SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Co sprawia, że podczas wypoczynku za granicą czujemy się swobodniej niż na co dzień, jesteśmy bardziej otwarci na nowe doznania i odkrywamy w sobie nowe pokłady optymizmu? Może to kwestia dystansu – gdy opuszczamy środowisko, w którym odgrywamy konkretne role, mamy okazję stać się kimś innym. A może chodzi o poczucie wolności, w końcu z dala od domowej i zawodowej rutyny nie musimy aż tak bardzo starać się idealnie wypełniać naszych obowiązków. Ta wyjątkowa atmosfera wyjazdu, która niejako stwarza wokół nas alternatywną rzeczywistość, ekscytujący świat, gdzie wszystko jest możliwe, szczególnie sprzyja przeżywaniu niezapomnianych romantycznych chwil z najbliższą osobą u boku.

 

Podróże poślubne nie bez powodu cieszą się niesłabnącą popularnością. Są zdecydowanie najlepszym sposobem na rozpoczęcie nowego etapu wspólnego życia i źródłem wspaniałych wspomnień na lata. Nic więc dziwnego, że wiele osób chce zatrzymać tę magię miodowego miesiąca na dłużej i chętnie planuje romantyczne wyjazdy we dwoje w różne miejsca na świecie. Coraz większe zainteresowanie wzbudza też możliwość zorganizowania ceremonii ślubnej w malowniczym otoczeniu gdzieś za granicą, zwłaszcza w rejonach, które od dawna przyciągają licznych zakochanych. Dla Polaków ten pomysł jest tym bardziej atrakcyjny, że w naszym kraju pogoda bywa kapryśna nawet w miesiącach letnich, a wiele osób marzy o ślubie na świeżym powietrzu, pod bezchmurnym niebem, i zabawie weselnej pod gwiazdami. Po takiej uroczystości, np. na jednej z czarujących włoskich wysp, nie trzeba już nawet pakować walizek na podróż poślubną. Miesiąc miodowy można zacząć od razu.

 

Polskie biura turystyczne odpowiadają na zapotrzebowanie rynku i oferują swoim klientom wyjazdy przeznaczone specjalnie dla par. Do wyboru są wycieczki dla dwojga, podróże poślubne do różnych zakątków Europy i świata, a nawet pakiety zaręczynowe obejmujące oświadczyny z sesją fotograficzną. Osoby chcące pobrać się za granicą mogą skorzystać z konkretnych, już opracowanych ofert lub poprosić o indywidualne przygotowanie uroczystości zgodnej z ich marzeniami. Specjalizujące się w dziedzinie turystyki ślubnej biura podróży załatwiają na miejscu za swoich klientów wszystkie formalności i pomagają w skompletowaniu dokumentów niezbędnych do dostarczenia. Organizują śluby cywilne i religijne (m.in. katolickie, w tym konkordatowe, oraz prawosławne i protestanckie) z asystą tłumacza przysięgłego. Można im zlecić zajęcie się wszelkimi szczegółami związanymi z oprawą i przyjęciem weselnym. To prawdziwe ułatwienie dla wszystkich, którzy czują się przytłoczeni koniecznością samodzielnego koordynowania przygotowań do ceremonii.

 

WIECZNE MIASTO MIŁOŚCI

 

Chociaż to Paryż nazywa się miastem zakochanych, tytuł ten bez wątpienia mógłby nosić również Rzym. W końcu niejedna para chciałaby przeżyć wyjątkowe chwile w stolicy Włoch wzorem księżniczki Anny (granej przez Audrey Hepburn) i Joe Bradleya (w tej roli Gregory Peck) z Rzymskich wakacji. Scena z tego filmu spopularyzowała Usta Prawdy (Bocca Della Verità), marmurowy medalion w przedsionku stojącej niedaleko Tybru rzymskokatolickiej świątyni (Basilica di Santa Maria in Cosmedin), który według legendy służył jako wykrywacz kłamstw. Wycieczka śladami głównych bohaterów tej amerykańskiej komedii romantycznej będzie znakomitym sposobem na zwiedzanie Rzymu, ponieważ na jej trasie muszą znaleźć się jedne z jego największych atrakcji, takie jak barokowa Fontanna di Trevi, plac Wenecki, Panteon czy Schody Hiszpańskie. Nieobeznanym z zachowaniem włoskich kierowców na drodze nie polecam jednak przejażdżki skuterem po rzymskich ulicach – panuje na nich obecnie dużo większy ruch niż w latach 50. XX w., gdy kręcono ujęcia szalonej przejażdżki księżniczki Anny.

 

Stolica Włoch jako miasto rozpoznawalne na całym świecie stanowi popularne miejsce na sesję ślubną. Można się o tym przekonać pod Koloseum, zwłaszcza w godzinach popołudniowych i wczesnowieczornych. Spotkamy wówczas wiele par pozujących do zdjęć na tle tej słynnej starożytnej budowli. Nowożeńcy fotografują się poza tym m.in. na brzegu Tybru w pobliżu mostu Świętego Anioła prowadzącego do mauzoleum cesarza Hadriana (zwanego Zamkiem Świętego Anioła). Rzym jest też dobrą propozycją dla osób, które chciałyby wziąć poza granicami naszego kraju ślub katolicki, a to ze względu na fakt, że istnieje tu polska parafia i nie ma problemu ze znalezieniem księdza mówiącego po polsku do odprawienia mszy. Ceremonie cywilne w Wiecznym Mieście odbywają się zwykle w salach zabytkowych willi czy pałaców. Takie otoczenie już samo w sobie czyni moment zaślubin niezmiernie uroczystym.

               

Całe Włochy są zresztą tak piękne, że idealnie nadają się na romantyczne podróże dla par. Wspaniałe krajobrazy i cenne zabytki w połączeniu z idylliczną atmosferą prowincji i wyśmienitą kuchnią przyciągają tu zakochanych od lat. Swój nieodparty urok ma także język włoski. Ti amo (po włosku „kocham cię”) brzmi jak początek pięknego poematu.

 

MIŁOSNA IDYLLA

 

Jednym z najbardziej znanych regionów Włoch jest niewątpliwie Toskania. Ona również stanowiła tło w wielu filmach (np. Pod słońcem Toskanii z Diane Lane w roli głównej), a słynie m.in. ze swoich pełnych zabytków miast. Siena ze strzelistą wieżą (Torre del Mangia) przy Piazza del Campo kojarzy się z widowiskowym wyścigiem konnym – Il Palio. Florencja zachwyca olbrzymią ceglaną kopułą Katedry Matki Boskiej Kwietnej (Cattedrale di Santa Maria del Fiore). Do Pizy co roku mnóstwo turystów ściąga na plac Cudów (Piazza dei Miracoli) z monumentalną Katedrą, Baptysterium św. Jana Chrzciciela i charakterystyczną dzwonnicą kościelną (zwaną Krzywą Wieżą). W malowniczym mieście Lukka, w którym urodził się w 1858 r. włoski twórca oper Giacomo Puccini, można podziwiać Torre Guinigi. To romańsko-gotycka wieża z… rosnącymi na jej szczycie dębami ostrolistnymi. Urokliwe San Gimignano zadziwia średniowiecznymi budowlami przypominającymi drapacze chmur. W Toskanii znajduje się także region znany z produkcji wyśmienitego wina. Wzgórza Chianti zapraszają do nieśpiesznych wędrówek wśród krzewów winorośli. Warto też wybrać się na degustacje do miejscowych winnic. Wspaniałym zwieńczeniem dnia będzie oglądanie zachodu słońca z kieliszkiem wybornego chianti w dłoni. Na podróż poślubną do Toskanii powinni koniecznie zdecydować się ci, którzy lubują się we włoskim dolce vita („słodkim życiu”). Całe dnie można tu spędzać na zwiedzaniu we dwoje sielskich historycznych miasteczek i rozkoszowaniu się lokalnymi przysmakami – w końcu miłość i dobre jedzenie to dwie największe namiętności Włochów. Nic więc dziwnego, że w tej wyjątkowej atmosferze wiele osób decyduje się złożyć małżeńską przysięgę. Ślub w cudownej Pizie brzmi jak spełnienie marzeń.

 

10354085 595093690612058 3082545716840431891 n

Marciana Marina (Isola d’Elba), nowożeńcy na vespie

© STUDIO MORLOTTI/ROSSELLA CELEBRINI WEDDING AND FLOWER DESIGNER

 

Zachodnią granicę Toskanii stanowi wybrzeże Morza Liguryjskiego i Tyrreńskiego. Polskie biura podróży organizują na nim ceremonie cywilne na plaży. Państwo młodzi zawierają związek małżeński w obecności miejscowego urzędnika pod ukwieconym baldachimem ustawionym na piaszczystym brzegu oblewanym przez turkusowe fale, a wszystko dzieje się w promieniach zachodzącego słońca. Przy planowaniu takiej uroczystości dobrze skorzystać z usług jednego z licznych stylowych toskańskich hoteli na wybrzeżu. Wiele z nich ma dostęp do własnej prywatnej plaży i odpowiednie warunki do zorganizowania przyjęcia weselnego. Można w nich również zakwaterować swoich gości. Poza tym po ślubie np. w miejscowości Follonica warto rozważyć wycieczkę na pobliskie zniewalające Wyspy Toskańskie. Z Piombino w sezonie codziennie kursują dość często promy na największą z nich – Elbę (223,5 km² powierzchni i ponad 32 tys. mieszkańców), ale ciekawą propozycją jest też z pewnością rejs wynajętym jachtem, podczas którego cumuje się w niewielkich marinach i ukrytych wśród skał urokliwych zatoczkach. Okoliczne krystalicznie czyste wody sprzyjają uprawianiu nurkowania, snorkelingu czy kajakarstwa. Archipelag przypadnie także do gustu osobom lubiącym zwiedzać. Dość wspomnieć, że w największym mieście na Elbie, 12-tysięcznym Portoferraio, zdaniem słynnego angielskiego admirała Horatia Nelsona ze względu na położenie najdoskonalszym porcie na świecie, znajduje się dawna rezydencja Napoleona Bonapartego – Villa dei Mulini (na wygnaniu odwiedziła francuskiego wodza m.in. jego polska kochanka Maria Walewska). Trafił on tutaj po tym, jak został zmuszony do abdykacji w kwietniu 1814 r. Na wyspie Giannutri zachowały się z kolei rzymskie ruiny (willi rodziny cesarza Nerona, świątyni i portu).

 

Najważniejsza z Wysp Toskańskich jest zresztą wymarzonym miejscem dla zakochanych. Wciąż można znaleźć na niej spokojne, niewielkie plaże, na których będziemy tylko we dwoje. Niezbyt rozległą Elbę zwiedzimy wzdłuż i wszerz podczas wycieczek rowerem bądź skuterem. Po drodze mija się malownicze miasteczka, gaje oliwkowe i winnice. Warto robić sobie przystanki, aby spróbować lokalnych potraw. Po dniu spędzonym np. na nurkowaniu czy pływaniu najlepiej usiąść w jednej z knajpek niedaleko przystani i przy pysznym posiłku podziwiać cudowny zachód słońca. Miłą pamiątką po wspólnej podróży tutaj będzie romantyczny prezent – perfumy miejscowej cenionej marki Acqua dell’Elba. Kameralna atmosfera Elby wręcz zachęca do wzięcia na niej ślubu. Narzeczeni mogą wybrać ceremonię m.in. w takich klimatycznych miejscowościach jak Portoferraio, Porto Azzurro, Capoliveri, Marciana Marina, Rio Marina czy Marina di Campo. Przysięgę składa się w historycznym obiekcie (np. forcie lub pałacyku) czy niewielkim kościele, a nawet na plaży albo w kolorowym i wspaniale pachnącym śródziemnomorskim ogrodzie.

 

 nuraghi 2

Hotel Grand Relais de Nuraghi na Sardynii to wymarzone miejsce dla zakochanych

© HOTEL GRAND RELAIS DEI NURAGHI

 

SEKRETNE ROMANSE

 

Na północny wschód od Toskanii leży inny bardzo popularny region Włoch – Veneto. Zakochani ściągają tu przede wszystkim do Wenecji. Nie ma w tym nic dziwnego, atmosfera romansu niemal unosi się w tym mieście w powietrzu. Przytulone pary spacerują wąskimi uliczkami, fotografują się na moście Rialto (Ponte di Rialto) i pływają po kanałach w smukłych gondolach, a wieczorem udają się na romantyczną kolację do jednej z kameralnych restauracji. Choć Wenecja jest oblegana przez turystów, o czym świadczą tłumy na placu św. Marka, wciąż można ukryć się w niej w labiryncie prawie pustych uliczek, aby szeptać sobie do ucha czułe słówka, jak kiedyś czynili to spotykający się na schadzkach kochankowie. A kto chciałby się poczuć jak prawdziwy wenecki arystokrata, powinien zdecydować się na ślub w tutejszym zabytkowym pałacu. Taka uroczystość dla wszystkich jej uczestników będzie podróżą do czasów dożów, patrycjuszy, kondotierów, baronów i hrabin. Państwo młodzi marzący o kameralnej ceremonii mogą po przysiędze wybrać się na wycieczkę gondolą lub kolację, z kolei osoby pragnące hucznie świętować mają do wyboru np. wesele na stylizowanym pirackim statku na wodach Laguny Weneckiej.

 

Niepoprawni romantycy podczas pobytu w Veneto wyruszają do Werony, w której rozgrywa się akcja słynnego dramatu Williama Szekspira Romeo i Julia. W mieście kierują swoje kroki do Casa di Giulietta – symbolicznego domu rodziny głównej bohaterki. Z jego balkonu miała ona rozmawiać ze swoim ukochanym. Trzeba przyznać, że potencjał tego miejsca nie pozostaje niewykorzystany. Polskie biura podróży oferują m.in. pakiet z oświadczynami na wspomnianym balkonie i – oczywiście – organizację ślubu w samym średniowiecznym domu Capuletich. Wspaniałą pamiątką złożenia przysięgi w Weronie będzie sesja fotograficzna w jej przepięknym zabytkowym centrum.

 

W Veneto można poza tym pobrać się na plaży lub… nad jeziorem. Ta druga lokalizacja przypadnie do gustu miłośnikom gór, bo mowa tu o malowniczej Gardzie, otoczonej przez szczyty pasma Prealpi Gardesane. Najcenniejszym skarbem tej okolicy są zapierające dech w piersiach widoki. To największe jezioro Włoch (ok. 370 km² powierzchni) jest wyjątkowo czyste, dlatego przyciąga również amatorów sportów wodnych. Świetny dodatek do uroczystości ślubnej stanowi rejs jachtem dla samych nowożeńców lub pary młodej z gośćmi. Ze względu na przepiękne krajobrazy warto zdecydować się na ceremonię na świeżym powietrzu, np. na tarasie z widokiem na błękitną wodę i górskie szczyty lub w zielonym ogrodzie. Zatrzymać można się w jednym z miejscowych kameralnych hoteli lub zabytkowej willi.

 

 20110829 CasaGiulietta Dmitry 05

Szczęśliwa para młoda na balkonie Casa di Giulietta w historycznym centrum Werony

© WWW.SPOSAMIAVERONA.IT

 

DWIE SZUKAJĄCE SIĘ POŁÓWKI

 

Za prawdziwy skarb Włoch uchodzą także ich dwie największe wyspy – Sardynia i Sycylia. Ta pierwsza (o powierzchni ok. 24,1 tys. km²) zachwyca m.in. słynnym Szmaragdowym Wybrzeżem (Costa Smeralda) i pobliskim archipelagiem La Maddalena. Jest na niej wiele miasteczek o bogatej historii i ze wspaniałymi zabytkami, takich jak Castelsardo, Carloforte, Posada, Bosa czy Alghero, nazywane małą Barceloną (la piccola Barcellona). Na Sardynii poza wypoczywaniem na urokliwych plażach można też spędzać czas bardziej aktywnie. Krystalicznie czyste okoliczne wody zachęcają do eksplorowania głębin. Górzyste wnętrze wyspy pokrywają malownicze szlaki trekkingowe. Nadmorskie skały są świetnym miejscem na wspinaczkę, a wzdłuż brzegu warto wybrać się na wycieczkę rowerową. Zakochani powinni zdecydować się na romantyczny rejs jachtem, szczególnie wokół wspomnianego archipelagu La Maddalena, położonego na północnym wschodzie regionu. Ciekawą propozycję stanowi również wycieczka samochodem terenowym do niedostępnej Barbagii w głębi lądu. Zwiedzanie tutejszych miasteczek i wyprawy po okolicy będą także znakomitą atrakcją dla gości weselnych, bo na Sardynii można też wziąć ślub w scenerii zachwycającej nawet najbardziej wybredne młode pary. Do wyboru mamy np. ceremonię na plaży lub w zabytkowym wnętrzu (np. w jednej sal zamku w Castelsardo). To idealna wyspa na kameralne uroczystości w gronie najbliższych, z którymi świętuje się później ten cudowny moment w życiu na kolacji z wyśmienitymi lokalnymi daniami lub podczas rejsu komfortowym katamaranem.

 

Pobliska Sycylia (zajmująca powierzchnię blisko 26 tys. km²) jest zupełnie inna. Kojarzy się przede wszystkim z majestatycznym wulkanem Etna i licznymi śladami po starożytnych Grekach i Rzymianach (m.in. w Syrakuzach, Agrygencie, Taorminie czy Katanii). Warto odwiedzić tu miejscowości w dolinie Noto (Val di Noto) z przykładami architektury w stylu baroku sycylijskiego. Na wyspie znajdują się również słoneczne plaże i miasteczka, których zabudowania wyrastają tuż nad brzegiem morza, takie jak Cefalù bądź Trapani. Sycylia to wyjątkowe miejsce także ze względu na swoje położenie niemal na wysokości północnego wybrzeża Tunezji. Prawie da się na niej poczuć ciepło afrykańskiego słońca. Poza tym Sycylijczycy znani są ze swojej miłości do… jedzenia, a jest to uczucie bardzo zmysłowe. Podczas wyjazdu we dwoje warto przejść się wśród ulicznych stoisk ze specjałami tutejszej kuchni, kupić kilka takich przysmaków i karmić się nimi nawzajem – wtedy z pewnością łatwo będzie zrozumieć tę namiętność miejscowych. Ślub na Sycylii to wspaniałe przeżycie. Podobnie jak na Sardynii ceremonia może odbywać się w czarującym plenerze lub zabytkowym obiekcie. Z racji łagodnego klimatu wyspa sprawdzi się też w przypadku ślubu w okresie zimowym. Oczywiście, podobnie jak w wielu innych zakątkach Włoch i w tym regionie istnieje możliwość zorganizowania uroczystości w obrządku katolickim z księdzem mówiącym po polsku.

 

 DSC0334

Para delektująca się węgierskim winem nad brzegiem Dunaju z widokiem na Parlament

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG ZRT.

 

ROMANTYCZNE SPACERY

 

Na wyjazd we dwoje nie trzeba jednak wybierać się aż na południe Europy. Wystarczy udać się do naszych sąsiadów i odwiedzić czeską stolicę – Pragę. To położone malowniczo nad Wełtawą miasto jest wręcz stworzone do niespiesznych spacerów ze swoją drugą połówką. Chodzić można tu właściwie wszędzie, a najlepiej zacząć od urokliwych brzegów samej rzeki. Słynny most Karola łączy ze sobą dzielnice Staré Město i Malá Strana, obie zdecydowanie warte zobaczenia. W tej pierwszej należy udać się na Rynek Staromiejski, aby obejrzeć praski zegar astronomiczny (Orloj) umieszczony na południowej ścianie Ratusza Staromiejskiego. Ta druga to przede wszystkim zielone wzgórze Petřín (327 m n.p.m.), na które wjeżdża się kolejką linową lub wchodzi pieszo. Stąd niedaleko już na królewskie Hradczany z Zamkiem Praskim i Katedrą św. Wita, Wacława i Wojciecha z witrażem Alfonsa Muchy. W Pradze koniecznie trzeba przejść się również po dawnej dzielnicy żydowskiej (dziś Josefov) i na wzgórze Wyszehrad, uchodzące za popularny punkt widokowy. Zmęczeni wędrowcy mogą przysiąść na jednej z ławek w parku na Wyspie Strzeleckiej (Střelecký ostrov), która mimo położenia w centrum miasta stanowi przyjemną oazę spokoju. Nie będzie w tym nic dziwnego, gdy po wizycie w pełnej atrakcji czeskiej stolicy ktoś zapragnie wziąć tutaj ślub. Warto zdecydować się np. na ceremonię w Ratuszu Staromiejskim, po której można udać się zabytkowym samochodem na romantyczną sesję, a następnie na uroczysty obiad do jednej z licznych klimatycznych restauracji nad Wełtawą.

 

Osoby uwielbiające charakterystyczną atmosferę dużych europejskich miast wypełnionych zabytkami powinny wybrać się koniecznie do zachwycającego Budapesztu, nazywanego słusznie perłą Dunaju. Stolica Węgier wygląda szczególnie magicznie po zapadnięciu zmierzchu, gdy wzrok przykuwają pięknie oświetlone Wzgórze Zamkowe, Most Łańcuchowy i Parlament. Te światła załamują się na falach Dunaju, tworząc niesamowitą mozaikę, na którą da się patrzeć bez końca. Budapeszt stanowi idealne miejsce dla par także dlatego, że można w nim wypocząć w kąpieliskach zasilanych źródłami termalnymi, a wieczorem spędzić czas na kolacji uświetnionej wyśmienitymi węgierskimi winami. Dla narzeczonych planujących ślub stolica Madziarów jest też ciekawą propozycją ze względu na niewielkie oddalenie od Polski, co znacznie ułatwia sprowadzenie na uroczystość gości. Nie trzeba również decydować się na zwykłą ceremonię. Przysięgę można złożyć na pokładzie statku płynącego po Dunaju lub w przepięknej Kaplicy z Ják (Jáki-kápolna) w stylu romańskim wchodzącej w skład zespołu architektonicznego Zamku Vajdahunyad w Parku Miejskim (Városliget). Co istotne, w pełnym czaru Budapeszcie, jak zresztą i w innych rejonach Węgier, bez problemu znajdziemy także księdza mówiącego po polsku. Uroczystość weselną w stolicy gościnnych i przyjaznych Madziarów warto zorganizować na statku na modrym Dunaju (np. Columbus czy Attila). Mamy wówczas gwarancję niezapomnianych przeżyć i cudownych widoków. Poza tym zarówno czeska Praga, jak i węgierski Budapeszt są znakomitymi miastami na romantyczny weekend, zwłaszcza że z naszego kraju regularnie kursują do nich samoloty rozmaitych linii lotniczych.

 

ZAKOCHANI POD PALMAMI

 

Niektórzy mają dość konkretne wyobrażenie raju na ziemi. Brzeg ciepłego morza pokryty drobnym piaskiem i ocieniony wysmukłymi palmami jest wszystkim, czego im trzeba. Brzmi to jak opis idealnego urlopu, ale czy nie byłoby wspaniale pobrać się właśnie w takim rajskim miejscu? W końcu dzień ślubu powinien być najszczęśliwszym momentem w życiu.

 

Wśród egzotycznych regionów najczęściej wybieranych na podróż poślubną ogromnym zainteresowaniem cieszy się pełna atrakcji turystycznych indonezyjska wyspa Bali. To zupełnie wyjątkowa część Indonezji – w większości zamieszkują ją wyznawcy balijskiego hinduizmu. Balijczycy są przyjaźni i gościnni, a ich wyspa jest usiana licznymi świątyniami i niezmiernie urokliwymi plażami. Co ciekawe, na Bali można też zorganizować ceremonię chrześcijańską. Miesiąc miodowy zaczyna się tu już następnego dnia po uroczystości.

 

Podobno jedne z najpiękniejszych plaż na świecie znajdują się na Seszelach. Na nich również narzeczeni składają przysięgę małżeńską. To wyspiarskie państwo, określane czasem mianem kokosowej krainy szczęścia, leży na Oceanie Indyjskim. Jego mieszkańcy dbają o to, aby mimo zwiększającego się ruchu turystycznego nie ingerować w naturalne piękno ich dwóch głównych archipelagów – w zdecydowanej większości granitowych Wysp Wewnętrznych i koralowych Wysp Zewnętrznych. Wciąż jest tutaj wiele niemal niezaludnionych wysp (jedynie 33 z łącznej liczby 115 są zamieszkane), na których istnieją jedynie ekskluzywne ośrodki wypoczynkowe. Jeśli ktoś szuka na wyjazd we dwoje, podróż poślubną lub ślub miejsca poza światem, powinien pomyśleć o Seszelach. Na zachód stąd, u wybrzeży Afryki Wschodniej znajduje się z kolei tanzański Zanzibar z główną wyspą o tej samej nazwie (znaną także jako Unguja). Tu można odkryć nieco inne oblicze Czarnego Lądu. Z jednej strony zabytkowe zabudowania Stone Town (Kamiennego Miasta) wciąż przypominają o kolonialnej historii tego miejsca i na plaży spotyka się Masajów sprzedających pamiątki. Z drugiej strony szerokie, białe plaże przywodzą na myśl Karaiby, a rozległe plantacje przypraw kojarzą się z Indiami. Na Zanzibarze działają zarówno kameralne pensjonaty (często położone tuż nad brzegiem Oceanu Indyjskiego), jak i luksusowe ośrodki wypoczynkowe. Każdy więc z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ślub na wyspie będzie niesamowitym przeżyciem, zwłaszcza jeśli tę radosną chwilę przedłuży się o miesiąc miodowy.

 

Zimą niesamowicie atrakcyjne dla Polaków są zwłaszcza Karaiby. Gdy u nas pogoda nie rozpieszcza, tropikalny raj po drugiej stronie Atlantyku kusi tym, co w nim najlepsze. Gorący klimat tego regionu świata sprzyja romansowaniu, podobnie jak tutejsza rytmiczna muzyka, pyszne drinki na bazie rumu i przepiękne zachody słońca. Dlatego mnóstwo ludzi udaje się na Karaiby ze swoją drugą połówką, często również na podróż poślubną. Obok 5-gwiazdkowych resortów z basenami i centrami spa & wellness znajdują się tu przytulne bungalowy położone blisko plaży. I jedne, i drugie jednak otacza zwykle bujna tropikalna roślinność i odwiedzają kolorowe egzotyczne ptaki. Niektóre zakątki regionu przypominają rajski ogród – łatwo poczuć się w nich niczym Adam i Ewa. Turyści z Polski chętnie wybierają Jamajkę, meksykańską Riwierę Majów, Dominikanę i Kubę. Na Karaibach zachowało się mnóstwo śladów ich kolonialnej przeszłości, w tym dawne potężne fortyfikacje. Półwysep Jukatan przyciąga fascynującymi ruinami prekolumbijskiej cywilizacji Majów. Do tego pod wodą kryją się w tej okolicy cudowne rafy koralowe. Nieodłącznymi świadkami składania przysięgi małżeńskiej na karaibskiej plaży są wysmukłe palmy, miękki, biały piasek i turkusowe fale. Pary preferujące ceremonię w obrządku katolickim mają do wyboru miejscowe urzekające małe kościoły. A po uroczystości i sesji zdjęciowej w tropikalnym plenerze wypada już tylko popłynąć w rejs, podczas którego nowożeńcom na pokładzie jachtu serwuje się kolację z daniami ze świeżych ryb i owoców morza.

 

Są i tacy, którzy pragną, aby ich życie było zawsze emocjonujące i wyjątkowe, a najważniejsze chwile chcą celebrować w sposób daleki od zwyczajności. Dla nich najlepszym pomysłem na romantyczną podróż jest wyprawa na drugi koniec świata. W tym przypadku idealnym celem wyjazdu wydają się niewątpliwie Hawaje. Ten archipelag w Polinezji ma wiele cech pozwalających uważać go za jedno z najoryginalniejszych miejsc na ziemi – leży z dala od kontynentów na środku Pacyfiku, dzięki czemu rozwinęła się na nim endemiczna flora i fauna, stanowi jedyny stan USA położony tylko na wyspach i wznosi się tutaj jeden z najwyższych wulkanów na naszym globie (Mauna Kea, ponad 4207 m n.p.m.). Ślub na Hawajach również należy do wyjątkowych. Odbywa się zwykle na cudownej pacyficznej plaży, a młoda para otrzymuje słynne lei, czyli tradycyjne wieńce z kwiatów będące symbolem miłości, przyjaźni i szacunku. Podczas takiej uroczystości trudno oprzeć się wrażeniu, że w życiu wszystko jest możliwe, skoro na ziemi powstał tak bajeczny i romantyczny archipelag.

 

Artykuły wybrane losowo

Ekwador – cztery światy w jednym kraju

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

<< „Cuatro mundos, un destino” („Cztery światy, jedno miejsce”) – tak brzmi jedno z haseł promujących Ekwador. Czterema światami są tutaj wyspy Galapagos, wybrzeże Pacyfiku, Andy i Amazonia. Choć ten południowoamerykański kraj należy do najmniejszych na kontynencie, faktycznie może się poszczycić ogromnym zróżnicowaniem geograficznym i przyrodniczym, nie mniejszym niż jego więksi sąsiedzi. Swoim pięknem zachwyci z pewnością nawet najbardziej wybrednych podróżników. >>

 

 Wikunie andyjskie w rezerwacie Chimborazo

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Ekwador jest w zdecydowanej większości górzysty. Wraz z archipelagiem Galapagos ma powierzchnię niemal 284 tys. km2, a więc trochę mniejszą od Polski. Leży pomiędzy Kolumbią (na północy) i Peru (na wschodzie i południu). Zachodnią granicę stanowi wybrzeże Oceanu Spokojnego. Przez Ekwador przebiega równik, są tu zatem nie tylko fascynujące cztery światy, ale i środek Ziemi.

Ta południowoamerykańska republika przyciąga również wulkanami. Znajdują się one zarówno w kontynentalnej jej części, jak i na Galapagos. Wiele z ekwadorskich wulkanów pozostaje wciąż czynnych. Najsłynniejszy – Cotopaxi – wznosi się na 5897 m n.p.m. To drugi najwyższy szczyt Ekwadoru, zaraz po nieaktywnym stratowulkanie Chimborazo (6263,47 m n.p.m.). Ciągnące się z północy na południe Andy dzielą kraj na pół: Amazonię na wschodzie i wybrzeże Pacyfiku na zachodzie. Wycieczkę zacznijmy więc w środku, w górach.

 

MIASTO W ANDACH

Większość turystów swoją przygodę w Ekwadorze zaczyna w jego stolicy – Quito. To miasto zachwyca każdego, kto do niego przyjedzie. Jest przepięknie położone w dolinie pośród gór i wulkanów, a jego kolonialne centrum i interesujące zabytki robią naprawdę ogromne wrażenie. Z tym zachwytem na ustach wyjeżdża się stąd po dwóch czy trzech dniach. Kiedy zostaje się dłużej, czar może prysnąć. Spędziłam w tym mieście trzy miesiące i zawsze, gdy czułam, że mój zachwyt przygasa, szukałam nowych niesamowitych miejsc. Quito jest najwyżej położoną stolicą na świecie (często mylnie przyznaje się ten tytuł La Paz, ale ono nie pełni funkcji konstytucyjnej stolicy Boliwii, choć mieści się w nim siedziba rządu). Oficjalnie podaje się uśrednioną wysokość 2850 m n.p.m. W rzeczywistości część zabudowań leży na ok. 2800 m n.p.m., a dzielnice usytuowane na wzgórzach znajdują się nawet na 3100 m n.p.m. Z wyżej położonych rejonów miasta roztacza się zapierający dech w piersiach widok na okolicę. Trzeba jednak pamiętać, że w takich warunkach można mieć problemy zdrowotne. U osób przylatujących z niżej usytuowanych regionów często pojawiają się objawy choroby wysokościowej (hiszp. soroche): bóle głowy, brak apetytu, trudności z oddychaniem, szybkie męczenie się, a nawet nudności i wymioty. Dlatego właśnie w ciągu pierwszych dni pobytu zaleca się picie dużej ilości wody, unikanie alkoholu i nadmiernego wysiłku fizycznego. Kiedy już organizm przyzwyczai się do nowych warunków, można zacząć zwiedzanie.

Centrum historyczne Quito należy do największych i najlepiej zachowanych w całej Ameryce Łacińskiej (ma powierzchnię 3,75 km²). Nie bez powodu we wrześniu 1978 r. znalazło się na nowo utworzonej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (było jednym z pierwszych 12 obiektów podobnie jak krakowskie Stare Miasto i polska kopalnia soli w Wieliczce). Tutejsze urokliwe kamienice, niezwykłe dziedzińce, białe kościoły, bogato zdobione wnętrza zachwycają zwiedzających.

Na zainteresowanie zasługuje szczególnie klasztor św. Franciszka z kościołem (Iglesia y Convento de San Francisco), którego budowa rozpoczęła się w 1534 r. Świątynię wypełniają rzeźby i inne dzieła sztuki. To tutaj można zobaczyć słynną drewnianą rzeźbę z 1734 r. – Dziewicę z Quito (Virgen de Quito), której gigantyczna replika spogląda na miasto ze wzgórza El Panecillo (roztacza się z niego wspaniały widok na stolicę, a przy bezchmurnym niebie widać też okoliczne wulkany). Ważnym punktem na mapie historycznego centrum jest również Plaza Grande (inaczej Plaza de la Independencia). W rejonie tego placu znajduje się kilka ciekawych zabytków: Palacio de Carondelet, czyli oficjalna rezydencja prezydencka, Pałac Arcybiskupi, siedziba władz miasta (Palacio Municipal de Quito) i XVI-wieczna Katedra Metropolitalna. W tej ostatniej warto zwrócić uwagę na obraz Ostatnia Wieczerza, na którym na stole umieszczono tradycyjne andyjskie specjały – pieczoną świnkę morską (cuy) i napój alkoholowy ze sfermentowanej kukurydzy (chichę). Część Palacio de Carondelet udostępniono do zwiedzania. Najbardziej interesująca jest sala reprezentacyjna. To w niej prezydent podpisuje wszystkie ważne dokumenty. Poza tym za atrakcję uchodzi tu stanięcie na balkonie w miejscu, w którym przemawia on do obywateli. W każdy poniedziałek o 11.00, podczas uroczystej zmiany warty, można go zobaczyć i posłuchać na żywo. W narożniku pomiędzy rezydencją prezydencką a Katedrą Metropolitalną znajduje się Muzeum Alberta Meny Caamaña (Museo Alberto Mena Caamaño). W pięknym, starym budynku z końca XVI stulecia obejrzymy wystawy stałe i czasowe poświęcone współczesnym problemom Ekwadoru i świata.

Kolejny zabytek stanowi Bazylika Narodowego Ślubowania (Basílica del Voto Nacional). Z jej dwóch 115-metrowych wież roztacza się wspaniała panorama stolicy. To największy neogotycki kościół w obu Amerykach. Budowla góruje nad okolicą, co dobrze widać z otaczających miasto wzgórz. Inną ciekawą świątynią jest barokowy i bardzo bogato zdobiony Kościół Towarzystwa Jezusowego (Iglesia de La Compañía de Jesús; budowę rozpoczęto na początku XVII w.), uznawany za jeden z najpiękniejszych na kontynencie. Podczas spaceru po starym Quito nie wolno ominąć ulicy La Ronda. Niegdyś przebiegał tędy szlak używany przez Inków, na początku XX stulecia upodobali ją sobie artyści i bohema, a dziś tłumnie ściągają na nią turyści. La Ronda ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Można ją odczuć szczególnie wieczorem, kiedy restauracje zapełniają się ludźmi, a ulica muzykami.

Oprócz historycznego centrum warto odwiedzić też północną część Quito. Koło pięknego, ogromnego Parku Metropolitalnego (Parque Metropolitano) znajduje się muzeum ekwadorskiego malarza, rysownika, rzeźbiarza, grafika i twórcy murali Oswalda Guayasamína (1919–1999), zwanego południowoamerykańskim Picassem, z powstałą z jego inicjatywy Kaplicą Człowieka (Capilla del Hombre). Miejsce zasługuje na zainteresowanie nie tylko ze względu na obrazy artysty i jego kolekcję sztuki prekolumbijskiej, ale również z powodu niezmiernie ciekawej i oryginalnej bryły Kaplicy Człowieka. Na sąsiednim wzgórzu, w uchodzącej za artystyczną dzielnicy Guápulo polecam wybrać się do jednej z wielu restauracyjek.

Nad Quito góruje wulkan Pichincha z dwoma najwyższymi szczytami: Ruku Pichincha (4698 m n.p.m.) i Guagua Pichincha (4784 m n.p.m.). Można na niego wjechać TelefériQo, czyli koleją gondolową, która wwozi chętnych na wysokość 3945 m n.p.m. Rozpościera się stąd niezwykły widok na miasto i okoliczne szczyty. Jeśli powietrze jest czyste, a niebo bezchmurne, da się nawet dostrzec Cotopaxi.

 

Plaża Los Frailes w Parku Narodowym Machalilla u wybrzeży Pacyfiku

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W ŚRODKU ŚWIATA

Na północ od Quito przebiega równik i leży obszar Mitad del Mundo. Znajduje się na nim duży kompleks turystyczny wraz z muzeum etnograficznym, planetarium, pomnikiem środka świata i żółtą linią dzielącą półkulę północną od południowej. Można tu stanąć na obu półkulach jednocześnie, postawić jajko na gwoździu i zobaczyć, jak wir wodny kręci się w dwie różne strony. Problem polega jednak na tym, że środki świata są dwa… W miejscu, gdzie badacze z francuskiej misji w XVIII w. wyrysowali linię równika, w 1936 r. postawiono pomnik, który później przebudowano. Obecnie mieści się w nim muzeum. Dookoła powstał cały kompleks turystyczny. Jednak żółta linia dzieląca świat na pół jest namalowana ok. 240 m na południe od faktycznego równika, bo… badacze pomylili się w pomiarach.

Niedaleko Mitad del Mundo stoi ciekawa Świątynia Słońca (Templo del Sol) zbudowana przez lokalnego malarza, rzeźbiarza i popularyzatora kultury Cristóbala Ortegę Maila. Tuż za nią znajduje się wejście do Rezerwatu Geobotanicznego Pululahua (Reserva Geobotánica Pululahua). Można poprzestać na udaniu się na taras widokowy lub zejść do rozległej kaldery (ma prawie 34 km2), aby stanąć na jej dnie. Zakres wysokości obszaru wynosi od 1800 do 3356 m n.p.m. Wulkan pozostaje nieaktywny, do ostatniej erupcji doszło ok. 2,5 tys. lat temu. Ze względu na wyjątkowy mikroklimat i niezwykle żyzną ziemię, jaka powstała na zastygniętej lawie, utworzono tu rezerwat przyrody. Kopuły wulkaniczne porasta gęsty las deszczowy zamieszkany przez różnorodną faunę. W rezerwacie występuje wiele endemicznych gatunków roślin. Ale wulkan budzi zainteresowanie nie tylko ze względu na bogactwo przyrodnicze. Pululahua to jedna z kilku zamieszkałych kalder na świecie i podobno jedyna, w której uprawia się ziemię. Wewnątrz żyje niewiele ponad 100 osób, zajmujących się rolnictwem, a od kilku lat również turystyką.

Kilkudniowa wizyta we wnętrzu wulkanu pozwala odciąć się od cywilizacji i odpocząć w bliskim otoczeniu natury. Można też wybrać się tu na krótką wycieczkę. Zejście do kaldery zajmuje pół godziny. Ważne jednak, aby wyprawę zaplanować w godzinach porannych. Pululahua w języku keczua oznacza „wodną chmurę” lub „dym wodny”. Nazwa nie jest przypadkowa – codziennie mniej więcej od południa kalderę wypełnia mgła. Co ciekawe, to ona stanowi główne źródło wody w tym rejonie, bo deszcz pada tutaj bardzo rzadko. Dlatego właśnie jedynym dobrym momentem na zobaczenie całej okolicy będzie poranek. Pojawiająca się później mgła tworzy przez chwilę mistyczną atmosferę, żeby w końcu ukryć wszystko przed oczyma turystów podziwiających wulkan z tarasu widokowego.

Kilkadziesiąt kilometrów na zachód od rezerwatu (ok. 80 km od stolicy Ekwadoru), w dolinie pośród lasu deszczowego leży miejscowość Mindo. Można tu wybrać się do motylarni, aby dowiedzieć się czegoś o motylach, oraz zobaczyć kolibry i obserwować inne gatunki ptaków, a także podziwiać piękne wodospady (Santuario de Cascadas). Do tych ostatnich dociera się kolejką linową rozpiętą nad wysokim kanionem. Wprawdzie Mindo cieszy się popularnością wśród turystów, ale to wciąż mała miejscowość, w której da się odpocząć od zgiełku wielkiego i głośnego Quito. Jest jednym z moich ulubionych miejsc w tym południowoamerykańskim kraju, chętnie kiedyś do niego wrócę.

Dalej na północny wschód od stolicy Ekwadoru znajdują się dwa ciekawe miasta: Ibarra i Otavalo. Pierwsze odgrywa rolę stolicy prowincji Imbabura, leży niedaleko malowniczego jeziora Yahuarcocha (Laguna de Yahuarcocha) i szczyci się dobrze zachowanym kolonialnym centrum (zrekonstruowanym po trzęsieniu ziemi z 1868 r.). Niewielkie (ok. 50-tysięczne) Otavalo słynie z kolei z popularnego targowiska z andyjskim rękodziełem. Sprzedaje się tu hamaki, obrusy, biżuterię w odcieniach tęczy, plecione torby w wielokolorowe wzory, a pomiędzy tym pledy, kubki, długopisy, szachy, paski, figurki lam, poszewki na poduszki, kapelusze i wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Miasto przyciąga tłumy turystów chcących wrócić z Ekwadoru z ciekawymi pamiątkami. W Otavalo naprawdę trudno się opanować, żeby nic nie kupić.

Na południowy wschód od stolicy warto wybrać się do wioski Papallacta, gdzie lubią spędzać weekendy quiteños (mieszkańcy Quito). Ze względu na występujące w okolicy wody termalne miejsce to jest idealne na wypoczynek wśród pięknych górskich krajobrazów. Papallacta leży w sąsiedztwie Parku Narodowego Cayambe-Coca (Parque Nacional Cayambe-Coca, Reserva Ecológica Cayambe-Coca). Tutejsze lasy deszczowe, jeziora i wulkan Cayambe (5790 m n.p.m.) przyciągają miłośników przyrody i chodzenia po górach. Podobne atrakcje czekają w popularnym wśród amatorów mocniejszych wrażeń miasteczku Baños de Agua Santa (w skrócie Baños). Łaźnie Świętej Wody, jak tłumaczy się tę nazwę, znajdują się u stóp aktywnego stratowulkanu Tungurahua (5023 m n.p.m.) i przyciągają gorącymi źródłami. Miejscowość ta uchodzi za ekwadorską stolicę sportów ekstremalnych. Można tutaj skakać na bungee, uprawiać canyoning, rafting i wspinaczkę skalną, latać na paralotni czy zjeżdżać na linie. W okolicy jest też wiele tras trekkingowych, w tym kilka prowadzących do przepięknych wodospadów, jak choćby do imponującego Kotła Diabła (Pailón del Diablo), który ogląda się z różnych perspektyw. Poza granicami Ekwadoru miasteczko Baños słynie przede wszystkim z huśtawki na krańcu świata. Wisi ona na drzewie rosnącym na krawędzi zbocza, co sprawia, że wygląda, jakby naprawdę znajdowała się na końcu ziemi. W bezchmurny dzień można huśtać się na niej na tle wulkanu Tungurahua. Najlepiej przyjechać tu wcześnie rano, kiedy kolejka chętnych bywa jeszcze krótka, a szanse na czyste niebo są największe.

 

POCIĄGIEM WŚRÓD WULKANÓW

Zarówno Baños, jak i niedalekie miasta Ambato i Riobamba leżą w tzw. Alei Wulkanów (Avenida de los Volcanes), która ciągnie się mniej więcej od Quito do miasta Cuenca (ponad 300 km). Widoki rozpościerające się z Ambato i Riobamby przy dobrej pogodzie zapierają dech w piersiach i nie ma się co dziwić. To drugie miasto znajduje się u podnóży wulkanu Chimborazo i jest bazą wypadową dla osób chcących wejść na szczyt tej najwyższej góry Ekwadoru. Z Riobamby niedaleko już do Alausí (ok. 90 km), małego i urokliwego miasteczka, z którego odjeżdża słynny turystyczny pociąg. Jego malownicza 12-kilometrowa trasa wiedzie po zboczu góry Nos Diabła (Nariz del Diablo) do stacji Sibambe. Mówi się, że aby dokończyć budowę odcinka kolei wykutego w twardej skale, zawarto pakt z samym diabłem, bo praca w tak trudnych warunkach pochłonęła wiele ludzkich istnień. Z ok. 4 tys. pracowników (pochodzących głównie z Jamajki) przeżyli nieliczni. Oddanie do użytku kilkunastokilometrowego fragmentu torów na początku XX w. było jednak wielkim wydarzeniem. Wszak odcinek ten nazywany jest najtrudniejszą trasą kolejową na świecie ze względu na wyzwanie, jakim okazało się zaprojektowanie i wybudowanie linii na zboczu góry Nariz del Diablo między wysoko położonym Alausí (ok. 2340 m n.p.m.) i leżącym w kanionie Sibambe (1400 m n.p.m.). Przedsięwzięcie stanowiło część większego planu połączenia stolicy Ekwadoru z wybrzeżem. Wprawdzie obecnie z Quito do Guayaquil, usytuowanego u ujścia rzeki Guayas do zatoki Pacyfiku, kursuje pociąg (Tren de las Maravillas), jednak uchodzi on raczej za luksusową atrakcję turystyczną. Podróż nim trwa cztery dni, ale w jej trakcie noce spędza się w hotelach położonych przy trasie. Ci, którzy mają mniej czasu lub nie są aż tak wielkimi miłośnikami kolei, powinni zadowolić się pokonaniem krótkiego, lecz niezmiernie malowniczego odcinka z Alausí do Sibambe.

W drodze na wybrzeże koniecznie trzeba zatrzymać się w pięknym kolonialnym mieście Cuenca (Santa Ana de los Cuatro Ríos de Cuenca). Ze względu na dobrze zachowaną zabudowę jego historyczne centrum znalazło się w 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na szczególną uwagę zasługuje Stara Katedra (z XVI w.) przekształcona w muzeum sztuki sakralnej oraz Nowa Katedra z cudownymi zdobieniami, której budowę rozpoczęto w drugiej połowie XIX stulecia. W Cuence warto zgubić się w labiryncie wąskich uliczek. Poza tym polecam też pojechać do stanowiska archeologicznego Ingapirca. W tej okolicy pierwotnie osiedlił się lud Cañari, później miejsce trafiło pod panowanie Inków. Niewiele obiektów zachowało się do obecnych czasów, dlatego te ruiny są raczej gratką dla prawdziwych pasjonatów historii prekolumbijskiej. Osoby szukające wrażeń powinny skorzystać z drugiej słynnej ekwadorskiej huśtawki. Znajduje się ona na zboczu wzgórza Turi, z którego roztacza się panoramiczny widok na Cuencę i okolice. Huśtającym się na zamocowanym na długich linach krześle wydaje się, że unoszą się nad miastem.

 

Endemiczne legwany morskie na przybrzeżnych skałach w archipelagu Galapagos

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

NAD OCEANEM

Zjeżdżając z Andów do Guayaquil, największego miasta Ekwadoru (mniej więcej 3-milionowego), wkraczamy w strefę tropikalną. Wysokie temperatury towarzyszą jego mieszkańcom przez cały rok, można więc zapomnieć o górskim chłodzie. Guayaquil to najważniejszy ośrodek biznesowy kraju. Jest nowoczesnym miastem z nadrzeczną promenadą, wieloma sklepami, restauracjami i pubami. Miłośnicy kolonialnej zabudowy znajdą chwilę wytchnienia na kolorowym wzgórzu Santa Ana, na którego zboczach rozciąga się najstarsza dzielnica Las Peñas, pełna galerii sztuki i małych knajpek. To właśnie tutaj w XVI w. został założony ten prężny dzisiaj ośrodek.

W odległości dwóch godzin jazdy samochodem (ok. 140 km) na zachód stąd leży miasto Salinas, popularne wśród mieszkańców Guayaquil miejsce na wypoczynek na plaży. Im dalej na północ wzdłuż wybrzeża się kierujemy, tym wokół robi się ciekawiej. Miejscowość Montañita zyskała popularność wśród surferów ze względu na tworzące się w jej pobliżu wysokie fale. W ciągu kilku lat z małej wioski przekształciła się w kurort turystyczny bardzo chętnie odwiedzany przez osoby chcące nauczyć się języka hiszpańskiego. Tak jak mieszkańcy Guayaquil mają swoje plaże w Salinas, tak quiteños jeżdżą wygrzewać się do Esmeraldas. Kto pragnie uciec od tłumów turystów, powinien poszukać małych wiosek rybackich jak choćby Mompiche. Mniej zatłoczonych miejsc nie brakuje, bo linia brzegowa Ekwadoru liczy sobie ponad 2,2 tys. km. Ekwadorskie wybrzeże to również świetny punkt do obserwowania migracji humbaków. Od czerwca do września można się wybrać na wycieczkę w poszukiwaniu tych wielkich ssaków z rodziny płetwalowatych, a z miasteczka Puerto López warto popłynąć na tzw. Galapagos dla ubogich, czyli Srebrną Wyspę (Isla de la Plata), gdzie spotyka się m.in. uchatki patagońskie, delfinki wysmukłe (tropikalne), głuptaki niebieskonogie i czerwononogie, żółwie morskie, pelikany czy fregaty. Jeśli jednak ktoś jest prawdziwym miłośnikiem przyrody, musi udać się na prawdziwy archipelag Galapagos. To miejsce zupełnie nie z tej ziemi!

 

ARCHIPELAG DARWINA

Wyspy Galapagos są niezaprzeczalnie skarbem Ekwadoru. Zamieszkuje je wiele gatunków zwierząt (w tym endemicznych), np. żółwie słoniowe, kotiki i uszanki galapagoskie, głuptaki niebieskonogie, kormorany nielotne, myszołowy galapagoskie, gołębiaki plamiste, albatrosy galapagoskie, fregaty wielkie, legwany galapagoskie i morskie, pingwiny równikowe, petrele galapagoskie, zięby Darwina, czaple galapagoskie, pelikany czy flamingi. W 1959 r. cały region objęto ochroną parku narodowego. Prawie 20 lat później, w 1978 r., wyspy wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dziś archipelag zamieszkuje niecałe 30 tys. osób, ale w ciągu roku przybywa na niego ponad 200 tys. turystów.

Podczas pobytu na Galapagos ma się niepowtarzalną okazję zobaczenia z bliska zwierząt, które nie występują nigdzie indziej na świecie. Ruch turystyczny jest tu ograniczony, ale wszystkie dostępne miejsca, takie jak Stacja Badawcza im. Charlesa Darwina w mieście Puerto Ayora na Santa Cruz, okolice do nurkowania, tunel z lawy oraz trasy trekkingowe, są warte zainteresowania. Na archipelagu znajdują się liczne wulkany. Najwyższy, Wolf, wznosi się na największej wyspie, Isabeli, i mierzy 1707 m n.p.m. Najpopularniejszym sposobem poznawania Galapagos są kilku- lub kilkunastodniowe rejsy niewielkimi statkami. W trakcie takiej wycieczki zwiedza się różne miejsca na archipelagu i nurkuje, a na noc wraca na pokład. Wizyta na tych niezwykłych wyspach może być zdecydowanie jednym z najpiękniejszych i najbardziej nietypowych doświadczeń w życiu. Ja na pewno kiedyś na nie wrócę, bo czuję niedosyt wrażeń.

 

Kajmany zamieszkują rozlewiska rzek w ekwadorskim regionie Oriente (Wschód)

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W AMAZOŃSKIM LESIE

Z unikatowego archipelagu przenosimy się na kontynent i to na wschodnią stronę Andów, gdzie jest zielono i wilgotno. Czwarty świat Ekwadoru stanowi fragment Amazonii, zwany tutaj Oriente (Wschód). Region ten pokrywa prawie połowę całego obszaru kraju. Co ciekawe, to właśnie w tej okolicy hiszpańscy konkwistadorzy pod przywództwem Francisca de Orellany (1511–1546) odkryli dorzecze Amazonki i jej górny bieg w XVI w. Samą rzekę nazwano podobno od plemienia Amazonek, ponieważ po drodze wyprawa odkrywcza spotkała kobiety-wojowników.

Amazońskie gęste lasy deszczowe są prawdziwym królestwem flory i fauny. Mimo swoich dużych rozmiarów Oriente jest regionem słabo zasiedlonym. W jego granicach znajduje się tylko kilka miast i według szacunków obszar zamieszkuje ok. 750 tys. ludzi. W ekwadorskiej Amazonii założono cztery parki narodowe i kilka rezerwatów przyrody. Niektóre źródła podają, że na terenie Parku Narodowego Yasuní (Parque Nacional Yasuní) występuje największa bioróżnorodność na świecie.

Aby dostać się do lasów deszczowych Oriente i móc na własne oczy zobaczyć tę wyjątkową krainę dzikiej przyrody, trzeba skorzystać z usług tutejszych doświadczonych przewodników. Samodzielna wyprawa jest nie najlepszym pomysłem. W Ekwadorze działa sporo firm, które organizują kilkudniowe wycieczki do Amazonii. W programie są również noclegi w specjalnych domkach w lesie i rozmaite atrakcje, jak np. łowienie piranii, pływanie łódką po rzece, poznawanie gatunków roślin i zwierząt, a niekiedy także spotkania z rdzennymi mieszkańcami tych terenów i uczestniczenie w ich codziennym życiu. Jeśli ktoś nie ma ochoty na dłuższy pobyt w wilgotnym, tropikalnym klimacie, może dojechać do Teny (niewielkiej stolicy prowincji Napo) i wybrać się na jednodniową wycieczkę w leśną gęstwinę. Przedsmak lasu deszczowego zapewnia już okolica wspomnianych miejscowości Baños i Papallacta, do których łatwiej się dostać niż do miast w regionie Oriente.

***

Góry i niziny, śnieg i parny tropik, ocean i lasy deszczowe, ciekawi ludzie i niesamowite zwierzęta – wszystko to czeka na wyciągnięcie ręki w Ekwadorze. Ten kraj naprawdę łączy w sobie cztery światy. Warto samemu się o tym przekonać.

Wydanie Wiosna 2018

Zaproszenie na Kaukaz – do Gruzji i Armenii

 

Tamar Gelashvili-Dąbrowska

Krzysztof Dąbrowski

www.kaukaz.pl

 

<< Gruzja i Armenia to chrześcijańskie wyspy zanurzone w kaukaskiej mozaice narodów i kultur. Leżą na pograniczu kontynentów kształtowanym przez ścieranie się sił przyrody i rywalizujących ze sobą cywilizacji. Efektem tych odwiecznych zmagań jest rzadko spotykana różnorodność krajobrazów oraz duże bogactwo tradycji na stosunkowo niewielkim obszarze, który odpowiada 1/3 terytorium Polski. Zobaczymy tu subtropikalne lasy pełne lian, przejedziemy przez surowe płaskowyże wulkaniczne, a także doświadczymy chłodu bijącego od wiecznych lodowców. Poza tym możemy przeczesać labirynty miast wykutych w skale, zwiedzić imponujące katedry o tysiącletniej historii i zrelaksować się w starożytnych łaźniach, a to wszystko urozmaicić sobie zgłębianiem tajników sztuki winiarskiej, degustacją przysmaków przepysznej kuchni kaukaskiej oraz zabawą w ekskluzywnych klubach muzycznych. >>

Więcej…

UGANDA – nie tylko w poszukiwaniu goryli

ŁUKASZ WALL

 

Po wylądowaniu w godzinach wieczornych na międzynarodowym lotnisku Entebbe sprawnie załatwiamy formalności wizowe. Gdy opuszczamy budynek terminalu, zewsząd ogarniają nas ciemności. Nad głowami mamy piękne, rozgwieżdżone niebo, a dookoła rozlegają się dźwięki cykad. Tak rozpoczyna się nasza wielka przygoda w Ugandzie, do której trafiliśmy na spotkanie z wielkimi i niezmiernie rzadkimi gorylami górskimi…

Na pierwszy rzut oka rzuca się, że drogi w tym kraju (w większości szutrowe) są wyboiste i dziurawe. Przepędzane są po nich stada bydła, mkną szybko rejsowe autobusy przepełnione ludźmi oraz jeżdżą rowerzyści nieużywający świateł i żadnych elementów odblaskowych.  

Więcej…