańce oraz rozmaite atrakcje dla jeźdźców. W trakcie imprezy można podziwiać barwne końskie rewie.

Ciekawą propozycją dla osób odwiedzających tę część Hiszpanii są rajdy konne organizowane głównie w Alpuharze, górach Sierra Nevada oraz na plażach i wydmach w okolicy Tarify. Na górskich wyprawach korzysta się z koni andaluzyjskich z domieszką krwi arabskiej. Uczestnicy tych wycieczek mają szansę podziwiać zapierające dech w piersiach krajobrazy, w tym widoki na Morze Alborańskie i Ocean Atlantycki, a także majaczący na horyzoncie brzeg Afryki.

Jerez de la Frontera – Hiszpania

Za mekkę jeźdźców w Hiszpanii uchodzi Real Escuela Andaluza del Arte Ecuestre, czyli Królewska Szkoła Sztuki Jeździeckiej w Jerez de la Frontera, mieście uznawanym za kolebkę hiszpańskiej jazdy konnej. To właśnie tu, w klasztorze kartuzów (Cartuja de Jerez de la Frontera), założono jeszcze w średniowieczu pierwszą hodowlę szlachetnych zwierząt, które nazywano potem dzianetami, a obecnie określa się mianem koni andaluzyjskich. Akademia słynie wśród turystów z pokazów tańca tych wspaniałych stworzeń. Poza tym przyjeżdżają do niej również miłośnicy jeździectwa, pragnący doskonalić się w tradycyjnych technikach uprawianych w Hiszpanii. Zaliczają się do nich jazda w stylu hiszpańskim, dresaż klasyczny oraz powożenie.

Co ciekawe, w szkole oprócz prowadzenia nauczania i hodowania koni kultywuje się też wiedzę o pielęgnacji tych zwierząt oraz siodlarstwo. Warto zajrzeć do Real Escuela Andaluza del Arte Ecuestre, aby na własne oczy zobaczyć, jak ćwiczą najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach. Poranne treningi są otwarte, ale nie wolno ich nagrywać ani fotografować. Dzień spędzony na maneżach i bieżniach słynnej akademii może być prawdziwą inspiracją do dalszego rozwoju.

GOLEGÃ – Portugalia

Żeby poczuć się jak na prawdziwym planie filmowym westernu, nie trzeba jechać aż do Ameryki Północnej. W Portugalii, a konkretnie w miasteczku Golegã niedaleko Fatimy, co roku w listopadzie organizuje się jeden z najbarwniejszych festiwali konnych na świecie – Feira da Golegã (Feira Nacional do Cavalo). Tu właśnie znajduje się centrum regionu słynącego z hodowli gorącokrwistych koni luzytańskich (lusitano), należących do rasy koni iberyjskich – potocznie określa się je mianem portugalskich, w odróżnieniu od tych czystej krwi hiszpańskiej.

Na czas imprezy miejscowość zmienia się w wielki maneż, na którym odbywają się pokazy i konkursy. Na głównym rynku służącym wtedy za obszerną bieżnię paradują, prezentując swoje wdzięki, dostojne ogiery i klacze. W skupionych wokół tego widowiska drewnianych pawilonach mieszczą się bary, sklepy, stoiska oraz miejsca do ekspozycji zwierząt przeznaczonych na sprzedaż. Zakupu dokonać można także w podwórzach otwartych do tego celu kamienic.

W Golegã panuje niezmiernie gościnna atmosfera, a jej mieszkańcy z życzliwością witają przyjezdnych. Ulice przepełnione są wrzawą, ale przyzwyczajonym do tłumu koniom to nie przeszkadza. Na festiwal do miasteczka zjeżdżają turyści z całego Półwyspu Iberyjskiego. Największą grupę stanowią Hiszpanie, którzy celebrowanie wydarzeń w dużym gronie mają we krwi. Podczas imprezy na konie natkniemy się dosłownie wszędzie – w barach, restauracjach, a nawet dyskotekach! Kolorowe pochody, zawody oraz pokazy trwają nieustannie przez 10 dni.

Ten festiwal jest również wielkim świętem portugalskiej kultury. Koniecznie trzeba na nim spróbować pieczonego prosięcia i wyśmienitych lokalnych trunków ginja (ginjinha), eduardino czy Licor Beirão. Wizytę w miejscowości Golegã warto połączyć z wycieczką do Lizbony lub Fatimy. W listopadzie w Portugalii panują jeszcze całkiem wysokie temperatury, a wspomnienia z kilkudniowego pobytu w tym kraju na pewno rozgrzeją nas w jesienne i zimowe wieczory.

Wiedeń – Austria

Riders_Stallions_Spanish_Riding_School_Stefan_Seelig.jpg

Pokaz Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu w sali pałacu Hofburg

©SPANISH RIDING SCHOOL/STEFAN SEELIG



Hiszpańska Szkoła Jazdy (Spanische Hofreitschule) w Wiedniu to ostatnia instytucja na świecie kultywująca dawne, klasyczne formy wyższej sztuki jeździeckiej. Wizytę w tym niezwykłym miejscu połączyć można z wyjazdem weekendowym do stolicy Austrii.

W tym roku przypada 450. rocznica pierwszej wzmianki na temat tej placówki. W związku z jubileuszem przygotowano dla gości wiele ciekawych atrakcji. Wspaniałe pokazy galowe odbywają się w najpiękniejszej barokowej hali jeździeckiej świata. Została ona zbudowana dla młodych szlachciców pobierających lekcje jazdy konnej. Szkoła udostępnia swoje budynki zwiedzającym, którzy pod opieką przewodnika oglądają zabytkowe stajnie. Program wizyty przewiduje też uczestnictwo w porannym treningu przy akompaniamencie muzyki. Największym zainteresowaniem widzów cieszy się niewątpliwie zachwycający balet słynnych białych ogierów lipicańskich w barokowych wnętrzach wiedeńskiego pałacu Hofburg.

Alpy – Austria

Austria to nie tylko raj dla miłośników białego szaleństwa. W sercu największego austriackiego regionu sportów zimowych Ski Amadé, u podnóża alpejskich szczytów, w malowniczym miasteczku Radstadt znajduje się komfortowy Hotel Gut Weissenhof (4 gwiazdki z plusem). Zabytkową miejscowość dzieli od Salzburga zaledwie godzina jazdy samochodem.

Do kompleksu hotelowego przybywają amatorzy luksusu w pięknych okolicznościach przyrody. Przyciąga ich wyjątkowe położenie tego obiektu wśród górskich szlaków i bardzo bogata oferta aktywnego wypoczynku. Tutejszy ośrodek hipiczny posiada pełną infrastrukturę, m.in. krytą halę i otwarty parkur. Prawdziwą atrakcją Hotelu Gut Weissenhof są jednak alpejskie krajobrazy i możliwość uprawiania górskiego trekkingu konnego. Do dyspozycji jego klientów trzyma się w stajni 10 koni gorącej krwi i 4 kuce. Do treningów, dopasowanych do różnego poziomu zaawansowania, wykorzystuje się system audio z radiowymi odbiornikami. Szkolenia z technik dresażu i skoków przez przeszkody odbywają się pod okiem wykwalifikowanych instruktorów. W ofercie znajduje się także wynajem przestronnych boksów dla wierzchowców należących do gości hotelowych.

Oprócz atrakcyjnego programu dla wielbicieli jeździectwa, ośrodek w Radstadt szczyci się też mistrzowskim polem golfowym z 18 dołkami. Ćwiczyć na nim można również pod opieką profesjonalnego trenera. Hotel Gut Weissenhof oferuje szeroki wybór zakwaterowania: od komfortowych dwuosobowych pokojów przez przytulne apartamenty rodzinne do luksusowych apartamentów typu rezydencja. Aktywnie spędzony dzień najlepiej natomiast zakończyć w kompleksie Erlebnis-Therme Amadé, wyposażonym w 11 basenów termalnych o różnej temperaturze wody oraz 7 rodzajów saun.

Lipica – Słowenia

Boris-Pretnar-for-Lipica-Stud-Farm-2.jpg

Słoweńska Stadnina Lipica słynie z hodowli koni lipicańskich

©LIPICA STUD FARM/BORIS PRETNAR



Wyjątkowe miejsca poznaje się często, odkrywając ich fascynującą historię. W 1580 r. w malowniczej słoweńskiej Lipicy w pałacowych budynkach należących do rodu Habsburgów założono hodowlę koni, dziś najstarszą w Europie. Jej wielką dumę stanowi koń lipicański (lipicaner). Obecnie jego tutejsza populacja wynosi ok. 350 sztuk. Sprzedaż pochodzących stąd ogierów i klaczy odbywa się na międzynarodową skalę, a wysyła się je do najdalszych zakątków na ziemi. Sama rasa chroniona jest przez Międzynarodową Federację Lipicanerów (Lipizzan International Federation). Jej początki sięgają krzyżówek karsterów z końmi hiszpańskimi i neapolitańskimi.

W Stadninie Lipica (Kobilarna Lipica) znajduje się też szkoła jeździecka, która oferuje programy w różnych kategoriach, np. skokach, ujeżdżaniu i powożeniu zaprzęgami. Do samej miejscowości warto przyjechać na weekend, aby dowiedzieć się czegoś więcej o historycznych i kulturowych tradycjach Słowenii. Dla osób, które swoją przygodę z końmi mają jeszcze przed sobą, organizuje się pokazy lipicańskiej szkoły jazdy. Można tu także zwiedzać wiekowe zabudowania hodowli. Miejscowe muzeum (Muzej Lipikum) prezentuje nowoczesną interaktywną wystawę dotyczącą słynnej rasy. Na terenie obiektu, zwłaszcza w sezonie letnim, odbywają się koncerty i spotkania ze sztuką, w tym tą związaną z jeździectwem. Działa tutaj również od 1989 r. jedyne całoroczne pole golfowe w Słowenii.

Argentyna

Wakacje konne z prawdziwymi gauchos (południowoamerykańskimi pasterzami bydła) to propozycja dla miłośników przygód. Aby zrealizować swoje marzenie, nie trzeba być wytrawnym jeźdźcem. Do wypraw po Argentynie wykorzystuje się spokojne konie rasy criollo, przyzwyczajone do długich rajdów. Jedna z najpiękniejszych tras prowadzi przez argentyńskie prowincje Corrientes, Salta i Mendoza w Andach. Każdy dzień takiej wycieczki stanowi spotkanie ze wspaniałą przyrodą i niezwykłą miejscową kulturą wśród zachwycających krajobrazów.

Rolę przewodników i towarzyszy podróży odgrywają wspomniani gauchos. Kultywują oni tradycje regionu oraz zasady życia i pracy na estancjach (olbrzymich gospodarstwach rolnych). Wieczory spędza się przy ognisku, przygotowując wyśmienite argentyńskie steki i popijając napój yerba mate z liści ostrokrzewu paragwajskiego. Ważnym rejonem turystyki jeździeckiej na mapie świata stała się też leżąca na południu kraju Patagonia. Kusi ona dziewiczą przyrodą, rozległymi, niezamieszkanymi przestrzeniami, majestatycznymi szczytami górskimi, szerokimi trawiastymi dolinami polodowcowych jezior i rwącymi strumieniami.

Kentucky – Stany Zjednoczone

Amerykański stan Kentucky, położony na środkowym wschodzie USA, stanowi mekkę wielbicieli wyścigów konnych. Jego zachodnią część zajmuje Nizina Missisipi, a wschodnią – wyżyna Cumberland.

W mieście Louisville na torze Churchill Downs rozgrywa się tutaj co roku (nieprzerwalnie od 1875 r.) gonitwa Kentucky Derby. To jedna z najstarszych (zaraz po Belmont Stakes w Elmont i Preakness Stakes w Baltimore) oraz zdecydowanie najbardziej prestiżowa tego typu impreza w Stanach Zjednoczonych. Przez lata swojego istnienia wyścig stał się ikoną amerykańskiej kultury. Zawody odbywają się zawsze w pierwszą sobotę maja przy widowni na trybunach dochodzącej do 155 tys. osób. Transmituje je amerykańska sieć telewizyjna NBC. W 1896 r. skrócono nieco dystans gonitwy, która do dziś trwa ok. 2 min. Tyle potrzebują najszybsze konie świata, aby pokonać odcinek 2 km (1,25 mili). Miłośnicy tego wydarzenia twierdzą, że są to najbardziej emocjonujące 2 min. w roku.

Kentucky Derby wraz z organizowanymi dwa tygodnie później derbami Preakness Stakes w Baltimore w stanie Maryland oraz pięć tygodni później wyścigiem Belmont Stakes w Elmont w stanie Nowy Jork nazywa się Potrójną Koroną (Triple Crown). Zawody przyciągają jak magnes tłumy celebrytów z całych Stanów Zjednoczonych. Pierwszoplanowe role odgrywają jednak wspaniałe wierzchowce, które dzięki wygranej zapewniają sobie miejsce w panteonie gwiazd. Nierzadko stają się nawet bohaterami powieści czy hollywoodzkich produkcji, jak np. Sekretariat (Secretariat), uważany za najlepszego konia wyścigowego w historii USA, pierwszy zdobywca Potrójnej Korony (1973 r.).

Artykuły wybrane losowo

Sycylia – mit i rzeczywistość

 taormina DSC9981 ORIZZ

Pozostałości teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie niedaleko wulkanu Etna

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

DOMINIKA FRIEDRICH

www.sycyliabocznymidrogami.pl

 

 Trójkątna w swoim kształcie Sycylia jest ziemią słońca i ognia Etny zwanej Mongibello. Niegdyś stanowiła centrum antycznego świata, dlatego też wiele mitów opowiada właśnie o niej. To największa wyspa Morza Śródziemnego. Swojemu strategicznemu położeniu zawdzięczała nie tylko rozkwit, lecz także zainteresowanie najeźdźców. Nie bez znaczenia były zarówno jej urodzajne gleby, jak i wspaniały śródziemnomorski klimat. Kiedyś nazywano ją nawet spichlerzem Włoch, którym zresztą pozostaje do dziś.

 

Na Sycylii od stuleci krzyżowały się wpływy rozmaitych kultur. Pozostawiły one na niej liczne ślady, obecnie bezcenne dzieła sztuki. Współcześni Sycylijczycy wydają się być odrębnym narodem, a ich wyspa – niemal autonomicznym krajem. Łatwo dostrzec, że pod względem społecznym i kulturowym różni się ona od kontynentalnych Włoch. Wszystko jest tutaj jakby doprowadzone do przesady: słońce świeci jaskrawiej, niebo i morze mają wyjątkowo intensywną barwę, owoce są niesamowicie słodkie. To ziemia kontrastów, luksusu i biedy, jedyna w swoim rodzaju, meravigliosa, czyli wspaniała.

 

Sycylia moim zdaniem zdecydowanie bardziej przypomina Afrykę niż Europę. Od kontynentalnych Włoch dzieli ją co prawda tylko wąska Cieśnina Mesyńska, ale południowo-zachodni kraniec wyspy leży zaledwie ok. 230 km od Tunisu. Mamy więc tutaj okazję pooddychać afrykańskim powietrzem w europejskim kraju.

 

OJCZYZNA SYCYLIJCZYKÓW

 

Można pojechać na Sycylię i zobaczyć jedynie słońce, morze i błękitne niebo niczym ze zdjęć w turystycznych folderach. W końcu wyspa ma 1152 km wybrzeża! Jednak już sama wyprawa w głąb lądu stanowi podróż do innej krainy. W miarę zbliżania się do takich miast jak Enna czy Caltanissetta, położonych w centrum Sycylii, można zauważyć, jak wszystko się zmienia: światło, otaczający krajobraz, twarze ludzi i ich charaktery. Po drodze z Katanii do Palermo z wesołej, świątecznej i rozświetlonej nadmorskiej okolicy trafia się do ciemnego, gorzkiego i melancholijnego regionu.

 

Wbrew pozorom tę włoską wyspę warto odwiedzić nie tylko latem. Nie wszyscy wiedzą, że miasta w środku lądu, np. wspomniana Enna, lub te wzniesione na skałach, jak leżące na północno-zachodnim krańcu Erice, są otulone mgłą niczym miejscowości w Lombardii. W jednym z miasteczek na zboczach Etny można z kolei zjeść tradycyjne ciasteczka narciarza (biscotti dello sciatore), bo już w latach 20. XX w. Sycylijczycy uprawiali narciarstwo na stokach tutejszego wulkanu. Jedno jest jednak pewne – na Sycylii podróżnik musi uzbroić się w cierpliwość, niezbędną podczas szukania nieznanych miejsc i odkrywania fascynujących tajemnic. Ta wytrwałość zostanie z pewnością nagrodzona, ale należy uważać, bo wyspa potrafi uzależnić i sprawić, że ciągle chce się na nią wracać.

 

Sycylijska kuchnia jest niezmiernie różnorodna i smakowita. Odzwierciedla historię regionu – mieszają się w niej wpływy włoskie, greckie, arabskie, francuskie i hiszpańskie. Burzliwa przeszłość wyspy ukształtowała też charakter Sycylijczyków. Są oni z natury nieufni, co zapewne stanowi efekt ciągłych najazdów, ale jednocześnie ciekawi świata, na przestrzeni stuleci zetknęli się w końcu z wieloma kulturami. Mają także niesamowite poczucie humoru i cieszą się każdą chwilą, bo przecież jutro może nie nadejść. Nie żyją, żeby pracować, lecz pracują, aby żyć. Sycylijczyk potrafi być prawdziwym przyjacielem, który nigdy nie zostawi nas w potrzebie. Jednak w kłótni bywa tak samo żywiołowy i gwałtowny jak w okazywaniu radości. Poza tym mieszkańcy Sycylii są bardzo rodzinni i darzą ogromnym szacunkiem starszych. Na wspólne wyjazdy wakacyjne często wybierają się razem nawet czteropokoleniowe rodziny.

 

Może ze względu na południowy, niemal afrykański klimat Sycylijczycy mają czas na wszystko, nie skąpią go więc na życzliwy uśmiech, dobre słowo czy kawę z przyjacielem. Jeżeli zapytamy ich o drogę po angielsku, będą prawdopodobnie zakłopotani (najczęściej nie znają tego języka), ale sami zaprowadzą nas na miejsce. To ludzie z sercem na dłoni, nawet jeśli się zdenerwują, po chwili znów wraca im humor. Sycylijczycy są prawdziwym skarbem tej wyspy.

 

POD OKIEM MAFIOSÓW

 

Niestety, Sycylia osobom, które niewiele wiedzą na jej temat, najczęściej kojarzy się z mafią. Ta jednak jest nie tylko organizacją przestępczą o początkach sięgających dalekiej przeszłości. Stanowi również zjawisko społeczne, tradycję, sposób na życie i codzienność mieszkańców wyspy. Stworzyła własny kodeks obowiązujący jej członków i określający zasady postępowania. Mafia ma różne oblicza i jej pobieżna charakterystyka zajęłaby setki stron. Zainteresowanym tematem polecam książkę, która do tej pory nie ukazała się w języku włoskim, ale została wydana po polsku – Sycylijski mrok australijskiego autora Petera Robba. Ta publikacja z pewnością pomoże zrozumieć nieco lepiej rzeczywistość Sycylijczyków.

 

Nawet Benicie Mussoliniemu nie udało się ostatecznie zniszczyć tutejszej mafii. Być może stało się tak dlatego, że jest ona integralną częścią sycylijskiego świata. W 1992 r. przegrali z nią sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino (obaj zginęli w zamachach bombowych). Jak dotąd nikt nie rozwiązał problemu mafii na Sycylii definitywnie.

 

Za najlepszy kinowy obraz nakręcony na ten temat uchodzi film, w którym – podobnie jak w książce stanowiącej dla reżysera główną inspirację – słowo „mafia” nie pojawia się ani razu! Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli powstał na podstawie powieści Maria Puzo o tym samym tytule. Do dziś uważany jest za wzór dla wszystkich twórców, którzy mierzą się z przeniesieniem na ekran mafijnego świata.

 

Sycylia była w przeszłości łakomym kąskiem dla zdobywców szukających nowych ziem. Po śmierci w grudniu 1250 r. cesarza Fryderyka II Hohenstaufa na ludność sycylijską nałożono powinności feudalne, a tych, którzy nie chcieli podporządkować się narzuconym nakazom, surowo karano. Ta sytuacja doprowadziła do buntu Sycylijczyków – powstała grupa mająca pomagać uciśnionym. Według innej teorii taka organizacja zawiązała się, gdy wyspę okupowali Hiszpanie. Mafia zawsze działała w kręgu wielkiej polityki i w tle ważnych wydarzeń. Tzw. Bractwo wspierało Giuseppe Garibaldiego, a w czasie II wojny światowej operacja aliantów pod kryptonimem „Husky” (9 lipca – 17 sierpnia 1943 r.) była poprzedzona zawarciem układu z sycylijskimi bossami.

 

Z mitologicznej otoczki odziera mafię jej codzienna działalność przestępcza. Wymuszenia, nielegalne budownictwo, produkcja narkotyków i handel nimi, prostytucja – to tylko nieliczne przykłady. Mafia stara się legalizować swoje interesy. Wychodzi z założenia, że jeśli pieniądze można włożyć w legalny biznes, należy to po prostu zrobić. Przedsiębiorstwa mafijne zarabiają dziś na wywozie śmieci, budowaniu nieruchomości, rolnictwie, gastronomii i innych usługach. We Włoszech ok. 30 proc. firm odpowiadających za odbiór odpadów znajduje się w rękach mafii lub jest z nią powiązanych. Prasa podaje, że roczne dochody rodzin są szacowane na mniej więcej 120–140 mld euro.

 

 IMG 1930

Polpo bollito – gotowana ośmiornica

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

FESTIWAL ZMYSŁÓW

 

Na Sycylii widok ludzi jedzących na ulicy w trakcie spacerowania, robienia zakupów na targu, jazdy na skuterze czy prowadzenia samochodu należy do codzienności. Ludzie zatrzymują się przed ulicznym straganem, biorą coś do ręki i jadą dalej. Tutaj je się o każdej porze dnia, a używa się do tego palców. Sprzedaje się głównie małe przekąski (gotowane, smażone bądź pieczone na ruszcie), przygotowywane na stoiskach na świeżym powietrzu. To rodzaj miejscowego fast foodu, którego historia na wyspie sięga ponad 2 tys. lat wstecz. Cucina di strada („kuchnia uliczna”) i buffittieri (bufety) są integralną częścią sycylijskiej sztuki kulinarnej. Od wieków oferowane na ulicach specjały oddawały porządek pór roku, dni tygodnia i godzin.

 

Sycylijczycy od zawsze uważali jedzenie nie tylko za sposób na zaspokojenie głodu, ale również za prawdziwą przyjemność. Na Sycylii ludzie się nie pożywiają, oni delektują się, biesiadują i pełnymi garściami czerpią z tego satysfakcję i radość, czyniąc w ten sposób zadość potrzebom duchowym. Poza tym kuchnia jest także nieodłącznym elementem tutejszej kultury.

 

Na całym świecie panuje obecnie moda na tzw. finger food. Na nowo odkrywamy przyjemność, jaka płynie z jedzenia palcami, gdy uaktywnia się nie tylko wzrok, smak i węch, ale też zmysł dotyku. Właśnie przez dotykanie poznajemy najpierw konsystencję i temperaturę tego, co akurat spożywamy, zanim włożymy to do ust. Opuszki palców są bardzo wrażliwe, co potęguje doznania. Sycylijczycy jedzą rękami bez skrępowania, aż do oblizywania palców. Zupełnie nie wstydzą się tej przyjemności. Istnieje nawet takie włoskie powiedzenie buono da leccarsi le dita (dosłownie „dobre aż do oblizania palców”). Do dziś zresztą duża część ludzkości je palcami, bez użycia sztućców (to popularny sposób m.in. w kręgu krajów arabskich, Etiopii czy Azji Południowej).

 

W starożytnych Syrakuzach, Selinuncie, Morgantinie czy innych miastach jedzono na ulicy. Osoby spacerujące pomiędzy stoiskami wchłaniały zapachy przygotowywanych potraw, karmiły oczy ich widokiem, a w końcu rozkoszowały się smakiem. Ten uniwersalny zwyczaj, którego nie zmieniły zawirowania historii, łączy nas dzisiaj z dawnymi czasami.

 

 Palermo - Ph Valerio Casari

W Palermo sprzedaje się różnego rodzaju przekąski wprost na ulicy

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

 

W TEATRZE SMAKÓW

 

Uliczną kuchnię można znaleźć na targowiskach miejskich, w zaułkach starych uliczek nadmorskich, rybackich miejscowości, w Katanii, Syrakuzach, Agrygencie (Agrigento), ale przede wszystkim w Palermo. To ostatnie miasto wypełnia różnokolorowy tłum, egzotyczne bary, sklepy z arabskimi artykułami na wystawach. Wokół słychać różne języki, jakby w jednym miejscu zgromadzili się budowniczowie wieży Babel, wszędzie unoszą się rozmaite zapachy. Palermo jest stolicą Sycylii i sycylijskiego street foodu. To miasto pełne życia i ruchu, żyjące szybko, niezmiernie kolorowe, agresywne, hałaśliwe, głośne i ekscytujące.

 

Palermitańska plaża Mondello, leżąca w dzielnicy o tej samej nazwie, uchodzi za popularne wśród mieszkańców miejsce wieczornych spacerów latem i niedzielnych obiadów na świeżym powietrzu na wiosnę. Można tutaj znaleźć również stoiska z ulicznym jedzeniem, jakże odmiennym od tego w centrum Palermo. Na cibo da strada, czyli „żywność z ulicy”, składają się potrawy, których najczęściej nie przygotowuje się w domu. Są zbyt pracochłonne i nie warto przyrządzać porcji tylko dla kilku osób. W Mondello kupimy polpo bollito – gorącą, gotowaną ośmiornicę, ricci di mare – jeżowce, otwierane na oczach klienta (niewiele jest w nich do zjedzenia, to przede wszystkim zapach wiatru i morskiego powietrza), frutti di mare crudi – świeże owoce morza na surowo, np. fasolari (małże wenus brunatne), tartufi di mare, cannolicchi (małże brzytwy), vongole (małże wenus) czy cozze (omułki śródziemnomorskie),ostrygi, padelle i telline (urąbki). Tych wszystkich przysmaków zawsze później brakuje turystom po powrocie z Sycylii do Polski.

 

W centrum Palermo nie wolno odmówić sobie przyjemności, jaką daje spacer, degustacja i zaopatrzenie się w różne specjały na historycznym targowisku Vucciria. To największy tutejszy bazar, oszałamiający kolorami, ilością towarów i chaotyczną, hałaśliwą atmosferą, przypominający nieco suk w arabskim mieście. Po wejściu na targ można poczuć się tak, jak ktoś, kto w teatrze wyszedł nagle zza kulis na scenę podczas trwającego przedstawienia i stał się jednym z aktorów biorących udział w spektaklu. Rozwinięte czerwone markizy zasłaniające oślepiające słońce przywodzą na myśl namiot cyrkowy. Spod płóciennych dachów wyglądają artyści – miejscowi sprzedawcy, z których każdy stara się przyciągnąć uwagę przechodzących osób, szczególnie obcokrajowców, wyróżniających się ubraniem i sposobem poruszania się. Główną rolę odgrywa tu miecznik (pesce spada) ze straganu rybnego. Jest ogromny, ma długi, błyszczący miecz, srebrzystą skórę i ogon wygięty w łuk. Słońce świecące przez markizy zabarwia go na czerwono. Obok ciągną się w nieskończoność rzędy fioletowych i czarnych bakłażanów oraz zielonych cukinii, również tych z rodzaju serpente di Sicilia („sycylijskiego węża”), wraz z ich kruchymi liśćmi – tenerumi. Dalej leżą pachnące pomidory odmian San Marzano, piccadilly, datterino czy Pacchino. Znajdziemy też stoiska z różnorakimi sałatami i warzywami liściastymi(sałatą rzymską,lodową i canasta,rukolą, endywią,cykorią,burakami liściowymi).W powietrzu unosi się oszałamiający zapach świeżej bazylii i mięty. Wzrok z daleka przyciągają ogromne cebule – cipolle di Chiarantana, i czerwony czosnek – aglio rosso di Nubbia.

 

Na targowisku nie brakuje także barwnych owoców. Piętrzą się egzotyczne, piegowate opuncje, słoneczne melony kasaba (casaba) i chlebowe (meloni di pane), zielone arbuzy (tzw. meloni d’acqua – melony wodne, inaczej angurie), rumiane brzoskwinie z Leonforte (pesche di Leonforte) owinięte w oddzielne bibułki niczym balowe sukienki, spłaszczone brzoskwinie tabacchiere (Saturn) i okrągłe, żółte percocche, nektarynki, morele, różnokolorowe winogrona i figi, delikatne, słodkie, rozłożone na liściach figowych. Wśród tego wszystkiego stoją worki pełne ciecierzycy, soczewicy, fasoli, grochu, migdałów, sezamu, rodzynek, orzechów i zielonego złota Etny, czyli pistacji. Znajdziemy również suszone pomidory, kapary – kwiaty do jedzenia, potocznie zwane sycylijskimi orchideami, finocchietto selvatico – dziki koper włoski, a także otwarte wielkie puszki z solonymi sardynkami, suszoną ikrę tuńczyka – bottargę, kadzie pełne oliwek: czarnych, fioletowych lub zielonych.

 

NIEBO W GĘBIE

 

Vucciria to nie tylko żołądek, ale i tętniące serce Palermo, niesamowite królestwo sycylijskiego jedzenia ulicznego. Jeżeli ktoś chce spróbować właśnie takich specjałów, powinien udać się na gwarny palermitański targ. W ponad 670-tysięcznej stolicy Sycylii, w odróżnieniu od innych regionów wyspy, szczególnie nieturystycznych zakątków we wnętrzu lądu, można zjeść o każdej godzinie bez wchodzenia do restauracji czy trattorii. To bardzo charakterystyczne dla Palermo, którego ulice, szczególnie w centrum, pełnią ciągle jeszcze funkcję społeczną, są miejscem spotkań dla wielu Sycylijczyków i stanowią naturalne przedłużenie małego, ciasnego mieszkania. Turystom nie chcącym tracić cennego czasu przeznaczonego na zwiedzanie polecam te posiłki w locie (pranzetti volanti), sprzedawane w kioskach i ulicznych smażalniach.

 

W stolicy wyspy można kupić jedzenie do ręki (cibo nelle mani) w doskonałym wydaniu. Warto spróbować pane con panelle – kanapkiz tradycyjnymi placuszkami z mąki z ciecierzycy, smażonymi na bieżąco w głębokim oleju i roznoszącymi wokół zapach typowy dla orientalnych targowisk. To tania i skromna przekąska, lecz otacza ją niewidzialny, jedynie wyczuwalny innymi zmysłami przepych. Poza tym na zainteresowanie zasługują z pewnością cazzilli (crocchè di patate) – krokiety z ziemniaków, i melanzane a quaglia – bakłażany rozkrojone w formie kwiatu. Klasyczną propozycją na drugie śniadanie jest sfincione, czyliciasto przypominające pizzę, posmarowane solonymi sardynkami, sosem pomidorowym, posypane cebulą i startym serem caciocavallo oraz polane odrobiną oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia. Nie wolno zapomnieć też o arancini. Ten specjał przypomina o setkach lat sycylijskich tradycji kulinarnych. Pachnący szafranem ryż z dodatkiem zielonego groszku otula serce z mięsnego sosu ragoût z mozzarellą (arancini con ragù). Żeby wygodniej było przewozić arancini i jeść je na ulicy, nadano im okrągły kształt, ze względu na który przypominają po usmażeniu małą pomarańczę (arancia). Obecnie te pyszne złote kulki spotyka się w najróżniejszych wersjach.

 

Od godziny 16.00 uliczne bufety w Palermo stają się jeszcze atrakcyjniejsze. Można wręcz dostać zawrotu głowy od rodzajów przekąsek do wyboru. Na stoiskach serwuje się także wino. Warto wrzucić coś na ząb przed kolacją, którą na wyspie je się nie wcześniej niż o 21.00. Każdego popołudnia w zaułkach i na peryferiach miasta unoszą się do nieba kolumny gryzącego dymu, przypominającego ten z dawnych ołtarzy greckich świątyń. Na wschodzie Sycylii na prymitywnych rusztach piecze się mięso końskie (carne equina), kiełbasy, makrele lub sardynki. W Palermo za gwiazdę popołudniowych ulicznych straganów uchodzą wnętrzności jagnięce bądź kozie, nadziane na szpadkę jak szaszłyk i pieczone na grillu zwane stigghiola.

 

Tradycyjną przekąską w stolicy wyspy o każdej porze dnia i roku jest panino con la milza (pani câ meusa) – bułka z cielęcą śledzioną. W zimowe popołudnia na ulicach podaje się i inne ciepłe dania. Należy do nich np. caldume, czyli gorący talerz (po sycylijsku quarume). W jego skład wchodzą podroby i gotowane flaki wołowe. Na tych samych stoiskach w lecie oferuje się serwowane na zimno wieprzowe kopyta (odpowiednik naszych zimnych nóżek), wołowe policzki i ozory, flaki i inne specjały ugotowane i spryskane sokiem wyciśniętym z cytryny.

 

Warto jeszcze wspomnieć o kilku sycylijskich osobliwościach. Frittola to chrząstki, kawałki tłuszczu i resztki mięsa podsmażone na smalcu z dodatkiem szafranu, liści laurowych, soli i czarnego pieprzu. Pod nazwą babbaluci (vavaluci) kryją się małe, białe ślimaki z gatunku Helix pisana (Theba pisana). Koniecznie trzeba spróbować wspomnianej już miejscowej odmiany cukinii zwanej serpente di Sicilia („sycylijski wąż”). Ugotowana i podana na zimno z odrobiną soli idealnie sprawdza się jako lekkie danie w lecie, szczególnie kiedy wieje suchy i gorący sirocco. W okresie letnim nie brakuje też pysznych zmrożonych kawałków arbuza. Od początku jesieni aż do zimy sprzedaje się obrane na miejscu opuncje.

 

O Sycylii mogłabym pisać bez końca, ale wiem, że nie da się w ten sposób oddać charakterystycznych dla niej kolorów, zapachów i smaków. Tak naprawdę zrozumie mnie tylko ten, kto sam wybierze się na tę pasjonującą włoską wyspę. Na szczęście każdy moment jest dobry na taką podróż. Sycylia zachwyca o każdej porze roku, a wyprawa na nią nie wymaga żadnych wielkich przygotowań. Wystarczy jedynie zabrać ze sobą apetyt i – oczywiście – dobry humor. Wówczas z pewnością zakochamy się w tej Perle Morza Śródziemnego lub Wyspie Słońca, jak słusznie przyjęło się o niej mówić.

 

 Venditore di olive Mercato del Capo a Palermo - Ph Valerio Casari

Stoisko z rozmaitymi rodzajami oliwek na Mercato del Capo w Palermo

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

Filmowe oblicza Sycylii

HELENA KUCZYŃSKA-GRASSO


<< „Wydawało mi się naturalnym umiejscowienie akcji filmu w miejscu, gdzie historia jest nadal żywa i wibrująca. Jest to Sycylia, której nie należy identyfikować z mafią. Ta wyspa ma wiele innych twarzy, które ogromnie mnie fascynują” – powiedział kiedyś Krzysztof Zanussi o swoim filmie „Czarne słońce”. Zdecydowanie zgadzam się z jego słowami. Podróż po tej pasjonującej części Włoch dostarcza mnóstwa różnorodnych wrażeń i pozwala porównać rzeczywistość z powszechnymi wyobrażeniami. >>

Więcej…

Dumna Katalonia

WOJCIECH KUDER

 

                                                                                                              FOT. PATRONAT DE TURISMEDE LA DIPUTACIO DE SALOU 

<< Jeśli ktoś chciałby na symbolicznym obrazie przedstawić Hiszpanię i Katalonię, ta pierwsza musiałaby przybrać postać czarnego byka z muskularną sylwetką i groźnie wyglądającymi rogami, oznaczającego uświęconą władzę, potęgę i siłę, zaś druga – poczciwego osła, utożsamianego z mądrością i powolnym, lecz upartym dążeniem do celu. Tylko od nas zależy, po której stronie znajdzie się nasza sympatia… >>

Autonomiczna wspólnota Hiszpanii Katalonia ze stolicą w Barcelonie leży w północno-wschodniej części Półwyspu Iberyjskiego. Tu żyje naród, który mimo podziału jego terytorium oficjalnymi granicami państwowymi zachował język kataloński i własną świadomość i nigdy nie poddał się procesowi asymilacji.

Więcej…