BARBARA TEKIELI

 

Regeneracja sił w bliskości z naturą, podziwianie wyjątkowych krajobrazów i pięknej architektury przy jednoczesnym dbaniu o zachowanie harmonii ciała i ducha, a do tego aktywny udział w wydarzeniach kulturalnych – oto nowe spojrzenie na leczenie uzdrowiskowe w Polsce oraz u naszych sąsiadów i bratanków: na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach. Odpoczynek w miejscowościach kuracyjnych, najczęściej malowniczo położonych, nabiera dziś nieco innego charakteru. Współczesne uzdrowiska znakomicie łączą dwie funkcje: leczenie wielu schorzeń i chorób cywilizacyjnych oraz oferowanie zabiegów odnowy biologicznej. Kuracjusze nie ograniczają się wyłącznie do korzystania z terapii rekomendowanych przez lekarzy. Chcą odbyć kurację w miejscach atrakcyjnych turystycznie i połączyć ją z wypoczynkiem, poznawaniem historii regionu, dbaniem o kondycję fizyczną czy urodę, a nawet delektowaniem się specjałami lokalnej kuchni. Mnóstwo komfortowych ośrodków oferuje swoim gościom popularne ostatnio pakiety ekologiczne i usługi z zakresu medycyny naturalnej. W większości uzdrowisk powstają luksusowe centra spa i wellness proponujące zabiegi na najwyższym światowym poziomie. Poza tym w wielu z nich odbywają się ciekawe wydarzenia kulturalne lub sportowe.

 

Polskie miejscowości uzdrowiskowe (obecnie jest ich w naszym kraju 45) mogą śmiało konkurować z najlepszymi tego typu ośrodkami w Europie i to nie tylko pod względem cenowym. Wyróżnia je wysoka jakość usług i ich różnorodność, znakomicie przygotowana kadra medyczna, wspaniałe położenie w interesujących przyrodniczo i krajobrazowo rejonach, stosowanie do zabiegów naturalnych produktów leczniczych (takich jak borowiny czy algi) i niezwykła moc wód mineralnych. 

 

Oprócz polskich uzdrowisk wielu Polaków wybiera te u naszych sąsiadów. Najczęściej udają się na Litwę i Słowację, do Czech, a nawet nieco dalej, bo na gościnne Węgry. Wszędzie mogą liczyć na profesjonalne usługi i znakomite warunki do podreperowania zdrowia.

 

KRYNICA-ZDRÓJ

 

DSC 6051

Czarny Potok Resort & Spa – bogaty wybór masaży w Centrum Aqua & Wellness

© HOTEL CZARNY POTOK RESORT & SPA KRYNICA-ZDRÓJ

 

Na południu Polski, w Beskidzie Sądeckim leży Krynica-Zdrój. Z tą miejscowością związany był malarz prymitywista Epifaniusz Drowniak, czyli Nikifor Krynicki (1895–1968). Uzdrowisko funkcjonuje w tym miejscu już od ponad 220 lat. Jego rozwinięciu przysłużył się austriacki urzędnik Franciszek Stix von Saubergen, który pod koniec XVIII w. postanowił wybudować obiekty lecznicze i ujęcia wód. W 1808 r. powstała w Krynicy-Zdroju pijalnia Słotwinka. Przełomowymi wydarzeniami dla miejscowości stały się przyjazd profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednego z twórców polskiej balneologii, Józefa Dietla (1804–1878) orazosiedlenie się tuznanego w Europie ginekologa-położnika Mieczysława Dukieta (1899–1983), który zasłynął wyleczeniem z niepłodności wielu kobiet, w tym księżniczki Juliany (1909–2004), przyszłej królowej holenderskiej, odbywającej w tym rejonie podróż poślubną. Doskonałą promocję na świecie zapewnił uzdrowisku też słynny tenor Jan Kiepura (1902–1966). Wielokrotnie odwiedzał on to miejsce wraz ze swoją węgierską żoną Márthą Eggerth (1912–2013) i wybudował tutejszą willę Patria. Od ponad 50 lat w połowie sierpnia Krynica-Zdrój gości Festiwal im. Jana Kiepury. W tym roku odbędzie się 51. jego edycja (w dniach 12–19 sierpnia).

 

Dziś dzięki środkom unijnym ta malownicza miejscowość dynamicznie się rozwija. Swoją infrastrukturę przygotowuje do potrzeb nie tylko kuracjuszy, lecz także turystów, których ciągle przybywa. Plany rozwoju uzdrowiska do 2020 r. są imponujące. W ramach zwiększenia atrakcyjności turystycznej regionu ma powstać Park Etnograficzny i Centrum Dziedzictwa Łemkowskiego. Zaplanowano również realizację kompleksowego programu rewitalizacji miasta, budowę aquaparku i ścieżki rowerowej o długości 230 km, łączącej miejscowości uzdrowiskowe usytuowane w dolinie Popradu po polskiej i słowackiej stronie. W 2017 r. swoje 20-lecie obchodzi kolejka gondolowa na Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.), najwyższy szczyt Pasma Jaworzyny w Beskidzie Sądeckim. 

 

Dzięki nowoczesnej bazie sanatoryjnej i renomowanym hotelom z centrami spa i wellness, takim jak 4-gwiazdkowy Czarny Potok Resort & Spa (szczycący się rozbudowanym luksusowym Centrum Aqua & Wellness, zajmującym aż cztery poziomy), Hotel Spa Dr Irena Eris, Hotel Prezydent Medical Spa & Wellness czy funkcjonujący od 1924 r. Pensjonat Małopolanka & Spa, oferującym usługi na światowym poziomie, sezon w Krynicy-Zdroju trwa praktycznie przez cały rok. Można tu korzystać ze specjalnych pakietów, dostosowanych nawet do najbardziej wyszukanych gustów, odbyć konsultacje z najlepszymi specjalistami w dziedzinie kosmetologii i rehabilitacji, spróbować dań znakomitej autorskiej kuchni. To wszystko sprawia, że polskie uzdrowisko dorównuje najlepszym kurortom europejskim.

 

W Krynicy-Zdroju leczy się głównie choroby gastrologiczne, urologiczne, ginekologiczne, reumatologiczne, neurologiczne i narządu ruchu, zaburzenia krążenia obwodowego oraz cukrzycę. Baza zabiegowa uzdrowiska składa się z pięciu oddziałów rozmieszczonych w czterech obiektach sanatoryjnych i Starych Łazienkach Mineralnych. W 2015 r. w tych ostatnich oddano do użytku kriokomorę ogólnoustrojową oraz salę gimnastyczną wyposażoną w nowoczesny sprzęt sportowy. Rok później w Nowym Domu Zdrojowym został otwarty nowy gabinet do okładów borowinowych i krioterapii miejscowej.

 

Zabiegami, które wyróżniają Krynicę-Zdrój na tle innych uzdrowisk, są kąpiele mineralne kwasowęglowe mokre. Używa się do nich wanien miedzianych wypełnionych wodą mineralną (z naturalnym dwutlenkiem węgla) podgrzewaną parą wodną. Kąpiele kwasowęglowe suche natomiast wykonuje się z zastosowaniem naturalnego dwutlenku węgla pozyskiwanego przy wydobyciu wody leczniczej Zuber. Innym bardzo istotnym zabiegiem są zawijania borowinowe całkowite i częściowe zalecane w chorobach reumatycznych, stanach pourazowych i pozapalnych kości, okostnej, stawów, tkanek okołostawowych, ścięgien, mięśni, tkanki łącznej, naczyń krwionośnych obwodowych, nerwobólach i zespołach bólowych w przebiegu choroby zwyrodnieniowej kręgosłupa, zrostach otrzewnej, przewlekłych stanach zapalnych pęcherzyka żółciowego, wątroby, jajników i tkanek w ich sąsiedztwie oraz chorobach typowo ginekologicznych.

 

Krynica-Zdrój zyskuje coraz większą popularność również dzięki odbywającym się w niej wydarzeniom, takim jak wrześniowe Forum Ekonomiczne i Festiwal Biegowy czy wspomniany już sierpniowy Festiwal im. Jana Kiepury. Jednak najlepszą promocję zapewniają jej stali kuracjusze, wśród których jest wielu gości zagranicznych, wracających tutaj ponownie.

 

UNIEJÓW

 

To jedyne w Polsce uzdrowisko termalne przyciąga bogatą ofertą turystyczną i źródłami o temperaturze ok. 68–70°C, znajdującymi się na głębokości ponad 2 tys. m. Zawierają one np. jod, dzięki czemu można się tutaj poczuć jak nad morzem.

 

Największą atrakcją Uniejowa jest położony u podnóża XIV-wiecznego Zamku Arcybiskupów Gnieźnieńskich kompleks termalno-basenowy. Na obiekt składają się m.in. strefa kąpielowa wewnętrzna i zewnętrzna, strefa masażu i relaksu oraz saun. Baseny na świeżym powietrzu połączone są z krytymi i zasilane leczniczą solanką termalną, dzięki czemu niezależnie od pogody można korzystać z dobrodziejstwa natury przez cały rok. Do zbiorników zewnętrznych wpływa się bezpośrednio z hali basenowej, w której zaprojektowano basen solankowo-uzdrowiskowy z ciepłą wodą oraz oddzielny basen wewnętrzny z częścią rekreacyjną i dziecięcą. Łączna powierzchnia lustra wody we wszystkich strefach to blisko 1,5 tys. m2. Poza kąpielami można skorzystać np. z saun i gabinetów odnowy biologicznej, kabiny śnieżnej, słonecznej łąki czy basenu lodowego. W bezpośrednim sąsiedztwie Term Uniejów leży kompleks piłkarski im. Włodzimierza Smolarka z pełnowymiarowymi boiskami – jednym o nawierzchni z trawy naturalnej, podgrzewanym wodami termalnymi, i drugim pokrytym trawą syntetyczną. Zimą w pobliżu działa też lodowisko o powierzchni 800 m2.

 

W najbardziej malowniczej części miasta, na terenie zabytkowego XIX-wiecznego parku zamkowego, w sąsiedztwie słynnych basenów termalnych powstał Instytut Zdrowia Człowieka – Uzdrowisko Uniejów Park. Dzięki dogodnemu położeniu miejscowości w dolinie Warty, w centralnej części Polski, przy autostradzie A2, w odległości 55 km od Łodzi i 170 km od Warszawy, zainteresowanie tym urokliwym miejscem rośnie z roku na rok. 

 

Uzdrowisko jest przyjazne środowisku. Szczyci się również certyfikatami ekologicznymi. Bogata oferta kulturalno-sportowa Uniejowa łączy atrakcje przyrodnicze, rekreacyjne i historyczne. Uzupełnia ją znakomicie przygotowana baza noclegowa. W uniejowskiej Zagrodzie Młynarskiej można spróbować potraw kuchni staropolskiej (w karczmie), przenocować w młynie lub drewnianym dworze, wziąć udział w warsztatach edukacyjnych czy kulinarnych. Miłośnicy historii mogą uczestniczyć w biesiadach staropolskich albo interaktywnych lekcjach historycznych. Bardziej wymagający turyści zatrzymują się w stylowych apartamentach i pokojach w Zamku Arcybiskupów Gnieźnieńskich.

 

W Uniejowie planowane są kolejne projekty: wybudowanie tężni z termalną inhalacją i sportowej hali jodowej oraz dalsza rozbudowa infrastruktury turystycznej. W porozumieniu ze szkołami wyższymi województwa łódzkiego w mieście prowadzi się prace nad wykorzystaniem tutejszych wód w takich dziedzinach jak kosmetologia czy alternatywne metody leczenia, a nawet w przemyśle spożywczym do przetwarzania warzyw. 

 

NAŁĘCZÓW

 

Jedynym w Polsce jednoprofilowym uzdrowiskiem kardiologicznym jest z kolei Nałęczów. Ogromny atut miasta stanowi położenie na obszarze największego w Europie skupiska lessowych wąwozów. Tutejszy mikroklimat wpływa na obniżenie ciśnienia tętniczego i wspomaga leczenie wielu chorób kardiologicznych. Znajdują się tu również źródła wód mineralnych. Z terapii w uzdrowisku korzystają osoby z chorobą wieńcową, nadciśnieniem tętniczym i nerwicą sercowo-naczyniową oraz chorobami układu krążenia, a także pacjenci wymagający wczesnej rehabilitacji po operacji na sercu i kardiologicznej rehabilitacji dziennej. Leczenie po zabiegach kardiologicznych i ortopedycznych prowadzi się zgodnie z najnowszymi standardami klinicznymi z zastosowaniem nowoczesnego sprzętu diagnostycznego i rehabilitacyjnego. Dużą popularnością cieszą się tradycyjne pobyty sanatoryjne oparte na dobroczynnym wpływie mikroklimatu. Większość obiektów przeznaczonych dla kuracjuszy leży w zabytkowym Parku Zdrojowym z XVIII stulecia, którego zalety doceniał i promował m.in. Bolesław Prus (1847–1912).

 

W Nałęczowie wykonuje się ponad 70 rodzajów zabiegów wodnych, cieplnych, elektrycznych, magnetycznych czy rehabilitacji ruchowej oraz seanse w kriokomorze. Z myślą o osobach chcących się zrelaksować i zadbać o urodę powstały tutejsze komfortowe obiekty z centrami spa. Termy Pałacowe Nałęczowianka usytuowane są we wspomnianym malowniczym Parku Zdrojowym. W ich ofercie znajdują się pobyty zdrowotne i pielęgnacyjno-relaksacyjne. Natomiast w kompleksie wodnym Atriummożna skorzystać z basenu z białą glinką i zwykłego, sauny i jacuzzi. W Clubie Atrium pogramy w kręgle czy bilard. 

 

BUSKO-ZDRÓJ

 

W województwie świętokrzyskim znajduje się Busko-Zdrój. To uzdrowisko funkcjonuje od niemal 190 lat, a dziś dynamicznie się rozwija. W mieście działają nowoczesne sanatoria oraz dwa 4-gwiazdkowe hotele: Słoneczny Zdrój Hotel Medical Spa & Wellness i Bristol Art & Medical Spa. W Parku Zdrojowym usytuowany jest najbardziej znany obiekt – Sanatorium Marconi z 1836 r. z własną salą koncertową. Poza nim w ramach Uzdrowiska Busko-Zdrój S.A. funkcjonują też sanatoria Mikołaj, Oblęgorek i Willa Zielona oraz Uzdrowiskowy Szpital Kompleksowej Rehabilitacji Krystyna i Specjalistyczny Szpital Ortopedyczno-Rehabilitacyjny Górka.

 

Największym bogactwem Buska-Zdroju są wody siarczkowe, które zawierają też m.in. duże ilości jodu, bromu, wapnia, magnezu, selenu i chlorku sodu. Stosuje się je wewnętrznie do picia i zewnętrznie do kąpieli. Ze względu na aktywizację procesów biochemicznych mają działanie przeciwzapalne, przeciwreumatyczne i oczyszczające. Pite regularnie wody siarczkowe obniżają cholesterol, poziom cukru we krwi i łagodzą bóle reumatyczne. Sanatoria i szpitale w Busku-Zdroju są stale modernizowane, wciąż przybywa nowych zabiegów. W planach jest m.in. odnowienie zabytkowej wieży ciśnień.

 

Uzdrowisko słynie także z solanki jodkowej i wody mineralnej Buskowianka-Zdrój, której picie zaleca się w profilaktyce osteoporozy, schorzeń nowotworowych i układu mięśniowo-nerwowego. Wspomaga ono również leczenie chorób metabolicznych takich jak cukrzyca, dna moczanowa czy miażdżyca, wzmacnia układ odpornościowy i doskonale gasi pragnienie. 

 

Od kilku lat Uzdrowisko Busko-Zdrój S.A. wprowadza nową linię kosmetyczną pod nazwą Słoneczne Kosmetyki. Produkty powstały na bazie wody siarczkowej, borowiny i solanki jodkowej. Stanowią one doskonałe uzupełnienie kuracji.  

 

Poza tym od 1995 r. w Busku-Zdroju odbywa się Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz (w 2017 r. od 1 do 8 lipca), światowej sławy śpiewaczki urodzonej i wychowanej w tym mieście, a także Międzynarodowy Festiwal Pianistyczny „Lato z Chopinem” im. Barbary Hesse-Bukowskiej (na 12–21 lipca 2017 r. zaplanowano XXIII jego edycję).

 

SOLEC-ZDRÓJ 

 

Niedaleko Buska-Zdroju leży Solec-Zdrój. Jego historia jako miejscowości uzdrowiskowej sięga wczesnych lat XIX w. Wtedy odkryto tu źródła solankowe. Do kąpieli leczniczych zaczęto ich używać od ok. 1820 r. W 1837 r. hrabia Karol Godeffroy założył w tym miejscu uzdrowisko. 

 

W Solcu-Zdroju działają dwa 4-gwiazdkowe obiekty sieci Malinowe Hotele: Malinowy Zdrój Hotel Medical Spa i Malinowy Raj Mineral Hotel połączony z Basenami Mineralnymi. Do zabiegów wykorzystuje się w nich wodę siarczkową z własnego ujęcia. Kuracje z jej zastosowaniem wspomagają leczenie przy stanach pourazowych i przeciążeniowych narządu ruchu oraz w przypadku m.in. zwyrodnień stawów i kręgosłupa, dyskopatii, reumatoidalnych zapaleń stawów, przewlekłych chorób skóry, zaburzeń tętniczego krążenia obwodowego, cukrzycy i chorób pochodzenia neurologicznego. Przy hotelach znajdują się centra medyczne, w których prowadzi się hydroterapię, fizykoterapię, kinezyterapię i oferuje różne masaże. Poza tym można tu przyjechać na rehabilitację ortopedyczną i neurologiczną (zalecaną np. po udarze mózgu).Zestawy ćwiczeń są dobierane indywidualnie w zależności od potrzeb pacjenta. Spora część gości obu obiektów korzysta też z zabiegów spa na najwyższym europejskim poziomie.

 

Malinowe Hotele stworzyły także własną linię kosmetyków. W Balneokosmetykach stosuje się leczniczą wodę siarczkową i wyselekcjonowane naturalne składniki aktywne. Od 2016 r. w Solcu-Zdroju przy komfortowych obiektach należących do tej sieci funkcjonuje Centrum Medycyny Chińskiej, oferujące terapie tradycyjnej medycyny chińskiej. Formę leczenia dobiera się w zależności od postawionej wcześniej diagnozy. W ośrodku przygotowuje się kompozycje ziół leczniczych, można również poddać się w nim zabiegom akupunktury i akupunktury kosmetycznej oraz otrzymać zalecenia dietetyczne. W centrum stosuje się podejście holistyczne – przy dobieraniu metod leczenia bierze się pod uwagę funkcjonowanie organizmu człowieka jako całości.

 

LITWA

 

Untitled Session27097

Basen ze sztuczną skałą i 9-metrowymi palmami

© AQUAPARK DRUSKINNIK

 

Największym, najnowocześniejszym i najpopularniejszym uzdrowiskiem na Litwie są z kolei Druskienniki (Druskieniki). Ich nazwa pochodzi od litewskiego słowa druska oznaczającego „sól”. Miasto jest malowniczo położone na skraju Puszczy Augustowskiej i Dzukijskiego Parku Narodowego na prawym brzegu rzeki Niemen. W jego granicach leżą jezioro Druskonis, staw Vijūnėlės i jeziorko Mergelių Akys.

 

Status miejscowości leczniczej Druskienniki otrzymały w 1794 r. dzięki dekretowi króla Polski i wielkiego księcia litewskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798). Ze względu na położenie blisko granicy polsko-litewskiej chętnie odwiedzają je Polacy. Rozkwit uzdrowiska przypadł na drugą połowę XIX i początek XX w. Przyjeżdżał tu m.in. Józef Piłsudski (1867–1935). Wówczas to Druskienniki słynęły z leczenia borowinami, wodą mineralną i… kumysem. Dziś do tej listy dodaje się także dobroczynny wpływ mikroklimatu. Charakterystycznym elementem krajobrazu są wydmy lądowe porośnięte sosnami i jałowcami oraz leczniczymi ziołami. W mieście znajduje się wiele ścieżek rowerowych i pieszych.

 

Wodę druskiennicką stosuje się w leczeniu chorób żołądka, jelit, stawów, mięśni, kręgosłupa, układu nerwowego, schorzeń sercowo-naczyniowych i ginekologicznych. Ma ona też zbawienny wpływ na skórę. Wody ze źródła Uroda (najbardziej słonej, pochodzącej z największego lokalnego odwiertu) używa się do płukania gardła. To również skuteczny środek przeciwzapalny.

 

Obecnie Druskienniki są miejscem oferującym przez cały rok leczenie dla wszystkich grup wiekowych, a także specjalne programy dla kobiet w ciąży, dzieci, seniorów i rodzin. Słyną nie tylko z doskonale przygotowanych sanatoriów (najpopularniejsze to Draugystės sanatorija i Eglės) i ośrodków terapii, ale też ekskluzywnych hoteli spa. W ofercie tych ostatnich znajdują się masaże wschodnie i z zastosowaniem alg, miodu, czekolady, jedwabiu czy wody z Morza Martwego.

 

Jednym z najpopularniejszych hoteli w Druskiennikach jest Grand Spa Lietuva, w którym leczy się wielu polskich sportowców, m.in. Justyna Kowalczyk. Do obiektu należy również aquapark. Oferuje się tu pobyty lecznicze i nastawione na zabiegi relaksacyjne i pielęgnujące oraz atrakcje dla rodzin z dziećmi. Podobny profil mają dwa inne druskiennickie ośrodki: Europa Royale Spa Hotel Druskininkai i Best Baltic Hotel Druskininkai Central.

 

W Druskiennikach można pograć w golfa, kręgle, bule, bilard i squasha, a nawet szachy stołowe. Przez cały rok działają park wodny, aquapark w Grand Spa Lietuva, centrum sportu i rozrywki Snow Arena czy park linowy One. Najnowszą inwestycją w mieście jest kolejka linowa z czterema 10-miejsowymi gondolami (Lynų kelias). Warto zwiedzić Park Rzeźby i Rekreacji Antanasa Česnulisa (Antano Česnulio skulptūrų ir poilsio parkas) lub Muzeum Miasta Druskiennik (Druskininkų miesto muziejus), w którym poznamy historię uzdrowiska i lekarzy tutaj pracujących. Interesująco prezentuje się także park rzeźb słynnego francuskiego rzeźbiarza żydowskiego pochodzenia Jacquesa Lipchitza (Jaques Lipchitz Druskininkų skulptūrų parkas).

 

Za największą atrakcję turystyczną uchodzi wspomniany park wodny w kompleksieDruskininkų sveikatinimo ir poilsio centras AQUA. Znajduje się w nim rozbudowana strefa rozrywek wodnych z licznymi zjeżdżalniami (np. Bermudai o długości 212 m), kompleks basenów (m.in. ze sztucznymi falami morskimi, wartką rzeką i kaskadami), z których rozpościera się uroczy widok na rzekę Niemen, zespół saun z 22 łaźniami z wystrojem z różnych stron świata oraz specjalna strefa dla dzieci. Poza tym w tutejszych dwóch centrach spa – Flores i East Island – oferuje się przykładowo zabiegi z zastosowaniem ekologicznego miodu, czekolady, winogron, alg, białych pereł, orientalnych świec czy rozgrzanych kamieni nefrytowych. Pierwsze z nich należy do luksusowego Hotelu Flores, w którym można się zatrzymać, żeby skorzystać z licznych atrakcji parku wodnego. To wspaniałe miejsce dla całej rodziny.

 

Innym ciekawym, chociaż mniej popularnym litewskim uzdrowiskiem są Birsztany (Birštonas). To niewielka, 3-tysięczna miejscowość z nowoczesną bazą noclegową i rehabilitacyjną. W terapiach stosuje się tutaj borowinę leczniczą. Do najbardziej znanych obiektów należy Medical Spa Eglės sanatorija. Poza tym w Birsztanach skorzystamy też z zabiegów w centrach odnowy biologicznej. Interesującą propozycją są oferowane w nowym Amber Spa w Medical Spa Eglės sanatorija masaże z użyciem bursztynu. Można poddać się również dobroczynnemu wpływowi wody bursztynowej pomagającej oczyścić organizm i działającej wzmacniająco na układ odpornościowy oraz udać się do łaźni bursztynowej na podczerwień.

 

Birsztany to znakomite miejsce na aktywny wypoczynek dla rodzin z dziećmi, seniorów oraz osób dbających o zdrowie i zachowanie równowagi ciała i ducha. Znajduje się tu wiele ścieżek spacerowych, pięknie wkomponowanych w malownicze brzegi Niemna. Miejscowość uchodzi za najbardziej czyste litewskie uzdrowisko. 

 

SŁOWACJA

 

SPA RAJECKE TEPLICE

Stylizowane baseny w Spa Aphrodite w uzdrowisku Rajecké Teplice

© WWW.SLOVAKIA.TRAVEL

 

Ciekawe rejony uzdrowiskowe leżą także na Słowacji. Na północnym wschodzie kraju, w malowniczej kotlinie Karpat, w Beskidzie Niskim znajdują się Bardejovské Kúpele (po polsku Bardejów-Zdrój). Moc tutejszych źródeł doceniali car Aleksander I Romanow (1777–1825) i żona cesarza Franciszka Józefa I Elżbieta Bawarska (1837–1898), zwana Sissi. W pobliżu uzdrowiska wznosi się góra Stebnicka Magura (899,9 m n.p.m.), która chroni miejscowość przed wiatrami i zmianami pogody. W leczeniu wykorzystuje się tutejszy dobroczynny mikroklimat i wody mineralne. Przybywają tu osoby skarżące się na choroby układu krążenia, układu trawiennego i zaburzenia przemiany materii, choroby dróg oddechowych (za wyjątkiem gruźlicy) i nerek oraz dróg moczowych. Historyczna zabudowa pobliskiego miasta Bardejów (Bardejov) została wpisana w 2000 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Inne interesujące uzdrowisko stanowią Pieszczany (Piešťany). Słyną z unikatowego składu miejscowych źródeł termalnych, których właściwości znane są co najmniej od średniowiecza. Główna część miasta znajduje się na wyspie położonej pomiędzy odnogami Wagu. Leczenie przeprowadza się z zastosowaniem schłodzonych wysoko zmineralizowanych wód głębinowych nagrzewających się do 68°C. Tutejsze źródło Torkoš ma temperaturę 68,2°C i jest podobno najcieplejsze na całej Słowacji. Wody termalne zasilają baseny lecznicze i dwa rekreacyjne kompleksy basenowe: zabytkowy Eva i nowoczesny Slňava II. Poza tym stosuje się tutaj okłady borowinowe, które działają przeciwzapalnie, redukują napięcie w mięśniach i poprawiają odżywienie tkanek. Pobyty sanatoryjne w Pieszczanach ukierunkowane są na zwalczanie bólu, poprawę sprawności ruchowej po urazach i odbytych operacjach. Leczy się w nich reumatyzm, artrozy, reumatoidalne zapalenie stawów i jego odmiany. Na gości czekają m.in. stylowe i nowoczesne hotele Danubius Health Spa Resort Thermia Palace (5-gwiazdkowy), Danubius Health Spa Resort Esplanade (4 gwiazdki) czy Spa Hotel Grand Splendid (3-gwiazdkowy).

 

Do najbardziej atrakcyjnych uzdrowisk słowackich należą też Rajecké Teplice, położone ok. 15 km na południowy zachód od Żyliny. Ich atutami oprócz źródeł termalnych są duża liczba słonecznych dni w roku, brak silnych wiatrów i wyjątkowo czyste powietrze. Z tutejszych leczniczych wód korzystano już w XIV w. Dziś stosuje się je w ośrodku balneologicznym w Spa Aphrodite, wyposażonym w najnowocześniejsze urządzenia diagnostyczne i terapeutyczne, oferującym kilkadziesiąt rodzajów zabiegów zdrowotnych, relaksujących i upiększających oraz pakiety wellness. W uzdrowisku leczy się choroby układu ruchowego i nerwowego, dróg oddechowych i choroby zawodowe. Warto zatrzymać się tu w 4-gwiazdkowych hotelach Aphrodite i Aphrodite Palace bądź luksusowym zespole apartamentów Royal Apartments Aphrodite Palace (5 gwiazdek).

 

CZECHY

 

market colonnade trzni kolonada 1

Karlowe Wary, rynek z Kolumnadą Targową z 1883 r. w stylu szwajcarskim

© INFOCENTRUM MĚSTA KARLOVY VARY, O. P. S.

 

Popularnością wśród polskich kuracjuszy cieszą się również Czechy, a szczególnie Karlowe Wary. Rozsławił je Karol IV Luksemburski (1316–1378), król czeski i święty cesarz rzymski, który według legendy trafił na tutejsze wyjątkowe gorące źródła w czasie polowania. Założone przez niego już w XIV w. uzdrowisko powstawało przez stulecia. Dziś wciąż uchodzi za jedno z najpiękniejszych w Europie. Wody termalne z tego rejonu wspomagają leczenie chorób układu trawienia, zaburzeń metabolizmu, cukrzycy, a także chorób neurologicznych, onkologicznych i narządów ruchu. 

 

W Karlowych Warach bywali znani kompozytorzy Ludwig van Beethoven (1770–1827) i Niccolò Paganini (1782–1840), mistrzowie literatury Johann Wolfgang von Goethe (1749–1832) i Nikołaj Gogol (1809–1852) oraz przywódcy z całego świata. Miasto wypełniają piękne stylowe wille, domy uzdrowiskowe i ekskluzywne hotele. Ściągają tu zarówno kuracjusze na leczenie, jak i osoby chcące skorzystać z zabiegów spa na najwyższym światowym poziomie.

 

Jednym z najbardziej znanych obiektów hotelowych w Karlowych Warach jest 5-gwiazdkowy Grandhotel Pupp, uznawany za jeden z najlepszych na naszym globie. Słynie m.in. z wyśmienitych dań kuchni staroczeskiej i potraw przygotowywanych według tradycyjnych receptur. 

 

W Karlowych Warach warto odwiedzić Muzeum Jana Bechera (Jan Becher Muzeum), gdzie prezentowane są przyrządy związane z produkcją znanego na całym świecie likieru ziołowego Karlovarská Becherovka. Zwiedzanie połączone jest z degustacją. Od niedawna można wybrać się też na wizytę do willi rodu Becherów (Becherova vila). 

 

Najważniejsze wydarzenie kulturalne, które odbywa się w Karlowych Warach, toMiędzynarodowy Festiwal Filmowy Karlowe Wary (w 2017 r. organizowany w dniach 30 czerwca–8 lipca), jedna z najbardziej prestiżowych tego typu imprez w Europie Środkowej. W jego trakcie prezentuje się ponad 200 filmów z całego świata, które walczą o Kryształowy Globus.

 

W Czechach można również wybrać się na kurację do miasta Mariańskie Łaźnie (Mariánské Lázně) ze 100 zimnymi źródłami, z których 53 jest wykorzystywanych do celów leczniczych. Zimne szczawy (temperatura 7–10°C) o wysokiej zawartości żelaza i soli mineralnych stosuje się w terapiach u osób z chorobami układu moczowego i nerek oraz zaburzeniach metabolizmu. Uzdrowisko specjalizuje się także w leczeniu chorób onkologicznych, kobiecych i skórnych, jak też przewodu pokarmowego, układu nerwowego i oddechowego. Luksusowe hotele takie jak Danubius Health Spa Resort Grandhotel Pacifik (4 gwiazdki z plusem), Danubius Health Spa Resort Imperial (4-gwiazdkowy superior) czy Kur & Medical Spa Hotel ROYAL (należący do sieci Royal Spa) oferują szeroki wachlarz zabiegów spa i wellness. 

 

Trzecim miastem z tzw. czeskiego trójkąta uzdrowisk są Franciszkowe Łaźnie (Františkovy Lázně). Ich nazwa pochodzi od cesarza Austrii Franciszka I (ostatniego świętego cesarza rzymskiego Franciszka II), który w 1793 r. założył w tym rejonie miejscowość uzdrowiskową. W kuracjach stosuje się tu wodę z zimnych źródeł mineralnych, borowinę i gazy lecznicze. Wykorzystuje się je w leczeniu chorób układu ruchu i serca, a także chorób naczyniowych i kobiecych. Klasyczne terapie uzdrowiskowe oraz zabiegi spa oferują m.in. Hotel Imperial (4 gwiazdki z plusem), Lázeňský dům Kijev (3-gwiazdkowy) i Belvedere (3 gwiazdki).

 

WĘGRY

 

Nasi rodacy od wielu lat chętnie zaglądają również do Węgier i nazywanego perłą Dunaju romantycznego Budapesztu. Ta jedna z najpiękniejszych i najbardziej interesujących stolic europejskich jest jednocześnie uzdrowiskiem. Wykorzystuje się tutaj wody termalne, które doceniali już starożytni Rzymianie. Gdy kraj trafił pod panowanie tureckie (w pierwszej połowie XVI stulecia), w mieście wybudowano łaźnie. Do dzisiaj z powodu swojej niezwykłej architektury są nieodłącznym elementem w krajobrazie Budapesztu. Jednym z najciekawiej położonych kąpielisk jest to na Górze Gellérta (235 m n.p.m.). Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na węgierską stolicę. Na zainteresowanie zasługuje także obiekt kąpielowy Szent Lukács Gyógyfürdő és Uszoda znajdujący się w miejscu dawnego szpitala. Nie wolno zapomnieć też o wspaniałym neobarokowym kompleksie Széchenyi Gyógyfürdő és Uszoda usytuowanym w Peszcie i wyjątkowych Łaźniach Królewskich (Király Gyógyfürdő), które wznieśli Turcy po zajęciu Budy w 1541 r. 

 

W Budapeszcie działa wiele ośrodków spa i wellness oraz obiektów hotelowych oferujących tego typu zabiegi. Na północy, niedaleko obwodnicy M0 leży wśród zieleni Aquaworld Resort Budapest (4-gwiazdkowy superior). Jego goście mają zapewniony bezpłatny dojazd do centrum stolicy (na słynny plac Bohaterów), dlatego pobyt w nim można połączyć ze zwiedzaniem. Spodoba się tu zresztą nie tylko miłośnikom zabytków, ale również osobom chcącym wypocząć i się zrelaksować oraz rodzinom z dziećmi. Przy hotelu znajduje się częściowo kryty park wodny z wieloma atrakcjami, w tym 11 zjeżdżalniami (na jednej z nich pędzi się w dół z wysokości 17 m) czy basenem ze sztucznymi falami. W kompleksie Aquaworld można skorzystać także ze strefy saun, w której przygotowano dodatkowo specjalne seanse (SzaunaSzeánsz®) z zastosowaniem np. olejków eterycznych lub miodu. Poza tym w hotelu działa też klimatyczne trzypoziomowe Oriental Spa. W jego ofercie są relaksujące kąpiele w basenie o temperaturze wody 34–36°C, sesje w saunie i łaźni tureckiej (hammamie), rozmaite masaże i zabiegi pielęgnacyjne oraz terapia wodna watsu. Oprócz tego można pograć w squasha bądź tenisa i poćwiczyć w centrum fitness. Na terenie hotelu znajdują się trzy restauracje i trzy bary, w tym jeden (Gaming) wyposażony w piłkarzyki, stół do snookera, tarczę z rzutkami, konsolę Xbox i pokój do gry w karty. Z myślą o małych dzieciach (do 12. roku życia) powstała sala zabaw Bongo Kids Club o powierzchni ponad 250 m².

 

Znany węgierski kurort uzdrowiskowy stanowi też Hévíz z największym naturalnym jeziorem termalnym w Europie (aż 4,44 ha!). Turyści i kuracjusze mogą zatrzymać się tu w jednym z licznych obiektów o różnym standardzie. Wybór jest szeroki: od prywatnych apartamentów do 5-gwiazdkowych hoteli. Do jednych z najpopularniejszych wśród Polaków należy NaturMed Hotel Carbona (4-gwiazdkowy superior). Hévíz leży niedaleko Balatonu, największego jeziora na Węgrzech i w całej Europie Środkowej (594 km² powierzchni), którego brzegi są znakomitym rejonem na wycieczki, a to ze względów zarówno przyrodniczych i rekreacyjnych, jak i kulturowych.

 

Chętnie odwiedzane przez Polaków uzdrowisko Hajdúszoboszló położone jest natomiast na wschodzie kraju (ok. 200 km od Budapesztu). Stanowi mekkę pacjentów ze schorzeniami reumatycznymi. W 1925 r. odkryto tutaj źródła termalne i od tego czasu miejscowość zaczęła się dynamicznie rozwijać. Dziś wciąż rozbudowuje się w niej infrastrukturę leczniczą, sportową i turystyczną. Powstają też nowe miejsca, w których można skorzystać z zabiegów odnowy biologicznej na najwyższym poziomie. Turystów i kuracjuszy przyciąga przede wszystkim ogromny kompleks kąpielowy Hungarospa Hajdúszoboszló. Kąpielisko otwarto tu w 1927 r., niedługo po odkryciu wód geotermalnych.

Artykuły wybrane losowo

Pod czeskim niebem

KATARZYNA BYRTEK
<< Ten kraj serdecznych ludzi, gdzie przepyszne piwo leje się strumieniami od południa do późnej nocy, słynie przede wszystkim ze swojej stolicy, nazywanej Miastem Stu Wież i Złotą Pragą, obowiązkowego przystanku w podróży dla turystów przyjeżdżających do niego z całego świata – od Japonii przez Rosję po państwa Ameryki Południowej. Znajdziemy w nim jednak także wiele romantycznych zabytkowych zamków i dobrze zachowanych wiekowych miasteczek czy też idealne tereny do aktywnego wypoczynku. Dlatego warto zostać na czeskiej ziemi tak długo, jak to tylko możliwe. >>

Czechy jako kierunek wyjazdowy są atrakcyjne przez cały rok. Wiosna to najlepszy czas na wizytę w Pradze, gdzie przed sezonem noclegi bywają tańsze, a po moście Karola przechadza się dwa razy mniej przyjezdnych. Latem nie będą się tu nudzić amatorzy turystyki rowerowej, wodnej czy pieszej oraz miłośnicy festiwali muzycznych (np. Colours of Ostrava), teatralnych czy wreszcie historycznych, które organizuje się na licznych zamkach. Na jesieni można wziąć udział w winobraniu w jednym z morawskich miasteczek, a zimą zapakować narty zjazdowe lub popularne tutaj biegówki i wybrać się do górskiego Harrachova czy Pecu pod Śnieżką. Jedno jest pewne – piwo i knedliki z gulaszem smakują u naszych sąsiadów tak samo dobrze przez 365 dni w roku.

Więcej…

Wszystkie odcienie Peru

IMG 20160616 174118594 HDR

Alpamayo magazyn Alpinismus ogłosił w 1966 r. najpiękniejszą górą świata

© PERU EXPEDITIONS TOURS

 

KAROLINA WUDNIAK

 

Peru to kraj kontrastów: zimna i gorąca, gór i oceanu, bogactwa i biedy, przeszłości i współczesności, bujnej zieleni wilgotnych lasów równikowych i suchych piasków pustyni. Mieni się kolorami tęczy. Ta wielka różnorodność zadziwia, zachwyca, a nawet wciąga na dłużej. Mnie wciągnęła na dwa pełne miesiące, a wciąż czuję, że to zdecydowanie za mało czasu, aby odkryć wszystkie jej odcienie.

 

Obecne tereny Peru setki lat wstecz zamieszkiwali Inkowie, którzy stworzyli całkiem rozległe imperium. Dzisiejszy kraj zajmuje powierzchnię niemal 1,3 mln km2 i jest trzecim największym państwem kontynentu po Brazylii i Argentynie. Od północy graniczy z Ekwadorem i Kolumbią, na wschodzie – z Boliwią i Brazylią, na południu – z Chile, a zachodnie wybrzeże oblewają wody Oceanu Spokojnego. Na obszarze Peru leżą wilgotne lasy dorzecza Amazonki i pustynia, wznoszą się sześciotysięczne szczyty oraz wspaniałe inkaskie ruiny i perły kolonialnej architektury. W tym pięknym kraju nie sposób się nudzić, bo każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

 

Turyści zwykle zaczynają tu zwiedzanie od Limy, peruwiańskiej stolicy. Stąd wyruszają później na poznawanie innych regionów Peru. Do wyboru mają wiecznie zielone lasy równikowe, majestatyczne Andy, suche płaskowyże, a nawet pacyficzne plaże.

 

004554 300

Pustynię w okolicy miasta Ica można przemierzać pojazdem typu buggy

© BANCO DE IMÁGENES DE PROMPERÚ/WALTER HUPIU

 

Z WIZYTĄ W STOLICY

 

Lima jest jednym z największych miast w Ameryce Południowej, zamieszkuje ją ponad 10 mln osób. Ośrodek założył 18 stycznia 1535 r. hiszpański konkwistador Francisco Pizzaro (1478–1541) – miał służyć jako zaplecze do podboju imperium Inków. Od 1551 r. działa tutaj szkoła wyższa (Uniwersytet Świętego Marka – Universidad Nacional Mayor de San Marcos), najstarsza na kontynencie. Przez stulecia Lima była stolicą Wicekrólestwa Peru (w latach 1542–1821), a później Republiki Peru. Dziś jest szybko rozwijającą się metropolią, ale znajduje się w niej wiele zabytków z dawnych czasów. Historyczną część miasta z kolonialną zabudową wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wyróżniają ją przede wszystkim słynne limskie balkony – bogato i pięknie zdobione przykuwają uwagę przechodniów. Można je podziwiać podczas spaceru ulicami biegnącymi pomiędzy dwoma głównymi placami: Plaza Mayor de Lima (Plaza de Armas de Lima) i Plaza San Martín. Wokół obu wznoszą się wspaniałe zabytkowe obiekty. Przy pierwszym z nich stoi Katedra (Catedral de Lima), której budowę rozpoczęto w 1535 r., Pałac Arcybiskupi (Palacio Arzobispal) i Pałac Rządu (Palacio de Gobierno del Perú), obecna oficjalna siedziba prezydenta kraju. Oczywiście, budynki ozdabiają balkony. Przy drugim placu warto zwrócić uwagę na Gran Hotel Bolívar, a w szczególności jego wnętrze i wspaniałą witrażową kopułę. Miłośnicy sztuki sakralnej nie powinni przegapić również stojącej nieopodal Pałacu Rządu Bazyliki św. Franciszka wraz klasztorem (Basílica y Convento de San Francisco). Z kolei poszukiwacze polskich śladów za granicą muszą zajrzeć do pobliskiego Domu Literatury Peruwiańskiej (Casa de la Literatura Peruana) mieszczącego się w budynku dawnego dworca (Estación de Desamparados). Jedną ze ścian zdobi w nim tablica poświęcona Ernestowi Malinowskiemu (1818–1899) – polskiemu inżynierowi i budowniczemu Centralnej Kolei Transandyjskiej (Ferrocarril Central del Perú).

 

Kolejnym tutejszym rejonem popularnym wśród turystów jest pełen hoteli, hosteli, restauracji i sklepów dystrykt prowincji Lima – Miraflores. Można tutaj kupić sweter z wełny z lamy lub alpaki, plecaki w inkaskie wzory, torebki, dywany, buty, portfele i co tylko dusza zapragnie. Jednak należy zdawać sobie sprawę z tego, że na spacer po targowiskach przy alei Abela Bergasse’a du Petita Thouarsa (Avenida Petit Thouars) potrzeba sporo czasu, dużo silnej woli, umiejętności negocjacyjnych, cierpliwości i… pieniędzy. Po opuszczeniu tego świata andyjskich kolorów najlepiej poszukać wytchnienia nad oceanem. Trasy spacerowe przy Circuito de Playas ciągną się kilometrami. Rozpościera się z nich doskonały widok na surferów walczących z falami. Warto przyjrzeć się rzeźbom w Parku Miłości (Parque del Amor), a na kolację wybrać się do dystryktu Barranco charakteryzującego się piękną i stonowaną XIX-wieczną architekturą, drogimi restauracjami z wymyślnymi daniami kuchni peruwiańskiej i modnymi kawiarniami.

 

011315 300

Promenada Malecón de Miraflores w Limie biegnie niemal na skraju klifów

© BANCO DE IMÁGENES DE PROMPERÚ/MIGUEL CARRILLO

 

W SERCU TROPIKALNEGO LASU

 

Stolica Peru jest dobrą bazą wypadową do różnych części kraju, w tym do tych trudno dostępnych, jak choćby największe na świecie miasto, do którego nie można dojechać drogą lądową – Iquitos. Najłatwiej dostać się do niego samolotem z Limy, ale najłatwiej wcale nie musi oznaczać najciekawszej formy podróżowania. Inną możliwość stanowi rejs jednym ze statków, które wyruszają z miast Yurimaguas i Pucallpa. Z tego pierwszego płynie się do Iquitos dwa i pół dnia, z drugiego – trzy dni. Powolna podróż pozwala obserwować z pokładu życie rzek Marañón (z Yurimaguas) i Ukajali (z Pucallpy) oraz Amazonki, do której oba dopływy dołączają przed miastem. Taki rejs zdecydowanie nie należy do szczególnie komfortowych, ale może być ciekawą przygodą. Alternatywą dla niego jest lot do Iquitos i kilkudniowa wycieczka po Amazonce na pokładzie jednej z luksusowych i pełnych atrakcji łodzi (należących np. do Delfin Amazon Cruises czy Aqua Expeditions). To idealne rozwiązanie dla turystów spragnionych wrażeń, którzy jednocześnie nie chcą rezygnować z wygody. Warto zdecydować się na wyprawę po rzece, bo wschody i zachody słońca w jej rejonie należą do najwspanialszych na świecie. Poza tym to dobry pomysł na odcięcie się od codzienności.

 

Amazonia, zajmująca północno-wschodnią część Peru (ok. 60 proc. powierzchni kraju), jest pięknym i egzotycznym regionem, w którym króluje dzika i nieokiełznana natura. W bezpośredni z nią kontakt można wejść zarówno podczas rejsu po rzece, jak i w trakcie wędrówki po lesie deszczowym. Kilka nocy spędzonych w domku oddalonym od cywilizacji, położonym w samym sercu zielonej gęstwiny również dostarcza sporo wrażeń. Już w Iquitos, w ośrodkach ratowania zwierząt spotkamy mieszkańców królestwa przyrody, np. małpy, manaty, krokodyle czy kolorowe motyle. W ukrytym w selwie mieście żyje na co dzień ponad 450 tys. osób. W centrum znajdziemy wiele pięknych, choć mocno nadgryzionych zębem czasu, budynków z okresu tzw. boomu kauczukowego, czyli przełomu XIX i XX w., kiedy Europejczycy zaczęli na masową skalę pozyskiwać kauczuk w Amazonii. Jeden z najsłynniejszych obiektów stoi na głównym placu Iquitos, Plaza de Armas, i nazywa się Dom z Żelaza (Casa de Fierro). Miał go podobno zaprojektować sam Gustaw Eiffel na wystawę światową w Paryżu w 1889 r. Jeden z potentatów kauczukowych kupił budynek, rozebrał i przetransportował właśnie tutaj. Z tego odciętego od świata miasta najlepiej jednak szybko uciekać. Tutejsze lepkie, wilgotne i gorące powietrze sprawia, że zaczyna się marzyć o chłodniejszym klimacie górskich szczytów. Akurat w Peru nietrudno to marzenie spełnić. Wystarczy wybrać się w inną część kraju.

 

WŚRÓD SZEŚCIOTYSIĘCZNIKÓW

 

To właśnie ta wielka różnorodność zachwyca w Peru. Z głośnego, wonnego i bujnego lasu deszczowego można bez problemu przenieść się do surowej krainy strzelistych, śnieżnych gór. Do najpiękniejszych pasm peruwiańskich Andów należy Kordyliera Biała (Cordillera Blanca). Ciągnie się przez prawie 200 km, a swoją nazwę zawdzięcza zawsze ośnieżonym kilkunastu sześciotysięcznikom i kilkudziesięciu pięciotysięcznikom. W paśmie jest również ponad 720 lodowców. Najwyższy szczyt Kordyliery Białej, a zarazem całego Peru, Huascarán, mierzy 6768 m n.p.m. Każdy, kto chociaż raz oglądał jakiś film wyprodukowany przez Paramount Pictures, widział też górę Artesonraju (6025 m n.p.m.), której sylwetka widnieje w logo amerykańskiej wytwórni (przynajmniej tak twierdzą niektórzy). Miłośnicy górskich wędrówek z całego świata przyjeżdżają do 130-tysięcznego miasta Huaraz, stanowiącego dobrą bazę wypadową na większość tras, także na te w sąsiedniej Kordylierze Czarnej (Cordillera Negra). Szlaki mają różny poziom trudności. Do najbardziej popularnych wypraw należą jednodniowa wycieczka do zniewalającego błękitem polodowcowego jeziora Laguna 69, kilkudniowy trekking Santa Cruz oraz ok. 12-dniowy trekking Cordillera Huayhuash, ale możliwości jest zdecydowanie więcej. Mniej doceniane, ale również ciekawe i trochę łatwiejsze trasy znajdują się w Kordylierze Czarnej, z której rozpościera się niezwykły widok na Kordylierę Białą. Te ośnieżone góry to jedno z moich ukochanych miejsc w Ameryce Południowej, do którego z pewnością jeszcze wrócę.

 

PERUWIAŃSKIE SPECJAŁY

 

Nie można pisać o Peru i nie poruszyć tematów kulinarnych. Dlaczego? Bo tutejsza kuchnia uchodzi za najlepszą w Ameryce Południowej, i to zasłużenie, ponieważ jest wyjątkowo różnorodna. Miejscowe przepisy zasiliły m.in. chińskie, japońskie, hiszpańskie, francuskie i włoskie wpływy. Dzięki temu dziś można wybierać wśród wielu dań z ryb, wołowiny, kurczaka, kukurydzy, ziemniaków czy kwinoi, nazywanej peruwiańskim ryżem lub komosą ryżową. Na pobudzenie apetytu polecam pisco sour, czyli narodowy koktajl Peru. Pisco to destylat powstały z winogron przy okazji produkcji wina, jest dość mocny. Cieszy się podobną popularnością w Peru i Chile i od lat oba kraje toczą spór o to, kto pierwszy zaczął produkować ten trunek. Kwestia – oczywiście – pozostaje nierozstrzygnięta, ale to nie powinno przeszkadzać w degustacji. Kiedy pisco zmiesza się z sokiem z limonek i gorzkim likierem angostura oraz przykryje pianą ubitą z białek jajek, powstaje pisco sour. Ten drink wypić można prawie w każdym pubie i restauracji w kraju, ale żeby zobaczyć, jak produkuje się sam alkohol, trzeba wybrać się na pustynię, w okolice miasta Ica.

 

POŚRÓD PIASKÓW PUSTYNI

 

Mikroklimat regionu Ica umożliwia uprawę winogron, z których wytwarza się mało popularne peruwiańskie wina i uwielbiane pisco. Trunki te powstają kilkanaście kilometrów na północ od wspomnianego miasta. Wystarczy jednak pojechać kilka kilometrów na zachód od Iki, żeby znaleźć się na pustyni, a dokładniej w oazie Huacachina – świetnym miejscu na odpoczynek i uprawianie nietypowych aktywności. Lokalne agencje oferują tutaj przejażdżki po pustynnych wydmach pojazdem rodem z filmu Mad Max, tzw. buggy, oraz sandboarding, czyli nic innego jak zjeżdżanie na specjalnie przygotowanej desce po piasku, przypominające snowboarding i akrobacje na śniegu. Wcale jednak nie trzeba umieć jeździć na snowboardzie, żeby spróbować tej rozrywki. Z większości desek da się korzystać… w pozycji leżącej. Wystarczy się położyć lub usiąść, złapać za przymocowane uchwyty i zjechać z piaszczystego zbocza. Zachód słońca nad tymi wydmami jest przepiękny! Złotopomarańczowe światło tańczące na pustynnym piasku tworzy cudowne wzory. Stąd można wybrać się do Paracas, ponad 70 km na północny zachód od miasta Ica, i wsiąść na jedną z łodzi płynących na wyspy Ballestas (Islas Ballestas), żartobliwie zwane przez niektórych Galapagos dla ubogich, a to dlatego, że na terenie miejscowego rezerwatu żyją pingwiny Humboldta, kotiki południowe, uchatki patagońskie i inne zwierzęta, które trudno spotkać w pozostałych rejonach Peru.

 

Z kolei na południe od Iki znajduje się wielka gratka dla miłośników tajemniczych zjawisk. Mowa tu o słynnych liniach i rysunkach naziemnych w okolicy miasta Nasca (Nazca). W niektórych kręgach te geoglify uznawane są za znaki pozostawione przez przedstawicieli obcej cywilizacji. Jednak naukowcy przypisują ich autorstwo ludowi z kultury Nazca. Linie oraz rysunki zwierząt i roślin pokrywają obszar ok. 450 km2. Powstawały pomiędzy 500 r. p.n.e. a 500 r. n.e. Według opracowań naukowych peruwiańskie geoglify mogły mieć znaczenie religijne lub służyły za kalendarz astronomiczny. Żeby zobaczyć je w całości, trzeba odbyć lot niewielką awionetką.

 

NA DNIE KANIONU

 

Dalej na południe od Naski leży 900-tysięczna Arequipa, drugie największe po względem liczby ludności miasto Peru. Powstała w 1540 r., była ważnym ośrodkiem ekonomicznym w czasach kolonialnych, a w latach 1835–1883 pełniła funkcję stolicy kraju. Jej historyczny rejon został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i zachwyca piękną architekturą. Centralny plac miasta, Plaza de Armas, warto obejść zarówno za dnia, jak i po zmroku, kiedy wszystkie budynki są ładnie podświetlone. Uwagę przykuwa tu neorenesansowa Katedra (Catedral de Arequipa), odbudowana w XIX w. po niszczycielskim pożarze z grudnia 1844 r. Kilka ulic dalej stoi wielki Klasztor św. Katarzyny ze Sieny (Monasterio de Santa Catalina de Siena), założony w drugiej połowie XVI stulecia, którego wnętrze kryje kolorowe dziedzińce, arkady, fontanny i dużo zieleni. Historyczne centrum jest idealne na spacer, a sama Arequipa będzie przyjemnym przystankiem po drodze do kanionu Colca. To jedna z najgłębszych tego typu dolin na świecie. Jej ściany wznoszą się po południowej stronie do 3600 m nad poziom rzeki, a po północnej – nawet do 4160 m. Ma długość ok. 120 km. Kanion rzeki Colki po raz pierwszy przepłynęli kajakami Polacy w 1981 r. Na turystów, którzy schodzą na jego dno, czeka zupełnie inny świat. Bujna zieleń mocno kontrastuje z surowymi, skalistymi zboczami. Poza tym w okolicy znajdują się także cudownie orzeźwiające baseny w oazie Sangalle i źródła wód termalnych w Llahuar. Przy temperaturach, jakie panują w kanionie, marzenie o zimnej kąpieli towarzyszy każdemu od pierwszych kroków trekkingu. Zejście do Sangalle można zaplanować na jeden dzień, ale do wyboru jest też dłuższa, dwu- lub trzydniowa wycieczka, której trasa wiedzie z doliny inną ścieżką. Cañón del Colca stanowi również dobre miejsce do obserwowania kondorów wielkich – masywnych i majestatycznych ptaków zamieszkujących Andy. Jeśli komuś nie uda się wypatrzeć ich podczas trekkingu, powinien w drodze powrotnej do Arequipy zatrzymać się na tarasie widokowym Cruz del Cóndor, przy którym często się pokazują.

 

W ŚWIECIE INKÓW

 

022330 300

Machu Picchu to arcydzieło sztuki, urbanistyki, architektury i inżynierii

© BANCO DE IMÁGENES DE PROMPERÚ/PILAR OLIVARES

 

Nie można być w Peru i nie zobaczyć Machu Picchu. Inkowie rozpoczęli budowę miasta w połowie XV w., ale jej nie dokończyli. Mniej więcej 100 lat później w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach opuścili Stary Szczyt, jak tłumaczy się nazwę Machu Picchu. W tym wyjątkowym miejscu najbardziej zachwyca jego położenie – miasto założono wysoko w górach, pośród bujnie porośniętych zboczy. Inkowie ukryli je bardzo skutecznie – dopiero amerykański naukowiec Hiram Bingham III w 1911 r. odnalazł ośrodek. Badacz podczas wyprawy dotarł także do innych ruin dawnego inkaskiego imperium. Nie wiadomo dokładnie, jaką funkcję pełniło Machu Picchu. Naukowcy spekulują o jego roli sakralnej i badawczej, niektórzy są zdania, że był to swojego rodzaju resort dla elit społeczeństwa. Zbudowano je na dwóch poziomach, z oszlifowanych, idealnie pasujących do siebie granitowych bloków. Wyżej znajdowały się królewskie grobowce, Pałac Królewski, Świątynia Trzech Okien i Świątynia Słońca. Na niższym poziomie powstała dzielnica mieszkalna i warsztaty. Tereny uprawne wkomponowane zostały w strome zbocza góry. Machu Picchu miało swój własny system doprowadzania wody z kamiennych zbiorników do różnych części miasta oraz okolicznych pól. Ośrodek rozciąga się pomiędzy dwoma szczytami – Huayna Picchu (Wayna Pikchu, czyli Młodym Szczytem, ok. 2720 m n.p.m.) i Machu Picchu (3082 m n.p.m.). Na oba można wejść, żeby podziwiać całą okolicę. Ze szczytów rozpościerają się jedne z tych widoków, które zapierają dech w piersiach i pozostają w pamięci na długo. Są one zdecydowanie warte wysiłku, który trzeba włożyć, aby pokonać strome podejście, choć w trakcie wspinaczki nie jest to wcale tak oczywiste. W 1983 r. Machu Picchu umieszczono na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, a w 2007 r. biorący udział w głosowaniu internauci wybrali je jednym z 7 Nowych Cudów Świata. Miasto rocznie odwiedza mniej więcej 1,2 mln turystów. Gdyby nie wprowadzone kilka lat temu dzienne limity zwiedzających, zostałoby całkowicie zadeptane.

 

Do Machu Picchu nie tak łatwo się dostać. Z Cusco (Cuzco), dawnej stolicy inkaskiego imperium, jedzie się do Ollantaytambo w tzw. Świętej Dolinie Inków (Valle Sagrado de los Incas), skąd pociągiem PeruRail dociera się do Aguas Calientes – bazy noclegowej pod Starym Szczytem. Stąd często odjeżdżają małe autobusy dowożące turystów pod wejście do zaginionego miasta, ale można też dojść o własnych siłach dość stromym podejściem. Warto wstać w nocy, żeby pojechać jednym z pierwszych autobusów. Poranne złote promienie słońca lub wprowadzające mistyczną atmosferę chmury przeplatające zbocza dodają Machu Picchu nieodpartego uroku. Inną możliwością dotarcia do inkaskiego ośrodka jest dwu- bądź czterodniowy trekking trasą zwaną Camino Inca (Inca Trail). Prowadzi ona przez Świętą Dolinę Inków i okoliczne przełęcze. To jeden z najbardziej obleganych szlaków trekkingowych na świecie. Ze względu na ten fakt oraz wprowadzone przez władze limity (podobnie jak w przypadku wejścia na teren Machu Picchu) wyprawę Drogą Inków należy rezerwować z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Alternatywę dla tej trasy stanowi Salkantay Trek z nielimitowanym wstępem. Wycieczkę tym szlakiem można wydłużyć o dojście do Aguas Calientes i Machu Picchu.

 

Niezależnie od wyboru drogi, każdy turysta najpierw trafia zwykle do Cusco. Miasto to było inkaską stolicą od XIII do XVI w. i zachowało się w nim sporo pozostałości architektonicznych z tych czasów. Piękne historyczne centrum, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO w tym samym roku co Machu Picchu, zatrzymuje przyjezdnych w swoich objęciach na kilka dni. I bardzo dobrze, bo Cusco leży na wysokości ok. 3400 m n.p.m., a zatem jest odpowiednim miejscem na aklimatyzację przed wyjściem na jeden z wielu szlaków w okolicznych Andach. Ten czas można wykorzystać na zwiedzanie miasta. Na uwagę zasługują pozostałości inkaskich murów, Katedra (Catedral del Cusco), Klasztor św. Dominika (Convento de Santo Domingo) czy liczne muzea z cennymi eksponatami sztuki prekolumbijskiej. Ciasne, strome, kamienne uliczki idealnie nadają się na spacery, a rozświetlony wieczorem główny plac – Plaza de Armas – odcina się na tle okolicznych wzgórz i gór. Cusco jest także dobrym miejscem na odkrywanie peruwiańskich smaków. Mnogość restauracji i kawiarni pozwala docenić tutejszą kuchnię. Bez większego trudu można znaleźć tu potrawy z mięsa lamy czy alpaki, których zdecydowanie warto spróbować podczas pobytu w Andach. Polecam też zakupienie wyrobów z wełny z alpaki (np. swetrów, czapek, szali), które są przydatną i piękną pamiątką. Na lokalnym targu dobrze również zaopatrzyć się w liście koki – sporządzony z nich napar wspomaga aklimatyzację i osłabia objawy choroby wysokościowej (hiszp. soroche). Tak przynajmniej mawiają miejscowi, którzy nałogowo popijają taki napój i żują same liście. Nawet jeśli to nieprawda, wciąż warto spróbować herbaty z koki, bo smakuje naprawdę wybornie. Pamiętać jednak trzeba, żeby pić ją jedynie na miejscu, bo wywożenie rośliny za granicę jest nielegalne.

 

MODŁY DO DUCHA GÓR

 

Po zwiedzaniu i aklimatyzacji przychodzi pora na wybór szlaku. Popularnością cieszy się wspomniany klasyczny pięciodniowy Salkantay Trek w paśmie Vilcabamba (Cordillera de Vilcabamba), trasa na Ausangate w paśmie Vilcanota (Cordillera de Vilcanota) oraz jednodniowa wycieczka pod górę Vinicunca (zwaną Tęczową Górą lub Górą Siedmiu Kolorów, 5200 m n.p.m.). Ausangate jest piątym najwyższym szczytem Peru (6384 m n.p.m.) i mieszkańcy okolicznych wiosek nazywają go Apu Ausangate. W mitologii inkaskiej apu znaczy „duch gór”, „bóg gór”. To właśnie do niego wznoszą prośby, kierują podziękowania i jemu składają ofiary. On odpowiada za dobrą lub złą pogodę, deszcze nawadniające nieliczne pola uprawne i suszę niosącą głód. Legenda mówi, że Ausangate był bratem Salkantaya (Salkantay to najwyższy szczyt pasma Vilcabamba, 6271 m n.p.m.) i razem mieszkali w Cusco. Po jednej z susz rozdzielili się, aby uratować miasteczko od głodu. Salkantay poszedł na północ. Znalazł lasy, zakazaną miłość Veróniki (góra Verónica mierzy 5682 m n.p.m.), a tym samym problemy. Ausangate z kolei wyruszył na południe, gdzie odkrył ziemię bogatą w ziemniaki i kukurydzę oraz pasące się alpaki. Dzięki temu ocalił mieszkańców Cusco przed głodem. Zarówno trekking przy górze Salkantay, jak i wyprawa wokół Ausangate stanowią ciekawe uzupełnienie wizyty w zachwycającym Machu Picchu.

 

Niesamowite w Peru jest to, że w ciągu jednego urlopu można wylegiwać się na słońcu nad Oceanem Spokojnym, spędzić dzień na pustyni i kilka dni w wiecznie zielonym lesie deszczowym, podziwiać z bliska ośnieżone szczyty sześciotysięczników, poznawać bogatą historię imperium Inków, zejść na dno głębokiego kanionu, a na dokładkę przepłynąć się królową rzek – Amazonką. Po powrocie do domu zazwyczaj zaczyna się marzyć o kolejnej wizycie w tych stronach, bo wymienione przeze mnie atrakcje to zaledwie część tego, co nas tutaj czeka. Peru wciąga i rozbudza chęć poznawania kolejnych miejsc i powrotu do tych już poznanych. Dlatego wyruszenie w ponowną podróż do tego kraju stanowi tylko kwestię czasu.

 

Nieodparty urok Tanzanii i Zanzibaru

 

ROBERT PAWEŁEK 

www.trevelcompass.pl

 

Od pokrytych śniegiem szczytów Kilimandżaro, najwyższej góry Afryki, po idylliczne plaże i rafy koralowe Zanzibaru, ruiny pokryte mchem i fascynujące kultury – wschodnioafrykańska Tanzania kusi całym kalejdoskopem atrakcji. To tutaj rozgrywa się jeden z najbardziej widowiskowych i zarazem dramatycznych spektakli przyrody na ziemi, czyli imponujący przemarsz setek tysięcy dzikich zwierząt w poszukiwaniu pożywienia nazywany Wielką Migracją. Wielu podróżników za punkt honoru stawia sobie upolowanie w kadrze fotograficznym tzw. Wielkiej Piątki Afryki (lwa, słonia, bawoła, nosorożca czarnego i lamparta). Natomiast odwiedziny na słynnej tanzańskiej wyspie Zanzibar przypominają wizytę w prawdziwym raju.

Więcej…