MICHAŁ DOMAŃSKI

VIOLA DOMAŃSKI-SZABÓ

 

Niezapomnianych wrażeń dostarcza zapracowanym rodzicom wspólny wypoczynek ze swoimi pociechami. Warto spędzić go w atrakcyjnych i przyjaznych rodzinom miejscach, w których dzieci są mile widzianymi gośćmi, mogą codziennie obcować z przyrodą, bawić i rozwijać się nie tylko w bezpieczny, ale i interesujący sposób. Obiekty noclegowe w Europie coraz częściej przystosowane są do potrzeb najmłodszych i ich rodziców. Dzięki temu doskonale odpoczywa cała rodzina. Z rozmów z zaprzyjaźnionymi europejskimi hotelarzami wynika, że najpopularniejszymi miesiącami na wypoczynek z małymi dziećmi są maj, czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień. Poza tym nierzadko wyjeżdżamy też z naszymi pociechami w okresie ferii zimowych oraz tzw. długich weekendów. Jedno jest pewne – w dzisiejszych czasach młodzi rodzice coraz częściej decydującą się na podróżowanie po Polsce i Europie (i nie tylko!) nawet z kilkumiesięcznymi dziećmi.

 

 FOT. DISNEYLAND PARIS

Mimo rosnącej co roku liczby obiektów przyjaznych najmłodszym, nadal jednak dość ciężko znaleźć odpowiednie miejsce na udany rodzinny wypoczynek. Wiemy o tym dobrze jako rodzice 7-miesięcznego Mateusza. Dlatego też postanowiliśmy rozpocząć od obecnego wydania magazynu All Inclusive dział poświęcony podróżom z dziećmi. Powinny one być zawsze zorganizowane w ten sposób, aby w ich trakcie nasze pociechy miały czas zarówno na zdobywanie nowej wiedzy, na bycie z nami, jak również na wspólną zabawę. Poprzez stworzenie działu Turystyka Rodzinna chcemy pomóc w planowaniu takich radosnych rodzinnych wypraw wszystkim młodym rodzicom.

 

Przekonaliśmy się już o tym, że wyjazdy z maluchem wcale nie są gorsze od tych we dwoje. Odbyliśmy z 3-miesięcznym Mateuszem, który urodził się w styczniu w Budapeszcie, podróż z Węgier do Polski, z przystankiem w Rabce-Zdroju, a następnie wybraliśmy się na kilkudniową lipcową wycieczkę do Kazimierza Dolnego, Nałęczowa, Lublina i Zamościa. Będąc w Lubelskiem i na Roztoczu, okazało się, że dziecko otwiera przed nami nowe horyzonty, dzięki niemu odkrywamy różne ciekawe miejsca i rzeczy, na które wcześniej nie zwrócilibyśmy żadnej uwagi. Mamy już kolejne pomysły na wypoczynek z Mateuszem – chcemy się z nim wybrać we wrześniu do gwarantujących dobrą zabawę, sprawdzonych parków rozrywki w Polsce i Europie (m.in. do „Farmy Iluzji” na Mazowszu, położonej w połowie drogi między Warszawą a Lublinem, do Parku Miniatur „Świat Marzeń” i Warowni w Inwałdzie koło Andrychowa, do słynnego paryskiego Disneylandu czy sympatycznego Mini-Europe w Brukseli), a także odpocząć w jednym z krajowych hoteli przyjaznych najmłodszym (np. Ośrodku Wczasowym Familijni w Dziwnówku nad Bałtykiem) oraz w należącym do grupy Leading Family Hotels & Resorts, specjalizującej się w ofercie dla rodzin, Cavallino Bianco Family SPA Grand Hotel we włoskich Dolomitach. Mamy nadzieję, że te plany naszych najbliższych wyjazdów będą cennymi wskazówkami dla wszystkich młodych rodziców poszukujących obecnie ciekawych miejsc na fantastyczną podróż ze swoimi pociechami...         

 

RODZINNE PARKI ATRAKCJI

Najlepsze polskie i europejskie parki rozrywki i edukacji z pewnością przypadną do gustu zarówno dzieciom, jak i ich dorosłym opiekunom. Niezależnie od tego, czy wybierzemy się do historycznego (powstałego już w 1843 r.!) Tivoli w Kopenhadze, słynnego Disneylandu w Paryżu, brukselskiego Mini-Europe z jego wspaniałymi miniaturami czy rodzimej „Farmy Iluzji” we wsi Mościska koło Woli Życkiej (poniżej 100 km od centrum Warszawy), bez wątpienia będziemy zadowoleni z różnorodnej, lecz zawsze bajkowej oferty dla rodzin przygotowanej przez te miejsca. W zaczarowanym świecie parków atrakcji każdy z nas przenosi się znowu do radosnego, beztroskiego dzieciństwa. Nigdy nie jest w nich nudno. Na zwiedzających czekają m.in. karuzele, kolejki górskie, diabelskie młyny, strzelnice, zaczarowane zamki, popisy klaunów, sympatyczne postaci z popularnych kreskówek, bajek, filmów dla najmłodszych czy też prezentacje dawno zaginionych kultur. Tym licznym atrakcjom towarzyszą zazwyczaj punkty gastronomiczne, sklepy z zabawkami, upominkami i pamiątkami. Na mapie turystycznej Polski i Europy pojawia się również coraz więcej tzw. parków miniatur. Przyciągają one gości wiernymi makietami słynnych budowli, przeważnie przygotowanymi w skali 1:25. Zwiedzając je, często w trakcie kilku godzin odbędziemy podróż przez cały świat (np. w Minimundus w Klagenfurcie w Austrii czy rodzimym Parku Miniatur „Świat Marzeń” w Inwałdzie w województwie małopolskim) lub nasz kontynent (Mini-Europe w stolicy Belgii). Można śmiało powiedzieć, że obecnie panuje moda na rodzinne parki rozrywki i edukacji. Powstają one jak grzyby po deszczu nie tylko w Europie, ale i Polsce, która do tej pory była zacofana pod tym względem (m.in. otwarta od 28 kwietnia br. oryginalna „Farma Iluzji”, zapraszająca dzieci i dorosłych od 30 czerwca br. średniowieczna Warownia w Inwałdzie, ogromny Adventure World Warsaw budowany na terenie Grodziska Mazowieckiego itd.). Swoją wielką popularność zawdzięczają temu, że są wymarzonymi miejscami na wypoczynek dla całej rodziny. Oferują beztroską zabawę, bezcenne radosne chwile podczas wspólnego zwiedzania, zdobywanie nowej wiedzy i wspaniałą przygodę, czyli wszystko to, czego poszukują młodzi rodzice.

Nowo otwarty, malowniczo położony na leśnej polanie, unikatowy Park Edukacji i Rozrywki „Farma Iluzji” jest pełen atrakcji dla dzieci i dorosłych. Znajduje się ok. 85 km od Warszawy i 80 km od Lublina, niedaleko Wisły. To pierwszy tego typu obiekt w naszym kraju, gdzie można poznać z bliska świat iluzji i magii prezentowany przez pryzmat nauki (praw fizyki), przygody i dobrej zabawy. Do jego różnorodnych atrakcji należą np. jedyna na świecie „Latająca Chata Tajemnic” unoszona przez balony, Muzeum Iluzji z kolekcją zagadkowych eksponatów i lustrzanym korytarzem, zaczarowany ogród z mnóstwem magicznych przedmiotów i optycznych trików. Warto przespacerować się tutaj edukacyjną „Ścieżką Złudzeń” łączącą starannie wyselekcjonowane obrazy, które tworzą plastyczne złudzenia. Istotą tego miejsca jest przyswajanie wiedzy oraz przeżywanie czegoś niesamowitego w przyjemny, rozrywkowy sposób. Dlatego też większość oglądanych tu z pozoru niewytłumaczalnych zjawisk objaśnia się zwiedzającym prosto i przystępnie. Na terenie „Farmy Iluzji” zadbano także o bardziej standardowe atrakcje dla naszych pociech i przygotowano duży, drewniany plac zabaw oraz tzw. Pole Dmuchańców z lubianymi przez najmłodszych zjeżdżalniami i zamkami do skakania. Goście mogą się też udać na „Karaiby na Niby”, czyli usytuowaną w centralnym punkcie parku kameralną plażę, która w ciepłe, słoneczne dni przyciąga złotym piaskiem, prawdziwymi palmami, parasolami i chłodem pobliskiego oczka wodnego. Dzieci zajmą się tutaj na pewno z radością odkopywaniem ukrytego szkieletu dinozaura. Całość bogatej oferty „Farmy Iluzji” uzupełniają punkty gastronomiczne – barek oraz kawiarnia-sklepik „HokusPokus Cafe”, gdzie można odpocząć przy kawie lub rozwiązać wiele zagadek logicznych. Jedno jest pewne – do tej pory brakowało w Polsce takiego miejsca, w którym przeżyjemy z naszymi pociechami wspaniałą przygodę na styku magii i rzeczywistości, spędzając aktywnie cały dzień z rodziną na świeżym powietrzu, a przy okazji ucząc się czegoś nowego.      

                Istniejącemu od maja 2007 r. Parkowi Miniatur „Świat Marzeń”, znajdującemu się w Małopolsce, w połowie drogi między Andrychowem a Wadowicami, od czerwca br. przybyła kolejna atrakcja – Warownia ze średniowieczną osadą oraz kolekcją ruszających się, buchających parą i zionących ogniem smoków. Dotychczas turyści przyjeżdżali do Inwałdu, żeby odbyć kilkugodzinną podróż przez cały świat – Australię, Stany Zjednoczone, Grecję, Włochy, Niemcy, Polskę, Chiny, Francję czy Meksyk. Na powierzchni 75 tys. m² wznosi się tu ponad 50 miniatur słynnych obiektów charakterystycznych dla tych państw, m.in. Wieży Eiffla w Paryżu, placu św. Piotra w Watykanie, Bramy Brandenburskiej w Berlinie, placu św. Marka w Wenecji, Koloseum w Rzymie, Statuy Wolności w Nowym Jorku, Wielkiego Muru Chińskiego i Stadionu Narodowego w Warszawie. W nowo otwartej Warowni udostępniono do zwiedzania salę tortur, zbrojownię i dziedziniec. Natomiast z baszty widokowej rozciąga się piękna panorama Inwałdu. Pobliska średniowieczna osada składa się z drewnianych chat garncarza, tkacza, kowala i szewca. Odbywają się tutaj pokazy lepienia i wypalania garnków, tkania materiałów na krośnie, wykuwania mieczy czy wyrobu skórzanych ciżemek. W Warowni czekają na zgłodniałe trochę zwiedzaniem rodziny np. chrupiące smocze paluchy, które warto popić orzeźwiającym napojem mnicha kapucyna. Wizytę w interesującym Parku Miniatur „Świat Marzeń” można zakończyć w sklepikach z pamiątkami oraz w restauracji „Bajkowy Zamek”.           

                Dokładnie 20 lat temu, ku uciesze zarówno najmłodszych, jak i starszych mieszkańców Europy, swoje podwoje prowadzące do świata magii otworzył Disneyland Paris we Francji. Tego słynnego parku rozrywki nie trzeba przedstawiać i reklamować chyba nikomu… Zyskał on taką samą wielką sławę jak jego poprzednicy w Kalifornii i na Florydzie w Stanach Zjednoczonych oraz w Tokio w Japonii. Szybko stał się najpopularniejszą rodzinną atrakcją turystyczną na Starym Kontynencie. Wystarczy podać, że w minionym roku paryski Disneyland odwiedziło aż 16 mln gości! Jest to miejsce, gdzie spełniają się marzenia naszych pociech. Jednak tak naprawdę w towarzystwie Myszki Miki, psa Pluto, Kaczora Donalda czy Goofy’ego nawet najbardziej poważni dorośli przemieniają się w rozradowane i beztroskie dzieci. Na zwiedzających czekają tu dwa niezmiernie interesujące parki tematyczne (Park Disneyland i Park Walt Disney Studios) z ponad 50 atrakcjami. W Polsce rodzice zainteresowani specjalnymi pakietami na pobyt w świecie Disneya we francuskiej stolicy (hotel i bilety wstępu) powinni skontaktować się z biurami podróży TUI Poland, Sun Kiss Travel, Itaka i Rainbow Tours. Te cztery firmy są głównymi partnerami Disneyland Paris w naszym kraju.

                 Raczej nikomu nie trzeba też szerzej przedstawiać jednego z symboli Brukseli (obok sąsiedniego futurystycznego Atomium) – Mini-Europe, uważanego za wzorowy park miniatur. Oczywiście, nie może się on równać popularnością z paryskim Disneylandem, ale jest również dość często odwiedzany przez rodziny z dziećmi – rocznie zagląda do niego ponad 300 tys. turystów. W ciągu kilku godzin odbędziemy tutaj podróż przez cały nasz kontynent, podziwiając m.in. paryską Wieżę Eiffla, londyńskiego Big Bena, brukselski Grand-Place (Wielki Plac), wenecki Pałac Dożów, berlińską Bramę Brandenburską, lizbońską Torre de Belém (Wieżę Betlejemską), budapeszteńskie kąpielisko Széchenyi, ateński Akropol czy arenę walk byków (Plaza de Toros) w Sewilli. W Mini-Europe odnajdziemy także makiety trzech obiektów pochodzących z Polski – Dworu Artusa, fontanny Neptuna i Pomnika Poległych Stoczniowców z Gdańska. W sumie na jego terenie wznosi się prawie 350 miniatur słynnych budowli ze wszystkich 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej. Wykonano je w skali 1:25, wykazując się niezmierną starannością i dbałością nawet o najmniejsze detale. Wizytę w tym sympatycznym parku warto zakończyć w interesującym, wciągającym do nauki poprzez zabawę (zarówno młodszych, jak i starszych!) interaktywnym centrum Spirit of Europe (Duch Europy), stworzonym w 2003 r. przez znaną i cenioną belgijską firmę Tempora. Sprawdzimy w nim swoją wiedzę na temat naszego kontynentu i Unii Europejskiej, w tym i – oczywiście – Polski. Warto też dodać, że Mini-Europe stanowi jedynie część rozległego i bardzo popularnego brukselskiego parku rozrywki Bruparck, w którego skład wchodzą jeszcze trzy inne duże atrakcje: aquapark Océade, ultranowoczesny kompleks 24 kin Kinepolis i pełne różnego rodzaju restauracji i barów miasteczko „The Village”. Jest to z pewnością doskonałe miejsce na dobrą zabawę dla rodzin z dziećmi.       

 

HOTELE PRZYJAZNE NAJMŁODSZYM

Coraz więcej obiektów noclegowych stara się dbać o potrzeby podróżujących młodych rodziców i zapewnić im jak największy komfort odpoczynku w pokojach hotelowych. Na ich wyposażeniu znajdują się bez dodatkowych opłat np. łóżeczko z materacem i pościelą dla małego dziecka, dodatkowe poduszki i koce dla naszych pociech, podgrzewacz do butelek, czajnik do zagotowania wody, nawilżacz powietrza, stojak na walizki, plastikowe naczynia i sztućce dla maluchów, zabezpieczenia kontaktów elektrycznych, okien i drzwi balkonowych, przewijak dla niemowlaków, blokady dostępu do kanałów telewizyjnych dla dorosłych itd. Hotele przyjazne rodzinie myślą również o usunięciu ze stolików szklanych naczyń, roślin i innych niebezpiecznych przedmiotów dla najmłodszych. Poza tym troszczą się o ważne wiadomości dla rodziców – dostarczają im na piśmie informacji o wszystkich udogodnieniach i atrakcjach dla dzieci, które znajdują się w obiekcie, dostępnej pierwszej pomocy medycznej oraz zapewniają telefony do miejscowych lekarzy i najbliższej apteki. Doświadczeni hotelarze pamiętają też o odpowiednim przygotowaniu łazienek. Powinny w nich być dostępne dla rodzin m.in. dodatkowe ręczniki dla naszych pociech, codziennie nowe plastikowe kubki, wanienka do kąpieli, mata antypoślizgowa pod prysznicem lub w wannie, miska do prania, krzesełko łazienkowe lub podest, a także pojemnik albo jednorazowe torby na brudne pieluchy. W hotelach przyjaznych młodym rodzicom w recepcji, lobby czekają: aktualne telefony do najbliższego lekarza pierwszego kontaktu, pediatry, ginekologa, pielęgniarki i pobliskiej apteki, publiczna toaleta z przewijakiem dla najmłodszych, możliwość wypożyczenia książek i gier rodzinnych dla dzieci w różnym wieku, podręczna apteczka, informacje o pierwszej pomocy medycznej oraz o wszystkich udogodnieniach dla gości na terenie obiektu, miejsce na przechowywanie wózków czy też zestaw powitalny dla maluchów (np. kolorowanki, kredki i blok, bezpieczna zabawka itp.). Poza tym personel ośrodka powinien mieć zawsze do dyspozycji (w razie potrzeby) jednorazowy termometr do mierzenia gorączki lub elektroniczny termometr z wymiennymi końcówkami. W hotelach myślących o naszych pociechach w restauracji są przygotowane m.in. krzesełka do karmienia, śliniaczki, zestawy do kolorowania (kredki, książeczki lub blok), podgrzewacze do butelek i słoiczków, plastikowe kubki, naczynia i sztućce (posiadające odpowiedni atest) oraz wydzielone miejsca dla osób niepalących. Jest również wydrukowane specjalne menu dla najmłodszych z informacjami o mniejszych porcjach dla dzieci w niższych cenach. Powinien się w nim znajdować także co najmniej jeden sok i woda dla maluchów. Doświadczeni hotelarze nie zapominają też na ogół o miejscu w pokoju na ewentualne łóżeczko turystyczne i wózek. Ośrodki wypoczynkowe przyjazne rodzinie oferują również mnóstwo rozrywek – specjalne kluby oraz programy animacyjne dla dzieci i młodzieży. Dysponują nie tylko placem zabaw na świeżym powietrzu, ale także stworzonymi w budynku hotelowym kącikami dla naszych pociech z przygotowanymi różnymi grami, co jest niezmiernie ważne na wypadek niepogody.

W Polsce istnieje już dość wiele programów selekcjonujących i oceniających rodzime obiekty przystosowane do obsługi  młodych rodziców z maluchami w różnym wieku. Warto tu wymienić choćby dwie kampanie i konkursy – „Hotel Przyjazny Rodzinie” i „Hotel Przyjazny Matce i Dziecku”. Każdy ośrodek wypoczynkowy, który bierze w nich udział, zostaje zweryfikowany przez specjalną kapitułę. Najlepsze obiekty otrzymują tytuły i certyfikaty. Rodziny poszukujące w naszym kraju odpowiednich miejsc na wyjazd ze swoimi pociechami powinny więc rozglądać się za hotelami posługującymi się logami „Hotel Przyjazny Rodzinie” lub „Hotel Przyjazny Matce i Dziecku”. Mogą też skorzystać z sympatycznie wyglądającego programu Gufik Select, dzięki któremu znajdą w prosty i łatwy sposób w internecie (tylko na jednym portalu!) bezpieczne i komfortowe ośrodki wypoczynkowe przygotowane do obsługi rodziców podróżujących z dziećmi.

                W Europie Zachodniej o najmłodszych gościach hotelowych pomyślano już znacznie wcześniej. Stworzono nawet specjalne sieci dla wymagających rodzin z maluchami! W Austrii i Włoszech (Południowym Tyrolu) działa prężnie grupa Leading Family Hotels & Resorts. W jej skład wchodzą cztery luksusowe obiekty z bogatą ofertą all inclusive: Cavallino Bianco Family SPA Grand Hotel we włoskiej Ortisei w Dolomitach, Alpenrose w Lermoos w Tyrolu, Löwe & Bär w tyrolskiej miejscowości Serfaus oraz Reiter’s Avance Hotel w Bad Tatzmannsdorf w austriackim Burgenlandzie. My planujemy wybrać się we wrześniu z Mateuszem do pierwszego z nich. Nasz wybór padł na Cavallino Bianco (Białego Konia), ponieważ chcieliśmy odwiedzić z żoną Włochy, a jest to chyba najbardziej przyjazny młodym rodzicom hotel w tym kraju. Oferuje on doskonały wypoczynek all inclusive wyłącznie dla rodzin z dziećmi i niemowlakami! Jego wszystkie pokoje przeznaczone są tylko dla niepalących osób. Na nasze pociechy czeka tutaj codziennie aż ponad 13 godz. atrakcyjnego programu – z mnóstwem dobrej zabawy, ciekawymi animacjami i opieką na najwyższym poziomie (już nawet dla niemowląt od pierwszego miesiąca życia!). Jest to bez wątpienia prawdziwy raj dla młodych rodziców i to w dodatku z luksusowym centrum SPA, w którym mogą oni odpocząć i naładować swoje baterie… Dlatego też właśnie zdecydowaliśmy się na wyjazd do Cavallino Bianco, należącego słusznie do Leading Family Hotels & Resorts – grupy wyśmienitych hoteli z bogatym programem wypoczynkowym dla najbardziej wymagających rodzin z dziećmi. Jako rodzice 7-miesięcznego maluszka szukamy teraz tylko takich sprawdzonych obiektów.                                        

               


 

Artykuły wybrane losowo

W Andaluzji, gdzie zawsze świeci słońce

Monika Bień-Königsman

www.hiszpanskiesmaki.es

 

« Na południu Hiszpanii znajduje się miejsce niezwykłe. Jego historię opowiadają różne narody, a ich opowieści tworzą mieszankę barwną i fascynującą. Ta kraina kojarzy się ze światem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Wpływy arabskie przyczyniły się tu do powstania zjawiskowej architektury i ciekawej kultury, w tym wyśmienitej kuchni. Nie można także zapominać o mieszkających w tym regionie ludziach, którzy przybyszy witają z uśmiechem na ustach. Ze względu na swój towarzyski charakter nie zamykają się w domach, ale wychodzą na ulice, do barów tapas i klubów z muzyką. Radością życia i ochotą do zabawy potrafią zarazić każdego. »

Więcej…

Malta – kraina cudów

AGNIESZKA KAMIŃSKA

<< Mozaika wielu kultur czyni Maltę jednym z najciekawszych miejsc na urlop dla miłośników historii, architektury i sztuki. Dzięki znakomitym warunkom do uprawiania rozmaitych aktywności odnajdą się tutaj również amatorzy sportów wodnych, plażowicze, zakochane pary i spragnieni wrażeń imprezowicze. To niezmiernie ciekawy kraj. Każdego roku odwiedzają go prawie 2 mln turystów. Ze względu na swoje specyficzne położenie archipelag ten stanowił przez wieki wyjątkowe miejsce, w którym spotykały się i mieszały ze sobą wpływy europejskie, afrykańskie i azjatyckie.>>

 

Gwiaździsty Fort św. Elma na końcu półwyspu Sciberras w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

Wyspy Maltańskie leżą na Morzu Śródziemnym na wysokości Tunezji. Trzy największe – Malta, Gozo i Comino – są zamieszkałe. Archipelag należy do jednego z najmniejszych krajów Europy (316 km² powierzchni i ok. 450 tys. ludności), czyli Republiki Malty. Jej stolicą jest Valletta.

Łagodny klimat wysp sprawia, że warto je odwiedzić nie tylko w sezonie letnim. Słońce świeci tu przez mniej więcej 300 dni w roku. Dlatego to znakomite miejsce na zorganizowanie np. wyjazdu majowego.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Według jednej z teorii Malta zawdzięcza swoją nazwę Fenicjanom (wywodzi się ją od fenickiego słowa maleth oznaczającego „przystań” lub „port”), którzy zaczęli przybywać na wyspę ok. 800–700 r. p.n.e. Jednak początki cywilizacji w tej części Europy sięgają 5200 lat p.n.e., a pierwszymi osadnikami na archipelagu byli mieszkańcy pobliskiej Sycylii. Największymi tutejszymi ciekawostkami archeologicznymi są budowle megalityczne. Te prehistoryczne obiekty po prostu trzeba zobaczyć.

Jednym z nich jest kompleks Ġgantija znajdujący się na Gozo. Należy on do najstarszych budowli na świecie – ma ok. 1 tys. lat więcej niż słynne piramidy w egipskiej Gizie (eksperci szacują, że powstał między 3600 a 3200 r. p.n.e.). Z daleka przypomina nieco kamienny krąg Stonehenge, choć z pewnością trafia tu o wiele mniej turystów niż pod Salisbury w południowej Anglii. Ġgantija razem z kompleksami Tarxien, Ħaġar Qim, Mnajdra, Skorba i Ta’ Ħaġrat na Malcie została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Niewątpliwą atrakcją dla osób zainteresowanych prehistorią jest też podziemne Hypogeum Ħal-Saflieni w miejscowości Paola. Wiedzę na temat dziejów archipelagu można pogłębić w Narodowym Muzeum Archeologicznym (National Museum of Archaeology) w Valletcie.

Miłośnicy architektury będą Maltą zachwyceni. Przez kolejne stulecia mieszały się tu wpływy różnych kultur. Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Normanowie – wszyscy oni pozostawili po sobie ślady w postaci budynków sakralnych i użyteczności publicznej. Wyjątkowo duże znaczenie w dziejach wyspy miał okres panowania zakonu joannitów (1530–1798). Po osiedleniu się na Malcie przyjęli oni nazwę kawalerów maltańskich. Do dziś zachowały się wzniesione przez nich niegdyś masywne fortyfikacje (ze słynnym Fortem św. Elma w Valletcie), charakterystyczne mury miejskie i liczne świątynie.

 

KRAJ KOŚCIOŁÓW

Pierwsze, co zauważa się po przybyciu do tego niewielkiego wyspiarskiego państwa, to fakt, że jest tutaj bardzo jasno i świetliście. Wysokie kamienice ozdobione kolorowymi drewnianymi balkonami, mury miast, forty i kościoły zbudowane są z piaskowca, który doskonale odbija promienie słoneczne i pięknie kontrastuje z błękitem nieba.

Malta to wyspa świątyń. Kościołów katolickich znajduje się na niej podobno tyle, ile dni ma rok. Budowle sakralne górują nad miastami i wioskami. Najsłynniejszą z nich jest XVI-wieczna Konkatedra św. Jana w Valletcie – jej wnętrze uchodzi za jeden z najlepszych przykładów stylu barokowego w Europie. Pielgrzymują do niej tłumnie również miłośnicy sztuki, m.in. ze względu na obraz włoskiego malarza Caravaggia z 1608 r. Ścięcie św. Jana Chrzciciela.

Do ciekawszych obiektów sakralnych na Malcie należy także Rotunda w Moście, czyli neoklasycystyczny Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z lat 1833–1860. Jest on wzorowany na rzymskim Panteonie, a wewnętrzna średnica jego kopuły wynosi ponad 37 m. W zakrystii znajduje się replika niemieckiej bomby, która została zrzucona w czasie II wojny światowej na świątynię i nie wybuchła, co uznano za cud.

Również Gozo znaczą liczne kościoły. Duże wrażenie robi Bazylika Ta’ Pinu – jej wyniosły gmach wyrasta pośrodku niczego w pobliżu miejscowości Għarb. Ze względu na odnotowane w niej cuda świątynia ta jest celem pielgrzymek katolików.

Turyści zainteresowani zwiedzaniem miast najlepiej będą się czuli w stolicy Malty. Vallettę wypełniają zabytki – na jej niewielkim obszarze (zaledwie 0,8 km2) znajduje się ich aż 320. Nic więc dziwnego, że w 1980 r. została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

  

Przepiękne, bogato zdobione wnętrze Konkatedry św. Jana w Valletcie

© VIEWINGMALTA.COM

 

SACRUM I PROFANUM

Maltańczycy uchodzą za jeden z najbardziej religijnych narodów w Europie. Katolicyzm jest w ich kraju religią państwową, a prawie 90 proc. mieszkańców deklaruje praktykowanie wiary. Co ciekawe, w języku maltańskim, spokrewnionym z arabskim, na określenie Boga używa się słowa Alla. Ze względu na dużą liczbę miejsc kultu religijnego wyspy, a szczególnie Gozo, są celem pielgrzymów z całej Europy. Na trasie pielgrzymki nie może zabraknąć m.in. drogi krzyżowej z figurami naturalnej wielkości, znajdującej się na wzgórzu Ta’ Għammar (tuż obok wspomnianej już Bazyliki Ta’ Pinu), czy 12-metrowej kopii posągu Chrystusa Odkupiciela z brazylijskiego Rio de Janeiro, wznoszącej się nad miejscowością Żebbuġ.

Maltańska religijność sprawia wrażenie bardzo radosnej, a kult świętych często manifestuje się tu w postaci fiest, podczas których sacrum przeplata się z profanum. Jedną z okazji do świętowania jest dzień patrona miejscowości lub kościoła. Świątynie ozdabia się wtedy kolorowymi lampkami i girlandami, odbywają się uroczyste procesje, a wieczorem odpalane są sztuczne ognie. Do najhuczniej obchodzonych uroczystości należy wspomnienie rozbicia się okrętu ze św. Pawłem na pokładzie u wybrzeży Malty (10 lutego).

Wydarzeniem, które przyciąga rzesze turystów, jest obchodzony zimą widowiskowy karnawał. Przez kilka dni ulice miast wypełnia wówczas kolorowy tłum w fantazyjnych przebraniach, a festyny trwają do białego rana. Zwieńczenie tego radosnego okresu stanowi Grand Finale na St. Anne’s Street we Florianie z paradą z platformami i pokazem fajerwerków. Karnawał hucznie obchodzi się także w Nadur na Gozo.

Malta jest również wyspą kultury. Przez cały rok organizuje się na niej dziesiątki ważnych wydarzeń kulturalnych. W maju odbywa się Malta World Music Festival, w czerwcu – Valletta Film Festival, a w lipcu – Malta International Arts Festival (w 2018 r. rozpoczyna się 29 czerwca), łączący sztuki wizualne z tańcem, operą, teatrem i filmem i przyciągający artystów z całego świata. Lato to też okres plenerowych imprez muzycznych. Wśród najbardziej znanych należy wymienić Isle of MTV (Wyspę MTV), wielki koncert muzyki pop we Florianie, na którym każdego roku bawi się ok. 50 tys. ludzi.

Na 2018 r. zaplanowano wyjątkowo dużo wydarzeń kulturalnych, ponieważ Valletcie (oraz holenderskiemu Leeuwarden) na ten czas nadano tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Motywami przewodnimi imprez, wystaw, spektakli, pokazów ulicznych i koncertów odbywających się w stolicy Malty są m.in. wyspiarskość, barok i podróże oraz kulturowe partnerstwo z Japonią. Szczegółowy program dostępny jest na stronie internetowej www.valletta2018.org.

 

Radosny, wielobarwny pochód karnawałowy

© VIEWINGMALTA.COM

 

RAJ DLA PLAŻOWICZÓW

Choć archipelag może być idealnym miejscem do odkrywania dziedzictwa europejskiej kultury, to letnie temperatury, dochodzące nawet do 40°C, nie zachęcają do zwiedzania. W tym czasie zjeżdżają tu plażowicze i miłośnicy sportów wodnych. Linia brzegowa Malty ma ok. 197 km długości i jest ukształtowana w urozmaicony sposób. Na wybrzeżu kraju znajdują się wysokie klify i idealne do nurkowania czy snorkelingu spokojne zatoczki, a także kilka zachęcających do odpoczynku piaszczystych plaż i malowniczych półwyspów. Ze względu na panujący w okresie letnim upał, którego nie łagodzi ciepły i często porywisty wiatr, turyści i miejscowi szukają choćby chwilowego ochłodzenia w przejrzystym Morzu Śródziemnym, co nie zawsze się udaje, ponieważ w sierpniu temperatura wody potrafi wynosić nawet 30°C. Mimo to w sezonie trzeba być przygotowanym na tłumy wczasowiczów. Dlatego przy planowaniu podróży na Maltę warto rozważyć wyjazd na wiosnę lub jesień. Na plażach jest w tych okresach nieco luźniej, choć bywa wtedy bardzo ciepło. Znawcy tematu twierdzą, że na plażowanie najlepiej wybrać się na archipelag w październiku (woda wciąż ma wówczas powyżej 20°C).

Najwięcej amatorów kąpieli słonecznych odwiedza północno-zachodnie wybrzeże Malty. Piaszczystych plaż jest na wyspie niewiele, dlatego w sezonie są one okupowane. Jedna z najsłynniejszych to Golden Bay, usytuowana niedaleko popularnego wakacyjnego kurortu Mellieħa. Dużo większy spokój panuje w rejonie położonej na południe stąd zatoki Għajn Tuffieħa (Għajn Tuffieħa Bay). Wieczorem warto wdrapać się na stojącą na klifie starą wieżę obronną z 1637 r., ponieważ można tu podziwiać jedne z najpiękniejszych zachodów słońca na Malcie. Bardziej kameralnie jest w ukrytej między skałami niewielkiej Rajskiej Zatoce (Paradise Bay). Jej nazwa znakomicie do niej pasuje. Piasek pokrywa też brzegi leżącej na północy zatoki Armier (Armier Bay), gdzie udają się głównie młodzi ludzie.

Jeden z cudów natury na archipelagu (i od czasu zawalenia się Lazurowego Okna na Gozo w marcu 2017 r. chyba najchętniej fotografowane przez turystów miejsce) stanowi cieśnina Błękitna Laguna pomiędzy wyspami Comino i Cominotto. Jej krystalicznie czyste wody w niezwykłym odcieniu turkusu podziwia rocznie ok. 20 tys. osób.

Ci, którym nie zależy na piaszczystej plaży, mają na Malcie zdecydowanie większy wybór pięknych zakątków, ponieważ wybrzeże kraju jest w dużej mierze skaliste. Wspaniale prezentuje się m.in. miasto Saint Paul’s Bay z zacumowanymi łódkami, palmami rosnącymi na brzegu i ciągnącą się wzdłuż niego promenadą. Pewnie nie wszyscy opalający się na skałach turyści wiedzą, że leżą na pozostałościach murów obronnych wybudowanych przez kawalerów maltańskich w XVIII w. Na tych, którym znudzi się plażowanie lub chcą chwilę odpocząć od słońca, czekają pobliskie Narodowe Akwarium Malty (Malta National Aquarium) i kasyno (Oracle Casino).

Na Malcie znajduje się również sporo wodnych atrakcji dla dorosłych i dzieci. Na północnym wybrzeżu wyspy w pobliżu miejscowości Naxxar warto odwiedzić Mediterraneo Marine Park, w którym odbywają się pokazy z udziałem delfinów i uchatek patagońskich. Obok działa Splash & Fun Water Park z basenami ze sztuczną falą i zjeżdżalniami.

 

DLA AKTYWNYCH

Podczas gdy jedni wylegują się na plaży, inni wolą spędzać urlop aktywnie. Malta jest wręcz stworzona do tego typu wypoczynku, a zwłaszcza uprawiania sportów wodnych. W okolicznych przejrzystych wodach można pływać i nurkować, na tworzących się na nich falach spróbować swoich sił w surfingu.

Rejon archipelagu to jedno z najpopularniejszych miejsc do nurkowania w Europie. Na wyspach funkcjonuje ok. 60 profesjonalnych baz nurkowych, a wokół na dnie Morza Śródziemnego leży kilkadziesiąt zatopionych statków. Nurkowie eksplorują tu także jaskinie, np. Blue Hole na Gozo czy Blue Grotto na Malcie. Największe maltańskie centra nurkowe znajdują się we wspomnianej już miejscowości Saint Paul’s Bay. Poza tym popularnością cieszy się też zatoka Dwejra (Dwejra Bay) na Gozo. Na archipelagu wielu turystów próbuje również snorkelingu np. w takich miejscach jak Għar Lapsi na południu Malty oraz w zatokach na Gozo: Hondoq, Xwejni i Xatt l-Ahmar.

Okolicę wysp wybierają bardzo często także amatorzy żeglarstwa. Bez problemu można tutaj znaleźć firmę zajmującą się czarterem jachtów i łodzi. Najstarsza marina na Malcie znajduje się w miejscowości Msida (720 miejsc) i jest wymieniana wśród najlepszych w basenie Morza Śródziemnego. Na zainteresowanie zasługują również przystanie w St. Julian’s i Birgu (Vittoriosie). Popularne wśród turystów są rejsy dookoła trzech wysp: Malty, Gozo i Comino, a także wycieczki motorówką czy rekreacja na rowerach wodnych. Odnajdą się tu też miłośnicy wędkowania (wymagane jest pozwolenie na połów).

Ze względu na skaliste wybrzeże Malta idealnie nadaje się do uprawiania wspinaczki skałkowej. Zwolennicy mniej ekstremalnych wrażeń mają do wyboru dyscypliny sportowe z brytyjską tradycją, takie jak golf lub krykiet, których centrum znajduje się w miejscowości Marsa (Royal Malta Golf Club i Marsa Sports Club). Gozo można z kolei zwiedzać w siodle (przejażdżki oferują m.in. stadniny w miejscowości Xagħra) albo rowerem (ze względu na ukształtowanie terenu przyda się dobra kondycja).

 

Popeye Village – wioska złożona z 19 budynków

© VIEWINGMALTA.COM/SEREN OZCAN

 

ŚLUB W WIOSCE POPEYE’A

Piknik na plaży, zwiedzanie winnic, wieczorny rejs dookoła Comino z kolacją na pokładzie jachtu czy spacer po promenadzie w Sliemie – to tylko niektóre z licznych atrakcji dla zakochanych par. Urokliwe uliczki w Valletcie aż się proszą o to, żeby się w nich zgubić i odkrywać miejsca, w których czas się zatrzymał i o których nie piszą w przewodnikach. Malta jest idealnym celem na romantyczny weekend we dwoje, podróż poślubną albo organizację ślubu w niecodziennej scenerii, jak choćby w słynnej wiosce marynarza Popeye’a (Popeye Village) lub XVII-wiecznej wieży obronnej Dwejra na Gozo.

Nie ma też nic bardziej magicznego niż wschód albo zachód słońca oglądany w położonej ok. 10 km na południowy wschód od Valletty niewielkiej rybackiej miejscowości Marsaxlokk. Zacumowane w porcie tradycyjne maltańskie łodzie zwane luzzu są pomalowane na intensywne kolory. Na dziobie zdobią je oczy, które mają chronić rybaków udających się na połów. Te charakterystyczne łodzie same w sobie stanowią atrakcję turystyczną. Ślubna sesja zdjęciowa w tym miejscu to świetna pamiątka z Malty.

Zakochanym spodoba się także w Mdinie. Ta dawna maltańska stolica (do 1530 r.), założona ok. VIII w. p.n.e. przez Fenicjan jako warowna osada (pod nazwą Maleth), nazywana bywa cichym miastem, dlatego że jej otoczoną murami najstarszą część zamieszkuje jedynie 300 osób i jest ona zamknięta dla ruchu pojazdów. Mdina znajduje się w centrum Malty, zbudowano ją na wzgórzu. Podczas przechadzki jej wąskimi uliczkami warto przyjrzeć się architektonicznym detalom na fasadach budynków, wykonanym z kamienia, drewna lub popularnej tu ceramiki. Widok z usytuowanego na murach tarasu kawiarni „Fontanella® Tea Garden” należy do najbardziej spektakularnych na wyspie.

Nowożeńcy mogą korzystać ze zróżnicowanej bazy noclegowej. Do wyboru mają luksusowe apartamenty w miejskich pałacach, kameralne hotele na obrzeżach miejscowości czy rustykalne domy z prywatnym basenem (np. na Gozo).

 

JAK W FILMIE

Malta leży co prawda daleko od Los Angeles, ale szanse na spotkanie hollywoodzkiej gwiazdy są na niej zaskakująco duże. To tutaj Robin Williams prężył muskuły jako Popeye, Brad Pitt walczył pod Troją, a Ridley Scott kręcił sceny do swojego oscarowego Gladiatora. Według wyliczeń pomiędzy 1925 a 2017 r. wyspa była planem dla ok. 120 produkcji.

Miłośnikom kina dużą przyjemność sprawia odnajdywanie miejsc, gdzie powstawały ich ulubione filmy. Najbardziej rozreklamowaną filmową atrakcją na Malcie jest bez wątpienia Wioska Popeye’a (Popeye Village) w zatoce Anchor (Anchor Bay). Przyciąga ona głównie rodziny z dziećmi i choć ma zdecydowanie komercyjny charakter, warto ją odwiedzić.

Wielu twórców uległo czarowi Mdiny, która odgrywała nawet Rzym w filmie Hrabia Monte Christo z 2002 r. Chętnie przyjeżdżają tu również fani popularnego serialu Gra o tron. W pobliżu bramy miasta kręcono sceny przedstawiające wydarzenia dziejące się w Królewskiej Przystani (King’s Landing) w pierwszym sezonie produkcji.

Z kolei w Valletcie, w pobliżu Fortu św. Elma, powstawały zdjęcia do filmów Midnight Express i World War Z (z Bradem Pittem w roli głównej). Stolica Malty grała także m.in. francuską Marsylię we wspomnianym już Hrabi Monte Christo. Upodobał ją sobie poza tym Ridley Scott, któremu posłużyła za plan filmowy do ujęć prezentujących starożytny Rzym w Gladiatorze. Niestety, z pracą nad tą nagradzaną produkcją wiąże się pewna smutna historia. Jeden z aktorów, Anglik Oliver Reed, w przerwie między zdjęciami poszedł do pubu na drinka i… zmarł w nim na atak serca. Aby uczcić pamięć o nim, lokal został nazwany „Ollie’s Last Pub”.

Na dużym ekranie można było też oglądać ulubioną atrakcję turystów, czyli Błękitną Lagunę. Kręcono tu sceny do filmów Helena Trojańska ze Sienną Guillory i Rejs w nieznane z Madonną.

 

NAUKA I ZABAWA

Malta uzyskała niepodległość 21 września 1964 r. (jednak przez kolejne 10 lat jej królową pozostawała Elżbieta II). Wcześniej była kolonią brytyjską (od 1813 r., a od 1800 r. – brytyjskim protektoratem, oficjalnie częścią Królestwa Sycylii). Pozostałościami po tej przeszłości są charakterystyczne czerwone budki telefoniczne na ulicach, ruch lewostronny i język angielski, który obok maltańskiego pełni funkcję języka urzędowego. Wiele osób odwiedza Maltę i Gozo, aby doskonalić swoje umiejętności językowe. Kursy angielskiego ma w swojej ofercie ponad 40 miejscowych szkół, w których pracują wykwalifikowani nauczyciele, pochodzący najczęściej z Wysp Brytyjskich.

Po dniu spędzonym na nauce warto wieczorem nieco się rozerwać. Na Malcie znajduje się wiele odpowiednich do tego klubów. Nie bez powodu organizuje się tu wypady na wieczory kawalerskie i panieńskie, a także wyjazdy motywacyjno-integracyjne dla firm. W ciągu dnia można odpocząć w licznych komfortowych hotelach z centrami spa i wellness, wybrać się na przejażdżkę piętrowym imprezowym autobusem, pojeździć jeepem po Gozo, przyjrzeć się wyspom od strony wody (podczas rejsu łodzią) albo z góry (w trakcie lotu helikopterem).

Wieczorem koniecznie trzeba pojechać do St. Julian’s, nazywanego sin city („miastem grzechu”), gdzie przy Dragonara Junction i ulicy Santa Rita Steps toczy się nocne życie Malty. Popularnym rozrywkowym kurortem jest również Buġibba w Saint Paul’s Bay. Wiele osób kończy imprezę nad ranem na Strait Street w Valletcie, ulicy nazywanej niegdyś The Gut (ang. „jelito”, „flak”). Dla większych grup organizowane są też wieczory z tradycyjnymi daniami kuchni maltańskiej i oprawą zespołu muzycznego, grającego folkowe piosenki i współczesne hity.

 

NIE TYLKO KRÓLIK

Maltańska mieszanka kulturowa ma swoje odzwierciedlenie także w sztuce kulinarnej tego kraju. W miejscowej kuchni odnaleźć można zarówno wpływy sycylijskie (pizza, makarony), jak i brytyjskie (fish and chips). Jednak za największy przysmak uchodzi tu potrawka z królika, najczęściej serwowana w sosie z wina. Jedna ze stołecznych restauracji szczyci się tym, że w swoim menu posiada wersję tego dania, którą słynny brytyjski kucharz Jamie Olivier uznał za najlepszą na Malcie.

Ci, którzy za mięsem nie przepadają, mogą cieszyć się potrawami z różnorodnych ryb i owoców morza. Większość tych ostatnich, jak np. omułki, jest importowana z Włoch. Miejscowy specjał stanowi zupa rybna aljotta z dużą ilością czosnku. Turystom radzi się unikać jedzenia niektórych gatunków ryb, m.in. morszczuka, miecznika (włócznika) czy soli, ponieważ są zagrożone wyginięciem. Świeże ryby można kupić codziennie na targu w Marsaxlokk.

Jeśli mamy ochotę przekąsić coś na szybko, powinniśmy zdecydować się na pastizzi – chrupiące pierożki z ciasta francuskiego nadziewane aromatyczną ricottą lub groszkowym musem, a także arancini – smażone kulki ryżowe z serem i mięsem. Malta słynie z deserów, więc na koniec posiłku warto spróbować np. ciastek kannoli nadziewanych ricottą o różnych smakach albo tradycyjnego ciasta z figami, miodem i rodzynkami. Na głównej ulicy w Valletcie (Republic Street, Triq ir-Repubblika) koniecznie trzeba zjeść lody o fantazyjnym kształcie z lodziarni „Amorino”.

Na archipelagu pije się sporo wina, ale importuje się je głównie z Włoch. Lokalne produkty mają oznaczenie IGT Maltese Islands i DOK Malta lub DOK Gozo. Niestety, rzadko które zachwycają smakiem. Największe i najbardziej znane winnice to Marsovin (założona w 1919 r.) i Meridiana (istniejąca od 1987 r.). Malta nie jest jednak typowym celem wypraw enoturystycznych. Kto chce zapoznać się z miejscowymi tradycjami winiarskimi, może wybrać się na zwiedzanie winnicy połączone z degustacją. Oprócz wina Maltańczycy piją lokalne sznapsy, jak anyżowy likier anisette czy likier cytrynowy z Gozo.

Pragnienie najlepiej gasi piwo Cisk i bezalkoholowy, gazowany napój pomarańczowo-ziołowy Kinnie. Ten ostatni zwykle albo przypada komuś do gustu, albo zupełnie mu nie podchodzi. To zupełnie inaczej niż w przypadku Malty – w niej można się tylko zakochać.

Wydanie Wiosna 2018

Ukryte oblicza Indii

PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro

 

<< Żeby zrozumieć wielką różnorodność Indii, trzeba pojechać w Himalaje, wybrać się na trekking przez deszczowy, zielony Sikkim, spalony słońcem, pustynny Ladakh i żyzny, szafranowy Kaszmir. Odpowiedź na pytanie, co – mimo aż tylu rzucających się w oczy różnic – łączy mieszkańców tego fascynującego kraju, można znaleźć również na dalekim południu Półwyspu Indyjskiego – w iście baśniowej Kerali. >>

Hindusi wierzą, że ich bogowie wybrali Himalaje na swoją siedzibę. Tu mieszka Śiwa z małżonką Parwati („górską boginią”), tutaj bierze swój początek święty Ganges. W tym rejonie rozpowszechnił się głównie buddyzm, ale wciąż silny jest też hinduizm oraz islam. Wyznawcy tych trzech religii na przestrzeni wieków toczyli zaciekłe boje o najwyższe góry świata.

Więcej…