MICHAŁ DOMAŃSKI, ALEKSANDRA PAKIEŁA

 

Na czas naszej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej (od 1 lipca do 31 grudnia 2011 r.) belgijska metropolia staje się w jakimś stopniu drugą stolicą Polski, przeistacza się w miasto promujące polską sztukę i kulturę. Chociaż w Brukseli często pada deszcz, nikomu to nie przeszkadza. W stolicy Belgii i Unii Europejskiej jest mnóstwo atrakcji dla każdego. Ta kosmopolityczna metropolia przypadnie do gustu zwłaszcza tym, którzy lubią sztukę, dobrą muzykę, przepyszną kuchnię, rozpływającą się w ustach czekoladę czy wyśmienite piwa. To właśnie dla nich przygotowano wiele niespodzianek w ramach programu zatytułowanego Brusselicious 2012. Taką oficjalną nazwę nadano Rokowi Gourmet (skierowanemu do miłośników sztuki kulinarnej) w Brukseli. Jest ona jak najbardziej trafiona, bowiem stolica Unii Europejskiej jest prawdziwą delicją nawet dla najbardziej wybrednych turystów-smakoszy…

 

Brukselczycy są dumni ze swoich frytek, gofrów, małży, pralinek i piwa. Kuchnia belgijska nie cieszy się jednak popularnością na świecie, uważa się ją za nudną i nieurozmaiconą. Nic bardziej błędnego, ponieważ obfituje ona w bogactwo przypraw, różnorodność składników i ciekawe smakowo potrawy. Dzięki programowi Brusselicious turyści mają dowiedzieć się znacznie więcej o tradycjach kulinarnych Brukseli. Będą mogli skosztować małż gotowanych w białym winie z czosnkiem, słynnej gęstej zupy waterzoï(lub waterzooi) z kawałkami kurczaka lub rybą oraz warzywami albo odkryć swój ulubiony gatunek miejscowego piwa… Zobaczą, że w stolicy Belgii potrawy przygotowywane są z francuską finezją i mają niemieckie rozmiary. Przekonają się wówczas, że Bruksela przez okrągły rok jest wymarzonym miejscem dla amatorów dobrego jedzenia.

W okresie średniowiecza tereny dzisiejszej Belgii uchodziły za kulinarne centrum Europy, a to dzięki obfitości egzotycznych składników. Przechodziły tędy główne trasy handlowe (m.in. szlak morski z Indii), dlatego też pełno tu było przypraw – pieprzu, cynamonu, imbiru, szafranu czy gałki muszkatołowej. Zresztą współcześni Belgowie także wykorzystują w gastronomii wiele importowanych produktów. Wędliny, sery i musztardy sprowadzają na ogół z Francji, małże z Holandii, a zioła i przyprawy – niemal z całego świata. Poza tym mają również najwyższej jakości rodzime przysmaki, jak np. mięsa (przede wszystkim dziczyzna), owoce morza czy grzyby. Dodając do nich importowane produkty, Belgowie stworzyli niezmiernie urozmaiconą i bogatą kuchnię.

Jako ciekawostkę warto dodać, że to właśnie Belgia jest ojczyzną cykorii. Zaczęto ją tu uprawiać ok. 1850 r., a stąd rozprzestrzeniła się potem na całą Europę. Na naszym kontynencie miała stanowić substytut kawy. Dzisiaj jest cennym składnikiem sałatek i zup, ale także bardziej wyrafinowanych dań, jak np. faisan a la brabançone, czyli bażant po brabancku. Popularne wśród Belgów są również małże marynowane z ryżem, cykorią i karmelizowanymi pomidorami.

W Belgii zwraca się uwagę nie tyle na piękne podanie dania, co na jego obfitość i doskonały smak. Niezbyt ważne są specjalne dekoracje na talerzu. Dobra potrawa musi być przede wszystkim duża i smaczna. I tak jest właśnie na ogół w Brukseli, w której pracuje wielu wyśmienitych mistrzów kuchni. Dzięki nim stolica Unii Europejskiej zajmuje w oczach ekspertów sztuki kulinarnej równie wysokie miejsce, co popularny wśród turystów-smakoszy Paryż.

Nikogo nie dziwi więc fakt, że coraz więcej brukselskich biur turystycznych oferuje specjalne szlaki, które łączą lokalną historię, tradycje, wyśmienitą regionalną gastronomię oraz słynne belgijskie piwa. Koneserzy tego trunku poczują się w Brukseli jak w raju… Wystarczy tylko, że udadzą się do legendarnego Delirium Café, położonego przy malowniczej uliczce Impasse de la Fidélité, zaledwie 100 metrów od serca miasta – pysznego Grand-Place (Wielkiego Placu). Miejsce to może się pochwalić nie tylko niesamowitą atmosferą, ale przede wszystkim ogromną kolekcją ponad 2 tys. piw z całego świata. Umieszczono ją nawet w Księdze Rekordów Guinnessa! Tylko tutaj możemy spróbować tak wyszukanych i oryginalnych smaków, jak np. czekoladowy czy grejpfrutowy. Bez wątpienia Delirium Café jest obowiązkowym punktem zwiedzania stolicy zjednoczonej Europy dla wszystkich turystów piwoszy.

 

KUCHNIA PIWNA Z DODATKIEM BRUKSELKI

Belgowie słyną na całym świecie ze swojego zamiłowania do piwa (produkuje się tutaj ponad 500 rodzajów tego trunku!). Wykorzystują je jednak nie tylko do samego picia, ale również do gotowania. W ten sposób powstała w Belgii jedyna w swoim rodzaju „kuchnia piwna”. Ten złocisty trunek dodawany do dań nadaje kruchość mięsom, rybom aromat, a warzywom goryczkę. Poza sztandarowymi belgijskimi potrawami, takimi jak królik czy wołowina w piwie, istnieją też trochę mniej znane, np. wątróbka cielęca po brukselsku. Tej ostatniej, odwiedzając stolicę Unii Europejskiej, trzeba koniecznie spróbować. Przygotowuje się ją nie tylko z piwem (Geuze), ale także z brukselką. Są to jedynie wybrane przykłady „kuchni piwnej”, bowiem można by było długo wymieniać pyszne dania polewane złocistym trunkiem, jakie możemy skosztować w restauracjach w Brukseli.

Za jeden z symboli belgijskiej gastronomii uważa się również brukselkę, czyli kapustę warzywną, którą wyhodowano w Belgii w XII w. To właśnie stąd rozpowszechniła się ona potem na całą Europę. Brukselka przypomina wyglądem miniaturę zielonej kapusty. Należy do warzyw, które – ze względu na swoje duże wartości odżywcze – są szczególnie polecane przez dietetyków. Sezon na nią trwa od października do końca stycznia (a czasami nawet do marca), co jest widoczne w brukselskich restauracjach.

 

BELGIJSKIE WYNALAZKI

Mało kto wie, że to Belgowie „wynaleźli” frytki. Ten belgijski przysmak sprzedaje się dzisiaj w Brukseli w specjalnych budkach (frituur lub fritkot) i podaje z różnymi sosami, najczęściej z majonezem. Podobno najlepsze frytki na świecie zjemy właśnie tutaj. Ich tajemnicą jest połączenie specjalnego gatunku ziemniaków z odpowiednim smażeniem.

Belgijską metropolię nazywa się także czekoladową stolicą i ojczyzną pralinek. Wyrabianą tu czekoladę uważa się powszechnie za najbardziej luksusową i najlepszą na świecie. W 1912 r. brukselski mistrz czekoladnictwa Jean Neuhaus II wpadł na pomysł, żeby ją nadziewać masą kremową lub orzechową. W ten sposób powstały słynne belgijskie czekoladki – pralinki, które w przyszłym roku obchodzić będą 100-lecie istnienia. Nikogo nie dziwi więc fakt, że w Brukseli mieści się Muzeum Kakao i Czekolady (Musée du Cacao et du Chocolat). Znajdziemy je w pobliżu pięknego Grand-Place. Jest to obowiązkowy punkt zwiedzania dla wszystkich amatorów słodkości. W tym interesującym muzeum zapoznamy się z historią kakao, sposobami produkcji czekolady i tradycyjną metodą wytwarzania belgijskich pralinek.

            Kolejnym kulinarnym wynalazkiem Belgów są gofry. Rozsławił je na cały świat mieszkaniec Brukseli – Maurice Vermersch, który oferował je na swoim stoisku podczas Światowej Wystawy EXPO w Nowym Jorku w 1964 r. Najbardziej popularne są gofry brukselskie (gaufres de Bruxelles) i te z Liège (gaufres de Liège). W belgijskiej metropolii najczęściej podawane są one z truskawkami i bitą śmietaną.    

 

SŁYNNE MULE

Belgowie mają swój sezon na małże czy – jak kto woli – mule (moules). Rozpoczyna się on we wrześniu i kończy w kwietniu. Obecnie, ze względów komercyjnych, często można usłyszeć, że jego początek przypada już na lipiec (okres wakacyjny). W witrynie każdej knajpki pojawia się wówczas napis Les moules sont arrivées, czyli „Mule przybyły”. Dla mieszkańców Brukseli małże kojarzą się nie tylko z wyśmienitą potrawą, ale i z wielowiekową tradycją spotkań towarzyskich w grupie przyjaciół czy znajomych.

            Jeśli cenimy sobie belgijskie kulinarne wynalazki albo jesteśmy miłośnikami muli, a także lubimy najeść się do syta, to na pewno nie zawiedziemy się daniami, jakie serwowane są w restauracjach w stolicy Unii Europejskiej. Będąc w Brukseli, koniecznie powinniśmy spróbować symbolu kulinarnego Belgii – muli z frytkami (moules et fritest). Jeżeli nie przepadamy za owocami morza, to również mamy w czym wybierać… Wystarczy tylko wspomnieć o zającu w piwie (lapin a la biere) czy też zapiekanej cykorii (chicons au gratin). Bez wątpienia belgijska metropolia jest doskonałym miejscem dla prawdziwych smakoszy.

 

ODYSEJA KULINARNA PO BRUKSELI

Stolica Belgii od zawsze znajdowała się na skrzyżowaniu różnych kultur, kuchni i mód. Bogate tradycje kulinarne Brukseli posłużyły do stworzenia atrakcyjnego programu promującego to kosmopolityczne miasto wśród najbardziej wybrednych smakoszy z całego świata – Brusselicious 2012. W ramach tego ambitnego całorocznego projektu przygotowano mnóstwo interesujących wydarzeń kulturalnych. Będą one poświęcone przede wszystkim miłośnikom dobrej kuchni. Rok 2012 w belgijskiej metropolii zapowiada się więc niezwykle smakowicie…

            Trudno w tak krótkim artykule przedstawić wszystkie zaplanowane imprezy, ale na pewno warto wspomnieć o kilkumiesięcznym Monumentalnym Programie, który przygotowano na okres od marca do października w wielu miejscach stolicy Unii Europejskiej. Zadedykowano go kilku symbolom brukselskiej gastronomii – małżom, frytkom czy „urodzonej” tutaj małej brukselce. Mają one na każdym kroku przypominać turystom o obchodzonym hucznie w tym mieście Roku Gourmet. W listopadzie zaplanowano słodki Tydzień Czekolady (La Semaine du Chocolat). Przez okrągły rok po belgijskiej metropolii będzie kursował specjalny tramwaj z jedzeniem – tzw. The Brussels Food Tramway. Zostanie on przekształcony w oryginalną restaurację, która będzie czekać na turystów-smakoszy. Przewidziano dla niego każdego wieczoru dwugodzinną trasę po Brukseli. Podczas podróży tym tramwajem goście będą mieli okazję skosztować wyśmienitych potraw i zwiedzić stolicę Belgii. W sierpniu w programie Brusselicious 2012 znalazł się interesujący weekendowy Festiwal Gastronomiczny (Festival Gastronomique). Podczas niego mieszkańcy Brukseli i turyści będą mogli podziwiać w parku miejskim pokazy gotowania i degustować smaczne dania. Swoje stoiska przygotują brukselskie restauracje, piekarnie, cukiernie, kawiarnie, winiarnie, producenci słynnych belgijskich czekolad i pralinek, jak również doskonałych serów czy lodów. Wyśmienitych delicji nie zabraknie więc dla nikogo… Co najważniejsze, ten atrakcyjny festiwal ma być powtarzany co roku. Natomiast na wrzesień zaplanowano tzw. rajd od kawy do piwa (le rallye des cafés à bières). Ma on poprowadzić turystów po kawiarniach, bistrach, barach oraz pubach i browarach (brasseries), które są centrami kultury picia i warzenia piwa oraz prawdziwym symbolem belgijskiej metropolii. Podczas takiego „rajdu” będzie można spróbować wielu gatunków najlepszych regionalnych trunków. Jak więc widać, w ramach projektu Brusselicious 2012 na miłośników sztuki kulinarnej czeka w stolicy Belgii moc atrakcji. Z całym niezmiernie bogatym programem Roku Gourmet w Brukseli można się zapoznać na stronie internetowej www.brusselicious.be.

 

POLSKIE SMACZKI W STOLICY EUROPY

Amatorzy dobrej kuchni odwiedzający belgijską metropolię mogą również natrafić na polskie restauracje. Właśnie tym Bruksela wyróżnia się spośród innych europejskich stolic. Chyba tylko tu nasza kuchnia jest tak widoczna i doceniana przez cudzoziemców. W belgijskiej metropolii istnieje już kilka polskich restauracji, np. „Zagłoba” w Centrum Polskim przy Rue du Croissant, „Le Chevalier de Rhodes” (kuchnia grecka i polska) przy Parvis de la Trinité czy Pierogi Café przy Pl. Bizet w Anderlechcie (wkrótce właściciele otwierają drugi punkt w stołecznym regionie). Zresztą Belgowie i Polacy są na pewno co najmniej w dwóch rzeczach podobni do siebie – lubią najeść się do syta i napić piwa. Dlatego też brukselskie restauracje (zarówno z kuchnią belgijską, jak i polską) to wymarzone miejsce dla turystów-smakoszy z Polski.

            Kolejny polski smaczek w stolicy Europy odkryjemy, kiedy będziemy zwiedzać modny park miniatur z najsłynniejszymi budowlami z naszego kontynentu – Mini-Europe. Odwiedza go rocznie ponad 300 tys. turystów z całego świata. W ciągu kilku godzin można tu zobaczyć najbardziej czarujące miejsca w Europie, jak np. Wieża Eiffla w Paryżu, londyński Big Ben, brukselski Grand-Place (Wielki Plac) czy ateński Akropol. Pośród nich znajdują się także obiekty z Polski – Dwór Artusa, fontanna Neptuna i Pomnik Poległych Stoczniowców z Gdańska. Przy tablicach informacyjnych o każdym z 27 państw członkowskich Unii Europejskiej mieszczą się przyciski, po których naciśnięciu usłyszymy wybrany hymn narodowy (w tym też naszego Mazurka Dąbrowskiego). Oczywiście, jak przystało na Brukselę, miasto, które wymyśliło projekt Brusselicious 2012, w sympatycznym Mini-Europe mieści się również restauracja z tarasem widokowym – tzw. Europejska Tawerna (La Taverne Européenne). W belgijskiej metropolii żaden turysta nie może być przecież głodny podczas zwiedzania! Wizytę w słynnym brukselskim parku miniatur warto zakończyć w interesującym i wciągającym interaktywnym centrum Spirit of Europe (Duch Europy). Sprawdzimy w nim swoją wiedzę o naszym kontynencie i o Unii Europejskiej, w tym i – oczywiście – o Polsce. Będą się tu dobrze bawić całe rodziny…

 

POLSKA PREZYDENCJA A PROMOCJA POLSKI W BRUKSELI

1 lipca rozpoczęła się polska prezydencja, czyli półroczny okres, podczas którego nasz kraj przewodniczy pracom Rady Unii Europejskiej. Jest to zarówno dobry pretekst, żeby poznać bliżej stolicę zjednoczonej Europy, jak również wziąć udział w licznych wydarzeniach promujących w Brukseli w drugiej połowie 2011 r. sztukę i kulturę rodem z Polski. W sumie w belgijskiej metropolii w ciągu sześciu miesięcy prezydencji zaplanowano blisko 60 projektów artystycznych. W programie kulturalnym dominuje prezentacja naszego kraju, jakim on jest w XXI w., w 2011 r. Będzie więc można podziwiać przede wszystkim dokonania młodych twórców i polskiej sztuki współczesnej. W stolicy Belgii będzie jednak obecna również twórczość klasyków XX stulecia, m.in. Karola Szymanowskiego, Czesława Miłosza i Stanisława Lema. Polskie projekty zaprezentowane zostaną w najlepszych centrach sztuki, galeriach, klubach i teatrach Brukseli, jak np. Centrum Sztuki Pięknej BOZAR czy Teatr Królewski La Monnaie (Le Théâtre Royal de la Monnaie). Ze szczegółowym programem kulturalnym polskiej prezydencji i wydarzeniami, jakie przygotowano w belgijskiej metropolii, można zapoznać się na stronach internetowych www.culture.pl oraz www.culturepolonaise.eu (serwis kulturalny Ambasady Polski w Belgii, Instytutu Polskiego w Brukseli).

            Jak więc widać, stolica zjednoczonej Europy jest dla turystów z Polski szczególnie bliska i interesująca teraz oraz w całym przyszłym roku. Polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej i ambitny brukselski projekt Brusselicious 2012 gwarantują nam moc atrakcji dla ciała i duszy. Jedno jest pewne – Bruksela nie zawiedzie nawet najbardziej wybrednych znawców i miłośników sztuki. To bez wątpienia jedno z najpyszniejszych miast na świecie…


 

Artykuły wybrane losowo

Na Cyprze, wyspie Afrodyty

GRZEGORZ MICUŁA

 

Cypr to wymarzone miejsce dla romantyków i amatorów historii lubiących zwiedzać antyczne ruiny, stare zamki i zaciszne górskie klasztory. Przyjemność oglądania zabytków jest tym większa, że przy okazji można wygrzać się na słońcu, które świeci w tym rejonie przez ponad 300 dni w roku. Znajduje się tu też wiele malowniczych plaż, a ciepłe morze zachęca do kąpieli i relaksu.

Więcej…

Południowoafrykański smak dobrej nadziei

 

MARIUSZ KAPCZYŃSKI

autor serwisu Vinisfera o winach, podróżach i kulinariach

 

Republika Południowej Afryki (RPA) ma do zaoferowania nie tylko fantastyczne krajobrazy, wspaniałą faunę i florę, niezapomniane safari oraz niezwykły klimat. Miejsce to uwodzi przybyszów także wyjątkowo smaczną kuchnią i świetnymi winami. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – zarówno wyrafinowani smakosze, pospolite łakomczuchy, jak i różnorodni birbanci i gastronomiczni utracjusze.

Więcej…

Sri Lanka – w harmonii z naturą

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

<< Sri Lanka leży na malowniczej wyspie Cejlon położonej w Azji na południowy wschód od Półwyspu Indyjskiego, w odległości ok. 50 km od wybrzeży Indii. Od południa oblewają ją wody Oceanu Indyjskiego, od wschodu Zatoki Bengalskiej, a od północnego zachodu cieśniny Palk i zatoki Mannar. Swoim kształtem przypomina spadającą kroplę lub łzę. >>

 

Maharadża Wihara w jednej z 5 jaskiń buddyjskiej Złotej Świątyni w Dambulli

© SRI LANKA TOURISM

 

Na Sri Lance występują dwie pory monsunowe. Na zwiedzanie i plażowanie można tu wybrać się przez cały rok. Wyspa jest zróżnicowana pod względem etnicznym, religijnym i kulturowym. Zamieszkują ją głównie Syngalezi i Tamilowie. Poza tym żyją tutaj również osoby pochodzenia arabskiego, chińskiego, malezyjskiego czy portugalskiego, holenderskiego i brytyjskiego. Lankijczycy są bardzo mili, serdeczni i pomocni. Na ich twarzach niemal zawsze widnieje ciepły i przyjazny uśmiech.

Do największych lankijskich miast należą Kolombo (blisko 800 tys. mieszkańców, obszar metropolitalny – ponad 5,6 mln ludności), Dehiwala-Mount Lavinia, Moratuwa, Negombo i Kandy. W sanskrycie Sri Lanka oznacza Lśniący Kraj. Nazwa ta nawiązuje do eposu Ramajana, gdzie wyspa określana jest jako Lanka. Na Cejlonie można odkryć mądrość ajurwedy w stylowych i wytwornych spa oraz rozkoszować się smakiem pysznej herbaty.

 

Sigirija, niesamowity kompleks pałacowy zbudowany w V w. na szczycie Lwiej Skały

© SRI LANKA TOURISM

 

CUDA WYSPY

Sri Lanka pomimo swojej niewielkiej powierzchni (65 610 km²) szczyci się zaskakującą liczbą miejsc wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Sześć z nich stworzył człowiek, podczas gdy dwa są dziełem samej natury. Do tych ostatnich należy Rezerwat Leśny Sinharaja, znajdujący się w południowo-zachodniej części wyspy, w odległości ok. 80 km od miasta Galle, i charakteryzujący się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym. Rośnie tu jeden z ostatnich dziewiczych lasów deszczowych. Obszar zamieszkują ssaki, liczne ptaki i gatunki motyli. Najlepszą okazją do poznania fauny i flory Cejlonu są niezapomniane wyprawy trekkingowe w głąb dżungli.

Turysta przybywający na Sri Lankę może spodziewać się wielu atrakcji. Wrażenie zrobi na nim z pewnością wizyta w Kandy, dawnej stolicy wyspy, której historyczne zabudowania także umieszczono w 1988 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ślady kolonialnej przeszłości mieszają się w niej ze współczesnym chaosem. To dzisiaj ważny kulturalny ośrodek w kraju. Na uwagę zasługuje tu Świątynia Zęba (Sri Dalada Maligawa), gdzie przechowuje się jedną z najcenniejszych dla Lankijczyków relikwii. Ząb Buddy znajduje się w głównej części obiektu. Kryjący go złoty relikwiarz można oglądać trzy razy dziennie (o poranku, przed południem i wieczorem) w czasie wyjątkowej ceremonii. Raz w roku relikwię umieszcza się na grzbiecie słonia, za którym kroczy pochód wiernych pielgrzymów. Odbywa się to podczas festiwalu Esala Perahera (znanego również jako Festiwal Zęba) organizowanego w lipcu i sierpniu. W trakcie jego trwania ulicami miasta przechodzą niesamowite korowody bębniarzy, tancerzy i batożników oraz pięknie udekorowane słonie. To święto jest jednym z ważniejszych religijnych wydarzeń na wyspie, którą w większości (w ok. 70 proc.) zamieszkują buddyści. Sama świątynia należała niegdyś do kompleksu pałacowego. W pobliżu znajduje się interesujące Muzeum Słonia Raja, uczestnika uroczystych ceremonii w Kandy przez ponad 50 lat, i Międzynarodowe Muzeum Buddyjskie (International Buddhist Museum) w dawnym pałacu. W tym ostatnim zachował się drewniany dach i strop, jak również wiele przedmiotów z czasów przedkolonialnych. Poza tym na uwagę zasługują Łaźnie Królewskie, Sala Audiencyjna i Muzeum Narodowe. Wyjątkowe wrażenie wywiera na zwiedzających widok świątyń pięknie podświetlonych po zapadnięciu zmroku.

Ważnym elementem krajobrazu Kandy jest także jezioro o tej samej nazwie, które można obejść pieszo. W mieście warto też odwiedzić jeden z najstarszych na świecie dzikich obszarów objętych ochroną – Leśny Rezerwat Udawattakelle (utworzony już w 1856 r. na obszarze 103 ha). Miłośnikom natury spodobają się również Królewskie Ogrody Botaniczne (o powierzchni 59 ha), położone na przedmieściach Kandy w zakolu rzeki Mahaweli, najdłuższej na Sri Lance (335 km). Godny polecenia jest poza tym oddalony od miasta o ok. 40 km sierociniec dla słoni w miejscowości Pinnawala. Obecnie znajduje się w nim kilkadziesiąt młodych osobników, które zostały porzucone w dżungli lub okaleczone przez miny. Kandy stanowi także świetną bazę wypadową do wypraw na zielone pola herbaciane.

Kolejnym obiektem z Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Anuradhapura, historyczna stolica syngaleskiego państwa. Na tronie zasiadało w niej ponad 100 monarchów, którzy dbali o rozkwit kultury i sztuki, wznosili wspaniałe pałace, zamawiali wymyślne rzeźby i tworzyli bogato zdobione ogrody. Miasto leży ok. 200 km na północny wschód od Kolombo i nadal uchodzi za ważny ośrodek buddyzmu. Wśród starożytnych ruin zachowało się kilka budowli sakralnych i pałaców oraz dom jałmużny. Na uwagę zasługuje 122-metrowa Jetavanaramaya, uważana za najwyższą stupę na świecie. W Anuradhapurze rośnie także od 288 r. p.n.e. figowiec pagodowy, znany jako Jaya Sri Maha Bodhi, pochodzący od świętego drzewa, pod którym Budda według tradycji osiągnął oświecenie. To prawdopodobnie najstarsze drzewo na ziemi o udokumentowanej historii.

Na południowy wschód stąd znajdują się kolejne pozostałości dawnego miasta wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO – Polonnaruwa.Największy rozkwit ośrodka przypadł na lata 1153–1186, kiedy to panował król Parakramabahu I. Duże wrażenie robią tu cztery wykute w jednej granitowej skale posągi Buddy z XII w. Jeden z nich przedstawia go jako kilkunastometrowej długości postać pogrążoną we śnie, inny – jako stojącego mężczyznę (ma niemal 7 m wysokości). Należą one do świątyni Gal Vihara (Uttararama). Na uwagę zasługuje też Gal Pota – kamienna księga o długości blisko 9 m i szerokości 1,5 m. Cały kompleks zajmuje kilka kilometrów kwadratowych, a w jego centrum stoi cytadela.

W 1991 r. pod ochroną organizacji UNESCO znalazła się lankijska Złota Świątynia w Dambulli, kompleks właściwie pięciu sanktuariów w jaskiniach, powstałych w okresie od I w. p.n.e. do XVIII w. n.e. Pierwsze z nich, Dewadżara Wihara, zachwyca posągiem Buddy o długości 14 m, wyrzeźbionym z jednego kawałka skały. Drugie, Maharadża Wihara, jest największe ze wszystkich. Zdobią je piękne malowidła przedstawiające życie Buddy. Trzecie, Maha Alut Wihara, pochodzi z XVIII stulecia. Poza tym znajduje się tu jeszcze świątynia (Pachima Wihara) poświęcona królowej Somawathi i Dewana Alut Wihara, najmłodsza ze wszystkich, wyremontowana w XX w., w której posąg leżącego Buddy otacza pięć innych figur wykonanych z cegieł i gipsu.

Najbardziej interesującym i popularnym miejscem na Sri Lance wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jest Sigirija (Sigiriya,Lwia Skała), nazywana ósmym cudem świata. Na ogromnej skale król Kassapa I (panujący w latach 473–495) zbudował tu niezwykły pałac. Zdobiły go zmysłowe freski przedstawiające przepiękne dziewczęta. Niektóre malowidła przetrwały do dziś wraz z niezwykłym kompleksem wodnych ogrodów, będącym niezmiernie zaawansowanym projektem hydrologicznym. Miejsce to przypomina ogromną galerię ściennych obrazów.

Organizacja UNESCO umieściła na swojej liście jeszcze inny lankijski zabytek – historyczne centrum i fortyfikacje miasta Galle. Tutejszy kompleks fortowy jest uważany za najlepiej zachowany tego typu zespół architektoniczny wzniesiony przez Europejczyków w całej Azji Południowej. Utkane z wąskich ulic obsadzonych holenderskimi parterowymi domami Galle tętni życiem jak w okresie, kiedy było ważnym portem pasażerskim. Zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce podczas zwiedzania południa wyspy.

  

DWA OBLICZA STOLICY

Największym miastem na Sri Lance jest jej handlowa stolica Kolombo (administracyjna to Sri Dźajawardanapura Kotte lub po prostu Kotte). Stanowi ona najważniejsze centrum kulturalne i biznesowe kraju, a swoje siedziby mają w niej przedstawicielstwa dyplomatyczne i liczne instytucje państwowe. Kolombo leży w południowo-zachodniej części wybrzeża. Przyjeżdżający do niego turyści mogą zwiedzać buddyjskie, hinduistyczne, muzułmańskie i chrześcijańskie świątynie, oglądać kolonialne budynki czy odpoczywać na przepięknych piaszczystych plażach. Z jednej strony finansową stolicę Sri Lanki wypełnia wiele sklepów, drapaczy chmur, banków i nowoczesnych centrów handlowych, ale z drugiej mamy tu też wspaniałe zabytki, teatry, galerie i placówki muzealne. Warto odwiedzić neoklasycystyczny gmach Muzeum Narodowego, które działa od 1 stycznia 1877 r. Znajdują się w nim m.in. reprodukcje XIX-wiecznych obrazów przedstawiających wyspę, historyczne rzeźby i szkielety zwierząt oraz biblioteka. Poza tym na zainteresowanie zasługują trzy obszary administracyjne: Ogrody Cynamonowe (Cinnamon Gardens), Fort (dzielnica biznesowa z oficjalną siedzibą prezydenta Sri Lanki – President’s House) i Wyspa Niewolników (Slave Island).

Zupełnie inaczej wygląda Pettah, usytuowana na wschód od centralnej dzielnicy Fort. Jest zatłoczona i chaotyczna, a na jej ulicach panuje typowy azjatycki rozgardiasz. Wypełniają ją sklepy, restauracje, kawiarnie i stragany. Warto tutaj podejść do protestanckiej świątyni Wolvendaal, wzniesionej przez Holendrów w połowie XVIII stulecia, starego Ratusza czy dworca kolejowego. Na uwagę zasługuje również biało-czerwony meczet Dżami Ul-Alfar. Został on ukończony w 1909 r. i zbudowany dla wspólnoty muzułmańskiej pochodzącej z Indii. Znajduje się w samym sercu dzielnicy i góruje nad okoliczną zabudową.

Z kolei Bambalapitiya w Kolombo stanowi ważne centrum edukacyjne z mnóstwem uczelni wyższych i szkół. Można tutaj również podziwiać wspaniałe, niezmiernie barwne sanktuarium hinduistyczne Kathiresan Kovil poświęcone bogu śmierci i wojny – Karttikei (Muruganowi lub Skandi).

Świątyń w Kolombo jest naprawdę bardzo dużo, a należą do wyznawców różnych religii. Jeden z ciekawszych obiektów stanowi Seema Malaka na wodach jeziora Beira. Ta buddyjska świątynia wchodzi w skład kompleksu sakralnego Gangaramaya i została zaprojektowana przez najsłynniejszego lankijskiego architekta – Geoffreya Bawę (1919–2003). Stanęła w miejscu starej konstrukcji z końca XIX stulecia, która zaczęła się zapadać. Seema Malaka wznosi się na trzech platformach połączonych ze sobą mostami pontonowymi. Obecnie pełni funkcję głównie ośrodka nauki i medytacji dla wielu mnichów.

Wbrew pozorom pobyt w głośnym, zatłoczonym Kolombo może być miłym początkiem podróży po Sri Lance. Miasto ma swój specyficzny urok i warto poznać je bliżej. Reszta wyspy jest zupełnie inna od biznesowej stolicy. Wypełniają ją głównie pachnące plantacje herbaty, rezerwaty przyrody i plaże rozciągające się nad malowniczymi lagunami.

 

Historyczny budynek firmy Cargills (Ceylon) PLC w dzielnicy Fort w Kolombo

© VISIT COLOMBO/VISITCOLOMBO.COM

 

RAJSKIE PLAŻE

Sezon turystyczny trwa na cieszącej się popularnością Sri Lance przez cały rok. Mające 1340 km długości wybrzeże usiane jest skalnymi zatokami ze srebrnobiałym piaskiem opadającym w stronę wody i wysmukłymi palmami kokosowymi dającymi błogi cień. Na zachodzie znajdują się spektakularne piaszczyste plaże takie jak Negombo, Mount Lavinia, Bentota i Hikkaduwa. Na południu leżą Mirissa, Weligama, Dickwella (Dikwella), Koggala, Tangalle i Unawatuna. Ta ostatnia uchodzi słusznie za jedną z najlepszych plaż na świecie. Na wschodnim wybrzeżu położone są Nilaveli, Uppuveli, Passekudah, Kalkudah i zatoka Arugam, która słynie ze znakomitych warunków do surfowania. Spokojne, szafirowe wody Oceanu Indyjskiego mają idealną temperaturę do nurkowania. Pod ich powierzchnią kryją się zachwycające rafy koralowe. Nurkowie mogą oglądać wiele niesamowitych gatunków ryb, takich jak graniki, barakudy, manty czy ogończe, oraz żółwie morskie. Na dnie oceanu w pobliżu wyspy spoczywają także wraki statków. Na szczególną uwagę zasługuje tankowiec SS Conch, który należał do koncernu Shell i zatonął w 1903 r. Poza tym pod wodą znajduje się tu również brytyjski lotniskowiec HMS Hermes zatopiony przez japońskie samoloty w kwietniu 1942 r., gdy wypłynął z portu Trikunamalaja (Trinkomali).

 

ZIELONY SKARB

Jednym z głównych towarów eksportowych kraju i produktem spożywczym najczęściej kojarzonym ze Sri Lanką jest herbata, a dokładniej herbata cejlońska. Krajobraz wyspy, w którym dominuje soczysta zieleń i lazur wody, dodatkowo urozmaicają wzniesienia, na których uprawia się ten dający wyjątkowo aromatyczne liście krzew. Sadzonki tej rośliny Brytyjczycy przywieźli w XIX w., kiedy zaraza zniszczyła uprawianą tu do tej pory kawę. Herbata dobrze rośnie w ciepłym klimacie na odpowiednio wysoko leżących, pochyłych terenach.

Liczne lankijskie plantacje znajdują się w okolicy miejscowości Nuwara Elija (Nuwara Eliya), Dimbula, Kandy, Matale, Haputale czy Badulla – stąd pochodzą produkty doceniane przez koneserów na całym świecie. Warto odwiedzić jedną z nich i zobaczyć, jak przetwarza się zielone liście, które później trafiają do naszych domów. Na szczególną uwagę zasługuje także rytuał parzenia herbaty, celebrowany na Cejlonie z największą dokładnością i trwający mniej więcej pół godziny. Aby móc go przeprowadzić we właściwy sposób, potrzeba sporej wiedzy i doświadczenia. Warto dodać, że mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów Sri Lanka jest drugim największym eksporterem herbaty na świecie (zaraz po Chinach). Rocznie wytwarza się jej ponad 300 mln kg, co stanowi mniej więcej 10 proc. światowej produkcji. Z Cejlonu w 2017 r. wyjechał towar o łącznej wartości 1,5 mld dolarów (to aż 19,3 proc. globalnego eksportu herbaty).

Kraj ten słynie też z aromatycznych przypraw, takich jak cynamon, kardamon czy goździki, oraz tradycyjnych wyrobów rękodzielniczych ze srebra, brązu, drewna, skóry i trzciny. Wydobywa się tu również wiele rodzajów kamieni szlachetnych, m.in. rubiny, szafiry, topazy, granaty i ametysty.

 

Centra spa na Cejlonie mają w ofercie szereg zabiegów relaksacyjnych

©SRI LANKA TOURISM

 

KLUCZ DO ZDROWIA

Na Sri Lance można zadbać zarówno o ciało, jak i o duszę. Praktykowana na niej od lat ajurweda, wypracowana w starożytnych Indiach, jest jednym z najstarszych systemów medycyny i oznacza wiedzę o życiu. Opiera się na holistycznym podejściu do leczenia człowieka. Jej podstawowe założenie stanowi teoria trzech energii życiowych (dosz). Są to vata (siła odpowiadająca za ruch), pitta (kontrolująca trawienie i procesy wytwarzania energii) i kapha (odpowiadająca za budowę organizmu i jego stabilność). Każdy człowiek charakteryzuje się ich unikatowym połączeniem, które określa jego naturę. W przypadku gdy elementy te rozkładają się harmonijnie, cieszy się on dobrym zdrowiem i samopoczuciem, ale kiedy równowaga zostanie zachwiana, zaczynają się problemy, dlatego należy ją szybko przywrócić.

Praktykujący ajurwedę stosują wiele leczniczych ziół i roślin rosnących na Sri Lance. Łączą liście, korę, owoce, korzenie i kwiaty w specjalne mikstury, olejki i maści. W zaciszu błogich centrów i gabinetów spa terapeuci dobierają indywidualnie do potrzeb pacjenta najbardziej skuteczną kurację. Zabieg swedhanaprzeprowadza się na drewnianej skrzyni, w której gotowane są zioła. Ulatująca otworami para otula ciało i pozwala oczyścić organizm z wielu toksyn. Pizhichil polega na zastosowaniu relaksującego masażu, podczas którego w okolice stawów wciera się kojące olejki. Abhyanga to całościowy masaż olejowy, wykonywany w celu przywrócenia równowagi psychofizycznej, usprawnienia pracy narządów oraz optymalnego odżywienia, ujędrnienia i uelastycznienia skóry. Oczyszczające działanie ma również masaż udvartana (antycellulitowy), w którym wykorzystuje się techniki mocnego uciskania i ugniatania. Jest to ziołowo-olejowy zabieg na całe ciało poprawiający gładkość i ukrwienie skóry. Ukojenie i głębokie odprężenie przynosi shirodhara. Osoba ją wykonująca delikatnie polewa olejkami bądź innym płynem czoło pacjenta w miejscu tzw. trzeciego oka. Ten głęboko relaksujący zabieg stosowany bywa w przypadku występowania bólów głowy i napięcia nerwowego. Masaże ajurwedyjskie wpływają na układ odpornościowy i pomagają zachować zdrowie. Wykonywane systematycznie regulują funkcjonowanie organizmu na poziomie fizycznym i duchowym. Poza już wspomnianymi warto wymienić jeszcze takie zabiegi jak gandusha (płukanie jamy ustnej olejami), akshitarpana (zabieg regenerujący i oczyszczający oczy), karna purna (zabieg na uszy) i shirovasti (masaż głowy z wykorzystaniem olejków).

W ajurwedzie istotnym elementem leczenia jest także dieta wegetariańska. Według niej każdy posiłek powinien składać się z produktów należących do sześciu kategorii smakowych i być świeżo przygotowywany z użyciem ziół i przypraw zbieranych z lokalnych pól. Ważne wskazanie stanowi tu też umiarkowanie w jedzeniu i spożywanie posiłków w odpowiednim czasie.

Wiele lankijskich centrów zajmujących się terapią ajurwedyjską oferuje również uzupełniające zajęcia z jogi, refleksologii i medytacji pod okiem wysoce wyspecjalizowanych w tych dziedzinach osób. Dzięki temu każdy może w nich liczyć na dostosowanie kuracji do jego osobistych potrzeb. Po wizycie w ośrodku na Sri Lance wyjeżdża się z tego kraju z nowymi siłami i energią. Poza tym taki leczniczy pobyt pozwala się odstresować i dla wielu ludzi stanowi prawdziwe przeżycie duchowe.

Na wyspie zabiegi ajurwedy wykonywane są w licznych stylowych kompleksach spa. Znajdują się one często w najspokojniejszych i najpiękniejszych zakątkach na Sri Lance. Do popularnych miejsc należą złote plaże zachodniego i południowego wybrzeża (np. Wadduwa, Kalutara, Mount Lavinia czy Talalla), okolice starożytnego miasta Polonnaruwa oraz pokryte bujną zielenią górzyste tereny w rejonie Kandy. Nieco inna sceneria czeka w tradycyjnych lankijskich wioskach, gdzie można doświadczyć bliższego kontaktu z naturą, tak ważnego w przypadku ajurwedy.

Warto również dodać, że według tego systemu medycyny umiar, ład i symetria to najważniejsze elementy umożliwiające osiągnięcie równowagi, która jest podstawą zdrowia i szczęścia każdego człowieka. Umysł i ciało wzajemnie na siebie wpływają, dlatego też należy zadbać o swój organizm całościowo.

Tropikalna Sri Lanka przyciąga bujną, egzotyczną roślinnością, zróżnicowaną fauną, malowniczymi piaszczystymi plażami, a także unoszącym się w powietrzu zapachem przypraw. Można tutaj wypoczywać na słonecznym wybrzeżu, zwiedzać wspaniałe starożytne miasta, spacerować wśród krzewów herbacianych i relaksować się w ajurwedyjskim spa. Podczas pobytu na wyspie każdy zgromadzi z pewnością wiele niezapomnianych wspomnień i nauczy się czegoś o sobie.

 

Wydanie Lato 2018