SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Co sprawia, że podczas wypoczynku za granicą czujemy się swobodniej niż na co dzień, jesteśmy bardziej otwarci na nowe doznania i odkrywamy w sobie nowe pokłady optymizmu? Może to kwestia dystansu – gdy opuszczamy środowisko, w którym odgrywamy konkretne role, mamy okazję stać się kimś innym. A może chodzi o poczucie wolności, w końcu z dala od domowej i zawodowej rutyny nie musimy aż tak bardzo starać się idealnie wypełniać naszych obowiązków. Ta wyjątkowa atmosfera wyjazdu, która niejako stwarza wokół nas alternatywną rzeczywistość, ekscytujący świat, gdzie wszystko jest możliwe, szczególnie sprzyja przeżywaniu niezapomnianych romantycznych chwil z najbliższą osobą u boku.

 

Podróże poślubne nie bez powodu cieszą się niesłabnącą popularnością. Są zdecydowanie najlepszym sposobem na rozpoczęcie nowego etapu wspólnego życia i źródłem wspaniałych wspomnień na lata. Nic więc dziwnego, że wiele osób chce zatrzymać tę magię miodowego miesiąca na dłużej i chętnie planuje romantyczne wyjazdy we dwoje w różne miejsca na świecie. Coraz większe zainteresowanie wzbudza też możliwość zorganizowania ceremonii ślubnej w malowniczym otoczeniu gdzieś za granicą, zwłaszcza w rejonach, które od dawna przyciągają licznych zakochanych. Dla Polaków ten pomysł jest tym bardziej atrakcyjny, że w naszym kraju pogoda bywa kapryśna nawet w miesiącach letnich, a wiele osób marzy o ślubie na świeżym powietrzu, pod bezchmurnym niebem, i zabawie weselnej pod gwiazdami. Po takiej uroczystości, np. na jednej z czarujących włoskich wysp, nie trzeba już nawet pakować walizek na podróż poślubną. Miesiąc miodowy można zacząć od razu.

 

Polskie biura turystyczne odpowiadają na zapotrzebowanie rynku i oferują swoim klientom wyjazdy przeznaczone specjalnie dla par. Do wyboru są wycieczki dla dwojga, podróże poślubne do różnych zakątków Europy i świata, a nawet pakiety zaręczynowe obejmujące oświadczyny z sesją fotograficzną. Osoby chcące pobrać się za granicą mogą skorzystać z konkretnych, już opracowanych ofert lub poprosić o indywidualne przygotowanie uroczystości zgodnej z ich marzeniami. Specjalizujące się w dziedzinie turystyki ślubnej biura podróży załatwiają na miejscu za swoich klientów wszystkie formalności i pomagają w skompletowaniu dokumentów niezbędnych do dostarczenia. Organizują śluby cywilne i religijne (m.in. katolickie, w tym konkordatowe, oraz prawosławne i protestanckie) z asystą tłumacza przysięgłego. Można im zlecić zajęcie się wszelkimi szczegółami związanymi z oprawą i przyjęciem weselnym. To prawdziwe ułatwienie dla wszystkich, którzy czują się przytłoczeni koniecznością samodzielnego koordynowania przygotowań do ceremonii.

 

WIECZNE MIASTO MIŁOŚCI

 

Chociaż to Paryż nazywa się miastem zakochanych, tytuł ten bez wątpienia mógłby nosić również Rzym. W końcu niejedna para chciałaby przeżyć wyjątkowe chwile w stolicy Włoch wzorem księżniczki Anny (granej przez Audrey Hepburn) i Joe Bradleya (w tej roli Gregory Peck) z Rzymskich wakacji. Scena z tego filmu spopularyzowała Usta Prawdy (Bocca Della Verità), marmurowy medalion w przedsionku stojącej niedaleko Tybru rzymskokatolickiej świątyni (Basilica di Santa Maria in Cosmedin), który według legendy służył jako wykrywacz kłamstw. Wycieczka śladami głównych bohaterów tej amerykańskiej komedii romantycznej będzie znakomitym sposobem na zwiedzanie Rzymu, ponieważ na jej trasie muszą znaleźć się jedne z jego największych atrakcji, takie jak barokowa Fontanna di Trevi, plac Wenecki, Panteon czy Schody Hiszpańskie. Nieobeznanym z zachowaniem włoskich kierowców na drodze nie polecam jednak przejażdżki skuterem po rzymskich ulicach – panuje na nich obecnie dużo większy ruch niż w latach 50. XX w., gdy kręcono ujęcia szalonej przejażdżki księżniczki Anny.

 

Stolica Włoch jako miasto rozpoznawalne na całym świecie stanowi popularne miejsce na sesję ślubną. Można się o tym przekonać pod Koloseum, zwłaszcza w godzinach popołudniowych i wczesnowieczornych. Spotkamy wówczas wiele par pozujących do zdjęć na tle tej słynnej starożytnej budowli. Nowożeńcy fotografują się poza tym m.in. na brzegu Tybru w pobliżu mostu Świętego Anioła prowadzącego do mauzoleum cesarza Hadriana (zwanego Zamkiem Świętego Anioła). Rzym jest też dobrą propozycją dla osób, które chciałyby wziąć poza granicami naszego kraju ślub katolicki, a to ze względu na fakt, że istnieje tu polska parafia i nie ma problemu ze znalezieniem księdza mówiącego po polsku do odprawienia mszy. Ceremonie cywilne w Wiecznym Mieście odbywają się zwykle w salach zabytkowych willi czy pałaców. Takie otoczenie już samo w sobie czyni moment zaślubin niezmiernie uroczystym.

               

Całe Włochy są zresztą tak piękne, że idealnie nadają się na romantyczne podróże dla par. Wspaniałe krajobrazy i cenne zabytki w połączeniu z idylliczną atmosferą prowincji i wyśmienitą kuchnią przyciągają tu zakochanych od lat. Swój nieodparty urok ma także język włoski. Ti amo (po włosku „kocham cię”) brzmi jak początek pięknego poematu.

 

MIŁOSNA IDYLLA

 

Jednym z najbardziej znanych regionów Włoch jest niewątpliwie Toskania. Ona również stanowiła tło w wielu filmach (np. Pod słońcem Toskanii z Diane Lane w roli głównej), a słynie m.in. ze swoich pełnych zabytków miast. Siena ze strzelistą wieżą (Torre del Mangia) przy Piazza del Campo kojarzy się z widowiskowym wyścigiem konnym – Il Palio. Florencja zachwyca olbrzymią ceglaną kopułą Katedry Matki Boskiej Kwietnej (Cattedrale di Santa Maria del Fiore). Do Pizy co roku mnóstwo turystów ściąga na plac Cudów (Piazza dei Miracoli) z monumentalną Katedrą, Baptysterium św. Jana Chrzciciela i charakterystyczną dzwonnicą kościelną (zwaną Krzywą Wieżą). W malowniczym mieście Lukka, w którym urodził się w 1858 r. włoski twórca oper Giacomo Puccini, można podziwiać Torre Guinigi. To romańsko-gotycka wieża z… rosnącymi na jej szczycie dębami ostrolistnymi. Urokliwe San Gimignano zadziwia średniowiecznymi budowlami przypominającymi drapacze chmur. W Toskanii znajduje się także region znany z produkcji wyśmienitego wina. Wzgórza Chianti zapraszają do nieśpiesznych wędrówek wśród krzewów winorośli. Warto też wybrać się na degustacje do miejscowych winnic. Wspaniałym zwieńczeniem dnia będzie oglądanie zachodu słońca z kieliszkiem wybornego chianti w dłoni. Na podróż poślubną do Toskanii powinni koniecznie zdecydować się ci, którzy lubują się we włoskim dolce vita („słodkim życiu”). Całe dnie można tu spędzać na zwiedzaniu we dwoje sielskich historycznych miasteczek i rozkoszowaniu się lokalnymi przysmakami – w końcu miłość i dobre jedzenie to dwie największe namiętności Włochów. Nic więc dziwnego, że w tej wyjątkowej atmosferze wiele osób decyduje się złożyć małżeńską przysięgę. Ślub w cudownej Pizie brzmi jak spełnienie marzeń.

 

10354085 595093690612058 3082545716840431891 n

Marciana Marina (Isola d’Elba), nowożeńcy na vespie

© STUDIO MORLOTTI/ROSSELLA CELEBRINI WEDDING AND FLOWER DESIGNER

 

Zachodnią granicę Toskanii stanowi wybrzeże Morza Liguryjskiego i Tyrreńskiego. Polskie biura podróży organizują na nim ceremonie cywilne na plaży. Państwo młodzi zawierają związek małżeński w obecności miejscowego urzędnika pod ukwieconym baldachimem ustawionym na piaszczystym brzegu oblewanym przez turkusowe fale, a wszystko dzieje się w promieniach zachodzącego słońca. Przy planowaniu takiej uroczystości dobrze skorzystać z usług jednego z licznych stylowych toskańskich hoteli na wybrzeżu. Wiele z nich ma dostęp do własnej prywatnej plaży i odpowiednie warunki do zorganizowania przyjęcia weselnego. Można w nich również zakwaterować swoich gości. Poza tym po ślubie np. w miejscowości Follonica warto rozważyć wycieczkę na pobliskie zniewalające Wyspy Toskańskie. Z Piombino w sezonie codziennie kursują dość często promy na największą z nich – Elbę (223,5 km² powierzchni i ponad 32 tys. mieszkańców), ale ciekawą propozycją jest też z pewnością rejs wynajętym jachtem, podczas którego cumuje się w niewielkich marinach i ukrytych wśród skał urokliwych zatoczkach. Okoliczne krystalicznie czyste wody sprzyjają uprawianiu nurkowania, snorkelingu czy kajakarstwa. Archipelag przypadnie także do gustu osobom lubiącym zwiedzać. Dość wspomnieć, że w największym mieście na Elbie, 12-tysięcznym Portoferraio, zdaniem słynnego angielskiego admirała Horatia Nelsona ze względu na położenie najdoskonalszym porcie na świecie, znajduje się dawna rezydencja Napoleona Bonapartego – Villa dei Mulini (na wygnaniu odwiedziła francuskiego wodza m.in. jego polska kochanka Maria Walewska). Trafił on tutaj po tym, jak został zmuszony do abdykacji w kwietniu 1814 r. Na wyspie Giannutri zachowały się z kolei rzymskie ruiny (willi rodziny cesarza Nerona, świątyni i portu).

 

Najważniejsza z Wysp Toskańskich jest zresztą wymarzonym miejscem dla zakochanych. Wciąż można znaleźć na niej spokojne, niewielkie plaże, na których będziemy tylko we dwoje. Niezbyt rozległą Elbę zwiedzimy wzdłuż i wszerz podczas wycieczek rowerem bądź skuterem. Po drodze mija się malownicze miasteczka, gaje oliwkowe i winnice. Warto robić sobie przystanki, aby spróbować lokalnych potraw. Po dniu spędzonym np. na nurkowaniu czy pływaniu najlepiej usiąść w jednej z knajpek niedaleko przystani i przy pysznym posiłku podziwiać cudowny zachód słońca. Miłą pamiątką po wspólnej podróży tutaj będzie romantyczny prezent – perfumy miejscowej cenionej marki Acqua dell’Elba. Kameralna atmosfera Elby wręcz zachęca do wzięcia na niej ślubu. Narzeczeni mogą wybrać ceremonię m.in. w takich klimatycznych miejscowościach jak Portoferraio, Porto Azzurro, Capoliveri, Marciana Marina, Rio Marina czy Marina di Campo. Przysięgę składa się w historycznym obiekcie (np. forcie lub pałacyku) czy niewielkim kościele, a nawet na plaży albo w kolorowym i wspaniale pachnącym śródziemnomorskim ogrodzie.

 

 nuraghi 2

Hotel Grand Relais de Nuraghi na Sardynii to wymarzone miejsce dla zakochanych

© HOTEL GRAND RELAIS DEI NURAGHI

 

SEKRETNE ROMANSE

 

Na północny wschód od Toskanii leży inny bardzo popularny region Włoch – Veneto. Zakochani ściągają tu przede wszystkim do Wenecji. Nie ma w tym nic dziwnego, atmosfera romansu niemal unosi się w tym mieście w powietrzu. Przytulone pary spacerują wąskimi uliczkami, fotografują się na moście Rialto (Ponte di Rialto) i pływają po kanałach w smukłych gondolach, a wieczorem udają się na romantyczną kolację do jednej z kameralnych restauracji. Choć Wenecja jest oblegana przez turystów, o czym świadczą tłumy na placu św. Marka, wciąż można ukryć się w niej w labiryncie prawie pustych uliczek, aby szeptać sobie do ucha czułe słówka, jak kiedyś czynili to spotykający się na schadzkach kochankowie. A kto chciałby się poczuć jak prawdziwy wenecki arystokrata, powinien zdecydować się na ślub w tutejszym zabytkowym pałacu. Taka uroczystość dla wszystkich jej uczestników będzie podróżą do czasów dożów, patrycjuszy, kondotierów, baronów i hrabin. Państwo młodzi marzący o kameralnej ceremonii mogą po przysiędze wybrać się na wycieczkę gondolą lub kolację, z kolei osoby pragnące hucznie świętować mają do wyboru np. wesele na stylizowanym pirackim statku na wodach Laguny Weneckiej.

 

Niepoprawni romantycy podczas pobytu w Veneto wyruszają do Werony, w której rozgrywa się akcja słynnego dramatu Williama Szekspira Romeo i Julia. W mieście kierują swoje kroki do Casa di Giulietta – symbolicznego domu rodziny głównej bohaterki. Z jego balkonu miała ona rozmawiać ze swoim ukochanym. Trzeba przyznać, że potencjał tego miejsca nie pozostaje niewykorzystany. Polskie biura podróży oferują m.in. pakiet z oświadczynami na wspomnianym balkonie i – oczywiście – organizację ślubu w samym średniowiecznym domu Capuletich. Wspaniałą pamiątką złożenia przysięgi w Weronie będzie sesja fotograficzna w jej przepięknym zabytkowym centrum.

 

W Veneto można poza tym pobrać się na plaży lub… nad jeziorem. Ta druga lokalizacja przypadnie do gustu miłośnikom gór, bo mowa tu o malowniczej Gardzie, otoczonej przez szczyty pasma Prealpi Gardesane. Najcenniejszym skarbem tej okolicy są zapierające dech w piersiach widoki. To największe jezioro Włoch (ok. 370 km² powierzchni) jest wyjątkowo czyste, dlatego przyciąga również amatorów sportów wodnych. Świetny dodatek do uroczystości ślubnej stanowi rejs jachtem dla samych nowożeńców lub pary młodej z gośćmi. Ze względu na przepiękne krajobrazy warto zdecydować się na ceremonię na świeżym powietrzu, np. na tarasie z widokiem na błękitną wodę i górskie szczyty lub w zielonym ogrodzie. Zatrzymać można się w jednym z miejscowych kameralnych hoteli lub zabytkowej willi.

 

 20110829 CasaGiulietta Dmitry 05

Szczęśliwa para młoda na balkonie Casa di Giulietta w historycznym centrum Werony

© WWW.SPOSAMIAVERONA.IT

 

DWIE SZUKAJĄCE SIĘ POŁÓWKI

 

Za prawdziwy skarb Włoch uchodzą także ich dwie największe wyspy – Sardynia i Sycylia. Ta pierwsza (o powierzchni ok. 24,1 tys. km²) zachwyca m.in. słynnym Szmaragdowym Wybrzeżem (Costa Smeralda) i pobliskim archipelagiem La Maddalena. Jest na niej wiele miasteczek o bogatej historii i ze wspaniałymi zabytkami, takich jak Castelsardo, Carloforte, Posada, Bosa czy Alghero, nazywane małą Barceloną (la piccola Barcellona). Na Sardynii poza wypoczywaniem na urokliwych plażach można też spędzać czas bardziej aktywnie. Krystalicznie czyste okoliczne wody zachęcają do eksplorowania głębin. Górzyste wnętrze wyspy pokrywają malownicze szlaki trekkingowe. Nadmorskie skały są świetnym miejscem na wspinaczkę, a wzdłuż brzegu warto wybrać się na wycieczkę rowerową. Zakochani powinni zdecydować się na romantyczny rejs jachtem, szczególnie wokół wspomnianego archipelagu La Maddalena, położonego na północnym wschodzie regionu. Ciekawą propozycję stanowi również wycieczka samochodem terenowym do niedostępnej Barbagii w głębi lądu. Zwiedzanie tutejszych miasteczek i wyprawy po okolicy będą także znakomitą atrakcją dla gości weselnych, bo na Sardynii można też wziąć ślub w scenerii zachwycającej nawet najbardziej wybredne młode pary. Do wyboru mamy np. ceremonię na plaży lub w zabytkowym wnętrzu (np. w jednej sal zamku w Castelsardo). To idealna wyspa na kameralne uroczystości w gronie najbliższych, z którymi świętuje się później ten cudowny moment w życiu na kolacji z wyśmienitymi lokalnymi daniami lub podczas rejsu komfortowym katamaranem.

 

Pobliska Sycylia (zajmująca powierzchnię blisko 26 tys. km²) jest zupełnie inna. Kojarzy się przede wszystkim z majestatycznym wulkanem Etna i licznymi śladami po starożytnych Grekach i Rzymianach (m.in. w Syrakuzach, Agrygencie, Taorminie czy Katanii). Warto odwiedzić tu miejscowości w dolinie Noto (Val di Noto) z przykładami architektury w stylu baroku sycylijskiego. Na wyspie znajdują się również słoneczne plaże i miasteczka, których zabudowania wyrastają tuż nad brzegiem morza, takie jak Cefalù bądź Trapani. Sycylia to wyjątkowe miejsce także ze względu na swoje położenie niemal na wysokości północnego wybrzeża Tunezji. Prawie da się na niej poczuć ciepło afrykańskiego słońca. Poza tym Sycylijczycy znani są ze swojej miłości do… jedzenia, a jest to uczucie bardzo zmysłowe. Podczas wyjazdu we dwoje warto przejść się wśród ulicznych stoisk ze specjałami tutejszej kuchni, kupić kilka takich przysmaków i karmić się nimi nawzajem – wtedy z pewnością łatwo będzie zrozumieć tę namiętność miejscowych. Ślub na Sycylii to wspaniałe przeżycie. Podobnie jak na Sardynii ceremonia może odbywać się w czarującym plenerze lub zabytkowym obiekcie. Z racji łagodnego klimatu wyspa sprawdzi się też w przypadku ślubu w okresie zimowym. Oczywiście, podobnie jak w wielu innych zakątkach Włoch i w tym regionie istnieje możliwość zorganizowania uroczystości w obrządku katolickim z księdzem mówiącym po polsku.

 

 DSC0334

Para delektująca się węgierskim winem nad brzegiem Dunaju z widokiem na Parlament

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG ZRT.

 

ROMANTYCZNE SPACERY

 

Na wyjazd we dwoje nie trzeba jednak wybierać się aż na południe Europy. Wystarczy udać się do naszych sąsiadów i odwiedzić czeską stolicę – Pragę. To położone malowniczo nad Wełtawą miasto jest wręcz stworzone do niespiesznych spacerów ze swoją drugą połówką. Chodzić można tu właściwie wszędzie, a najlepiej zacząć od urokliwych brzegów samej rzeki. Słynny most Karola łączy ze sobą dzielnice Staré Město i Malá Strana, obie zdecydowanie warte zobaczenia. W tej pierwszej należy udać się na Rynek Staromiejski, aby obejrzeć praski zegar astronomiczny (Orloj) umieszczony na południowej ścianie Ratusza Staromiejskiego. Ta druga to przede wszystkim zielone wzgórze Petřín (327 m n.p.m.), na które wjeżdża się kolejką linową lub wchodzi pieszo. Stąd niedaleko już na królewskie Hradczany z Zamkiem Praskim i Katedrą św. Wita, Wacława i Wojciecha z witrażem Alfonsa Muchy. W Pradze koniecznie trzeba przejść się również po dawnej dzielnicy żydowskiej (dziś Josefov) i na wzgórze Wyszehrad, uchodzące za popularny punkt widokowy. Zmęczeni wędrowcy mogą przysiąść na jednej z ławek w parku na Wyspie Strzeleckiej (Střelecký ostrov), która mimo położenia w centrum miasta stanowi przyjemną oazę spokoju. Nie będzie w tym nic dziwnego, gdy po wizycie w pełnej atrakcji czeskiej stolicy ktoś zapragnie wziąć tutaj ślub. Warto zdecydować się np. na ceremonię w Ratuszu Staromiejskim, po której można udać się zabytkowym samochodem na romantyczną sesję, a następnie na uroczysty obiad do jednej z licznych klimatycznych restauracji nad Wełtawą.

 

Osoby uwielbiające charakterystyczną atmosferę dużych europejskich miast wypełnionych zabytkami powinny wybrać się koniecznie do zachwycającego Budapesztu, nazywanego słusznie perłą Dunaju. Stolica Węgier wygląda szczególnie magicznie po zapadnięciu zmierzchu, gdy wzrok przykuwają pięknie oświetlone Wzgórze Zamkowe, Most Łańcuchowy i Parlament. Te światła załamują się na falach Dunaju, tworząc niesamowitą mozaikę, na którą da się patrzeć bez końca. Budapeszt stanowi idealne miejsce dla par także dlatego, że można w nim wypocząć w kąpieliskach zasilanych źródłami termalnymi, a wieczorem spędzić czas na kolacji uświetnionej wyśmienitymi węgierskimi winami. Dla narzeczonych planujących ślub stolica Madziarów jest też ciekawą propozycją ze względu na niewielkie oddalenie od Polski, co znacznie ułatwia sprowadzenie na uroczystość gości. Nie trzeba również decydować się na zwykłą ceremonię. Przysięgę można złożyć na pokładzie statku płynącego po Dunaju lub w przepięknej Kaplicy z Ják (Jáki-kápolna) w stylu romańskim wchodzącej w skład zespołu architektonicznego Zamku Vajdahunyad w Parku Miejskim (Városliget). Co istotne, w pełnym czaru Budapeszcie, jak zresztą i w innych rejonach Węgier, bez problemu znajdziemy także księdza mówiącego po polsku. Uroczystość weselną w stolicy gościnnych i przyjaznych Madziarów warto zorganizować na statku na modrym Dunaju (np. Columbus czy Attila). Mamy wówczas gwarancję niezapomnianych przeżyć i cudownych widoków. Poza tym zarówno czeska Praga, jak i węgierski Budapeszt są znakomitymi miastami na romantyczny weekend, zwłaszcza że z naszego kraju regularnie kursują do nich samoloty rozmaitych linii lotniczych.

 

ZAKOCHANI POD PALMAMI

 

Niektórzy mają dość konkretne wyobrażenie raju na ziemi. Brzeg ciepłego morza pokryty drobnym piaskiem i ocieniony wysmukłymi palmami jest wszystkim, czego im trzeba. Brzmi to jak opis idealnego urlopu, ale czy nie byłoby wspaniale pobrać się właśnie w takim rajskim miejscu? W końcu dzień ślubu powinien być najszczęśliwszym momentem w życiu.

 

Wśród egzotycznych regionów najczęściej wybieranych na podróż poślubną ogromnym zainteresowaniem cieszy się pełna atrakcji turystycznych indonezyjska wyspa Bali. To zupełnie wyjątkowa część Indonezji – w większości zamieszkują ją wyznawcy balijskiego hinduizmu. Balijczycy są przyjaźni i gościnni, a ich wyspa jest usiana licznymi świątyniami i niezmiernie urokliwymi plażami. Co ciekawe, na Bali można też zorganizować ceremonię chrześcijańską. Miesiąc miodowy zaczyna się tu już następnego dnia po uroczystości.

 

Podobno jedne z najpiękniejszych plaż na świecie znajdują się na Seszelach. Na nich również narzeczeni składają przysięgę małżeńską. To wyspiarskie państwo, określane czasem mianem kokosowej krainy szczęścia, leży na Oceanie Indyjskim. Jego mieszkańcy dbają o to, aby mimo zwiększającego się ruchu turystycznego nie ingerować w naturalne piękno ich dwóch głównych archipelagów – w zdecydowanej większości granitowych Wysp Wewnętrznych i koralowych Wysp Zewnętrznych. Wciąż jest tutaj wiele niemal niezaludnionych wysp (jedynie 33 z łącznej liczby 115 są zamieszkane), na których istnieją jedynie ekskluzywne ośrodki wypoczynkowe. Jeśli ktoś szuka na wyjazd we dwoje, podróż poślubną lub ślub miejsca poza światem, powinien pomyśleć o Seszelach. Na zachód stąd, u wybrzeży Afryki Wschodniej znajduje się z kolei tanzański Zanzibar z główną wyspą o tej samej nazwie (znaną także jako Unguja). Tu można odkryć nieco inne oblicze Czarnego Lądu. Z jednej strony zabytkowe zabudowania Stone Town (Kamiennego Miasta) wciąż przypominają o kolonialnej historii tego miejsca i na plaży spotyka się Masajów sprzedających pamiątki. Z drugiej strony szerokie, białe plaże przywodzą na myśl Karaiby, a rozległe plantacje przypraw kojarzą się z Indiami. Na Zanzibarze działają zarówno kameralne pensjonaty (często położone tuż nad brzegiem Oceanu Indyjskiego), jak i luksusowe ośrodki wypoczynkowe. Każdy więc z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ślub na wyspie będzie niesamowitym przeżyciem, zwłaszcza jeśli tę radosną chwilę przedłuży się o miesiąc miodowy.

 

Zimą niesamowicie atrakcyjne dla Polaków są zwłaszcza Karaiby. Gdy u nas pogoda nie rozpieszcza, tropikalny raj po drugiej stronie Atlantyku kusi tym, co w nim najlepsze. Gorący klimat tego regionu świata sprzyja romansowaniu, podobnie jak tutejsza rytmiczna muzyka, pyszne drinki na bazie rumu i przepiękne zachody słońca. Dlatego mnóstwo ludzi udaje się na Karaiby ze swoją drugą połówką, często również na podróż poślubną. Obok 5-gwiazdkowych resortów z basenami i centrami spa & wellness znajdują się tu przytulne bungalowy położone blisko plaży. I jedne, i drugie jednak otacza zwykle bujna tropikalna roślinność i odwiedzają kolorowe egzotyczne ptaki. Niektóre zakątki regionu przypominają rajski ogród – łatwo poczuć się w nich niczym Adam i Ewa. Turyści z Polski chętnie wybierają Jamajkę, meksykańską Riwierę Majów, Dominikanę i Kubę. Na Karaibach zachowało się mnóstwo śladów ich kolonialnej przeszłości, w tym dawne potężne fortyfikacje. Półwysep Jukatan przyciąga fascynującymi ruinami prekolumbijskiej cywilizacji Majów. Do tego pod wodą kryją się w tej okolicy cudowne rafy koralowe. Nieodłącznymi świadkami składania przysięgi małżeńskiej na karaibskiej plaży są wysmukłe palmy, miękki, biały piasek i turkusowe fale. Pary preferujące ceremonię w obrządku katolickim mają do wyboru miejscowe urzekające małe kościoły. A po uroczystości i sesji zdjęciowej w tropikalnym plenerze wypada już tylko popłynąć w rejs, podczas którego nowożeńcom na pokładzie jachtu serwuje się kolację z daniami ze świeżych ryb i owoców morza.

 

Są i tacy, którzy pragną, aby ich życie było zawsze emocjonujące i wyjątkowe, a najważniejsze chwile chcą celebrować w sposób daleki od zwyczajności. Dla nich najlepszym pomysłem na romantyczną podróż jest wyprawa na drugi koniec świata. W tym przypadku idealnym celem wyjazdu wydają się niewątpliwie Hawaje. Ten archipelag w Polinezji ma wiele cech pozwalających uważać go za jedno z najoryginalniejszych miejsc na ziemi – leży z dala od kontynentów na środku Pacyfiku, dzięki czemu rozwinęła się na nim endemiczna flora i fauna, stanowi jedyny stan USA położony tylko na wyspach i wznosi się tutaj jeden z najwyższych wulkanów na naszym globie (Mauna Kea, ponad 4207 m n.p.m.). Ślub na Hawajach również należy do wyjątkowych. Odbywa się zwykle na cudownej pacyficznej plaży, a młoda para otrzymuje słynne lei, czyli tradycyjne wieńce z kwiatów będące symbolem miłości, przyjaźni i szacunku. Podczas takiej uroczystości trudno oprzeć się wrażeniu, że w życiu wszystko jest możliwe, skoro na ziemi powstał tak bajeczny i romantyczny archipelag.

 

Artykuły wybrane losowo

Jamajski kalejdoskop

IZABELA RUTKOWSKA

www.podroznosci.com

 

<< „Jamaica no problem!” – to zdanie usłyszymy prawdopodobnie jako pierwsze po wyjściu z lotniska na wyspie. Ten zamieszkany przez roztańczonych, uśmiechniętych i radosnych ludzi kraj zachwyca turystów na każdym kroku. Dlatego warto go uwzględnić przy robieniu planów urlopowych. >>

Zróżnicowana krajobrazowo i kulturowo Jamajka leży na Morzu Karaibskim (w archipelagu Wielkich Antyli). Jej terytorium o powierzchni 10 991 tys. km2 zamieszkuje ok. 2,9 mln ludzi. Szacuje się, że mniej więcej 2 mln Jamajczyków żyje poza granicami kraju, głównie w Wielkiej Brytanii, USA i Kanadzie. Najwyższy szczyt wyspy to Blue Mountain Peak w paśmie Gór Błękitnych (wznosi się na 2256 m n.p.m.).

 

Zbudowane przy rajskiej plaży drewniane molo

© Michał Supieta

 

Na Jamajce spotkamy sprowadzone przez kolonistów wszechobecne mangusty oraz gekony, a na wzgórzach Hellshire (Hellshire Hills) – endemiczne legwany Cyclura collie (Jamaican iguana). Największym z tutejszych gadów jest krokodyl amerykański, który żyje jedynie w regionie rzeki Czarnej (Black River) i kilku innych miejscach. Poza tym to prawdziwy ptasi raj. Występuje tu ok. 325 gatunków ptaków, z czego 28 endemicznych. Jednym z symboli wyspy jest koliber czarnogłowy. Przy odrobinie szczęścia można go nawet spotkać. Niesamowite i łagodne manaty pojawiające się w okolicy południowego wybrzeża stały się powodem snucia przez marynarzy legend o syrenach. Średnia roczna temperatura powietrza na nizinach oscyluje między 25 a 30°C, a w wyższych partiach górskich wynosi od 15 do 22°C. Dzięki łagodnemu klimatowi Jamajka to turystyczny raj na ziemi.

 

ETIOPSKIE KORZENIE

Tutaj wszystko jest no problem, nawet jeśli ktoś ma przy sobie marihuanę. Według przepisów z 25 lutego 2015 r. dopuszcza się co prawda posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i pięciu sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, lecz za większą ilość nadal grozi kara więzienia. Zapach marihuany unosi się w wielu miejscach. O tym, że to w 100 proc. dar natury i dlatego trzeba jej używać, dowiemy się w wiosce Rasta w okolicy Montego Bay. Warto ją odwiedzić, ponieważ dziś wcale nie tak łatwo spotkać prawdziwego rastafarianina, kojarzonego z charakterystycznym beretem w kolorach żółtym, czerwonym i zielonym i długimi po pas dredami. Rastafari to ruch społeczno-religijny, silnie zakorzeniony w kulturze Jamajki. Rozwinął się w latach 30. XX w. i rozpowszechnił w świecie, czemu sprzyjała coraz liczniejsza emigracja Jamajczyków. Rastafarianie wierzą w nauki ostatniego cesarza Etiopii Hajle Syllasje I (1892–1975), którego uważają za mesjasza, wcielenie Jaha, czyli Boga. Są przekonani, że pochodzą właśnie od przedstawicieli czystej czarnej rasy, prawdziwych potomków biblijnego króla Dawida. Kolorystyka rastafari nawiązuje do trzech kolorów etiopskiej flagi: zielonego, żółtego i czerwonego. Dniem świętym dla rastafarian jest sobota, którą celebrują tańcem, muzyką i śpiewem. Wizyta w Rasta będzie z pewnością niezapomnianym przeżyciem.

 

RAJSKA OKOLICA

W bajkowej okolicy kurortu Montego Bay warto wybrać się na spływ bambusową tratwą. Jamajski flisak z dredami i uśmiechem na twarzy opowie nam o najciekawszych momentach w historii wyspy. Można też zdecydować się na przejażdżkę konną… w morzu. Konie nie boją się pływać, co wyspiarze postanowili wykorzystać, gdy wymyślali tę atrakcję dla turystów. Jazda na końskim grzbiecie wśród ciepłych, błękitnych fal jest niezapomnianym i na pewno jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem.

Na wodach Morza Karaibskiego w pobliżu Montego Bay znajduje się poza tym kultowy „Pelican Bar”. Przy składaniu w nim wizyty łatwo się przekonać, że już sama droga może być celem, a z pewnością atrakcją. Kto dotrze łodzią do bambusowego baru, będzie rozkoszować się słońcem i widokami i popijając kolorowe drinki, obserwować pojawiające się tu często stada delfinów. Na dodatek jest to idealne miejsce na podziwianie spektakularnych wschodów i zachodów słońca.

 

Aby dowiedzieć się czegoś więcej o rastafarianach, warto odwiedzić jedną z ich wiosek

© Rappa Rasta Tours

 

ŚLADAMI JAMESA BONDA

Za 20 dolarów amerykańskich podczas ok. 45-minutowego spaceru zwiedzimy słynne jaskinie Green Grotto. Pojawiły się one w jednej ze scen filmu Żyj i pozwól umrzeć (1973), kiedy to najbardziej znany brytyjski agent grany przez Rogera Moore’a pokonał Dr. Kanangę (w tej roli Yaphet Kotto). Ich nazwa pochodzi od koloru alg porastających wapienne skały. Jeszcze do niedawna znajdowała się tutaj dyskoteka.

To zresztą właśnie na Jamajce angielski pisarz Ian Fleming (1908–1964), autor cyklu o przygodach Jamesa Bonda, postanowił wybudować w 1946 r. swoją posiadłość GoldenEye, gdzie spędzał europejską zimę. Nieopodal rybackiej miejscowości Oracabessa napisał większość powieści o agencie 007. Jego imieniem nazwano nawet pobliskie lotnisko. Po śmierci pisarza posiadłość wykupił w 1976 r. Bob Marley. Jednak już rok później rezydencja przeszła w ręce Chrisa Blackwella, założyciela wytwórni płytowej Island Records. Dziś w GoldenEye działa luksusowy resort. Aby spędzić w nim noc, trzeba zapłacić co najmniej kilkaset dolarów amerykańskich za najtańszy pokój (ceny wahają się w zależności od sezonu). Pobliska plaża nazywa się – oczywiście – James Bond Beach. To właśnie na niej były kręcone słynne sceny z Seanem Connerym i Ursulą Andress grającymi w filmie Doktor No (1962).

 

POCHODZENIE WYSPIARZY

Największym skarbem Jamajki są jej mieszkańcy. Jako potomkowie wielu narodów tworzą prawdziwą mozaikę kulturową. Zawsze uśmiechnięci, radośni, rozśpiewani i roztańczeni Jamajczycy potrafią zarazić optymizmem. Choć z Jamajką kojarzy się przede wszystkim reggae, nie można zapomnieć, że właśnie na niej narodziła się również muzyka ska czy dancehall. Tu tańczą i śpiewają praktycznie wszyscy. W hotelu obsługa bardzo często nuci coś pod nosem. Widok podrygującej w rytm podśpiewywanej melodii sprzątaczki czy kucharki to norma.

Rozśpiewane są także tutejsze kościoły. Ponad 60 proc. mieszkańców wyspy stanowią protestanci. Jamajska msza jest niczym koncert gospel. Podczas pobytu na Jamajce z pewnością warto udać się do najbliższego kościoła, żeby poczuć niezwykłą atmosferę wspólnoty oraz posłuchać fantastycznych i porywających pieśni wykonywanych na najwyższym poziomie.

                Europejczycy dotarli do wyspy w trakcie drugiej wyprawy Krzysztofa Kolumba (1451–1506). Zastali na niej Tainów, którzy stanowili większość tutejszej rdzennej ludności. Zajmowali się oni głównie rolnictwem, łowiectwem, rybołówstwem i tkactwem. Praktykowali też palenie ziół przy okazji rytuałów religijnych. To właśnie ten zwyczaj wpłynął na ukształtowanie się tradycji rytualnego palenia marihuany powszechnie kojarzonej z Jamajką. Indianie zostali całkowicie wyparci przez kolonizatorów. Tych, którzy nie zginęli z ich rąk, pokonały nieznane jak dotąd w tej części świata choroby, jak np. ospa.

Krzysztof Kolumb podobno wielokrotnie podkreślał niezwykły urok tego miejsca i uznał Jamajkę za najładniejszą z wysp Indii Zachodnich (obecnie Karaibów). Po raz pierwszy wielki odkrywca dotarł tutaj podczas swojej drugiej wyprawy w maju 1494 r. W trakcie czwartej podróży rozbił się u wybrzeży Saint Ann’s Bay (Santa Gloria), przez rok (od czerwca 1503 r. do czerwca 1504 r.) wraz z załogą próbował przetrwać wśród wrogo nastawionych do Hiszpanów rdzennych mieszkańców. Po powrocie do Hiszpanii nigdy już nie przypłynął do Nowego Świata.

Gdy zaczęło brakować rąk do pracy, hiszpańscy koloniści sprowadzili z Afryki niewolników. To właśnie oni są w dużej mierze przodkami obecnej ludności Jamajki. Na wyspie pojawiły się uprawy cytrusów, bananów i trzciny cukrowej, rozwinęła się hodowla bydła, kóz, koni, świń i kur.

Niewolnicy, którym udało się zbiec w niedostępne góry, stworzyli odrębną grupę zwaną Maronami. W 1655 r. Jamajka trafiła pod panowanie brytyjskie. Maronów długo nazywano cierniem w boku Brytyjczyków. Byli mistrzami maskowania się. Unikali otwartej walki, przygotowywali zasadzki. Pod osłoną nocy zakradali się na plantacje i plądrowali je. Pierwsza wojna Maronów, która wybuchła ok. 1728 r., zakończyła się podpisaniem traktatów pokojowych w latach 1739–1740, na mocy których otrzymali oni autonomię w okolicach miejscowości: Cudjoe’s Town (Trelawny Town), Crawford’s Town (zniszczonej w połowie XVIII stulecia), Accompong, Moore Town (wcześniej znanej jako Nanny Town), Scott’s Hall i Charles Town. To właśnie na pamiątkę tego wydarzenia odbywa się słynny Accompong Maroon Festival. Maronowie dostali ziemię w górzystej części zachodniej Jamajki, która do dziś należy do ich potomków. Miejscowi zajmują się uprawą roślin i rękodziełem. Ani ziemia, ani żadna działalność generująca dochód nie podlega tu opodatkowaniu. Co trzy, cztery lata Maronowie wybierają swojego lidera, tzw. colonela. Jeśli chcemy przeżyć coś naprawdę wyjątkowego, powinniśmy koniecznie udać się do Accompong.

 

WODOSPADY I SPORT

Ukształtowanie terenu i liczne rzeki sprzyjają powstawaniu na wyspie wodospadów. Jest ich mnóstwo. Gęsty, zielony las tropikalny potęguje wrażenie wizyty w Parku Jurajskim. Do najsłynniejszych i z pewnością najbardziej malowniczych wodospadów należą YS Falls. Znajdują się w południowo-zachodniej części Jamajki, a otacza je przepiękna roślinność. Wodospadów jest siedem, woda spływa z nich do urokliwych naturalnych basenów. Warto je pokonać pieszo. Spacer po śliskich skałach to nie lada wyczyn i atrakcja. W każdym momencie możemy liczyć na pomoc wykwalifikowanej obsługi. Ogromną frajdę z odwiedzin w tym miejscu mają również osoby nie potrafiące pływać i dzieci. Mogą korzystać z bezpieczniejszych basenów naturalnie zasilanych wodą m.in. z podziemnych źródeł. Podobną atrakcję stanowią też wodospady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls) nieopodal kurortu Ocho Rios, które mają ok. 55 m wysokości i 180 m długości! Prosto spod szumiących kaskad można wybiec na plażę, aby zanurzyć się w ciepłym Morzu Karaibskim.

W okolicy Ocho Rios warto odwiedzić także Blue Hole, zwaną przez wielu ukrytym skarbem Jamajki. Ten magiczny wodospad i wypełnione błękitnoturkusową wodą naturalne baseny znajdują się w odległości mniej więcej 25 minut jazdy samochodem od centrum miejscowości, w gęstwinie leśnej. To idealne miejsce do kąpieli i skoków na główkę. Można w nim uciec od zgiełku zatłoczonych kurortów.

W sąsiedztwie Ocho Rios wznosi się Mystic Mountain. Jej porośnięte bujnym lasem deszczowym zbocza przyciągają osoby lubiące dreszczyk emocji. Chętni mogą tu zjechać tyrolką (Canopy Zip Line) czy udać się wyciągiem krzesełkowym na punkt widokowy. Kultową atrakcję stanowi tor bobslejowy (o długości 1 km), na którym przez cały rok można poczuć się niczym jeden z członków drużyny narodowej biorącej udział w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary w Kanadzie. Ich historia stała się inspiracją do nakręcenia amerykańskiego filmu familijnego Reggae na lodzie (1993). Jamajska drużyna mimo nie najlepszego wyniku pod wieloma względami była wygranym tych zawodów. Zdobyła sobie ogromną sympatię kibiców na całym świecie.

Uprawianie sportu to często na wyspie przepustka do sławy i bogactwa. Jamajczycy kochają lekkoatletykę, piłkę nożną, koszykówkę, netball (głównie kobiety) czy krykieta. Ta ostatnia dyscyplina jest spuścizną po Brytyjczykach. Opowieścią o dzieciach z odległych wiosek biegających do szkoły, żeby zdążyć na lekcje, tłumaczy się czasem wybitne rezultaty jamajskich sprinterów. Obecnie za najszybszych ludzi na świecie uważa się Usaina Bolta, który zakończył karierę po Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce 2017 w Londynie, ale nadal jest rekordzistą naszego globu w sprincie na dystansie 100 i 200 m, Asafę Powella i Yohana Blake’a. Do sukcesu piłkarek z Jamajki przyczyniła się córka legendy reggae, Cedella Marley (urodzona 23 sierpnia 1967 r.), która zarządza rodzinną fundacją i kieruje wytwórnią płytową Tuff Gong. Dzięki jej wsparciu kobieca drużyna narodowa Reggae Girlz zakwalifikowała się po raz pierwszy w historii do finałów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Kobiet 2019 we Francji. Do Cedelli Marley należy również kilka linii ubrań, w tym Catch a Fire, która nazwą nawiązuje do tytułu płyty jej ojca. To właśnie ona przygotowała stroje dla jamajskich lekkoatletów na XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 r.

 

PROSTO DO MORZA

W tym malowniczym kraju warto wybrać się na zachodni jego kraniec, do Negril. Dziś miejscowość ta uchodzi za kolejny znany, luksusowy kurort. Na wysuniętym w morze cyplu znajduje się latarnia morska z 1894 r., do której wchodzi się pod okiem jej opiekuna. To właśnie w Negril, na wysokim urwisku brzegowym, działa od kwietnia 1974 r. kultowa knajpka „Rick’s Cafe”. Z rozległego, piętrowego tarasu możemy podziwiać śmiałków skaczących z 40-metrowego klifu do wody. Te skoki ze specjalnie przygotowanej platformy stały się symbolem miejscowości. Dla odwiedzających to miejsce turystów są zapierającym dech w piersiach widowiskiem.

Okolice kurortu należy polecić przede wszystkim amatorom nurkowania, ponieważ właśnie u zachodnich brzegów Jamajki znajduje się najlepiej zachowana rafa koralowa w rejonie wyspy. W przejrzystych wodach Morza Karaibskiego można podziwiać niezwykłe bogactwo podwodnego królestwa. U jamajskich wybrzeży natkniemy się m.in. na homary, mureny, ośmiornice, rekiny wąsate, barakudy, lucjany, makrele, płaszczki, żółwie morskie, manaty karaibskie, papugoryby, skrzydlice, delfiny czy kraby i wiele innych gatunków zwierząt.

 

TRZCINOWE IMPERIUM

Za czasów brytyjskich Jamajka stała się jednym z największych na świecie eksporterów trzciny cukrowej. Jak grzyby po deszczu wyrastały też na niej kolejne plantacje tytoniu, indygowców, kakaowców. Jednak to uprawa trzciny cukrowej przyniosła kolonizatorom ogromne zyski. Lokalni farmerzy zostali wyparci przez bogatych plantatorów, których stać było na utrzymanie licznych niewolników. Cukier i rum okazały się żyłą złota dla przybyszy z Europy. Co ciekawe, do początku XIX w. cukier produkowano powszechnie jedynie z trzciny cukrowej. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas wojen napoleońskich, kiedy Napoleon Bonaparte wprowadził blokadę kontynentalną na handel z Brytyjczykami w listopadzie 1806 r. Warto nadmienić, że pierwsza na świecie fabryka produkująca cukier z buraków cukrowych powstała w latach 1801–1802 we wsi Konary koło Wołowa na Dolnym Śląsku, wtedy znajdującej się w granicach Prus.

W tym okresie jednym z ważniejszych portów Jamajki było założone w 1769 r. miasto Falmouth, skąd w górę rzeki transportowano europejskie towary. Okolicę otaczają naturalne laguny. Śródlądowymi wodami z głębi wyspy przypływały do portu mniejszymi statkami cukier, rum i inne jamajskie skarby. Dziś zabytkowe miasto jest znane przede wszystkim z innego powodu. To jedno z kilku miejsc na naszym globie, gdzie występuje tak silne zjawisko bioluminescencji. Luminous Lagoon świeci się intensywnie nocą. Miliony mikroorganizmów rozwijających się w tutejszej słonej, płytkiej i ciepłej wodzie (tzw. Glistening Waters) robią piorunujące wrażenie.

Wspomniany rum jest do dziś narodowym trunkiem Jamajczyków. Powstaje ze sfermentowanego soku z trzciny cukrowej, jego koncentratu lub melasy. Im dłużej leżakuje w dębowych beczkach, tym staje się ciemniejszy, szlachetniejszy i droższy. Za najcenniejszy uchodzi tzw. rum czarny. Narodowy jamajski trunek należy niewątpliwie do produktów, które warto przywieźć z wyspy jako pamiątkę. Najlepiej odwiedzić tu jedną z destylarni, które znajdują się niemal zawsze przy większych plantacjach trzciny cukrowej (np. słynną, założoną już w 1749 r. Appleton Estate koło miejscowości Maggotty). Najbardziej znanymi markami, oczywiście poza najstarszą z nich Appleton Estate, są White Lightning, Asmussen czy lepszy gatunkowo Wray & Nephew.

 

ZAPACH KAWY

Inny jamajski trunek stanowi słynny likier kawowy Tia Maria. Jego historia sięga połowy XVII stulecia. Legenda mówi, że kiedy piękna i młoda hiszpańska arystokratka uciekała z Jamajki przed zawieruchą kolonialnej wojny z Brytyjczykami, jej służąca uratowała rodzinny skarb, małą szkatułkę z kolczykami z czarnymi perłami i starym rękopisem z przepisem na ten tajemniczy likier. To właśnie na cześć tej odważnej kobiety nadano mu nazwę Tia Maria, co oznacza ciocię Marię. Ten wyśmienity trunek produkuje się z tutejszych ziaren kawowych i rumu oraz wanilii z Madagaskaru i cukru.

Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych i najdroższych kaw na świecie. Sami mieszkańcy zwykle jej nie piją, głównie ze względów finansowych. Picie kawy nie należy też do ich zwyczajów. Najsłynniejsze plantacje kawowców znajdują się w trudniej dostępnych Górach Błękitnych (Blue Mountains) na obszarze jedynie 7 tys. ha, na wysokości między 910 a 1700 m n.p.m. Terenów upraw nie wolno powiększać. Krzewy rosną na bardzo stromych i zamglonych zboczach górskich. Jamaica Blue Mountain Coffee ma niezapomniany zapach i intensywny smak. Najlepiej spróbować jej na jednej z plantacji ukrytych między zielonymi stokami Gór Błękitnych. Widoki w regionie Blue Mountains zapierają dech w piersiach. Za każdym zakrętem górskiej drogi pojawiają się jeszcze piękniejsze pejzaże. Wizyta w górach wznoszących się we wschodniej części wyspy to również idealna okazja, żeby przyjrzeć się życiu jamajskich farmerów lub odwiedzić kolejną, bardziej niedostępną wioskę rastafarian. Właśnie Blue Mountains zainspirowały Boba Marleya do napisania przeboju Natural Mystic.

 

Leżące we wschodniej części Jamajki Góry Błękitne porastają gęste tropikalne lasy

© Michał Supieta

 

NIE TYLKO MUZYK

Robert Nesta Marley (1945–1981) był największym popularyzatorem reggae, muzyki ludu, która narodziła się na podwórkach slumsów w Kingston, stolicy kraju. Grając i tańcząc, ludzie łączyli się z duchami Afryki i czuli się wolni, kiedy wokół coraz bardziej odczuwalne stawały się napięcia społeczne będące konsekwencją nasilającego się konfliktu politycznego.

Bob Marley był dzieckiem młodziutkiej Sidilli Malcolm (1926–2008) i oficera brytyjskiej marynarki wojennej i nadzorcy plantacji Norvala Marleya, który widział syna dwa razy (zmarł na atak serca w 1955 r. w wieku 70 lat). Urodził się w małej wiosce Nine Mile w regionie Saint Ann. Warto odwiedzić jego rodzinny dom, w którym urządzone zostało muzeum. Oprowadzają po nim przewodnicy opowiadający w charakterystycznej jamajskiej odmianie języka angielskiego o życiu króla reggae. Zwiedzanie przerywane jest najsłynniejszymi piosenkami muzyka. To najlepsze miejsce, żeby posłuchać takich przebojów jak Could You Be Loved, Exodus, Get Up, Stand Up, I Shot the Sheriff, Is This Love, No Woman, No Cry, One Love, Redemption Song czy Stir It Up. Za wysoką bramą znajduje się mauzoleum Boba Marleya, gdzie rastafarianie składają mu hołd, paląc święte zioło.

Król reggae jeszcze za życia stał się legendą. W grudniu 1976 r. po nieudanym zamachu w jego domu wystąpił na koncercie Smile Jamaica. Na koncercie One Love Peace w kwietniu 1978 r. w Kingston, kiedy to w wyniku nasilających się protestów społecznych i wojny gangów kraj stanął na krawędzi wojny domowej, Bob Marley w symbolicznym geście połączył nad głową dłonie skonfliktowanych polityków przeciwnych partii Michaela Manleya i Edwarda Seagi.

Muzyk zmarł 11 maja 1981 r. w szpitalu w Miami w Stanach Zjednoczonych w wieku zaledwie 36 lat. Przegrał długą i bolesną walkę z czerniakiem złośliwym. Jego ciało zostało wystawione na 35-tysięcznym stadionie narodowym (Independence Park) w Kingston z Biblią otwartą na Psalmie 23 (nazywanym pasterskim, zaczynającym się od słów Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego) i czerwoną gitarą elektryczną Gibson Les Paul. Kondukt pogrzebowy wyruszył z jamajskiej stolicy i pokonał ok. 90 km w drodze do Nine Mile. Żona Rita wraz z dziećmi uczciła Boba Marleya jego piosenkami. Pośmiertnie (w marcu 1994 r.) uhonorowano go w muzeum Rock and Roll Hall of Fame w Cleveland w USA. Na widowiskowy letni festiwal Red Stripe Reggae Sumfest w Montego Bay przybywa co roku ponad ćwierć miliona fanów z całego świata. Najbliższa jego edycja odbędzie się w dniach 14–20 lipca 2019 r. To obecnie największy na świecie festiwal muzyki reggae.

 

ZWIEDZANIE ZE SMAKIEM

Rastafarianie, którzy z założenia unikają mięsa, mieli także wpływ na jamajską kuchnię. Wyspiarze są miłośnikami mięsnych potraw z grilla, jednak wegetarianie też znajdą tu szeroki wybór dań. W kulinariach Jamajki można dostrzec przede wszystkim wpływy afrykańskie i brytyjskie, ale również hiszpańskie, irlandzkie, chińskie, kreolskie czy hinduskie. Te ostatnie przejawiają się np. w stosowaniu mieszanek curry w wielu przepisach. Symbolem kuchni jamajskiej jest charakterystyczna marynata jerk. W jej skład wchodzą m.in. ziele angielskie (owoce korzennika lekarskiego, drzewa pimentowego), papryka scotch bonnet (karaibska czerwona papryka), tymianek, zewnętrzna skórka gałki muszkatołowej, cebula i czosnek. Jerk to także sposób przyrządzania mięsa. Tradycja ta sięga jeszcze czasów rdzennych mieszkańców wyspy, którą kontynuowali Maronowie. Duże płaty mięsa nacierali chili i miejscowymi ziołami, a następnie piekli nad ogniem. Był to doskonały sposób utrzymywania świeżości. Dziś nazwą jerk określa się też typ grilla, często domowej konstrukcji, który można ujrzeć na Jamajce niemal na każdym rogu.

Bardzo popularna jest tutaj koźlina, serwowana na wiele sposobów np. z curry lub grillowanymi owocami i warzywami. W prawie każdej potrawie znajdziemy duże ilości małej, zielonej cebulki, w której lubują się mieszkańcy tej karaibskiej wyspy. Często używa się również ziela angielskiego, imbiru czy tymianku. Gałązkami korzennika lekarskiego opalane są grille, co nadaje daniom dodatkowe walory smakowe. Nie sposób nie wspomnieć też o ackee. Owoc bligii pospolitej, w postaci surowej trujący, stanowi nieodłączny dodatek do solonej ryby (ackee and saltfish uchodzi za narodową potrawę). Roślina ta pochodzi z zachodniego wybrzeża Afryki. Podczas kulinarnych poszukiwań na Jamajce spotkamy się z pewnością z daniem callaloo. Jamajczycy określają tą nazwą szarłat (amarantus). Potrawka ta wyglądem i smakiem przypomina nieco gotowany szpinak. Dodaje się do niej na ogół, oprócz liści amarantusa, okrę (piżmiana jadalnego), sól, cebulę, pomidory, czosnek, paprykę scotch bonnet, miejscowe przyprawy i duże ilości pysznych, świeżych krewetek lub soloną rybę. Na Jamajce warto zaopatrzyć się w ostre sosy, z których również słynie ten rozśpiewany i roztańczony kraj.

Błogi wypoczynek na tej karaibskiej wyspie to marzenie wielu osób. Nie ma w tym nic dziwnego, bo znajdziemy na niej jedne z najpiękniejszych piaszczystych plaż na świecie. Jamajka jest prawdziwym rajem dla miłośników sportów wodnych, ludzi kochających smaczną i zdrową kuchnię, dziewiczą naturę oraz muzykę i taniec. Wśród licznych hoteli o rozmaitym standardzie każdy wybierze z pewnością coś dla siebie. Na wyspę uruchomiono poza tym bardzo korzystne cenowo połączenia czarterowe (Warszawa – Montego Bay, już od 1699 złotych w obie strony!). Jamajka to zdecydowanie jedno z tych pasjonujących miejsc, do których wciąż chce się wracać.

 

Wydanie jesień-zima 2018

Tysiąc twarzy Chile

 

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

 

Nie zakochałam się w Chile miłością namiętną i porywającą. Nawet nie było to zauroczenie, ale raczej przelotna znajomość, która – ku mojemu zaskoczeniu – zamieniła się w przyjaźń. Okazało się, że to związek na lata. Ta przyjaźń nakazuje mi tęsknić za niezwykłymi ludźmi, których tu poznałam, i wrócić do niesamowitych miejsc, jakich nie zdążyłam jeszcze zobaczyć.

Więcej…

Kuba – najlepsza podróż w moim życiu

O swojej wizycie na Kubie w maju 2018 r. opowiada Victor Borsuk, siedmiokrotny mistrz Polski i czterokrotny wicemistrz Polski w kitesurfingu, wielokrotnie stający na podium w Pucharze Polski, Świata i Europy, doświadczony trener szkolący amatorów i profesjonalistów, z zamiłowania podróżnik, współpracujący ściśle z magazynem All Inclusive, z którym był ostatnio na 38. Międzynarodowych Targach Turystyki – FITCuba 2018 odbywających się na Los Cayos de Villa Clara.

Więcej…