5555

Lądek-Zdrój, kąpiel termalna w basenie Wojciech stylizowanym na łaźnię turecką

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

BARBARA TEKIELI

 

Na mapie polskich regionów uzdrowiskowych szczególne miejsce zajmuje ziemia kłodzka i jej okolice. Ta kraina przyciąga wspaniałą przyrodą, bogatą ofertą turystyczną i ciekawą historią. Znajduje się tutaj największe skupisko uzdrowisk położonych w niewielkiej odległości od siebie. Turyści i kuracjusze odwiedzają tę część Polski nie tylko z powodu warunków klimatycznych, lecz także ze względu na wyjątkowy poziom usług. W rejonie ziemi kłodzkiej czeka na nich doskonała baza noclegowa, gastronomiczna i rehabilitacyjno-zabiegowa oraz profesjonalna i doświadczona kadra.

 

W tutejszych uzdrowiskach używa się nowoczesnego sprzętu medycznego, dzięki któremu można m.in. przeprowadzić diagnostykę ultrasonograficzną oraz całodobowe monitorowanie zaburzeń rytmu serca metodą Holtera i ciśnienia tętniczego krwi czy wykonać badania densytometryczne w rozpoznaniu osteoporozy. Pobyt leczniczy umilają kuracjuszom malownicze widoki i dobroczynny mikroklimat. W terapiach wykorzystuje się tu również wody mineralne.

 

Wiekowy kurort Lądek-Zdrój odwiedzają przede wszystkim osoby z chorobami narządu ruchu, skóry, układu nerwowego i naczyń obwodowych (tętnic), a także osteoporozą czy problemami wieku dojrzałego i z przemianą materii. Tutejsze wody radonowe powodują np. wzrost poziomu hormonów płciowych. Z kolei w Długopolu-Zdroju występują szczawy alkaiczne. Główną działalnością tego uzdrowiska jest leczenie i rehabilitacja kuracjuszy z chorobami wątroby. Poza tym przyjeżdżają tu m.in. kobiety po mastektomii czy pacjenci z cukrzycą. Łagodny klimat służy astmatykom oraz osobom z chorobami układu krążenia. W Polanicy-Zdroju leczy się schorzenia układu krążenia, przewodu pokarmowego, górnych dróg oddechowych i narządu ruchu. Do Dusznik-Zdroju przyjeżdżają kuracjusze z chorobami układu pokarmowego, oddechowego i naczyniowego czy narządu ruchu, problemami ginekologicznymi, jak też osteoporozą. Pobyt w Kudowie-Zdroju pomoże w podreperowaniu zdrowia w przypadku schorzeń układu krążenia i trawiennego, dróg oddechowych i narządu ruchu, chorób endokrynologicznych związanych z niedokrwistością oraz otyłości.

 

KURORT Z TRADYCJAMI

 

img 5713 1

Wnętrze Pijalni Uzdrowiskowej w Długopolu-Zdroju

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Najmniejszym uzdrowiskiem ziemi kłodzkiej jest Długopole-Zdrój. Jego największą zaletę poza wodami leczniczymi i borowiną oraz znakomitym położeniem stanowi panujący tutaj spokój (nawet w pełni sezonu turystycznego). Do miejscowości można dojechać trasą kolejową, którą poprowadzono w 1875 r.

 

Pierwsze wzmianki o Długopolu-Zdroju sięgają połowy XIV w. Uzdrowisko pod nazwą Bad Langenau (nazywane również śląskim Marienbadem) powstało na początku XIX stulecia i od tego czasu działa nieprzerwanie. W 1798 r. odkryto tu źródło Emilia. Wybudowano wówczas ujęcie wody leczniczej, która wypływała z wyrobiska starej kopalni ałunu („Gab Gottes”, czyli „Stąpanie Boga”), funkcjonującej od lat 60. XVI w. Dobroczynny wpływ wody mineralnej dostrzegli mieszkańcy i zaczęli ją stosować nie tylko do picia i kąpieli, ale także sporządzania musującego napoju.

 

Później natrafiono na kolejne źródła: Elizę (obecnie pod nazwą Kazimierz; ujęcie znajduje się przy promenadzie) i najwydatniejszą ze wszystkich Renatę. W 1850 r. swoją działalność rozpoczął Zakład Przyrodoleczniczy Karol słynący z borowiny, której złoża odkryto na łące pod wzgórzem Wronka (458 m n.p.m.). Pierwszy długopolski kompleks kąpielowy z 12 kabinami i drewnianymi wannami wybudowano w 1819 r. w miejscu dzisiejszego obiektu sanatoryjnego Willa Dąbrówka (z 1834 r.), usytuowanego na obrzeżu urokliwego Parku Zdrojowego.

 

W 1875 r. z pomocą włoskich specjalistów wydrążono 360-metrowy tunel kolejowy w zboczach Wronki, co umożliwiło uruchomienie połączenia z Wrocławiem i Berlinem oraz innymi ważnymi metropoliami europejskimi. Wtedy też (w latach 1875–1876) powstał tutaj jeden z najbardziej ekskluzywnych obiektów – pensjonat Elisenhof, czyli dzisiejszy nowoczesny hotel Spa Medical Dwór Elizy.

 

Znakomite zabiegi i doskonałe efekty leczenia rozsławiły uzdrowisko w Europie. Szczyt popularności osiągnęło ono na przełomie XIX i XX w. Stali kuracjusze doceniali nie tylko moc wód leczniczych i borowiny, ale także ciszę panującą w miejscowości słynącej z malowniczego parku, stylowej pijalni w drewnianym pawilonie i – co nie mniej ważne – wielu tras spacerowych z pięknymi widokami. W tutejszym pierwszym śląskim teatrze plenerowym występowali artyści z Wiednia. Powstała wówczas również hala spacerowa (w 1840 r.), obecnie Dom Zdrojowy, w którym mieści się Pijalnia Uzdrowiskowa, kompleksowe Centrum Obsługi Kuracjusza i kawiarnia „Zdrojowa”. Rozbudowano też łazienki borowinowe, dzięki czemu można było zwiększyć liczbę kąpieli leczniczych.

 

Dzisiaj w Długopolu-Zdroju leczy się choroby układu trawienia, ortopedyczno-urazowe, reumatologiczne, krwi i układu krążenia czy naczyń obwodowych oraz cukrzycę. Specjalnością uzdrowiska są suche kąpiele gazowe w dwutlenku węgla, unikatowe w skali Europy, i naturalna metoda leczenia zaburzeń układu krążenia. Miejscowość jest także wiodącym w kraju ośrodkiem terapii chorób wątroby. Duża w tym zasługa Klinicznego Ośrodka Naukowo-Badawczego Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii Medycznej we Wrocławiu, który funkcjonował tu od 1956 r. przez ponad 40 lat. Pod kierownictwem profesorów Józefa Kaniaka i Andrzeja Gładysza opracowano w nim najnowsze metody leczenia dla osób cierpiących na schorzenia wątroby.

 

W zabiegach wykorzystuje się w uzdrowisku występujące w tej okolicy wody mineralne nasycone dwutlenkiem węgla – wyjątkowej jakości szczawy bogate w cenne pierwiastki takie jak wapń, magnez, potas, krzem i żelazo. Ta miejscowość należy do nielicznych miejsc w Polsce, gdzie kuracja pitna (zwana krenoterapią) jest ogólnie dostępna i bezpłatna dla wszystkich kuracjuszy.

 

Po powodzi z 1997 r. w Długopolu-Zdroju przeprowadzono wiele prac porządkowych i remontowych. Poszczególne obiekty sanatoryjne po gruntownej modernizacji pełnią teraz również nowe funkcje. Tradycyjne metody leczenia łączy się w nich z nowoczesnym podejściem do pacjenta. Czytaj więcejWyremontowane zostało kameralne sanatorium Ondraszek, do dawnej świetności powrócił niegdysiejszy pensjonat Elisenhof (jako wspomniany już luksusowy hotel Spa Medical Dwór Elizy). Całkowicie przebudowano Willę Dąbrówka, którą wyposażono w nowoczesny sprzęt. Gruntownie zrewitalizowano także Park Zdrojowy.

 

„Uzdrowisko Lądek-Długopole” S.A. otrzymało koncesję na eksploatację wód mineralnych z przeznaczeniem do terapii leczniczych obowiązującą aż do 2042 r. Obecnie spółka ta dysponuje 721 miejscami noclegowymi – zarówno w Długopolu-Zdroju, jak i Lądku-Zdroju – i przeprowadza rocznie powyżej 760 tys. zabiegów z ponad 50 dostępnych tu ich rodzajów.

 

Czytaj więcejAtrakcją okolicy są trasy spacerowe i turystyczne. Biegnie tutaj najpopularniejszy szlak Sudetów (czerwony), prowadzący ze Świeradowa-Zdroju do Prudnika (Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza). Bezpośrednio z Długopola-Zdroju dotrzemy nim na Przełęcz Spaloną (788 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich lub przez Wilkanów, Marię Śnieżną (Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości na stoku góry Igliczna – 847 m n.p.m.) i Międzygórze do schroniska na Śnieżniku (1218 m n.p.m.). Po ziemi kłodzkiej jeszcze jako krakowski duszpasterz akademicki lubił wędrować Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Odwiedził on Długopole-Zdrój ze swoimi studentami w 1955 r.

 

Za popularne miejsce spacerów uchodzi znajdujący się na południu uzdrowiska zabytkowy Park Zdrojowy (założony w 1819 r.) z pięknymi okazami starych drzew. Jedną z osobliwości przyrodniczych miejscowości jest aromatyczny czosnek niedźwiedzi – przysmak turystów i kuracjuszy, który kwitnie od kwietnia do maja na łąkach wschodniej części parku. W tym ostatnim rejonie przy drodze prowadzącej na stację kolejową w dawnym kościele ewangelickim działa stylowa kawiarnia. W czerwcu na terenach rekreacyjnych zwanych Rykowiskiem odbywa się festyn Noc Świętojańska. We wrześniu z okazji Światowego Dnia Turystyki w ramach Dni Turystyki Ziemi Bystrzyckiej organizuje się otwarte dni uzdrowiska.

 

Jeśli kogoś bardziej zainteresuje historia Długopola-Zdroju, powinien koniecznie zobaczyć wystawę zaaranżowaną przy tutejszej bibliotece. Znajdzie na niej przedwojenne pocztówki, archiwalne zdjęcia, zabytkowe mapy, litografie, druki oraz wiele cennych przedmiotów i pamiątek sprzed lat.

 

Podczas pobytu w tej miejscowości uzdrowiskowej koniecznie trzeba odwiedzić pobliską Bystrzycę Kłodzką. Jej największą atrakcją jest znakomicie zachowany zespół urbanistyczny z tarasową zabudową i średniowiecznymi murami obronnymi z basztami Rycerską i Kłodzką oraz Bramą Wodną, które są udostępnione do zwiedzania. Przez miasto prowadzi Miejska Trasa Turystyczna. Znajduje się tutaj również wyjątkowe w Polsce Muzeum Filumenistyczne (podobne istnieją w Wielkiej Brytanii, Czechach i Szwecji).

 

DJI 0196

Bystrzyca Kłodzka w pełni zachowała swój średniowieczny układ urbanistyczny

© JAN RUSAK

 

ŚLADEM CHOPINA

 

Duszniki-Zdrój nie pełnią wyłącznie funkcji uzdrowiska. To też ważny punkt na mapie turystycznej ziemi kłodzkiej (z dobrze rozwiniętą całoroczną bazą noclegową i rekreacyjno-sportową), przez który przebiegają liczne szlaki rowerowe i piesze wiodące do najbardziej atrakcyjnych miejsc w regionie. Miasto leży na zachód od Kłodzka, pomiędzy Kudową-Zdrojem a Polanicą-Zdrojem. Z dobroczynnych właściwości tutejszych wód mineralnych korzystał wielki polski kompozytor Fryderyk Chopin, który odbywał w sierpniu 1826 r. w Dusznikach-Zdroju kurację ze względu na gruźlicę.

 

Uzdrowiskospecjalizuje się w leczeniu chorób układu oddechowego, pokarmowego i krążenia oraz narządu ruchu, a także schorzeń ginekologicznych. Przeprowadza się w nim również badania z zakresu diagnostyki osteoporozy i kuracje dla osób na nią cierpiących. W ofercie dusznickich ośrodków znajdują się zabiegi z dziedziny hydroterapii, elektroterapii, kinezyterapii, balneoterapii, termoterapii czy światłolecznictwa. Szczególnie polecane są te z wykorzystaniem naturalnych surowców, takich jak wody mineralne, igliwie, borowina i solanka.

 

Duszniki-Zdrój słyną z leczniczych źródeł o szczególnych właściwościach – Pieniawy Chopina (szczawy żelazistej o temperaturze 20°C), Jana Kazimierza, Jacka i Agaty. Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście jest Pijalnia Wód Mineralnych z pierwszej połowy XIX w.

Dla upamiętnienia pobytu Fryderyka Chopina w uzdrowisku w 1946 r. odbył się w nim cykl koncertów. W ten sposób narodził się najstarszy w Polsce festiwal muzyczny. Wydarzenie organizuje się co roku na początku sierpnia (obecnie pod nazwą Międzynarodowy Festiwal Chopinowski). Niewątpliwie atrakcje Dusznik-Zdroju stanowi też Park Zdrojowy o powierzchni niemal 5,5 ha, ze starym drzewostanem i pięknymi dywanami kwiatowymi oraz Teatrem Zdrojowym im. Fryderyka Chopina (Dworkiem Chopina). Warto zwiedzić także Rynek z barokowym Ratuszem i pręgierzem oraz stojący niedaleko Kościół św. św. Piotra i Pawła z bogatym wystrojem wnętrz i oryginalną amboną w kształcie wieloryba.

 

Do najciekawszych miejsc w uzdrowisku należy również Muzeum Papiernictwa otwarte w lipcu 1968 r. Znajduje się ono w XVII-wiecznym młynie papierniczym nad Bystrzycą Dusznicką. Ten zabytek przemysłu uzyskał status pomnika historii. Obecnie trwają starania o wpisanie go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Początki papiernictwa w tym mieście sięgają XVI stulecia, a pierwsza informacja o miejscowej papierni pochodzi z 1562 r. Muzeum kultywuje tradycję ręcznego czerpania papieru stosowaną do połowy XIX w. Ekspozycje prezentują dzieje papieru i metody jego wytwarzania. Można tu obejrzeć m.in. zabytkowe urządzenia papiernicze i kolekcje arkuszy ze znakami wodnymi. Najnowsze z wystaw stałych przedstawiają historię polskiego pieniądza papierowego i sztukę papieru. Zwiedzający tę dusznicką placówkę mają możliwość przyjrzenia się ręcznej produkcji papieru, a nawet wykonania własnego arkusza, który będzie pamiątką z pobytu na ziemi kłodzkiej. Tutejszy sklepik oferuje bogaty wybór wyrobów papierniczych z materiału wytwarzanego na miejscu przez profesjonalnych czerpalników. Od 2001 r. muzeum organizuje corocznie dwudniowe Święto Papieru (w ostatni weekend lipca) – festyn popularyzujący wiedzę o dziejach i znaczeniu papieru, druku, sztuki introligatorskiej i innych rzemiosł.

 

Równie atrakcyjne są też okolice uzdrowiska. Warto wybrać się m.in. do florystycznego Rezerwatu przyrody Torfowisko pod Zieleńcem czy też w rejon malowniczych Błędnych Skał (853 m n.p.m.) i Szczelińca Wielkiego (919 m n.p.m.), które znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych (PNGS). W Ekocentrum PNGS, przy trasie wspomnianego najpopularniejszego szlaku sudeckiego, mieści się pierwsze w Polsce Muzeum Żaby z kolekcją ponad 3 tys. eksponatów pochodzących z blisko 20 krajów świata i 6 kontynentów.

 

Jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji w pobliżu Dusznik-Zdroju jest odległa o ok. 17 km od tego kurortu Kaplica Czaszek, którą zaczęto budować w 1776 r. w Czermnej, dziś dzielnicy Kudowy-Zdroju. Zgromadzono tutaj ok. 3 tys. czaszek i kości ofiar wojen toczących się na ziemi kłodzkiej i szerzących się potem epidemii. Na zainteresowanie zasługuje także barokowa bazylika w Wambierzycach (Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej) oraz gospodarstwo Urszuli i Bogusława Gorczyńskich (ok. 200 m od Kaplicy Czaszek w Czermnej) – prywatny skansen, w którym można zapoznać się z ginącymi zawodami takimi jak garncarz, kowal czy tkacz.

 

Duszniki-Zdrój i ich okolice warto odwiedzić również zimą. Powstało tu wiele prywatnych wyciągów. Na pobliskiej rozległej Jamrozowej Polanie w małym paśmie Wzgórz Lewińskich na wysokości 650–675 m n.p.m., wśród pięknych lasów świerkowych, działa jedno z najnowocześniejszych w Europie centrów sportów zimowych (Duszniki Arena) dla osób aktywnie uprawiających narciarstwo klasyczne i biathlon (ze sztucznie naśnieżanymi trasami biegowymi dostępnymi po zmroku dwa razy w tygodniu dzięki odpowiedniemu oświetleniu). Najwyżej położoną dzielnicą kurortu jest Zieleniec (800–960 m n.p.m.). To mekka miłośników białego szaleństwa nie tylko z całej Polski, ale i sąsiednich Czech czy Niemiec – prawdziwa zimowa stolica ziemi kłodzkiej. Zieleniec Ski Arena ze swoimi ponad 20 km malowniczo położonych tras zjazdowych, zróżnicowanych zarówno pod względem długości, jak i stopnia zaawansowania, należy do największych i najlepszych ośrodków narciarskich w naszym kraju.

 

SPACER PO UZDROWISKU

 

Lądek-Zdrój to jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce i na kontynencie europejskim. Historia miasta sięga drugiej połowy XIII w. Już wtedy w okolicy korzystano z leczniczych wód termalnych i istniały prymitywne urządzenia przeznaczone do kąpieli. Najstarsze przepisy kąpielowe pochodzą z 1501 r.

Atrakcją uzdrowiska jest zachowany historyczny układ urbanistyczny. W Lądku-Zdroju wydzielono część miejską i uzdrowiskową. Na Rynku stoi XIX-wieczny neorenesansowy Ratusz, z wieży którego codziennie o godz. 12.00 rozbrzmiewa lądecki hejnał. Za charakterystyczny zabytek miasta uchodzi kolumna Trójcy Świętej, znajdująca się na zachód od budynku ratuszowego. To dzieło jednego z najwybitniejszych tutejszych artystów, rzeźbiarza Michała Klahra Starszego (1693–1742) zaliczanego do czołowych artystów doby baroku. W rodzinnej kamienicy Klahrów funkcjonuje dzisiaj Galeria Muzealna im. Michała Klahra Starszego oraz Gminne Centrum Informacji. Jeśli z Rynku wyruszy się w kierunku północno-wschodnim, dojdzie się do kamiennej przeprawy z figurą św. Jana Nepomucena. Podobna rzeźba zdobi m.in. most Karola w czeskiej Pradze. Kolejną osobliwością Lądka-Zdroju jest przerzucony przez rzekę Białą Lądecką kryty dachem most wybudowany w latach 30. XX w., jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej unikatowych zabytków uzdrowiska. Do często odwiedzanych miejsc należy barokowa kaplica zdrojowa NMP na Pustkowiu (Sanktuarium Uzdrowienia Chorych), ufundowana przez hrabiego Zygmunta Hoffmanna w 1679 r.

 

Dużą popularnością wśród kuracjuszy i turystów cieszy się Park Zdrojowy, najstarsze założenie parkowe w Lądku-Zdroju, dawny Kurpark. Rozpościera się z niego piękny widok na symbol tego uzdrowiskowego miasta, czyli Zakład Przyrodoleczniczy Wojciech (wzniesiony w 1680 r.), w którym odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych. Obecnie znajduje się w nim marmurowy basen z wodą termalną, kamienne wanny do kąpieli perełkowych, gabinety zabiegowe i pokoje hotelowe. Największym skarbem uzdrowiska są ciepłe źródła o wyjątkowych właściwościach (jest ich aż siedem – o temperaturze od ok. 18°C do 44°C). To radoczynne wody siarczkowo-fluorkowe. Wśród kuracjuszy korzystających z dobrodziejstwa tego skarbu natury byli politycy, królowie i ludzie kultury. Tutaj swoje 41. urodziny w 1790 r. świętował znakomity niemiecki poeta, dramaturg i prozaik Johann Wolfgang von Goethe, który przyjechał do miejscowości, żeby wypocząć i podratować zdrowie. Lądeckie źródła chwalił także król Prus Fryderyk Wilhelm III. Po trudach wojen napoleońskich od lipca do połowy sierpnia 1813 r. nie tylko odbywał tu kuracje termalne, ale też zwiedzał okolicę. Podczas swojego pobytu gościł wiele znakomitości, w tym cara Rosji Aleksandra I Romanowa. Pod wrażeniem uzdrowiska był również John Quincy Adams, późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych (1825–1829), który trafił do Lądka-Zdroju w trakcie podróży dyplomatycznej po Europie.

 

ladek wojciech 3

Słynny lądecki neobarokowy Zdrój Wojciech z 1680 r.

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Przebywający w mieście goście wyruszają na spacer jedną z najpopularniejszych miejscowych ścieżek – traktem św. Jerzego, patrona miasta (Szlakiem wód starego zdroju). Ten męczennik, urodzony prawdopodobnie w III w. w Kapadocji, przedstawiany jest najczęściej w rycerskiej zbroi, gdy na koniu walczy ze smokiem. Jego rzeźba znajduje się w Lądku-Zdroju nad bramą sąsiadującą z Zakładem Przyrodoleczniczym Nowy Jerzy. W 1498 r. książę Jerzy, wnuk króla Czech Jerzego z Podiebradów, jeden z trzech braci rządzących okolicą, ufundował kaplicę, której nadano imię tego świętego. Wzniesiono ją na wzgórzu w miejscu, gdzie bije ciepłe źródło. Wieść o uzdrowicielskiej mocy wody szybko rozniosła się wśród mieszkańców i kuracjuszy, którzy modlili się tutaj, prosząc o zdrowie i skuteczność leczenia. Trakt św. Jerzego wiedzie przez najciekawsze rejony Lądka-Zdroju – najstarszą jego część, założoną na przełomie XV i XVI w. przez członków czeskiego królewskiego rodu Podiebradów, dawne ziemie hrabiego Zygmunta Hoffmanna, inicjatora budowy nowego zdroju (w latach 1672–1697), a następnie wzdłuż źródeł leczniczych w dolinie Karpowskiego Potoku. Ta ok. 2-kilometrowa trasa jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych.

 

Można tu też wybrać się na spacer jedną ze ścieżek kuracyjnych, z których każda ma swojego historycznego patrona. Warto odwiedzić także lądeckie arboretum, najwyżej w Polsce położony ogród dendrologiczny (475–500 m n.p.m.), i wejść na rozległą górę Trojak (766 m n.p.m.), gdzie z platformy widokowej zwanej Belwederem roztacza się zapierająca dech w piersiach panorama na okoliczne góry, w tym Masyw Śnieżnika.

 

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kraina siedmiu tysięcy wysp

MICHAŁ GROCHOWSKI

SYLWIA JEDLAK

 

<< Filipiny to prawdziwy raj dla turystów z całego świata, spragnionych wrażeń i kochających podróże. Kraj ten oferuje nam zarówno uroki natury, jak i ciekawe zabytki, przeżycie ekscytujących przygód i możliwość spokojnego odpoczynku. To tu, na koralowej wysepce Mactan, podczas swojej ostatniej wyprawy zginął sławny portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Tylko tutaj żyje olbrzymi, zagrożony wyginięciem drapieżny małpożer, uznany za narodowego ptaka Archipelagu Filipińskiego, i płynie druga najdłuższa na ziemi podziemna rzeka, ukryta w obszernych jaskiniach z widowiskowymi stalaktytami. Ten południowo-wschodni kraniec Azji bywa jednak wciąż niedoceniany. >>

 FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Odnajdą się tu zarówno samotnicy, jak i amatorzy miłego towarzystwa. Zachwyci nas ósmy cud świata, czyli tarasy ryżowe w Banaue, oraz będziemy bez końca delektować się malowniczymi widokami. Filipiny urzekają niezwykłą różnorodnością scenerii i krajobrazów – liczne rzeki i duże jeziora, egzotyczne drzewa i pnącza, strome zbocza i kratery wulkaniczne, tajemnicze jaskinie i groty, a wreszcie przepiękne białe, piaszczyste plaże na pewno zadowolą każdego turystę. Poza tym dzięki lasom tropikalnym (które kiedyś pokrywały cały obszar kraju) i szerokim wybrzeżom (jedna z pięciu najdłuższych na świecie linii brzegowych) archipelag ten jest domem wielu różnych – nieraz bardzo rzadkich – gatunków ptaków i zwierząt. Uważane za najpiękniejsze na świecie rafy koralowe stwarzają znakomite warunki do nurkowania, a lokalne fiesty oraz miejscowa gościnność i serdeczność zapewniają znakomitą rozrywkę.

Więcej…

Zanurz się w kulturze na pograniczu Węgier i Austrii

Noémi Petneki

 

Po obu stronach granicy austriacko-węgierskiej i wzdłuż brzegów jeziora Nezyderskiego rozciąga się ten sam region. Dzisiejszy Burgenland (po węgiersku Őrvidék), najbardziej wysunięty na wschód i najmłodszy kraj związkowy Austrii, od XII w. był częścią historycznego Królestwa Węgier, które od XVI stulecia (po bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r.) dostało się pod panowanie Habsburgów i Cesarstwa Austriackiego. Dziś, po obaleniu żelaznej kurtyny i wstąpieniu Węgier do Unii Europejskiej w 2004 r., znów (jak za czasów Monarchii Austro-Węgierskiej) praktycznie nie zauważamy, kiedy przejeżdżamy tutaj przez granicę. Węgrzy (nasi bratankowie) i Austriacy nazywają siebie szwagrami – w ten sposób wszyscy jesteśmy ze sobą trochę spowinowaceni…

Więcej…

Nieznany niesamowity Honduras

 

Copan Stairs Day

Imponujące Schody Hieroglifów w Copán mają 62 stopnie o szerokości 10 m

© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

IZABELA RUTKOWSKA

 

Honduras jako jeden z niewielu krajów na świecie oparł się masowej turystyce i komercjalizacji. Długo okryty był złą sławą, a to ze względu na niestabilną sytuację polityczną i panującą w nim biedę. Według rozpowszechnionych stereotypów wciąż uchodzi za miejsce niebezpieczne. Jednak podczas wizyty w Hondurasie łatwo odczarujemy ten jego wizerunek. Znajdziemy w nim wszystko, co sprawia, że wyjazd staje się podróżą marzeń. Zanurzymy się tu w krystalicznie czystych, turkusowych wodach Morza Karaibskiego, zakochamy się w pięknych złotych plażach, odkryjemy niezliczone gatunki egzotycznej fauny w tropikalnych lasach i pełne tajemnic ruiny miast niezwykłej cywilizacji Majów.

 

Ten niewielki kraj (jego powierzchnia wynosi prawie 112,5 tys. km2) leży w Ameryce Środkowej, w sąsiedztwie Gwatemali, Salwadoru i Nikaragui. Zamieszkuje go ponad 9,1 mln ludzi. Mniej więcej połowa z nich to katolicy, drugą co do wielkości grupą wyznaniową są protestanci (ok. 40 proc.). Hondurasu nie zalała jeszcze masowa turystyka, co stanowi jego ogromny atut. Jest to świetne miejsce na wyjazdy kulturowe i przyrodnicze oraz wyprawy dla osób aktywnych. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego uchodzi za prawdziwy raj dla nurków. Na południowym zachodzie kraju znajduje się zatoka Fonseca (Golfo de Fonseca) wychodząca na Ocean Spokojny. Uważa się ją za jeden z najlepszych naturalnych portów na świecie. Prawie 80 proc. terytorium Hondurasu zajmują wyżyny i góry. Karaibski brzeg o długości mniej więcej 670 km porastają gęste lasy.

 

Honduran cechuje skromność i serdeczność, a także wielka miłość do ojczyzny. Ich ulubionym sportem jest piłka nożna. W lipcu 1969 r. rozegrał się konflikt zbrojny między Hondurasem a Salwadorem. Wojna stu godzin, nazwana przez polskiego reportażystę Ryszarda Kapuścińskiego wojną futbolową, pochłonęła ok. 2 tys. ofiar. Walki przerwała interwencja Organizacji Państw Amerykańskich, lecz napięcie w kontaktach obu krajów utrzymywało się jeszcze latami. Zarzewiem konfliktu miała być rzekomo przegrana honduraskiej drużyny w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1970 odbywającym się 15 czerwca 1969 r. w San Salvadorze (salwadorskiej stolicy). W rzeczywistości jednak stosunki między tymi państwami nie należały do najłatwiejszych już dużo wcześniej. Główny powód wybuchu wojny stu godzin stanowił fakt, że na przygranicznych obszarach Hondurasu masowo osiedlali się salwadorscy rolnicy poszukujący pracy. Honduraskie władze chciały zmusić Salwadorczyków do powrotu do ojczyzny, ale rząd Salwadoru obawiał się, że będą oni żądać reformy rolnej i przydziału ziemi.

 

DZIEDZICTWO MAJÓW

 

Sport, a właściwie sportowe emocje towarzyszyły człowiekowi od zawsze. W Imperium Rzymskim wrażeń dostarczały walki gladiatorów, starożytni Grecy żyli igrzyskami olimpijskimi, natomiast większość ludów prekolumbijskich miała swoją grę w piłkę, czyli juego de pelota.W ruinach majańskich miast w Ameryce Środkowej do dziś zachowały się boiska do grania. Jedno z największych i najbardziej imponujących powstało w Copán, znajdującym się obecnie na zachodzie Hondurasu. Ta mezoamerykańska gra była bardzo trudna i wymagała nie lada umiejętności. Do zawieszonej na wysokości kilku metrów kamiennej obręczy należało trafić podłużną kauczukową piłką (niekiedy nawet 4-kilogramową), którą odbijało się wyłącznie łokciem, kolanem lub biodrem. Gracze używali specjalnych ochraniaczy, często zrobionych z drewna. Z tego, że sport to nie do końca zdrowie, a jego uprawianie może powodować kontuzje i ciężkie obrażenia, Majowie doskonale zdawali sobie sprawę. Oprócz źródła sportowych emocji gra stanowiła też swojego rodzaju rytuał. Często jedna z drużyn składała się z jeńców wojennych i to właśnie ten zespół skazany był na porażkę. Wedle reguł krwawego wariantu rozgrywek kapitan drużyny przegranej tracił głowę. Podczas spaceru po wielkim boisku w Copán łatwo wyobrazić sobie, jak kilkunastu młodzieńców toczy tu walkę na śmierć i życie.

 

Majowie swoje miasta budowali na trudno dostępnym obszarze, w zakątkach głęboko ukrytych wśród gęstych tropikalnych lasów. Dotarcie do nich wymagało znakomitej wiedzy o przyrodzie, tężyzny fizycznej, odwagi i orientacji w terenie. Stanowisko archeologiczne Copán to największe i najlepiej zachowane pozostałości po majańskiej cywilizacji w całym kraju. Koniecznie trzeba je odwiedzić podczas wizyty w Hondurasie. Ruiny zostały odkryte na początku XIX w., ale dopiero w 1841 r. dzięki publikacji amerykańskiego podróżnika Johna Lloyda Stephensa i angielskiego rysownika Fredericka Catherwooda świat dowiedział się więcej o tym niezwykłym miejscu.

 

Tajemniczy Majowie zamieszkiwali półwysep Jukatan i rejony na południe od niego. Do najważniejszych ich ośrodków należały m.in. Chichén Itzá i Palenque (w Meksyku), Tikal (w granicach Gwatemali) czy właśnie Copán. To ostatnie miasto słynie przede wszystkim z najdłuższego znanego majańskiego tekstu utrwalonego pismem hieroglificznym, który opisuje historię jego władców. Znajdziemy go na kamiennych Schodach Hieroglifów prowadzących do centrum ceremonialnego. Składały się na nie świątynie budowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, dziedzińce i wspomniane boisko. Na głównym placu mieszkańcy spotykali się w ważnych dla społeczności momentach i z okazji uroczystości religijnych. Znajdowały się tu również stanowiska do prowadzenia niezwykle ważnych dla prekolumbijskich cywilizacji obserwacji astronomicznych. Okres świetności Copán przypada na stulecia od V do VIII. W tym czasie miasto mogło zamieszkiwać nawet 20 tys. osób. Nie bez powodu ośrodek nazywa się Atenami Nowego Świata. Centrum otoczone było dzielnicami mieszkalnymi. W Copán można spędzić cały dzień. Warto przy okazji zajrzeć do tutejszego bardzo ciekawego muzeum archeologicznego.

 

Ten skarb kraju znajduje się jedynie ok. 10 km od gwatemalskiej granicy. Dlatego z Gwatemali często organizuje się fakultatywne wycieczki do Copán. W Hondurasie warto jednak zostać na dużo dłużej.

 

OWOCOWY PORT

 

Na nizinnym obszarze kraju rozciągającym się wzdłuż wybrzeża karaibskiego można spotkać ceibę, w kulturze Majów uważaną za święte drzewo. Jej polska nazwa rodzajowa to puchowiec. Roślina ta występuje licznie w basenie Morza Karaibskiego. Drzewo ma charakterystyczną gładką korę, a z upływem lat pokrywają je gęsto kilkucentymetrowe kolce. Od wieków wykorzystywane jest jako środek leczniczy przy problemach związanych z układem moczowym, jak również przy schorzeniach skóry. Z oleju z nasion ceiby produkuje się mydło. Najcenniejszą jej częścią są jednak włókna nasienne (w formie puchu) o znacznych właściwościach wypornościowych nazywane kapokiem. Wykorzystuje się je w tapicerstwie i jako materiał izolacyjny oraz wypełnia się nimi poduszki i materace (kiedyś używano ich w kamizelkach ratunkowych). Obecnie coraz częściej kapok bywa zastępowany sztucznymi odpowiednikami.

 

Od puchowca pochodzi nazwa trzeciego co do wielkości ośrodka miejskiego Hondurasu. La Ceiba to ponad 200-tysięczne miasto portowe, stolica departamentu Atlántida. Właśnie stąd eksportuje się do Stanów Zjednoczonych owoce z Ameryki Środkowej, m.in. grejpfruty, pomarańcze, cytryny, a przede wszystkim ananasy i banany. Plantacje bananowca są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu północnej i północno-wschodniej części kraju. W 1899 r. powstała spółka United Fruit Company operująca na terenie Ameryki Środkowej i Południowej. Firma była właścicielem największych plantacji i uzależniła Honduras od uprawy bananów, na eksporcie których zarobiła ogromne pieniądze. Miała poza tym znaczący wpływ na politykę w tym kraju i wielu innych, nazywanych z tego względu republikami bananowymi.

 

La Ceiba uchodzi za honduraską stolicę rozrywki. Turyści przyjeżdżają tutaj zwłaszcza w maju na festiwal karnawałowy organizowany ku czci patrona miasta – św. Izydora Oracza.

 

MIESZKAŃCY KARAIBÓW

 

Niedaleko La Ceiby znajduje się Park Narodowy Pico Bonito (Parque Nacional Pico Bonito), drugi co do wielkości w kraju (ok. 1070 km² powierzchni). Majestatyczna góra (Pico Bonito) o charakterystycznym trójkątnym wierzchołku to wizytówka tego portowego miasta. Szczyt położony w paśmie górskim o nazwie Nombre de Dios wznosi się na wysokość 2435 m n.p.m. O wyjątkowości tego obszaru stanowi bogactwo flory i fauny oraz piękno krajobrazu. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni rozwinęły się tu różne systemy roślinne, w tym gęste lasy równikowe na wybrzeżu i leśne kompleksy wysokich partii gór. Warto spędzić w tej malowniczej okolicy więcej czasu. Można go poświęcić na wspinaczkę górską, kąpiele w naturalnych akwenach czy obserwowanie ptaków. W tym rejonie występuje ok. 700 ich gatunków! Spotyka się tutaj piękne bławatniki, kolorowe tukany, wielkie czerwone ary i mnóstwo innych fascynujących stworzeń. Rzeka Cangrejal przepływająca przez park idealnie nadaje się na rafting. Jest jednym z najbardziej znanych w Hondurasie miejsc do uprawiania tej aktywności. Obszar parkowy stanowi część mezoamerykańskiego korytarza migracyjnego zwierząt, obejmującego Amerykę Środkową. W krajach leżących w tym regionie występuje mniej więcej 8 proc. znanych na świecie gatunków fauny, w tym wiele endemicznych.

 

Przy opisywaniu tego rejonu naszego globu nie sposób nie wspomnieć o Garifuna, czyli o tzw. Czarnych Karaibach. Ich bardzo liczna społeczność zamieszkuje właśnie tereny nad rzeką Cangrejal w pobliżu Parku Narodowego Pico Bonito. W całym Hondurasie żyje ok. 100 tys. przedstawicieli tej grupy etnicznej, najwięcej spośród wszystkich krajów w basenie Morza Karaibskiego. Garifuna są potomkami rdzennej ludności Karaibów i Afrykańczyków przywiezionych do pracy na plantacjach. Przekazy mówią o dwóch statkach transportujących afrykańskich niewolników, które w 1635 lub 1675 r. rozbiły się w pobliżu wyspy Saint Vincent w archipelagu Małych Antyli. Prawie wszyscy ocaleli i zasymilowali się z miejscowymi Karaibami. Od połowy XVIII w. władzę w rejonie archipelagu zaczęli przejmować Brytyjczycy. Mieszkańcy wysp długo stawiali opór nowym porządkom. Ostatecznie na obszarze brytyjskiej kolonii pozwolono pozostać rdzennej ludności, tzw. Czerwonym Karaibom, resztę zesłano w 1797 r. na wyspę Roatán u wybrzeży Hondurasu. Była ona zbyt mała, aby pomieścić nowych mieszkańców, którzy szybko przenieśli się na kontynent. Kultura dumnych Garifuna rozwija się do dziś i wraz z ich językiem, tańcem i muzyką została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto spędzić w zamieszkanym przez nich rejonie choć jeden cały dzień i dać się porwać rytmom energetycznych punty i hunguhungu (fedu) czy zagrać w domino przy szklaneczce wyśmienitego honduraskiego rumu. Produkcji tego trunku sprzyjają idealne warunki do uprawiania trzciny cukrowej.

 

AROMATYCZNE PAMIĄTKI

 

Z Hondurasu pochodzi jedna z najlepszych kaw na świecie. Paczka aromatycznych ziaren będzie znakomitą pamiątką lub prezentem z tego kraju. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o uprawie kawowców, najlepiej udać się na jedną z licznych plantacji i do palarni kawy. W takich miejscach można spróbować świeżo przyrządzonego napoju i przekonać się, że zazwyczaj różni się on zdecydowanie jakością od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zmielona kawa w sklepach w Europie często magazynowana bywa nawet ponad rok. O niepowtarzalnym smaku i doznaniach związanych z piciem tego napoju stanowi aromat, a on szybko się ulatnia. Dlatego też zawsze należy kupować kawę w ziarnach. Kawowce uprawiane są w Hondurasie na stokach o odpowiednim nachyleniu i nasłonecznieniu (głównie na terenie departamentu El Paraíso, czyli Raj). Przed palącym słońcem chronią je wysokie drzewa. Od października do stycznia pielęgnowane ręcznie krzewy pokrywają się czerwonymi dojrzewającymi owocami. Po zebraniu przy pomocy prasy pozbawia się je skórki, a następnie płucze i oddziela miąższ w procesie fermentacji. Kolejnym etapem jest suszenie, które niejednokrotnie odbywa się na słońcu. Rozsypane na plandekach ziarna to częsty widok w Hondurasie. Ostatni etap stanowi palenie – końcowe nierzadko odbywa się już w kraju importera. Najwartościowszą honduraską kawę oznacza się symbolem SHG (Strictly High Grown). Pochodzi ona z najlepszych upraw położonych na średniej wysokości ok. 1350 m n.p.m. Za jej kilogram trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych.

 

Z Hondurasu warto przywieźć również cygara. W niewielu miejscach na świecie panują sprzyjające warunki do uprawy dobrego tytoniu. Liści z honduraskich plantacji, skoncentrowanych przede wszystkim na żyznym obszarze malowniczej doliny Jamastrán w departamencie El Paraíso, używają najwięksi światowi producenci. Od klimatu, rodzaju gleby, stopnia nasłonecznienia i poziomu wilgotności zależy smak, aromat, rozmiar i kolor cygar. Te z Hondurasu są wyraziste i aromatyczne.

 

KARAIBSKA IDYLLA

 

004PicoBonito
Pico Bonito, motyl Caligo memnon nazywany sową
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Ten środkowoamerykański kraj to mekka miłośników nurkowania i wędkarstwa. Jego nazwa pochodzi od wyjątkowej głębokości wody w okolicy karaibskiego wybrzeża. W języku hiszpańskim hondo znaczy „głęboki”. Honduras leży wzdłuż drugiej co do wielkości na świecie (mającej długość ok. 1 tys. km) rafy koralowej zwanej Wielką Rafą Koralową Majów (Mezoamerykańskim Systemem Rafy Barierowej). Zwykle kojarzy się z nią Belize i głęboka studnia Great Blue Hole, ale prawdziwe bogactwo podwodnego świata kryje się także nieopodal honduraskiego archipelagu Islas de la Bahía. W jego skład wchodzą główne wyspy Roatán, Guanaja i Útila. Są one łatwo dostępne, a pobyt na nich nie kosztuje na ogół zbyt dużo. Z wyjątkiem rajskiego skrawka lądu, za jaki uważa się słusznie Roatán, nie ma tu rozbudowanych luksusowych hoteli i resortów, za to w wielu miejscach możemy spędzić niezapomniane chwile w hamaku na tarasie drewnianego domku na palach lub na dziewiczej plaży. W okolicach Útili znajdziemy jedne z najzdrowszych i najmniej zniszczonych koralowców w Morzu Karaibskim. Poza tym spotyka się w tym rejonie liczne rekiny wielorybie, płaszczki, homary, krewetki czy mureny. Jeśli dopisze nam szczęście, natkniemy się na stado delfinów. Nie bez powodu wyspa ta (jak zresztą cały archipelag Islas de la Bahía!) uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie.

 

 MG 7855

Roatán – tzw. Dolphin Encounter zaprasza na spotkanie i pływanie z delfinami 
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

Miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wędkarstwa, trekkingu, obserwacji ptaków i ekoturystyki koniecznie muszą odwiedzić jezioro Yojoa usytuowane na zachodzie kraju, na wysokości ok. 630–700 m n.p.m. Leży ono między szczytami wygasłych wulkanów. To największe naturalne jezioro Hondurasu. Znajdują się tu parki narodowe Montaña Santa Bárbara (Parque Nacional Montaña Santa Bárbara) i Cerro Azul Meámbar (Parque Nacional Cerro Azul Meámbar). Na tym obszarze występują np. legwany, węże, małpy, oceloty i pumy.

 

MIASTO W GÓRACH

 

 F3G1132

Kobiety Garifuna tańczące hunguhungu (fedu)
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Tegucigalpę, stolicę kraju, zamieszkuje ok. 1,2 mln osób – to ponad jedna ósma ludności całego Hondurasu. Położona u podnóży wzgórza El Picacho, przed wiekami stanowiła ośrodek wydobycia srebra i złota. Miasto sprawia wrażenie nieuporządkowanego. Warto odwiedzić w nim Muzeum Tożsamości Narodowej (Museo para la Identidad Nacional – MIN). W rejonie historycznego centrum wznosi się XVIII-wieczna barokowa Katedra św. Michała Archanioła i budynek Kongresu Narodowego. Miasto często służy turystom za bazę wypadową, ponieważ właśnie stąd bez problemu dostaniemy się do wszystkich najatrakcyjniejszych miejsc w Hondurasie. Niemal z każdego punktu w Tegucigalpie można dostrzec 30-metrową figurę Chrystusa El Picacho ustawioną na szczycie wzgórza El Picacho. Ma ona przynosić nadzieję na lepszą przyszłość krajowi, który w 1821 r. wyrwał się spod hiszpańskiego jarzma i 17 lat później ogłosił pełną niepodległość (26 października 1838 r.), lecz dopiero od niedawna powoli staje na nogi. Ogromną szansą dla tego państwa jest m.in. rozwój turystyki, a temu sprzyja walka ze stereotypami na temat Hondurasu.

 

Aby wczuć się w atmosferę stolicy, warto przystanąć na chwilę i zjeść sprzedawane na każdym rogu arepas, czyli placki z kukurydzy, smażonych platanów czy fasoli. Honduraska kuchnia niewiele różni się od tej spotykanej w innych krajach Ameryki Środkowej. Jej podstawę stanowi ryż, a także fasola przygotowywana na różne sposoby i tortilla. Na śniadanie jada się zwykle tzw. baleadas, czyli właśnie tortille podawane z fasolą, żółtym serem i kwaśną śmietaną. Dodatki zależą – oczywiście – od upodobania. Kilkadziesiąt lempirów (HNL) kosztuje doskonała wersja z awokado, mięsem i wieloma innymi składnikami. Całość doprawia się zazwyczaj bardzo ostrym sosem na bazie papryki jalapeño. Słynny szkocki szef kuchni Gordon Ramsay, który odwiedził Honduras w marcu 2017 r., tak zachwycił się miejscowymi baleadas, że uznał je nawet za zdecydowanie najlepsze latynoamerykańskie danie.    

 

INDIANIE I KOLONIŚCI

 

Ciudad Blanca, legendarne Białe Miasto, można nazwać Atlantydą Ameryki Środkowej. Według wierzeń to właśnie w nim narodził się Pierzasty Wąż (Quetzalcóatl). Uważany był za boga wiatru, nieba, ziemi, wody i płodności. Ok. 300 km od Tegucigalpy archeolodzy odkryli w 2012 r. interesujący zespół ruin. Wiele artefaktów dowodzi, że mogą być to pozostałości legendarnego ośrodka Ciudad Blanca. Stanowisko archeologiczne, którego powierzchnię szacuje się na mniej więcej 50 km², znajduje się w gęstym tropikalnym lesie w historycznym rejonie La Mosquitia (na Wybrzeżu Moskitów – Costa de Mosquitos), na terenie dziewiczego Rezerwatu Biosfery Río Plátano, wpisanego w 1982 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To pełne tajemnic miejsce do dziś chroni wojsko, aby zapobiec kradzieżom. Odnaleziono tu fragmenty starożytnych struktur, w tym ziemnych piramid i placów, oraz liczne przedmioty codziennego użytku.

 

W wielu honduraskich miejscowościach natkniemy się na ślady kolonialnych czasów. Perełką architektury i niezmiernie ciekawym miejscem jest Gracias, dawna stolica Hondurasu (dzisiaj departamentu Lempira), założona w 1536 r. Do najstarszych tutejszych budynków należy świetnie zachowany Kościół La Merced, który powstał na początku XVII w. Obowiązkowo trzeba wybrać się też na spacer do hiszpańskiego Fortu św. Krzysztofa (Fuerte San Cristóbal), z którego rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na całą dolinę. Wiele nazw własnych w Gracias nawiązuje do imienia pochodzącego z tego terenu legendarnego Lempiry (ok. 1499–1537), bohaterskiego władcy Indian Lenca (zamieszkujących terytorium dzisiejszego Hondurasu i Salwadoru), walczącego z hiszpańskimi konkwistadorami w latach 30. XVI stulecia. W pobliżu miasta znajdują się najsłynniejsze naturalne gorące źródła w kraju (Aguas Termales „Presidente”).

 

W tej części Ameryki Środkowej jest jeszcze bezsprzecznie mnóstwo do odkrycia. Nie warto się więc zbyt długo zastanawiać nad decyzją o podróży do wciąż raczej nieznanego turystom, lecz niezmiernie fascynującego Hondurasu. Najlepiej po prostu wyruszyć na spotkanie z wielką przygodą.