Galiny to idealne miejsce dla miłośników wędkowania i jazdy konnej

Staw konie

© PAŁAC I FOLWARK GALINY

Plaża Acquavivetta (La Sorgente) na północnym wybrzeżu Elby

Acquavivetta copia

© ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

Nie każdy marzy o tym, żeby w czasie wolnym wylegiwać się bez końca na plaży lub na leżaku nad basenem. Niektórzy po prostu muszą być stale w ruchu, dbać o kondycję fizyczną, walczyć z wiatrem i falami, stawiać sobie wyzwania, sprawdzać swoją wytrzymałość na wysiłek i zdobywać nowe umiejętności. Wcale nie trzeba być niespokojnym duchem, żeby czerpać radość z aktywnego wypoczynku. Nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu, szczególnie na świeżym powietrzu, nie tylko wpływa korzystnie na zdrowie, lecz także poprawia samopoczucie. W zdrowym ciele zdrowy duch!

 

Taki rodzaj wyjazdu może wbrew pozorom przypaść do gustu również tym, którzy nie wykonują regularnie ćwiczeń i nie pasjonują się żadną konkretną dyscypliną. Oferta na rynku turystycznym jest tak bogata, że każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno miłośnicy ekstremalnych wyzwań, jak i osoby szukające jedynie rekreacyjnych zajęć. Zawsze też warto spróbować czegoś nowego, więc jeśli ktoś pływał już na desce z żaglem, najpewniej spodoba mu się kitesurfing, jeżeli przyjemność sprawia mu snorkeling, powinien pomyśleć o kursie nurkowania, a skoro lubi przemieszczać się po mieście na dwóch kółkach, to na pewno poczuje się w swoim żywiole na wycieczce rowerowej wśród malowniczych wzgórz, lasów i jezior. A przecież zostaje nam jeszcze pływanie, surfing, wspinaczka, trekking, jazda konna, spływy kajakowe, rafting, żeglarstwo, wędkarstwo, siatkówka plażowa, piłka nożna i wiele innych.


Aktywny wypoczynek cieszy się naprawdę ogromną popularnością. Dlatego wybór odpowiedniego obiektu, miejsca bądź rejonu bywa trudny. W tym wydaniu magazynu All Inclusive chcielibyśmy przedstawić kilka interesujących naszym zdaniem propozycji bliższych i dalszych wyjazdów sportowo-rekreacyjnych do różnych zakątków Polski i Europy.


WŚRÓD SIELSKICH PEJZAŻY

Czasem żeby coś polubić, wystarczy tego spróbować, więc jeśli nie staliśmy się jeszcze zwolennikami odpoczynku połączonego z zajęciami ruchowymi, powinniśmy zaplanować sobie choćby weekend z aktywnościami na świeżym powietrzu. Z Warszawy można w tym celu wybrać się do Warki do Hotelu Sielanka nad Pilicą. Jego wielką zaletę stanowi niezmiernie malownicze położenie. W okolicy znajdują się Dolina Pilicy i Puszcza Stromecka. Nic więc dziwnego, że jedną z tutejszych atrakcji jest spływ kajakami, które wynajmiemy w hotelu (oferta obejmuje także transport sprzętu do punktu rozpoczęcia wycieczki czy opiekę przewodnika lub ratownika). Poza tym mamy szansę zapisać się też na wyprawy off-roadowe samochodami marki Land Rover w ramach Akademii Jazdy Terenowej „Sielanka 4x4 Adventure”. Nad uczestnikami czuwają doświadczeni instruktorzy. Osoby preferujące bliższy kontakt z naturą również nie powinny czuć się zawiedzione. Przepiękne krajobrazy mogą podziwiać z końskiego grzbietu. Oprócz tego w miejscowym ośrodku jeździeckim Farma Sielanka, wyposażonym w dwie kryte ujeżdżalnie i profesjonalny parkur o wymiarach 120 x 60 m, prowadzone są indywidualne i grupowe zajęcia jazdy konnej na różnym poziomie zaawansowania. Odbywały się tutaj m.in. Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody, a cały teren (ponad 100 ha) leży w obszarze ochrony przyrody Natura 2000. Przy Hotelu Sielanka nad Pilicą znajduje się także piłkarski kompleks treningowo-pobytowy (rekomendowany przez UEFA) i wypożyczalnia rowerów na przejażdżki po okolicy. Na świeżym powietrzu pogramy w siatkówkę plażową i badmintona, a Dolinę Pilicy przemierzymy podczas marszu z kijami do nordic walkingu.

               
Po aktywnym dniu warto odprężyć się w strefie Sielanka SPA. Goście mogą korzystać z krytego basenu z brodzikiem dla dzieci, jacuzzi, sauny fińskiej, łaźni parowej, systemu masażu stóp metodą Kneippa, natrysku wrażeń, tarasu z leżakami czy zewnętrznej łaźni fińskiej w drewnianej chacie i wanny z hydromasażem w Spa Garden. W tutejszych gabinetach wykonuje się zabiegi pielęgnacyjne, odmładzające, regeneracyjne i relaksujące (dostępne też w pakietach lub formie rytuału). Hotel Sielanka nad Pilicą zapewnia standard 4-gwiazkowego obiektu i oferuje pokoje jedno- i dwuosobowe oraz apartamenty. Odwiedziny w rejonie Doliny Pilicy z pewnością pomogą nam odkryć radość z ruchu na łonie przyrody.


MAZURSKIE ŁĄKI I LASY

Wybitnie rekreacyjny region Polski stanowią Mazury. To przede wszystkim świetne miejsce dla amatorów żeglarstwa, zwłaszcza że co roku organizuje się tu mnóstwo kursów pozwalających zdobyć uprawnienia niezbędne do samodzielnego kierowania łodziami żaglowymi. Nie trzeba jednak mieć aż takich umiejętności, żeby cieszyć się aktywnym wypoczynkiem w krainie mazurskich jezior.

               
Ze względu na ukształtowanie terenu i liczne łąki to wspaniały rejon np. na wycieczki konne. Mniej więcej 10 km na południe od miasta Bartoszyce leży Pałac i Folwark Galiny ze stadniną, w której hoduje się konie sportowe rasy holsztyńskiej i westfalskiej. Jeźdźcy mogą korzystać z krytej ujeżdżalni i placu z przeszkodami oraz trenować pod okiem profesjonalnych instruktorów. Dla dzieci przygotowano specjalne lekcje powożenia lekką bryczką ciągniętą przez kuce szetlandzkie. Do obiektu należy 300-hektarowy obszar pokryty lasami, łąkami, polami, pastwiskami i stawami pełnymi ryb. W pobliżu krętej rzeki Pisy wznosi się rezydencja rodziny zu Eulenburgów, a składają się na nią XVI-wieczny renesansowy pałac, wozownia, oficyna, budynek z basztami i oranżeria, które sąsiadują ze spichlerzem z wieżą z zegarem, kuźnią i pozostałymi zabudowaniami folwarcznymi. Przepięknie prezentuje się również tutejszy park w stylu angielskim, idealny na długie spacery. Znajdują się w nim szumiące wodospady i ukryte w cieniu drzew przytulne altany. Zatrzymać można się w pokojach gościnnych urządzonych w samym pałacu i folwarku z XIX stulecia. W dwupoziomowej gospodzie funkcjonującej w zabytkowym spichlerzu zamówimy dania z lokalnych produktów i upraw ekologicznych oraz skosztujemy domowej nalewki.

               
Oprócz stadniny przy Pałacu i Folwarku Galiny znajdują się dwa profesjonalne korty tenisowe o ceglastej nawierzchni, czynne od kwietnia do października. Warto też zwiedzić okolicę na rowerze. Niedaleko przebiega Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, który wiedzie przez pięć województw na wschodzie Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie) przez rejony atrakcyjne pod względem przyrodniczym i zabytkowym. Wzdłuż jego trasy umieszczono drogowskazy i punkty postojowe. Siły odzyskamy natomiast w Galińskiej Strefie Masażu lub tradycyjnej ruskiej bani. Pałac i Folwark Galiny to także wspaniałe miejsce na wyjazd z dziećmi, dla których przygotowano rozmaite ciekawe atrakcje, zajęcia i warsztaty (otrzymał certyfikat Hotel Przyjazny Rodzinie). Na pewno spodoba im się również wizyta na tutejszej Farmie Zwierząt Miniaturowych.


Z WIDOKIEM NA GÓRY

Strefa relaksu w rozbudowanym centrum spa & wellness Hotelu Arłamów

Arłamów SPA 9
© HOTEL ARŁAMÓW

Trochę więcej wysiłku wymagają górskie wędrówki. Pokonywanie kolejnych kilometrów wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów daje za to mnóstwo satysfakcji. Na szczęście, żeby cieszyć się przyjemnością płynącą z takich wypraw, nie musimy szczycić się kondycją i umiejętnościami potrzebnymi do przejścia Orlej Perci (jednego z najtrudniejszych szlaków w Tatrach). Idealnym regionem dla osób w każdym wieku są Bieszczady. Potwierdza to fakt, że na trasach spotyka się tutaj zarówno dzieci, młodzież i dorosłych, jak i rodziców z pociechami w nosidłach czy grupy emerytów. Na dodatek bieszczadzkie pejzaże bez wątpienia należą do najpiękniejszych w Polsce. Do szczególnie polecanych szlaków zaliczają się te prowadzące na połoniny Wetlińską i Caryńską, szczyt Krzemieniec (gdzie stykają się ze sobą granice polska, ukraińska i słowacka) oraz Tarnicę (najwyższą górę naszej części Bieszczadów – 1346 m n.p.m.).

               
Mniej więcej 50 km od Sanoka, w otoczeniu Puszczy Karpackiej leży 4-gwiazdkowy Hotel Arłamów z rozbudowanym centrum sportowo-rekreacyjnym. Kompleks wyposażono w pełnowymiarowe boisko do piłki nożnej i rugby pokryte sztuczną trawą, halę przystosowaną do gry w piłkę ręczną, siatkówkę i koszykówkę, korty do tenisa ziemnego (zamknięte i odkryte) i cztery do squasha, dwie siłownie, salę fitness, ścianę wspinaczkową, dwie strzelnice, boiska na świeżym powietrzu oraz 9-dołkowe pole golfowe. Poza tym znajdują się tu stadnina koni z krytą ujeżdżalnią i ośrodek narciarski z wyciągami orczykowymi i trzema trasami zjazdowymi. W okolicy wytyczono ścieżki rowerowe, a chętni mogą też wypożyczyć kijki do nordic walkingu. W Hotelu Arłamów skorzystamy także z opieki profesjonalnych instruktorów i oferty różnorodnych zajęć. Amatorzy sportowych wyjazdów na pewno nie będą się nudzić. W tutejszym 3-poziomowym centrum spa & wellness na zainteresowanie zasługuje strefa z basenami (wychodzącym na zewnątrz rekreacyjnym z podgrzewaną wodą, wewnętrznym z torami pływackimi i masażami wodnymi oraz brodzikiem dla dzieci i jacuzzi). Zmęczonym mięśniom pozwoli odpocząć wizyta w saunie (do wyboru aromaterapeutyczna parowa, lodowa i dwie fińskie, w tym jedna z panoramicznym widokiem na góry). Do dyspozycji gości oddano również 14 gabinetów zabiegowych, marokański hammam, tepidarium, ruską banię czy groty lodowe i solne. Co ciekawe, w hotelowej ofercie oprócz standardowych komfortowych pokojów i luksusowych apartamentów (m.in. dwóch prezydenckich z własnymi windami) znajdziemy pokoje ze specjalnymi dłuższymi łóżkami dla sportowców. Właśnie w Arłamowie przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej 2016 trenowała polska reprezentacja.

               
W Bieszczadach podobać się może nawet wodniakom. Wystarczy, że wybiorą się nad Jezioro Solińskie, zbiornik retencyjny na Sanie położony malowniczo w sąsiedztwie popularnej wczasowej miejscowości Polańczyk. Tutaj, pod górskimi szczytami, uprawia się żeglarstwo i windsurfing. Ze względu na liczne zakola i zakaz pływania prywatnymi łodziami motorowymi akwen idealnie nadaje się też na wyprawy kajakarskie.


NA SKRZYDŁACH WIATRU

Kurs windsurfingu z instruktorem 
Windsurfcoaching2 pic by Tom Brendt
© TOM BRENDT

Wielu Polaków zafascynowanych sportami wodnymi odwiedza rejony o bardziej sprzyjających warunkach pogodowych niż nasz kraj. Osobom chcącym powalczyć z wiatrem i falami warto szczególnie polecić należące do Hiszpanii Wyspy Kanaryjskie, rozrzucone u wybrzeży Afryki. Od 1984 r. na południu Fuerteventury działa szkoła wind- i kitesurfingu René Egli by Meliã. Znajduje się ona przy bajecznej piaszczystej plaży Sotavento, gdzie wzdłuż brzegu rozciąga się płytka 4-kilometrowa laguna, która doskonale nadaje się do nauki pływania na desce z żaglem lub latawcem. W tej części wyspy, dzięki efektowi tunelu wietrznego, wieje niemal cały rok oraz panują wysokie temperatury powietrza i wody. Na całym archipelagu trudno o lepsze warunki do uprawiania tych sportów. Dlatego już od 31 lat co roku organizuje się tu prestiżowe zawody Windsurfing & Kiteboarding World Cup (Mistrzostwa Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu). O pierwsze miejsce walczą na nich najlepsi sportowcy z całego globu.

               
W centrum René Egli zapiszemy się na lekcje tak dla początkujących, jak i zaawansowanych, które prowadzą również polscy instruktorzy. Nie musimy zabierać ze sobą własnego sprzętu, ponieważ działa w nim znakomicie zaopatrzona wypożyczalnia (obecnie z 1000 żagli i 450 deskami do windsurfingu oraz 650 latawcami i 250 deskami do kitesurfingu, które co 6–12 miesięcy wymienia się na nowe), ale jeśli zdecydujemy się wziąć swoje wyposażenie, możemy oddać je do przechowalni. Nad bezpieczeństwem osób w wodach przy plaży Sotavento czuwają ratownicy. Oprócz wind- i kitesurfingu mamy szansę nauczyć się tutaj, na czym polega żeglarstwo plażowe lub stand up paddling (SUP). Na stronie internetowej René Egli umieszczane są informacje o aktualnej temperaturze powietrza i sile wiatru w okolicy. Dzięki podglądowi na żywo z kamery zobaczymy też, jak wygląda sytuacja pogodowa w tej części Fuerteventury. W pobliżu znajduje się komfortowy 4-gwiazdkowy Hotel Meliã Gorriones z ogrodami pełnymi tropikalnej roślinności i dużym wyborem basenów. Osoby zakwaterowane w rejonie miejscowości Costa Calma, Esquinzo i Jandía, aby dostać się na plażę Sotavento, mogą skorzystać z bezpłatnego serwisu przewozowego. Przy szkole wind- i kitesurfingu działa bar z przekąskami, kawą i zimnymi napojami, zadbano także o dostęp do pryszniców ze słodką wodą, łazienek, przebieralni i zamykanych szafek oraz darmowego bezprzewodowego połączenia z internetem.


Fuerteventura to idealne miejsce do uprawiania sportów wodnych. Przy okazji pobytu na niej warto złożyć wizytę na pozostałych Wyspach Kanaryjskich, na których wytyczono liczne szlaki piesze, w tym trasy odpowiednie dla miłośników turystyki górskiej. Na Teneryfie wejdziemy na wulkan Teide (3718 m n.p.m. – najwyższy szczyt Hiszpanii). Lanzarote przyciąga regionem winiarskim La Geria, gdzie krzewy winorośli rosną w dołkach z ziemią wulkaniczną. Na Gran Canarii turyści wyruszają pod Roque Nublo – charakterystyczną monolityczną skałę wznoszącą się na 80 m. La Palma natomiast słynie z obserwatorium astronomicznego leżącego pod szczytem Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). W Parku Narodowym Garajonay na La Gomerze wybierzemy się na wycieczkę przez malownicze lasy wawrzynowe, a El Hierro zachwyci nas wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z Mirador de Jinama.


MORSKIE OPOWIEŚCI

Na szczęście w poszukiwaniu ciepłych wód i łagodniejszego klimatu nie trzeba lecieć aż na Wyspy Kanaryjskie. Sportowe wakacje nad morzem zaplanujemy też znacznie bliżej Polski. Osoby lubiące żeglowanie będą zadowolone z wyprawy na południe Europy, np. do Włoch. Rejs jachtem warto szczególnie zaplanować w okolicy Wysp Toskańskich. Leżą one między morzami Liguryjskim i Tyrreńskim, a największą z nich – Elbę – od Półwyspu Apenińskiego oddziela kanał Piombino. Najważniejszy port na archipelagu znajduje się w jej 12-tysięcznej stolicy Portoferraio. Cumują w nim promy przypływające z kontynentalnej części kraju (np. firm BluNavy czy Moby). Sama Elba swoim kształtem przypomina rybę, co sprawia, że jej wybrzeże wypełniają urokliwe zatoczki, w których można kąpać się i opalać. Poza tym wzdłuż linii brzegowej jest mnóstwo malowniczych miasteczek z marinami. W trakcie wyprawy zatrzymamy się w nich na odpoczynek, posiłek i uzupełnienie zapasów. W lokalnych knajpkach i restauracjach zjemy smaczne dania z ryb i owoców morza. Zdecydowanie na dłużej powinniśmy wyjść na ląd we wspomnianym Portoferraio, a to ze względu na jego ciekawą historię. Wznosi się tu Villa dei Mulini, w której po swojej abdykacji mieszkał od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r. Napoleon Bonaparte. Dziś działa w niej muzeum poświęcone osobie słynnego francuskiego wodza. Kilka kilometrów stąd znajduje się także letnia rezydencja cesarza – Villa di San Martino okolona ogrodem z egzotycznymi roślinami. Stolicę Elby otaczają liczne potężne fortyfikacje. Wiele z nich powstało w pobliżu portu, a rozpościerają się z nich wyjątkowo piękne widoki.


Największa wyspa archipelagu (223 km² powierzchni) przyciąga również zapalonych cyklistów, zarówno tych bardziej doświadczonych i lubiących mierzyć się z cięższymi podjazdami, jak i osoby nastawione na rekreacyjne wycieczki i podziwianie okolicy. Z myślą o turystach powstały tu profesjonalne punkty serwisowe i wypożyczalnie rowerów. W południowo-wschodniej części Elby, na zboczach Monte Calamita (413 m n.p.m.) założono Capoliveri Bike Park z pięcioma trasami o łącznej długości ponad 100 km i różnym poziomie trudności. Poza tym czeka na nas wiele interesujących szlaków na całym lądzie. Po drodze z miejscowości Rio nell’Elba do Porto Azzurro zatrzymamy się przy Fonte di Coppi, źródle nazwanym tak na cześć Fausta Coppiego (1919–1960), słynnego włoskiego kolarza torowego i szosowego, kilkukrotnego medalisty mistrzostw świata oraz zwycięzcy Tour de France i Giro d’Italia, który przybywał w te strony trenować pod koniec swojej kariery, aby utrzymać znakomitą formę. W tym rejonie na dwóch kółkach dotrzemy też do Fortecy Volterraio (Fortezza del Volterraio) leżącej na wzgórzu na wysokości 394 m n.p.m. Na zachodzie dla odmiany trochę większe wyzwanie dla amatorów kolarstwa górskiego stanowi trasa wokół Monte Capanne, najwyższej góry na wyspie (1019 m n.p.m.). Na ten szczyt wejdziemy także pieszo, a z miasteczka Marciana dostaniemy się na niego nietypową kolejką linową, której pasażerowie podróżują na stojąco w metalowym wagoniku przypominającym kosz. Tego typu 14-minutowa przejażdżka gwarantuje emocje nie mniejsze niż trekking. Elbę pokrywa również sieć szlaków przeznaczonych do wędrówek górskich. Oprócz zdobywania Monte Capanne można w jej pobliżu wyruszyć do formacji skalnej Pietra Murata (na wysokości 548 m n.p.m.). To świetny punkt widokowy. Mniej wprawionym piechurom do gustu przypadną trasy wiodące wzdłuż wybrzeża, które pozwalają zboczyć z obranego kursu i zejść na morski brzeg. Na północnym zachodzie wyspy warto polecić odcinek wiodący z malutkiej, lecz niezmiernie malowniczej miejscowości Sant’Andrea do miasteczka Marciana Marina.


Do archipelagu należą też Giglio, Capraia, Montecristo, Pianosa, Giannutri i Gorgona. Na tej ostatniej funkcjonuje więzienie, w którym osadzeni resocjalizowani są przez pracę, m.in. przy uprawie winorośli i produkcji wysokiej jakości białego wina (inicjatywa Frescobaldi dla Gorgony). Nie wolno więc zbliżać się do jej brzegów bez zgody włoskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Pianosy, gdzie również do lipca 1997 r. przebywali więźniowie. Obecnie może ją odwiedzać zaledwie do 250 turystów dziennie. Na zakotwiczenie, wędkowanie lub nurkowanie w jej wodach potrzebujemy już jednak specjalnego pozwolenia od władz Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Montecristo objęto natomiast ochroną ścisłego rezerwatu przyrody. Na stałe żyje tutaj jedynie dwóch strażników. Zabronione jest nocowanie gości na tej wyspie, a także wędkowanie, pływanie, nurkowanie czy surfowanie (aż do 1000 m od jej wybrzeża). Ten dziewiczy skrawek lądu może zwiedzać zaledwie 1000 osób rocznie. Należy jednak pamiętać o tym, że na zgodę na postawienie stóp na Montecristo czeka się średnio 3 lata. Pozostałe wyspy są już znacznie bardziej rozwinięte turystycznie i zamieszkane przez zdecydowanie większą liczbę ludzi. Zacumujemy na nich w urokliwych przystaniach w niewielkich miejscowościach. Jeśli ktoś szuka ciszy, spokoju i błogiego wypoczynku, przypadnie mu do gustu najdalej na południe wysunięta Giannutri. Capraia i Giglio także mają swój niepowtarzalny urok i powinny być obowiązkowymi przystankami na trasie rejsu po tym malowniczym archipelagu. Warto nadmienić, że okolice ich wybrzeża uważa się za prawdziwy raj dla wielbicieli swobodnego nurkowania. Capraia i Giglio słyną również z wiosennej i jesiennej imprezy dla miłośników trekkingu pod nazwą Walking Festival (Festival del Camminare). Obejmuje ona swoim zasięgiem też kilka innych Wysp Toskańskich – zwłaszcza Elbę oraz w mniejszym zakresie Giannutri i Pianosę. Jej pierwsza tegoroczna edycja odbywała się od 2 kwietnia do 1 maja, a drugą zaplanowano na 24 września–9 października. Giglio oferuje także dużo możliwości dla amatorów boulderingu, czyli wspinaczki po zazwyczaj wolnostojących, kilkumetrowych blokach skalnych bez asekuracji liną.

               
Warto wspomnieć, że cały region wchodzi w skład utworzonego w 1996 r. Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Ten status zawdzięcza m.in. wielkiemu bogactwu podwodnego świata. Aktywny wyjazd w tym rejonie Włoch spędzimy więc również na nurkowaniu. Mnóstwo zatoczek na archipelagu nadaje się na uprawianie snorkelingu. Wody są w nich ciepłe i bardzo czyste. Na Elbie istnieją liczne profesjonalne centra, w których wypożyczymy odpowiedni sprzęt. W pobliżu Capo Sant’Andrea na północnym zachodzie wyspy odkryjemy pod powierzchnią morza skalną ścianę opadającą na 45 m porośniętą rafą koralową. Wokół niej pojawiają się wspaniałe graniki wielkie, mureny śródziemnomorskie czy nawet płaszczki. Na zainteresowanie zasługuje też leżąca nieopodal grupa skał zwanych Formiche della Zanca słynąca z wąskich podwodnych przejść i wąwozów. Kolejnym popularnym i przepięknym miejscem nurkowym jest wysepka Scoglietto koło Portoferraio. Upodobały ją sobie szczególnie połyskliwe barakudy. Poza tym w oblewających ją wodach spotkamy giętkie mureny, ryby z rodziny prażmowatych (np. Diplodus, czyli popularne na Elbie saraghi, kielce właściwe i srebrzyste dorady), graniki wielkie, przypominające omszałe kamienie szkaradnice, żabnice o spłaszczonych głowach i homary. Stąd blisko już do Capo d’Enfola i skały nazywanej Statkiem (Scoglio della Nave). Żyją tu m.in. węgorzokształtne kongery, ośmiornice czy orlenie pospolite. Na te ostatnie trzeba uważać, ponieważ bronią się, zadając głębokie rany szarpane swoim kolcem jadowym. Ukrytą w morzu skalną ścianę Scoglio della Nave zdobią przypominające bezlistne krzewy gorgonie żółte (Eunicella cavolinii). Wielobarwne królestwo odkryjemy także przy południowych brzegach wyspy, w pobliżu Capo Stella. Oczom nurków ukazują się tutaj pod wodą niezmiernie kolorowe gąbki i koralowce. W rejonie miejscowości Marina di Campo wyrasta z morza formacja Scoglio della Triglia. Błękitne fale w jej sąsiedztwie kryją smukły posąg Matki Boskiej. Snorkeling natomiast najlepiej uprawiać w okolicy przepięknych plaż, takich jak Biodola leżąca na północy, Fetovaia na południowo-zachodnim wybrzeżu albo mała Laconella blisko Capo Stella. Wielbiciele nurkowania wrakowego mogą wybrać się do spoczywającego na dnie niedaleko Portoferraio niemieckiego samolotu Junkers Ju 52 zestrzelonego 9 września 1944 r. Na zachodzie z kolei, nieopodal miejscowości Pomonte w gminie Marciana odnajdziemy w głębinach wrak frachtowca Elviscot, który zatonął 10 stycznia 1972 r. Oprócz tego koło Giglio pod wodą natkniemy się na pozostałości etruskiego statku z wczesnej epoki żelaza (ok. 600 r. p.n.e.), który przewoził m.in. miedź, ołów, żelazo czy amfory. Miłośników podwodnych przygód przyciąga też Capraia. W kwietniu 2007 r. prowadzono w jej pobliżu badania archeologiczne artefaktów sprzed ponad 2 tys. lat. Dzięki nim nurkowie dowiedzieli się o spoczywającym tu wraku rzymskiego statku. Kto wie, ile jeszcze cennych skarbów kryje się na morskim dnie w rejonie tego niezmiernie urokliwego archipelagu…


Jeżeli nie mamy czasu lub ochoty sami organizować sobie aktywności, możemy na Elbie zatrzymać się w komfortowych hotelach, które oferują swoim gościom rozmaite zajęcia. Dla osób w każdym wieku przeznaczone są gimnastyka (np. pilates, stretching) i aqua aerobic w basenie. Poćwiczymy też w dobrze wyposażonych hotelowych siłowniach. Amatorom tenisa spodobają się tutejsze korty – ze względu na dobre warunki pogodowe gra na świeżym powietrzu sprawia prawdziwą przyjemność. Z tego powodu warto na tej malowniczej wyspie wybrać się również na pole golfowe. W tym przypadku dodatkową zaletą takiego spędzania czasu będą cudowne widoki. Dodatkowo pracownicy hotelów pomagają gościom w zorganizowaniu aktywnych wypraw po Elbie. Wśród nich znajdują się np. wycieczki kajakami po okolicznych wodach. Ponieważ do wielu uroczych miejsc na wybrzeżu dostaniemy się najłatwiej od strony morza, to także znakomity pomysł na zwiedzanie. W pobliżu Mariny di Campo odkryjemy piękne skalne jaskinie Bue Marino i Vescovo. Na zachód od nich, niedaleko plaży Cavoli leży natomiast Grotta Azzurra. Zachwyca intensywnym niebieskim kolorem, jaki przybiera woda morska w jej wnętrzu. Inną ciekawą propozycję stanowi przejażdżka konna pośród wzgórz i klimatycznych miasteczek, którą odbędziemy z wynajętym przewodnikiem. Na wyspie funkcjonują stajnie udzielające też lekcji początkującym. Nie mniej interesującym, choć nie wymagającym na ogół zbytniego wysiłku planem na spędzenie dnia na łonie natury jest obserwowanie ptaków (np. orła południowego, orzełka włochatego, sokoła skalnego czy syczka). Wbrew pozorom potrafi ono dostarczyć niesamowitych emocji, a dotarcie do odpowiednich do tego punktów na skalistej Elbie bywa czasem nie lada wyzwaniem. Oczywiście, w hotelach zorganizujemy również wyprawy na nurkowanie, wycieczki górskie i rowerowe, popularne ostatnio rajdy quadami po bezdrożach czy rejsy po okolicznych wodach. W przypadku tych ostatnich jacht wynajmiemy na miejscu wraz z doświadczonym kapitanem. Chętni mogą też skorzystać z oferty lokalnych szkół żeglarskich proponujących kursy z częścią teoretyczną i praktyczną. Nauka sterowania łodzią na malowniczej Elbie pod lazurowym toskańskim niebem to prawdziwa przyjemność.


O WŁASNYCH SIŁACH

W basenie Morza Śródziemnego można nie tylko żeglować, nurkować czy jeździć na rowerze, lecz także… uprawiać ekscytujący trekking. Do tego celu świetnie nadaje się np. górzysta francuska Korsyka. Mnóstwo szczytów w głębi lądu wznosi się tutaj na wysokość ponad 2 tys. m n.p.m. Najwyższy z nich to Monte Cinto (Monte Cintu, 2706 m n.p.m.). W jego pobliżu przebiega pieszy szlak GR 20, uchodzący za jeden z najtrudniejszych w Europie. Prowadzi on z północy na południe wyspy (łączy miejscowości Calenzana i Conca), ma długość ok. 180 km, a średni czas jego przejścia to 15 dni. Trasa wymaga zarówno bardzo dobrej sprawności fizycznej, jak i odpowiedniego przygotowania. Ponieważ we wnętrzu Korsyki niełatwo o uzupełnienie zaopatrzenia, trzeba zabrać ze sobą zapasy wody i jedzenia, a najlepiej również śpiwory i namioty, w razie gdyby nie udało nam się dotrzeć do schroniska czy innego miejsca noclegowego. Niewątpliwie jednak pokonanie GR 20 można uznać za osobisty sukces. Podczas wędrówek po tej malowniczej wyspie warto także zawitać do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola) u jej północno-zachodnich brzegów. W 1983 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Tutejsze charakterystyczne czerwone klify podziwia się od strony morza z pokładu łodzi. Wyjątkowym urokiem odznaczają się poza tym niewielkie korsykańskie jeziora. W środku lądu leżą koło siebie polodowcowe Melu i Capitellu. W ich gładkiej toni odbija się błękitne niebo.

               
Na południu Cieśnina św. Bonifacego oddziela Korsykę od Sardynii, należącej już do Włoch. Podobnie jak jej bliska francuska sąsiadka, wyspa jest górzysta, skalista i porośnięta śródziemnomorską wiecznie zieloną formacją roślinną o nazwie makia. Szczyci się m.in. ciekawymi rejonami wspinaczkowymi. Na wschodnim wybrzeżu, niedaleko miasteczka Cala Gonone znajduje się przyozdobiona stalaktytami spektakularna Jaskinia Millenium (Grotta di Millennium). Niektóre drogi mają w niej nawet 40 m. W pobliżu warto wybrać się też na wspinanie do wapiennego wąwozu Fuili (Codula Fuili), Jaskini Biddiriscottai (Grottone di Biddiriscottai), do której wchodzi się od strony plaży, oraz na klify przy uroczej plaży Cala Luna (Spiaggia di Cala Luna) nad zatoką Orosei. Na południowym zachodzie Sardynii dużą popularnością cieszą się okolice miejscowości Domusnovas i Jaskini św. Jana (Grotta di San Giovanni). Poza tym ok. 25 km stąd, na wybrzeżu działała kiedyś kopalnia Porto Flavia. Dziś skały, w których wydrążono jej szyby, przyciągają właśnie amatorów wspinaczki. Ta włoska wyspa to również znakomity region na organizowanie wycieczek rowerowych. Sardyńskie drogi prowadzą przez bardzo malownicze tereny do uroczych miasteczek i na piękne plaże. Jeśli zmęczymy się jazdą, zawsze możemy zatrzymać się na odpoczynek połączony z degustacją lokalnych specjałów, takich jak owczy ser pecorino sardo. Znaczną popularnością cieszy się zwłaszcza kolarstwo szosowe, a to ze względu na odpowiednie, niezatłoczone drogi i dość długie dystanse. Na stronach internetowych znajdziemy mnóstwo ofert z zorganizowanymi wyprawami grupowymi, ale także wiele map i przewodników przydatnych do samodzielnego planowania eskapady. Warto wybrać się m.in. z modnego Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża) na zachód do Alghero bądź z tego ostatniego zabytkowego miasta, nazywanego „małą Barceloną”, na południe do Cagliari.

              
Okolice Sardynii przyciągają też licznych wind- i kitesurferów. Sprzyjające warunki do pływania z żaglem bądź latawcem panują u północnych brzegów wyspy koło miejscowości Palau, Porto Pollo czy Santa Teresa Gallura. Wiatry o odpowiedniej sile wieją tu cały rok. Miłośników sportów wodnych spotkamy również na południowym zachodzie w pobliżu wyspy Sant’Antioco (ok. 109 km² powierzchni) i przylądka Punta Trettu, gdzie na morzu tworzy się tzw. tuba powietrzna. W tym miejscu powstało wiele centrów wind- i kitesurfingowych, w tym polska baza Sky High w Porto Botte (działa od 2010 r.). Z nauki w niej mogą skorzystać zarówno osoby początkujące, jak i szukające bardziej ekstremalnych wrażeń. Poza tym spróbujemy tutaj swoich sił w wakeboardingu, czyli pływaniu na desce za motorówką. Porto Botte odwiedza m.in. Karolina Winkowska, dwukrotna mistrzyni świata i sześciokrotna mistrzyni Polski w kitesurfingu.

               
Sardynię rekomenduje też nasz inny słynny rodak – Rafał Sonik, pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w kategorii quadów (2015 r.). Tereny na wyspie idealnie sprawdzają się podczas wypraw po bezdrożach. Możemy na niej trenować swoje umiejętności na motocyklu enduro w skalistych rejonach wymagających sprawności i uwagi oraz wyruszyć na rajd czterokołowcem po niemal pustych przestrzeniach, tak trudniejszych, górzystych, jak i łagodnych, bardziej płaskich. Zaletą tego niezmiernie urokliwego skrawka lądu jest brak wysokiej roślinności utrudniającej jazdę. Oprócz tego cały czas towarzyszą nam na Sardynii wspaniałe krajobrazy, a linię horyzontu często wyznacza lazurowe Morze Śródziemne.


ZE SZCZYTÓW NAD WODĘ

Prawdziwy europejski raj dla aktywnych stanowią także północne Włochy, a szczególnie prowincja Trentino (Trydent) i rejon krystalicznie czystego jeziora Garda, które leży w granicach prowincji Trentino, Werona i Brescia. Ten region oferuje tak wiele rozmaitych możliwości spędzania wolnego czasu, że właściwie trudno wybrać tylko jedną. Na szczęście, nie musimy tego robić, wystarczy zatrzymać się tutaj na nieco dłużej.

               
Krajobraz prowincji tworzą przede wszystkim spektakularne szczyty Dolomitów. Nic więc dziwnego, że jest ona mekką narciarzy, którzy w sezonie zimowym tłumnie ściągają do Val di Sole (Doliny Słońca). Pobliskie popularne miasteczko Madonna di Campiglio (gmina Pinzolo) przeżywa wtedy istne oblężenie. Okolica ta słynie z jednej z najlepszych i najdłuższych sieci nartostrad w Europie. Jednak gdy kończy się zima, Trentino wcale się nie wyludnia. Turystami zapełniają się dla odmiany liczne szlaki trekkingowe. Dwie główne trasy to Trekking delle Leggende (Szlak Legend) o długości ponad 200 km i Dolomiti di Brenta Trek (Szlak Dolomitów Brenta). Ta ostatnia ma dwa warianty – trudny i wymagający lepszej kondycji fizycznej Expert (96-kilometrowy) i łatwiejszy Country. W tym rejonie Włoch spodoba się też z pewnością miłośnikom wspinaczki. Charakterystyczne dla tutejszych górskich zboczy są tzw. żelazne drogi (vie ferrate). Tę nazwę noszą ubezpieczone szlaki turystyczne, wzdłuż których umieszczono stalowe liny, stopnie, drabinki i mosty. Szczególnie widowiskową trasą jest Via Ferrata delle Bocchette w Dolomitach Brenta. Osoby preferujące szybsze pokonywanie odległości powinny wybrać się na wyprawę jednośladem. W tym regionie można zarówno uprawiać kolarstwo górskie, jak i wyruszyć na wycieczkę rekreacyjną z przyjaciółmi czy rodziną po drogach utwardzonych lub asfaltowych. Sieć tras rowerowych o różnym poziomie trudności została bardzo dobrze oznakowana. Wyposażono ją również w odpowiednią infrastrukturę, czyli miejsca zakwaterowania przyjazne cyklistom, punkty serwisowe i stanowiska przeznaczone do przygotowania posiłku z grilla (występujące pod nazwą bicigrill). Najdłuższy dość łatwy szlak wiedzie przez malowniczą dolinę Adygi. Znaczną popularnością cieszy się poza tym Dolomiti di Brenta Bike, w wersji Expert (171 km) i Country (134 km), ze względu na znaczne przewyższenia polecany bardziej wprawionym kolarzom górskim.

               
Południowa granica prowincji Trentino przebiega przez wody wspomnianego już największego jeziora Włoch (ok. 370 km2). Garda co roku przyciąga licznych wielbicieli sportów wodnych. Doceniają ją zwłaszcza żeglarze i windsurferzy, a to za sprawą dość wysokiej temperatury powietrza i wiatru ora. Możemy tu także pływać, nurkować bądź zorganizować wyprawę kajakami. Pobliskie rzeki i potoki stanowią natomiast świetne miejsce na spływy pontonami lub kanioning. Wyjątkowy mikroklimat okolic jeziora sprzyja wypoczynkowi, a dodatkowo pobyt w Trentino umila doskonała włoska kuchnia.

               
Przedstawiliśmy jedynie kilka propozycji na aktywne spędzenie urlopu w Polsce i Europie, ponieważ wybór atrakcyjnych miejsc jest w tym przypadku niezmiernie szeroki. Osoby zainteresowane tego rodzaju wyjazdem mogą jeszcze m.in. przemierzyć szlaki rowerowe Wielkopolski lub te położone nad węgierskim Balatonem, opłynąć kajakiem Biebrzański Park Narodowy, wejść na kilka szczytów Karpat w Rumunii, zwiedzić wybrzeże Chorwacji albo Sycylii podczas rejsu jachtem czy wziąć udział w trekkingu wokół norweskich fiordów. Każdy bez problemu znajdzie więc z pewnością coś odpowiedniego dla siebie. Trzeba tylko pamiętać, że uprawianie sportu uzależnia, a jeśli ktoś już odkryje w sobie tę pasję, będzie chciał być coraz doskonalszy w tym, co robi.

Artykuły wybrane losowo

Z wizytą na południu Francji

 20159095

Modny kurort Saint-Tropez, widok z XVII-wiecznej cytadeli

© ATOUT FRANCE/ROBERT PALOMBA

 

ALEKSANDRA ŚWISTOW

www.pojechana.pl

                               

Francja kojarzy się wielu osobom głównie z winem i serami (wszak Francuzi sami się chwalą, że mają inny gatunek sera na każdy dzień roku, choć w rzeczywistości istnieje ich jeszcze więcej). Co ciekawe, ten kraj wciąż nie należy do tych najchętniej wybieranych przez Polaków na cel podróży. Wyjątek stanowi – oczywiście – Paryż, europejska stolica miłości, mody, kultury i wykwintnej kuchni, która cieszy się niezmiennie ogromną popularnością. Jednak we Francji jest znacznie więcej do zobaczenia niż tylko słynne miasto zakochanych.

 

20097929

Abbaye Notre-Dame de Sénanque otoczone polami kwitnącej lawendy

© ATOUT FRANCE/EMMANUEL VALENTIN

 

Gdy przychodzą pierwsze przymrozki zwiastujące zimę, wielu miłośników szaleństw na białym puchu zaczyna planować wyjazd na ośnieżone francuskie stoki Alp. Chamonix-Mont-Blanc z widokiem na najwyższy szczyt Europy czy region narciarski Trzy Doliny (Les Trois Vallées) to doskonały wybór na pierwsze rendez-vous z południem Francji. Warto rozwijać tę znajomość, gdyż ta część kraju naprawdę potrafi zauroczyć.

 

Do najciekawszych rejonów należą tutaj Alpy, Prowansja, Lazurowe Wybrzeże czy Oksytania. Właśnie je chciałabym tym razem Wam przybliżyć, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive. Południe Francji można odwiedzić o każdej porze roku, bo zawsze prezentuje się niezmiernie atrakcyjnie.

 

 20101026163213-90eea71b

Katedra i górująca nad nią bazylika w Lyonie

© GALERIE LYON FRANCE/JULIA BIDAULT

 

WIDOK NA SZCZYTY

 

Najbardziej rozpoznawalną górą francuskich Alp jest Mont Blanc (4808,72 m n.p.m.). Wznosi się ona na granicy z Włochami, ale jej najwyższy wierzchołek znajduje się właśnie na terytorium Francji (przynajmniej tak twierdzą źródła francuskie). Śmiałkowie pragnący zdobyć ten najwyższy szczyt Europy zjeżdżają do położonej u jego podnóży urokliwej miejscowości Chamonix-Mont-Blanc przez cały rok. Nie trzeba być jednak znakomitym alpinistą, żeby przybyć w te strony i podziwiać słynny ośnieżony masyw. Z centrum miasteczka w 20 min. wjedziemy kolejką linową na szczyt Aiguille du Midi (3842 m n.p.m.), oddalony zaledwie 8 km od Mont Blanc, który widać stąd jak na dłoni. Można tu wystawić na próbę swoje nerwy i stanąć na szklanej platformie nad przepaścią oraz zjechać na nartach lub snowboardzie jedną z najpiękniejszych tras w Europie (a według niektórych osób nawet na świecie), wijącą się przez 20 km w Białej Dolinie (Vallée Blanche). Zbocza masywu najwyższej góry Alp pokrywają liczne lodowce. Największy z nich, Morze Lodu (Mer de Glace), ma ok. 7 km długości! Pod jego południowy kraniec, do stacji Montenvers (1913 m n.p.m.) od niemal 110 lat jeździ z Chamonix-Mont-Blanc kolej zębata (Chemin de fer du Montenvers). Tuż obok znajduje się wejście do jednej z lokalnych atrakcji – wykutej w Mer de Glace jaskini z lodowymi rzeźbami i korytarzami.

 

Jednak prawdziwą gratką dla miłośników białego szaleństwa jest we Francji obszar Trzy Doliny (Les Trois Vallées), położony w Sabaudii. Zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem łącznej długości tras dostępnych bez zdejmowania nart (według lokalnych wyliczeń wynosi ona ok. 600 km). Znajduje się tu również leżąca najwyżej w Europie stacja narciarska (Val Thorens – 2300 m n.p.m.). To właśnie dzięki usytuowaniu na dużej wysokości w okolicy najważniejszych stacji Trzech Dolin (są to Courchevel, Orelle, La Tania, Méribel, Les Menuires, Saint-Martin-de-Belleville i Brides-les-Bains) można korzystać z doskonałych warunków od połowy grudnia do końca kwietnia. W rejonie Val Thorens zdecydowana większość tras jest położona powyżej 2000 m n.p.m., a osiem przełęczy i szczytów – powyżej 3000 m n.p.m., dlatego poszusujemy tutaj nawet od połowy listopada do pierwszych dni maja. Co ważne, tereny narciarskie Les Trois Vallées są dostosowane do różnych poziomów zaawansowania. Początkujący narciarze mają duży wybór oślich łączek i łatwych stoków. Liczne szerokie, dobrze przygotowane trasy zadowolą średnio zaawansowanych. Najbardziej wymagający mogą spróbować swoich sił na trasach czarnych, wśród których największą sławą cieszy się Combe de Caron, rozpoczynająca się na wysokości 3200 m n.p.m. i zachwycająca wspaniałymi widokami.

 

Francuskie Alpy to jednak nie tylko kurorty narciarskie. Znajduje się tu także mnóstwo szlaków trekkingowych, poza tym panują świetne warunki do uprawiania wspinaczki, paralotniarstwa, speleologii, kanioningu, wędkarstwa, kolarstwa i jazdy konnej w malowniczych parkach krajobrazowych, takich jak Naturalny Park Regionalny Masywu Bauges (Parc naturel régional du Massif des Bauges), mający status geoparku UNESCO. Oprócz tego region urozmaicają przepiękne jeziora polodowcowe. Są idealne na wyprawy kajakowe i rejsy łodzią żaglową, można na nich uprawiać wakeboarding, kitesurfing i inne sporty wodne. Jednym z najczystszych w Europie jest jezioro Annecy (o powierzchni ponad 27,5 km2 i głębokości sięgającej miejscami nawet 82 m). W jego turkusowej wodzie odbijają się górskie szczyty, w tym Tournette (2351 m n.p.m.). Na północnym krańcu jeziora znajduje się urokliwe górskie miasto, które również zwie się Annecy. Ze względu na przepiękne centrum poprzecinane kanałami bywa ono nazywane alpejską Wenecją. Koniecznie należy w nim wejść do jednej z restauracji, aby spróbować lokalnych przysmaków: fondue, czyli sera roztopionego w białym winie, tartiflette – ziemniaków zapiekanych z boczkiem i alpejskim serem reblochon oraz opiekanych plastrów sera raclette podawanych z gotowanymi ziemniakami, szynką parmeńską, korniszonami i marynowanymi grzybami.

 

W regionie Rodan-Alpy znajduje się też ponad 500-tysięczny Lyon, położony malowniczo nad Rodanem i Saoną. To jedno z najstarszych miast we Francji (założone przez Rzymian w 43 r. p.n.e. jako Lugdunum) szczyci się rozległym historycznym centrum, wpisanym w 1998 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Trzeba tu zdecydowanie zwiedzić romańsko-gotycką Katedrę św. Jana Chrzciciela, zobaczyć panoramę Lyonu rozpościerającą się ze schodów XIX-wiecznej Bazyliki Najświętszej Marii Panny z Fourvière, zgubić się w labiryntach przejść zwanych traboules i przespacerować po placu Terreaux (Place des Terreaux), na którym szczególną uwagę warto zwrócić na budynek Ratusza (Hôtel de Ville de Lyon). Miłośnicy nowoczesnej architektury muszą koniecznie odwiedzić powstałą na terenach poprzemysłowych dzielnicę La Confluence, a osoby lubiące sztukę – liczne galerie na ulicy Burdeau (rue Burdeau). W mieście spodoba się również amatorom wykwintnych kulinariów: znajduje się w nim sześć restauracji słynnego francuskiego szefa kuchni Paula Bocuse’a („Le Nord”, „Le Sud”, „L’Est”, L’Quest”, „Marguerite” i „Argenson”). Ci, którzy preferują tradycyjne dania, powinni zajrzeć do „Café Comptoir Abel” (lokalu gastronomicznego typu bouchon). Po zaspokojeniu głodu najlepiej wybrać się na drinka na jedną z barek zacumowanych wzdłuż brzegu Rodanu lub do baru „L’Antiquaire”, gdzie pracują najlepsi barmani we Francji.

 

SIELSKA KRAINA LAWENDY

 

Chociaż Alpy dochodzą aż do wybrzeża Morza Liguryjskiego, to nie z nimi kojarzy się Prowansja, a z ciągnącymi się po horyzont polami lawendy, winnicami i gajami oliwnymi, przytulnymi kamiennymi miasteczkami, w których wąskich uliczkach aż chce się zgubić, pachnącą ziołami kuchnią i pełnymi wrzawy targowiskami ze świeżymi warzywami, winami, wędlinami, serami, chrupiącymi wypiekami i wyrobami lokalnego rękodzieła artystycznego. Na tych ostatnich można spróbować pieczywa fougasse z rozmarynem, oliwek po prowansalsku i słynnego koziego sera z Banon owiniętego w liście kasztanowca, kupić pachnące lawendą mydła, białe naczynia ceramiczne w tradycyjne prowansalskie wzory i oliwę z Les Baux-de-Provence. Po udanych zakupach warto napić się szklaneczki anyżowego likieru pastis i wyruszyć na zwiedzanie niezmiernie urokliwej Prowansji.

 

Tutejsze miasteczka łączy sielankowa atmosfera niespiesznego celebrowania prostej codzienności. W każdym z nich czekają nas inne widoki i atrakcje. Nad miejscowością Sisteron, zwaną Bramą Prowansji, góruje monumentalna skała o spiczastych graniach (Rocher de la Baume), w którą wrosła okazała Cytadela Sisteron (Citadelle de Sisteron). W Orange, tzw. Mieście Książąt, można podziwiać doskonale zachowane pozostałości świetności imperium rzymskiego: Łuk Triumfalny z czasów panowania cesarza Oktawiana Augusta (27 r. p.n.e.–14 r. n.e.) i starożytny teatr z wykutą w zboczu wzgórza widownią na ponad 9 tys. osób. Roussillon to spokojne miasteczko w kolorze ochry położone na rdzawych wzniesieniach, których ziemia bogata jest w związki żelaza.

 

W leżącym nad Rodanem Arles, w charakterystycznym Żółtym Domu mieszkał i tworzył urzeczony prowansalskimi krajobrazami malarz Vincent van Gogh. To tu namalował swoje najsłynniejsze dzieła i stracił ucho. Nie jest to jedyna gratka dla wielbicieli sztuki w tym uroczym mieście – jak mówi legenda, na tutejszym cmentarzu Alyscamps spoczywa główny bohater Pieśni o Rolandzie, a sama nekropolia została opisana przez Dantego Alighieri w Boskiej komedii. W Arles znajdują się też ruiny antycznego teatru i doskonale zachowana rzymskaarena (Arènes d’Arles) wybudowana między 80 a 90 r., na której niegdyś odbywały się walki gladiatorów i wyścigi rydwanów oglądane przez nawet 25 tys. widzów, a dziś organizowane są walki byków. Za nie lada atrakcję okolicy uchodzi miasteczko L’Isle-sur-la-Sorgue zbudowane na wyspach i zwane prowansalską Wenecją, a słynące z handlu antykami. W pierwszą niedzielę sierpnia odbywa się tu coroczny pływający targ, podczas którego rzeka i kanały zapełniają się łódkami ze świeżymi warzywami i owocami, miodem lawendowym i innymi specjałami.

 

Podczas wizyty w Prowansji nie wolno ominąć Awinionu, dawnej siedziby papieży (w latach 1309–1377). Tutejszy Pałac Papieski (Palais des Papes) stojący w centrum otoczonej wysokimi murami historycznej części miasta to jedna z największych gotyckich budowli Europy. Kolejnym symbolem Awinionu i słynną atrakcją turystyczną jest częściowo zachowany XII-wieczny most św. Benedykta (pont Saint-Bénézet, znany również jako pont d’Avignon – most Awinioński), który podziwiać można np. z ogrodów papieskich. Zawsze pełne turystów miasto nabiera szczególnego charakteru w lipcu, kiedy odbywa się teatralny Festival d’Avignon, należący do najważniejszych wydarzeń tego rodzaju na świecie.

 

W tym rejonie Francji wartoteżodwiedzić zbudowaną na tarasach wykutych w wapiennej skale miejscowość Gordes z potężnym renesansowym zamkiem. Jednak to nie XVI-wieczna budowla stanowi tu największą atrakcję. Turystów przyciąga amfiteatralne położenie Gordes i zabudowa z jasnego kamienia, a także brukowane uliczki zachęcające do spacerów oraz fakt, że niedaleko leży najbardziej znany symbol Prowansji – Abbaye Notre-Dame de Sénanque, czyli założone w 1148 r. opactwo cysterskie otoczone polami lawendy.

 

Kolejnym słynnym kamiennym miasteczkiem położonym malowniczo na prowansalskich wzgórzach jest Bonnieux z przepięknymi rezydencjami z XVI, XVII i XVIII stulecia. Roztacza się stąd wspaniały widok na okolicę – dostrzec można Gordes, Roussillon i Mont Ventoux (1911 m n.p.m.), wietrzną górę, na której już 10 razy kończyły się etapy Tour de France. Choć wieją tu silne, nieprzyjemne wiatry (ich prędkość na szczycie często dochodzi do 100 km/godz., a notowano nawet wartości powyżej 300 km/godz.), warto się wybrać na Mont Ventoux, bo należy do tych niewielu miejsc, z których przy dobrej widoczności da się zobaczyć jednocześnie Morze Śródziemne, Alpy i Pireneje.

 

WYBRZEŻE SKĄPANE SŁOŃCEM

 

Kojarzoną głównie z palmami, złotym piaskiem i luksusem Riwierę Francuską co roku odwiedza ponad 10 mln turystów. Senne miasteczka sąsiadują na niej z głośnymi kurortami, pełne przepychu wydarzenia filmowe odbywają się koło wprawiających w zadumę nad uciekającym czasem wystaw w galeriach sztuki i muzeach. Trekkingowe ścieżki prowadzą na punkty widokowe, z których z jednej strony podziwiać można zapraszające do wypoczynku plaże, z drugiej – ośnieżone alpejskie szczyty. Na przystaniach luksusowych jachtów słychać echa gwaru lokalnych bazarów, szampan leje się na zmianę z wodą sodową. Na Côte d’Azur każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

 

Stolicą Lazurowego Wybrzeża okrzyknięto położoną nad Zatoką Aniołów 350-tysięczną Niceę, gdzie słońce świeci 320 dni w roku. Symbolem miasta jest nadmorska Promenada Anglików (Promenade des Anglais), wzdłuż której ciągnie się kamienista plaża. Koniecznie należy w nim odwiedzić Muzeum Masséna(Musée Masséna), funkcjonujące w zabytkowej willi, i Muzeum Narodowe Marca Chagalla (Musée National Marc Chagall) otwarte przez samego artystę w 1973 r. Warto też udać się na słynny targ kwiatowo-warzywno-owocowy na Cours Saleya.

 

Zaledwie mniej więcej 30 km od Nicei leży jedno z najważniejszych miast światowej kinematografii – Cannes, goszczące w maju międzynarodowy filmowy Festival de Cannes. Co roku zgromadzona na Lazurowym Wybrzeżu publiczność ogląda nowe filmy. Przy pełnym przepychu bulwarze Croisette (Boulevard de la Croisette) stoją drogie luksusowe hotele: InterContinental Carlton Cannes, Grand Hyatt Cannes Hôtel Martinez i Hôtel Barrière Le Majestic Cannes, w których zatrzymują się największe gwiazdy Hollywoodu zjeżdżające nad Morze Śródziemne, aby pojawić się na czerwonym dywanie Pałacu Festiwali i Kongresów (Palais des Festivals et des Congrès de Cannes). Po drodze do Cannes warto zatrzymać się w Antibes i Juan-les-Pins, widowiskowo wrośniętych w nadmorskie skały.

 

Z kinem związane jest też inne miasto Riwiery Francuskiej, a mianowicie Saint-Tropez, znane głównie ze względu na komiczną postać żandarma granego przez legendarnego Louisa de Funèsa. To ulubiony letni kurort sław i bogaczy, z bajecznie kolorowymi fasadami domów zwróconymi do portu, w którym cumują luksusowe łodzie. Będzie idealnym miejscem na popołudniowy kieliszek szampana. W okolicach Saint-Tropez leżą dwie słynne piaszczyste plaże: Pampelonne i L’Escalet (obie usytuowane są w Ramatuelle).

 

Być na Lazurowym Wybrzeżu i nie odwiedzić 860-tysięcznej Marsylii byłoby dużym błędem, gdyż w tym malowniczo położonym kosmopolitycznym mieście znajduje się mnóstwo atrakcji. Należy do nich przepięknie zdobionaBazylika Najświętszej Marii Panny z La Garde (Basilique Notre-Dame-de-la-Garde)z drugiej połowy XIX w.,imponujące wielkością Opactwo św. Wiktora (AbbayeSaint-Victor) z zabytkowymi kryptami i liczne ogrody miejskie z kojącym widokiem na morze, m.in. Parc Valmeri Jardin des Vestiges, w którym zachowały się pozostałości antycznego portu. Po zwiedzaniu warto zajrzeć do pełnej tawern i restauracji starej dzielnicy portowej i spróbować lokalnych przysmaków, np. słynnej zupy rybnej bouillabaisse.

 

W SĄSIEDZTWIE HISZPANII

 

Regionem Francji wysuniętym najdalej na południe jest Oksytania, od południowego wschodu ograniczona przez Morze Śródziemne, nad którym leży ponad 200 km skąpanych w słońcu plaż. Wzdłuż granicy z Hiszpanią rozciągają się dla odmiany Pireneje. To z tej części kraju pochodzą znane na cały świat francuskie specjały, takie jak ostry ser owczy roquefort (z miasteczka Roquefort-sur-Soulzon), anchois de Collioure czy ostrygi z Bouzigues. Historyczna kraina Oksytania słynie także z winnic położonych w rejonie Corbières, Minervois i Cahors. Prawdziwi smakosze powinni też spróbować winiaku armagnac.

 

Funkcję stolicy regionu pełni 470-tysięczna Tuluza, nazywana Różowym Miastem ze względu na charakterystyczny kolor cegieł, z jakich powstała większość budynków w centrum. Choć jest czwartym pod względem liczby mieszkańców miastem we Francji i jednym z największych ośrodków akademickich w kraju, nie przytłacza wielkością. Na co dzień tętni życiem, zaprasza w progi przytulnych kawiarenek i gwarnych pubów. Do najważniejszych zabytków Tuluzy należy romańska Bazylika św. Saturnina (Basilique Saint-Sernin), będąca ważnym miejscem na szlaku pielgrzymkowym prowadzącym do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji, i ogromny gotycki kościół przy klasztorze jakobinów (Couvent des Jacobins). Centralny punkt historycznej części miasta stanowi plac Kapitolu (place du Capitole), przy którym stoi Kapitol (Capitole), obecnie siedziba rady miejskiej i teatru (Théâtre du Capitole). Niektóre z sal są otwarte dla zwiedzających (m.in. wypełniona dziełami sztuki Salle des Illustres). Warto też odwiedzić Muzeum Augustianów (Musée des Augustins) we wnętrzach XIV-wiecznego klasztoru, a następnie spróbować tradycyjnego dania o nazwie cassoulet, przyrządzanego z białej fasoli i mięsa i pieczonego w glinianym naczyniu (cassole).

 

Niedaleko Tuluzy przepływa wpisany w 1996 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Kanał Południowy (Canal du Midi) łączący rzekę Garonnę z Étang de Thau – akwenem nad Morzem Śródziemnym. Ma on długość 241 km. Wybudowano go w XVII stuleciu z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć inżynierii (w okolicy stanowiska archeologicznego Oppidum d’Ensérune przechodzi przez długi na 173 m tunel Malpas przebity pod wzgórzem, co było pierwszym tego typu rozwiązaniem w Europie). Dziś Canal du Midi pełni głównie funkcje rekreacyjne, a najlepiej można mu się przyjrzeć podczas rejsu komfortową barką turystyczną. Po drodze warto zatrzymywać się na degustacje serów i win oraz zwiedzanie malowniczych miast Oksytanii, takich jak słynne Carcassonne z przepięknym średniowiecznym centrum i potężnymi fortyfikacjami czy Muzeum Sztuk Pięknych (Musée des Beaux-Arts) z bogatymi zbiorami europejskiego malarstwa od XVII w. do dziś.

 

W tym francuskim regionie na zainteresowanie zasługuje także Montpellier. Jego średniowieczne uliczki (rue de la Valfère, rue du Bras-de-Fer czy rue de l’Argenterie) urzekają turystów z całego świata. Jedną z największych atrakcji miasta jest Musée Fabre. Muzeum to szczyci się bogatą kolekcją obrazów malarzy francuskich, włoskich, hiszpańskich, flamandzkich i holenderskich z okresu od renesansu aż do czasów obecnych. W Montpellier znajduje się również bardzo interesujące centrum sztuki współczesnej La Panacée, w którym odbywają się liczne wystawy.

 

Nie można też zapomnieć o oksytańskim antycznym mieście i byłej rzymskiej kolonii (Colonia Nemausus), czyli Nîmes, zwanym francuskim Rzymem. Rzymianie zostawili w nim po sobie m.in. wzniesiony w drugiej połowie I w. amfiteatr na nawet 24 tys. widzów (Arènes de Nîmes) i świątynię Maison Carrée – obydwie budowle są dziś jednymi z najlepiej zachowanych zabytków starożytnych na całym świecie. Park (Jardins de la Fontaine) założony w XVIII stuleciu przy dawnym sanktuarium kryje takie skarby jak świątynia Diany i ponad 30-metrowa wieża Magne. Przez cały rok odbywają się tu liczne festiwale, koncerty, spektakle teatralne i rekonstrukcje historyczne. Ciekawostkę stanowi fakt, że Pont du Gard, rzymski akwedukt sprzed 2 tys. lat, uważany za jeden z najatrakcyjniejszych francuskich zabytków, został wybudowany po to, aby dostarczać wodę właśnie do Nîmes.

 

Oksytania to nie tylko niezmiernie urokliwe miasta o długiej historii. Zachwycają w niej również piękne krajobrazy i niezwykłe cuda natury. W podróż do środka Ziemi zabiera jaskinia Gouffre de Padirac w dolinie rzeki Dordogne. Ma aż 103 m głębokości i 35 m średnicy i jest uznawana za największą ciekawostkę geologiczną Francji. Jej pierwszego badacza, Édouarda-Alfreda Martela (1859–1938), uważa się za twórcę nowoczesnej speleologii. Do jaskini można dostać się schodami z 208 stopniami, windą lub... na linie. W środku czeka nas rejs po podziemnej rzece, która zamienia się w przepiękne jezioro. Potem przechodzi się do sali nazywanej Grand Dôme. To wielka podziemna katedra o wysokości 94 m, udekorowana wspaniałymi naturalnymi rzeźbami.

 

Dla odmiany przy samej granicy z Hiszpanią znajduje się Cirque de Gavarnie, czyli cyrk lodowcowy o średnicy ok. 6 km, który leży w Parku Narodowym Pirenejów (Parc National des Pyrénées). Na parkowym terenie nad rwącym strumieniem na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. wnosi się też monumentalny kamienny most (Pont d’Espagne). Okolica doskonale nadaje się na piesze wędrówki, wspinaczkę, jazdę na rowerze czy loty na paralotni, a także do uprawiania wszelkich sportów zimowych, w tym wspinaczki po zamarzniętych wodospadach. Jak widać, pełne wspaniałych atrakcji południe Francji zaprasza o każdej porze roku.

 

 

 

CRTMP 0019893 MD - Gavarnie 

Szlak w okolicy Cirque de Gavarnie w Parku Narodowym Pirenejów

© CRT MIDI-PYRÉNÉES/PATRICE THEBAULT

 

Wśród birmańskich złotych stup

ANNA SOBKOWICZ

<< Do niedawna zamknięta na świat Birma staje się dziś coraz modniejszym kierunkiem turystycznym. Wśród podróżników panuje przekonanie, że warto ją odwiedzić jak najszybciej, zanim zaleją ją zdobycze zachodniej cywilizacji. Pierwsze zmiany już można zaobserwować, a ich znakiem są np. pojawiające się bankomaty i planowane otwarcie pierwszej w kraju restauracji McDonald’s. >>

 W języku polskim tradycyjnie na określenie tego państwa leżącego w Azji Południowo-Wschodniej używa się toponimu Birma, jednak od 1989 r. jego oficjalna nazwa brzmi Myanmar (na gruncie polszczyzny spotyka się też zapisy Mjanma, Mianma lub Republika Związku Mjanmy). Wzdłuż jego zachodniej, północnej i wschodniej granicy ciągną się tereny górskie, natomiast środek zajmuje nizina Irawadi, przez którą płynie rzeka o tej samej nazwie (najdłuższa w kraju). Od południa kraj oblewają wody Oceanu Indyjskiego, a dokładniej Zatoki Bengalskiej i Morza Andamańskiego.

Więcej…

Dwanaście najpiękniejszych wysp Hiszpanii

MAGDALENA KOKOTKIEWICZ

www.przewodnikandaluzja.pl

 

<< Hiszpania nie należy do typowych krajów z wieloma archipelagami jak Chorwacja, Grecja czy Włochy. Kojarzy się głównie z malowniczym wybrzeżem. Gdy jednak mowa o hiszpańskich wyspach, od razu przychodzą nam na myśl Baleary i Wyspy Kanaryjskie. Oba archipelagi znane są z pięknych plaż i wysoko rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Z tego powodu często pojawiają się w katalogach biur podróży. >>

 

Tabarca, łodzie i jachty w okolicy portu

© PATRONATO PROVINCIAL TURISMO COSTA BLANCA

 

Hiszpańskie wyspy to nie tylko imprezowa Ibiza czy słynna kanaryjska Teneryfa. Nawet w obrębie poszczególnych archipelagów można zauważyć różnice w architekturze, kulturze, kuchni, krajobrazie i przyrodzie. Każdy na pewno znajdzie tu miejsce, które będzie mu odpowiadać pod względem potrzeb i upodobań, czy to miłośnik wypoczynku na plaży, amator turystyki aktywnej, osoba lubiąca w spokoju podziwiać piękne widoki, czy też rodzic z dziećmi.

Wśród wybranych przeze mnie 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp są zarówno te znane, które chciałabym pokazać z nieco innej strony, jak i te mniej popularne, choć z pewnością warte zainteresowania. Aby wybrać tę najwspanialszą, najlepiej odwiedzić je samemu. Wysp z mojego zestawienia wystarczy akurat na wszystkie 12 miesięcy w roku.

 

IBIZA

Wchodząca w skład archipelagu Baleary Ibiza (ok. 572 km² powierzchni) ma dwie twarze. Znajdziemy na niej kamienne domy otoczone gajami oliwnymi i stare farmy z pomalowanymi na biało budynkami. Słynie ona jednak głównie z barów, dyskotek i klubów oraz gwarnych kurortów z wielopiętrowymi hotelami. Z tego powodu w Ibizie zakochują się naprawdę różni ludzie, a w minionym roku przybyło na nią ok. 2 mln zagranicznych gości. Wyspa stała się popularna dzięki hippisom, którzy odkryli ją w latach 60. XX w. Od połowy lat 90. uchodzi za najbardziej rozrywkowe miejsce na świecie. Co ciekawe, największa dyskoteka na naszym globie, według Księgi rekordów Guinnessa, jest usytuowana w miejscowości Sant Rafel de sa Creu. Może pomieścić aż 10 tys. osób, ma powierzchnię 6,5 tys. m² i nosi nazwę „Privilege”.

Choć dziś Ibiza cieszy się opinią najmodniejszego celu podróży w basenie Morza Śródziemnego, zachowała swój lokalny charakter. Wraz z Formenterą i okolicznymi wysepkami tworzy Pitiuzy. Przecina ją łańcuch niewysokich gór (z najwyższym szczytem Sa Talaia, 475 m n.p.m.). Linia brzegowa wyspy jest bardzo urozmaicona – pełno tu pięknych plaż i tajemniczych jaskiń. Tych pierwszych znajduje się na Ibizie ponad 50. Region północny porastają migdałowce, drzewa oliwne i figowce oraz winna latorośl. Na tych terenach mieszkańcy wypasają również owce i kozy. To idealna część wyspy dla miłośników pieszych wędrówek. Na południu dominują saliny, gdzie produkuje się sól morską. Szczególna uwaga należy się zachodniemu wybrzeżu pełnemu ukrytych plaż. Na zainteresowanie zasługują na nim m.in. Cala Molí (otoczona sosnami), Cala Vadella (z turkusowymi wodami i skalnymi ścianami chroniącymi przed wiatrem i falami) czy Cap Llentrisca (doskonała dla miłośników nurkowania). Największą popularnością w północno-wschodniej części Ibizy cieszą się Es Figueral (ze skalistymi wysepkami), Cala Boix (ze schodzącymi do morza górami) i Es Canar (z jasnym i drobnym piaskiem).

Podczas zwiedzania nie wolno pominąć Ibizy, stolicy i największego miasta wyspy (50 tys. mieszkańców). Choć działa w niej mnóstwo klubów i dyskotek, nie utraciła swojego dawnego charakteru. Jej początki datuje się na VII w. p.n.e., kiedy to została założona przez Fenicjan. Zabytkowa Dalt Vila (część historycznego centrum Ibizy) pełna jest wąskich i krętych uliczek, z których część biegnie w górę. Niestety, spokojne zwiedzanie utrudniają tłumy turystów. Warto przejść się tutaj pod Katedrę Matki Boskiej Śnieżnej (Catedral de la Virgen de las Nieves), patronki Ibizy i sąsiedniej Formentery. W pobliżu znajduje się średniowieczny zamek i fortyfikacje obronne.

Po odwiedzinach w stolicy najlepiej udać się na południowy kraniec wyspy, aby zobaczyć saliny. Sól pozyskiwano tu już w czasach Fenicjan. W 2001 r. teren ten objęto ochroną Parku Naturalnego Ses Salines (Parque Natural de Ses Salines).

Niedaleko popularnego wśród turystów, pełnego hoteli kurortu Sant Antoni de Portmany leży urocza wioska Santa Agnès de Corona z białym kościołem, barem i sklepem. W tym miejscu można przenieść się do innej epoki. To jeden z tych czarujących zakątków, gdzie odkryjemy dawną Ibizę.

Nie sposób wyjechać stąd bez spróbowania potraw lokalnej kuchni. Po długim zwiedzaniu lub całonocnej imprezie warto posilić się tradycyjnym tutejszym daniem, czyli rybą zapiekaną w bochenku chleba.

 

MINORKA

Ziemia pomiędzy Maó a Ciutadellą – tak mówią o Minorce jej mieszkańcy. Druga co do wielkości wyspa Balearów zajmuje mniej więcej 702 km² powierzchni. Leży najdalej od kontynentalnego wybrzeża Hiszpanii z całego archipelagu. Dzięki takiemu położeniu nie zdominowała jej jeszcze masowa turystyka.

Wyspa jest bardzo zróżnicowana pod względem krajobrazu. Na północy, zbudowanej z piaskowca, znajdziemy sporo zieleni. Tutejsze wybrzeże charakteryzuje się dużymi i otwartymi zatokami. Na południu, gdzie dominuje wapień, są liczne skalne doliny i jaskinie. Stromy brzeg morza w tym rejonie znaczą małe zatoczki. Poza tym na Minorce jest mnóstwo wiosek rybackich i miasteczek, które nawet w sezonie turystycznym stanowią oazy spokoju.

Do najciekawszych atrakcji wyspy należą prehistoryczne budowle megalityczne, pochodzące z okresu kultury talajockiej, która rozwijała się od ok. 1500 r. p.n.e. do końca II w. p.n.e. Zabudowania osad z epoki brązu można znaleźć w wielu miejscach, głównie na terenach wiejskich oraz równinnym i żyznym południu. Wśród nich warto wyróżnić taulę (stół lub podporę), talajot (grobowiec albo miejsce spotkań) i navetę (dom bądź grobowiec).

Najczęściej odwiedzane są na Minorce jej dwa największe miasta (oba 28-tysięczne) – Maó i Ciutadella. Znajdziemy w nich liczne zabytki. Odkryjemy tu też ślady z XVIII stulecia, kiedy to wyspa przechodziła z rąk brytyjskich do francuskich. Oba miasta mają naturalne porty. Ich mieszkańcy wiodą nieśpieszne wyspiarskie życie.

W Maó (Mahón), stolicy Minorki, nadal istnieją dzielnice przypominające gregoriańską Wielką Brytanię. Zwiedzanie warto rozpocząć od placu Hiszpanii (Plaça d’Espanya) sąsiadującego z kościołem karmelitów – Església del Carme. Obok niego znajduje się targowisko miejskie urządzone w dawnym klasztorze. Choć mieszkańcy przyzwyczaili się do zakupów wśród spoglądających na nich wizerunków świętych, wielu turystów reaguje zdziwieniem. W pobliżu wspomnianego placu działa także targ rybny – Sa Peixateria (Mercat de Peix). Niedaleko ratusza wznosi się górujący nad miastem neogotycki kościół (Església de Santa Marta). Pierwotna, gotycka świątynia powstała tu w XIV w., niedługo po zdobyciu wyspy przez króla Aragonii Alfonsa III (1265–1291) w 1287 r. W Maó powinniśmy również skierować nasze kroki do portu. To właśnie w nim żeglarze mieli znajdować schronienie przy warunkach mniej bezpiecznych do żeglugi. Wśród tutejszych atrakcji turystycznych na zainteresowanie zasługuje utworzone w 1889 r. Museu de Menorca, najważniejsza placówka muzealna na Minorce, oraz destylarnia ginu Xoriguer. Pozostałością po panowaniu Brytyjczyków na wyspie jest nie tylko charakterystyczna architektura, ale też zamiłowanie miejscowych do tego trunku.

W drodze z Maó do Ciutadelli warto wstąpić do miasta Alaior, słynącego m.in. z produkcji serów. Można także nieco zboczyć z trasy i zahaczyć o El Toro – najwyższą górę Minorki (358 m n.p.m.). Na jej szczycie znajduje się Santuari de la Verge del Toro, centrum duchowe i cel pielgrzymek.

Ciutadella była stolicą wyspy do 1722 r. W XVI stuleciu miasto zostało zniszczone przez Turków. Choć po tym okresie na próżno tu szukać śladów, dawna stolica Minorki zachwyca architekturą. Dwa najważniejsze tutejsze place to Plaça des Born i Plaça de la Catedral. Ten pierwszy stanowił kiedyś centrum muzułmańskiego miasta. Dziś stoi na nim obelisk przypominający o ataku Turków w 1558 r. Plaça de la Catedral swoją nazwę zawdzięcza pochodzącej z XIII i XIV w. gotyckiej katedrze (Catedral de Santa Maria) z dodaną później neoklasycystyczną fasadą, wybudowanej w miejscu dawnego meczetu. Przy placu Alfonsa III Zdobywcy (Plaça d’Alfons III Conqueridor), znanym jako Plaça de les Palmeres, znajduje się wzniesiony w 1812 r. zabytkowy młyn zbożowy o napędzie wiatrowym (Molí des Comte), element tradycyjnej architektury Balearów. Obecnie mieści się w nim klimatyczna restauracja „Molí des Comte Asador”. W mieście jest wiele zabudowań obronnych takich jak Zamek św. Mikołaja (Castell de Sant Nicolau) z końca XVII stulecia. W kompleksie dawnych fortyfikacji miejskich (Bastió de sa Font) funkcjonuje dziś Museu Municipal de Ciutadella. Na odpoczynek po zwiedzaniu warto wybrać się na plac Nowy (Plaça Nova), gdzie znajdziemy najpopularniejsze kawiarnie, restauracje i sklepy z pamiątkami.

Najpiękniejsze plaże Minorki leżą na południowym wybrzeżu. Wśród nich na uwagę zasługują Son Bou (najdłuższa na wyspie, aż 2,5-kilometrowa, idealna dla rodzin z dziećmi), Es Canutells (o złocistym piasku), Cala Binissafúller (Es Caló Blanc) i Punta Prima (najpopularniejsza ze wszystkich, z widokiem na niewielką wysepkę noszącą nazwę Illa de l’Aire). Na zachodnim wybrzeżu warto odwiedzić takie plaże jak Cala Blanca, Sa Caleta i Son Oleo.

Wśród potraw tutejszej kuchni wyróżnia się caldereta de llagosta (caldereta de langosta), czyli gulasz z langusty. Uchodzi on za lokalną specjalność, szczególnie w północnej części wyspy. Według mieszkańców najlepszy gulasz z langusty można dostać w Fornells, gdzie zawijał czasem jacht samego króla Hiszpanii Juana Carlosa I, gdy ten chciał odpocząć od Majorki. Świeże homary dostępne są codziennie dzięki miejscowym rybakom. Minorka jest odpowiednim miejscem dla osób pragnących odpocząć w spokoju lub rodzin z dziećmi, które nie mają ochoty na spędzanie czasu w głośnych parkach rozrywek.

 

MAJORKA

Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie – w ten sposób opisywał Majorkę nasz rodak, Fryderyk Chopin (1810–1849). Największa wyspa Balearów przyciąga mnóstwo gości. Ma ona 3640 km² powierzchni i blisko 900 tys. mieszkańców. Jest najczęściej odwiedzana w całym archipelagu, na który w 2017 r. przyjechała rekordowa liczba 13,8 mln turystów zagranicznych, z czego aż niemal 10,3 mln wybrało właśnie Majorkę. Co roku wakacje spędza tu nawet hiszpańska rodzina królewska, co dla wielu stanowi najlepszą rekomendację.

W północno-zachodniej części wyspy leży pasmo górskie Serra de Tramuntana. Nad Majorką górują dwa tutejsze szczyty: Puig Major (1445 m n.p.m.) i Puig de Massanella (1364 m n.p.m.). Wśród zboczy ukryta jest Valldemossa, w której mieszkał zimą 1838/1839 r. Fryderyk Chopin z George Sand (1804–1876). Jedno z najładniejszych miejsc na wyspie znajduje się na północnym wschodzie – to przylądek Formentor (Cap de Formentor). Góry schodzą w tym rejonie prosto do morza.

Zapaleni ornitolodzy będą zachwyceni mokradłami S’Albufera (Parc Natural de s’Albufera), gdzie spotyka się ponad 300 gatunków ptaków. W środkowej części Majorki i na południu dominują tereny nizinne. Miejscowi uprawiają na nich cytrusy, drzewa oliwne i winorośle. W regionie wschodnim można zwiedzać Jaskinie Smocze (Coves del Drac, Coves del Drach). Groty zdobią fantazyjne stalaktyty, stalagmity i stalagnaty. Znajduje się tu również duże podziemne jezioro – Llac Martel (ok. 115 m długości i 30 m szerokości). Miłośnicy kąpieli słonecznych i morskich mają do wyboru ponad 260 plaż, z których aż 31 przyznano w tym roku prestiżową Błękitną Flagę (przy 46 na całych Balearach).

Na wyspie trzeba też zawitać do jej stolicy, czyli 440-tysięcznego miasta Palma de Mallorca. Należy odwiedzić w nim przede wszystkim gotycką Katedrę (La Seu) i Pałac Almudaina (Palau de l’Almudaina). Warto pójść na spacer wzdłuż eleganckiej nadmorskiej promenady, a także do pobliskiego portu. Po zwiedzaniu proponuję przysiąść w jednej z licznych kawiarni w starej części miasta i spróbować ensaїmady – zwijanego ciasta z nadzieniem, posypywanego cukrem pudrem. Imprezowicze najlepsze dyskoteki i kluby znajdą właśnie w stolicy.

 

Katedra w mieście Palma de Mallorca

© BALEARIC MINISTRY FOR INNOVATION RESEARCH AND TOURISM/ATB/GASPAR MONROIG

 

TENERYFA

Największą i najgęściej zaludnioną z Wysp Kanaryjskich jest Teneryfa (2034,38 km² powierzchni i ok. 900 tys. mieszkańców). W języku rdzennych mieszkańców sąsiedniej La Palmy jej nazwa oznaczała Białą Górę. Do dziś najwyższy tutejszy szczyt (i jednocześnie całej Hiszpanii) bywa ośnieżony w miesiącach zimowych. Pico del Teide, bo o nim mowa, wznosi się na 3718 m n.p.m. Wulkan Teide dzieli wyspę na dwie strefy: wilgotną i wiecznie zieloną północ oraz suche i gorące południe.

Teneryfa jest bardzo dobrze rozwinięta pod względem turystycznym. Do najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych z mnóstwem hoteli należą Playa de las Américas i Los Cristianos. Oprócz świetnej bazy noclegowej na wyspie znajduje się również wiele atrakcji dla rodzin z dziećmi. Można tu spędzić dzień ze zwierzętami (papugami, orkami, delfinami czy lwami morskimi) w kompleksie zoologiczno-botanicznym Loro Parque w Puerto de la Cruz lub poszaleć w największym parku wodnym w Europie (18,5-hektarowym), uznawanym za najlepszy na świecie, czyli Siam Parku.

Wielbiciele pięknych widoków powinni odwiedzić Park Narodowy Teide (Parque Nacional del Teide) czy obejrzeć słynne klify w Los Gigantes (Acantilados de Los Gigantes) na zachodnim wybrzeżu, a miłośnicy przyrody – wybrać się na rejs w celu obserwowania delfinów i wielorybów. Warto też udać się do ponad 200-tysięcznej stolicy Teneryfy – Santa Cruz de Tenerife, gdzie działają liczne muzea, w tym sztuk pięknych (Museo Municipal de Bellas Artes). Wizyta w mieście będzie doskonałą przerwą od podziwiania naturalnych krajobrazów wyspy. Typową architekturę kanaryjską obejrzymy np. w La Orotavie. Słynie ona z najlepiej zachowanej tradycyjnej zabudowy regionu i brukowanych ulic.

Wyjątkowo malowniczym miejscem na Teneryfie (w jej północno-zachodniej części) jest również wioska Masca, położona na średniej wysokości ok. 750 m n.p.m. w wąwozie o tej samej nazwie. Jej białe domy wydają się być przyklejone do zbocza górskiego (Macizo de Teno). Po drodze można kupić lokalne owoce, np. opuncję, i miód. Poza tym warto także zajrzeć do Icod de los Vinos. W tym słynącym z win i likierów mieście znajduje się kolejny symbol Teneryfy – ponad tysiącletnia (przynajmniej według tradycji) dracena smocza zwana Drago Milenario.

 

Wulkan Teide w centrum Teneryfy

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./SAÚL SANTOS

 

LA PALMA

Sąsiadka Teneryfy, La Palma, nazywana bywa przez mieszkańców archipelagu Piękną Wyspą (La Isla Bonita) lub Zieloną Wyspą (La Isla Verde). Ma 708,32 km² powierzchni, ponad 80 tys. mieszkańców i stanowi idealne miejsce dla osób stroniących od tłumów i atrakcji typowych dla masowej turystyki.

Co ciekawe, La Palma jest górzysta. Najwyższy szczyt na wyspie to Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). W jej południowym rejonie nadal obserwuje się aktywność wulkaniczną (grzbiet Cumbre Vieja). Tutejszy wulkan Teneguía (439 m n.p.m.) wybuchł ostatnio w 1971 r. Wspaniałe szlaki górskie znajdują się na La Palmie na obszarze Kaldery Taburiente (Caldera de Taburiente). Stąd również rozciągają się niezapomniane widoki na okolicę. Na tych terenach w XV w. Benahoaryci (Auaryci), rdzenni mieszkańcy wyspy, ukrywali się przed Hiszpanami. W 1954 r. Kaldera de Taburiente ze względu na walory botaniczne i geologiczne została objęta granicami parku narodowego (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente). Wśród osób uprawiających aktywną turystykę dużą popularnością cieszy się Ruta de los Volcanes, szlak o długości 24,3 km, który prowadzi od zadbanego górskiego schroniska, Refugio El Pilar (1450 m n.p.m.), do Los Canarios (700 m n.p.m.) w gminie Fuencaliente. Poza tym La Palmę wybierają też miłośnicy podziwiania nocnego nieba. Gwiazdy są tu widoczne wyjątkowo wyraźnie.

W stolicy wyspy, Santa Cruz de La Palma, można oglądać tradycyjną architekturę archipelagu. Ten niegdyś jeden z najważniejszych portów hiszpańskiego imperium (ostatni na szlaku do Ameryki) dziś gości promy przepływające między La Gomerą i Teneryfą. Przybijają tutaj także duże luksusowe statki wycieczkowe. Przez wielu miasto uznawane jest za jedno z najładniejszych na całym archipelagu, ponieważ zachowała się w nim zwarta, harmonijna zabudowa w lokalnym stylu. W Santa Cruz de La Palma znajdziemy replikę statku Santa María (La Virgen) Krzysztofa Kolumba (1451–1506), który zatrzymywał się na Wyspach Kanaryjskich w drodze do Ameryki. Działa w niej niewielkie muzeum morskie (Museo Naval de Santa Cruz de La Palma). Osoby interesujące się historią powinny udać się również do Parku Kulturowego (Archeologicznego) La Zarza i La Zarcita. Benahoaryci pozostawili w tym miejscu wyryte w skałach piktogramy.

 

LA GOMERA

Zdecydowanie bliżej Teneryfy leży La Gomera (369,76 km² powierzchni i 21 tys. mieszkańców), zwana Okrągłą Wyspą (La Isla Redonda). Pokrywają ją prastare lasy wawrzynowe oraz głębokie i żyzne doliny wykorzystywane głównie pod uprawę bananowców. To raj dla wszystkich lubiących ekoturystykę, piesze wycieczki i szukających spokoju, ale nie oczekujących luksusów.

Guanczowie (Gomerowie), rdzenni mieszkańcy wyspy, porozumiewali się ze sobą językiem gwizdów (silbo gomero), który do dzisiaj jest przekazywany w miejscowych rodzinach z pokolenia na pokolenie (w 2009 r. wpisano go na prestiżową Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Zajmowali się oni głównie rolnictwem, podobnie jak późniejsi mieszkańcy La Gomery. Jednak trudne warunki do uprawy zmusiły część ludzi do emigracji i obecnie można tu znaleźć wiele opustoszałych wiosek. Podobnie jak Ibizę w latach 70. XX stulecia wyspę upodobali sobie hippisi, dla których stanowiła powiew wolności. W wyniku tego stała się ona symbolem dziewiczego piękna. Ze względu na tę opinię zaczęła się na niej później rozwijać turystyka.

Najpopularniejszym wśród zagranicznych gości miejscem na La Gomerze jest Valle Gran Rey, gdzie znajdują się hotele, bary, restauracje i plaże z ciemnym piaskiem (m.in. Charco del Conde, La Calera, La Puntilla czy Vueltas). Funkcję stolicy wyspy pełni San Sebastián de La Gomera (9 tys. mieszkańców). Z jego portu Krzysztof Kolumb wyruszył we wrześniu 1492 r. na poszukiwania nowej, krótszej drogi morskiej do Indii. Zanim udał się na swoją pierwszą wyprawę, zatrzymał się w mieście. Z tego powodu wyspa zyskała sobie nazwę Isla Colombina.

Za skarb La Gomery uchodzi Park Narodowy Garajonay, który podczas pobytu na niej trzeba koniecznie odwiedzić. Rosnący na jego terenie rozległy las wawrzynowy jest uznawany za jeden z najstarszych obszarów leśnych na świecie. Prawdopodobnie właśnie tak wyglądał las śródziemnomorski przed epoką lodowcową. Na terytorium należącym do parku występuje również blisko 2 tys. innych gatunków roślin. W 1986 r. Garajonay wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Znajdujący się tu Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem na La Gomerze.

Warto także zobaczyć spektakularne formacje bazaltowe Los Órganos na północnym zachodzie wyspy. Ogląda się je od strony oceanu, z pokładu statku. Ten widok zachwyci z pewnością każdego miłośnika dzieł natury.

 

EL HIERRO

Maleńka Wyspa (La Isla Chiquita), czyli El Hierro, ma raptem ok. 270 km² powierzchni i niewiele ponad 10 tys. mieszkańców. Jest najmniej skomercjalizowana z całego kanaryjskiego archipelagu. Przyciąga głównie osoby spragnione kontaktu z naturą, miłośników ekoturystyki i nurkowania. To właśnie przyroda i bogaty podwodny świat u jej wybrzeży stanowią jej największe atrakcje. Wyspę pokrywają m.in. lasy sosnowe. Na szczególną uwagę zasługuje rejon El Sabinar ze starymi, wielkimi jałowcami (sabinas), które powyginał fantazyjnie nieustannie wiejący tutaj wiatr. Wybrzeże El Hierro jest mocno urozmaicone. Jedna z najładniejszych jego części to okolica wynurzających się z oceanu formacji skalnych Roques de Salmor.

Organizacja UNESCO w 2000 r. ogłosiła całą wyspę rezerwatem biosfery. W rejonie jej południowych brzegów cztery lata wcześniej utworzono również rezerwat morski (Reserva Marina de la Punta de La Restinga-Mar de las Calmas). Poza tym można na niej spotkać endemiczne jaszczurki, osiągające nawet do 60 cm długości – kanaryjki z El Hierro (Gallotia simonyi).

Po rdzennej ludności wyspy, Bimbaczach, nie zachowały się żadne ślady. Dzisiejsi jej mieszkańcy to w znacznej mierze potomkowie Kastylijczyków i Normandczyków. Ludność El Hierro zajmuje się głównie rolnictwem, hodowlą zwierząt i rybołówstwem. Przemysł i masowa turystyka są słabo rozwinięte. Na wyspie korzysta się z odnawialnych źródeł energii (w 2014 r. powstała elektrownia wodna Gorona del Viento), co czyni ją samowystarczalną.

Stolicą El Hierro jest La Villa de Valverde (gmina Valverde). To jedyne na całym archipelagu miasto stołeczne, które nie ma dostępu do wybrzeża. Leży ono w zielonej dolinie usytuowanej na północnym wschodzie wyspy.

 

FUERTEVENTURA

Szmaragdowa woda i biały piasek – tak można opisać Fuerteventurę, kolejną z Wysp Kanaryjskich, na którą warto się wybrać. Znajduje się ona między Gran Canarią i Lanzarote, zajmuje ok. 1660 km² powierzchni, a zamieszkuje ją 110 tys. ludzi. Jest najstarsza pod względem geologicznym w całym archipelagu – powstała 21 mln lat temu – i leży najbliżej wybrzeża Afryki (w odległości 97 km).

Jej znakiem rozpoznawczym są niezmiernie długie i szerokie plaże oraz krajobrazy z linią horyzontu ciągnącą się w nieskończoność. W środkowej części Fuerteventury dominują góry (Macizo de Betancuria z najwyższym szczytem Pico de la Atalaya, 724 m n.p.m.), a na zachodzie wznosi się piękne klifowe wybrzeże (szczególnie malownicze w okolicy La Pared). Na wyspie jest aż ponad 150 km plaż (cała linia brzegowa ma niemal 326 km). Najsłynniejsze znajdują się na wschodzie i południu i to właśnie tu powstało najwięcej hoteli. Turystów przyciąga zwłaszcza Costa Calma (Spokojne Wybrzeże). W tym rejonie leżą najdłuższe plaże na Fuerteventurze. Naturalna roślinność wyspy jest dość uboga ze względu na ukształtowanie terenu i klimat. W 2009 r. na jej całym obszarze ustanowiono jednak rezerwat biosfery UNESCO. Fuerteventura stawia na rozwój zrównoważonej turystyki i jakość usług.

To wyspa idealna przede wszystkim na aktywny wypoczynek. Biegacze znajdą tutaj liczne miejsca świetnie nadające się do uprawiania joggingu, a amatorzy nordic walkingu – doskonałe tereny do pieszych wędrówek. Na Fuerteventurze wieją silne wiatry, dlatego cieszy się ona także ogromnym zainteresowaniem surferów, wind- i kitesurferów oraz żeglarzy. Działa na niej zresztą wiele profesjonalnych centrów oferujących lekcje z doświadczonymi instruktorami sportów wodnych (na czele z istniejącym już od 34 lat René Egli by Meliã przy przepięknej plaży i zależnej od pływów lagunie Sotavento).

Osoby interesujące się architekturą i historią powinny odwiedzić zabytkową Betancurię, pierwsze miasto na wyspie. Została ona założona w 1404 r. i kiedyś była stolicą Fuerteventury (do 1834 r.). Warto zwiedzić tu Kościół Matki Boskiej z Betancurii (Iglesia de Santa María de Betancuria) i ruiny klasztoru franciszkańskiego z początku XV stulecia (Convento Franciscano de San Buenaventura). W Betancurii mieści się również Muzeum Archeologiczne (Museo Arqueológico de Betancuria), prezentujące życie dawnych mieszkańców wyspy.

Miłośników przyrody zachwyci pustynny Park Naturalny Corralejo z zapierającymi dech w piersiach wydmami lub pobliska wysepka Lobos (6 km² powierzchni). Na tej ostatniej spotkać można mniszki śródziemnomorskie (zagrożony wyginięciem gatunek fok), a także inne zwierzęta. Fuerteventura słynie poza tym m.in. z pełnego atrakcji tropikalnego ogrodu zoologicznego i botanicznego Oasis Park oraz produkcji kosmetyków z aloesu, rośliny o właściwościach leczniczych. Turyści chętnie kupują je jako pamiątkę z podróży, choć warto je polecić każdemu plażowiczowi spędzającemu długie godziny na słońcu.

 

LANZAROTE

Do grona najpiękniejszych wysp hiszpańskich zalicza się – moim zdaniem – jeszcze jedna z tych należących do kanaryjskiego archipelagu – Lanzarote. Ma ona niezwykły, typowo wulkaniczny charakter i szczyci się przepięknym wybrzeżem. Z tutejszymi krajobrazami kontrastują klimatyczne miejscowości z tradycyjnymi białymi domami.

Na wyspie można wypoczywać m.in. w jednym z trzech kurortów – są to Costa Teguise, Puerto del Carmen i Playa Blanca. Osoby poszukujące piaszczystych plaż będą jednak zawiedzione. Na Lanzarote (ok. 846 km² powierzchni i niemal 150 tys. mieszkańców) tylko mniej więcej 30 km wybrzeża pokrywa piasek, w dodatku w większości został on nawieziony. Na szczególną uwagę zasługują Playa de Papagayo, Playa Quemada i Playa Honda.

Lanzarote dała Wyspom Kanaryjskim i Hiszpanii słynnego Césara Manrique (1919–1992), który urodził się w stołecznym Arrecife. Ten artysta, urbanista i konserwator zabytków stworzył rozbudowaną infrastrukturę turystyczną oraz promował architekturę kanaryjską. Do Fundacji Césara Manrique (Fundación César Manrique) należy Taro de Tahíche, gdzie popularyzuje się budowanie obiektów zharmonizowanych z naturalnym środowiskiem. Warto odwiedzić także Ogród Kaktusów (Jardín de Cactus) w miejscowości Guatiza zaprojektowany przez artystę.

Wyspa słynie również z licznych punktów widokowych, takich jak Mirador del Río czy Mirador de Haría. Główną atrakcją powstałego w 1974 r. Parku Narodowego Timanfaya są Montañas del Fuego, czyli Góry Ognia, położone w zachodniej części Lanzarote. W trakcie wycieczki po terenie parkowym można dowiedzieć się, jak wykorzystywano tu wielbłądy, i zobaczyć gejzer na polu Islote de Hilario (Wysepka Hilario) – wydobywająca się z niego woda osiąga temperaturę 600°C. W parku działa też restauracja „El Diablo” projektu Césara Manrique. Serwowane w niej dania przygotowywane są na grillu z lawy.

Miłośnicy wulkanicznych krajobrazów muszą wybrać się do Malpaís de la Corona. Jest to obszar pokryty tufem z wybuchu wulkanu La Corona (609 m n.p.m.), który zdarzył się ok. 4 tys. lat temu. W tej części wyspy znajduje się Cueva de los Verdes – blisko 7-kilometrowy tunel utworzony w lawie.

Na Lanzarote warto zobaczyć także rozległe saliny (168-hektarowe) – Salinas de Janubio. Wodę dostarczano do nich niegdyś za pomocą wiatraków. Podczas obchodów Bożego Ciała (Corpus Christi) sól wykorzystywana jest do dekoracji ulic i placów 60-tysięcznej stolicy wyspy, Arrecife.

 

Miejscowość Arrieta na północy Lanzarote

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./ALEX BRAMWELL-LEX THOONEN

 

TOXA

U północno-zachodnich wybrzeży Hiszpanii, w galicyjskiej prowincji Pontevedra leży Illa da Toxa (hiszp. Isla de La Toja). Ta niepozorna wyspa (niewiele ponad 1 km² powierzchni), porośnięta sosnami, z kontynentem jest połączona mostem.

Już w czasach przedrzymskich miała ona być znana z leczniczych właściwości swoich wód termalnych i błota. Przez stulecia wypasano tu zwierzęta, które transportowano na łodziach. Jednak w XIX w. ze względu na gorące źródła utworzono w tym miejscu uzdrowisko i zaczęli do niego przyjeżdżać pierwsi kuracjusze.

Toxa jest najbardziej znaną z galicyjskich wysp. Zawdzięcza to centrum termalnemu i rozwojowi turystyki leczniczej. Wśród drzew znajduje się wiele luksusowych letnich rezydencji oraz kompleksy hotelowe dla zamożnych turystów, którzy mogą tu nawet grać w golfa. Na uwagę zasługuje szczególnie nadzwyczajny 5-gwiazdkowy Eurostars Gran Hotel La Toja. Teren wyspy zajmują obszary przeznaczone pod zabudowania, pole golfowe (25 ha na północy) i dziewiczy las sosnowy (w centrum). Oprócz odnowy biologicznej, spacerów po okolicy i wypoczynku na plaży turyści mogą tutaj również wybrać się na wycieczkę katamaranem z przeszklonym dnem, przez które podziwia się morski świat.

 

WYSPY CÍES

Trzy galicyjskie wyspy położone przy wybrzeżu rejonu Rías Baixas Rzymianie nazywali niegdyś ponoć Wyspami Bogów. Illas Cíes są częścią Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Rajskie plaże i krystalicznie czyste wody stworzyły w tym miejscu wyjątkowe królestwo natury. Hiszpanie ze względu na walory przyrodnicze nazywają archipelag galicyjskimi Karaibami.

Dotarcie w te strony nie jest trudne. Przybijają tu statki z Vigo, Baiony lub Cangas. Na wyspach może jednak w ciągu dnia przebywać ograniczona liczba odwiedzających, warto zatem wyruszyć rano. Jeśli ktoś chce zostać na archipelagu na dłużej, powinien zdawać sobie sprawę, że będzie musiał nocować na kempingu.

Illas Cíes były miejscem odwiedzanym przez piratów napadających na hiszpańskie statki. Sam słynny angielski korsarz Francis Drake (ok. 1540–1596) miał się tutaj ukrywać po swoich pirackich atakach na jednostki należące do Hiszpanii.

Wyspa San Martiño (na południu) zamieszkiwana jest przez różne gatunki ptaków i stanowi ścisły rezerwat przyrody. Z kolei Monteagudo (na północy) i Faro (w środku) połączone są wąskim pasem piasku (o długości ok. 1,2 km), tworzącym malowniczą plażę (Praia de Rodas). Większość turystów przebywa nad brzegiem oceanu lub w okolicznych barach. W cieniu drzew dochodzących do linii piasku znajdują się miejsca kempingowe. Z plaży można dotrzeć do latarni morskiej, skąd rozciągają się wspaniałe widoki na Atlantyk. W otaczających archipelag wodach często pojawiają się delfiny, wieloryby i żółwie morskie.

 

TABARCA

Wśród 12 najpiękniejszych hiszpańskich wysp jest też miejsce dla jeszcze jednego cudownego zakątka. Tabarca, bo o nią chodzi, znajduje się w okolicy wschodniego wybrzeża kraju, w sąsiedztwie przylądka Santa Pola (Cabo de Santa Pola), i należy do wspólnoty autonomicznej Walencja. Ta niewielka wyspa, mająca zaledwie 0,3 km² powierzchni, cieszy się dużym zainteresowaniem wśród turystów odwiedzających prowincję Alicante i Białe Wybrzeże (Costa Blanca). Na stałe zamieszkuje ją ok. 60 osób. Z kontynentalnej części Hiszpanii można się tu dostać statkiem lub katamaranem.

Tabarca znana była już Grekom i Rzymianom, a jak podają legendy, w późniejszych czasach zatrzymywali się na niej liczni piraci. Obecną nazwę nadali jej osadnicy, którzy przybyli tutaj w XVIII stuleciu z tunezyjskiej wyspy Tabarka, gdy ta została odebrana Republice Genui przez beja Tunisu.

Na wschodzie leżą obszary wydmowe i tereny lęgowe ptaków. W tej okolicy znajduje się też latarnia morska (Faro de Tabarca) z 1854 r. pełniąca niegdyś funkcję szkoły dla latarników i ruiny Wieży św. Józefa (Torre de Sant Josep), wzniesionej w XIV w. i później przebudowywanej. W XIX stuleciu ta ostatnia służyła jako więzienie. Niedaleko jest także cmentarz.

Na zachodzie Tabarki znajdziemy rybackie miasteczko. W murach obronnych, otaczających prostopadle rozmieszczone ulice, zachowały się trzy bramy – Puerta de Levante (Porta de Llevant), nazywana również Bramą św. Rafała (Porta de Sant Rafel), Puerta de la Trancada (Porta de la Trancada), zwana Bramą św. Gabriela (Porta de Sant Gabriel), i Puerta de Tierra (Porta de Terra), znana jako Brama św. Michała (Porta de Sant Miquel). Serce miejscowości stanowi Plaça Gran, jej główny plac. Nie można też nie wspomnieć o barokowym, XVIII-wiecznym Kościele św. Piotra i św. Pawła (Església de Sant Pere i Sant Pau), który widać już od strony portu. Warto przysiąść w jego pobliżu choć na chwilę, żeby poobserwować codzienne życie miasteczka. Mieszkańcy wyspy zajmują się głównie rybołówstwem i prowadzeniem lokali gastronomicznych (w sezonie letnim Tabarca odwiedzana jest przez ok. 3 tys. turystów dziennie). Podaje się w nich m.in. smakowite dania z ryb i owoców morza. Koniecznie trzeba spróbować potrawy o nazwie arroz caldero (caldero tabarquí), pod którą kryje się ryż gotowany na wywarze rybnym o intensywnym smaku z dodatkiem papryki ñora (nyora).

W 1964 r. zabudowania na wyspie uznano za zespół historyczno-artystyczny. W okolicy Tabarki w 1986 r. utworzono także rezerwat morski – Reserva Marina de la Isla de Tabarca. W czasie rejsu łodzią o przeszklonym dnie można podziwiać żyjące tutaj kraby, langusty, liczne gatunki ryb, rozgwiazdy, gąbki i koralowce, a nawet żółwie karetta. Miłośnicy aktywnego wypoczynku również znajdą na tej niewielkiej wyspie coś dla siebie. W jej wschodniej części czeka na nich prawie 3-kilometrowa Ruta Sendero Natural por Nueva Tabarca „El Campo”. Wyprawa tą malowniczą trasą trwa ok. 2 godz.

 

ISLA DE ALBORÁN

Wśród interesujących hiszpańskich wysp znajduje się też pewne wyjątkowe miejsce w Andaluzji. Isla de Alborán jest znana tylko nielicznej grupie osób. Ta wulkaniczna wyspa, przypominająca swoim kształtem trójkąt, leży między Hiszpanią a Marokiem. Maurowie ze względu na jej położenie nazywali ją pępkiem świata.

Isla de Alborán ma raptem 0,0712 km² powierzchni. Hiszpanie mówią, że na tej ziemi rządzi pogoda. Warunki pogodowe są tu rzeczywiście zmienne – pojawiają się silnie wiejące wiatry, a do tego w tym rejonie panuje klimat subtropikalny pustynny. Ze względu na takie uwarunkowania i unoszącą się w powietrzu sól na wyspie nie rozwinęła się bogata roślinność. Znajdziemy na niej jednak piękne plaże, a także mewy śródziemnomorskie, a w okolicznych wodach – delfiny i walenie. Dzięki bliskości prądów z Oceanu Atlantyckiego ten najdalej na zachód wysunięty region Morza Śródziemnego, nazywany Morzem Alborańskim, cechuje ogromne zróżnicowanie i bogactwo podwodnego świata. Występuje w nim m.in. pomarańczowy koralowiec Astroides calycularis. Wyspa ma bardzo dużą wartość przyrodniczą. Znajdują na niej schronienie ptaki migrujące między Europą a Afryką. Oprócz nich można tutaj spotkać również mniszki śródziemnomorskie. Te zagrożone wyginięciem foki zamieszkiwały kiedyś jaskinie przy skalistych wybrzeżach. Dziś na całym świecie jest ich tylko kilkaset. W celu ochrony przyrody wyspy w 1997 r. utworzono w tym rejonie rezerwat morski, a w 2002 r. – strefę ochrony ptactwa. Jej piękno i tajemnice mogą więc odkrywać tylko przyrodnicy i specjaliści mający pozwolenie oraz wojskowi, ponieważ na Isla de Alborán istnieje mała baza hiszpańskiej piechoty morskiej.

 

Wydanie Lato 2018