BARBARA TEKIELI

<< Mazowsze to region położony w sercu Polski i atrakcyjny przez cały rok. Jego największym miastem jest wciąż zabiegana Warszawa. Poza stolicą życie płynie wolniej. Tu, w malowniczym otoczeniu przyrody, wielu ludzi znalazło swoje miejsce na ziemi. Dziś starają się pokazywać innym zalety mieszkania z dala od wielkomiejskiego zgiełku i promują ideę slow life. >>

 

 

Siedlisko Leluja w sercu Puszczy Białej

 

© KATARZYNA LATOS

 

Obszar krainy historycznej Mazowsze w większości pokrywa się obecnie z granicami województwa mazowieckiego, największego w Polsce (ponad 35,5 tys. km² powierzchni). Rozciąga się on na terenach środkowego dorzecza Wisły. W średniowieczu na ziemiach tych istniało niezależne Księstwo Mazowieckie (od 1138 do 1526 r.).

Zwiedzanie Mazowsza warto połączyć z udziałem w lokalnych imprezach. Odbywają się one przez cały rok. Dzięki uczestnictwu w takich wydarzeniach poznamy bliżej bogate tradycje i kuchnię tego regionu.

 

MODA NA „SLOW LIFE”

Ze względu na fakt, że Polacy coraz częściej chcą wybierać się na zwiedzanie poza utartymi szlakami, wypoczywać w zgodzie z naturą i wyruszać na poszukiwanie miejsc jeszcze nieznanych, powstał projekt Slow Road (www.slowroad.pl). W jego ramach na Mazowszu wytyczono trzy trasy samochodowe z ponad 30 obiektami. Wycieczka nimi jest okazją do bliższego poznania tego regionu. Poza tym w jej trakcie można odkrywać na nowo smaki z dzieciństwa i dowiedzieć się czegoś więcej o historii mijanych miejsc. Pomysłodawcy projektu umieścili na szlakach nie tylko pięknie wkomponowane w naturalne otoczenie pensjonaty, dwory i gospodarstwa agroturystyczne, ale też karczmy i restauracje, które słyną z doskonałego jedzenia.

Wyprawa kajakiem po Wiśle w okolicy Kampinoskiego Parku Narodowego to niesamowita podróż przez mazowiecką Amazonię. Podczas spływu Bugiem czy Liwcem można delektować się ciszą i pięknem przyrody. Niezwykłymi miejscami położonymi wzdłuż tras są skanseny, w tym uznawane za najpiękniejszy z nich Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu i kompleks w Kuligowie prezentujący dawne życie mieszkańców nadbużańskich miejscowości. Leżący na północ od Warszawy Pułtusk nazywany bywa nie bez powodu Wenecją Mazowsza. Znajduje się w nim brukowany rynek, uchodzący za najdłuższy w Europie (prawie 400 m). Wschodnia część regionu zadziwia wielokulturowością. Spróbujemy tutaj również specjałów podlaskiej kuchni (w Dworze Zaścianek czy Schedzie Podlaskiej w dolinie Bugu).

Podczas wyprawy trasami projektu Slow Road można przenocować we dworze, XIX-wiecznym młynie lub kurniku, a nawet stodole. Po drodze warto wziąć także udział w lekcjach robienia kwiatów z bibuły, pieczenia sękacza (Mitowska Zagroda w Seroczynie), wyplatania koszy i wypalania garnków z gliny w ognisku (Stowarzyszenie Akademia Łucznica koło Pilawy). We wsi Jackowo Dolne, położonej w pobliżu Puszczy Białej, znajduje się stuletni drewniany Dom nad Wierzbami. Jego gospodyni przyrządza proste, zdrowe posiłki z produktów od lokalnych dostawców. Swoich gości zaprasza też do wspólnego robienia pierogów. Dom pod Wierzbami usytuowany jest zaledwie 50 km od Warszawy. Z pewnością przypadnie do gustu osobom dbającym o środowisko (obiekt otrzymał Polski Certyfikat Ekoturystyczny) i marzącym o wypoczynku w ciszy połączonym z aktywnym spędzaniem czasu. Poza tym odbywają się tu warsztaty serowarskie, snycerskie i hafciarskie.

Obiekty umieszczone na trasach stanowią tylko część miejsc wartych odwiedzenia na Mazowszu, wiele z nich pozostaje jeszcze nieodkrytych. Jednym z największych skarbów regionu jest jego kuchnia, w której tradycja przenika się z nowoczesnością. Ona utrwala tożsamość tej części Polski. Poza degustacją w wielu obiektach można zapoznać się z ich historią, wziąć udział w tradycyjnym procesie powstawania produktów i spotkać się z lokalnymi wytwórcami.

 

STAROPOLSKA GOŚCINNOŚĆ

Na Mazowszu nie brakuje miejsc, które zaskakują smakami. Jednym z nich jest Dwór Mościbrody, położony kilka kilometrów od Siedlec i niespełna 100 km na wschód od Warszawy. Gości wita tu zawsze otwarta na oścież brama. Obiekt znajduje się na Szlaku Kulinarnym Mazowiecka Micha Szlachecka i należy do Europejskiej Sieci Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego (European Network of Regional Culinary Heritage). Piękne wnętrza dworu tworzą atmosferę XIX-wiecznego majątku ziemskiego. Zatrzymać można się tutaj również w pobliskiej oficynie. „Restauracja Dworska oferuje staropolskie potrawy oraz wędliny, pasztety i mięsiwa własnego wyrobu, wytwarzane według tradycyjnych receptur. Nie brakuje także nalewek. Najlepsza z nich, wiśniowa, znakomicie komponuje się z tortem bezowym. Na stołach króluje tu przez cały rok karp hodowany w stawach otaczających posiadłość i przygotowywany na różne sposoby. Potrawy z tutejszego menu były nagradzane w wielu konkursach kulinarnych. Niektóre otrzymały certyfikat Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza.

W Siedlcach koniecznie trzeba udać się do restauracji „Zaścianek Polski” z wnętrzem stylizowanym na chatę. Umieszczony przy wejściu znak Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza świadczy o tym, że podaje się w niej dania najwyższej jakości. Specjalnością restauracjipotrawy regionalne, kilka rodzajów pierogów, bęcwały, pyzy i jagnięcina. Wspaniale smakują też domowe ciasta i żur na zakwasie. Pyszne lokalne produkty można kupić w pobliskim sklepie ekologicznym.

Prawdziwym rajem dla smakoszy są Kurpie. W tym regionie, w odległości niespełna 70 km na północ od Warszawy, znajduje się karczma „Wielka Lipa”. To miejsce potrafi oczarować już po przekroczeniu jego progów. Wystrojem przypomina XIX-wieczne kurpiowskie chaty. W środku unosi się zachęcający zapach serwowanych potraw. Budynek wykonany jest z drewnianych bali pozyskanych z obiektów o różnym przeznaczeniu, m.in. jednej z kurpiowskich szkół. Znaczna część budulca pochodzi z tzw. organistówki, a najstarsze elementy konstrukcji ścian – z XIX-wiecznego wiejskiego domu. Samo wnętrze również zostało urządzone z dużą dbałością o szczegóły. W tutejszym menu znajdują się dania staropolskiej kuchni kurpiowskiej takie jak rejbak (babka ziemniaczana), bliny, żur z kiełbasą własnej roboty czy befsztyk Kurpia (polędwica wołowa z cebulą). Dużym powodzeniem cieszą się wyplataniec z karkówki podawany na kapuście zasmażanej oraz ręcznie lepione pierogi. Kto raz przekroczył progi karczmy, ten z pewnością do niej wróci i poleci ją znajomym.

Innym ciekawym pod względem kulinarnym miejscem jest Gospoda Pazibroda niedaleko Pułtuska, która słynie z najlepszej chłopskiej kuchni w tej części Mazowsza. Znalazła się ona w najnowszej edycji prestiżowego Żółtego Przewodnika Gault&Millau Polska (na 2018 r.). Wielbiciele dań z ryb powinni udać się do Złotego Lina w Wierzbicy nad Narwią lub wyjątkowej „Restauracji Kapitańskiej” w Klubie Mila Zegrzynek, położonym nad Zalewem Zegrzyńskim w Wąwozie Szaniawskiego, w otoczeniu florystycznego Rezerwatu Wieliszewskie Łęgi.

Na skraju Puszczy Kampinoskiej znajduje się kolejne ciekawe miejsce na mapie kulinarnej Mazowsza – „Restauracja Dziupla”. Lokal słynie nie tylko ze znakomitych potraw z dziczyzny, ale też smacznych dań wegetariańskich i jarskich. O jego dużej popularności świadczy fakt, że w weekendy trudno tutaj o wolny stolik.

 

Gościnny Dwór Mościbrody w pobliżu Siedlec

© DWÓR MOŚCIBRODY

 

W MŁYNARSKIEJ ZAGRODZIE

Na północnym Mazowszu, kilkanaście kilometrów na zachód od Pułtuska, z dala od głównych dróg, znajdziemy Młyn Gąsiorowo, któremu świetność przywracają od ponad 10 lat Adriana i Jacek Machnaczowie. Ta dawna zagroda młynarska dzięki pasji i zaangażowaniu właścicieli zachwyca dziś wystrojem i znakomitą lokalną kuchnią. Można w niej odpocząć od zgiełku miasta, rozsmakować się w mazowieckich potrawach, nauczyć się wykonywać rękodzieło ludowe, a nawet potańczyć, bo gospodyni gra na akordeonie, flecie i gitarze. Nocą niebo nad młynem rozbłyskuje mnóstwem gwiazd.

Tutejsze daniaprzyrządzane są według przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Kuchnia bazuje na produktach z okolicznych pól i lasów oraz tych oferowanych przez sąsiadujących z gospodarstwem wytwórców. W weekendy w gospodzie „Gąsiorówka”, urządzonej w dawnej wozowni, serwuje się specjalne potrawy (niektóre przygotowywane na zamówienie). Dania z Młyna Gąsiorowo otrzymały wiele prestiżowych nagród w konkursach ogólnopolskich. Prawdziwym hitem są policzki wołowe z przecierakami, chleb na zakwasie, omasta z gęsiny i kiszone ogórki według przepisu babci. Menu zmienia się wraz z porami roku.

Do Młyna Gąsiorowo można przyjechać z przyjaciółmi lub we dwoje, bo znakomicie nadaje się on na romantyczne wypady. Spokój zakłóca tu czasem jedynie pianie koguta. W tym miejscu odbyło się już niejedno wesele.

 

LELUJOWE KRÓLESTWO

Odpocząć od pędzącego świata możemy także w Siedlisku Leluja, oddalonym o kilkanaście kilometrów od Pułtuska. Składają się na nie drewniany dom kryty strzechą, z pokojami gościnnymi, kominkiem i kuchnią, oraz stodoła, służąca nie tylko do przechowywania siana, ale też jako plac zabaw dla dzieci i przestrzeń do prowadzenia warsztatów o różnej tematyce, plaża nad stawem, w pobliżu której spacerują koniki polskie i kozy, ogródek z warzywami i sad. Od niedawna goście mogą zatrzymać się również w stylowym kurniku z łazienką i gustownie zaaranżowanym pokojem. Leluja to kurpiowska wycinanka w kształcie drzewa – stanowi ona logo siedliska. Gospodarstwo posiada certyfikat Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza.

W lelujowym królestwie nie spędza się czasu wyłącznie na leniuchowaniu. Gospodarze proponują swoim gościom wiele zajęć: warsztaty serowarskie, robienie przetworów na zimę czy ziołowych herbatek na przeziębienie. Pani domu przyrządza posiłki z naturalnych składników. Codzienne menu zmienia się o każdej porze roku. Wśród dań pojawiają się sprawdzone przepisy gości i sąsiadów. Prawdziwym rarytasem są w siedlisku nalewki (np. z pędów sosny), sok z brzozy, mlecza lub kwiatów czarnego bzu. Ten ostatni znakomicie smakuje z lokalnym piwem. Potrawy bywają urozmaicanepędami chmielu, babką lancetowatą czy kwiatami akacji. Goście mogą samodzielnie upiec chleb w specjalnym piecu, a pod okiem gospodarza zrobić nalewkę lub podpiwek. Osoby biorące udział w warsztatach serowarskich zaczynają od wydojenia kozy. Właściciele gospodarstwa marzą o hodowli owiec oraz wybudowaniu sauny i bani w zakupionym na Podlasiu spichlerzu. Największą atrakcją w okresie wakacyjnym jest tu nocowanie na sianie w stodole. Chętnych do przeżycia takiego doświadczenia nie brakuje.

 

 

W STYLU DWORSKIM

Jeśli ktoś preferuje raczej ziemiański wystrój i chce wypocząć w otoczeniu pięknej przyrody, powinien spędzić kilka dni w Dworze Zygmunty. Ten stylowy obiekt jest położony w gminie Łaskarzew, ponad 70 km na południowy wschód od Warszawy. Na jego wyjątkowy charakter składają się nie tylko walory krajobrazowe okolicy i gościnność gospodarzy, ale także stylizowane wnętrza i tradycyjna kuchnia.

Właściciele dworu, Zenona i Robert Seremakowie, serwują specjały, które gościły w staropolskich domach – swojski chleb pieczony na zakwasie, piwo warzone domowym sposobem, różnego rodzaju nalewki, wędliny i sery, pieczone mięsa i pasztety, ziemniaki, warzywa, owoce, dżemy i przetwory z owoców ze starego sadu otaczającego dwór, miód z pasieki, ręcznie wyrabiane makarony. Wśród tutejszych potraw wyróżniają się pieczona kaczka, udziec z indyka i rosół z wiejskiej kury z domowym makaronem.

Na gości czekają liczne atrakcje takie jak przejażdżka bryczką czy samochodem z lat 30. XX w., a zimą również saniami z pochodniami. To raj dla ornitologów i miłośników zwierząt, które podchodzą pod same zabudowania. Można im się też przypatrywać ze specjalnego punktu obserwacyjnego. W okolicznych lasach rośnie mnóstwo grzybów i jagód. W pobliżu znajduje się także staw rybny.

Każdy pokój we dworze ma niepowtarzalny urok i jest zaaranżowany w innym stylu (dla miłośników whisky, kwiatów, motocykli czy win). Wystrój jednego z najciekawszych nawiązuje do czasów PRL-u. Wybierają go najczęściej osoby pamiętające ten okres.

 

SPOTKANIE Z FOLKLOREM

Na trasie z Warszawy do Torunia znajduje się miejsce, w którym można przenieść się do innego świata. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu w harmonijny sposób łączy tradycję z nowoczesnością. W należącym do niego skansenie na powierzchni powyżej 50 ha zgromadzono 80 obiektów, w tym chaty chłopskie pochodzące z Mazowsza. O dawnym życiu chłopów i ich zwyczajach opowiada ponad 13 tys. eksponatów. Odtworzony tutaj fragment wsi był plenerem dla wielu produkcji filmowych. Do najbardziej znanych należą Szwadron, Ogniem i mieczem czy Pan Tadeusz.

Atutem tego miejsca jest jego autentyczność i odwzorowanie obiektów w najmniejszych szczegółach. Mijane chałupy zapraszają, żeby do nich zajrzeć, bo sprawiają wrażenie zamieszkałych, a ich wnętrza zmieniają się wraz z porami roku. Wyposażenie domów i wygląd samych zagród oddają zróżnicowanie majątkowe ich właścicieli. Obok chałup zamożnych chłopów znajdują się tu ubogie chaty tylko z najbardziej niezbędnymi sprzętami, które wykorzystywane są w czasie warsztatów prezentujących codzienne zajęcia gospodarskie i polowe.

Większość eksponatów zebranych w salach muzealnych jest wykonanych przez tutejszych rzemieślników. Zwiedzający mogą podziwiać 11 zagród chłopskich z przełomu XIX i XX w., kuźnię, wiatrak, kaplicę, XVIII-wieczny kościół i dwa dwory ziemiańskie. Duże wrażenie robi mała architektura – przydrożne kapliczki, studnie, gołębniki, piwnice i pasieki. Pomiędzy obiektami spaceruje ptactwo domowe, a na sąsiadujących ze skansenem łąkach pasą się krowy, kozy czy owce. W ogródkach kwiatowych i warzywnych, w sadach i na polach między zagrodami uprawia się dawne odmiany kwiatów, ziół, warzyw, owoców i zbóż.

Niewątpliwą atrakcją skansenu są sezonowe tematyczne imprezy plenerowe, przybliżające obrzędy i tradycyjne zajęcia mieszkańców wsi, takie jak Niedziela Palmowa, Gry i zabawy wielkanocne (poniedziałek wielkanocny), Gotowanie na polanie, Niedziele w skansenie, Dzień Dziecka, Miodobranie, Żniwa czy też Wykopki. Odbywają się one w każdą pierwszą niedzielę miesiąca od maja do września. Do pokazów wykorzystuje się autentyczne sprzęty, maszyny i narzędzia lub ich kopie. Przeprowadza się je w izbach chłopskich, budynkach gospodarczych i na polach. Imprezom towarzyszą koncerty zespołów ludowych i kapel oraz związane z dorocznymi świętami kiermasze i jarmarki.

 

Wielkanoc na Mazowszu” w sierpeckim skansenie

© DARIUSZ KRZEŚNIAK

 

MAŁE MIASTO

Podczas przemierzania szlaków północnego Mazowsza nie można pominąć Bieżunia, ponad 600-letniego miasteczka położonego nad Wkrą, na skraju historycznej ziemi płockiej. Na zainteresowanie zasługuje w nim barokowy pałac z XVIII stulecia (niestety, popadający w ruinę), a także jedyne w Polsce Muzeum Małego Miasta (Oddział Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu). Usytuowana przy rynku placówka działa w dawnym szpitalu ufundowanym przez Konstancję Zamoyską. W muzeum obejrzymy oryginalnie zachowany gabinet lekarza z małego miasteczka, dwa wnętrza mieszkalne z XIX w. oraz wystawę o Bieżuniu i jego mieszkańcach, prezentującą ich historię. Znajdziemy w nim niejeden przedmiot z dawnych czasów – rower z drewnianymi obręczami kół, lokówkę rozgrzewaną na płycie kuchennej, gramofon na korbę, fajansowy nocnik czy samowar.

Placówka przybliża również postacie najwybitniejszych mieszkańców miasta, do których zalicza się jego właściciel w drugiej połowie XVIII stulecia Andrzej Hieronim Zamoyski (1716–1792), kanclerz wielki koronny, ordynat na Zamościu, twórca słynnego Zbioru praw sądowych z 1778 r. Można obejrzeć tutaj oryginał tego dokumentu. Mało kto wie, że z Bieżunia pochodzi też Stefan Gołębiowski (1900–1991) poeta i społecznik, pierwszy w Polsce tłumacz dzieł wszystkich Horacego, który podarował na cele muzealne swój dom i księgozbiór, a także Piotr Małachowski, dwukrotny wicemistrz olimpijski, mistrz świata i Europy w rzucie dyskiem, oraz Jerzy Bończak – popularny aktor teatralny i filmowy.

Muzeum dba również o kultywowanie tradycji kulinarnych. Przy okazji różnego rodzaju wernisaży goście mogą spróbować bieżuńskiego bugaja (popularnej babki ziemniaczanej), faszerowanych jajek po bieżuńsku, smalcu, domowych pączków i faworków czy różnego rodzaju nalewek, których producentów nie brakuje w okolicy.

 

NA STYKU KULTUR

Z Warszawy przez wschodnie Mazowsze i Podlasie do Wilna prowadził kiedyś Wielki Gościniec Litewski, jeden z najważniejszych traktów pocztowo-handlowych Rzeczypospolitej XVII i XVIII w. Atrakcją dla osób nim podążających są potrawy przygotowywane według staropolskich receptur. Podczas wyprawy tym szlakiem można także samemu zrobić masło lub pod okiem artystki ludowej Ewy Mitowskiej z Seroczyna koło Sterdyni upiec sękacza, podlaski przysmak, który na salonach rozsławiła królowa Bona Sforza (1494–1557).

Kilkanaście kilometrów od malowniczo wijącego się Bugu, w sąsiedztwie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego, w Henrysinie koło Kosowa Lackiego, wśród pól, łąk i lasów, z dala od zabudowań oraz głównych dróg, leży Zagroda Edukacyjna Latosowo. Jej pełni pasji i znakomitych pomysłów właściciele – Katarzyna i Bartłomiej Latosowie – porzucili przed laty wielkomiejskie życie i w otoczeniu przepięknej przyrody stworzyli swoje miejsce na ziemi. Mieszkają w starym domu zbudowanym z dwóch chałup: kurpiowskiej, która miała trafić do skansenu w Klukach, i powojennej, pochodzącej z jednej z sąsiadujących z gospodarstwem wsi. Do dyspozycji turystów jest drewniany dom z bali przywieziony z nadbużańskich Ryteli Święckich, z czterema pokojami gościnnymi i salą z kominkiem. Często żeruje przed nim bocian czarny. Niedaleko mieszkają żurawie, gniazdują czajki, a na plantacji wierzby energetycznej znalazły schronienie sarny. Otoczona lasami, łąkami i polami okolica idealnie nadaje się do wypoczynku dla małych i dużych. Dzieci mają też okazję do bliskiego kontaktu ze zwierzętami – mogą przejechać się na kucyku, wydoić kozę, zebrać kurze jaja, nakarmić króliki czy przytulić kota. Gospodarze organizują warsztaty, w czasie których ich uczestnicy poznają proces powstawania koziego sera i domowych wędlin, dowiadują się, skąd bierze się miód i jak zrobić żywe konstrukcje z wierzby. W okresie od maja do końca września dużą atrakcją jest wspólne zbieranie ziół i chwastów jadalnych oraz przygotowywanie z nich oryginalnych potraw. Na miejscu można kupić przetwory lub przygotować ekologiczne herbatki. Istnieje możliwość zorganizowania ogniska i zabaw na świeżym powietrzu, bo gospodarze stworzyli dla gości ścieżki spacerowe oraz pole piknikowe. Jesienią warto wybrać się do pobliskiego lasu na grzyby albo spróbować samodzielnie zrobić przetwory z domowych warzyw i owoców.

W bliskim sąsiedztwie Latosowa znajduje się kolejne magiczne miejsce – stadnina koni i gospodarstwo ekologiczne Anety i Sławomira Rybarczyków w Nowej Wsi (Nowej Wsi Kosowskiej). W stylowej stodole, pełnej zbieranych przez lata skarbów, dawnych narzędzi rolniczych i przedmiotów codziennego użytku, z myślą o turystach stworzono miniskansen. Obejrzymy tutaj kolekcję starych akcesoriów związanych z końmi i jeździectwem – podkowy, pęta lniane, siodła i hełmy. Gospodarstwo słynie z doskonałej kuchni regionalnej, a wszystkie potrawy przygotowywane są z ekologicznych warzyw i owoców oraz swojskich wyrobów mięsnych, w tym słoniny marynowanej w workach lnianych pod strzechą. Gospodyni przyrządza znakomity żur staropolski, babkę ziemniaczaną czy jajecznicę z jajek od kur zielononóżek (zielononóżek kuropatwianych). Chętni mogą samodzielne zrobić masło lub maślankę w drewnianej maselnicy.

W gospodarstwie znajduje się także minizoo, w którym poza ptactwem domowym mieszka osioł Olek, 9 owiec, kozy i 12 koni. Na miejscu można zamówić profesjonalne lekcje jazdy konnej i wybrać się na przejażdżkę w terenie pod okiem instruktorów. W tutejszym stawie wolno samodzielnie łowić ryby. Nieopodal żerują też bobry. Do dyspozycji turystów są trzy domki holenderskie oraz pole namiotowe z natryskami. Jedną z atrakcji w gospodarstwie jest organizowana w jeden z sierpniowych weekendów impreza popularyzująca uprawy ekologiczne Otwarte Wrota. Ściągają na nią producenci zdrowej żywności z różnych części Mazowsza.

 

ŻOŁĘDZIÓWKA W GOŚCIŃCU

Po drodze z Warszawy w kierunku Liwu mija się ekologiczną chatę zbudowaną z gliny, piasku i słomy. Gościniec Goździejewski, bo o nim mowa,to wyjątkowe miejsce w Kątach Goździejewskich Drugich w gminie Dębe Wielkie. Jego właściciele zadbali o najdrobniejsze szczegóły, aby odtworzyć realia Mazowsza, jakie pamiętają osoby z pokolenia naszych dziadków.

Gościniec Goździejewski szczyci się menu składającym się z tradycyjnych specjałów mazowieckich, przygotowanych według unikatowych receptur przez miejscowe gospodynie. Można w nim również spróbować lokalnych nalewek i przetworów oraz dębskiej kawy żołędziówki, którą pijał sam Fryderyk Chopin. Miłośnikom folkloru na pewno spodobają się eksponowane tu oryginalne przykłady rękodzieła ludowego, m.in. elementy ubioru w stylu kołbielskim i podlaskim. Oko cieszą tkane ręcznie na krosnach wełniane spódnice, wycinanki kołbielskie, wyroby z gliny oraz przedmioty wykonane przez artystów i rękodzielników. W okresie letnim od maja do końca września w gospodarstwie można także uczestniczyć w lekcjach rękodzieła i tańców ludowych oraz warsztatach nawiązujących tematyką do historii, tradycji i kultury regionu. Odbywają się tutaj też koncerty lokalnych muzyków. Poza tym gospodarze chętnie organizują spotkania rodzinne oraz przyjmują grupy zainteresowane poznaniem dziedzictwa kulturowego Mazowsza i Podlasia.

 

OKO W OKO ZE STRUSIEM

Na trasie z Wyszkowa do Węgrowa leży miejscowość Borzychy usytuowana w otulinie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Znajduje się w niej zwierzyniec „Wypoczynek w Eurostruś”. Spotkamy w nim wiele zwierząt i ptaków oraz poznamy ich zachowania i zwyczaje. Szczególną atrakcją tego miejsca są strusie afrykańskie. Tango potrafi tańczyć, a jego partnerka Salsa wita każdego zalotnym spojrzeniem i machnięciem skrzydłami. Od kwietnia do października można tutaj kupić jaja strusie, a także zamówić jajecznicę z rozmaitych jajek, a wybór jest naprawdę spory.

Pomieszczenia dla zwierząt zbudowane są w wiejskim stylu. W ich bezpośrednim sąsiedztwie zebrano maszyny i narzędzia używane kiedyś na wsi. Na terenie zwierzyńca działa pole namiotowe, znajdują się dwa ogrodzone domki jednorodzinne i miejsce do biesiadowania.

 

 

TAJEMNICE ALCHEMIKA

Osobom zainteresowanym postacią legendarnego mistrza Jana Twardowskiego oraz wielbicielom dobrej lokalnej kuchni z pewnością spodoba się we wsi Brzeźnik w pobliżu Dobrego. Działa w niej gospodarstwo agroturystyczne „Bania na Mazowszu”. Można tu pokarmić zwierzęta, poznać tajniki sztuczek Twardowskiego, przygotować lemoniadę długowieczności i upiec półksiężyce z ciasta drożdżowego albo ulepić z gliny samego mistrza na jego pięknym kogucie.

Zajęcia w Akademii Umiejętności Mistrza Twardowskiego to przede wszystkim okazja do zabawy i integracji dla dzieci i dorosłych przebywających w gospodarstwie. Największym zainteresowaniem cieszą się warsztaty kulinarne. Przygotowane przez dzieci smakołyki jedzą później wszyscy. Czasem są to drożdżowe ciasteczka z konfiturą, w kształcie księżyca, a innym razem ciasteczka maślane tradycyjnie wyciskane przez maszynkę.

Najlepszym wstępem do zajęć z ceramiki jest wspólna wycieczka do Społecznego Muzeum Konstantego Laszczki w Dobrem. Twórczość tego artysty i jego losy stanowią fantastyczną inspirację dla dzieci i dorosłych. Poza tym w gospodarstwie „Bania na Mazowszu” czeka wiele innych atrakcji. Wspaniałym doświadczeniem dla najmłodszych jest opieka nad kozami, królikami i kurami. Miłośnicy turystyki aktywnej mogą skorzystać z oferty kilku lokalnych organizatorów spływów kajakowych doliną Liwca. Przy okazji takiej wycieczki warto wybrać się na piknik na Sowią Górę, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na rzekę.

 

Nieporęt usytuowany jest nad utworzonym w 1963 r. Zalewem Zegrzyńskim

© URZĄD GMINY NIEPORĘT

ŚWIDERMAJER I SOSNOWE LASY

Po krótkiej podróży koleją z Warszawy dociera się do miejscowości, które przed laty pełniły funkcję letniska dla mieszkańców stolicy chcących uciec od zgiełku dużego miasta. Chociaż dziś nie odgrywają już takiej roli, nadal zachwycają swoim urokiem. Można się w nich przenieść w zupełnie inny świat.

Jednym z takich miejsc jest Otwock, w którym w otoczeniu pięknej przyrody powstawały nie mniej urokliwe wille. Temu przedwojennemu uzdrowisku charakterystyczny rys nadał Michał Elwiro Andriolli (1836–1893). Stworzył on wyjątkowy styl architektoniczny określany dziś nazwą świdermajer, wymyśloną przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Sąsiadem Andriollego był Konstanty Moës-Oskragiełło (1850–1910), który jako pierwszy docenił wspaniały sosnowy klimat Otwocka i założył we dworze Bojarów (Bojarowo) zakład jarski, gdzie pod koniec XIX w. leczono wiele schorzeń. W terapiach wykorzystywano ekspozycję na promienie słoneczne, ciepłe i zimne temperatury oraz jarskie diety.

Chociaż miasto straciło swój sanatoryjno-uzdrowiskowy charakter, ze względu na położenie nad malowniczą rzeką Świder wśród sosnowych lasów wciąż stanowi nie lada atrakcję dla mieszkańców Warszawy. Warto wybrać się tutaj na wycieczkę jedną z tras rowerowych wytyczonych w sąsiadującym z Otwockiem Mazowieckim Parku Krajobrazowym, gdzie mieści się ośrodek edukacyjny „Baza Torfy” w Karczewie czy Centrum Edukacji Leśnej w Celestynowie. W samym mieście powstało kilka szlaków turystycznych prowadzących przez dawne letnisko. Podczas wędrówki nimi odkryjemy stylowe pensjonaty i wille, pamiętające lata świetności uzdrowiska. 

Na zainteresowanie zasługują tutejsze imprezy. Do najpopularniejszych z nich należą majowy Festiwal Świdermajer, BIG JUMP organizowany w lipcu na plaży miejskiej nad Świdrem czy wrześniowy Otwock Blues Bazar – wielogodzinny koncert bluesowy z udziałem gwiazd muzyki z całego świata. To podwarszawskie miasto ze względu na działające tu prężnie Otwockie Towarzystwo Bluesa i Ballady przez wiele lat zwane było stolicą bluesa na Mazowszu.

 

DLA WODNIAKÓW I ORNITOLOGÓW

Niespełna 30 km na północ od Warszawy znajduje się największa atrakcja dolnego biegu Bugu i Narwi – Jezioro Zegrzyńskie (Zalew Zegrzyński). Za sprawą sprzyjających warunków naturalnych i stale rozwijającej się bazy turystyczno-sportowej gminy otaczające zbiornik przyciągają nie tylko amatorów sportów wodnych, ale także miłośników przyrody, zwłaszcza ornitologów. W okolicy można wybrać się na bezkrwawe łowy z aparatem fotograficznym, wycieczki szlakami dziedzictwa przyrodniczego, spływy kajakowe miejscami rwącym Bugiem i leniwą Narwią czy wyprawy piesze, rowerowe i konne. Swoje siedliska mają tutaj m.in. rybitwy, łabędzie, perkozy i kormorany. Wokół jeziora wytyczono 12 tras rowerowych o łącznej długości ponad 400 km, prowadzących obok malowniczych zakątków, zabytków architektury oraz rejonów występowania unikatowych gatunków flory i fauny.

Wśród okolicznych gmin wyróżnia się szczególnie Nieporęt. Właściciele jachtów i osoby lubiące odpoczywać w spokoju chętnie odwiedzają Centrum Rekreacji Nieporęt nad Jeziorem Zegrzyńskim. Żeglarze mogą w nim skorzystać z miejsc do cumowania i zaplecza przy nowych pomostach. Poza tym funkcjonują tu wypożyczalnia łódek sportowych i kajaków, szkółka windsurfingowa, park linowy oraz punkty gastronomiczne.

Przy południowym krańcu jeziora, w Nieporęcie, znajduje się tzw. Dzika Plaża – ulubione miejsce turystów i mieszkańców. Kąpielisko i szeroki brzeg, malownicze alejki spacerowe, tereny zielone, plac zabaw dla dzieci i siłownia na świeżym powietrzu oraz drewniane molo przyciągają nie tylko plażowiczów, ale również miłośników aktywnego wypoczynku. Prawie połowę powierzchni gminy (44 proc.) stanowią lasy. Powstały tutaj trzy rezerwaty: Puszcza Słupecka, Łęgi Czarnej Strugi i Wieliszewskie Łęgi. W okolicy zatrzymać się można np. w eleganckich obiektach takich jak Hotel Warszawianka w Jachrance, powstały w pełnej harmonii z przyrodą Hotel Narvil Conference & Spa usytuowany malowniczo nad brzegiem Narwi w Serocku bądź Klub Mila Zegrzynek lub stylowym Pałacu Zegrzyńskim w Zegrzu.

 

Wydanie Wiosna 2018

Artykuły wybrane losowo

Na koniu przez świat

Jerez   Feria 04

 

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Jest coś niezmiernie pociągającego w widoku jeźdźca, który na swoim koniu zmierza ku linii horyzontu. Wokół niego rozpościera się pusta przestrzeń, może gdzieś w oddali majaczy las lub brzeg morza, ale tak naprawdę w tej chwili istnieje tylko on, jego wierzchowiec i otaczająca ich przyroda. Ten obraz ma chyba w sobie taką siłę, ponieważ w istocie przedstawia wyjątkowy moment, gdy człowiek i zwierzę działają razem. Ci, którzy jeżdżą konno, zapewne uwielbiają to uczucie pełnej jedności. Odnosi się wówczas wrażenie, że koń rozumie nas niemal tak, jakby mówił naszym językiem. Kto jeszcze tego nie doświadczył, musi koniecznie spróbować.

Więcej…

WAKACJE Z PERSPEKTYWY SIODEŁKA

PAWEŁ PAKIEŁA

 

  FOT. TOURISMUSVERBAND MECKLEMBURG-VORPOMMERN

Aktywny wypoczynek staje się coraz bardziej popularną formą spędzania wolnego czasu. Z roku na rok przybywa w Polsce zwolenników turystyki rowerowej. Zamiana czterech kółek na dwa jest korzystna nie tylko ze względu na nasze zdrowie czy ochronę środowiska naturalnego. Rowerem można często dotrzeć w miejsca, do których samochodem nie da się po prostu dojechać, i to na dodatek dużo tańszym kosztem. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że zamknięci w aucie tracimy możliwość nawiązania więzi z otoczeniem. Rowerzysta ma szansę na bezpośredni kontakt z przyrodą, a także przypadkowo spotkanymi na trasie ludźmi, co często staje się okazją do przełamania barier kulturowych i językowych. Wszystko, czego potrzebujemy do uprawiania tego rodzaju turystyki, to solidny rower. Podróżując w ten sposób, nie tylko oszczędzamy pieniądze, które musielibyśmy przeznaczyć na paliwo, i dbamy o nasze samopoczucie, lecz także poznajemy świat z zupełnie innej, niezmiernie interesującej perspektywy.

Więcej…

W wietrznej hiszpańskiej Galicji

 

KATARZYNA KULESZA

www.hiszpanskiejedzenie.pl

 

 

pilgrim-at-the-cathedral

© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

 

Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w Santiago de Compostela.

 

Wspólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy.

 

Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jej współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

 

Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

playa-catedrales

© TURISMO DE GALICIA

 

PÓŁNOCNE KLIFY

 

Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze.

 

Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wymaganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km.

 

Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów.

 

Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

 

Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Pilgrims on Cape of Fisterra

 

 

NA KOŃCU KONTYNENTU

 

Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba (Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra).

 

Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brzegów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego rodzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu.

 

Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże.

 

Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy.

 

W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

 

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

 

CYWILIZACJA I PRZYRODA

 

Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu.

 

Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wycieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra).

 

Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

 

Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

02-Roman Walls of Lugo

© TURISMO DE GALICIA

 

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO

 

Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

 

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente).

 

Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés(umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiektach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

 

UCZTA DLA PODNIEBIENIA

 

Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie.

 

Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim.

 

Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

 

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała.