ANDRZEJ KLEMBA

WWW.SPORT.PL


W Polsce wielką popularnością cieszy się obecnie reprezentacja piłki nożnej prowadzona przez trenera Adama Nawałkę. W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy Polacy powalczą o awans do XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018, które zaplanowano w Rosji. Mecze eliminacyjne odbędą się m.in. w Rumunii, Czarnogórze, Danii i Armenii. Należący do naszej  drużyny narodowej piłkarze grają w najlepszych klubach Europy, np. Bayernie Monachium czy Paris Saint-Germain. Podpowiadamy, gdzie warto pojechać w kolejnych miesiącach, a także co poza stadionami zobaczyć w odwiedzonych miastach.


Jak się okazuje, turystyka sportowa to jedna z najszybciej ostatnio rozwijających się gałęzi przemysłu turystycznego. Co roku setki kibiców postanawiają polecieć np. na drugi koniec Europy, aby zobaczyć mecz FC Barcelona – Real Madryt. Również dobre występy reprezentacji Polski sprawiły, że XV Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2016 (UEFA EURO 2016 France) przyciągnęły do Francji kilkadziesiąt tysięcy fanów naszej kadry. Na spotkaniu Polska – Ukraina w Marsylii na trybunach było ponad 30 tys. osób ubranych w biało-czerwone stroje.


Turystyka sportowa rozwija się coraz mocnej. Wzrost popularności wyjazdów na zawody rozpoczął się od tzw. małyszomanii. Potem przyczyniło się do niego Euro 2012 organizowane w Polsce i na Ukrainie, a także sukcesy polskich siatkarzy – uważa dr hab. Andrzej Hadzik z Zakładu Gospodarki Sportowej i Turystycznej Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. – Adam Nawałka zbudował zespół, który nie zawsze odnosi zwycięstwo, ale gra na tyle atrakcyjnie, że kibice widzą w nim potencjał i się z nim utożsamiają. Na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2016 do Francji pojechało ich kilkadziesiąt tysięcy, choć ze względu na zamachy terrorystyczne w Europie ludzie obawiali się przecież o swoje bezpieczeństwo. Wygrywanie z aktualnymi mistrzami świata (Niemcami) integruje drużynę, a patrząc od strony marketingowej, pomaga budować produkt, jakim jest teraz reprezentacja Polski – twierdzi dr hab. Andrzej Hadzik.


RUMUNIA – POLSKA (BUKARESZT)

Mecz eliminacyjny między zespołami rumuńskim i polskim odbędzie się 11 listopada 2016 r. w Bukareszcie. Do stolicy Rumunii najłatwiej – oczywiście – dostać się samolotem. Bezpośredni lot z Warszawy (obsługiwany przez Polskie Linie Lotnicze LOT) trwa ok. 1 godz. 45 min. Jeśli zdecydujemy się na jazdę samochodem (do pokonania mamy mniej więcej 1700 km), to z powodu dość słabej jakości dróg musimy przeznaczyć na wyprawę cały dzień. Termin spotkania wypada w piątek, a jednocześnie ustawowo wolny od pracy Dzień Niepodległości, więc można wykorzystać tę okazję do zorganizowania przedłużonego weekendu za granicą.


Bukareszt był kiedyś nazywany „Paryżem Wschodu” lub „Małym Paryżem”. Ze stolicą Francji łączą go elementy architektury, np. Łuk Triumfalny (Arcul de Triumf). Największy wpływ na współczesny wygląd miasta miał jednak komunistyczny reżim Nicolae Ceauşescu (1965–1989). Zniszczono wówczas wiele zabytków, zamiast kilkunastu cerkwi wzniesiono betonowe gmachy. Centrum Bukaresztu stanowi plac Unii (Piața Unirii) z ogromną fontanną otoczony budynkami z okresu komunizmu. Z tzw. bukareszteńskich Pól Elizejskich, czyli alei Zwycięstwa (Calea Victoriei), dotrzemy do Pałacu Parlamentu (Palatul Parlamentului), jednego z największych budynków na świecie (o powierzchni aż 365 tys. m²). Ciekawym miejscem są pozostałości po dawnej siedzibie książąt wołoskich – Curtea Veche (Stary Dwór) – wybudowanej na polecenie hospodara Włada Palownika (Vlad Țepeș, 1431–1476), bardziej znanego z przydomka Drakula.


Arena Narodowa (Arena Naţională) nie nawiązuje do ery Nicolae Ceauşescu. Stadion powstały za rządów komunistów zburzono między grudniem 2007 a lutym 2008 r. Nowy, mający 55 634 miejsc dla kibiców futbolu, wzniesiono w trzy lata, a już w maju 2012 r. odbył się na nim finał Ligi Europy UEFA. W 2020 r. zostaną na nim rozegrane cztery mecze Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej (UEFA EURO 2020).


FC BARCELONA – REAL MADRYT (BARCELONA)


Camp Nou to największy stadion piłkarski w Europie i drugi na świecie

OLLAU 07 9019 HOR
© AGENCIA CATALANA DE TURISME

Spotkanie obu tych słynnych drużyn zaplanowano na 4 grudnia 2016 r. w Barcelonie (i 23 kwietnia 2017 r. w Madrycie). Z Polski najlepiej polecieć samolotem (z Warszawy połączenia obsługują Polskie Linie Lotnicze LOT, tani przewoźnicy oferują kursy m.in. z Krakowa, Poznania, Wrocławia, Modlina, Gdańska i Katowic).


Stolica Katalonii to dla wielu kibiców piłkarska mekka, stadion Fútbol Club Barcelona Camp Nou (mieści 99 354 widzów) stanowi jej najważniejszą świątynię, a meczem, który przynajmniej raz w życiu trzeba obejrzeć na żywo, jest właśnie El Clásico, u nas nazywany Gran Derbi. Do tej pory drużyny FC Barcelona i Real Madryt rozegrały 231 oficjalnych spotkań. Zwycięstwo odniosły odpowiednio 90 i 93 razy. Według tego bilansu Real Madryt utrzymuje się więc na prowadzeniu.


Bilety na El Clásico to spory wydatek – ceny zaczynają się od ok. 400–500 euro. Za miejsca VIP trzeba zapłacić co najmniej 2,1 tys. euro. Osoby, którym wystarczy samo zobaczenie Camp Nou, mogą wybrać się do jego multimedialnego muzeum – Museu del Fútbol Club Barcelona President Núñez (wstęp 23 euro z wycieczką na stadion), gdzie spędzą nawet cały dzień. Ta placówka ma 3,5 tys. m2 powierzchni, znajdują się w niej sale kinowe, w których wyświetlane są najważniejsze mecze, setki zdjęć i dokumentów, a także mnóstwo trofeów. W Barcelonie pod względem liczby odwiedzających ten obiekt prezentujący historię słynnego klubu konkuruje tylko z Muzeum Picassa (Museu Picasso).


Co ciekawe, budowę stadionu zakończono w 1957 r. i na inauguracji duma Katalonii zmierzyła się 24 września z Legią Warszawa. Gospodarze wygrali 4:2. Na Camp Nou polscy zawodnicy zdobyli za to srebrny medal na turnieju piłki nożnej w czasie XXV Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1992 r.


Barcelona uchodzi za jedno z najbardziej zabytkowych miast Hiszpanii. Wypełniają ją liczne atrakcje, które trzeba koniecznie zobaczyć. Warto wymienić wśród nich choćby modną promenadę La Rambla (Les Rambles), arcydzieła Antoniego Gaudíego (1852–1926) takie jak Sagrada Família, Park Güell i Casa Milà czy stworzoną w 1929 r. fontannę na placu Hiszpanii (Plaça d’Espanya). Fani sportu mogą wybrać się na Stadion Olimpijski Montjuïc Lluísa Companysa (Estadi Olímpic de Montjuïc Lluís Companys). Znajduje się on na Wzgórzu Żydowskim (Montjuïc), które z nabrzeżem łączy widowiskowa kolejka linowa (Telefèric del Port).


PARIS SAINT-GERMAIN – AS MONACO (PARYŻ)


Piramida na dziedzińcu Luwru w Paryżu

20128726
© ATOUT FRANCE/MAURICE SUBERVIE

Paris Saint-Germain i AS Monaco staną naprzeciw siebie 28 stycznia 2017 r. w Paryżu. Aby dojechać do stolicy Francji autem, trzeba pokonać mniej więcej 1,6 tys. km, co zajmie nam ok. 15 godz. Najwygodniej będzie skorzystać z połączenia lotniczego. Tanie linie zabierają pasażerów z Krakowa, Gdańska, Katowic, Warszawy, Modlina, Wrocławia i Poznania. Do Paryża latają również Polskie Linie Lotnicze LOT i Air France.


Jeszcze do niedawna polskiemu kibicowi trudno było wyobrazić sobie, że w czołowych francuskich klubach będą grali nasi piłkarze. Jednak już w trakcie UEFA EURO 2016 France okazało się, że we Francji reprezentanci Polski są rozchwytywani. Do Paris Saint-Germain, aktualnego mistrza tego kraju, przeszedł z hiszpańskiej Sevilli Grzegorz Krychowiak. Drużynę Olympique Lyon (Olympique lyonnais) zasilił Maciej Rybus, a AS Monaco (klub monakijski, ale grający w lidze francuskiej) przyjęło Kamila Glika.


Mecz klubu z Paryża to doskonała okazja do wizyty w stolicy Francji. Paris Saint-Germain od 2011 r. należy do Katarczyków (funduszu Qatar Sports Investments), którzy inwestują w niego miliony euro, aby spełnić marzenia o wygraniu Ligi Mistrzów UEFA (UEFA Champions League). Kibice w Paryżu muszą odwiedzić przede wszystkim dwie areny sportowe. Pierwszą jest Parc des Princes, czyli Park Książąt (może pomieścić nawet 50 tys. osób; pierwszy kompleks zbudowano w 1897 r.), na którym gra paryska drużyna. Druga – Stade de France (81 338 miejsc dla fanów futbolu) – znajduje się w miejscowości Saint-Denis w aglomeracji paryskiej. Podczas UEFA EURO 2016 France właśnie na nim Polacy zremisowali z Niemcami oraz odbył się mecz finałowy między Portugalią i Francją.

 
Nawet cały tydzień to za mało, żeby zwiedzić pełen wielkich atrakcji Paryż. Ja proponuję spacer od Łuku Triumfalnego Polami Elizejskimi do Luwru i dalej do Katedry Najświętszej Marii Panny (Cathédrale Notre-Dame de Paris). W ciągu takiej przechadzki można dostrzec z jednej strony wyjątkowe zabytkowe walory miasta, a z drugiej jego europejski charakter. Oczywiście, nie wolno też zapomnieć o wybraniu się na Pola Marsowe pod słynną Wieżę Eiffla.


CZARNOGÓRA – POLSKA (PODGORICA)

Z reprezentacją Czarnogóry powalczymy 26 marca 2017 r. w stołecznej Podgoricy. Jedyne, czego można w tym przypadku żałować, to fakt, że termin spotkania nie przypada na okres między czerwcem a wrześniem. Sportowe widowisko byłoby wtedy doskonałym urozmaiceniem urlopu. Polacy latem najczęściej jeżdżą do Czarnogóry samochodem. Samolotem dolecimy z Polski z przesiadką (np. w Wiedniu, Belgradzie, Lublanie czy Rzymie).


Na stadionie w Podgoricy (Stadion pod Goricom na ponad 15 tys. miejsc siedzących) bywa niezmiernie gorąco, nie tylko ze względu na bliskość trybun, które są oddalone od linii boiska zaledwie 4 m, ale także temperament miejscowych kibiców. Przekonali się o tym ostatnio m.in. reprezentanci Anglii, Polski i Rosji.


Stolica Czarnogóry to najmniejsze miasto w naszym małym sportowym przewodniku – mieszka w nim ok. 190 tys. osób. Podgorica leży między dwiema rzekami, z jednej strony u stóp Gór Dynarskich, a z drugiej blisko Morza Adriatyckiego. Wśród atrakcji turystycznych można wymienić nowoczesny most Millennium nad Moračą i stary kamienny most nad Ribnicą. Ten ostatni jest usytuowany w pobliżu ruin XV-wiecznej fortecy osmańskiej (Depedogen), która pełniła kiedyś funkcję magazynu broni – zniszczyła ją w 1878 r. eksplozja wywołana piorunem.


SSC NAPOLI – JUVENTUS FC (NEAPOL)

W Neapolu 2 kwietnia 2017 r. zagrają ze sobą SSC Napoli i Juventus FC (wcześniej, bo 30 października 2016 r., spotkają się na murawie w Turynie). Z Katowic, Krakowa i Warszawy dostaniemy się tu dzięki tanim liniom lotniczym. Podróż drogą lądową będzie z pewnością zdecydowanie dłuższa, ponieważ odległość od włoskiego miasta do np. Warszawy wynosi ok. 2 tys. km.


Mamy kilka powodów, dla których warto wybrać się właśnie do Neapolu, stolicy regionu Kampania. Przed sezonem 2016/2017 z SSC Napoli odszedł do Juventusu FC Gonzalo Higuaín. Choć turyński klub zapłacił za Argentyńczyka 90 mln euro, to kibice uważają ten transfer za zdradę. Mecz zapowiada się więc bardzo emocjonująco. Na boisku będzie można zobaczyć nawet dwóch Polaków, którzy przenieśli się do SSC Napoli. Gonzalo Higuaína ma w strzelaniu goli zastąpić Arkadiusz Milik, a piłki podawać mu Piotr Zieliński. Ważną postacią w historii neapolitańskiej drużyny był Argentyńczyk Diego Armando Maradona. To dzięki temu jednemu z piłkarzy wszechczasów klub zdobył swoje jedyne dwa mistrzostwa Włoch. W Neapolu do tej pory uchodzi on za boga. Stadion św. Pawła (Stadio San Paolo; z 1959 r.), nazywany także Stadionem Słońca (Stadio del Sole), może pomieścić 60 240 widzów (pierwotnie było na nim nawet 87,5 tys. miejsc). Rozgrywano tutaj mecze Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 1990 r., m.in. spotkanie między Włochami i Argentyną. Diego Maradona jako gracz SSC Napoli jednocześnie występujący w reprezentacji argentyńskiej poprosił wówczas włoskich kibiców o wsparcie. Na trybunach pojawił się jednak transparent z napisem Diego, Neapol Cię kocha, ale Włochy to nasza ojczyzna. Niestety, Włosi nie zakwalifikowali się do finału. Słynny piłkarz wykonał w tym meczu rzut karny, który zadecydował o zwycięstwie Argentyny.


Sam Neapol jest przede wszystkim jednym z najpiękniejszych włoskich miast. Do najwspanialszych jego zabytków należą z pewnością Pałac Królewski (Palazzo Reale di Napoli), średniowieczno-renesansowy zamek zwany Castel Nuovo (Maschio Angioino), monumentalna Katedra (Duomo di Napoli) i barokowy klasztor Kartuzów (Certosa di San Martino). Warto tu również przejechać się kolejką linowo-terenową Montesanto do Zamku św. Elma (Castel Sant’Elmo), położonego niedaleko wspomnianych zabudowań klasztornych.


BAYERN MONACHIUM – BORUSSIA DORTMUND (MONACHIUM)


Stadion Allianz Arena podczas spotkania klubu Bayern Monachium

2919
© MÜNCHEN TOURISMUS/MARKUS DLOUHY

Natomiast 8 kwietnia 2017 r. Bayern Monachium zmierzy się z Borussią Dortmund w Monachium (tak jak 19 listopada 2016 r. dla odmiany w Dortmundzie). Bezpośrednie loty na monachijskie lotnisko odbywają się z wielu polskich miast, m.in. Warszawy, Łodzi, Gdańska, Krakowa, Poznania, Rzeszowa bądź Wrocławia. Wyprawa samochodem z kolei nie powinna też okazać się zbyt męcząca. Z Warszawy do przejechania mamy niecałe 1,1 tys. km.


Ten mecz to wyjątkowa okazja, aby zobaczyć na żywo pojedynek Roberta Lewandowskiego (Bayern Monachium) i Łukasza Piszczka (Borussia Dortmund). Poza tym władze klubów Bundesligi starają się zbytnio nie obciążać finansowo kibiców i bilety na takie spotkanie można kupić już w cenie od 15 euro. Do stolicy Bawarii warto wybrać się także dla stadionu Allianz Arena (wybudowany w 2005 r. na nawet 75 tys. widzów). To jeden z najbardziej atrakcyjnych i najnowocześniejszych obiektów piłkarskich na świecie. Największe wrażenie robi wieczorem, kiedy rozbłyska światłami. Gdy na jego murawę wychodzi Bayern Monachium, iluminacja ma kolor czerwony, podczas występu TSV 1860 Monachium – niebieski, a jeśli gości reprezentację Niemiec – biały. Na Allianz Arenie grają obydwa monachijskie zespoły, dlatego działają tu m.in. sklepy dla fanów każdej z drużyn. Oprócz tego są również np. restauracje, sale konferencyjne i kluby dziennej opieki dla maluchów.


Założone w 1158 r. Monachium szczyci się wieloma zabytkami. Centrum miasta wyznacza plac Mariacki (Marienplatz) z dwoma ratuszami (starym i nowym), wokół którego wytyczono strefę dla pieszych. O średniowiecznych fortyfikacjach przypominają trzy zachowane bramy miejskie: Isartor, Sendlinger Tor i Karlstor. W planie zwiedzania należy też uwzględnić liczne wspaniałe kościoły, muzea (na czele ze Starą i Nową Pinakoteką czy Gliptoteką), pałace i rezydencje.


FINAŁ LIGI EUROPY 2017 (SZTOKHOLM)

Najważniejsze wydarzenie Ligi Europy UEFA (UEFA Europa League) zaplanowano na 24 maja 2017 r. Gościć je będzie Sztokholm (a dokładniej Solna w regionie Sztokholm). Do stolicy Szwecji można dostać się tanimi liniami lotniczymi z Gdańska, Krakowa, Modlina, Warszawy, Wrocławia, Katowic, Lublina i Poznania. Do wyboru mamy poza tym wyprawę promem, który przewozi także samochody. Statki Polferries wypływają z Gdańska do podsztokholmskiej miejscowości Nynäshamn.


W rozgrywkach Ligi Europy UEFA (mniej prestiżowych niż Liga Mistrzów UEFA) w sezonie 2016/2017 bierze udział 188 drużyn z 54 federacji piłkarskich. Aby zagrać w Sztokholmie, zespół, który zaczynał od 1. rundy, musi uczestniczyć w 22 spotkaniach.


Friends Arena nad pięknym jeziorem Råstasjön w Solnie, gdzie odbędzie się finał, to największy i najnowocześniejszy stadion w krajach nordyckich. Oddano go do użytku w październiku 2012 r. Na trybunach może zasiąść 50 653 kibiców. Obiekt ma rozsuwany dach, a jego fasada jest podświetlana na różne kolory. Podczas meczów reprezentacji Szwecji przybiera – oczywiście – barwy żółto-niebieskie. W trakcie inauguracyjnego spotkania piłkarskiego na nowym stadionie wszystkie gole dla gospodarzy strzelił najsłynniejszy szwedzki piłkarz Zlatan Ibrahimović (w tym ze strzału z przewrotki z ok. 30 m). Szwedzi pokonali Anglików 4:2. Nazwa Friends Areny nawiązuje do organizacji non-profit zajmującej się zwalczaniem przemocy w szkołach.


Stare Miasto (Gamla stan) Sztokholmu leży na czterech wyspach. Do najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych należą Kungliga slottet (Zamek Królewski) i Drottningholms slott, wzniesiona na dzisiejszych przedmieściach wspaniała rezydencja królewska, której początki sięgają końca XVI stulecia. W gmachu Filharmonii Sztokholmskiej (Stockholms konserthus) co roku 10 grudnia odbywa się ceremonia wręczenia Nagród Nobla. Na zainteresowanie zasługują oprócz tego Gröna Lund na malowniczej wyspie Djurgården (Zwierzyniec), najstarszy park rozrywki w kraju (otwarty w 1883 r.), czy ICEBAR by ICEHOTEL Stockholm, czyli bar ze stałą temperaturą -7°C, którego wnętrze, a nawet szklanki i kieliszki wykonano z lodu.


FINAŁ LIGI MISTRZÓW UEFA 2017 (CARDIFF)

Dla odmiany 3 czerwca 2017 r. w Cardiff w Walii (Wielka Brytania) odbędzie się finał Ligi Mistrzów UEFA. Z Polski najłatwiej najpierw polecieć tanimi liniami lotniczymi do Bristolu (z Warszawy, Katowic, Wrocławia, Rzeszowa, Poznania, Gdańska, Krakowa i Modlina), a potem – po pokonaniu odległości ok. 70 km – dotrzeć już do samej walijskiej stolicy.


Liga Mistrzów UEFA to najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe w Europie. W sezonie 2016/2017 bierze w nich udział 78 zespołów z 53 federacji piłkarskich. Dodatkowo najsilniejsze ligi otrzymują prawo do wystawienia większej liczby drużyn z kolejnych miejsc (np. Hiszpania może ich mieć pięć, Niemcy i Anglia – po cztery, a Włochy, Portugalia i Francja – trzy). O tym, jak wysoki poziom prezentują te piłkarskie zmagania, świadczy fakt, że Polacy do fazy grupowej nie dostali się od 1996 do 2016 r.


Dwa najlepsze zespoły klubowe Europy zagrają na Millennium Stadium (Principality Stadium; pojemność 74,5 tys. osób). Stanowi on przede wszystkim obiekt reprezentacji Walii w rugby. Należy do Walijskiej Unii Rugby (Welsh Rugby Union – WRU) i przynajmniej raz w roku organizuje się na nim ważną imprezę w tej dyscyplinie sportu. Na stadionie odbywały się też mecze piłkarzy walijskiej drużyny narodowej, gale bokserskie, zawody żużlowe, koncerty największych światowych gwiazd sceny muzycznej, a także super odcinek specjalny rajdu Walii – Wales Rally GB (we wrześniu 2005 r. pierwszy raz ścigano się tu pod dachem). Ta arena powstała na potrzeby IV Pucharu Świata w Rugby w 1999 r.


Cardiff leży malowniczo nad rzeką Taff, u jej ujścia do Kanału Bristolskiego, zatoki Oceanu Atlantyckiego. W I w. n.e. założono tu warowne osiedle rzymskie, które było zamieszkane co najmniej aż do końca IV stulecia. Rzymianie opuścili miejscowy fort, kiedy ostatnie legiony otrzymały od cesarza Magnusa Maksymusa rozkaz wycofania się z prowincji Brytania. Później – od drugiej połowy XI w. – Cardiff mocno rozbudowywali Normanowie (już za panowania króla Anglii Wilhelma I Zdobywcy). Tutejszy port, znany jako Tiger Bay, przez wiele lat należał do największych na naszym globie. Warto tu zobaczyć m.in. biedną niegdyś dzielnicę Cardiff Docks zmienioną w Atlantic Wharf z luksusowymi domami i apartamentami, Wales Millennium Centre – wspaniałe centrum sztuki – i plac Roalda Dahla (Roald Dahl Plass), Ratusz w Cardiff w Cathays Park, gdzie w kwietniu 2007 r. Komitet Wykonawczy UEFA ogłosił, że Polska i Ukraina będą razem organizowały Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej w 2012 r., średniowieczny zamek Normanów (Cardiff Castle) czy uniwersytet (Cardiff University).


FINAŁ MISTRZOSTW EUROPY U-21 (KRAKÓW)


Zamek Normanów w Cardiff słynie z bogato zdobionej Sali Bankietowej

Banqueting Hall Cardiff Castle  Crown copyright 2013 Visit Wales
© CROWN COPYRIGHT (2013) VISIT WALES

Kraków zaprasza kibiców natomiast 30 czerwca 2017 r. na finał Mistrzostw Europy U-21 (UEFA Under 21 Championship Poland 2017). Do dawnej stolicy Polski prowadzi autostrada A4 (ciągnie się od granicy niemieckiej do ukraińskiej). Na dworcu Kraków Główny zatrzymują się pociągi z całego kraju oraz z zagranicy. Lotnisko w podkrakowskich Balicach obsługuje loty z Gdańska, Warszawy czy Szyman (Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury).


Europejskie mistrzostwa dla drużyn złożonych z piłkarzy w wieku do 21. roku życia przeprowadzone zostaną w dniach 16–30 czerwca 2017 r. w sześciu polskich miastach. Jednak najważniejsze mecze – jeden z półfinałów (drugi zaplanowano w odległych o niecałe 90 km Tychach) i finał – będą miały miejsce w Krakowie. Istnieje szansa, że zobaczymy na nich reprezentację Polski. Trener Biało-Czerwonych Marcin Dorna będzie mógł wystawić pięciu piłkarzy (urodzonych po 1 stycznia 1994 r.), którzy zasilili naszą kadrę na UEFA EURO 2016 we Francji, czyli Karola Linettego z Sampdorii, Bartosza Kapustkę z Leicester City, Mariusza Stępińskiego z FC Nantes, Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika – dwóch ostatnich z SSC Napoli.


To wiekowe małopolskie miasto od kilku lat zdobywa coraz większe doświadczenie w organizacji imprez sportowych i nie tylko. W lipcu br. gościło Światowe Dni Młodzieży. W najnowocześniejszej wielofunkcyjnej hali widowiskowo-sportowej w tej części Europy (TAURON Arena Kraków) rozgrywano mecze Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn 2016, Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014, odbywały się gale bokserskie i MMA (mieszanych sztuk walki) oraz liczne koncerty zagranicznych gwiazd. Spotkania Mistrzostw Europy U-21 zaplanowano na nowym, kameralnym i funkcjonalnym stadionie Cracovii (15 016 miejsc).


W Krakowie trzeba koniecznie zwiedzić Rynek Główny, Zamek Królewski na Wawelu i dawną dzielnicę żydowską Kazimierz. Warto przejść się Plantami i Bulwarami Wiślanymi, dotrzeć na Błonia, a także wspiąć się na ponad 34-metrowy Kopiec Kościuszki. W okolicy turyści wybierają się m.in. do historycznych kopalń soli w Wieliczce i Bochni oraz hitlerowskich obozów zagłady zespołu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.


SUPERPUCHAR UEFA (SKOPJE)

Na Superpuchar UEFA (UEFA Super Cup) w 2017 r. musimy udać się do Skopje. Wydarzenie to zaplanowano w macedońskiej stolicy na 8 sierpnia. Z Polski dostaniemy się tu samolotem tylko z przesiadką (tanie linie latają bezpośrednio np. z Berlina lub Bratysławy). Podróż autem z Warszawy zajmie nam cały dzień (ok. 1700 km).


Niektórym osobom miejsce wytypowane do rozegrania meczu może wydawać się nieco zaskakujące, tym bardziej, że to spotkanie pomiędzy triumfatorami Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA. Nie będzie więc przesadą uznać jego zwycięzcę za klubowego mistrza Europy. W tym roku Real Madryt pokonał po dogrywce w norweskim Trondheim Sevillę FC.


Skopje wypełniają niezliczone pomniki. Centrum miasta sprawia wrażenie nieco kiczowatego, a to ze względu na nagromadzenie różnorodnych obiektów, takich jak nowoczesne budynki ze szkła, ozdobne mosty z lampionami, olbrzymia fontanna z pomnikiem Wojownik na koniu (przedstawiającym Aleksandra Wielkiego), atrapy pirackich statków, kolorowa karuzela i gmachy z kolumnami. Prawdziwym miejscem z duszą jest Stary Bazar. Wieczorem przepięknie wyglądają pochodzący z czasów osmańskich Kamienny Most nad rzeką Wardar, potężna twierdza Skopsko Kale czy łuk triumfalny Porta Macedonia, ukończony w styczniu 2012 r. Poza tym znajdziemy tu też Dom Pamięci Matki Teresy z Kalkuty, która urodziła się 26 sierpnia 1910 r. w Skopje.


Macedończycy nie muszą z pewnością wstydzić się swojego stadionu. Choć z zewnątrz Narodowa Arena „Filip II Macedoński” (przebudowana w latach 2008–2013) może nie zachwyca, ale w środku robi duże wrażenie. Charakterystycznego wyglądu nadaje jej falisty kształt żółto-czerwonych trybun, które pomieszczą 33 460 widzów.


DANIA – POLSKA (KOPENHAGA)

Reprezentacje Danii i Polski spotkają się na meczu eliminacyjnym 1 września 2017 r. w Kopenhadze. Do duńskiej stolicy można wygodnie dojechać samochodem – odległość ok. 1 tys. km z Warszawy pokonamy w większości autostradami. Bezpośrednie połączenia do tej nadmorskiej metropolii obsługują lotniska w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu. Promy Polferries ze Świnoujścia kursują do Kopenhagi przez szwedzki Ystad.


Kopenhaski stadion Telia Parken, otwarty we wrześniu 1992 r., nie jest zwykłym obiektem piłkarskim. Odbywały się na nim w latach 2003–2014 turnieje Grand Prix Danii na żużlu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wokół boiska nie ma toru. Na czas zawodów murawę zasłaniano specjalnymi materiałami. Na nich usypywano sztuczną nawierzchnię, po której ścigali się żużlowcy. Warunki do oglądania meczów są znakomite – obiekt bez problemu pomieści 38 065 kibiców, a najbardziej oddalone miejsce siedzące od środka boiska dzieli niespełna 100 m. Na tym stadionie odbędą się cztery spotkania UEFA EURO 2020.


Po Kopenhadze najłatwiej (bo za darmo) poruszać się rowerami. Kilka tysięcy bezpłatnych jednośladów czeka w ponad 100 oznaczonych punktach. Jedną z największych atrakcji stolicy Danii są Ogrody Tivoli (Tivoli) – park rozrywki leżący w jej centrum, czy też XVII-wieczna dzielnica Christianshavn z licznymi kanałami i klimatyczna Christiania (znana także jako Wolne Miasto Christiania). Nie wypada również wrócić stąd bez zdjęcia przy znajdującym się w porcie pomniku Małej Syrenki (Den lille havfrue), postaci pochodzącej z baśni Hansa Christiana Andersena.     


ARMENIA – POLSKA (ERYWAŃ)

Jesienią, 5 października 2017 r. polscy piłkarze staną do rywalizacji z drużyną armeńską w Erywaniu. To chyba najbardziej egzotyczna podróż w naszym futbolowym przewodniku. Polskie Linie Lotnicze LOT oferują bezpośrednie przeloty do stolicy Armenii z lotniska w Warszawie. Można też najpierw dolecieć do Tbilisi w Gruzji i stamtąd transportem zbiorowym, tzw. marszrutkami, wyruszyć do Erywania (ok. 270 km).


Stadion Republikański imienia Wazgena Sarkisjana (zamordowanego w 1999 r. premiera kraju) raczej nie rzuci kibiców na kolana. Stanowi on jeden z najmniejszych obiektów, na których zagra w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018 reprezentacja Adama Nawałki (na niemal 14,5 tys. miejsc), ale atmosfera bywa na nim zazwyczaj gorąca. Będzie to dla Polaków przedostatnie spotkanie eliminacyjne (przed kończącym rywalizację meczem z Czarnogórą w dniu 8 października 2017 r. w Warszawie), więc może decydować o awansie do rozgrywek mundialowych w Rosji. Dodatkowo Polacy dwa razy wychodzili już na boisko w Erywaniu, ale w obu przypadkach nie udało im się odnieść zwycięstwa.


Stolica Armenii leży nad rzeką Hrazdan. Właściwie z każdego punktu widać tu najważniejszą dla Ormian górę Ararat (5137 m n.p.m.), obecnie położoną na terytorium Turcji, ok. 30 km od armeńskiej granicy. Jej ośnieżony szczyt bieleje na tle błękitnego nieba. Choć początki Erywania datuje się na VIII w. p.n.e., starożytnych zabytków zachowało się w nim niewiele. Warto odwiedzić XVIII-wieczny Błękitny Meczet, wspaniały Plac Republiki z Narodową Galerią Armenii i Muzeum Historii Armenii oraz wejść na tzw. Kaskady, czyli ozdobione rzeźbami 572-stopniowe schody o szerokości 50 m, pod którymi znajdują się spektakularne sale wystawowe (Muzeum Sztuki Cafesjiana). Większość zabudowań pochodzi z czasów komunistycznych. Wznoszono je często z różowego kamienia, dlatego miasto nie przytłacza smutną szarością. W stolicy założono także sporo malowniczych parków. Jeden z nich nazwano Parkiem Kochanków, bo stanowił popularne miejsce randek zakochanych par.

Artykuły wybrane losowo

Magia Peru

MARTA I WOJTEK DROZDOWSCY

 

Turystyka jest trzecim najważniejszym sektorem gospodarki Peru, zaraz po górnictwie i rybołówstwie. Kraj ten stanowi obecnie najchętniej odwiedzane państwo Ameryki Południowej. Machu Picchu, jezioro Titicaca czy rysunki z płaskowyżu Nasca (Nazca) są znane na całym świecie. Co tak naprawdę przyciąga tu co roku ponad dwa miliony turystów? Czy da się jeszcze w tym zgiełku odnaleźć ducha starożytnych Inków?

Gdy w 2007 r. Machu Picchu ogłoszono jednym z siedmiu nowych cudów świata, stało się jasne, że ta malownicza cytadela zmieni się szybko w największą atrakcję Peru. Od tego czasu obserwuje się tu zwiększony napływ turystów z całego świata. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że  państwo Peruwiańczyków to nie tylko słynne Machu Picchu. Ten wyjątkowo interesujący i piękny kraj oferuje zdecydowanie więcej. Swoim nieprzebranym bogactwem przyciąga rzesze ludzi, zapewniając im moc niezapomnianych wrażeń i przeżyć. Imponujące góry, wiecznie zielone lasy deszczowe, pływające wyspy na jeziorze Titicaca, wspaniałe plaże, monumentalne inkaskie miasta i twierdze, a przy tym unikatowe stroje, kultura i kuchnia – oto, co stanowi o magii Peru.

Więcej…

Mała wielka Malta

MARCIN „HUMBAK” JĘDRZEJCZAK

 

Leżąca na Morzu Śródziemnym, mniej więcej pośrodku między Gibraltarem a Izraelem, a także Sycylią i Tunezją, Malta jest dosyć dobrze rozwiniętym gospodarczo państwem, tysiąc razy mniejszym od Polski (316 km2 powierzchni). Nie uprawia się w nim ani warzyw, ani owoców, wycięto wszystkie oliwne drzewka, a jedyne, co pozostało, to winnice. Brak tu rzek czy jezior, deszcz pada rzadko i praktycznie nie ma słodkiej wody, znajdziemy za to mnóstwo zabytków. Dlatego kraj ten nazywa się często muzeum pod gołym niebem.

Wodę w miejscowym hotelu po przegotowaniu można śmiało wypić. Jej smak nie jest jednak źródlany, bowiem Maltańczycy pozyskują ją odsalając tę, której mają pod dostatkiem w morzu. Nad umywalką umieszczone są dwa krany – z jednego płynie gorąca, a z drugiego zimna woda. To jedna z pozostałości po Brytyjczykach, poprzednich władcach archipelagu.

Więcej…

Bliższe spotkanie z Węgrami

ANNA BUTRYM

www.annabutrym.pl

 

<< Na pytanie, co szczególnie zachwyca mnie w Węgrzech, odpowiadam niezmiennie od lat: przyroda, zabytki i kuchnia. Wydaje się, że to klasyczna trójka, jednak my, Polacy, znamy smaki Włoch, krajobrazy Grecji i atrakcje Hiszpanii, a o skarbach kraju tak bliskich nam Madziarów nie wiemy zbyt wiele. Dlatego jeśli ktoś marzy o odwiedzeniu miejsca, gdzie odpocznie w otoczeniu natury, pozna inspirującą kulturę oraz rozsmakuje się w lokalnych daniach i wyśmienitym winie, a przede wszystkim spotka ludzi o sercach otwartych dla polskich braci, powinien już teraz zacząć planować niezapomnianą i pełną wspaniałych odkryć podróż do niespełna dziesięciomilionowej ojczyzny Węgrów. >>

 

Widok na most Łańcuchowy (Széchenyiego) z balkonu Pałacu Greshama w Budapeszcie

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

Ciepłe relacje między naszymi narodami nie są kwestią jedynie zgodności charakterów. Gdy w 1370 r. w katedrze wawelskiej koronowano na króla Polski władcę Węgier Ludwika I Wielkiego (znanego u nas jako Ludwika Węgierskiego), oba kraje złączone zostały unią personalną. I choć niewiele osób pamięta o tym fakcie, warto mieć świadomość, że losy Węgrów i Polaków przeplatały się w przeszłości wielokrotnie.

Od Budapesztu, jednej z najpiękniejszych stolic świata, której urokiem zachwycają się rzesze turystów, dzieli nas niespełna półtoragodzinny lot z Krakowa lub Warszawy. Czy trzeba lepszego pretekstu, aby zaplanować choćby weekendowy pobyt na gościnnych Węgrzech? Naszą przygodę zacznijmy zatem od samego Budapesztu, którym nie sposób się rozczarować.

 

ZACHWYCAJĄCY BUDAPESZT

Najważniejsze zabytki i atrakcje węgierskiej stolicy, podzielonej Dunajem na górzystą, spokojną Budę i płaski, rozrywkowy Peszt, znajdują się w centrum miasta, zwiedzać warto więc głównie na piechotę, żeby móc dobrze przyjrzeć się zbliżonej do wiedeńskiej architekturze. Na wznoszącą się nad rzeką sylwetkę Budy składa się przede wszystkim rozległe Wzgórze Zamkowe z urokliwymi kamieniczkami starówki, białą Basztą Rybacką (Halászbástya) i Kościołem Macieja (Mátyás-templom), krytym kolorową dachówką, a także Wzgórze Gellérta (Gellérthegy), skąd rozciąga się najpiękniejsza panorama miasta i słynnych mostów. Magicznie oświetlone centrum warto podziwiać również wieczorami, spacerując naddunajskim bulwarem lub delektując się węgierską kolacją przy świecach na pokładzie rejsowego statku.

Szczególne wrażenie po stronie peszteńskiej robi Parlament (Országház), należący do największych na świecie. Jego jasna sylwetka pojawia się na większości zdjęć ze stolicy. Na lewym brzegu Dunaju znajduje się także druga największa na naszym globie i największa w Europie synagoga, a obok niej bije turystyczne i rozrywkowe serce miasta – dzielnica klubów, pubów i restauracji. Trzecia ikona Pesztu to Bazylika św. Stefana (Szent István-bazilika), wyznaczająca maksymalną wysokość budynków w centrum – Budapeszt zaskakuje brakiem drapaczy chmur i uporządkowaną zabudową. Jednak i po stronie peszteńskiej można podziwiać panoramę stolicy, np. z wieży bazyliki, licznych sky-barów czy wagonika BudapestEye.

Peszt słynie też z popularnych ulic. Równoległa do Dunaju Váci (Váci utca) jest ponad kilometrowym, turystycznym deptakiem, kuszącym tysiącami mniej lub bardziej oryginalnych pamiątek i przysmaków. Prawdziwą perełkę stanowi długa aleja Andrássyego (Andrássy út), wiodąca do placu Bohaterów (Hősök tere) i Lasku Miejskiego (Városliget), pełnego atrakcji dla całej rodziny. Do tych dwóch miejsc warto jednak podjechać najstarszym metrem na kontynencie, które zachowało swój urok sprzed ponad 120 lat.

Po intensywnym dniu można odpocząć na Wyspie Małgorzaty (Margitsziget) – to prawdziwa oaza zieleni pośrodku Dunaju, idealna na piknik, z przyciągającą turystów grającą fontanną. Słodkiemu lenistwu oddamy się też w zabytkowych kąpieliskach (Széchenyi gyógyfürdő, Gellért gyógyfürdő, Király gyógyfürdő). Z całą rodziną warto udać się do jednego z największych krytych parków wodnych w Europie, należącego do nowoczesnego kompleksu Aquaworld Resort Budapest, gdzie czeka na nas 19 basenów i 11 zjeżdżalni. Gdy dzieci będą szaleć w wodzie, dorośli mogą skorzystać z luksusowego, trzypoziomowego Oriental Spa. Chwila odpoczynku przyda się z pewnością przed odkrywaniem kolejnych atrakcji Węgier.

 

Pięknie oświetlone Zamek Budański na Wzgórzu Zamkowym i most Łańcuchowy

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

WAKACJE MARZEŃ

Jest coś, czego Węgrzy zazdroszczą Polakom – to dostęp do morza. Nie wiem jednak, czy w referendum nie oddalibyśmy im chłodnego i kapryśnego Bałtyku za największe (ok. 600 km² powierzchni) jezioro Europy Środkowej: ciepły, czysty i szmaragdowy Balaton, cel letnich wycieczek Madziarów, nazywany przez nich samych węgierskim morzem. Gdy w dodatku weźmiemy pod uwagę, że średnia temperatura wody w lecie wynosi w nim 23°C, a pod względem liczby słonecznych godzin ten region nie ustępuje Riwierze Francuskiej, to wakacje na Węgrzech zaczynają plasować się na szczycie podróżniczej listy marzeń. Co więcej, niejednokrotnie znajdziemy w tym rejonie oferty pobytu korzystniejsze cenowo niż w przypadku polskiego wybrzeża czy pojezierzy.

Zróżnicowana głębokość Balatonu sprawia, że panują tu idealne warunki zarówno dla miłośników sportów wodnych, żeglarzy czy wędkarzy, jak i rodzin z dziećmi (w południowej części płycizna sięga nawet 300 m w głąb jeziora). Pomysłów na spędzenie niezapomnianych, spokojnych lub szalonych wakacji w tej okolicy jest tak wiele, że nigdy nie potrafię polecić konkretnej miejscowości. Jezioro okala cały łańcuch miast i miasteczek, w których znajdziemy mnóstwo zróżnicowanych atrakcji, kilka perełek postaram się jednak wyłowić.

Nad Balatonem koniecznie trzeba skosztować miejscowej zupy rybnej (halászlé), bo przepis na ten niekwestionowany symbol madziarskiej kuchni różni się w zależności od regionu. Na deser proponuję zjeść „łabędzia” (hattyú). Pod tą nazwą kryje się rodzaj pączka o kształcie tych powszechnie zdobiących jezioro ptaków, których karmienie staje się niemal codziennym rytuałem dla wielu rodzin podczas długich, relaksujących spacerów.

 

Dzieje neobarokowego pałacu Festeticsów w Keszthely nad Balatonem sięgają 1745 r.

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

MORZE ATRAKCJI

Szczególnie wartym uwagi rejonem w tych stronach jest zachodnia część Balatonu, gdzie znajduje się choćby słynne Keszthely, nierozerwalnie związane z dziedzictwem jednego z najznamienitszych węgierskich rodów arystokratycznych – rodziną Festeticsów. Nieprzypadkowo jego miasto partnerskie stanowi m.in. Łańcut, także słynący z wyjątkowej rezydencji magnackiej i angielskiego parku. Neobarokowy pałac w Keszthely (Festetics-kastély), w którym mieści się dziś muzeum (Helikon Kastélymúzeum) i zachowała się niespotykana w skali kraju biblioteka, to najczęściej odwiedzany tego typu obiekt na Węgrzech. W tutejszym mauzoleum znajdziemy kolejny akcent polski: spoczywają w nim szczątki arystokratki z Polski, Marii von Haugwitz (1900–1972), matki jednego z ostatnich żyjących potomków Festeticsów. W całym mieście i okolicy istnieje niewiele takich zabytków czy miejsc, których powstania nie zainicjowałby słynny magnacki ród. Na terenie pałacowego parku rozpoczyna się również trasa kulturalno-historycznego spaceru, prezentującego losy i spuściznę ośmiu pokoleń rodziny Festeticsów, wiodąca przez Keszthely i nad brzeg Balatonu. W jego trakcie mamy możliwość podążać śladami, jakie zostawili po sobie członkowie rodu, poznać historię ich życia i dowiedzieć się, jak znaczącą rolę odgrywali na Węgrzech. Nie brakuje opowieści o wspaniałych ślubach, znamienitych gościach, wspieraniu nauki czy magnackich rozrywkach.

W Keszthely nie ma czasu na nudę. Po zwiedzeniu pałacu i przygotowanych przez Muzeum Pałacowe Helikon (Helikon Kastélymúzeum) ekspozycji – wystawy powozów (hintókiállítás), wystawy myśliwskiej (vadászati kiállítás) i wystawy historycznych modeli kolejek (történelmi modellvasút kiállítás) – oraz odnowionego zaledwie kilka lat temu historycznego centrum czeka na nas ogrom fascynujących muzeów: Cadillaca (Cadillac Múzeum), Zabawek (Játékmúzeum), Marcepana (Marcipán Múzeum), Tortur (Horrorárium és Kínzó múzeum), Nostalgii i Kiczu (Nosztalgia Múzeum – Látványtár és giccs múzeum), Lalek i Strojów Ludowych (NépviseletesBabamúzeum), Radia i Telewizji (Rádió és Televízió Múzeum). Są tu również panoptika: historyczne i erotyczne oraz wyjątkowa w skali światowej makieta budapeszteńskiego Parlamentu, budowana przez 14 lat z 4,5 mln ślimaczych muszli (Csigaparlament).

W samym Keszthely i jego sąsiedztwie nie tylko przeniesiemy się do przeszłości, ale także wypoczniemy aktywnie na wysokim poziomie. I to dosłownie, bo tutejsze gęsto zalesione pogórze usiane jest licznymi wieżami obserwacyjnymi, z których podziwiać można piękno całej okolicy. Dobrze oznakowane szlaki wiodą od jednego punktu widokowego do drugiego – w trakcie takiej wyprawy koniecznie trzeba wejść na wieżę noszącą znane nam już nazwisko Festeticsów, z której rozpościera się wspaniała panorama balatońskiej zatoki. Warto odszukać również punkt Szép-kilátó. Przymiotnik „piękny” (szép) w swojej nazwie zawdzięcza on rozciągającemu się stąd zachwycającemu widokowi, stanowiącemu natchnienie dla niejednego poety i malarza.

 

WERSJA MINI

Z ogromnym Balatonem sąsiaduje jego miniatura, czyli Mały Balaton (Kis-Balaton), którego obszar w większości został objęty ochroną, głównie ze względu na występujące tu ptactwo. W okolicy jeziora zobaczymy całoroczną stację obrączkowania, ptasią klinikę oraz unikatowe zbiory gniazd i jajek. Ze ścieżek edukacyjnych i punktów widokowych można obserwować nie tylko ptaki, ale też wiele innych gatunków zwierząt, zamieszkujących okoliczne dziewicze lasy.

Mały Balaton nie byłby jednak prawdziwie węgierski, gdyby w jego rejonie nie znajdowały się gorące źródła. W niedalekim miasteczku Zalakaros działa kompleks basenów z wodami termalnymi o wyjątkowym na skalę europejską składzie i właściwościach leczniczych. To znakomite miejsce dla całej rodziny – czekają w nim zarówno atrakcje dla maluchów, jacuzzi dla marzących o relaksie dorosłych, jak i zjeżdżalnie (Magic Tunnel, Rafting-Inga, Ufo, Kamikaze i Turbo), które powinny zadowolić nawet najbardziej wybrednych miłośników wrażeń podnoszących poziom adrenaliny.

 

WIZYTA W JASKINIACH

Na stosunkowo niewielkich Węgrzech istnieje tak dużo możliwości zrelaksowania się w ciepłych bądź zimnych wodach, że jeśli wpiszemy w wyszukiwarkę hasło „Tapolca” i „jaskinie”, to na liście wyników znajdziemy dwa różne miejsca: termalne baseny w grotach w Miszkolcu (Miskolc-Tapolca) oraz nadbalatońskie miasteczko Tapolca, idealne na niezapomniany odpoczynek. W tym drugim można nie tylko skorzystać z kąpieli w gorących źródłach, ale również przeżyć wyjątkową przygodę – wyprawę łódką po podziemnym jeziorze, położonym w rozciągającym się pod miejską zabudową systemie jaskiń. Towarzysząca tej atrakcji wystawa pozwala lepiej poznać tajemnice tego ukrytego świata. Dzień spędzony w Tapolcy warto zwieńczyć lampką regionalnego wina w jednej z piwniczek ulokowanych pod domami w centrum miasta.

 

ZAPACH LAWENDY

Miejscem, gdzie powracam podczas każdej, nawet najkrótszej wycieczki nad Balaton, jest miasteczko Tihany, nieodłącznie związane z dwoma symbolami regionu – górującym nad okolicą opactwem benedyktynów i polami lawendy. Miejscowość zachwyca imponującym widokiem na jezioro, które stąd rzeczywiście wygląda jak morze. Tihany kusi echem odbijającym się od murów klasztoru, wiankami papryczek, oryginalną ceramiką, bogactwem obłędnie pachnących produktów z lawendą i warzonym przez zakonników lawendowym piwem.


RAJ DLA ROWERZYSTÓW

Balaton powinien koniecznie znaleźć się na liście marzeń rowerzystów. Całe jezioro okala świetnie przygotowana i chwalona przez cyklistów trasa, ciągnąca się przez ok. 200 km. Wycieczkę wokół Balatonu można rozszerzyć o wyprawy po okolicznych winnicach (należących m.in. do słynnego obszaru winiarskiego Badacsony, porównywanego przez wielu do Toskanii) i na liczne festiwale.

Dla tych, którzy wolą mniej intensywne przejażdżki, w zachodnim regionie balatońskim przygotowano wyjątkową w skali kraju ofertę. W biurach informacji turystycznej (Tourinform) można wypożyczyć rower, który po zwiedzaniu miasta lub okolicy oddaje się w tym samym lub kolejnym punkcie informacyjnym. Stacje rozmieszczono w atrakcyjnych dla turystów lokalizacjach, punkty serwisowe zorganizowano w przyjaznych cyklistom miejscach, takich jak restauracje czy pensjonaty, stworzono 12 oznaczonych szlaków, udostępniono darmowe mapy i specjalną infolinię telefoniczną, postawiono tablice informacyjne oraz zadbano o schronienie w razie deszczu. Dzięki takim udogodnieniom aż trudno nie skusić się na aktywne spędzanie czasu i odkrywanie nadbalatońskich krajobrazów na dwóch kółkach. Warto więc zostawić samochód i wyruszyć rowerem na wyprawę od plaży do plaży i od muzeum do muzeum, w okolicy wielkiego Balatonu i jego miniatury, Małego Balatonu.

 

WYJĄTKOWA ATRAKCJA

Wspomniana trasa dla rowerzystów zawiedzie nas także do Hévíz, położonego zaledwie kilka kilometrów od wspaniałego Keszthely i również związanego z Festeticsami. Miasteczko słynie jednak przede wszystkim ze stworzonej przez naturę wyjątkowej atrakcji, przyciągającej rocznie milion gości z 42 krajów, czyli największego na świecie dostępnego dla kąpielowiczów naturalnego jeziora termalnego o powierzchni 4,44 ha. Można z niego korzystać o każdej porze roku: zimą temperatura wody wynosi ok. 24°C, a latem dochodzi nawet do 38°C.

Nie wszyscy lubią kąpiel w jeziorze z powodu powolnej wymiany wody. Hévíz to jednak nie dotyczy, ponieważ ciągłe wirowanie w zbiorniku zapewnia całkowitą jej wymianę co 72 godz. Dodatkowo nieustanne wzbijanie się ciepłej wody do góry daje przyjemne uczucie naturalnego masażu. Ze względu na sprzyjającą kąpielom temperaturę jeziora cieszy się ono popularnością przez cały rok. Niektórzy turyści chętniej ściągają tu w chłodniejsze miesiące, gdy kąpielisko spowijają obłoki pary, bo wdychanie unoszącego się nad taflą powietrza wypełnionego mikroelementami ma dobroczynny wpływ na organizm.

 

Hévíz, największe na świecie dostępne dla kąpielowiczów naturalne jezioro termalne

© HÉVÍZI TURISZTIKAI NONPROFIT KFT.

 

BŁOGI WYPOCZYNEK

Nad Hévíz w nie mniejszym stopniu przyciąga jego przepiękne położenie oraz fakt, że lecznicze kąpiele bierze się wśród kwiatów, a dokładniej – indyjskich czerwonych lilii wodnych. Warto jednak pamiętać, że to naturalny zbiornik, którego głębokość sięga 38 m i już nawet 2 m od brzegu woda potrafi nas zakryć po czubek głowy, dlatego ta atrakcja nie jest polecana dla dzieci. Rodzinom tę niedogodność wynagrodzi wizyta w kompleksie spa. Można w nim zrelaksować się w jacuzzi, oddać się w ręce jednego ze 100 masażystów, wyspecjalizowanych w technikach z całego świata, uprawiać sporty wodne czy skorzystać z oferty nowoczesnej strefy wellness, gdzie czekają kriokomory i zabiegi laserowe.

Wybór obiektów hotelowych odpowiednich na dłuższy odpoczynek jest naprawdę szeroki. W bazie noclegowej znajduje się ok. 10 tys. miejsc, które oferowane są zarówno przez pensjonaty, jak i 5-gwiazdkowe hotele. Po uzdrawiających ciało i duszę kąpielach w jeziorze (ze względu na temperaturę wody nie powinny przekraczać półtorej godziny w ciągu dnia) można przedłużyć chwile relaksu muzycznymi seansami w saunie, zajęciami jogi, wizytą w parku linowym, wycieczkami po okolicy (pieszymi, rowerowymi lub segwayem) czy nawet lotami balonem. Idealnym zwieńczeniem dnia będzie z pewnością typowo węgierska atrakcja, czyli degustacja win z całego kraju i samego regionu balatońskiego.

 

WIELOWIEKOWA TRADYCJA

Podczas poznawania uroków okolicy warto zainteresować się początkami uzdrowiska. Swój rozwój zawdzięcza ono hrabiemu Györgyowi Festeticsowi (1755–1819), który w 1795 r. rozpoczął jego budowę w oparciu o kuracyjne właściwości tego miejsca. Kąpielisko stopniowo zdobywało coraz większe uznanie, a wzrostowi popularności towarzyszyło ciągłe poszerzanie i uwspółcześnianie oferty leczniczej i wypoczynkowej, nierozłącznie związanej z największą tutejszą naturalną atrakcją, jaką jest jezioro termalne. Dziś Hévíz to współczesny, komfortowy kurort, w którym gdzieniegdzie znajdziemy jeszcze pamiątki z przeszłości. Niezmienna pozostała choćby część elementów architektonicznych uzdrowiska, jak strzegące wejścia dwa gryfy, wykonane na zlecenie rodziny Festeticsów. Jak głosi legenda, rzeźby przemówią, jeśli pomiędzy nimi przejdzie ktoś, kto nie przeżył miłosnej przygody podczas pobytu w tej miejscowości – to jednak, zdaniem miejscowych, nigdy jeszcze się nie zdarzyło.

 

CUDOWNA MOC

Z jeziorem związanych jest też kilka innych legend i podań o cudownych właściwościach lokalnych wód. Jedna z nich, pochodząca jeszcze z czasów rzymskich, głosi, że dające początek Hévíz źródło wytrysnęło dzięki modlitwie pewnej chrześcijanki, piastunki sparaliżowanego dziecka. Lecznicze wody uzdrowiły chłopca – był nim sam Teodozjusz I Wielki (347–395), ostatni władca wschodniej i zachodniej części cesarstwa rzymskiego, który uczynił chrześcijaństwo religią państwową. Wiele innych podań, zarówno z czasów starożytnych, jak i średniowiecznych, przywołuje kolejne przykłady uzdrawiających i odmładzających mocy jeziora. Nieustannie narzekająca na reumatyzm żona rzymskiego skryby Dubiusa pozbyła się nie tylko tej dolegliwości, ale i innych oznak upływającego czasu dzięki kąpieli w Hévíz, do której namówił ją mąż, obserwujący wcześniej na spacerach, jak okoliczne zwierzęta leczą obolałe kończyny w charakterystycznie pachnącej wodzie. Kilkanaście wieków później zastępca kapitana na zamku Pápa usłyszał od Cyganki, że bitwę z Turkami wygra tylko wtedy, jeśli uprzednio wykąpie się w niezwykłym jeziorze. Péter Huszár poszedł za radą kobiety i rzeczywiście pokonał niełatwego przeciwnika. Cudowne właściwości tutejszych wód uratowały też małżeństwo sparaliżowanej od pasa w dół Kláry Pethő i Sándora Reziego. Im również z pomocą przyszła pewna Cyganka, doradzając młodej mężatce częste kąpiele w jeziorze, dzięki którym dziewczyna całkowicie ozdrowiała.

RELAKS W TERMACH

Nieustającą popularnością wśród Polaków cieszy się od wielu lat słynne uzdrowisko Hajdúszoboszló. Ja jednak uważam, że warto wciąż odkrywać inne, nie mniej atrakcyjne węgierskie kurorty, takie jak choćby drugi największy w kraju kompleks basenów termalnych w miejscowości Bük. Jeśli ktoś chce z kolei połączyć odpoczynek w gorących źródłach, korzystanie z leczniczego wpływu uzyskanych z nich kryształków i zabawę w parku wodnym ze zwiedzaniem świetnie zachowanego średniowiecznego zamku, powinien koniecznie odwiedzić Sárvár.

 

TO NIE WSZYSTKO

Po spędzeniu kilku dni na podziwianiu zabytków stolicy i odwiedzinach w mniejszych miastach, relaksie w łaźniach termalnych i wypłynięciu na wody węgierskiego morza wydawać by się mogło, że poznaliśmy Węgry już dość dobrze. Nic bardziej mylnego – te doświadczenia odsłaniają zaledwie ułamek bogactwa, jakim wita nas kraj bratanków. Przyjrzyjmy się więc jeszcze kilku atrakcjom, choć zapewniam, że do ojczyzny Madziarów można powracać wiele razy i podczas każdej wizyty odkrywać kolejne powody do zachwytu i ponownego przyjazdu.

 

NIEZAPOMNIANE SMAKI

Magiczną siłę przyciągania ma w sobie chociażby węgierska kuchnia – nielekka, to prawda, bo wykorzystująca smalec i pełnotłustą śmietanę, za to pełna aromatycznej, słodkiej czerwonej papryki (pikantną każdy dodaje według swojego gustu) i dojrzewających w słońcu warzyw, najczęściej duszonych lub gotowanych, stawiająca na sycące potrawy i pyszne desery. Tradycyjna zupa gulaszowa (gulyásleves), pörkölt (nazywany w Polsce gulaszem) oraz dobrze nam znane leczo (lecsó) to zaledwie początek listy dań, których koniecznie trzeba spróbować. Nie należy jednak szukać tutaj placka po węgiersku, bo to nasz rodzimy wymysł – jeśli chcemy chwycić na szybko coś treściwego, powinniśmy sięgnąć po madziarski fast food, czyli langosza (lángos). Smakowity węgierski obiad warto zakończyć słodkimi naleśnikami à la Gundel, purée z kasztanów lub tortem Dobosa, a jeśli je się w biegu, można kupić kurtoszkołacza (kürtőskalács) – kominowe ciasto obtoczone w różnych posypkach.

 

WINO KRÓLÓW

Na liście największych skarbów Madziarów bogactwo kulinarnych tradycji ustępuje pierwszeństwa jedynie mnogości wspaniałych win, wytwarzanych z miłością w 22 regionach winiarskich dzięki sprzyjającemu klimatowi, odpowiednim glebom i dużemu nasłonecznieniu. Każdy z łatwością odnajdzie na Węgrzech swój ulubiony trunek, jednak prawdziwą perłą w koronie jest tokaj aszú (tokaji aszú). Jeżeli ktoś gustuje w mocnych alkoholach, powinien spróbować węgierskiej wódki na owocach – palinki – oraz Unicum, gorzkiego likieru ziołowego o magicznej mocy, który można pić i jako aperitif, i jako lekarstwo, gdy zje się zbyt wiele dokładek madziarskich przysmaków.

 

FASCYNUJĄCY BEZKRES

Wytrawny podróżnik sprytnie połączy rozsmakowywanie się w lokalnej kuchni z poznawaniem kolejnych atrakcji Węgier. W jego planach znajdzie się więc prawdopodobnie wycieczka do największego (zajmującego powierzchnię 82 tys. ha) i najstarszego w kraju (założonego w 1973 r.) Parku Narodowego Hortobágy (Hortobágyi Nemzeti Park). Można w nim podziwiać bezkresną równinę, zwaną pusztą, i przenieść się w czasie dzięki kultywowanym tu zwyczajom węgierskich pasterzy. Kto zawita do tej krainy, spotka madziarskich kowbojów, da się omamić fatamorganie, będzie miał szansę obserwować mnóstwo gatunków ptaków i zobaczy słynne węgierskie zwierzęta hodowlane, m.in. bydło węgierskie szare (magyar szürkemarha), długowłose świnie – mangalice – czy znane na całym świecie rasy psów, spośród których serca Polaków niejednokrotnie już podbił puli, czyli pokryty dredami pies mop.

 

MIASTA I GÓRY

Z regionu Hortobágy w kilka chwil można dotrzeć do Debreczyna (Debrecen), drugiego największego miasta Węgier, które już na początku zaskoczy nas niewielką liczbą mieszkańców (nieco ponad 200 tys.) w porównaniu do stolicy (niemal 2 mln ludzi). Kolejny urok tego kraju polega właśnie na tym, że znajduje się w nim dużo niewielkich miast i miasteczek. Segedyn (Szeged), Pecz (Pécs), Székesfehérvár, Veszprém, Eger, Vác, Szentendre czy Ostrzyhom (Esztergom) to tylko kilka miejsc idealnych dla tych, którzy cenią połączenie bogatej historii i spokojnej atmosfery niezatłoczonych miejscowości.

Jeśli jednak po płaskim i nizinnym krajobrazie puszty będziemy mieli ochotę na pewną odmianę, zawsze możemy wybrać się na wycieczkę do Wyszehradu (Visegrád). Z murów tutejszego zamku, który odegrał znaczącą rolę w dziejach Polski i Węgier, rozpościera się przepiękna panorama Zakola Dunaju (Dunakanyar). Ciekawą propozycją jest też trekking po paśmie Mátra lub Górach Bukowych. Choć nie są tak wysokie jak polskie (najwyższy szczyt Węgier – Kékes – wznosi się na 1014 m n.p.m.), potrafią zachwycić niejednego miłośnika górskich wędrówek.

 

NA POŻEGNANIE

Do domu warto zabrać ze sobą z Węgier takie przysmaki i pamiątki, które już za chwilę skłonią nas do planowania kolejnej wizyty w kraju Madziarów. Aromatyczne salami, butelka wspaniałego i niedrogiego wina, łagodna lub pikantna, ale zawsze soczyście czerwona papryka, fantazyjne marcepany, przepiękna porcelana z Herend, słynne na cały świat hafty z naddunajskiej Kalocsy czy bogracz (bogrács), kociołek do powieszenia nad ogniskiem, sprawią, że powracanie w te strony stanie się uzależnieniem i największą przyjemnością. Dlaczego jestem tego tak pewna? Bo moja miłość do węgierskiej kultury, kuchni i krajobrazów pozostaje głęboka i niezmienna od kilkunastu lat, a i tak każdego dnia przekonuję się, jak wiele mam jeszcze do odkrycia.

 

Wydanie Lato 2018