Media-5733.jpg

Co 2 lata, w sierpniu, Wielki Plac pokrywa różnobarwny dywan z kwiatów

© VISITBRUSSELS.BE

 


ALEKSANDRA PAKIEŁA


Leżąca nad rzeką Senne (Zenne) stolica Belgii i Unii Europejskiej, często kapryśna i deszczowa, przyciąga niepowtarzalnym urokiem i niezmierną różnorodnością. Kosmopolityczna metropolia, nazywana często „miastem czekolady”, kojarzy się z wykwintnymi pralinkami, charakterystycznym smakiem wyśmienitych lokalnych piw, podawanymi w rożkach frytkami oraz goframi i małżami. Odwiedzający ją goście bardzo chętnie zostają w niej na dłużej.

 

Bruksela, założona oficjalnie ok. 979 r., już od średniowiecza była liczącym się ośrodkiem politycznym, gospodarczym, handlowym i kulturalnym. Ważne wydarzenia historyczne, od bombardowania miasta przez francuskie wojska w 1695 r. poprzez jego oblężenie przez Francuzów w 1746 r. czy rewolucję belgijską z lat 1830–1831 aż po wielkie wojny XX stulecia, często rozgrywały się właśnie w tym rejonie, jednak stolica Belgów zawsze szybko odzyskiwała siły. W 2015 r., dzięki przyciągającym rzesze turystów inscenizacjom towarzyszącym obchodom 200. rocznicy bitwy pod Waterloo, duch przeszłości na nowo zagościł wśród brukselskich murów.

Dziś belgijska metropolia, łącząca w sobie tradycję z nowoczesnością, starą architekturę z innowacyjnymi rozwiązaniami, to prawdziwa perła na mapie świata, stanowiąca gospodarcze i polityczne, a także kulturalne centrum Europy. Podczas zwiedzania tego magicznego miejsca nie można z pewnością zapomnieć o jego najważniejszych zabytkach i symbolach, lecz warto też odwiedzić kilka nowych punktów, które uchodzą za równie atrakcyjne turystycznie.

Mury dawnych kamienic

Większość gości rozpoczyna zwiedzanie od spaceru po centrum historycznym Brukseli. To właśnie tutaj założono osadę, z której wyrosło miasto. Îlot Sacré, czyli Święta Wyspa, jest kolebką stolicy Belgii. W obrębie tej dzielnicy od dekad zabronione są jakiekolwiek zmiany budowlane. Większość ulic wokół położonego nieopodal słynnego Wielkiego Placu (La Grand-Place, Grote Markt) wytyczono w okresie średniowiecza. Samo oglądanie miejscowych wspaniałych gmachów stanowi prawdziwą gratkę dla koneserów sztuki. Dostrzeżemy w nich mieszankę gotyku brabanckiego, flamandzkiego renesansu oraz baroku. Nieopodal placu de Brouckère’a (Place de Brouckère) i bulwaru Anspacha (Boulevard Anspach) znajdziemy również przykłady najnowszej architektury. 

W centrum Brukseli obowiązkowo trzeba wybrać się na wspomniany Wielki Plac będący geograficznym, historycznym i handlowym sercem miasta. W tym miejscu już od końca XI w. odbywały się targi. W latach 1401–1455 wzniesiono w stylu gotyku brabanckiego Ratusz (Hôtel de Ville de Bruxelles), a rzemieślnicy zaczęli rozbudowywać swoje pracownie. Wśród pięknej i spójnej architektonicznie zabudowy tego rejonu zawsze tętniło życie. 

Przy Wielkim Placu mieści się barokowy dom o nazwie Le Pigeon („Gołąb”), w którym podczas emigracji w 1852 r. mieszkał francuski pisarz Victor Hugo (1802–1885). Opisywał on później Brukselę z zachwytem i z rozrzewnieniem wspominał widoki roztaczające się z okien swojej kamienicy. W belgijskiej stolicy warto zobaczyć także słynną historyczną ulicę czerwonych latarni – rue d’Aerschot, odchodzącą od placu Charles’a Rogiera (Place Charles Rogier).

 Oczywiście, nie sposób nie wspomnieć tu również o znanym symbolu tego miasta, czyli wykonanej z brązu rzeźbie sikającego chłopca, zdobiącej pocztówki, pamiątkowe magnesy i płócienne torby często kupowane przez turystów. Wokół Manneken-Piskrąży wiele legend. Jedna z nich przedstawia go jako dzielnego młodzieńca (nazywanego „Petit Julien”), który uratował Brukselę przed XIV-wiecznymi najeźdźcami, gdy nasikał na zapalony lont pod ładunkami wybuchowymi rozłożonymi przy murach. Od 1619 r. figurka została już przebrana w niemal 950 strojów. Uwielbieniem darzą ją zarówno turyści, jak i sami brukselczycy.

Wśród pałaców

Z kolei pobliska Dzielnica Królewska (Le Quartier Royal) wygląda jak z zupełnie innej bajki. To bogaty region, pełen pałaców, wystawnych rezydencji, ogrodów, parków, 5-gwiazdkowych hoteli i interesujących muzeów. Ta część miasta, oddzielona skarpą biegnącą od krańca ulicy Królewskiej (rue Royale) do gmachu sądu, czyli XIX-wiecznego Pałacu Sprawiedliwości (Palais de Justice), zachwyca wspaniałymi przykładami architektury eklektycznej i secesyjnej. 

Miłośnikom sztuki z pewnością spodobają się działające od 1803 r. Królewskie Muzea Sztuk Pięknych Belgii (Musées royaux des Beaux-Arts de Belgique), w których zebrano powyżej 20 tys. dzieł z okresu od początku XV w. aż do współczesności. Co ciekawe, ta ważna instytucja kultury została założona za czasów Napoleona Bonapartego (1769–1821) w celu odciążenia przeładowanego paryskiego Luwru. Dzisiaj tworzy ją sześć niezmiernie ciekawych placówek. W Muzeum Starych Mistrzów (Musée Oldmasters Museum)wśród ponad 2,5 tys. eksponatów z XV–XVIII stulecia znajdują się takie obrazy jak Koronacja Najświętszej Marii Panny Petera Paula Rubensa (1577–1640), Spis ludności w Betlejem pędzla Pietera Bruegla Starszego (ok. 1525–1569) czy też Alegoria płodności ziemi Jakoba Jordaensa (1593–1678). Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Musée Modern Museum), otwarte w nowym miejscu w 1984 r., szczyci się niezwykłą siedzibą. Jego osiem poziomów mieści się pod ziemią, jednak prace artystów pochodzące z okresu od końca XVIII w. do czasów współczesnych możemy podziwiać w naturalnym oświetleniu dzięki studni świetlnej. Z kolei słynne dzieło Jacques’a-Louisa Davida (1748–1825) Śmierć Marata prezentuje się publiczności w starej części placówki – pokoju 55. Natomiast w usytuowanym w samym sercu Brukseli, przy placu Królewskim (Place Royale), Muzeum Magritte’a (Musée Magritte Museum) zobaczymy największą na świecie kolekcję poświęconą twórczości belgijskiego artysty, przedstawiciela surrealizmu – René Magritte’a (1898–1967). Zgromadzono tutaj ponad 200 jego prac.

Warto obejrzeć również neoklasycystyczny Pałac Królewski (Palais Royal de Bruxelles), największy w metropolii, w którym monarcha Belgii (obecnie, od 21 lipca 2013 r., Filip I) pełni oficjalne obowiązki głowy państwa (rezydencją rodziny królewskiej jest Zamek Królewski Laeken – Château de Laeken, leżący w północno-zachodniej dzielnicy stolicy). Jego budowę rozpoczęto w 1815 r. na miejscu średniowiecznego pałacu Coudenberg. W XX stuleciu zmodernizowano wnętrza, a także odnowiono starsze części kompleksu. Obiekt jest otwarty dla zwiedzających tylko latem – od 21 lipca (Święta Narodowego Belgii) do początku września.

W świecie komiksów

Na pewno wiele osób kojarzy sympatycznego młodego reportera i podróżnika Tintina lub małe niebieskie ludziki – smerfy. Belgijskie komiksy są równie znane jak tutejsze czekoladki, piwo, gofry i koronki. Historyjki obrazkowe przywędrowały do Belgii z Ameryki wraz z wydanym w 1905 r. Małym Nemo w Krainie Snów Winsora McCaya (1869–1934), który od razu zdobył ogromną popularność. Po II wojnie światowej ten właśnie kraj uznano za miejsce, gdzie wychodzą najlepsze opowieści komiksowe w Europie. Na szybki rozwój tej sztuki największy wpływ miał wspomniany Tintin, stworzony przez rysownika Georges’a Remi, podpisującego swoje dzieła pseudonimem Hergé (1907–1983). To najsłynniejsza belgijska postać rysunkowa, rozsławiona nie mniej niż Kaczor Donald albo Myszka Miki.

Belgijskie Centrum Komiksu (Centre Belge de la Bande Dessinée), funkcjonujące w majestatycznym budynku w stylu secesyjnym zrealizowanym przez znanego architekta Victora Hortę (1861–1947) w 1906 r., prezentuje komiksy stworzone przez ponad 700 autorów z Belgii. Można się w nim również zapoznać z procesem powstawania rysunków i odwiedzić tutejszą bibliotekę, będącą źródłem informacji zarówno dla studentów akademii sztuk pięknych, jak i pasjonatów tych ciekawych historyjek. Ci ostatni przybywają do tego miejsca z całego świata (każdego roku powyżej 200 tys. zwiedzających), aby podziwiać tysiące starych zeszytów, przybory należące do twórców i ich fotografie. 

Olbrzymie atomy

Media-1262.jpg

Park miniatur Mini-Europe z górującą nad nim sylwetką słynnego Atomium

©VISITBRUSSELS.BE/MINI EUROPE



Za linią obwodnicy otaczającej ścisłe centrum stolicy (tzw. Ville de Bruxelles) leży pozostałych 18 gmin, które tworzą Region Stołeczny Brukseli (Région de Bruxelles-Capitale). Miłośnikom architektury początku XX w. z pewnością spodoba się wyprawa do Saint-Gilles. Znajdą tutaj wspaniałe budynki w stylu secesyjnym, w tym Muzeum Horty (Musée Horta). Natomiast w położonej na północnym zachodzie dzielnicy Laeken, wchodzącej w skład gminy Ville de Bruxelles, z zabytkowym rejonem miasta z Zamkiem Królewskim Laeken na czele kontrastują nowoczesne atrakcje. Nad słynnym brukselskim kompleksem rozrywkowo-wypoczynkowym Bruparck góruje zbudowane w 1958 r., a niedawno odnowione 102-metrowe Atomium, odgrywające rolę symbolu Belgii podobnie jak paryska wieża Eiffla – Francji, a rzymskie Koloseum – Włoch.

Ten monumentalny model powiększonego 165 mld razy kryształu żelaza powstał z okazji Wystawy Światowej w Brukseli (Expo 58). Upamiętniał on naukowe i techniczne osiągnięcia XX stulecia, często określanego mianem wieku atomu. Konstrukcja składa się z 9 kul i waży 2400 t. Dla zwiedzających najciekawszą atrakcją jest wjazd do najwyższej z nich (podróż windą trwa 23 s!), z której z wysokości 92 m roztacza się przepiękna panorama. Gdy nieba nie przesłaniają chmury, można stąd zobaczyć nawet Antwerpię! W pozostałych otwartych dla turystów kulach znajdują się ciekawe wystawy (m.in. Atomium. Od symbolu do ikony opowiadająca historię obiektu), a także punkt informacyjny, sklep z pamiątkami, panoramiczna restauracja i specjalna strefa dla dzieci. 

Rozrywka i nauka

Mimo iż Bruparck nie należy do największych kompleksów rozrywkowo-wypoczynkowych na świecie, przyciąga rodziny z dziećmi z przeróżnych zakątków ziemi. Najpopularniejszy cel wycieczek stanowi interesujący park miniatur Mini-Europe, w którym przedstawiono 350 modeli najbardziej znanych europejskich budowli i miejsc odtworzonych w najdrobniejszych szczegółach w skali 1:25. Można zwiedzić tutaj za jednym razem ciekawe obiekty z całego kontynentu, takie jak berlińska Brama Brandenburska, ateński Partenon, londyński Pałac Westminsterski czy też gdański Dwór Artusa. 

Dużo więcej rozrywki niż standardowe kino zapewni swoim gościom Kinepolis. W 24 ogromnych salach widzowie mają szansę oglądać filmy w najwyższej jakości obrazu i dźwięku w niezmiernie komfortowych warunkach. Repertuar jest sukcesywnie rozszerzany o produkcje dotyczące sportu, historii, a także opery, teatru czy sztuki. Wszystko w Kinepolis zostało dopracowane tak, aby usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednego kinomana i zachęcić go do powrotu po kolejną dawkę wrażeń.

Relaks i dobrą zabawę gwarantuje również Océade. To rozległy tropikalny park wodny z podgrzewanymi basenami, tureckimi łaźniami, saunami, jacuzzi, sztucznymi falami i piaszczystymi plażami, które do złudzenia przypominają prawdziwe. Zjeżdżalnie przywodzą na myśl zwierzęta, baseny wyglądają niczym pirackie kryjówki, restauracje mają karaibski wystrój. Spodoba się tu osobom w każdym wieku. Przez cały rok kompleks odwiedza mnóstwo turystów, a zjeżdżalnie Océade uważane są za najlepsze na świecie.

Kolej na muzeum

BCV_-_Parcours_3.jpg

Koncepcję Belgian Chocolate Village stworzyła znana firma Tempora

©BELGIAN CHOCOLATE VILLAGE



Podczas wizyty w Brukseli nie sposób nie zwiedzić niespotykanego i niezmiernie oryginalnego 
muzeum kolejnictwa Train World. Dzięki swoim nowoczesnym rozwiązaniom architektonicznym i ciekawym eksponatom z pewnością zainteresuje ono nie tylko miłośników pociągów. W placówce poznamy historię kolei, jej współczesny rozwój i przyszłość. Pomysłodawcy Train World doskonale odzwierciedlili kontrasty charakteryzujące całe miasto. Do kompleksu włączyli odrestaurowaną secesyjną stację Schaerbeek, nie tylko uchodzącą za jedną z najstarszych w Belgii (otwarto ją w 1887 r.), ale i stanowiącą prawdziwy klejnot architektury.

Na zwiedzanie muzeum (czynnego codziennie oprócz poniedziałku od godz. 10.00 do 17.00), w które do tej pory zainwestowano ok. 21 mln euro, należy poświęcić przynajmniej półtorej godziny. Od oficjalnego otwarcia, które odbyło się 25 września 2015 r. w obecności króla Filipa I, popularność obiektu ciągle wzrasta, a organizatorzy przewidują, że już po dwóch latach będą przyjmować ponad 100 tys. gości rocznie. W Train World każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre zdobycze techniki przypominają futurystyczne dzieła sztuki. Najprostsze przedmioty potrafią prezentować mnóstwo walorów artystycznych. Trudno nie zachwycić się tutaj postępem i ewolucją inżynierii, jaka dokonała się na przestrzeni setek lat.

Czekoladowe miasto

Belgia może się pochwalić ponad 2,5 tys. sklepów oferujących wyroby czekoladowe. Produkcję tych smakołyków rozpoczęto w tym kraju już w XVII w. Zwiększono ją znacznie od początku XX stulecia, co zbiegło się z zajęciem przez Belgów Konga (Kongo Belgijskie istniejące między 1908 a 1960 r.). Posiadanie kolonii w Afryce Środkowej oznaczało łatwy dostęp do lokalnych plantacji kakaowca.

Bruksela to najbardziej czekoladowa stolica na świecie. Kusi pięknymi, ręcznie wykonanymi pralinkami o przeróżnych kształtach, aromatycznymi kakaowymi ciastami i wielkimi tabliczkami czekolady, dosłownie rozpływającej się w ustach. Prawdziwych łasuchów i nie tylko ich zaprasza otwarte we wrześniu 2014 r. muzeum Belgian Chocolate Village(Belgijska Czekoladowa Wioska) w gminie Koekelberg w Regionie Stołecznym Brukseli. To jedna z największych tego rodzaju placówek w Europie (o powierzchni 900 m²). Poznamy w niej cały proces powstawania czekolady – od zbioru i przygotowywania ziaren kakaowca poprzez wybór formy, kształtów i ozdabianie aż po pakowanie tabliczek czy pralinek z przeznaczeniem do sprzedaży w sklepie. Dowiemy się też, w jaki sposób przetwarzali kakao Aztekowie, a także do jakich celów służyło, zanim zostało wprowadzone do produkcji masowej.

W samym sercu tego interaktywnego muzeum znajduje się szklarnia przedstawiająca warunki, w jakich rosną zarówno kakaowce, jak i rośliny używane jako dodatki do czekolady – bananowce, papryka chili, kurkuma i wiele innych. Oczywiście, najprzyjemniejszą część zwiedzania stanowi dla każdego amatora słodkości wizyta w sali, w której można uczestniczyć w wykonaniu swojej własnej, niepowtarzalnej pralinki pod okiem doświadczonego mistrza. Zapakowana w ozdobne pudełko świetnie sprawdzi się jako pamiątka. Po odwiedzinach w tak smakowitym miejscu ciężko jednak zachować czekoladki na później. 

Wehikuł czasu

Sandrine_Ferauge.jpg

Zorganizowana z wielkim rozmachem rekonstrukcja bitwy pod Waterloo

©SANDRINE FERAUGE


Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że Bruksela była również historyczną stolicą odważnych Galów z odłamu Belgae, ludu niezmiernie wojowniczego i budzącego postrach w całej Europie. W żyłach Belgów płynie krew mężnych przodków, nic więc dziwnego, że do uroczystości obchodów 200. rocznicy bitwy pod Waterloo przygotowywano się z niezwykłą dokładnością. Starano się jak najlepiej zrekonstruować dawne wydarzenia i przenieść w czasie ok. 120 tys. przybyłych z całego świata widzów aż do 18 czerwca 1815 r.

Armię I Cesarstwa Francuskiego dowodzoną przez Napoleona Bonapartego pokonali wówczas Arthur Wellesley, 1. książę Wellington (1769–1852) i feldmarszałek Gebhard Leberecht von Blücher (1742–1819), którzy stali na czele wojsk brytyjskich, pruskich, niderlandzkich, hanowerskich, księstw Nassau i Brunszwiku. Cesarz Francji poniósł klęskę już po 9 godzinach walki. Bitwa pod Waterloo jest jedną z najważniejszych w historii świata. Zapoczątkowała utworzenie nowego porządku, który na podstawie ustaleń kongresu wiedeńskiego miał panować w całej Europie przez następne stulecie.

Okrągłą rocznicę zwycięstwa nad Napoleonem świętowano także w Londynie, w Katedrze św. Pawła. Gospodarzami uroczystości byli królowa brytyjska Elżbieta II wraz z małżonkiem Filipem, księciem Edynburga, a wśród najważniejszych gości znaleźli się synowie królewskiej pary książę Walii Karol i książę Edward (hrabia Wessex) oraz premier Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej David Cameron. Podczas obchodów odczytano fragmenty opisów bitwy w języku angielskim, francuskim i niemieckim, a porucznik Achilles Barron w swoim przemówieniu ostrzegał przed zapominaniem o ludziach, którzy tworzyli dzieje Europy.

Jednak zdecydowanie największym wydarzeniem upamiętniającym tę ważną dla całego świata bitwę były zorganizowane z ogromnym rozmachem widowiskowe inscenizacje w Waterloo pod Brukselą. W dniach od 18 do 21 czerwca 2015 r. uczestniczyło w nich aż ponad 5 tys. rekonstruktorów z przeszło 50 krajów. Największą grupę stanowili Niemcy (18,34 proc.), potem Brytyjczycy (17,80 proc.) i Francuzi (9 proc.). Nie zabrakło też Polaków (3,42 proc.). Dzięki temu tysiące widzów mogło podziwiać największą rekonstrukcję historyczną, jaką kiedykolwiek przygotowano w Europie. Uroczystościom patronował belgijski król Filip I, a udział wzięli w nich król Niderlandów Wilhelm Aleksander, wielki książę Luksemburga Henryk i książę Kentu Edward oraz potomkowie uczestników walk. Widok żołnierzy w pełnym rynsztunku ze zrekonstruowaną XIX-wieczną bronią i działami oraz rozpędzonych koni robił niesamowite wrażenie. Organizatorzy odtworzyli również warunki, w jakich odbywała się bitwa. Zbudowali biwaki i paleniska, a nawet przygotowali potrawy przypominające posiłki spożywane 200 lat temu.

Podczas trwającej 4 dni imprezy widzowie byli także świadkami ostatniego w życiu zwycięstwa Napoleona Bonapartego. Rekonstrukcja historyczna bitwy pod Ligny (16 czerwca 1815 r.) przypominała też niezmiernie realistyczną lekcję historii. W klimat epoki wprowadziły wszystkich wspaniałe stroje, muzyka, odgłosy walki i unoszący się wśród przybyłych duch tamtych czasów.

Artykuły wybrane losowo

Dusza Meksyku: Michoacán i Querétaro

ZOFIA BLIŹNIAK

 

Kiedy turysta podróżujący po Meksyku nasyci się już widokiem piramid Majów i Azteków oraz złocistymi plażami Cancún i Playa del Carmen, nie powinien stracić okazji do poznania innego oblicza tego środkowoamerykańskiego kraju. Centralne stany Michoacán i Querétaro ukazują nam wyjątkową mieszankę kultur i ras. Odkryjemy tu prawdziwą duszę Meksyku.

Te oba stany łączy wiele – ich stolice, Morelię i Santiago de Querétaro, założyli Hiszpanie w pierwszej połowie XVI w., a kolonialne centra historyczne tych miast zostały wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Górzyste tereny i wioski indiańskie również składają się na obraz tego interesującego rejonu, który odegrał istotną rolę w dziejach Meksyku. 

Więcej…

Na szlakach Brandenburgii

JOANNA CZUPRYNA

<< Można by pomyśleć, że lasy, jeziora, pagórki, ruiny budowli z cegły, kościelne wieże i wiejskie zagrody tworzą krajobraz, jakich wiele. Po przejechaniu granicy w Świecku kierowców wita tablica kraju związkowego Niemiec i… monotonia za oknem. „Zielone pustkowie” – zanotował w drugiej połowie XIX w. Theodor Fontane (1819–1898), najsłynniejszy pisarz regionu, który przez kilkanaście lat niestrudzenie podróżował po swojej małej ojczyźnie, aby na końcu stwierdzić – „Przemierzyłem Brandenburgię, uznając ją za bogatszą, aniżeli śmiałem przypuszczać”. Pięć tomów „Wędrówek po Marchii Brandenburskiej” jest dobrym przykładem na to, że pierwsze, często pobieżne wrażenia mogą mylić i pozbawić nas szansy na przeżycie czegoś wspaniałego. Dlatego proponuję zwolnić, zjechać z autostrady i pomknąć w głąb krainy, która ma znacznie więcej do zaoferowania niż pozornie niczym się nie wyróżniające widoki. >>

Więcej…

Magiczna Italia inaczej

MAGDALENA CIACH-BAKLARZ

www.italiapozaszlakiem.com

<< Włochy są bez wątpienia jednym z najpiękniejszych krajów świata, jednak przyjeżdżający do nich turyści skupiają się przede wszystkim na kilku najbardziej znanych miejscach, które w szczycie sezonu oblegają tłumy. Wenecja, Rzym, Florencja, Cinque Terre czy Wybrzeże Amalfitańskie rokrocznie przeżywają istny najazd gości, a lokalne władze zastanawiają się, co zrobić z ogromną liczbą przyjezdnych. Wprowadzenie dziennych limitów być może okaże się koniecznością. Dlatego Włochy wychodzą z propozycją zwiedzania atrakcji położonych poza głównym szlakiem turystycznym, mniej znanych i zazwyczaj nie uwzględnianych w popularnych przewodnikach ani ofertach biur podróży. >>

Mimo iż pełna magii Italia przyciąga ludzi z różnych zakątków świata od wielu wieków i wydawać by się mogło, iż nie ma już naprawdę nic do ukrycia, ciągle jeszcze pozostaje krainą nie do końca rozpoznaną. Znajduje się w niej mnóstwo zachwycających miejsc, o których zbyt dużo osób nie słyszało. Dlatego zawsze warto odwiedzić ją ponownie.

 

Wśród różnych sposobów na zwiedzanie Włoch można wymienić choćby podróże kulinarne, winne czy coraz popularniejsze wycieczki w stylu slow travel. Poza tym na Półwyspie Apenińskim odpoczniemy także w gorących źródłach i odkryjemy malownicze miasteczka o historii sięgającej średniowiecza. Coś dla siebie znajdą tu też miłośnicy uprawiania sportu i spędzania czasu na świeżym powietrzu.

 

PRZY WŁOSKIM STOLE

Włochy to kuchnia i właśnie ona determinuje styl życia Włochów, którzy potrafią rozmawiać o jedzeniu wiele razy w ciągu dnia. W tym świecie nie ma poranka, południa i wieczora bez porządnego espresso, rozważań o tym, co będzie na obiad, w jakiej knajpce warto spotkać się na aperitivo, gdzie pójść na kolację. Podobnie jak w innych krajach śródziemnomorskich tu również obowiązuje sjesta. W jej czasie miasteczka stają się jakby wymarłe, sklepy i restauracje są pozamykane. Wieczorem, kiedy upał już zelżeje, Włosi siadają przy stole z przyjaciółmi czy rodziną i godzinami rozmawiają przy winie i jedzeniu. To kwintesencja włoskości – jest głośno, wesoło, wszyscy gestykulują. Kolacja stanowi najważniejszy posiłek dnia i składa się z przekąsek, pierwszego i drugiego dania, deseru i kawy lub czegoś na trawienie, np. likieru limoncello bądź mirto albo grappy. Potem rano zwykle nikomu nie chce się jeszcze jeść, więc na śniadanie mieszkańcy Włoch wypijają na ogół tylko kawę, ewentualnie przegryzają do niej cornetto, słodki rogalik z kremem lub bez nadzienia.

Trzeba zaznaczyć, że Włosi cenią kuchnię regionalną, chlubią się nią i chwalą, dlatego tak wiele sklepów oferuje produkty typowe dla danego terytorium. Warto więc wybrać się do tego kraju na wycieczkę kulinarną lub wyprawę enoturystyczną. Liczne szlaki winne w Toskanii, Umbrii, Marche, Piemoncie, Lombardii, Wenecji Euganejskiej (Veneto), Dolinie Aosty (Valle d’Aosta), Friuli-Wenecji Julijskiej, Abruzji, Ligurii, Emilii-Romanii, Apulii czy wreszcie na Sycylii i Sardynii są znakomicie opisane. Można umówić się na degustację wina, a także oliwy, przyjrzeć się produkcji serów, zwiedzać piwniczki obwieszone suszącymi się szynkami. Każdy region ma swoje charakterystyczne wyroby. Te najlepsze uzyskały oznaczenie DOP (Denominazione di Origine Protetta, czyli Chroniona Nazwa Pochodzenia) lub IGP (Indicazione Geografica Protetta, po polsku Chronione Oznaczenie Geograficzne). Takie produkty powstają według ściśle określonych receptur i w konkretnym miejscu.

Regionem wyróżniającym się pod względem kulinarnym jest Emilia-Romania. Wiele wyrobów kojarzonych na całym świecie z Włochami narodziło się właśnie tutaj. Wśród nich wymienić należy twardy ser parmezan (parmigiano reggiano), szynkę parmeńską (prosciutto di Parma), ocet balsamiczny (aceto balsamico) czy słynne mortadele z Bolonii i Modeny. Spróbować trzeba też z pewnością musującego wina lambrusco, tortellini czy wyjątkowej szynki culatello di Zibello, typowej dla prowincji Parma. Do wszystkiego pasuje piadina (piada), tutejszy rodzaj pieczywa, przypominający cienki placek. To nie przypadek, że w Modenie znajduje się jedna z najlepszych restauracji świata – „Osteria Francescana” Massima Bottury. Funkcję stolicy regionu pełni blisko 400-tysięczna Bolonia, nazywana zresztą grassa („tłusta”), bo jest istną królową smaku. Pod arkadami, które ciągną się tu kilometrami, działają liczne knajpki, salumerie, targi.

 

DŁUGOWIECZNI SARDYŃCZYCY

Błękitne Strefy (Blue Zones) to miejsca, gdzie ludzie żyją najdłużej na świecie. To im poświęcił swoją książkę z 2008 r. The Blue Zones: Lessons for Living Longer From the People Who've Lived the Longest Amerykanin Dan Buettner. Do tych zaledwie pięciu niezwykłych obszarów na naszym globie zalicza się włoska Sardynia. Mieszkańcy wnętrza wyspy – regionu Barbagia – żyją bardzo długo. Co szczególnie zaskakuje, długowieczni są tutejsi mężczyźni.

Sardyńczycy to ludzie niewysocy, mnóstwo czasu spędzają na świeżym powietrzu, w ruchu. Zajmują się m.in. hodowlą owiec. Barbagia jest górzysta, poruszanie się po niej wymaga więc nieco wysiłku. Wyspiarze jedzą prosto i korzystają z produktów, które sami wytwarzają. Każdy pasterz robi sery, ma pod dostatkiem mleka owczego i koziego, a także mięsa, leśnych owoców i ziół. Między pastwiskami rozciągają się winnice, a wino produkuje się choćby na własny użytek. To najsłynniejsze, czerwone nazywa się cannonau.

Na sardyński przepis na długowieczność składają się zatem ruch, świeże powietrze, proste jedzenie i lampka wina dziennie. Do tego należy z pewnością dodać jeszcze kilka rzeczy. Dla Sardyńczyków bardzo ważni są przyjaciele i rodzina, bo czas trzeba spędzać z ludźmi. Wyspa uczy również pokory – rządzi na niej przyroda, to ona karmi, daje i odbiera. Nie bez znaczenia pozostają też brak pośpiechu i ciągłego stresu, tak charakterystycznych dla współczesnej cywilizacji, i solidna dawka słońca.

 

NATURALNA KUCHNIA

Jakiś czas temu na świecie rozpoczęła się moda na zwalnianie. Zaczęło się od ruchu slow food popularyzującego jedzenie potraw przygotowywanych lokalnie, według tradycyjnych przepisów, z naturalnych produktów i składników wytwarzanych w danym regionie. Organizacja o tej właśnie nazwie (Slow Food), dziś o światowym zasięgu, została założona w mieście Bra w Piemoncie w 1986 r. przez krytyka kulinarnego Carla Petriniego. Miała stanowić reakcję na otwarcie kolejnej restauracji sieci McDonald’s w zabytkowej części Rzymu.

Dzięki rozwojowi tej idei w całych Włoszech powstają Mercati della Terra, na których swoje produkty sprzedawać mogą małe firmy zweryfikowane i wybrane przez organizację. Liczy się dobra, zdrowa żywność, bioróżnorodność, lokalność. Obecnie takich miejsc w całym kraju jest 36. Więcej informacji na ich temat znajdziemy na stronie internetowej www.fondazioneslowfood.com.

We Włoszech zakłada się także coraz więcej ekowiosek, gdzie w trakcie kilkumiesięcznego pobytu można nauczyć się np. ekologicznego uprawiania warzyw i owoców. Poza tym działają również Grupy Zakupu Solidarnego (Gruppi di Acquisto Solidale – GAS), które współpracują z lokalnymi ekorolnikami i niewielkimi producentami żywności. Hasło slow spodobało się bardzo i z czasem zaczęło pojawiać się w wielu różnych dziedzinach życia. Dziś istnieją już takie idee jak slow life i slow travel, slow design czy slow garden.

INNE PODRÓŻOWANIE

Można się zastanawiać, czy w dobie szybkich wycieczek, manii fotografowania wszystkich i wszystkiego oraz zaliczania kolejnych atrakcji z listy ruch slow travel ma rację bytu. Termin ten nie oznacza jedynie powolnego podróżowania, ale jego interpretacja często różni się w zależności od kraju i regionu.

                We Włoszech ten sposób odpoczywania i zwiedzania nie jest tylko hasłem reklamowym biur podróży. Włosi rozumieją go jako uważne poznawanie i intensywne odczuwanie. Dla nich czas ma znaczenie podrzędne, liczy się jakość. W podróży nie jest zatem ważne samo odhaczanie kolejnych punktów z długiej listy atrakcji, jej istotę stanowi bycie tu i teraz, przeżywanie chwili, a to oznacza nieraz pójście w drugą stronę niż wszyscy, wyjście poza schemat.

Przykładem wypraw w stylu slow travel mogą być wycieczki dawnymi szlakami pielgrzymkowymi. Znajduje się ich we Włoszech ponad 300. Trasy te zostały zrewitalizowane. Można nimi podróżować przez północne i środkowe regiony kraju, kilka z nich wiedzie również przez południe Italii oraz Sycylię i Sardynię.

Via Francigena to średniowieczny szlak prowadzący z Canterbury w Anglii do Rzymu. Dawniej wędrowali nim pielgrzymi, kupcy czy duchowni. Mijali angielskie pola, francuskie winnice, pokonywali alpejskie przełęcze. Dziś Droga Franków stała się znowu popularna. Wyprawa tym pielgrzymkowym szlakiem to świetna okazja nie tylko do zadumy, ale także spotkania z drugim człowiekiem, przyrodą, historią i kulturą. Można ją rozpocząć w różnych punktach na trasie. Fragmenty Via Francigena są naprawdę nieźle oznakowane, czym zajmują się często lokalne stowarzyszenia, które oferują też pomoc w przejściu danego odcinka. Czasem trzeba przejść wartki strumień czy wspinać się górskim traktem. Przed wyruszeniem w drogę należy zatem odpowiednio się przygotować.

Na Sardynii znajdziemy z kolei Cammino di Santu Jacu. Przez wyspę pielgrzymowali wierni zmierzający do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela w Galicji w Hiszpanii. Szlak biegnie przez interior, gdzie latem temperatury bywają nie do zniesienia. Ma łącznie ok. 1250 km. Wędrówkę najlepiej rozpocząć w Cagliari, Porto Torres, Olbii, Oristano lub na pobliskich wyspach San Pietro czy Sant’Antioco. Poza tym na Sardynii jest jeszcze jeden interesujący szlak – Cammino 100 Torri (1231 km). Wiedzie on wzdłuż wybrzeża, a główne jego punkty wyznacza 107 wież.

Bardzo dużo na temat slow travel i Via Francigena można dowiedzieć się w czasie Slow Travel Fest, wydarzenia organizowanego od czterech lat w Toskanii. Składa się na nie kilka imprez przygotowywanych w różnych lokalizacjach w czerwcu i wrześniu. Ostatnią edycję poświęcono m.in. rodzinnym wędrówkom Drogą Franków wśród bujnej przyrody i zamków w historycznym rejonie Lunigiana oraz wspinaczce i górskim wyprawom w okolicach Camaiore i Alp Apuańskich. Najważniejsza, trzydniowa część, która zamykała całe wydarzenie, odbyła się w klimatycznych, zabytkowych miejscowościach Abbadia a Isola i Monteriggioni. Slow Travel Fest to najlepsza okazja, aby zapoznać się ze sposobem podróżowania Via Francigena (nie musimy decydować się jedynie na pieszą wycieczkę, możemy wybrać również eksplorację jaskiń, rajd rowerowy czy spokojny rafting na pięknej rzece Elsa). Więcej informacji o tym interesującym festiwalu zdobędziemy pod adresem www.slowtravelfest.it.

 

LECZNICZE WODY

Italia usiana jest wulkanami, tak aktywnymi, jak wygasłymi. Nie stanowią one jednak jedynie źródła zagrożenia. Półwysep Apeniński zawdzięcza im swoją urodzajną ziemię, urozmaicone ukształtowanie terenu i liczne wyspy w jego okolicach, a także występowanie wód termalnych. Te ostatnie mają wiele dobroczynnych właściwości, zarówno dla ciała, jak i duszy. We Włoszech znajduje się mnóstwo gorących źródeł. Rozmieszczone są od Lombardii na północy kraju przez Emilię-Romanię, Toskanię i Lacjum aż po Kampanię, Sycylię i Sardynię.

                Wyspa Ischia, położona na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej, nazywana bywa największym naturalnym spa w Europie. Dzięki wygasłemu wulkanowi Epomeo (ok. 790 m n.p.m.) powstało na niej ponad 100 źródeł termalnych o leczniczych właściwościach. Temperatura wody waha się od 28 do 40°C. Tutejsze komfortowe ośrodki spa oferują gorące okłady z błota pochodzenia wulkanicznego z wysoką zawartością soli mineralnych, inhalacje i aerozole. Kto by się nie skusił...

Na Vulcano, jednej z Wysp Liparyjskich (Eolskich) u wybrzeży Sycylii, leży błotne jezioro podgrzewane przez czynny wulkan. Ze względu na dużą zawartość siarki w błocie okłady z niego działają kojąco, a skóra po takiej kuracji staje się jedwabiście gładka i bardziej elastyczna. Zaleca się, aby nie przesiadywać w jeziorze dłużej niż 25 minut. Po takiej kąpieli koniecznie trzeba wziąć prysznic lub choćby opłukać się w morzu. Charakterystyczny zapach siarki dość długo utrzymuje się na skórze, więc im szybciej ją obmyjemy, tym lepiej. Przy korzystaniu z gorących źródeł trzeba też pamiętać o zdjęciu biżuterii przed zanurzeniem się, gdyż może się ona zniszczyć w wyniku reakcji chemicznych zachodzących podczas kontaktu metalu z nasyconą minerałami wodą.

Trzy znakomite termy znajdują się w lombardzkim Bormio, niewielkim, średniowiecznym miasteczku położonym na alpejskim zboczu góry Reit (3075 m n.p.m). To Terme Bagni Vecchi, Terme Bagni Nuovi i Bormio Terme. Bardzo interesująco prezentują się szczególnie te pierwsze. Prócz korzystania z dobroczynnego wpływu tutejszej wody (jej temperatura wynosi ok. 40°C) można w nich podziwiać spektakularny widok na ośnieżone szczyty Dolomitów.

Toskania dzięki wygasłemu wulkanowi Amiata (1738 m n.p.m.), który dominuje w krajobrazie środkowo-południowej części regionu, szczyci się mnóstwem term. W wielu jej miasteczkach zbudowano wokół gorących źródeł wygodną infrastrukturę. Znajdziemy również takie, z których można korzystać zupełnie za darmo.

Termy koło miejscowości Saturnia w gminie Manciano to najbardziej znany tego typu obiekt w Toskanii. Jest wręcz zjawiskowo piękny. Woda o stałej temperaturze 37,5°C wypływa z miejsca zwanego Cascate del Mulino i wypełnia położone niżej baseny trawertynowe z prędkością ok. 500 l/s, co sprawia, że są one zawsze czyste. Z term można korzystać przez okrągły rok, amatorów kąpieli nie brakuje nawet w zimie.

W pobliżu Monticiano w prowincji Siena leżą najmniejsze i prawdopodobnie najrzadziej odwiedzane źródła w regionie – Terme di Petriolo. Woda termalna u ujścia ma ponad 42°C, niżej, w kolejnych basenach, ochładza się do 37°C. Charakteryzuje się bardzo wysoką zawartością siarki i węgla. Niedaleko przepływa rzeka, do której można wejść, żeby spłukać się i schłodzić.

W Bagno Vignoni, prześlicznej osadzie w gminie San Quirico d’Orcia, zamiast placu znajduje się duży basen z wodą termalną, jednak nie wolno się w nim kąpać. Aby skorzystać z gorących źródeł, należy udać się nieco poniżej miejscowości. U ujścia woda osiąga 52°C. W pobliskiej sadzawce ma ok. 26°C, kąpiel w niej w upalne dni przynosi więc przyjemne uczucie orzeźwienia.

Osada Bagni San Filippo w gminie Castiglione d’Orcia może pochwalić się jednymi z najpiękniejszych term w Toskanii. Są one nieco ukryte w lesie. W najwyższych basenach Fosso Bianco bogata w siarkę, wapń i magnez woda osiąga temperaturę 48°C, w niższych się ochładza. Kąpiele, okłady z błota i inhalacje wspomagają leczenie schorzeń układu oddechowego i nerwowego oraz uszu, chorób zwyrodnieniowych stawów i dermatoz.

Na koniec warto wymienić toskański kompleks Grotta Giusti w mieście Monsummano Terme. Tutejszą jaskinię odkryto dopiero na wiosnę 1849 r., gdy robotnicy wykonujący prace na terenie posiadłości rodziny Giustich znaleźli wejście do podziemnej komory. Nikt wówczas nie przypuszczał, jakie lecznicze właściwości kryje. Gdy jednak jeden z robotników dzięki gorącej parze uwolnił się od wieloletnich bólów stawów, wieść szybko się rozeszła i grotę zaczęto badać. Wkrótce udowodniono, że pobyt w jaskini z podziemnym jeziorem termalnym pomaga w przypadku wielu dolegliwości. Gorąca para sprawia, że ciało staje się cieplejsze, bardziej elastyczne, krew płynie szybciej, zwiększa się zdolność do naturalnej regeneracji, poprawia się funkcjonowanie układu mięśniowo-szkieletowego i sercowo-naczyniowego, z organizmu usuwane są toksyny. Dziś Grotta Giusti jest miejscem znakomicie przygotowanym na przyjęcie osób pragnących korzystać z jej uroków i dobroczynnych właściwości. W eleganckiej willi z XIX w., która została odrestaurowana z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, mieści się luksusowy hotel. W 2017 r. kompleks zdobył prestiżową nagrodę przyznawaną dla najlepszych spa na świecie (World Spa Awards 2017).

 

DLA WTAJEMNICZONYCH

Włosi mają mnóstwo pięknych miejscowości. W tym kraju skarby architektury i sztuki oraz wspaniałe krajobrazy znajdziemy na całym Półwyspie Apenińskim i na niemal wszystkich włoskich wyspach. Ograniczanie się jedynie do odwiedzin w kilku najbardziej znanych miastach nie będzie zatem konieczne.

We Włoszech funkcjonuje od 2001 r. stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia, które co roku ogłasza listę 20 najpiękniejszych miasteczek w Italii, po jednym z każdego regionu. Trafienie do tego grona jest ogromnym wyróżnieniem i nobilitacją. Na stronie organizacji (www.borghipiubelliditalia.it) znajdują się wszystkie wybrane do tej pory miejscowości. Pogrupowano je według regionów, co znacznie ułatwi planowanie włoskiej podróży. Stowarzyszenie wydaje także swój obszerny przewodnik, w którym miasteczka te zostały bardzo dokładnie opisane i opatrzone wszelkimi przydatnymi informacjami. Dzięki niemu można poznać najważniejsze fakty historyczne i miejscowe atrakcje. Niezmiernie cenne są wskazówki na temat lokalnych dań i produktów oraz daty istotnych wydarzeń, świąt czy festiwali. Najnowsze wydanie na 2018 r. zawiera opisy 279 miejscowości.

 

SANKTUARIUM NA WZGÓRZU

Orta San Giulio w Piemoncie to jedno z najbardziej romantycznych włoskich miasteczek. Centrum historyczne jest zamknięte dla ruchu kołowego, w wąskie uliczki wjazd ryzykują jedynie sklepowi dostawcy czy budowlańcy. Główny plac – Piazza Motta – stanowi miejsce spotkań i wydarzeń kulturalnych. Wznosi się przy nim Palazzo della Comunità (lub Broletto) wsparty na arkadach.

Z miejscowości rozpościera się wspaniały widok na położoną nieopodal wysepkę San Giulio (Isola di San Giulio). Do naszych czasów przetrwała wzniesiona na niej bazylika z XII stulecia. W niedzielę i święta można tu wysłuchać w trakcie mszy chóru sióstr benedyktynek. Eleganckie motorówki w sezonie odpływają na wyspę średnio co 15 minut.

Nad miasteczkiem góruje Sacro Monte di Orta, sanktuarium założone w 1590 r. i poświęcone św. Franciszkowi z Asyżu. Na jego terenie znajduje się 20 kapliczek z realistycznymi rzeźbami i freskami. Ze wzgórza, na którym leży kompleks, rozciąga się cudowny widok na jezioro Orta, a także wyspę San Giulio. W 2003 r. Sacro Monte di Orta wraz z innymi ośmioma podobnymi obiektami wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (jako tzw. Sacri Monti w Piemoncie i Lombardii).

 

W REJONIE CINQUE TERRE

Spośród pięciu miasteczek Cinque Terre w Ligurii stowarzyszenie uhonorowało Vernazzę, położoną między Monterosso al Mare a Corniglią. Faktycznie, jest wyjątkowo piękna, a jej charakterystyczne, kolorowe kamienice naruszone zębem czasu, noszące ślady działania morskich wiatrów, słonej wody, deszczu i wysokich temperatur są jednym z najczęstszych motywów na pocztówkach z tego regionu. Latem można się tutaj kąpać w ciepłym Morzu Liguryjskim. W okolicy rozciąga się niewielka, piaszczysta plaża i długie, kamieniste wybrzeże. Po zwiedzeniu miasteczka, przechadzce deptakiem i zajrzeniu do zamku Doriów warto ruszyć na szlak pieszy do Monterosso. Gdy po pokonaniu kilkudziesięciu metrów obejrzymy się za siebie, ujrzymy jeden z najwspanialszych widoków w Cinque Terre. Naszym oczom ukaże się panorama Vernazzy. Wędrówka szlakiem między miasteczkami zajmuje od 1,5 do 2 godz. Trasa jest średnio wymagająca i wąska, ale niezmiernie malownicza.

 

BARWNE MURALE

Może się wydawać, że niewielka Dozza koło Bolonii to tylko kilka uliczek i zamek Sforzów, jednak spacer po niej stanowi niecodzienne przeżycie. Na ścianach tutejszych domów powstało ponad 100 niezwykłych murali. Są kolorowe, wesołe, fantazyjne albo realistyczne. Od wielu lat do miasteczka zaprasza się artystów z całego świata, którzy pragną pozostawić w nim swój ślad. We wrześniu w lata nieparzyste odbywa się tu Biennale del Muro Dipinto (od 1965 r.). Autorem jednego z murali jest polski twórca. Poza tym Dozza to raj dla miłośników kuchni Emilii-Romanii i wina. W zamkowych piwnicach znajduje się znakomita enoteka (Enoteca Regionale Emilia Romagna). Wszystkie najlepsze wina z regionu można w niej kupić po cenach producentów. W lokalu organizuje się degustacje, a świetnie przygotowana obsługa doradza klientom, co wybrać. Warto wiedzieć, że na początku maja odbywa się tutaj festiwal wina (Dozza. Il Vino è in festa!) i że to stąd pochodzi słynne białe wino Romagna Albana DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita).

 

WŚRÓD KWIATÓW

Osobom planującym wakacje w Lombardii zazwyczaj nie przychodzi od razu na myśl jezioro Iseo. Tymczasem jego okolica wygląda naprawdę czarująco. Wokół Iseo leżą piękne miasteczka (w tym Lovere, wyróżnione przez stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia), a jego taflę zdobi kilka wysepek. Największa z nich (o powierzchni ok. 12,7 km²), Monte Isola, jest także największą zamieszkałą wyspą na jeziorze w Europie (żyje na niej na stałe blisko 1,8 tys. osób). Dotrzeć można na nią promem, który kursuje wiele razy dziennie. Na Monte Isola warto wejść na jej najwyższy punkt (Santuario della Madonna della Ceriola – 600 m n.p.m.) i przespacerować się przez kolejne wioski, winnice i gaje oliwne.

Na wyspie wciąż działa zakład wytwarzający sieci rybackie, a w wodach jeziora występuje wiele gatunków ryb. Raz na pięć lat odbywa się tu festiwal kwiatów (kolejny będzie miał miejsce w 2020 r.). Przygotowania do Festa di Santa Croce (Festa dei Fiori di Monte Isola) trwają nawet dwa lata, ponieważ kwiaty robi się ręcznie z papieru. Może się to wydawać kiczowate, ale tylko dla kogoś, kto nie brał udziału w tym święcie. Wszystkie kwiaty są wykonane z ogromną precyzją i wyglądają zupełnie jak ich żywe odpowiedniki. Miejscowi uczą się je robić od dziecka. Historia festiwalu sięga pierwszej połowy XIX stulecia, gdy w wioskach położonych nad jeziorem szerzyła się epidemia cholery. Najwięcej ludzi umierało z powodu choroby na wyspie Monte Isola. Zrozpaczeni mieszkańcy modlili się do Świętego Krzyża (Santa Croce), obiecując zorganizowanie uroczystości na jego cześć, jeśli tylko zaraza ustanie. Epidemia się skończyła, a miejscowi, zgodnie z obietnicą, co pięć lat w okolicy 14 września, kiedy obchodzi się święto Podwyższenia Krzyża Świętego, urządzają festiwal kwiatów. Gdy schodzi się wtedy z promu w położonej na wyspie miejscowości Carzano, trudno uwierzyć, że ktoś nie wziął czarodziejskiej różdżki i nie przeniósł nas do magicznej krainy. Kwiatów są setki tysięcy, a pachnące świerkowe gałęzie migoczą kolorowymi lampkami.

 

DOMY NA SKALE

Już z daleka rzuca się w oczy wielki monolit z wulkanicznego tufu położony na wzgórzu. Wyrasta na nim Pitigliano z domami nie odbiegającymi kolorem od skały. Tu niegdyś wznieśli swoją osadę Etruskowie. Walory obronne miejsca docenili również starożytni Rzymianie i kolejno osiedlający się w nim ludzie. Mieszkanie na tufie ma swoje zalety. Krążąca w skale woda z czasem drąży w niej tunele i jaskinie. Ludzie znakomicie wykorzystali je na studnie, grobowce, piwnice czy magazyny. Sami także wydrążali kolejne pomieszczenia. Wielką zaletą jest panująca tutaj stała temperatura.

W XIII w. na skale stanęła Katedra św. Piotra i Pawła (Cattedrale dei Santi Pietro e Paolo). Jej dzwonnica odgrywała rolę wieży obserwacyjnej. Rozpoczęto też przebudowę Palazzo Orsini, którą ostatecznie ukończono mniej więcej trzy wieki później. Pod koniec XV stulecia w Pitigliano gruntownie odrestaurowano Kościół św. Marii i św. Rocha (Chiesa di Santa Maria e San Rocco), a następnie wzniesiono cytadelę (Fortezza Orsini) i akwedukt Medyceuszy (złożony z 2 wielkich łuków i 13 mniejszych). Toskańskie miasto, podobnie jak sąsiednie Sorano i Sovana również wybudowane na tufie, systematycznie się osypuje, jednak ma niezaprzeczalny urok. Jego widok robi ogromne wrażenie na każdym.

 

Z WIDOKIEM NA ALBANIĘ

Otranto to dziś spokojne miasteczko Apulii z piaszczystymi plażami i krystalicznie czystym morzem. Jest idealnym miejscem na letnie wakacje. Za murami obronnymi znajduje się zabytkowe centrum z aragońskim zamkiem (Castello Aragonese di Otranto), wąskimi uliczkami i katedrą z pięknymi mozaikami (Cattedrale di Santa Maria Annunziata). Otranto było niegdyś ważnym portem morskim i przeżyło najazd osmańskich Turków w latach 1480–1481. We wspomnianej świątyni pod ołtarzem zebrano ludzkie czaszki i kości. Należą do 813 męczenników (tzw. Martiri di Otranto), którzy 14 sierpnia 1480 r. zostali pozbawieni głowy, ponieważ odmówili przejścia na islam. Miasteczko jest kwintesencją śródziemnomorskiej osady. Przy dobrej widoczności dostrzeżemy z niego Albanię i Grecję.

 

SYCYLIJSKA ATMOSFERA

Cefalù leży wokół charakterystycznej skały (tzw. Rocca di Cefalù), którą widać już z daleka. Nie sposób pomylić go z jakimkolwiek innym miasteczkiem Sycylii. Fale zaciekle rozbijają się tu o skaliste brzegi. Ten niesamowity spektakl natury można podziwiać z tarasów widokowych bądź jednej z miejscowych restauracji. Na skałę górującą nad Cefalù prowadzi szlak, którym warto się wspiąć. Na szczycie znajdują się pozostałości twierdzy i starożytnej świątyni Diany z IX w. p.n.e. (Tempio di Diana).

Spośród zabudowań miasteczka najbardziej wyróżnia się normańska katedra (Duomo di Cefalù). Plac przed nią, Piazza del Duomo, zwykle jest gwarny i wesoły, dookoła działają knajpki, lodziarnie i kawiarnie. Niezaprzeczalnie jednak wielki atut Cefalù stanowi plaża – długa, piaszczysta, ciągnąca się wzdłuż rybackich domów. Koniecznie trzeba się tutaj wybrać do jednej z pobliskich lodziarni na sycylijski przysmak, czyli lody w słodkiej bułce (brioche con gelato). Najlepiej poprosić, aby podali nam je con panna – „z bitą śmietaną”.

W miasteczku warto wyruszyć na spacer jego uliczkami, obejrzeć miejscową ceramikę i pamiątki, zjeść coś w jednej z licznych restauracji. Pomimo całkiem sporej liczby turystów zwiedzanie Cefalù może być wielką przyjemnością. Obowiązkowo należy również zostać w nim na widowiskowy zachód słońca.

 

 

WYSEPKA ŚW. PIOTRA

Koło południowo-zachodnich brzegów Sardynii leży malutka wyspa San Pietro (należąca do archipelagu Sulcis) z prześlicznym miasteczkiem Carloforte. Ponoć św. Piotr zatrzymał się tu podczas sztormu, gdy wracał do Rzymu z Afryki. Tak tłumaczy się nazwę wyspy. Sama miejscowość ma charakter na wskroś śródziemnomorski.

San Pietro szczyci się kameralnymi plażami, niewielkimi zatoczkami i wspaniałą przyrodą. Woda wokół jest krystalicznie czysta, a klifowe brzegi są oazą dla ptaków. Życie w Carloforte od zawsze było związane z morzem i połowami tuńczyka. Od kilkunastu lat w maju odbywa się tutaj międzynarodowy konkurs kulinarny na dania z tej ryby (Girotonno), w którym także publiczność może głosować na swojego faworyta.

 

SYPIĄCE SIĘ MIASTO

Krajobraz historycznej Etrurii, obejmującej m.in. północną część Lacjum, charakteryzuje nierzeczywisty pejzaż, ponury i niegościnny. Tutejsze skały wulkaniczne podlegają naturalnym procesom erozji, przez co stale się zmniejszają, sypią, zawalają. Właśnie w takiej okolicy leży Civita di Bagnoregio. Kiedy Etruskowie założyli w tym miejscu swój ośrodek ponad 2,5 tys. lat temu, spełniał on wszystkie wymogi dobrej twierdzy. Wznosił się na wysokiej skale, nikt niepostrzeżenie nie mógł się do niego dostać. Swoją pozycję miasteczko straciło w czerwcu 1695 r., gdy potężne trzęsienie ziemi odcięło je od świata. Na początku XX w. zbudowano most, który do dziś stanowi jedyną drogę do miejscowości. Niestety, procesy erozyjne powodują, że Civita di Bagnoregio nie ma szans na przetrwanie. Powierzchnia miasteczka stale się zmniejsza, domy pękają, coraz więcej zabudowań jest zagrożonych. Prowadzi się co prawda prace w celu zatrzymania osypywania się wzgórza, ale sił natury nikt nie powstrzyma. Latem Civita di Bagnoregio żyje, przyjeżdża do niej wielu turystów. Z końcem sezonu zostaje zaledwie kilku mieszkańców. Większość z nich już dawno opuściła swoje domy, przeniosła się na bezpieczny grunt. Dlatego miejscowość jest nazywana la città che muore, czyli „miasto, które umiera”.

 

EUROPEJSKIE DZIEDZICTWO

Granicząca z Apulią, Kalabrią i Kampanią Basilicata to jeden z najmniej znanych włoskich regionów, należący jednocześnie do najsłabiej zaludnionych (jedynie prawie 570 tys. mieszkańców). W najbliższym czasie będzie jednak okazja, aby się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Perła Basilicaty, kamienne miasto Matera, została wybrana Europejską Stolicą Kultury na 2019 r. Dzięki zaplanowanym licznym interesującym wydarzeniom i działaniom promocyjnym odwiedzający ją goście poznają bogatą historię i kulturę tego niezwykłego miejsca.

Matera należy do najstarszych ośrodków na świecie. Ludzie osiedlali się tutaj już ponad 10 tys. lat temu. Nie bez znaczenia było dla nich ukształtowanie terenu. W pobliżu w głębokim wąwozie płynie rzeka Gravina. Liczne naturalne groty dawały schronienie i zapewniały poczucie bezpieczeństwa.

Najstarszą i zarazem najbardziej spektakularną częścią Matery jest Sassi, którą tworzą dwie dzielnice: Sasso Caveoso i Sasso Barisano. To dla tego historycznego centrum miasta przyjeżdżają tu turyści, to na jego punkcie oszaleli filmowcy. Zabudowania Sassi wznoszą się na stromej skarpie wokół XIII-wiecznej katedry na wzgórzu (Cattedrale di Matera). To kamienne domy postawione jeden na drugim. Budowniczowie sprytnie wykorzystywali naturalne spadki i pochyłość terenu do kontroli cieków wodnych, w wykutych w skale pomieszczeniach utrzymywała się stała temperatura. Uliczki są tu wąskie, znajdziemy też mnóstwo zaułków, schodów, placów, kościołów i ogrodów. Część podziemna Sassi to szereg zbiorników o różnym przeznaczeniu oraz systemy wspomagające kontrolowanie cieków wodnych.

W latach 50. XX w. tutejsi mieszkańcy byli przymusowo wysiedlani do nowych domów na przedmieściach Matery. Na powrót do Sassi zezwolono im 30 lat później, ale pod warunkiem wykonania kapitalnego remontu z zachowaniem spójności stylistycznej historycznego centrum miasta. Nie wszyscy mogli sobie na to pozwolić, dlatego znaczna część budynków nadal jest opuszczona. W niektórych z nich działają klimatyczne hotele. Największy rozgłos przyniósł tej 60-tysięcznej miejscowości film Pasja w reżyserii Mela Gibsona (2004). Właśnie w Materze kręcono sceny do tej produkcji.

 

RUCH TO ZDROWIE

Włosi kochają spędzać czas na plaży i uprawiać wszelkie możliwe sporty wodne, uwielbiają również górskie wędrówki, wspinaczkę czy jazdę na rowerze. Osoby lubiące różnego rodzaju aktywności poczują się tu więc jak w raju.

Miłośników rozległych przestrzeni powinny zainteresować wyprawy konne. Malownicze okolice odpowiednie na takie wycieczki znajdziemy w całych Włoszech, ale szczególnie warte odwiedzenia miejsca stanowią Sardynia, Toskania czy Elba (największa w archipelagu Wysp Toskańskich). Na końskim grzbiecie można tu przemierzać szlaki górskie lub plaże o zachodzie słońca.

Zimą w Italii królują sporty związane ze śniegiem. Najlepsze warunki do jazdy na nartach i snowboardzie panują w północnej części kraju. W Dolomitach i Alpach działają jedne z najpopularniejszych w Europie ośrodków narciarskich. Trasy zjazdowe są znakomicie przygotowane, na stoki dowożą chętnych liczne autobusy, a zaplecze hotelowo-gastronomiczne jest bardzo rozbudowane. Jednak ze względu na ciągnący się wzdłuż całego półwyspu łańcuch Apeninów (ponad 1,2 tys. km długości) szusować można praktycznie w całych Włoszech, choć infrastruktura do tego przeznaczona w pozostałych rejonach bywa znacznie skromniejsza.

Aktywnych turystów przyciąga Trydent-Górna Adyga (Trentino-Alto Adige). Sezon na lodowcach (np. w okolicy Val Senales) trwa właściwie od września do czerwca. Jednym z najpiękniejszych i najlepiej przygotowanych regionów narciarskich jest Val Gardena, stolica Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim. Każdy znajdzie tu trasy o odpowiednim dla siebie stopniu trudności. W lokalach działających na stokach serwuje się pyszne dania lokalnej kuchni.

W obszarze Alp warto odwiedzić też Courmayeur w Dolinie Aosty (Valle d’Aosta), prestiżowy ośrodek narciarski położony u stóp masywu Mont Blanc (wł. Monte Bianco), którego francuskim odpowiednikiem jest Chamonix-Mont-Blanc. Trasy w tej okolicy są doskonałe. Szczególną sławą cieszy się ta w Vallée Blanche. Nową atrakcję w tym rejonie, zainaugurowaną w czerwcu 2015 r., stanowi kolejka gondolowa Skyway Monte Bianco (można nią wjechać na górną stację Punta Helbronner – 3466 m n.p.m.). Latem przyjeżdżają tutaj głównie alpiniści, którzy wspinają się na słynną Białą Górę, najwyższy szczyt Alp i Europy.

Wydanie jesień-zima 2018