Galiny to idealne miejsce dla miłośników wędkowania i jazdy konnej

Staw konie

© PAŁAC I FOLWARK GALINY

Plaża Acquavivetta (La Sorgente) na północnym wybrzeżu Elby

Acquavivetta copia

© ASSOCIAZIONE ALBERGATORI ISOLA D'ELBA

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

Nie każdy marzy o tym, żeby w czasie wolnym wylegiwać się bez końca na plaży lub na leżaku nad basenem. Niektórzy po prostu muszą być stale w ruchu, dbać o kondycję fizyczną, walczyć z wiatrem i falami, stawiać sobie wyzwania, sprawdzać swoją wytrzymałość na wysiłek i zdobywać nowe umiejętności. Wcale nie trzeba być niespokojnym duchem, żeby czerpać radość z aktywnego wypoczynku. Nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu, szczególnie na świeżym powietrzu, nie tylko wpływa korzystnie na zdrowie, lecz także poprawia samopoczucie. W zdrowym ciele zdrowy duch!

 

Taki rodzaj wyjazdu może wbrew pozorom przypaść do gustu również tym, którzy nie wykonują regularnie ćwiczeń i nie pasjonują się żadną konkretną dyscypliną. Oferta na rynku turystycznym jest tak bogata, że każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno miłośnicy ekstremalnych wyzwań, jak i osoby szukające jedynie rekreacyjnych zajęć. Zawsze też warto spróbować czegoś nowego, więc jeśli ktoś pływał już na desce z żaglem, najpewniej spodoba mu się kitesurfing, jeżeli przyjemność sprawia mu snorkeling, powinien pomyśleć o kursie nurkowania, a skoro lubi przemieszczać się po mieście na dwóch kółkach, to na pewno poczuje się w swoim żywiole na wycieczce rowerowej wśród malowniczych wzgórz, lasów i jezior. A przecież zostaje nam jeszcze pływanie, surfing, wspinaczka, trekking, jazda konna, spływy kajakowe, rafting, żeglarstwo, wędkarstwo, siatkówka plażowa, piłka nożna i wiele innych.


Aktywny wypoczynek cieszy się naprawdę ogromną popularnością. Dlatego wybór odpowiedniego obiektu, miejsca bądź rejonu bywa trudny. W tym wydaniu magazynu All Inclusive chcielibyśmy przedstawić kilka interesujących naszym zdaniem propozycji bliższych i dalszych wyjazdów sportowo-rekreacyjnych do różnych zakątków Polski i Europy.


WŚRÓD SIELSKICH PEJZAŻY

Czasem żeby coś polubić, wystarczy tego spróbować, więc jeśli nie staliśmy się jeszcze zwolennikami odpoczynku połączonego z zajęciami ruchowymi, powinniśmy zaplanować sobie choćby weekend z aktywnościami na świeżym powietrzu. Z Warszawy można w tym celu wybrać się do Warki do Hotelu Sielanka nad Pilicą. Jego wielką zaletę stanowi niezmiernie malownicze położenie. W okolicy znajdują się Dolina Pilicy i Puszcza Stromecka. Nic więc dziwnego, że jedną z tutejszych atrakcji jest spływ kajakami, które wynajmiemy w hotelu (oferta obejmuje także transport sprzętu do punktu rozpoczęcia wycieczki czy opiekę przewodnika lub ratownika). Poza tym mamy szansę zapisać się też na wyprawy off-roadowe samochodami marki Land Rover w ramach Akademii Jazdy Terenowej „Sielanka 4x4 Adventure”. Nad uczestnikami czuwają doświadczeni instruktorzy. Osoby preferujące bliższy kontakt z naturą również nie powinny czuć się zawiedzione. Przepiękne krajobrazy mogą podziwiać z końskiego grzbietu. Oprócz tego w miejscowym ośrodku jeździeckim Farma Sielanka, wyposażonym w dwie kryte ujeżdżalnie i profesjonalny parkur o wymiarach 120 x 60 m, prowadzone są indywidualne i grupowe zajęcia jazdy konnej na różnym poziomie zaawansowania. Odbywały się tutaj m.in. Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody, a cały teren (ponad 100 ha) leży w obszarze ochrony przyrody Natura 2000. Przy Hotelu Sielanka nad Pilicą znajduje się także piłkarski kompleks treningowo-pobytowy (rekomendowany przez UEFA) i wypożyczalnia rowerów na przejażdżki po okolicy. Na świeżym powietrzu pogramy w siatkówkę plażową i badmintona, a Dolinę Pilicy przemierzymy podczas marszu z kijami do nordic walkingu.

               
Po aktywnym dniu warto odprężyć się w strefie Sielanka SPA. Goście mogą korzystać z krytego basenu z brodzikiem dla dzieci, jacuzzi, sauny fińskiej, łaźni parowej, systemu masażu stóp metodą Kneippa, natrysku wrażeń, tarasu z leżakami czy zewnętrznej łaźni fińskiej w drewnianej chacie i wanny z hydromasażem w Spa Garden. W tutejszych gabinetach wykonuje się zabiegi pielęgnacyjne, odmładzające, regeneracyjne i relaksujące (dostępne też w pakietach lub formie rytuału). Hotel Sielanka nad Pilicą zapewnia standard 4-gwiazkowego obiektu i oferuje pokoje jedno- i dwuosobowe oraz apartamenty. Odwiedziny w rejonie Doliny Pilicy z pewnością pomogą nam odkryć radość z ruchu na łonie przyrody.


MAZURSKIE ŁĄKI I LASY

Wybitnie rekreacyjny region Polski stanowią Mazury. To przede wszystkim świetne miejsce dla amatorów żeglarstwa, zwłaszcza że co roku organizuje się tu mnóstwo kursów pozwalających zdobyć uprawnienia niezbędne do samodzielnego kierowania łodziami żaglowymi. Nie trzeba jednak mieć aż takich umiejętności, żeby cieszyć się aktywnym wypoczynkiem w krainie mazurskich jezior.

               
Ze względu na ukształtowanie terenu i liczne łąki to wspaniały rejon np. na wycieczki konne. Mniej więcej 10 km na południe od miasta Bartoszyce leży Pałac i Folwark Galiny ze stadniną, w której hoduje się konie sportowe rasy holsztyńskiej i westfalskiej. Jeźdźcy mogą korzystać z krytej ujeżdżalni i placu z przeszkodami oraz trenować pod okiem profesjonalnych instruktorów. Dla dzieci przygotowano specjalne lekcje powożenia lekką bryczką ciągniętą przez kuce szetlandzkie. Do obiektu należy 300-hektarowy obszar pokryty lasami, łąkami, polami, pastwiskami i stawami pełnymi ryb. W pobliżu krętej rzeki Pisy wznosi się rezydencja rodziny zu Eulenburgów, a składają się na nią XVI-wieczny renesansowy pałac, wozownia, oficyna, budynek z basztami i oranżeria, które sąsiadują ze spichlerzem z wieżą z zegarem, kuźnią i pozostałymi zabudowaniami folwarcznymi. Przepięknie prezentuje się również tutejszy park w stylu angielskim, idealny na długie spacery. Znajdują się w nim szumiące wodospady i ukryte w cieniu drzew przytulne altany. Zatrzymać można się w pokojach gościnnych urządzonych w samym pałacu i folwarku z XIX stulecia. W dwupoziomowej gospodzie funkcjonującej w zabytkowym spichlerzu zamówimy dania z lokalnych produktów i upraw ekologicznych oraz skosztujemy domowej nalewki.

               
Oprócz stadniny przy Pałacu i Folwarku Galiny znajdują się dwa profesjonalne korty tenisowe o ceglastej nawierzchni, czynne od kwietnia do października. Warto też zwiedzić okolicę na rowerze. Niedaleko przebiega Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, który wiedzie przez pięć województw na wschodzie Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie) przez rejony atrakcyjne pod względem przyrodniczym i zabytkowym. Wzdłuż jego trasy umieszczono drogowskazy i punkty postojowe. Siły odzyskamy natomiast w Galińskiej Strefie Masażu lub tradycyjnej ruskiej bani. Pałac i Folwark Galiny to także wspaniałe miejsce na wyjazd z dziećmi, dla których przygotowano rozmaite ciekawe atrakcje, zajęcia i warsztaty (otrzymał certyfikat Hotel Przyjazny Rodzinie). Na pewno spodoba im się również wizyta na tutejszej Farmie Zwierząt Miniaturowych.


Z WIDOKIEM NA GÓRY

Strefa relaksu w rozbudowanym centrum spa & wellness Hotelu Arłamów

Arłamów SPA 9
© HOTEL ARŁAMÓW

Trochę więcej wysiłku wymagają górskie wędrówki. Pokonywanie kolejnych kilometrów wśród zapierających dech w piersiach krajobrazów daje za to mnóstwo satysfakcji. Na szczęście, żeby cieszyć się przyjemnością płynącą z takich wypraw, nie musimy szczycić się kondycją i umiejętnościami potrzebnymi do przejścia Orlej Perci (jednego z najtrudniejszych szlaków w Tatrach). Idealnym regionem dla osób w każdym wieku są Bieszczady. Potwierdza to fakt, że na trasach spotyka się tutaj zarówno dzieci, młodzież i dorosłych, jak i rodziców z pociechami w nosidłach czy grupy emerytów. Na dodatek bieszczadzkie pejzaże bez wątpienia należą do najpiękniejszych w Polsce. Do szczególnie polecanych szlaków zaliczają się te prowadzące na połoniny Wetlińską i Caryńską, szczyt Krzemieniec (gdzie stykają się ze sobą granice polska, ukraińska i słowacka) oraz Tarnicę (najwyższą górę naszej części Bieszczadów – 1346 m n.p.m.).

               
Mniej więcej 50 km od Sanoka, w otoczeniu Puszczy Karpackiej leży 4-gwiazdkowy Hotel Arłamów z rozbudowanym centrum sportowo-rekreacyjnym. Kompleks wyposażono w pełnowymiarowe boisko do piłki nożnej i rugby pokryte sztuczną trawą, halę przystosowaną do gry w piłkę ręczną, siatkówkę i koszykówkę, korty do tenisa ziemnego (zamknięte i odkryte) i cztery do squasha, dwie siłownie, salę fitness, ścianę wspinaczkową, dwie strzelnice, boiska na świeżym powietrzu oraz 9-dołkowe pole golfowe. Poza tym znajdują się tu stadnina koni z krytą ujeżdżalnią i ośrodek narciarski z wyciągami orczykowymi i trzema trasami zjazdowymi. W okolicy wytyczono ścieżki rowerowe, a chętni mogą też wypożyczyć kijki do nordic walkingu. W Hotelu Arłamów skorzystamy także z opieki profesjonalnych instruktorów i oferty różnorodnych zajęć. Amatorzy sportowych wyjazdów na pewno nie będą się nudzić. W tutejszym 3-poziomowym centrum spa & wellness na zainteresowanie zasługuje strefa z basenami (wychodzącym na zewnątrz rekreacyjnym z podgrzewaną wodą, wewnętrznym z torami pływackimi i masażami wodnymi oraz brodzikiem dla dzieci i jacuzzi). Zmęczonym mięśniom pozwoli odpocząć wizyta w saunie (do wyboru aromaterapeutyczna parowa, lodowa i dwie fińskie, w tym jedna z panoramicznym widokiem na góry). Do dyspozycji gości oddano również 14 gabinetów zabiegowych, marokański hammam, tepidarium, ruską banię czy groty lodowe i solne. Co ciekawe, w hotelowej ofercie oprócz standardowych komfortowych pokojów i luksusowych apartamentów (m.in. dwóch prezydenckich z własnymi windami) znajdziemy pokoje ze specjalnymi dłuższymi łóżkami dla sportowców. Właśnie w Arłamowie przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej 2016 trenowała polska reprezentacja.

               
W Bieszczadach podobać się może nawet wodniakom. Wystarczy, że wybiorą się nad Jezioro Solińskie, zbiornik retencyjny na Sanie położony malowniczo w sąsiedztwie popularnej wczasowej miejscowości Polańczyk. Tutaj, pod górskimi szczytami, uprawia się żeglarstwo i windsurfing. Ze względu na liczne zakola i zakaz pływania prywatnymi łodziami motorowymi akwen idealnie nadaje się też na wyprawy kajakarskie.


NA SKRZYDŁACH WIATRU

Kurs windsurfingu z instruktorem 
Windsurfcoaching2 pic by Tom Brendt
© TOM BRENDT

Wielu Polaków zafascynowanych sportami wodnymi odwiedza rejony o bardziej sprzyjających warunkach pogodowych niż nasz kraj. Osobom chcącym powalczyć z wiatrem i falami warto szczególnie polecić należące do Hiszpanii Wyspy Kanaryjskie, rozrzucone u wybrzeży Afryki. Od 1984 r. na południu Fuerteventury działa szkoła wind- i kitesurfingu René Egli by Meliã. Znajduje się ona przy bajecznej piaszczystej plaży Sotavento, gdzie wzdłuż brzegu rozciąga się płytka 4-kilometrowa laguna, która doskonale nadaje się do nauki pływania na desce z żaglem lub latawcem. W tej części wyspy, dzięki efektowi tunelu wietrznego, wieje niemal cały rok oraz panują wysokie temperatury powietrza i wody. Na całym archipelagu trudno o lepsze warunki do uprawiania tych sportów. Dlatego już od 31 lat co roku organizuje się tu prestiżowe zawody Windsurfing & Kiteboarding World Cup (Mistrzostwa Świata w Windsurfingu i Kiteboardingu). O pierwsze miejsce walczą na nich najlepsi sportowcy z całego globu.

               
W centrum René Egli zapiszemy się na lekcje tak dla początkujących, jak i zaawansowanych, które prowadzą również polscy instruktorzy. Nie musimy zabierać ze sobą własnego sprzętu, ponieważ działa w nim znakomicie zaopatrzona wypożyczalnia (obecnie z 1000 żagli i 450 deskami do windsurfingu oraz 650 latawcami i 250 deskami do kitesurfingu, które co 6–12 miesięcy wymienia się na nowe), ale jeśli zdecydujemy się wziąć swoje wyposażenie, możemy oddać je do przechowalni. Nad bezpieczeństwem osób w wodach przy plaży Sotavento czuwają ratownicy. Oprócz wind- i kitesurfingu mamy szansę nauczyć się tutaj, na czym polega żeglarstwo plażowe lub stand up paddling (SUP). Na stronie internetowej René Egli umieszczane są informacje o aktualnej temperaturze powietrza i sile wiatru w okolicy. Dzięki podglądowi na żywo z kamery zobaczymy też, jak wygląda sytuacja pogodowa w tej części Fuerteventury. W pobliżu znajduje się komfortowy 4-gwiazdkowy Hotel Meliã Gorriones z ogrodami pełnymi tropikalnej roślinności i dużym wyborem basenów. Osoby zakwaterowane w rejonie miejscowości Costa Calma, Esquinzo i Jandía, aby dostać się na plażę Sotavento, mogą skorzystać z bezpłatnego serwisu przewozowego. Przy szkole wind- i kitesurfingu działa bar z przekąskami, kawą i zimnymi napojami, zadbano także o dostęp do pryszniców ze słodką wodą, łazienek, przebieralni i zamykanych szafek oraz darmowego bezprzewodowego połączenia z internetem.


Fuerteventura to idealne miejsce do uprawiania sportów wodnych. Przy okazji pobytu na niej warto złożyć wizytę na pozostałych Wyspach Kanaryjskich, na których wytyczono liczne szlaki piesze, w tym trasy odpowiednie dla miłośników turystyki górskiej. Na Teneryfie wejdziemy na wulkan Teide (3718 m n.p.m. – najwyższy szczyt Hiszpanii). Lanzarote przyciąga regionem winiarskim La Geria, gdzie krzewy winorośli rosną w dołkach z ziemią wulkaniczną. Na Gran Canarii turyści wyruszają pod Roque Nublo – charakterystyczną monolityczną skałę wznoszącą się na 80 m. La Palma natomiast słynie z obserwatorium astronomicznego leżącego pod szczytem Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). W Parku Narodowym Garajonay na La Gomerze wybierzemy się na wycieczkę przez malownicze lasy wawrzynowe, a El Hierro zachwyci nas wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z Mirador de Jinama.


MORSKIE OPOWIEŚCI

Na szczęście w poszukiwaniu ciepłych wód i łagodniejszego klimatu nie trzeba lecieć aż na Wyspy Kanaryjskie. Sportowe wakacje nad morzem zaplanujemy też znacznie bliżej Polski. Osoby lubiące żeglowanie będą zadowolone z wyprawy na południe Europy, np. do Włoch. Rejs jachtem warto szczególnie zaplanować w okolicy Wysp Toskańskich. Leżą one między morzami Liguryjskim i Tyrreńskim, a największą z nich – Elbę – od Półwyspu Apenińskiego oddziela kanał Piombino. Najważniejszy port na archipelagu znajduje się w jej 12-tysięcznej stolicy Portoferraio. Cumują w nim promy przypływające z kontynentalnej części kraju (np. firm BluNavy czy Moby). Sama Elba swoim kształtem przypomina rybę, co sprawia, że jej wybrzeże wypełniają urokliwe zatoczki, w których można kąpać się i opalać. Poza tym wzdłuż linii brzegowej jest mnóstwo malowniczych miasteczek z marinami. W trakcie wyprawy zatrzymamy się w nich na odpoczynek, posiłek i uzupełnienie zapasów. W lokalnych knajpkach i restauracjach zjemy smaczne dania z ryb i owoców morza. Zdecydowanie na dłużej powinniśmy wyjść na ląd we wspomnianym Portoferraio, a to ze względu na jego ciekawą historię. Wznosi się tu Villa dei Mulini, w której po swojej abdykacji mieszkał od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r. Napoleon Bonaparte. Dziś działa w niej muzeum poświęcone osobie słynnego francuskiego wodza. Kilka kilometrów stąd znajduje się także letnia rezydencja cesarza – Villa di San Martino okolona ogrodem z egzotycznymi roślinami. Stolicę Elby otaczają liczne potężne fortyfikacje. Wiele z nich powstało w pobliżu portu, a rozpościerają się z nich wyjątkowo piękne widoki.


Największa wyspa archipelagu (223 km² powierzchni) przyciąga również zapalonych cyklistów, zarówno tych bardziej doświadczonych i lubiących mierzyć się z cięższymi podjazdami, jak i osoby nastawione na rekreacyjne wycieczki i podziwianie okolicy. Z myślą o turystach powstały tu profesjonalne punkty serwisowe i wypożyczalnie rowerów. W południowo-wschodniej części Elby, na zboczach Monte Calamita (413 m n.p.m.) założono Capoliveri Bike Park z pięcioma trasami o łącznej długości ponad 100 km i różnym poziomie trudności. Poza tym czeka na nas wiele interesujących szlaków na całym lądzie. Po drodze z miejscowości Rio nell’Elba do Porto Azzurro zatrzymamy się przy Fonte di Coppi, źródle nazwanym tak na cześć Fausta Coppiego (1919–1960), słynnego włoskiego kolarza torowego i szosowego, kilkukrotnego medalisty mistrzostw świata oraz zwycięzcy Tour de France i Giro d’Italia, który przybywał w te strony trenować pod koniec swojej kariery, aby utrzymać znakomitą formę. W tym rejonie na dwóch kółkach dotrzemy też do Fortecy Volterraio (Fortezza del Volterraio) leżącej na wzgórzu na wysokości 394 m n.p.m. Na zachodzie dla odmiany trochę większe wyzwanie dla amatorów kolarstwa górskiego stanowi trasa wokół Monte Capanne, najwyższej góry na wyspie (1019 m n.p.m.). Na ten szczyt wejdziemy także pieszo, a z miasteczka Marciana dostaniemy się na niego nietypową kolejką linową, której pasażerowie podróżują na stojąco w metalowym wagoniku przypominającym kosz. Tego typu 14-minutowa przejażdżka gwarantuje emocje nie mniejsze niż trekking. Elbę pokrywa również sieć szlaków przeznaczonych do wędrówek górskich. Oprócz zdobywania Monte Capanne można w jej pobliżu wyruszyć do formacji skalnej Pietra Murata (na wysokości 548 m n.p.m.). To świetny punkt widokowy. Mniej wprawionym piechurom do gustu przypadną trasy wiodące wzdłuż wybrzeża, które pozwalają zboczyć z obranego kursu i zejść na morski brzeg. Na północnym zachodzie wyspy warto polecić odcinek wiodący z malutkiej, lecz niezmiernie malowniczej miejscowości Sant’Andrea do miasteczka Marciana Marina.


Do archipelagu należą też Giglio, Capraia, Montecristo, Pianosa, Giannutri i Gorgona. Na tej ostatniej funkcjonuje więzienie, w którym osadzeni resocjalizowani są przez pracę, m.in. przy uprawie winorośli i produkcji wysokiej jakości białego wina (inicjatywa Frescobaldi dla Gorgony). Nie wolno więc zbliżać się do jej brzegów bez zgody włoskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Pianosy, gdzie również do lipca 1997 r. przebywali więźniowie. Obecnie może ją odwiedzać zaledwie do 250 turystów dziennie. Na zakotwiczenie, wędkowanie lub nurkowanie w jej wodach potrzebujemy już jednak specjalnego pozwolenia od władz Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Montecristo objęto natomiast ochroną ścisłego rezerwatu przyrody. Na stałe żyje tutaj jedynie dwóch strażników. Zabronione jest nocowanie gości na tej wyspie, a także wędkowanie, pływanie, nurkowanie czy surfowanie (aż do 1000 m od jej wybrzeża). Ten dziewiczy skrawek lądu może zwiedzać zaledwie 1000 osób rocznie. Należy jednak pamiętać o tym, że na zgodę na postawienie stóp na Montecristo czeka się średnio 3 lata. Pozostałe wyspy są już znacznie bardziej rozwinięte turystycznie i zamieszkane przez zdecydowanie większą liczbę ludzi. Zacumujemy na nich w urokliwych przystaniach w niewielkich miejscowościach. Jeśli ktoś szuka ciszy, spokoju i błogiego wypoczynku, przypadnie mu do gustu najdalej na południe wysunięta Giannutri. Capraia i Giglio także mają swój niepowtarzalny urok i powinny być obowiązkowymi przystankami na trasie rejsu po tym malowniczym archipelagu. Warto nadmienić, że okolice ich wybrzeża uważa się za prawdziwy raj dla wielbicieli swobodnego nurkowania. Capraia i Giglio słyną również z wiosennej i jesiennej imprezy dla miłośników trekkingu pod nazwą Walking Festival (Festival del Camminare). Obejmuje ona swoim zasięgiem też kilka innych Wysp Toskańskich – zwłaszcza Elbę oraz w mniejszym zakresie Giannutri i Pianosę. Jej pierwsza tegoroczna edycja odbywała się od 2 kwietnia do 1 maja, a drugą zaplanowano na 24 września–9 października. Giglio oferuje także dużo możliwości dla amatorów boulderingu, czyli wspinaczki po zazwyczaj wolnostojących, kilkumetrowych blokach skalnych bez asekuracji liną.

               
Warto wspomnieć, że cały region wchodzi w skład utworzonego w 1996 r. Parku Narodowego Wysp Toskańskich. Ten status zawdzięcza m.in. wielkiemu bogactwu podwodnego świata. Aktywny wyjazd w tym rejonie Włoch spędzimy więc również na nurkowaniu. Mnóstwo zatoczek na archipelagu nadaje się na uprawianie snorkelingu. Wody są w nich ciepłe i bardzo czyste. Na Elbie istnieją liczne profesjonalne centra, w których wypożyczymy odpowiedni sprzęt. W pobliżu Capo Sant’Andrea na północnym zachodzie wyspy odkryjemy pod powierzchnią morza skalną ścianę opadającą na 45 m porośniętą rafą koralową. Wokół niej pojawiają się wspaniałe graniki wielkie, mureny śródziemnomorskie czy nawet płaszczki. Na zainteresowanie zasługuje też leżąca nieopodal grupa skał zwanych Formiche della Zanca słynąca z wąskich podwodnych przejść i wąwozów. Kolejnym popularnym i przepięknym miejscem nurkowym jest wysepka Scoglietto koło Portoferraio. Upodobały ją sobie szczególnie połyskliwe barakudy. Poza tym w oblewających ją wodach spotkamy giętkie mureny, ryby z rodziny prażmowatych (np. Diplodus, czyli popularne na Elbie saraghi, kielce właściwe i srebrzyste dorady), graniki wielkie, przypominające omszałe kamienie szkaradnice, żabnice o spłaszczonych głowach i homary. Stąd blisko już do Capo d’Enfola i skały nazywanej Statkiem (Scoglio della Nave). Żyją tu m.in. węgorzokształtne kongery, ośmiornice czy orlenie pospolite. Na te ostatnie trzeba uważać, ponieważ bronią się, zadając głębokie rany szarpane swoim kolcem jadowym. Ukrytą w morzu skalną ścianę Scoglio della Nave zdobią przypominające bezlistne krzewy gorgonie żółte (Eunicella cavolinii). Wielobarwne królestwo odkryjemy także przy południowych brzegach wyspy, w pobliżu Capo Stella. Oczom nurków ukazują się tutaj pod wodą niezmiernie kolorowe gąbki i koralowce. W rejonie miejscowości Marina di Campo wyrasta z morza formacja Scoglio della Triglia. Błękitne fale w jej sąsiedztwie kryją smukły posąg Matki Boskiej. Snorkeling natomiast najlepiej uprawiać w okolicy przepięknych plaż, takich jak Biodola leżąca na północy, Fetovaia na południowo-zachodnim wybrzeżu albo mała Laconella blisko Capo Stella. Wielbiciele nurkowania wrakowego mogą wybrać się do spoczywającego na dnie niedaleko Portoferraio niemieckiego samolotu Junkers Ju 52 zestrzelonego 9 września 1944 r. Na zachodzie z kolei, nieopodal miejscowości Pomonte w gminie Marciana odnajdziemy w głębinach wrak frachtowca Elviscot, który zatonął 10 stycznia 1972 r. Oprócz tego koło Giglio pod wodą natkniemy się na pozostałości etruskiego statku z wczesnej epoki żelaza (ok. 600 r. p.n.e.), który przewoził m.in. miedź, ołów, żelazo czy amfory. Miłośników podwodnych przygód przyciąga też Capraia. W kwietniu 2007 r. prowadzono w jej pobliżu badania archeologiczne artefaktów sprzed ponad 2 tys. lat. Dzięki nim nurkowie dowiedzieli się o spoczywającym tu wraku rzymskiego statku. Kto wie, ile jeszcze cennych skarbów kryje się na morskim dnie w rejonie tego niezmiernie urokliwego archipelagu…


Jeżeli nie mamy czasu lub ochoty sami organizować sobie aktywności, możemy na Elbie zatrzymać się w komfortowych hotelach, które oferują swoim gościom rozmaite zajęcia. Dla osób w każdym wieku przeznaczone są gimnastyka (np. pilates, stretching) i aqua aerobic w basenie. Poćwiczymy też w dobrze wyposażonych hotelowych siłowniach. Amatorom tenisa spodobają się tutejsze korty – ze względu na dobre warunki pogodowe gra na świeżym powietrzu sprawia prawdziwą przyjemność. Z tego powodu warto na tej malowniczej wyspie wybrać się również na pole golfowe. W tym przypadku dodatkową zaletą takiego spędzania czasu będą cudowne widoki. Dodatkowo pracownicy hotelów pomagają gościom w zorganizowaniu aktywnych wypraw po Elbie. Wśród nich znajdują się np. wycieczki kajakami po okolicznych wodach. Ponieważ do wielu uroczych miejsc na wybrzeżu dostaniemy się najłatwiej od strony morza, to także znakomity pomysł na zwiedzanie. W pobliżu Mariny di Campo odkryjemy piękne skalne jaskinie Bue Marino i Vescovo. Na zachód od nich, niedaleko plaży Cavoli leży natomiast Grotta Azzurra. Zachwyca intensywnym niebieskim kolorem, jaki przybiera woda morska w jej wnętrzu. Inną ciekawą propozycję stanowi przejażdżka konna pośród wzgórz i klimatycznych miasteczek, którą odbędziemy z wynajętym przewodnikiem. Na wyspie funkcjonują stajnie udzielające też lekcji początkującym. Nie mniej interesującym, choć nie wymagającym na ogół zbytniego wysiłku planem na spędzenie dnia na łonie natury jest obserwowanie ptaków (np. orła południowego, orzełka włochatego, sokoła skalnego czy syczka). Wbrew pozorom potrafi ono dostarczyć niesamowitych emocji, a dotarcie do odpowiednich do tego punktów na skalistej Elbie bywa czasem nie lada wyzwaniem. Oczywiście, w hotelach zorganizujemy również wyprawy na nurkowanie, wycieczki górskie i rowerowe, popularne ostatnio rajdy quadami po bezdrożach czy rejsy po okolicznych wodach. W przypadku tych ostatnich jacht wynajmiemy na miejscu wraz z doświadczonym kapitanem. Chętni mogą też skorzystać z oferty lokalnych szkół żeglarskich proponujących kursy z częścią teoretyczną i praktyczną. Nauka sterowania łodzią na malowniczej Elbie pod lazurowym toskańskim niebem to prawdziwa przyjemność.


O WŁASNYCH SIŁACH

W basenie Morza Śródziemnego można nie tylko żeglować, nurkować czy jeździć na rowerze, lecz także… uprawiać ekscytujący trekking. Do tego celu świetnie nadaje się np. górzysta francuska Korsyka. Mnóstwo szczytów w głębi lądu wznosi się tutaj na wysokość ponad 2 tys. m n.p.m. Najwyższy z nich to Monte Cinto (Monte Cintu, 2706 m n.p.m.). W jego pobliżu przebiega pieszy szlak GR 20, uchodzący za jeden z najtrudniejszych w Europie. Prowadzi on z północy na południe wyspy (łączy miejscowości Calenzana i Conca), ma długość ok. 180 km, a średni czas jego przejścia to 15 dni. Trasa wymaga zarówno bardzo dobrej sprawności fizycznej, jak i odpowiedniego przygotowania. Ponieważ we wnętrzu Korsyki niełatwo o uzupełnienie zaopatrzenia, trzeba zabrać ze sobą zapasy wody i jedzenia, a najlepiej również śpiwory i namioty, w razie gdyby nie udało nam się dotrzeć do schroniska czy innego miejsca noclegowego. Niewątpliwie jednak pokonanie GR 20 można uznać za osobisty sukces. Podczas wędrówek po tej malowniczej wyspie warto także zawitać do Rezerwatu Naturalnego Scandola (Réserve Naturelle de Scandola) u jej północno-zachodnich brzegów. W 1983 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Tutejsze charakterystyczne czerwone klify podziwia się od strony morza z pokładu łodzi. Wyjątkowym urokiem odznaczają się poza tym niewielkie korsykańskie jeziora. W środku lądu leżą koło siebie polodowcowe Melu i Capitellu. W ich gładkiej toni odbija się błękitne niebo.

               
Na południu Cieśnina św. Bonifacego oddziela Korsykę od Sardynii, należącej już do Włoch. Podobnie jak jej bliska francuska sąsiadka, wyspa jest górzysta, skalista i porośnięta śródziemnomorską wiecznie zieloną formacją roślinną o nazwie makia. Szczyci się m.in. ciekawymi rejonami wspinaczkowymi. Na wschodnim wybrzeżu, niedaleko miasteczka Cala Gonone znajduje się przyozdobiona stalaktytami spektakularna Jaskinia Millenium (Grotta di Millennium). Niektóre drogi mają w niej nawet 40 m. W pobliżu warto wybrać się też na wspinanie do wapiennego wąwozu Fuili (Codula Fuili), Jaskini Biddiriscottai (Grottone di Biddiriscottai), do której wchodzi się od strony plaży, oraz na klify przy uroczej plaży Cala Luna (Spiaggia di Cala Luna) nad zatoką Orosei. Na południowym zachodzie Sardynii dużą popularnością cieszą się okolice miejscowości Domusnovas i Jaskini św. Jana (Grotta di San Giovanni). Poza tym ok. 25 km stąd, na wybrzeżu działała kiedyś kopalnia Porto Flavia. Dziś skały, w których wydrążono jej szyby, przyciągają właśnie amatorów wspinaczki. Ta włoska wyspa to również znakomity region na organizowanie wycieczek rowerowych. Sardyńskie drogi prowadzą przez bardzo malownicze tereny do uroczych miasteczek i na piękne plaże. Jeśli zmęczymy się jazdą, zawsze możemy zatrzymać się na odpoczynek połączony z degustacją lokalnych specjałów, takich jak owczy ser pecorino sardo. Znaczną popularnością cieszy się zwłaszcza kolarstwo szosowe, a to ze względu na odpowiednie, niezatłoczone drogi i dość długie dystanse. Na stronach internetowych znajdziemy mnóstwo ofert z zorganizowanymi wyprawami grupowymi, ale także wiele map i przewodników przydatnych do samodzielnego planowania eskapady. Warto wybrać się m.in. z modnego Costa Smeralda (Szmaragdowego Wybrzeża) na zachód do Alghero bądź z tego ostatniego zabytkowego miasta, nazywanego „małą Barceloną”, na południe do Cagliari.

              
Okolice Sardynii przyciągają też licznych wind- i kitesurferów. Sprzyjające warunki do pływania z żaglem bądź latawcem panują u północnych brzegów wyspy koło miejscowości Palau, Porto Pollo czy Santa Teresa Gallura. Wiatry o odpowiedniej sile wieją tu cały rok. Miłośników sportów wodnych spotkamy również na południowym zachodzie w pobliżu wyspy Sant’Antioco (ok. 109 km² powierzchni) i przylądka Punta Trettu, gdzie na morzu tworzy się tzw. tuba powietrzna. W tym miejscu powstało wiele centrów wind- i kitesurfingowych, w tym polska baza Sky High w Porto Botte (działa od 2010 r.). Z nauki w niej mogą skorzystać zarówno osoby początkujące, jak i szukające bardziej ekstremalnych wrażeń. Poza tym spróbujemy tutaj swoich sił w wakeboardingu, czyli pływaniu na desce za motorówką. Porto Botte odwiedza m.in. Karolina Winkowska, dwukrotna mistrzyni świata i sześciokrotna mistrzyni Polski w kitesurfingu.

               
Sardynię rekomenduje też nasz inny słynny rodak – Rafał Sonik, pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w kategorii quadów (2015 r.). Tereny na wyspie idealnie sprawdzają się podczas wypraw po bezdrożach. Możemy na niej trenować swoje umiejętności na motocyklu enduro w skalistych rejonach wymagających sprawności i uwagi oraz wyruszyć na rajd czterokołowcem po niemal pustych przestrzeniach, tak trudniejszych, górzystych, jak i łagodnych, bardziej płaskich. Zaletą tego niezmiernie urokliwego skrawka lądu jest brak wysokiej roślinności utrudniającej jazdę. Oprócz tego cały czas towarzyszą nam na Sardynii wspaniałe krajobrazy, a linię horyzontu często wyznacza lazurowe Morze Śródziemne.


ZE SZCZYTÓW NAD WODĘ

Prawdziwy europejski raj dla aktywnych stanowią także północne Włochy, a szczególnie prowincja Trentino (Trydent) i rejon krystalicznie czystego jeziora Garda, które leży w granicach prowincji Trentino, Werona i Brescia. Ten region oferuje tak wiele rozmaitych możliwości spędzania wolnego czasu, że właściwie trudno wybrać tylko jedną. Na szczęście, nie musimy tego robić, wystarczy zatrzymać się tutaj na nieco dłużej.

               
Krajobraz prowincji tworzą przede wszystkim spektakularne szczyty Dolomitów. Nic więc dziwnego, że jest ona mekką narciarzy, którzy w sezonie zimowym tłumnie ściągają do Val di Sole (Doliny Słońca). Pobliskie popularne miasteczko Madonna di Campiglio (gmina Pinzolo) przeżywa wtedy istne oblężenie. Okolica ta słynie z jednej z najlepszych i najdłuższych sieci nartostrad w Europie. Jednak gdy kończy się zima, Trentino wcale się nie wyludnia. Turystami zapełniają się dla odmiany liczne szlaki trekkingowe. Dwie główne trasy to Trekking delle Leggende (Szlak Legend) o długości ponad 200 km i Dolomiti di Brenta Trek (Szlak Dolomitów Brenta). Ta ostatnia ma dwa warianty – trudny i wymagający lepszej kondycji fizycznej Expert (96-kilometrowy) i łatwiejszy Country. W tym rejonie Włoch spodoba się też z pewnością miłośnikom wspinaczki. Charakterystyczne dla tutejszych górskich zboczy są tzw. żelazne drogi (vie ferrate). Tę nazwę noszą ubezpieczone szlaki turystyczne, wzdłuż których umieszczono stalowe liny, stopnie, drabinki i mosty. Szczególnie widowiskową trasą jest Via Ferrata delle Bocchette w Dolomitach Brenta. Osoby preferujące szybsze pokonywanie odległości powinny wybrać się na wyprawę jednośladem. W tym regionie można zarówno uprawiać kolarstwo górskie, jak i wyruszyć na wycieczkę rekreacyjną z przyjaciółmi czy rodziną po drogach utwardzonych lub asfaltowych. Sieć tras rowerowych o różnym poziomie trudności została bardzo dobrze oznakowana. Wyposażono ją również w odpowiednią infrastrukturę, czyli miejsca zakwaterowania przyjazne cyklistom, punkty serwisowe i stanowiska przeznaczone do przygotowania posiłku z grilla (występujące pod nazwą bicigrill). Najdłuższy dość łatwy szlak wiedzie przez malowniczą dolinę Adygi. Znaczną popularnością cieszy się poza tym Dolomiti di Brenta Bike, w wersji Expert (171 km) i Country (134 km), ze względu na znaczne przewyższenia polecany bardziej wprawionym kolarzom górskim.

               
Południowa granica prowincji Trentino przebiega przez wody wspomnianego już największego jeziora Włoch (ok. 370 km2). Garda co roku przyciąga licznych wielbicieli sportów wodnych. Doceniają ją zwłaszcza żeglarze i windsurferzy, a to za sprawą dość wysokiej temperatury powietrza i wiatru ora. Możemy tu także pływać, nurkować bądź zorganizować wyprawę kajakami. Pobliskie rzeki i potoki stanowią natomiast świetne miejsce na spływy pontonami lub kanioning. Wyjątkowy mikroklimat okolic jeziora sprzyja wypoczynkowi, a dodatkowo pobyt w Trentino umila doskonała włoska kuchnia.

               
Przedstawiliśmy jedynie kilka propozycji na aktywne spędzenie urlopu w Polsce i Europie, ponieważ wybór atrakcyjnych miejsc jest w tym przypadku niezmiernie szeroki. Osoby zainteresowane tego rodzaju wyjazdem mogą jeszcze m.in. przemierzyć szlaki rowerowe Wielkopolski lub te położone nad węgierskim Balatonem, opłynąć kajakiem Biebrzański Park Narodowy, wejść na kilka szczytów Karpat w Rumunii, zwiedzić wybrzeże Chorwacji albo Sycylii podczas rejsu jachtem czy wziąć udział w trekkingu wokół norweskich fiordów. Każdy bez problemu znajdzie więc z pewnością coś odpowiedniego dla siebie. Trzeba tylko pamiętać, że uprawianie sportu uzależnia, a jeśli ktoś już odkryje w sobie tę pasję, będzie chciał być coraz doskonalszy w tym, co robi.

Artykuły wybrane losowo

Pod czeskim niebem

KATARZYNA BYRTEK
<< Ten kraj serdecznych ludzi, gdzie przepyszne piwo leje się strumieniami od południa do późnej nocy, słynie przede wszystkim ze swojej stolicy, nazywanej Miastem Stu Wież i Złotą Pragą, obowiązkowego przystanku w podróży dla turystów przyjeżdżających do niego z całego świata – od Japonii przez Rosję po państwa Ameryki Południowej. Znajdziemy w nim jednak także wiele romantycznych zabytkowych zamków i dobrze zachowanych wiekowych miasteczek czy też idealne tereny do aktywnego wypoczynku. Dlatego warto zostać na czeskiej ziemi tak długo, jak to tylko możliwe. >>

Czechy jako kierunek wyjazdowy są atrakcyjne przez cały rok. Wiosna to najlepszy czas na wizytę w Pradze, gdzie przed sezonem noclegi bywają tańsze, a po moście Karola przechadza się dwa razy mniej przyjezdnych. Latem nie będą się tu nudzić amatorzy turystyki rowerowej, wodnej czy pieszej oraz miłośnicy festiwali muzycznych (np. Colours of Ostrava), teatralnych czy wreszcie historycznych, które organizuje się na licznych zamkach. Na jesieni można wziąć udział w winobraniu w jednym z morawskich miasteczek, a zimą zapakować narty zjazdowe lub popularne tutaj biegówki i wybrać się do górskiego Harrachova czy Pecu pod Śnieżką. Jedno jest pewne – piwo i knedliki z gulaszem smakują u naszych sąsiadów tak samo dobrze przez 365 dni w roku.

Więcej…

Z czym kojarzy się Argentyna…?

opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Zapytaliśmy o to czterech wybranych ekspertów, którzy bardzo dobrze znają ten południowoamerykański kraj, ojczyznę wyśmienitego wina, empanadas (pysznych pierożków), najlepszych steków na świecie, orzeźwiającej yerba mate, magicznego tanga, słynnej Evity czy odważnych gauchos… Poniżej znajdują się ich krótkie wypowiedzi na ten temat.

 

TERESA GÓRECKA

PREZES BIURA TURYSTYKI ZNP LOGOSTOUR

Kiedy myślę czasami o Argentynie, niczym slajdy z podróży, przesuwają mi się przed oczami trzy skrajnie różne obrazy. Ich kolejność jest przypadkowa, zależy od nastroju chwili. Dla mnie, niezależnie od szerokości geograficznej, zawsze w centrum uwagi znajduje się człowiek. Jeśli więc myślę o Argentyńczykach, widzę gauchos, czyli kowbojów z bezkresnej pampy. Chociaż obecnie częściej popisują się oni zręcznością w siodle przed turystami, a nie przy wypasie koni czy bydła, to trudno nie podziwiać ich, gdy w pełnym galopie, podczas zawodów corrida de sortija, trafiają w mały, zawieszony nad głową pierścień (sortija). Wiele z dawnych hacjend należących do gauchos w prowincji Buenos Aires zostało przemienionych w komfortowe estancias (historyczne hotele). Oferują one m.in. możliwość zakosztowania prawdziwego wiejskiego życia, pokazy tradycyjnych tańców (a także ich naukę), popisy zręczności argentyńskich kowbojów oraz przejażdżki konne po pampie. Turyści częstowani są w estancias obfitością regionalnych potraw, wśród których prym wiodą dania z grilla – asado. Oczywiście, towarzyszą im doskonałej jakości miejscowe wina. Tych wszystkich atrakcji można doświadczyć w znajdującej się w naszej ofercie, utrzymanej w stylu kolonialnym Estancia Santa Susana.

Więcej…

Portugalia – tam, gdzie Europa spotyka Atlantyk

GRZEGORZ MICUŁA

 

<< Portugalia (zaledwie ponad 92 tys. km2 powierzchni) powstała w wyniku walk z Maurami podczas rekonkwisty Półwyspu Iberyjskiego. W XV i XVI stuleciu portugalscy żeglarze odbyli wiele podróży morskich, odkryli nieznane lądy, założyli faktorie handlowe i kolonie, m.in. Indie Portugalskie, Brazylię, Portugalską Afrykę Zachodnią i Wschodnią oraz Gwineę Portugalską. Z dawnego ogromnego imperium kolonialnego dziś nic już nie zostało. Do Portugalii należą jednak do dziś urocze atlantyckie archipelagi Madera i Azory. >>

 

Latarnia morska (28-metrowa) na Przylądku św. Wincentego (Cabo de São Vicente)

©© REGIÃO DE TURISMO DO ALGARVE

 

W ojczyźnie mieszka obecnie prawie 10,3 mln Portugalczyków. Kraj jest dość jednolity pod względem narodowościowym. Niewielka liczba imigrantów żyje w Lizbonie i Porto. Miasta zamieszkuje tylko mniej więcej 64 proc. ludności. Z tego względu Portugalia należy do tych europejskich krajów, które charakteryzują się niższym wskaźnikiem urbanizacji.

Uprawia się tu głównie pszenicę i kukurydzę, a także winorośl, migdałowce, figowce, oliwki, drzewa owocowe i warzywa. W krajobrazie historycznej prowincji Alentejo dominuje dąb korkowy. Portugalia zajmuje pierwsze miejsce na świecie w eksporcie kory tego drzewa (ok. 50 proc. światowej produkcji). Ważnym elementem gospodarki jest rybołówstwo, a jednym z podstawowych dań kuchni portugalskiej są sardynki w różnej postaci. Ostatnio szybko rosną też dochody z turystyki, która rozwinęła się szczególnie na południu kraju w regionie Algarve, stołecznej Lizbonie i jej okolicy oraz na Maderze.

 

SŁONECZNE WYBRZEŻE

Algarve to jeden z najpiękniejszych zakątków Europy. Strome, różnokolorowe klify opadają tu do błękitnego Atlantyku. Pomiędzy nie wciśnięte są zatoczki z niewielkimi, malowniczymi plażami. Z fal oceanu sterczą stożkowate skały tworzące surrealistyczne kompozycje, a oślepiająco białe domy kryją się wśród gęstej zieleni podzwrotnikowych roślin. Algarve nie bez powodu nazywane jest ogrodem Portugalii. Drzewa cytrusowe, migdałowce i figowce rosną w nim wszędzie. Kwitnące krzewy oleandrów, bugenwilli, róż, jaśminów i geranium pokrywają każdy skrawek ziemi, wspinają się na mury...

U ujścia rzeki Douro (Duero) do Atlantyku leży Porto (od stojącej tu niegdyś rzymskiej fortecy Portus Cale pochodzi nazwa Portugalii). W okolicznych winnicach produkuje się słynne wino porto. Do najstarszych miast w kraju należy Coimbra. Znajduje się w niej pierwszy portugalski uniwersytet, założony w 1290 r. Uwagę zwraca tutaj okazała romańska katedra obronna (Sé Velha) stojąca na szczycie wzgórza zabudowanego piętrzącymi się domami o ceglastych dachach. Warto odwiedzić też ciekawy park tematyczny zwany Portugalią Maluchów (Portugal dos Pequenitos), gdzie można oglądać miniatury znanych zabytków i typowych budynków wiejskich ze wszystkich prowincji w kraju oraz dawnych portugalskich kolonii.

Najsłynniejsze sanktuarium znajduje się w Fatimie koło miasta Leiria. Troje pochodzących z niej dzieci, pasterzy owiec, 13 maja 1917 r. zobaczyło wśród gałęzi dębu postać Maryi z różańcem w dłoniach. Kult Matki Boskiej Fatimskiej dawno już przekroczył granice Portugalii. Każdego 13 maja i 13 października setki tysięcy pielgrzymów modlą się na olbrzymim placu przed strzelistą Bazyliką Matki Boskiej Różańcowej (Basílica de Nossa Senhora do Rosário). Pobliskie miasto Tomar znane jest z kolei z ogromnego Klasztoru Zakonu Chrystusa (Convento de Cristo) ze słynnym manuelińskim oknem, które zdobi niezwykłe bogactwo wykutych w kamieniu motywów.

Aby zobaczyć najpiękniejszy gotycki klasztor w Portugalii (Mosteiro de Alcobaça), trzeba odwiedzić miejscowość Alcobaça. Sprowadzeni z Francji cystersi wznieśli tu wspaniałą świątynię wzorowaną na nieistniejącym już kościele w opactwie Clairvaux i imponujące rozmiarem zabudowania klasztorne z kuchnią i refektarzem na 600 biesiadników oraz wirydarzem z krużgankami ozdobionymi kamienną koronką maswerków. Stąd blisko już do innego klasztoru (Mosteiro da Batalha), znajdującego się w miejscowości Batalha i powstałego jako podziękowanie Matce Boskiej za zwycięstwo nad armią króla Jana I Kastylijskiego (1358–1390) w bitwie pod Aljubarrotą w sierpniu 1385 r., oraz malowniczego, nadmorskiego miasteczka Nazaré, gdzie przy brzegu oceanu tworzą się gigantyczne fale. Z tego ostatniego przez kurorty wybrzeża można dotrzeć do stolicy kraju.

 

UROKI STOLICY

Lizbona leży w miejscu, gdzie rzeka Tag rozlewa się w szerokie ujście nazwane Słomianym Morzem (Mar da Palha) od złotego blasku odbijającego się w jego falach. Uważana jest za jedną z najpiękniejszych metropolii Europy. Najwspanialszy widok na miasto podziwiać można z pokładu płynącego po rzece statku. Pomiędzy wzgórzem zwieńczonym Zamkiem św. Jerzego (Castelo de São Jorge), na którego stokach wyrosła malownicza historyczna dzielnica Alfama, a Bairro Alto (czyli Górną Dzielnicą) rozciąga się handlowa Baixa. Bardziej na lewo leży Alcântara, dzielnica przemysłowo-portowa dochodząca do jednego z najdłuższych wiszących mostów w Europie (2277 m) – Ponte 25 de Abril. Dalej w kierunku oceanu rozciąga się Belém z Klasztorem Hieronimitów (Mosteiro dos Jerónimos), Pomnikiem Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos) i Wieżą Betlejemską (Torre de Belém).

Ten naturalny port wykorzystywali podobno już żeglarze feniccy. Rzymianie wznieśli tu warowny gród Olisipo, przebudowany przez kolejnych zdobywców – Wandalów, Alanów, Swebów, Wizygotów i Maurów. Portugalczycy po wyparciu tych ostatnich w 1147 r. powiększyli mauretański zamek i postawili nowe mury miejskie z 77 wieżami i 36 bramami. Panujący w latach 1279–1325 król Dionizy I (Dinis I) rozbudował twierdzę i uczynił z niej wspaniałą rezydencję królewską.

Epoka wielkich odkryć geograficznych przyniosła gwałtowny rozwój miasta. Do portu w Belém (dziś dzielnicy Lizbony) przypływały karawele wypełnione egzotycznymi towarami, przyprawami i złotem. W połowie XVIII stulecia w stolicy Portugalii mieszkało już blisko 300 tys. ludzi. Miasto było jedną z najwspanialszych metropolii Europy.

Sądny dzień nadszedł 1 listopada 1755 r., w uroczystość Wszystkich Świętych. Lizbonę zniszczyło wtedy potężne trzęsienie ziemi. Budynki rozsypywały się jak domki z kart, walące się kościoły pogrzebały tłumy modlących się. Miasto ogarnęły pożary, a wzburzone fale zalały niżej położone dzielnice, pozbawiając życia kolejne tysiące ludzi. Szacuje się, że w katastrofie zginęło nawet ok. 90 tys. osób, kilka razy więcej zostało rannych. Zniszczeniu uległo podobno 15 tys. domów, 100 kościołów, 40 klasztorów i 300 pałaców, w tym wspaniały pałac królewski nad Tagiem (Paço da Ribeira). Dziś w jego miejscu znajduje się rozległy plac Handlowy (Praça do Comércio).

Panujący w latach 1750–1777 król Józef I (José I) podczas trzęsienia ziemi przebywał poza Lizboną i dzięki temu ocalał. Jego wszechwładny premier, markiz de Pombal (Sebastião José de Carvalho e Melo, 1699–1782), na pytanie załamanego władcy, co ma robić, odpowiedział: Pogrzebiemy zmarłych i nakarmimy żywych. To zdanie przeszło do historii jako symbol czynu. Markiz wykorzystał pełnomocnictwo króla i odbudował miasto według nowoczesnego planu urbanistycznego. Dziś Baixa, najniżej położona dzielnica Lizbony, pokryta siecią ulic krzyżujących się pod kątem prostym wciąż stanowi wierne odwzorowanie planu premiera. Partery odrestaurowanych kamienic zajmują nieprzerwane ciągi mających nieraz dwustuletnią tradycję sklepów, pracowni jubilerskich, kawiarni i restauracji oraz biura podróży i banki.

Praça do Comércio to jeden z najbardziej majestatycznych placów na świecie i klejnot w koronie miasta. Obecny wygląd nadano mu po wielkim trzęsieniu ziemi z 1755 r. Z trzech stron otaczają go arkady i wspaniałe fasady budynków, czwarty bok pozostaje otwarty na przepływający obok Tag. Na środku placu stoi rzeźba konna króla Józefa I z 1775 r. W arkadach po wschodniej stronie znajduje się wejście do Lisboa Story Centre. To innowacyjnie zagospodarowana przestrzeń poświęcona historii stolicy Portugalii, przybliżająca wydarzenia, które ukształtowały miasto. Podobnie jak bogato ilustrowana książka historyczna centrum zabiera zwiedzających w fascynującą podróż w czasie. Monumentalny neoklasycystyczny łuk triumfalny (Arco da Rua Augusta), na który można wjechać windą, prowadzi na wyłączoną z ruchu kołowego ulicę Augusta (Rua Augusta) i jest bramą do Baixy. Odbudowana po trzęsieniu ziemi dzielnica stała się jednym z pierwszych kompleksowych rozwiązań architektonicznych w Europie. Serce miasta bije na położonym w niej placu zwanym Rossio, ozdobionym fontanną i pomnikiem Piotra IV (1798–1834). Oficjalnie miejsce to nosi właśnie imię króla (Praça D. Pedro IV). Podobno jednak – według legendy miejskiej – pomnik przedstawia cesarza meksykańskiego Maksymiliana I (1832–1867). Portugalczycy mieli go kupić za grosze po rozstrzelaniu tego władcy.

Plac Rossio to ulubione miejsce spotkań lizbończyków. Jego północną stronę zajmuje neoklasycystyczny budynek Teatru Narodowego D. Marii II (Teatro Nacional D. Maria II). Obok wznosi się ozdobiony manuelińską fasadą dworzec kolejowy (Estação Ferroviária do Rossio), którego perony znajdują się kilkadziesiąt metrów wyżej. Jest tu także stacja metra i pętla autobusowa, dlatego na placu panuje ciągle wielki ruch. Stąd najszerszą ulicą w mieście (niemal 90-metrową) – aleją Wolności (Avenida da Liberdade) – dochodzi się do wielkiego ronda z pomnikiem przedsiębiorczego markiza, premiera za panowania Józefa I. Z sąsiedniego parku (Parque Eduardo VII) rozciąga się wspaniały widok na Lizbonę i Słomiane Morze.

Nad portugalską stolicą góruje wspomniany Zamek św. Jerzego. Od połowy XIII w. był on rezydencją królów Portugalii. Ta budowla również została zniszczona przez trzęsienie ziemi z 1755 r. Dzisiaj roztacza się stąd cudowny widok na całe miasto, most 25 Kwietnia (Ponte 25 de Abril), gigantyczny pomnik Chrystusa i Tag.

Na szczyt zamkowego wzgórza można się wspiąć wąskimi uliczkami Alfamy, najbardziej malowniczej dzielnicy starej Lizbony. Dawniej słynęła ona ze spelunek i domów rozpusty, dziś mieszkają w niej rybacy, drobni kupcy, rzemieślnicy i robotnicy. Ze względu na ciasną zabudowę okolica przypomina skomplikowany labirynt. Życie toczy się tu wprost na ulicy, w dzielnicy są także nastawione na turystów restauracje, lokale fado, bary, winiarnie i sklepy z pamiątkami. W 1195 r. urodził się w niej św. Antoni Padewski. Dziś w miejscu, w którym wedle tradycji przyszedł na świat, stoi kościół pod jego wezwaniem (Igreja de Santo António de Lisboa). Opodal znajduje się XII-wieczna obronna Katedra (Sé de Lisboa), wyglądem przypominająca raczej warowny zamek niż świątynię.

Naprzeciwko Alfamy na wysokim wzgórzu leży Bairro Alto. Ta historyczna dzielnica Lizbony przyciąga bogatym życiem nocnym. Można się tu dostać koleją linowo-terenową (Elevador da Glória), którą skonstruował inżynier francuskiego pochodzenia Raoul Mesnier de Ponsard (1848–1914), lub niewielkim, żółtym tramwajem przystosowanym do wspinania się po stromych uliczkach (słynna linia numer 28). Na szczycie wzgórza znajdują się ruiny klasztoru należącego niegdyś do karmelitów (Convento do Carmo), zniszczonego podczas trzęsienia ziemi. Do dziś zachowała się manuelińska fasada i gotyckie łuki konstrukcji. Osoby zainteresowane kulturą i zakupami przyciągają plac Largo do Chiado i elegancka ulica Garretta (Rua Garrett) w sąsiedniej dzielnicy Chiado. W tej ostatniej (podobnie jak w Bairro Alto) warto odwiedzić sklepy z antykami wyspecjalizowane w sprzedaży azulejos, w których można obejrzeć kolekcje tych osobliwych dzieł sztuki obejmujące eksponaty od XVIII-wiecznych po współczesne. Z kolei przy Rua das Salgadeiras w Górnej Dzielnicy uwagę zwraca sklep Cork & Co z oryginalnymi wyrobami z korka, narodowego produktu Portugalii.

W Lizbonie należy też wybrać się na barwny targ w Campo de Ourique (Mercado de Campo de Ourique). Targowisko działa od 1934 r., a ostatnio zostało odnowione (w 2014 r.). Sprzedaje się na nim m.in. świeże ryby, mięso, owoce, warzywa, kwiaty i słodycze. Poza tym funkcjonuje tutaj 20 tasquinhas, czyli knajpek, w których można spróbować np. owoców morza, tradycyjnych portugalskich dań, win, serów czy lodów.

  

Górujący nad uroczą Lizboną Zamek św. Jerzego

© TURISMO DE PORTUGAL/CARLOS GIL

 

SKARBY BELÉM

Najstarsze i najciekawsze budowle stolicy znajdują się w nadbrzeżnej dzielnicy Belém (Santa Maria de Belém), szczęśliwie ocalałej w czasie trzęsienia ziemi. Niegdyś był tu port Restelo, przez który przechodziły towary przywiezione z Brazylii, Afryki i Azji. Przy centralnym placu (Praça do Império), otwartym w stronę ujścia Tagu, stoi Klasztor Hieronimitów. Od 1983 r. znajduje się on na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Budowę kompleksu rozpoczęto w 1501 lub 1502 r. na polecenie króla Manuela I (1469–1521). Ten wielki zespół klasztorny autorstwa najwybitniejszych artystów z Portugalii stanowi prawdziwą perłę stylu manuelińskiego, który charakteryzuje się specyficznym połączeniem motywów architektonicznych i dekoracyjnych późnego gotyku i renesansu. Wspaniale prezentuje się zwłaszcza kościół, gdzie znajduje się grobowiec Vasco da Gamy (ok. 1460 lub 1469–1524), który wyruszył stąd w swoją morską podróż do Indii, oraz symboliczny nagrobek najsłynniejszego portugalskiego poety Luísa de Camõesa (ok. 1524–1580). W świątyni pochowano także czterech królów z dynastii Avis, ich żony i dzieci.

Stojący obok Palácio Nacional de Belém (pochodzący z 1559 r.), nazywany również różowym pałacem z powodu nieco już wypłowiałego koloru fasady, jest obecnie oficjalną siedzibą prezydenta kraju. Do nowoczesnego, niedawno zbudowanego w okolicy gmachu przeniesiono Narodowe Muzeum Powozów (Museu Nacional dos Coches) z najbogatszą kolekcją powozów konnych na świecie, obejmującą m.in. XVI-wieczne karoce. W pobliżu znajdują się też Muzeum Sztuki Ludowej (Museu de Arte Popular) i Muzeum Morskie (Museu de Marinha) z ciekawymi eksponatami związanymi z portugalskimi odkryciami geograficznymi. Portugalczycy dotarli do wielu regionów w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. Vasco da Gama odkrył drogę morską do Indii, a Ferdynand Magellan (1480–1521) po wstąpieniu na służbę Hiszpanii poprowadził pierwszą wyprawę dookoła świata.

Portugalski król Henryk zwany Żeglarzem (1394–1460) sam nie brał wprawdzie udziału w zamorskich podróżach, ale wspierał ekspedycje odkrywcze i badania geograficzne oraz rozwój wiedzy nawigacyjnej. Przedstawiono go na Pomniku Odkrywców. Stoi na dziobie żaglowca z modelem karaweli w jednej ręce i mapą świata w drugiej. Za nim znajdują się postacie żeglarzy, żołnierzy, naukowców, artystów, zakonników i kupców, którzy przyczynili się do powstania portugalskiego imperium kolonialnego. Plac za monumentem wyłożony jest kamienną mozaiką prezentującą mapę odkryć Portugalczyków. Bilet wstępu upoważnia do zwiedzenia niewielkiej ekspozycji we wnętrzu pomnika oraz do wejścia na górę, skąd rozciąga się wspaniały widok na ujście Tagu, sąsiedni Klasztor Hieronimitów i Wieżę Betlejemską. Ta ostatnia, inaczej Wieża św. Wincenta (Torre de São Vicente), została zbudowana w latach 1514–1520 na polecenie króla Manuela I dla obrony portu przed piratami. Mimo niewielkich rozmiarów (ok. 30 m wysokości) była trudna do zdobycia. W XIX stuleciu znajdowało się tu m.in. więzienie, do którego trafił w 1833 r. na dwa miesiące generał Józef Bem (1794–1850), twórca Legionu Polskiego w Portugalii. Podczas zwiedzania Belém trzeba też koniecznie wybrać się do cukierni „Pastéis de Belém”, aby spróbować pastéis de Belém (pastéis de nata), słynnych ciastek wypiekanych od 1837 r. w budynkach połączonych z rafinerią cukru.

Z Lizbony warto wyruszyć na Cabo da Roca. Po drodze można odwiedzić Sintrę, malowniczo położone górskie miasto ze starym, romantycznym pałacem (Palácio Nacional da Pena). Na zainteresowanie w tej okolicy zasługują poza tym rokokowa letnia rezydencja królewska w Queluz (Palácio Nacional de Queluz) i kompleks architektoniczny w Mafrze (Palácio Nacional de Mafra), wzorowany na hiszpańskim Eskurialu, a także Estoril, nadmorski kurort z kasynem.

 

Wiosenna Festa da Flor na Maderze – ozdobione kwiatami platformy na paradzie

© TURISMO DA MADEIRA/FRANCISCO CORREIA

 

WYSPA WIECZNEJ WIOSNY

Już sama nazwa Madera przywodzi na myśl wino o wspaniałym smaku i bukiecie. Ta największa wyspa (ok. 741 km² powierzchni) w archipelagu o tej samej nazwie, należącym do Portugalii, jest pełnym kwiatów ogrodem kwitnącym przez cały rok. Odkryli ją w 1419 r. Portugalczycy, którzy uprawiali na niej trzcinę cukrową i winną latorośl. Z winogron, znakomicie udających się w miejscowym klimacie, od stuleci wytwarza się doskonałe wino deserowe nazwane po prostu... madera. Tu urodził się w 1985 r. Cristiano Ronaldo, jeden z najbardziej znanych piłkarzy na świecie.

Mieszkańcy archipelagu kultywują swoje tradycje podczas takich wydarzeń jak Festiwal Kwiatów (Festa da Flor), Festiwal Wina Madery (Festa do Vinho da Madeira), Festival Colombo na wyspie Porto Santo na cześć Krzysztofa Kolumba czy Festival do Atlântico z imponującymi pokazami sztucznych ogni. Co roku imprezy te przyciągają tłumy turystów.

Funchal, ponad 110-tysięczna stolica archipelagu, to jedno z najpiękniej położonych miast na świecie. Przy porcie leży historyczne centrum z ukończoną w 1514 r. gotycką katedrą (Sé do Funchal), której ołtarze zdobią złocone figury świętych w średniowiecznych szatach. Przed nią kwiaciarki ubrane w tradycyjne stroje sprzedają swój pachnący towar. Wśród mnóstwa egzotycznych kwiatów wyróżniają się pomarańczowe strelicje królewskie – symbol Madery. Te efektowne rośliny spotkamy tu nawet w przydrożnych rowach. Ze względu na strome, brukowane ulice, domy rybaków zamienione na tawerny i restauracje oraz ściany budynków ozdobione azulejos Funchal bywa nazywane małą Lizboną.

W Muzeum Sztuki Sakralnej (Museu de Arte Sacra do Funchal), w sali na pierwszym piętrze wisi obraz związany z naszą historią. Pod postaciami Zachariasza i Anny przedstawiono na nim ponoć Władysława III Warneńczyka i jego portugalską żonę. Miejscowa legenda wspomina o tajemniczym rycerzu zwanym Príncipe Polaco (Księciem Polakiem), który przybył na wyspę w 1446 r. Niektórzy historycy sądzą, że był to właśnie król Polski i Węgier. Jego śmierć na polu bitwy pod Warną w 1444 r. nigdy nie została potwierdzona. Według jednej z teorii syn Władysława Jagiełły nie zginął w walce, ale udał się na wędrówkę po świecie, aby odpokutować to, że zerwał rozejm z sułtanem, choć przysięgał na Biblię, iż go dotrzyma. Tak trafił na dwór króla portugalskiego Alfonsa V (1432–1481), który udzielił mu gościny na odkrytej niedawno Maderze. Tajemniczy pokutnik zamieszkał w nadmorskiej dolinie, gdzie najpierw postawił kapliczkę, a później ufundował kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny (Igreja de Santa Maria Madalena) w dzisiejszym miasteczku Madalena do Mar. Ożenił się z miejscową szlachcianką i miał z nią dwóch synów. Książę Polak zginął podczas podróży morskiej, kiedy potężny głaz z klifu Cabo Girão zatopił wiozący go statek. Tym samym spełniła się klątwa tureckiego sułtana, który przepowiedział haniebną śmierć na morzu Władysławowi III i jego potomkom.

Maderę odwiedził także 28-letni Krzysztof Kolumb (1451–1506). Przyjechał tu handlować cukrem, ale pokochał i poślubił córkę gubernatora wyspy Porto Santo – piękną Filipę Moniz Perestrelo. Dzięki temu małżeństwu uzyskał dostęp do morskich archiwów Portugalczyków, najsłynniejszych wówczas żeglarzy i odkrywców, co przydało mu się zapewne w czasie podróży przez Atlantyk, zakończonej odkryciem Ameryki. Dziś jedną z atrakcji turystycznych Funchal jest replika karaweli Santa Maria, jednego ze statków odkrywcy. Można popłynąć nią wzdłuż wybrzeża aż do najwyższego przylądka w Europie (580 m n.p.m.) – skalistego Cabo Girão. Po drodze podziwia się miejscowość Câmara de Lobos, której urocze pejzaże malował zakochany w Maderze Winston Churchill (1874–1965).

Nie był on jedynym mężem stanu odwiedzającym wyspę. W 1930–1931 r. 3,5-miesięczny urlop spędzał na niej marszałek Józef Piłsudski (1867–1935). Zatrzymał się w malowniczo położonej willi Quinta Bettencourt na zachodnich przedmieściach Funchal. O jego pobycie przypominają tablice wmurowane w ścianę domu. Obecni właściciele willi chętnie przyjmują gości z Polski, a nawet chcą urządzić tu niewielkie muzeum. Kiedy nabyli tę posiadłość, nie wiedzieli, że kupują ją wraz z polską legendą.

Niedaleko schodów prowadzących do barokowego kościoła w Monte (Igreja de Nossa Senhora do Monte), którego charakterystyczna sylwetka z dwoma białymi wieżami widoczna jest z wielu miejsc w okolicy, zbierają się osoby zainteresowane najbardziej chyba znaną rozrywką na wyspie – zjazdem po bruku wiklinowymi saniami. W tym nietypowym pojeździe z płozami mieszczą się dwie lub trzy (szczupłe) osoby, a sterują nim za pomocą lin dwaj ubrani na biało mężczyźni w słomkowych kapeluszach. Na początku ciągną sanie z pasażerami po wyślizganym bazaltowym bruku, a kiedy te nabiorą prędkości, wyhamowują je podgumowanymi butami. Ernest Hemingway (1899–1961), który odbył kiedyś tę przejażdżkę, określił ją jako rozweselającą.

W Santanie położonej na północnym wschodzie Madery można zobaczyć oryginalne trójkątne domy pomalowane na żywe kolory (tzw. casinhas de Santana). Ich dachy pokryte są strzechą, a ściany od wewnątrz wyłożono drewnem. Ponieważ w ciepłym klimacie wyspy życie toczy się poza domem, traktuje się je głównie jako schronienie przed deszczem i miejsce do spania. Z kolei w leżącym na północnym zachodzie Porto Moniz wielkie oceaniczne fale rozbryzgują się o wulkaniczne wybrzeże. Turyści chętnie relaksują się tu w naturalnych basenach (Piscinas Naturais do Porto Moniz) powstałych w wydrążonych skałach, w których zalega ogrzewana słońcem morska woda. Niedaleko stąd znajduje się miasteczko São Vicente, słynące z produkcji słodkiej specjalności Madery – miodowego ciasta bolo de mel.

Jedną z głównych atrakcji wyspy jest wspaniała przyroda. Dzięki urozmaiconemu ukształtowaniu terenu rozwinęła się tutaj zróżnicowana szata roślinna. W ciągu jednego dnia na Maderze można odbyć podróż przez trzy pory roku: wiosnę, lato i jesień. Wystarczy wybrać się na wycieczkę przez środek wyspy, gdzie wznoszą się góry o wysokości mniej więcej 1300–1850 m n.p.m. (na czele z Pico Ruivo, 1862 m n.p.m., najwyższym szczytem całego archipelagu). Lasy z domieszką drzew laurowych zatrzymują wodę na stromych stokach, chroniąc je przed erozją. Jednocześnie tworzą znakomity mikroklimat. Ostro zarysowane szczyty górskie, głęboko wcięte doliny i malownicze wodospady oraz strome, nadmorskie klify sprawiają, że jest to jedno z najlepszych miejsc na wypoczynek.

Atrakcją Madery są spacery wzdłuż kanałów nawadniających (levadas). Piesze wycieczki wśród eukaliptusów i drzew laurowych oraz pachnących kwiatów i ziół dostarczają niezapomnianych wrażeń. Wielu turystów przyjeżdża tu specjalnie po to, aby całymi dniami wędrować i podziwiać wspaniałą przyrodę tej pięknej wyspy. 

 

Kolej linowa (teleférico) łącząca od 2000 r. historyczne centrum Funchal z Monte

©ASSOCIAÇÃO DE PROMOÇÃO DA MADEIRA

 

Wydanie Lato 2018