BB Zamek ksiazat Sulkowskich poziom fot

Zamek książąt Sułkowskich w Bielsku-Białej

© URZĄD MIEJSKI W BIELSKU-BIAŁEJ/R. HRYCIOW

 

BARBARA TEKIELI

 

Górny Śląsk, od lat kojarzony z Zespołem Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny, przemysłem ciężkim oraz kopalniami, dziś emanuje pozytywną energią i zaskakuje nowoczesnością. Największy ośrodek województwa śląskiego – Katowice – należy do najbardziej zielonych miast w Polsce. Ostatnio staje się też niezmiernie prężnie rozwijającym się centrum kultury.

 

Ziemie historycznego Górnego Śląska znajdują się współcześnie w większości w granicach dwóch polskich jednostek administracyjnych. Są to sąsiadujące ze sobą województwa: opolskie i śląskie. Drugie z nich może poszczycić się ciekawą kulturą, jak również dużą różnorodnością krajobrazów. Znajdziemy w nim m.in. malownicze góry, jeziora, Pustynię Błędowską, zwaną polską Saharą, i liczne tereny zielone, które pokrywają ok. 32,5 proc. jego powierzchni.

 

Niewątpliwą atrakcję województwa śląskiego stanowią obiekty poprzemysłowe, które umieszczono na interesującym Szlaku Zabytków Techniki. Miłośnicy zabytkowych drewnianych kościołów mogą wybrać się na Szlak Architektury Drewnianej. Najsłynniejsze zamki, warownie i ruiny znaczą z kolei Szlak Orlich Gniazd.

 

STREFA KULTURY

 

Starania Katowic o przyznanie im w 2016 r. tytułu Europejskiej Stolicy Kultury wiele zmieniły w tej przemysłowej aglomeracji. W grudniu 2015 r. UNESCO nadało jej prestiżowy tytuł Miasta Muzyki (Miasta Kreatywnego UNESCO w dziedzinie muzyki). Na terenach poprzemysłowych dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice” stworzono Strefę Kultury. Znajduje się tutaj najlepsza pod względem akustyki w Polsce i tej części Europy sala koncertowa, serce nowej siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR). Dzieło architekta Tomasza Koniora i japońskiego akustyka Yasuhisy Toyoty z tokijskiej firmy Nagata Acoustics, wcześniej pracującej przy realizacji najsłynniejszych tego typu obiektów na świecie (m.in. Walt Disney Concert Hall w Los Angeles czy Filharmonii nad Łabą w Hamburgu), robi ogromne wrażenie. Monumentalny, pięciokondygnacyjny budynek NOSPR o powierzchni blisko 8 tys. m²nawiązuje kolorystyką i bryłą do charakterystycznej dla regionu architektury. Wielka sala koncertowa jest oddzielona od reszty gmachu. Na słuchaczy czeka na widowni 1,8 tys. miejsc.

 

W Strefie Kultury, niedaleko słynnej Hali Widowiskowo-Sportowej Spodek, znajduje się również Międzynarodowe Centrum Kongresowe, które może pomieścić 12 tys. osób. Część konstrukcji gmachu pokrywa trawa. Z tarasów w tzw. Zielonej Dolinie roztacza się niezwykły widok na miasto i okolicę.

Do katowickiej Strefy Kultury przyciąga też Muzeum Śląskie funkcjonujące od 2015 r. w nowoczesnym kompleksie. To najważniejsza i najciekawsza tego rodzaju placówka w regionie. Zwiedzający mogą poznać historię, folklor i kulturalne dziedzictwo tej części Polski, a także dorobek intelektualny i artystyczny Ślązaków. Pod ziemią znajdują się galerie sztuki polskiej z lat 1800–1945 i po 1945 r. oraz śląskiej sztuki sakralnej czy wystawa stała Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów. Muzeum ma w zbiorach m.in. Pomarańczarkę Aleksandra Gierymskiego, dzieła Jacka Malczewskiego, Tadeusza Kantora i Magdaleny Abakanowicz. W dawnej maszynowni działa jedna z restauracji ze Szlaku Kulinarnego „Śląskie Smaki” – „Moodro”. Z tarasu widokowego położonego na wysokości 40 m (umieszczonego na wieży dawnego szybu wyciągowego „Warszawa II”) rozpościera się wspaniała panorama Katowic.

 

 Zabytkowa Kopalnia Srebra - w-zki transportowe w komorze Zawaéowej

Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach

© STOWARZYSZENIE MIŁOŚNIKÓW ZIEMI TARNOGÓRSKIEJ

 

TURYSTYKA INDUSTRIALNA

 

Ten region naszego kraju uchodzi za mekkę miłośników historii przemysłu, którzy ściągają do niego nie tylko z Polski, ale i całej Europy. Z tego względu w 2006 r. oficjalnie otwarto Szlak Zabytków Techniki województwa śląskiego (www.zabytkitechniki.pl), łączący najciekawsze poprzemysłowe obiekty (obecnie jest ich 43). Odwiedza je rocznie kilkaset tysięcy osób. Na trasie można obejrzeć zabytki z dziedziny górnictwa (wydobycie węgla i srebra), hutnictwa, kolejnictwa, energetyki, łączności, włókiennictwa, ceramiki, produkcji wody, a nawet przemysłu spożywczego. Znajdziemy tu nie tylko muzea, skanseny czy kopalnie, ale także wciąż działające zakłady przemysłowe i zachowane w najdrobniejszych szczegółach kolonie robotnicze. Najsłynniejsza z tych ostatnich to Nikiszowiec, leżący na terenie Janowa-Nikiszowca, jednej z jednostek pomocniczych Katowic. W tym rejonie Kazimierz Kutz kręcił sceny do swoich filmów. Dziś odbywa się tutaj wiele wydarzeń i imprez plenerowych o wyjątkowej atmosferze.

 

W lipcu 2017 r. kopalnie rud ołowiu, srebra i cynku wraz z systemem gospodarowania wodami podziemnymi w Tarnowskich Górach zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To pierwsze obiekty z województwa śląskiego docenione przez organizację. W skład unikatowych tarnogórskich podziemi wchodzą dwie pozycje ze Szlaku Zabytków Techniki: Zabytkowa Kopalnia Srebra i Sztolnia Czarnego Pstrąga.

 

Fascynującą przemysłową historię Śląska przybliża cykliczny festiwal INDUSTRIADA, odbywający się w pierwszej połowie czerwca. Podczas ostatniej, ósmej edycji imprezy promującej Szlak Zabytków Techniki województwa śląskiego jej uczestnicy mieli do wyboru 537 wydarzeń, organizowanych w aż 47 obiektach i 28 miastach (www.industriada.pl). Trasa turystyczna zaprasza przez cały rok. Poza tym w internetowym INDUsklepie można kupić produkty inspirowane industrialnymi zabytkami i ich losami.

 

The Space of Culture in Katowice foto K

Katowicka Strefa Kultury – w tle Hala Widowiskowo-Sportowa Spodek

© ŚLĄSKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA/K. KRZEMINSKI

 

PODZIEMNE ATRAKCJE

 

Szczególne miejsce na opisywanym szlaku zajmuje Zabrze, które od 15 lat gości międzynarodowe konferencje naukowo-praktyczne, a od 10 – targi turystyki przemysłowej (www.zabrzewsercuslaska.pl). To miasto o niezwykłej historii kształtowanej przez przemysł ciężki. Pod powierzchnią ziemi kryje się w nim ponad 10 km tras przygotowanych dla turystów w Kopalni Guido i Sztolni Królowa Luiza (należących do Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu – największego w Europie poprzemysłowego kompleksu turystycznego i jedynej tego typu placówki w kraju, będącej jednocześnie samorządową instytucją kultury, centrum edukacyjnym, zakładem górniczym i ośrodkiem naukowo-muzealnym). Nazwa założonej w 1855 r. kopalni pochodzi od imienia jej właściciela – magnata przemysłowego Guida Henckela von Donnersmarcka. Z inicjatywy Małgorzaty Mańki-Szulik, prezydenta Zabrza, w 2007 r. ponownie otwarto ją dla turystów. Można tu zwiedzać trzy poziomy położone na głębokości 170, 320 i 355 m. Na pierwszym jest m.in. kaplica patronki górników, czyli św. Barbary. Drugi prezentuje XX-wieczną kopalnię – część trasy pokonuje się na nim podwieszaną kolejką elektryczną. Tutaj znajduje się też usytuowany najgłębiej w Europie podziemny pub, w którym serwuje się potrawy regionalne i rzemieślnicze piwo Guido. Na tym poziomie powstała wyjątkowa strefa kultury i biznesu. W zrewitalizowanych górniczych komorach odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych, w tym znane festiwale muzyczne (m.in. Międzynarodowy Festiwal im. Krzysztofa Pendereckiego). Pod ziemią działa również Teatr na Poziomie i organizuje się cykl Muzyka na poziomie. Na 355 m leży najgłębiej usytuowana część kopalni. Dawne chodniki zachowane są w takim stanie, w jakim ponad 20 lat temu zostawili je górnicy. Zwiedzający ten poziom zakładają ochronne ubrania górnicze.

 

Wyjątkową zabrzańską atrakcją jest także Sztolnia Królowa Luiza. Zejście do niej to niesamowita podróż w czasie. Trasa biegnie przez autentyczne korytarze dwóch historycznych obiektów: Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej i Kopalni Królowa Luiza. Budowa 14-kilometrowego korytarza łączącego Zabrze z Chorzowem trwała aż 64 lata. Drążona niemal wyłącznie siłą ludzkich mięśni sztolnia stanowiła najdłuższą budowlę hydrotechniczną w europejskim górnictwie węglowym. Jej atrakcją jest ciągnący się przez ok. 1,1 km odcinek wodny, który już wkrótce zostanie udostępniony zwiedzającym. Będzie go można pokonać specjalnymi drewnianymi łodziami. Fragmenty wyrobisk pochodzą z końca XVIII stulecia, co sprawia, że kompleks ten jest najstarszym w Europie obiektem górnictwa węglowego oddanym do zwiedzania. W Kopalni Królowa Luiza znajduje się podziemny park maszyn górniczych, które cały czas działają. Na powierzchni czeka z kolei inna atrakcja. To nowoczesny edukacyjny Park 12C poruszający zagadnienia związane z czterema żywiołami, technikami wydobywania węgla i energią w przyrodzie. Powstał on głównie z myślą o grupach szkolnych i rodzinach z dziećmi.

 

Na zainteresowanie w Zabrzu zasługują również stuletnie budynki zaprojektowane przez znanych architektów i urbanistów oraz osiedla patronackie: kolonia robotnicza Borsigwerk (osiedle Borsiga), Zandka czy Ballestrema w Rokitnicy. Warto odwiedzić też Szyb Maciej z zabytkowymi maszynami i wnętrzami. W odrestaurowanym obiekcie funkcjonuje poza tym restauracja ze Szlaku Kulinarnego „Śląskie Smaki”, w której odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych i promujących turystykę przemysłową. Podaje się w niej tradycyjne dania w nowoczesnej wersji.

 

DREWNIANA WIEŻA

 

W sąsiedztwie Zabrza leżą Gliwice. Ich zwiedzanie najlepiej zacząć od historycznej części, gdzie zachowały się fragmenty murów obronnych z ruinami Bramy Raciborskiej (Czarnej) i Zamkiem Piastowskim, w którym funkcjonują dwa działy Muzeum w Gliwicach: historyczny i archeologiczny. W okolicy znajduje się Kościół Wszystkich Świętych. Z jego wieży od maja do września można podziwiać panoramę miasta.

 

Ulubionym miejscem gliwiczan jest Rynek z zabytkowymi kamienicami, Ratuszem i fontanną Neptuna siedzącego na delfinie. Od placu odchodzi reprezentacyjna ul. Zwycięstwa, przy której stoi pierwszy modernistyczny budynek w Gliwicach – Dom Tekstylny Weichmanna z 1922 r. Nieco dalej znajdują się Ruiny Teatru Victoria, które są jednym z najciekawszych obiektów kulturalnych w regionie (należą do Teatru Miejskiego w Gliwicach). Na scenie prezentuje się tu nietypowe przedsięwzięcia artystyczne.

 

Symbolem miasta jest Radiostacja Gliwice (wpisana na listę Pomników Historii w marcu 2017 r.), przypominająca nieco wieżę Eiffla. Zbudowana w 1935 r. konstrukcja z drewna modrzewiowego stanowi najchętniej fotografowany tutejszy obiekt. Sfingowany przez nazistów atak na niemiecką radiostację z 31 sierpnia 1939 r. był jednym z pretekstów do rozpoczęcia II wojny światowej (tzw. prowokacja gliwicka). Wieża o wysokości 111,1 m znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki. Oprócz niej umieszczono na nim jeszcze Oddział Odlewnictwa Artystycznego z unikatowymi zabytkowymi odlewami w dawnej maszynowni Kopalni Węgla Kamiennego „Gliwice” oraz Muzeum Techniki Sanitarnej. Do wyjątkowych miejsc należy także Palmiarnia Miejska na terenie Parku im. Fryderyka Chopina czy Willa Caro – XIX-wieczna rezydencja przemysłowca Oscara Caro, obecnie główna siedziba Muzeum w Gliwicach.

 

Amfiteatr im

Amfiteatr im. Stanisława Hadyny w Wiśle mieści ok. 2,5 tys. widzów

© URZĄD MIEJSKI W WIŚLE

 

DUCH KSIĘŻNEJ DAISY

 

Jednym z najczęściej odwiedzanych górnośląskich miast jest istniejąca od ponad 700 lat Pszczyna. Lata jej świetności przypadają na przełom XIX i XX w. Wówczas tutejsze ziemie należały do potężnego rodu magnackiego Hochbergów, właścicieli m.in. Tyskich Browarów Książęcych (od 1825 r.) i miejscowego zamku.

 

Rynek pszczyński zachował średniowieczny układ urbanistyczny. Jednak za największą atrakcję miasta uchodzi wspomniana neobarokowa siedziba książąt Hochberg von Pless z Książa, nazywana polskim Wersalem. Niegdyś przyjeżdżali tu z wizytą arystokraci z całej Europy. W czasie ostatniej przebudowy w latach 1870–1876 według projektu francuskiego architekta Aleksandra Hipolita Destailleura dobudowano m.in. Salę Lustrzaną, dawną reprezentacyjną dwukondygnacyjną jadalnię, w której odbywają się obecnie koncerty, w tym Wieczory u Telemanna na cześć niemieckiego barokowego kompozytora Georga Philippa Telemanna, będącego na początku XVIII stulecia częstym gościem w Pszczynie.

 

Najsłynniejszą mieszkanką zamku była Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, zwana księżną Daisy. W wieku 18 lat, w grudniu 1891 r., poślubiła ona pszczyńskiego księcia Jana Henryka XV. Słynąca z niezwykłej urody i temperamentu dama interesowała się polityką międzynarodową i przyczyniła się do rozwoju Pszczyny. Dziś ma swoją ławeczkę na rynku. Każdego roku w maju organizowane jest wydarzenie Daisy Days – trzydniowa impreza nawiązująca do zainteresowań i działalności księżnej, podczas której na pszczyńskim rynku rozkwitają ogrody jej imienia.

 

W neorenesansowym miejskim Ratuszu, niegdyś wartowni i więzieniu, obecnie urzędują władze Pszczyny. Na zamek prowadzi najstarszy zachowany fragment jego zespołu – Brama Wybrańców z 1687 r. Działa w niej Biuro Informacji Turystycznej i „Cafe u Telemanna”.

 

O atrakcyjności i wielokulturowości Pszczyny przypominają dawne rezydencje magnackie, dom gminy żydowskiej oraz Muzeum Prasy Śląskiej im. Wojciecha Korfantego, znajdujące się przy głównym deptaku, z najstarszymi śląskimi drukami, gazetami, sprzętem drukarskim i introligatorskim. Na piętrze placówki mieści się Izba u Telemanna, nadwornego muzyka książąt pszczyńskich. Zebrano w niej zabytkowe instrumenty muzyczne.

 

Nieopodal rynku założono Pokazową Zagrodę Żubrów. To największa atrakcja tzw. Dzikiej Promenady. Pierwsze żubry zostały sprowadzone do Pszczyny z Puszczy Białowieskiej w 1865 r. przez księcia Jana Henryka XI z rodu Hochbergów, wielkiego miłośnika polowań. Dzisiaj te dostojne zwierzęta można również spotkać w pobliskim Ośrodku Hodowli Żubrów i Edukacji Leśnej w Jankowicach.

 

Do kompleksu zamkowego należy zabytkowy Park Pszczyński o powierzchni 156 ha. Przy ul. Parkowej znajduje się Skansen – Zagroda Wsi Pszczyńskiej. W mieście wytyczono liczne ścieżki konne, piesze i rowerowe. Działają w nim wypożyczalnie rowerów miejskich, a od maja do końca września sztuczne jezioro Łąka czeka na amatorów kąpieli i sportów wodnych.

 

Tradycje kulinarne z kuchnią myśliwską na czele zainspirowały tutejszych restauratorów do popularyzowania lokalnych potraw. „Restauracja Kameralna”, umieszczona w prestiżowym Żółtym Przewodniku Gault&Millau Polska i na Szlaku Kulinarnym „Śląskie Smaki”, serwuje dania regionalne i europejskie. W weekendy można tutaj zjeść deser kopa przygotowany przez Remigiusza Rączkę, popularnego śląskiego kucharza.

 

PERŁA BESKIDÓW

 

Województwo śląskie to także góry. Perłą Beskidów nie bez powodu nazywane jest miasto Wisła. Warto do niego zawitać o każdej porze roku. Tutaj biorą początek Biała i Czarna Wisełka, potoki tworzące królową polskich rzek – Wisłę.

 

W mieście czeka znakomita baza noclegowa z obiektami na każdą kieszeń (ponad 11 tys. miejsc), ale również doskonale przygotowana infrastruktura sportowo-rekreacyjna. Swoją sławę Wisła zawdzięcza słynnemu polskiemu skoczkowi narciarskiemu Adamowi Małyszowi. To jeden z powodów, dla których turyści wybierają wypoczynek właśnie tutaj. W „Domu Zdrojowym” znajduje się jedyna, niepowtarzalna rzeźba Adama Małysza z białej czekolady. W menu jednej z najlepszych restauracji na Szlaku Kulinarnym „Śląskie Smaki”, „Chacie Olimpijczyka Jasia i Helenki” prowadzonej przez kombinatora norweskiego Jana Legierskiego i jego żonę, umieszczono ulubione potrawy znakomitego sportowca. W stylowym lokalu jest też sala z trofeami narciarzy pochodzących z Wisły. Z kolei w Galerii Sportowe Trofea Adama Małysza można zobaczyć nie tylko jego nagrody z licznych konkursów, ale także rzeczy osobiste. Inny znany skoczek narciarski, Piotr Żyła, został uwieczniony w wiślańskiej Alei Gwiazd Sportu. Tablica z jego imieniem wmurowana jest niedaleko tablicy Adama Małysza.

 

Miłośnicy górskich wędrówek mają w tym rejonie do wyboru ponad 150 km szlaków turystycznych o różnej trudności. Poza tym znajdują się tu znakomicie przygotowane trasy rowerowe, kryte baseny, korty tenisowe i boiska sportowe. Stoki do uprawiania narciarstwa zjazdowego w większości są oświetlone i ratrakowane. W okolicy działa kilkanaście stacji narciarskich, a siedem z nich oferuje wyciągi krzesełkowe (Cieńków, Stożek, Nowa Osada, Soszów, Klepki, Skolnity i Stok). Dużym ułatwieniem dla narciarzy jest Wiślański SkiPass funkcjonujący na terenie Wisły i sąsiadującego z nią Ustronia. Jeden wspólny karnet pozwala na korzystanie z kilkunastu wyciągów. Rajem dla amatorów narciarstwa śladowego są trasy biegowe na przełęczy Kubalonka (758 m n.p.m.) oraz otwarte w 2014 r. trasy biegowo-nartorolkowe przy Ośrodku Sportowym Jonidło. Największa tutejsza skocznia, usytuowana w Wiśle-Malince i nosząca imię Adama Małysza, jest jedną z najnowocześniejszych na świecie. Odbywają się na niej światowe wydarzenia sportowe (Puchar Świata w skokach narciarskich i Letnie Grand Prix w skokach narciarskich).

 

Do największych atrakcji turystycznych miasta należy Rezydencja Prezydenta RP Zamek w Wiśle-Czarnem, położona na stoku Zadniego Gronia (728 m n.p.m.). Znajduje się w niej odtworzony historyczny gabinet Ignacego Mościckiego – pierwszego gospodarza tej modernistycznej posiadłości wpisanej do rejestru zabytków. Obowiązkowo trzeba również odwiedzić Amfiteatr im. Stanisława Hadyny (z nowatorskim zadaszeniem membranowym), zrewitalizowany Park Kopczyńskiego z takimi atrakcjami jak skatepark, ścianki wspinaczkowe czy Zabytkowy Park Przygód, w którym zobaczyć można makiety budowli z miast leżących nad Wisłą, oraz drewniany Pałacyk Myśliwski Habsburgów, obecną siedzibę lokalnego oddziału PTTK.

 

Przy planowaniu wyjazdu do Wisły warto wziąć pod uwagę imprezy cykliczne. W 2018 r. do najważniejszych z nich należą 55. Tydzień Kultury Beskidzkiej (odbędzie się w dniach od 28 lipca do 5 sierpnia) i Puchar Świata w skokach narciarskich (zaplanowany na 16–18 listopada).

 

MEKKA NARCIARZY

 

Położony w Beskidzie Śląskim pomiędzy zboczami Skrzycznego (1257 m n.p.m.) i Klimczoka (1117 m n.p.m.) Szczyrk uchodzi w Polsce za mekkę narciarzy, a to ze względu na znakomitą infrastrukturę (powyżej 40 km tras zjazdowych o różnym stopniu trudności). Miasto jest jednak atrakcyjne przez cały rok. Malownicze otoczenie oraz dobrze oznakowane szlaki piesze i rowerowe przyciągają mnóstwo turystów. Mogą oni wybierać spośród ponad 7 tys. miejsc noclegowych. O każdej porze roku czeka na nich też nowoczesna infrastruktura sportowo-rekreacyjna. Miłośnikom mniej typowych aktywności przypadną do gustu przejażdżki skuterami śnieżnymi (zimą) lub quadami czy samochodami terenowymi (latem), a także eksplorowanie tutejszych jaskiń i loty na paralotni.

 

W sezonie zimowym 2017/2018 po raz pierwszy można skorzystać ze wspólnego karnetu dla trzech największych ośrodków narciarskich w Szczyrku. Są to Centralny Ośrodek Sportu – Ośrodek Przygotowań Olimpijskich Szczyrk, Szczyrk Mountain Resort i Beskid Sport Arena. Po okolicy rozwozi chętnych bezpłatny skibus. W pierwszym z wymienionych obiektów na narciarzy i snowboardzistów czeka nowoczesna kolej krzesełkowa z czteroosobowymi kanapami (ze stacją pośrednią na hali Jaworzyna pod Skrzycznem – ok. 920 m n.p.m.) i dwa wyciągi orczykowe. Na terenie COS – OPO Szczyrk oddano do użytku 12,5 km tras narciarskich. Wśród nich znajduje się jedna z homologacją FIS (2,8 km długości). Szczyrk Mountain Resort, obecnie największy ośrodek narciarski w Polsce, oferuje infrastrukturę w europejskim standardzie. Można w nim korzystać z nowoczesnej kolei gondolowej (na 10 osób) i dwóch krzesełkowych (z kanapami dla 6 miłośników białego szaleństwa). Wprawionym narciarzom polecam Beskid Sport Arenę usytuowaną w dolinie potoku Biła. W ośrodku udostępniono w tym sezonie nową atrakcję dla osób doświadczonych – czarną trasę slalomową o nachyleniach dochodzących do 45 proc. Z myślą o najmłodszych przy stacji dolnej przygotowano strefę dziecka. Na polanie szczytowej znajduje się specjalny obszar nadający się na przeprowadzanie zawodów. Wszystkie trasy są tu oświetlone.

 

Poza wymienionymi ośrodkami w rejonie miasta funkcjonują mniejsze wyciągi, m.in. na Przełęczy Salmopolskiej (934 m n.p.m.), w Biłej i w centrum na Beskidku (830 m n.p.m.). Letni crossowy tor rowerowy w Górnym Szczyrku w sezonie zimowym odgrywa rolę trasy narciarstwa biegowego. W miejscowych hotelach z ofertą spa i wellness (np. Hotel Meta Resort Vine Spa, Hotel Klimczok, Hotel Elbrus Spa & Wellness) można zrelaksować się po szaleństwach na stoku i połączyć aktywny wypoczynek z odnową biologiczną. Warto też wspomnieć, że co roku w tym beskidzkim mieście odbywa się SnowFest Festival (w 2018 r. w dniach 9–10 lutego).

 

Szczyrk jest wymarzonym miejscem dla wszystkich smakoszy kuchni polskiej i regionalnych specjałów. Koniecznie trzeba w nim spróbować kwaśnicy na żeberkach, tradycyjnego żurku podawanego w chlebie, dań z dziczyzny, golonki na kapuście, smażonego oscypka z żurawiną i pstrąga w migdałach. Amatorom mocniejszych trunków polecam miodonkę beskidzką, a także wódki w różnych smakach produkowane tylko tutaj.

 

KURORT NAD WISŁĄ

 

Uzdrowisko Ustroń leży w malowniczej dolinie Wisły, usytuowanej pomiędzy górami Wielką Czantorią (995 m n.p.m.) i Równicą (ok. 885 m n.p.m.). Odbywa się w nim wiele imprez kulturalnych i sportowych. To idealne miejsce zarówno na podreperowanie zdrowia, jak i aktywny wypoczynek, i to przez cały rok.

Na miłośników pieszych wycieczek czeka w Ustroniu ponad 100 km tras turystycznych i spacerowych. Właśnie tu rozpoczyna się Główny Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnowskiego, prowadzący z Beskidu Śląskiego w Bieszczady. Na terenie miasta wytyczono też powyżej 50 km oznakowanych tras rowerowych o różnym stopniu trudności.

 

Do najchętniej odwiedzanych miejsc w uzdrowisku należy Pijalnia Wód w Parku Zdrojowym, ścieżka zdrowia i fontanna solankowa. Smakosze powinni zajrzeć do tutejszych licznych restauracji i knajpek, np. „Karczmy Zapiecek”, „Karczmy Góralskiej”, „Sielanki” czy karczmy „Wrzos”, która posiada swój własny browar. Warto wybrać się również do Leśnego Parku Niespodzianek w Zawodziu (części Ustronia). Można w nim oglądać spacerujące swobodnie zwierzęta, a z punktów widokowych podziwiać Beskid Śląski.

 

Historię i zwyczaje dawnych mieszkańców uzdrowiska, a także dzieje hutnictwa i kuźnictwa prezentuje Muzeum Ustrońskie im. Jana Jarockiego, działające w zabytkowym budynku dawnej huty Klemens. Ciekawostkę stanowi w nim kolekcja zabawek. Za symbol miasta uchodzą tzw. piramidy – nietypowe trójkątne budynki, które zaczęto wznosić w latach 60. XX w.

 

Okolica Ustronia zachęca do wycieczek górskich. Dużą atrakcją jest tutaj całoroczna Kolej Linowa Czantoria. Pod jej górną stacją znajduje się letni tor saneczkowy. Na szczyt Wielkiej Czantorii można też dotrzeć pieszo. Z centrum miasta z kolei prowadzi trasa na Równicę. Spod położonego na jej zboczu (na wysokości 767 m n.p.m.) dawnego schroniska PTTK (Schroniska Równica) rozchodzi się wiele szlaków turystycznych. W pobliżu znajduje się również całoroczny Górski Park Równica i restauracje serwujące lokalne przysmaki („Koliba pod Czarcim Kopytkiem”, „Zbójnicka Chata” czy „Dwór Skibówki”).

 

Historia Ustronia jako uzdrowiska sięga XVIII stulecia, kiedy to odkryto działanie tutejszych wód oraz surowców naturalnych (solanki i borowiny). Warunki te sprzyjały leczeniu chorób układu oddechowego, reumatycznych i stawowo-mięśniowych oraz stanów wyczerpania. Pierwszy dom zdrojowy z łazienkami powstał w latach 1802–1804 z inicjatywy księcia cieszyńskiego i saskiego Albrechta (Alberta) Kazimierza, syna króla polskiego Augusta III. Obecnie Ustroń jest jedną z najważniejszych miejscowości uzdrowiskowych w kraju. Jako jedyne polskie uzdrowisko otrzymał w 2015 r. certyfikat Medical Tourism Professional od Medical Tourism Association.

 

Można odbyć tu rehabilitację kardiologiczną, neurologiczną, ortopedyczną oraz onkologiczną i obrzęku limfatycznego. W skład obiektów uzdrowiskowych wchodzą sanatoria: Równica, Kos, Narcyz i Rosomak, 3-gwiazdkowy Hotel Wilga, Uzdrowiskowy Instytut Zdrowia oraz centrum Medical & SPA Prestige Club, które ma w swojej ofercie zróżnicowane pobyty z zabiegami, programy odnowy biologicznej i regeneracyjne przeznaczone dla sportowców.

 

MAŁY WIEDEŃ

 

Leżące u podnóży Beskidu Śląskiego i Małego Bielsko-Biała słynie z licznych atrakcji turystycznych i potrafi zaskoczyć. Przyciąga przede wszystkim swoim położeniem i bogatą architekturą. Zachowały się w nim ślady wpływów kultury czeskiej i austriackiej, a zwłaszcza cesarskiej stolicy, dlatego też często nazywane bywa małym Wiedniem.

 

Ze względu na usytuowanie Bielsko-Biała cieszy się popularnością wśród aktywnych turystów i wielbicieli białego szaleństwa. Wiele szlaków prowadzących w góry rozpoczyna się już w mieście. Na stoku Dębowca (686 m n.p.m.) czynny jest nowoczesny wyciąg krzesełkowy, a w sezonie również naśnieżana trasa narciarska. Na Szyndzielnię (1028 m n.p.m.) można wjechać nowoczesną koleją gondolową. Z wieży widokowej stojącej na szczycie rozpościera się panorama Beskidów, a przy dobrej pogodzie widać stąd także Tatry. Z kolei Kozia Góra (683 m n.p.m.) zaprasza na górskie trasy rowerowe (Enduro Trails).

 

Z bielskiego Studia Filmów Rysunkowych pochodzą znani bohaterowie animacji dla dzieci. Pies Reksio oraz Bolek i Lolek doczekali się nawet swoich pomników w mieście. Od lat 70. XX w. Bielsko-Biała słynęło też jako miejsce produkcji Polskiego Fiata 126p – auta powstawały w Fabryce Samochodów Małolitrażowych (dziś należącej do FCA Poland). Popularny niegdyś maluch stał się symbolem miasta. Od niedawna własnym egzemplarzem tego pojazdu może pochwalić się znany amerykański aktor Tom Hanks.

 

Spacer po Bielsku-Białej warto zacząć od jego najstarszej części, czyli Rynku, którego układ urbanistyczny, pochodzący z XII stulecia, wpisano do rejestru zabytków. Co ciekawe, to również jedyne miasto w Polsce z pomnikiem Marcina Lutra. Jego autorem jest wiedeński artysta Franz Vogl. Najwyższy punkt Bielska-Białej stanowi góra Klimczok (1117 m n.p.m.), której nazwa nawiązuje do legendarnego zbójnika Klimczoka, działającego pod koniec XVII w. na terenie dzisiejszej Żywiecczyzny i Beskidu Śląskiego. Najniżej położone są Stawy Komorowickie (268 m n.p.m.). Poza tym w mieście w latach 1929–1932 powstała pierwsza zapora wodna na ziemiach polskich. Nosi ona imię prezydenta Ignacego Mościckiego. Do obiektu dociera się malowniczą ścieżką przyrodniczo-dydaktyczną wytyczoną w Dolinie Wapienicy.

 

Bielsko-Biała słynie też z podniebnych akrobacji. Każdego roku odbywa się tutaj Międzynarodowy Piknik Lotniczy (w 2018 r. będzie on organizowany w dniach 1–2 września). Członkiem Aeroklubu Bielsko-Bialskiego jest Sebastian Kawa – najbardziej utytułowany w historii światowego szybownictwa pilot, zdobywca 26 medali na mistrzostwach świata i Europy. W mieście organizuje się wiele znanych festiwali muzycznych. Do najpopularniejszych z nich należą: Bielska Zadymka Jazzowa – LOTOS Jazz Festival (zaplanowana w 2018 r. na 20–26 lutego), Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej na Podbeskidziu Sacrum in Musica (najnowsza edycja odbędzie się 6–19 kwietnia 2018 r.), Festiwal Kompozytorów Polskich (w 2018 r. w terminie od 3 do 6 października) oraz Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej (po raz kolejny artyści wystąpią w dniach 13–18 listopada 2018 r.).

 

ŚLĄSKIE SMAKI

 

Trudno wyobrazić sobie zwiedzanie województwa śląskiego bez spróbowania regionalnych potraw. W tej części Polski wyraźnie dostrzega się wpływy czeskie, austriackie, niemieckie, a także żydowskie. Wyjątkowa różnorodność sprawia, że to jeden z najciekawszych regionów kulinarnych w kraju. Znajdziemy tu dania charakterystyczne dla kuchni wiejskiej, mieszczańskiej, myśliwskiej i żydowskiej.

 

Poznawanie miejscowych specjałów ułatwia Szlak Kulinarny „Śląskie Smaki” – projekt autorstwa Śląskiej Organizacji Turystycznej. W będących częścią tego przedsięwzięcia restauracjach i lokalach gastronomicznych podaje się regionalne potrawy w wersji tradycyjnej oraz w nowoczesnym wydaniu zgodnym z najnowszymi trendami. Na szlaku można spróbować dań pochodzących z okolic Częstochowy i Zagłębia Dąbrowskiego lub charakterystycznych dla kuchni jurajskiej czy góralskiej, a także dowiedzieć się, co jedli mieszczanie w dawnym Księstwie Cieszyńskim bądź mieszkańcy Pszczyny – miasta będącego siedzibą rodu Hochbergów. Do typowych pozycji w tutejszym menu należą kluski śląskie (tzw. gumiklyjzy, których historia sięga XIII w.), modra kapusta i rolady śląskie. W górach koniecznie trzeba sprawdzić, jak smakuje słynna miodula (miodonka), wódka górali wiślańskich, czy żętyca. Warto też zamówić ciulim lelowski, czyli lokalną wersję żydowskiego czulentu. Dużym zainteresowaniem wśród turystów odwiedzających województwo cieszą się poza tym zupy: wodzionka, żur cysterski i zalewajka. Szlak Kulinarny „Śląskie Smaki” został doceniony również zagranicą – w 2015 r. otrzymał prestiżową nagrodę EDEN (European Destination of Excellence) w Międzynarodowym Konkursie na Najlepszą Europejską Destynację Turystyczną.

 

Aby spopularyzować kulinarne tradycje regionu, Śląska Organizacja Turystyczna co roku zaprasza wszystkich smakoszy i nie tylko na Festiwal „Śląskie Smaki”. Oprócz przybliżenia dań lokalnej kuchni impreza ma na celu promowanie miejsca, w którym się odbywa. W 2018 r. zorganizowana zostanie już 13. edycja wydarzenia – zaplanowano ją na 17 czerwca w Pszczynie. Festiwal cieszy się ogromną popularnością wśród turystów i mieszkańców regionu.

 

Artykuły wybrane losowo

Cała prawda o Jamajce

PRZEMYSŁAW BOCZARSKI

<< Jamajka jest niewielką wyspą pośrodku Morza Karaibskiego, która uzyskała niepodległość zaledwie 56 lat temu – 6 sierpnia 1962 r. W ciągu tego czasu nie rozwinęła się znacząco gospodarczo ani kulturalnie. Szczerze mówiąc, nie dzieje się tu za wiele. Mimo to Jamajczycy uważają siebie za naród wybrany, a swoją ojczyznę za centrum wydarzeń kulturalnych i kraj kreujący trendy. >>

 

Zjeżdżalnia wodna w kompleksie na Mystic Mountain w Ocho Rios

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Jamajka to jedna z mniej znanych Polakom wysp Karaibów. Chociaż znajduje się w samym centrum archipelagu Wielkich Antyli, a z wielu europejskich miast regularnie kursują na nią samoloty, wciąż wydaje się mało dostępna i położona trochę za daleko. Faktem jest, że urlop w tym kraju kosztuje nieco więcej niż w przypadku popularnych wśród polskich turystów Dominikany czy Kuby. Trudniej także dolecieć z Polski na wyspę poza sezonem zimowym, w którym funkcjonuje bezpośrednie połączenie czarterowe z Warszawy. Poza tym okresem zazwyczaj Polacy muszą przesiadać się na jednym z lotnisk europejskich, co wiąże się – oczywiście – z wydłużonym czasem podróży.

Na niekorzyść Jamajki działa też ciągnąca się za nią opinia miejsca niezbyt bezpiecznego. Sytuacji nie poprawia fakt wprowadzenia w styczniu 2018 r. stanu wyjątkowego w Montego Bay. Został on ogłoszony z powodu wzrostu przestępczości w tej turystycznej stolicy wyspy. Mimo iż w praktyce sprowadza się głównie do rewidowania samochodów wjeżdżających i opuszczających miasto, co nie jest zbyt uciążliwe i nie wpływa w żaden znaczący sposób na życie mieszkańców czy turystów, widok żołnierzy uzbrojonych w karabiny M16 wywołuje uczucie niepewności i wzbudza ciekawość. Oczywiście, pojawienie się w Montego Bay dodatkowych patroli komentują wszystkie media i użytkownicy na portalach dla podróżników. Jednak choć w mieście odnotowano wzrost przestępczości, turyści nie mają się czego obawiać. Wyspa żyje z turystyki, z czego doskonale zdaje sobie sprawę większość Jamajczyków, którzy starają się nie niepokoić niepotrzebnie przyjezdnych.

 

NA MIEJSCU

Mimo iż Jamajkę uważa się za dość niebezpieczne miejsce, prawda wygląda nieco inaczej. Mieszkam tutaj od 11 lat i chociaż to kraj trzeciego świata, większość przewodników turystycznych wyolbrzymia zagrożenie. Wyspa jest zupełnie inna niż zazwyczaj myślą odwiedzający ją po raz pierwszy turyści. Jamajka zachwyca kolorami, ale również zaskakuje kontrastami i absurdami, które dostrzec można w każdym aspekcie życia Jamajczyków już kilka chwil po przylocie.

Moje pierwsze wspomnienia z tego kraju sięgają 2006 r., kiedy przyjechałem tu do pracy jako przewodnik. Najpierw spadł na mnie lejący się z nieba żar – ten gorący klimat od dawna przyciąga podróżników z całego świata. Potem przyszło nieprzyjemne uczucie zimna panującego w klimatyzowanych pomieszczeniach. Jamajczycy mają w zwyczaju ustawiać klimatyzatory na najniższą temperaturę, co stwarza wręcz komiczny kontrast między chłodem wewnątrz a upałem na zewnątrz. Turyści nie do końca są zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Niskie temperatury utrzymuje się nie tylko w hotelach, lecz także w autokarach. Miejscowi korzystają z dobrodziejstw klimatyzacji, ile mogą.

 

ROZMOWY JAMAJCZYKÓW

Do zderzenia z obcą kulturą dochodzi np. przy próbach komunikowania się, ponieważ na wyspie angielski wcale nie jest powszechnie używany. Mimo iż pełni funkcję języka urzędowego, między sobą Jamajczycy zwykle porozumiewają się w patois (jamajskim kreolskim), który powstał na bazie angielskiego z wpływami języków afrykańskich, jakimi posługiwali się niewolnicy sprowadzeni z Afryki do pracy na plantacjach. Podczas pobytu za granicą często za trudności w nawiązaniu rozmowy z miejscowymi obwiniamy siebie, a to ze względu na nasze niedostateczne umiejętności językowe. Warto więc zdawać sobie sprawę, że na Jamajce możemy znaleźć się raczej w odwrotnej sytuacji. Nie wszyscy Jamajczycy potrafią mówić poprawnie po angielsku i nie zawsze rozumieją wypowiedzi w tym języku. Większość z nich wplata w rozmowie słowa pochodzące z patois, co skutkuje tym, że komunikacja bywa bardzo często utrudniona. W rzeczywistości rzadko można spotkać miejscowych, którzy rozmawiają ze sobą na co dzień w języku angielskim, ponieważ się z nim nie identyfikują. To patois odgrywa rolę nośnika ich kultury i zwyczajów, spaja tutejsze społeczeństwo – słychać go w telewizji, teatrze i coraz częściej w szkołach, napisy w nim pojawiają się na reklamach w miastach. Sam język jest niezmiernie ciekawy i niezwykle ekspresywny. Jamajczycy wspierają się w czasie rozmowy elementami niewerbalnymi takimi jak gestykulacja. Bardzo często oprócz słów posługują się dźwiękami, które oznaczają m.in. lekceważenie, niezadowolenie czy brak porozumienia z drugą osobą. Patois trudno się nauczyć, dlatego że funkcjonuje on głównie w formie ustnej i brak jest jakichkolwiek materiałów, które pomogłyby w jego opanowaniu.

Turyści mają często wrażenie, że Jamajczycy mówią wyjątkowo szybko i robią to celowo, aby nie zdradzać szczegółów swoich dyskusji. Ponieważ miejscowi są w większości osobami bilingwalnymi, potrafią płynnie przechodzić z jednego tutejszego języka urzędowego na drugi. Przykładowo w sklepach z pamiątkami mają zwyczaj zwracania się do klientów w patois nawet w przypadku obcokrajowców. Czasami robią to z nadzieją, że zagadany kupujący może przepłaci. W swoje wypowiedzi Jamajczycy nagminnie wplatają wyrażenie Yeah, mon!, którego da się użyć niemal w każdej sytuacji. W zależności od kontekstu oznacza ono różne rzeczy, bywa zarówno potwierdzeniem, jak i zaprzeczeniem. Z tego powodu turyści wychodzą z założenia, że Yeah, mon! ma bardzo wiele znaczeń i na każde pytanie miejscowych odpowiadają właśnie za pomocą tego wyrażenia.

  

Stoisko ze świeżymi owocami i warzywami

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

NA TARGU

Zazwyczaj obcokrajowcy są również zaskoczeni lokalnymi metodami płacenia za towary i usługi. Mimo iż na Jamajce obowiązującą walutę stanowi dolar jamajski (JMD), praktycznie wszędzie przyjmuje się dolary amerykańskie (USD). Turystów dziwi jednak fakt, że resztę wydaje się w dolarach jamajskich. Przelicznik jest dość egzotyczny i wielu ludzi gubi się w kalkulacjach. Sporo mówi on na temat sytuacji ekonomicznej w kraju. Dolar jamajski traci często na wartości z dnia na dzień – obecnie za 1 USD otrzymuje się w banku ok. 125 JMD. Oczywiście, gdy wartość lokalnej waluty spada, ceny w sklepach stają się wyższe. Dzieje się tak ze względu na to, że większość produktów Jamajka importuje. Obcokrajowcom nierzadko wydaje się, że wyspa stanowi prawdziwy raj dla rolników z racji tropikalnego klimatu i wysokich temperatur powietrza. Jednak jamajska ziemia bogata jest w boksyt (rudę glinu) i dlatego nie charakteryzuje się zbytnią żyznością. Uprawia się tutaj m.in. słodkie ziemniaki, dynię, cebulę oraz ignam (pochrzyn) i maniok – warzywa bulwowe bogate w skrobię i podawane do śniadania czy obiadu. Popularnością cieszą się przeróżne odmiany papryki, w tym ostra scotch bonnet (karaibska czerwona papryka), która wchodzi w skład marynaty do przyprawiania kurczaka lub wieprzowiny w stylu jerk w lokalnych restauracjach.

Owoce dostępne na wyspie smakują naprawdę wspaniale. Tutejsze ananasy, papaje i banany są po prostu nieporównywalnie lepsze niż te sprzedawane w Polsce. Mają bardzo słodki smak, zresztą wszystko, co Jamajczycy piją bądź jedzą, bywa z reguły dosładzane. Turyści często narzekają na przesłodzone drinki, soki z koncentratu oraz desery, do których dodaje się więcej cukru niż potrzeba. Wyspiarze lubią słodkie i na przekąskę czy drugie śniadanie dla dzieci serwują bułki i ciasta. Owoce są tu jednak przepyszne i każdy, kto dotrze na wyspę, powinien koniecznie spróbować tych oferowanych na lokalnym targu lub przydrożnym straganie. Import produktów, co oczywiste, kosztuje i ceny w sklepach bywają bardzo wysokie.

  

Jamajczyk sprzedający rękodzieło przy pomoście nad brzegiem morza

© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

 

KURCZAK W MARYNACIE

Jamajczycy spoza stołecznego Kingston – m.in. mieszkańcy innych największych miast w kraju: Montego Bay i Ocho Rios – zazwyczaj nie odwiedzają zbyt często restauracji z dwóch powodów. Po pierwsze, jest w nich drogo. W nielicznych lepszych lokalach za danie trzeba zapłacić ok. 30 USD. Po drugie, nie ma ich zbyt dużo. Większość turystów nie opuszcza swoich rozbudowanych hoteli oferujących pobyty typu all inclusive, a miejscowych nie stać na stołowanie się w restauracjach. Popularne i niezmiernie smaczne jedzenie kupuje się w małych barach, które serwują kurczaka czy wieprzowinę jerk. Pikantne mięso piecze się na grillu opalanym drewnem z korzennika lekarskiego (jego owoce występują pod nazwą ziela angielskiego). Najlepszą taką knajpką jest według mnie „Scotchies” (Falmouth Road, Montego Bay), gdzie można przypatrzeć się, jak przygotowuje się takie danie. Jamajczycy nie mają w zwyczaju krojenia na plasterki – kurczaka bądź wieprzowinę porcjuje się tasakiem łącznie z kośćmi. Mięso podaje się z dodatkami: smażonymi kluskami z mąki kukurydzianej, maniokiem, warzywami duszonymi na parze, słodkimi ziemniakami lub smacznym ryżem gotowanym z grochem i mlekiem kokosowym. Potrawa smakuje przepysznie, dlatego polecam przywiezienie ze sobą z Jamajki przypraw do marynaty jerk – są one dostępne w postaci suchej, jak i mokrej.

Ciekawostkę stanowi fakt, że mieszkańcy tego wyspiarskiego w końcu kraju nie spożywają dużo ryb ani owoców morza. Można je dostać u lokalnych rybaków, którzy chwalą się swoimi zdobyczami przy drodze, ale kosztują one o wiele więcej niż mięso. Przyrządza się głównie krewetki w sosie curry, na ostro, smażone z mlekiem kokosowym i podawane z ryżem. Miłośnicy świeżych owoców morza będą rozczarowani wyborem, ale na pewno zostaną miło zaskoczeni smakiem. Najpopularniejszą rybą jest lucjan czerwony (northern red snapper), którego smaży się lub gotuje na parze z warzywami. Bezapelacyjnie w miejscowej kuchni króluje jednak kurczak, przygotowywany na bardzo wiele sposobów i przy różnych okazjach. Do niego trzeba koniecznie wypić naprawdę dobre jamajskie piwo Red Stripe. Sprzedaje się je w szklanych butelkach, które przypominają te, w jakich kiedyś kupowało się syropy w polskich aptekach. Lokalne piwo, tak jak rum, z pewnością docenią wszyscy.

 

Z GÓR NAD WODOSPADY

Jamajczycy z reguły nie są zbyt zamożni. Zarabiają niewiele, a koszt życia znacznie przewyższa ich zarobki. Dlatego często dorabiają sobie na boku lub utrzymują się z napiwków, które zostawiają turyści. Choć przyjęło się, że drobne kwoty pieniędzy oferuje się po wykonaniu usługi, na Jamajce wręcza się je raczej na początku, co niejednokrotnie przyśpiesza bądź w ogóle umożliwia zrealizowanie czegokolwiek. Warto podzielić się dolarem z kierowcą, zwłaszcza autobusu, ponieważ oni pracują naprawdę długo i dosyć ciężko. W kraju nie ma transportu publicznego, z miasta do miasta można dostać się jedynie lokalnymi taksówkami, a warunki podróży daleko odbiegają od europejskich standardów. Kierowcy pokonują długie i męczące trasy, bo choć wyspa jest niewielka (10 991 km² powierzchni), stan dróg pozostawia sporo do życzenia – pełno na nich dziur i są bardzo kręte. Jednak tutejsze widoki zapierają dech w piersiach, więc zdecydowanie warto wybrać się na wycieczkę.

Wbrew pozorom na Jamajce nie ma aż tak wielu atrakcji. Większość z nich to miejsca ciekawe pod względem przyrodniczym i krajobrazowym: wodospady, rzeki (na których organizuje się spływy tratwami z bambusa) czy zatoki. Poza tym jedną z ważniejszych pozycji na liście rejonów do odwiedzenia są Góry Błękitne (z najwyższym szczytem Blue Mountain Peak, 2256 m n.p.m.), w których uprawia się słynną arabicę nazywaną Jamaican Blue Mountain Coffee. Wyjątkową jakość tej kawy doceniają smakosze z całego świata. Podczas zwiedzania plantacji można podziwiać niezapomniane widoki i odetchnąć powietrzem o wiele bardziej rześkim niż to w dole. Góry Błękitne są naprawdę doskonałe na spacery czy dłuższe wędrówki. Chociaż wciąż pozostają stosunkowo mało popularne, powoli wchodzą do ofert lokalnych biur podróży. Wizyta w tym rejonie Jamajki pozwala poznać ją z trochę innej strony, nie tej prezentowanej na zdjęciach z turystycznych folderów. Jest także okazją, aby na chwilę odpocząć od tłumów turystów na plaży oraz zgiełku miasta. Okolicę gór można również przemierzać na rowerze, co na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym aktywnie spędzać czas.

Inną atrakcją, której nie wolno ominąć w trakcie pobytu na Jamajce, są spektakularne wodospady. Warto tu odwiedzić nie tylko te najsłynniejsze, czyli Dunn’s River Falls koło Ocho Rios, ale też mniej popularne Reach Falls, Mayfield Falls, Bath Fountain lub Reggae Falls, które prezentują się równie zjawiskowo. W takich miejscach trudno nie zachwycić się pięknem jamajskiej przyrody,

 

RUM I MUZYKA

Poza kawą z Jamajki zdecydowanie warto przywieźć lokalny rum. To duma każdego Jamajczyka. W radiu czy telewizji co chwilę puszczane są reklamy z hasłem We are rum people, które znakomicie oddaje przywiązanie miejscowych do tego trunku. Rum stanowi integralny element tutejszej kultury. Jamajczykom towarzyszy na co dzień i od święta od wielu lat.

Pod pewnym względem rum przypomina wino – im starszy, tym lepszy. Warto wiedzieć, że jedyną kobietą na świecie będącą specjalistką od niego jest właśnie Jamajka – Joy Spence (pracująca dla Appleton® Estate), która zajmuje się tworzeniem unikatowych blendów, czyli mieszanek różnych gatunków tego trunku. Poza rumami wyborowymi na wyspie można dostać też likiery na bazie rumu. Zadowolą one każdego smakosza słodkich alkoholi. Likiery rumowe przypominają słynny irlandzki Baileys, jednak są o wiele łagodniejsze i delikatniejsze. Występują w różnych smakach, np. bananowym, kokosowym, kawowym albo czekoladowym.

                Na Jamajce oprócz wszelkich standardowych pamiątek, np. magnesów i koszulek z podobiznami Boba Marleya i Usaina Bolta bądź z napisem Jamaica, można kupić ciekawe rękodzieło artystyczne. Obok popularnych masek czy wazoników sprzedaje się tu wyroby z mahoniu, drewna mango lub cedru takie jak długopisy, breloczki i podstawki na stół. Z wyspy warto przywieźć również popularne ostatnio w Polsce płyty winylowe. W Kingston, w domu należącym niegdyś do Boba Marleya (56 Hope Road), znajduje się historyczna siedziba wytwórni Tuff Gong (założonej w 1970 r.), w której nagrywał i tworzył król reggae (od ponad 30 lat mieści się tutaj muzeum artysty). Po odwiedzeniu jej można zaopatrzyć się w winyle z piosenkami legendarnego wokalisty, gitarzysty i kompozytora, które na pewno będą oryginalnym prezentem z Karaibów. Wytwórnia Tuff Gong działa w dalszym ciągu w jamajskiej stolicy, ale już pod adresem 220 Marcus Garvey Drive. Nowe studio, nadal zajmujące się nagrywaniem płyt, udostępniono też do zwiedzania.

Muzyka jest na Jamajce niezmiernie ważna. Oprócz legendarnego Boba Marleya pochodzą stąd także Sean Paul czy Shaggy, gwiazdy rozpoznawalne na całym świecie. Płyty z lokalnymi utworami można nabyć praktycznie na każdym parkingu, gdzie wśród zaparkowanych samochodów miejscowi wykonawcy sprzedają swoje składanki w cenie ok. 200 JMD (w przeliczeniu ponad 1,5 USD). Muzyka ta brzmi naprawdę ciekawie. Takie płyty kupują sami Jamajczycy, którzy zazwyczaj słuchają ich później z odpowiednio zmodyfikowanych odtwarzaczy w swoich samochodach.

 

NIECO INNE PAMIĄTKI

Z Jamajki przywieziemy też interesujące książki. W tutejszych księgarniach można znaleźć prawdziwe perełki pochodzące z utworzonego w 1948 r. Uniwersytetu Indii Zachodnich (University of the West Indies), który jest wiodącą tego typu placówką w anglojęzycznej części Karaibów i jedną ze swoich trzech obecnych siedzib ma właśnie w tym kraju (w podmiejskim obszarze Kingston – położonej u podnóża Gór Błękitnych Monie; poza tym działa jeszcze filia w Montego Bay). Wśród nich są pozycje na temat kolonizacji, rewolucji niewolników czy tożsamości Jamajczyków. Wszystkie napisali lokalni uczeni i choć książki nie należą do tanich, będą ciekawą pamiątką dla tych, którzy chcą zapamiętać Jamajkę na dłużej i dowiedzieć się o niej znacznie więcej niż zawierają kolorowe przewodniki turystyczne. Wiele publikacji dotyczy także karaibskiej sztuki kulinarnej – na pewno spodobają się miłośnikom gotowania. W przypadku większości dań trzeba korzystać z miejscowych produktów, ale po małych modyfikacjach uda się je przygotować również i w Polsce.

                Jeszcze innym pomysłem na ciekawą pamiątkę z wyspy są kosmetyki z dodatkiem lokalnych produktów, np. mydła na bazie oleju kokosowego, papai czy aktywnego węgla. Na Jamajce, podobnie jak i w wielu krajach na świecie, rozpowszechniła się ostatnio moda na naturalną pielęgnację. Do najbardziej interesujących składników zalicza się – oczywiście – wspomniany już olej kokosowy, który pozyskiwany jest na zimno z uprawianych na miejscu kokosów. Dodaje się go do mydeł i kremów sprzedawanych w aptekach i drogeriach. Balsamy z ekstraktami z mango, ananasa, aloesu czy trawy cytrynowej stanowią obowiązkowe wyposażenie kosmetyczki każdej jamajskiej kobiety. Warto przywieźć ze sobą do domu takie ręcznie produkowane naturalne specyfiki, na pewno będą oryginalniejsze niż magnes na lodówkę bądź kolejny otwieracz do butelek.

Niestety, tak jak życie na wyspie również pamiątki są dość drogie, ale za to można je kupić w większości sklepów w miastach oraz w sklepikach działających przy popularnych atrakcjach turystycznych. Sami Jamajczycy chętnie o nich opowiadają i z pewnością doradzą nam w czasie zakupów. Dobrze pamiętać, że nie musimy decydować się na importowane z Chin magnesy lub koszulki, które dominują na jamajskich straganach. Poza tym targować można się praktycznie wszędzie, oczywiście, oprócz sklepów spożywczych i hipermarketów.

 

Pocztówkowe bliźniacze zatoki w Port Antonio

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

NIEZNANA WYSPA

Mimo iż Jamajkę dosłownie zalewają turyści, co widać zwłaszcza na jej północnym wybrzeżu, gdzie usytuowana jest większość komfortowych hoteli i rozległych resortów, wciąż są tutaj miejsca, które zachwycą osoby szukające błogiego spokoju. Należy do nich niewątpliwie nieopanowany jeszcze przez masową turystykę region Portland, położony na wschód od miasta Ocho Rios. Znajdują się w nim wille największych hollywoodzkich sław, w tym posiadłość znanego amerykańskiego aktora, producenta filmowego i rapera Willa Smitha. Nie ma w tej okolicy olbrzymich resortów all inclusive ani zbyt wielu hoteli, są za to małe pensjonaty czy domki, w których można wynająć pokój na kilka dni, aby rozkoszować się odgłosami Morza Karaibskiego i śpiewem ptaków. Poza tym organizuje się tu też jednodniowe wycieczki dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda nieturystyczna Jamajka. Niewielkie dziewicze plaże, ukryte w gąszczu wysmukłych palm, wydają się być miejscami nie istniejącymi na mapach czy w informatorach turystycznych. W Portland znajdują się wioski, w których mieszkańcy handlują owocami i warzywami z okolicznych upraw – to tutaj leży większość plantacji bananów, ananasów, kokosów, mango i bligii pospolitej (ackee). Stolicą regionu jest Port Antonio. Miasto upodobał sobie amerykański aktor australijskiego pochodzenia Errol Flynn (1909–1959). W marinie nazwanej jego imieniem cumują luksusowe jachty i łodzie. Malowniczy zachód słońca nad zatoką można podziwiać przy szklaneczce rumu z coca-colą z pobliskiego baru lub po prostu filiżance doskonałej kawy z Gór Błękitnych. Osoby zainteresowane lokalną kuchnią powinny spróbować tutejszych deserów. Warto wybrać się do położonej nieopodal przystani lodziarni „Devon House I-Scream”, w której podaje się olbrzymie porcje naprawdę bardzo dobrych lodów.

Pobyt w urokliwym Portland – niestety – ma swoją cenę, którą jest dość ciężki dojazd. Region leży na wschód od modnych kurortów, dlatego na dotarcie do niego samochodem trzeba przeznaczyć ok. 5 godz. Jeśli jednak ktoś chce zobaczyć mniej popularne oblicze Jamajki, taka niedogodność nie powinna go odstraszyć. Tę pasjonującą karaibską wyspę warto poznać z każdej strony.

 

Wydanie Wiosna 2018

Brazylia – odliczanie do mundialu

ANNA GRZEŚKOWIAK
<< Brazylia kojarzy się wielu osobom głównie z karnawałem, pięknymi plażami, pyszną kawą, sambą i… piłką nożną. Gdy umilkną już uderzenia bębnów i letnia bryza rozwieje tysiące piór i cekinów pozostałych na ulicach po karnawałowym szaleństwie, przygotowania do drugiego największego wydarzenia sportowego na świecie, zaraz po Letnich Igrzyskach Olimpijskich, wejdą w ostatnią fazę. To właśnie ten południowoamerykański kraj będzie w tym roku po raz drugi w historii gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. >>

 Rio de Janeiro leży malowniczo nad brzegiem zatoki Guanabara

Więcej…

Turystyka aktywna na Wyspach Kanaryjskich

JOANNA CYBULSKA-MIKA
www.wyspy-szczesliwe.pl

<< Wyspy Kanaryjskie najczęściej kojarzą się z błogim wylegiwaniem się pod palmą na wspaniałej, przez cały rok skąpanej w słońcu plaży czy z drinkiem w ręku przy basenie eleganckiego hotelu. Jednak region ten oferuje także niezliczone możliwości dla osób pragnących podczas urlopu zażywać więcej ruchu i poszukiwać nowych wrażeń. Wycieczka statkiem na spotkanie z delfinami, zdobywanie wulkanów pieszo czy na rowerze, ujarzmianie oceanu i wiatru, eksploracja wąwozów i wawrzynowych lasów to tylko kilka z wybranych tutejszych atrakcji dla miłośników turystyki kwalifikowanej. >>

Osoba lubiąca aktywny wypoczynek poczuje się na tym hiszpańskim archipelagu jak ryba w wodzie. Na wybrzeżu zimą temperatury w ciągu dnia rzadko spadają poniżej 20°C, a w lecie nieczęsto przekraczają 29°C, więc na wyspach swój ulubiony sport można uprawiać na świeżym powietrzu o każdej porze roku. Sami Kanaryjczycy wysoko cenią kulturę fizyczną i posiadają doskonałą infrastrukturę do dbania o swoją kondycję. Centra sportowo-rekreacyjne znajdziemy nawet w niewielkich miastach, powszechnie dostępne są sprzęty do ćwiczeń i boiska do gry w piłkę nożną czy siatkówkę, wytyczono również liczne oznakowane szlaki piesze i dla rowerów górskich, a kluby turystyki organizują trekkingi z wykwalifikowanymi przewodnikami. Bardzo dużą popularnością cieszy się tutaj lucha canaria (zapasy kanaryjskie), nadal naucza się też wymagającego dużej sprawności skoku pasterza – salto de pastor – z użyciem długiego kija. Dawniej stanowił on sposób na przekraczanie wąwozów.

Więcej…