BARBARA TEKIELI

 

<< Tętniąca życiem i tonąca miejscami w bujnej zieleni stolica Polski zachwyca turystów niepowtarzalną atmosferą, nowoczesnymi muzeami i znakomitą kuchnią. Sezon letni jest tutaj wyjątkowy, bo w Warszawie znajdują się piękne plaże nad dziką rzeką, leniwie płynącą przez środek miasta, i pełne spacerowiczów malownicze wiślane bulwary. Poza tym w jej najbliższej okolicy leżą Konstancin-Jeziorna, czyli jedyne uzdrowisko w województwie mazowieckim, oraz unikatowy Kampinoski Park Narodowy. >>

 

Warszawski plac Zamkowy z Kolumną Zygmunta III Wazy i Zamkiem Królewskim

© STOŁECZNE BIURO TURYSTYKI/FILIP KWIATKOWSKI

 

Tu każdy spędzi czas zgodnie z własnymi upodobaniami. Amatorzy zwiedzania mogą wybierać między wspaniałymi zabytkami a nowoczesnymi muzeami. Osoby podążające za współczesnymi trendami mają szansę odwiedzić ciekawe restauracje i popularne miejsca spotkań w przestrzeni publicznej. Miłośnicy przyrody odpoczną w zielonych parkach i lasach, a rodzice znajdą placówki ze specjalną ofertą dla swoich pociech.

Warszawa dynamicznie się zmienia i pięknieje. To opinia wielu osób odwiedzających naszą stolicę, a są wśród nich ludzie w każdym wieku i przyjeżdżający z rozmaitych miejsc. Otwarte na turystów miasto przyciąga mnóstwem atrakcji.

 

DZIELNICA WISŁA

Nie ma drugiej takiej metropolii w Europie, która mogłaby pochwalić się dziką rzeką z lęgowiskami ptaków i pięknymi plażami. To raj dla amatorów różnych form aktywności. Mogą tutaj jeździć na rowerze, a zimową porą w rejonie prawego brzegu Wisły uprawiać nawet narciarstwo biegowe, albo pływać kajakiem, nowoczesną Barką (infoBarką Wisła) czy drewnianą szkutą Dar Mazowsza, wzorowaną na łodziach znanych z obrazów Canaletta (1721–1780).

Każda z wiślanych plaż jest nieco inna. Poniatówka, której nazwa pochodzi od pobliskiego najstarszego obecnie mostu Warszawy – Poniatowskiego, przypomina nadmorskie kurorty. Można tu wypożyczyć leżaki i wiklinowe kosze, pograć w siatkówkę lub piłkę nożną plażową, poćwiczyć w plenerowej siłowni. Miejscowy pawilon poza wypożyczaniem sprzętu sportowego organizuje wydarzenia o różnym charakterze. W tym roku w okolicy powstał plac zabaw inspirowany Wisłą.

Plaża przy Płycie Desantu znana jest nie tylko z klubów Cud nad Wisłą i Pomost 511. Organizowane są na niej również koncerty, spektakle i pokazy filmowe, a nawet zajęcia jogi. Od czerwca do września kameralna przystań Flota 511 oferuje rejsy tradycyjnymi drewnianymi łodziami. Znajdujący się w pobliżu kompleks profesjonalnych boisk do siatkówki plażowej (Monta Beach Volley Club) zaprasza do aktywnego spędzania czasu.

Niezmiernie malowniczym zakątkiem jest wkomponowana w zieleń plaża Saska Kępa. Są na niej miejsca do grillowania czy rozpalenia ogniska, plac zabaw dla dzieci i boisko do siatkówki. W sezonie pływa tutaj bezpłatny prom z Cypla Czerniakowskiego.

Odnowiony w ostatnich latach odcinek bulwarów wiślanych ciągnie się od mostu Gdańskiego do Świętokrzyskiego. Trasę tę można pokonać na rowerze wypożyczonym na jednej z samoobsługowych stacji Veturilo. Uwagę spacerowiczów zwracają rzeźby ryb występujących w rzece. Tutejsze Muzeum nad Wisłą organizuje atrakcyjne wystawy i koncerty. Nie brak też miejsc, gdzie można zjeść obiad lub spotkać się z przyjaciółmi. Koniecznie trzeba także wybrać się w rejs Darem Mazowsza połączony z lekcją edukacyjną lub popłynąć na drugi brzeg tramwajem wodnym. Jedną z największych atrakcji w tym rejonie jest Święto Wisły, które odbywa się we wrześniu na zakończenie sezonu letniego.

Nad rzeką, nieopodal mostu Świętokrzyskiego znajduje się Centrum Nauki Kopernik. Wzrok przyciąga nowoczesna bryła obiektu z ogrodem dachowym. Jego znakomita oferta, która obejmuje wystawy stałe i czasowe, warsztaty, koncerty, pokazy muzyczno-laserowe i projekcje prezentujące kosmos, skierowana jest do różnych grup wiekowych. Najmłodszych z pewnością zachwyci interaktywny pokaz Tam, gdzie żyły smoki w planetarium Niebo Kopernika. Ci, którzy marzyli o wyprawie na stację kosmiczną, mogą wczuć się w rolę kosmonauty, przymierzyć prawdziwy skafander astronauty, a nawet zaplanować własną prognozę pogody na wystawie Patrz: Ziemia.

Stąd niedaleko już do gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie (BUW-u), słynącego z przepięknych ogrodów dachowych. U podnóża skarpy wiślanej, w sąsiedztwie Starego Miasta znajduje się Multimedialny Park Fontann przyciągający turystów od maja do września atrakcyjnymi pokazami bazującymi na legendach warszawskich, odbywającymi się w piątkowe i sobotnie wieczory.

Na prawym brzegu Wisły wyróżnia się stadion PGE Narodowy. Wzniesiony na miejscu Stadionu Dziesięciolecia, jest areną największych wydarzeń sportowych, kulturalnych i biznesowych. Obiekt można zwiedzać z przewodnikiem jedną z tras turystycznych. Wśród nich znajdą coś dla siebie zarówno miłośnicy piłki nożnej i jej historii, jak i dzieci czy seniorzy. Zimą działają tu lodowiska. Wprowadzana w listopadzie oferta Zimowy Narodowy zawiera też wiele innych dodatkowych atrakcji. W jej ramach w zeszłym sezonie mieszkańcy Warszawy mogli skorzystać np. ze skateparku, 11-metrowej górki lodowej i boiska do curlingu. Była to już 5. edycja Zimowego Narodowego.

 

BarKa, pływająca klubokawiarnia zacumowana niedaleko mostu Świętokrzyskiego

© M. ST. WARSZAWA

 

ZWIEDZANIE ZE SMAKIEM

Stolica Polski przyciąga turystów swoją wyrafinowaną kuchnią, lokalnymi specjałami i znakomitymi autorskimi restauracjami. Dwie z tych ostatnich – „Atelier Amaro” i „Senses” – zostały odznaczone gwiazdkami Michelin. Według jednego z plebiscytów najpopularniejszymi warszawskimi przysmakami są pyzy z Bazaru Różyckiego i ciasto wuzetka, którego nazwa pochodzi od Trasy W-Z. Podczas wizyty w Warszawie trzeba spróbować słynnych pączków od Bliklego i równie popularnych wyrobów czekoladowych Wedla. Warto odwiedzić najstarszą pijalnię czekolady w Polsce – „Pijalnię Czekolady E. Wedel”, usytuowaną od 1894 r. w zabytkowej kamienicy przy ulicy Szpitalnej 8, a przy okazji zrobić zakupy w tutejszym sklepie. Niemal każdy warszawiak wie, że obecnie najlepsze pączki dostaniemy w Pracowni Cukierniczej „Zagoździński” przy Górczewskiej 15. Robi się je ręcznie, według starego, sprawdzonego przepisu Władysława Zagoździńskiego, który założył cukiernię w 1925 r.

Coraz popularniejsze są także targi śniadaniowe, odbywające się w weekend w kilku dzielnicach miasta. Towarzyszą im warsztaty kulinarne, muzyka na żywo, a nawet zajęcia fitness. Na miejscu można zaopatrzyć się w produkty spożywcze lub wziąć udział w degustacjach. W Warszawie organizuje się kilka festiwali kulinarnych. Do najpopularniejszych z nich należą z pewnością lokalna edycja wydarzenia Restaurant Week, Festiwal Czekolady i Słodyczy, Warszawski Festiwal Piwa czy jedne z najmłodszych – Festiwal Wódki i Zakąski oraz Warsaw Bubbles Day, czyli największa w Polsce degustacja win musujących: szampanów, prosecco, lambrusco, sektów i cav.

W ostatnim czasie w stolicy powstały też dwie nowe placówki prezentujące historię polskiej wódki i tradycję jej serwowania. Pierwsza z nich – Muzeum Wódki (www.muzeumwodki.pl) – znajduje się w sąsiedztwie Teatru Wielkiego przy placu Teatralnym (wejście od ulicy Canaletta). Można w niej oglądać powyżej 10 tys. eksponatów, w wielu przypadkach zupełnie wyjątkowych, pochodzących z ponad 180 wytwórni. Do prawdziwych perełek należą: nieotwarta butelka likieru ziołowego Altvater, wyprodukowanego ok. 1890 r. w fabryce Zygfryda Gesslera w Bielsku-Białej, kieliszek Napoleona Bonapartego, osobiste przedmioty Józefa Adama Baczewskiego (1829–1911), The Bar-Tender’s Guide Jerry’ego Thomasa z 1862 r., czyli oryginalne wydanie pierwszego na świecie podręcznika barmańskiego, czy książka z 1895 r. będąca kompendium wiedzy na temat produkcji wódek. W muzeum odbywa się zwiedzanie zakończone smakowaniem trunków oraz planuje się warsztaty, wykłady i zajęcia edukacyjne połączone z degustacją i modnym ostatnio food pairingiem, czyli łączeniem potraw z alkoholami. Obiekt sąsiaduje z barem „The Roots Bar & More” i restauracją „Elixir” (wyróżnioną w tegorocznej edycji czerwonego przewodnika Michelin Main Cities of Europe), wspólnie tworzą Dom Wódki (www.domwodki.pl).

W połowie czerwca również warszawska Praga Północ wzbogaciła się o nowoczesną, multimedialną placówkę. Na terenie rewitalizowanego Centrum Praskiego Koneser otwarto Muzeum Polskiej Wódki (www.muzeumpolskiejwodki.pl). Tę lokalizację wybrano nie bez powodu. To tutaj pod koniec XIX w. powstała Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser”, uchodząca za jedną z najbardziej znanych fabryk wódek na ziemiach polskich. Opracowane wówczas receptury nadal stosuje się w zakładach produkcyjnych. W muzeum znajduje się pięć galerii tematycznych oraz sala kinowa. Zwiedzanie zaczyna się od obejrzenia filmu o produkcji wódki w czasach PRL-u. Nowoczesne instalacje multimedialne doskonale komponują się z historycznymi, industrialnymi wnętrzami budynku. W ramach biletu wstępu (koszt 40 zł) można wziąć udział w degustacji trzech wódek. Po zwiedzaniu warto udać się do eleganckiego „Baru ¾”, restauracji „Zoni” lub „Pijalni Czekolady E. Wedel”. W przyszłym roku na terenie kompleksu zostanie otwarte centrum kulturalno-biznesowe.

 

MAGICZNA PRAGA

Leżąca na prawym brzegu Wisły historyczna Praga przyciąga niczym magnes turystów z całego świata. Do niedawna nieco zapomniana, obecnie jest centrum sztuki niezależnej, gdzie odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych, i miejscem, w którym artyści zakładają swoje atelier. Przez stulecia obszar ten był samodzielnym miastem. Do Warszawy został przyłączony dopiero u schyłku XVIII w. Zachowało się tutaj wiele ulic z oryginalną zabudową.

                Ta część stolicy zyskała nowe oblicze dzięki pracowniom artystycznym znanych twórców, galeriom sztuki, modnym pubom i klubom nocnym. Na terenie Michałowa (wschodniej części Szmulowizny) w starym zakładzie przy ulicy Otwockiej 14 przez kilkanaście lat (do 2016 r.) działało pierwsze prywatne Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny. Obecnie mieści się tu kompleks kulturalno-biznesowy Mała Warszawa Art & Business z dwiema salami koncertowymi, jedną konferencyjną, dwoma barami, przestrzenią wystawową i restauracją. W tym rejonie miasta znajdziemy także klimatyczne kawiarnie, bistra i inne lokale gastronomiczne oraz Muzeum Warszawskiej Pragi, usytuowane przy ulicy Targowej 50/52.

                Z Pragą związane są takie postacie jak Menachem Begin (1913–1992), polityk, późniejszy premier Izraela i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, czy Michał Bergson (1831–1919), przedsiębiorca, filantrop i działacz społeczny. Tutaj, przy ulicy Brzeskiej, mieli swoje pracownie prascy artyści, m.in. rzeźbiarze Zofia i Jan Kubiccy. Dziś przy Floriańskiej znajduje się butik i atelier projektantki mody Gosi Baczyńskiej. Na Pradze mieszkał też Jerzy Andrzejewski (1909–1983), znany m.in. z powieści Popiół i diament, czy Stefan Wiechecki, pseudonim Wiech (1896–1979), autor popularnych felietonów pisanych gwarą warszawską. W obecnym VIII Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława IV przy Jagiellońskiej 38 uczył się Janusz Korczak (1878 lub 1879–1942). Przy ulicy Ząbkowskiej urodził się w 1937 r. Wiesław Ochman, światowej sławy śpiewak operowy.

                Doprowadzenie drugiej linii metra do Dworca Wileńskiego, renowacje kolejnych kamienic i słynnej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser” sprawiły, że ta część Warszawy zaczęła cieszyć się rosnącą popularnością. Jedynym w swoim rodzaju miejscem był tu zawsze Bazar Różyckiego. Swoją nazwę zawdzięcza Julianowi Józefowi Różyckiemu (1834–1919), znanemu farmaceucie i społecznikowi, który zakupił kilka posesji i budynków w tej okolicy (przy ulicach Targowej, Ząbkowskiej i Brzeskiej) i przeznaczył je w 1901 r. na targowisko. Przez lata bazar ten kojarzył się z praskim folklorem, swoistym humorem i dowcipem warszawskim, a śpiewane na nim piosenki trafiały na sceny kabaretów i do filmów. Sprzedawane tutaj flaki i pyzy są jednym z przysmaków charakterystycznych dla kuchni stolicy.

                Jedną z najbardziej klimatycznych ulic Pragi jest Mała. Ponieważ jej przedwojenna zabudowa zachowała się niemal w całości, kręcono na niej sceny do takich filmów jak Pianista Romana Polańskiego, Korczak Andrzeja Wajdy, Dziewczęta z Nowolipek Barbary Sass i Cafe pod Minogą Bronisława Broka. Do rejestru zabytków trafiły Park Praski i Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie, który w 2018 r. świętuje swoje 90. urodziny. Na terenie zoo znajduje się willa Żabińskich, gdzie w czasie okupacji Jan Żabiński i jego żona Antonina ukrywali zbiegłych z getta Żydów. Obecnie można w niej posłuchać koncertów fortepianowych i prelekcji historycznych.

 

OGRODY I REZYDENCJE

Wzdłuż Traktu Królewskiego, łączącego Stare Miasto z zespołem pałacowo-parkowym w Wilanowie, wznoszą się jedne z najpiękniejszych zabytków stolicy. Wśród nich warto wymienić Zamek Królewski, liczne pałace, kamienice i świątynie, a także Łazienki Królewskie. Letnia rezydencja ostatniego króla Polski – Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798) – urzeka architekturą z XVIII i XIX w. Klasycystyczny pałac Na Wodzie zachwyca nie tylko pięknym wystrojem, ale również galerią obrazów. To w nim odbywały się słynne obiady czwartkowe. Turyści chętnie odwiedzają też Pałac Myślewicki, Królewską Galerię Rzeźby w Starej Oranżerii, teatr na wyspie (Amfiteatr) i Ogród Chiński.

        W maju 2018 r. Łazienki Królewskie wzbogaciły się o 100 róż damasceńskich, które Ambasada Republiki Bułgarii podarowała im z okazji stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Tutaj także znajduje się jeden z symboli stolicy – secesyjny pomnik Fryderyka Chopina. Od blisko 60 lat odbywają się pod nim koncerty chopinowskie (organizowane w 2018 r. od połowy maja do końca września w każdą niedzielę o godzinach 12.00 i 16.00).

        Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie jest jednym z czterech obiektów w Polsce, które zalicza się do muzeów-rezydencji królewskich, obok zamków królewskich w Warszawie i Krakowie oraz Łazienek Królewskich. Swój przepych zespół pałacowo-parkowy zawdzięcza królowi Janowi III Sobieskiemu (1629–1696) oraz politykowi i wielkiemu miłośnikowi sztuki Stanisławowi Kostce Potockiemu (1755–1821). Ten ostatni zgromadził dzieła sztuki z różnych stron świata i epok, a kolekcję udostępnił publiczności. Pałac w Wilanowie, perła architektury barokowej, często bywa porównywany do królewskiej rezydencji we francuskim Wersalu.

              

DIALOG MIĘDZY KULTURAMI

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN to jedna z najnowocześniejszych placówek muzealnych na świecie i jedna z najciekawszych w Warszawie. Zostało docenione nagrodą European Museum Academy (EMA) i tytułem Europejskiego Muzeum Roku 2016. Miejsce przyciąga niekonwencjonalną architekturą i interesującą ofertą kulturalno-edukacyjną przeznaczoną dla różnych grup wiekowych i kulturowych. Warto nadmienić, że za program edukacyjny Żydowskie dziedzictwo kulturowe (realizowany w latach 2013–2017) muzeum zdobyło w minionym roku prestiżową nagrodę Unii Europejskiej Europa Nostra uznawaną za odpowiednik Nagrody Nobla w dziedzinie dziedzictwa kulturowego.

Budynek POLIN-u znajduje się w symbolicznym miejscu – naprzeciw Pomnika Bohaterów Getta, w sercu przedwojennej Warszawy. Tutaj skupiało się niegdyś życie diaspory żydowskiej. Duże wrażenie robi już monumentalny hol główny. Gmach zaprojektowała fińska pracownia architektoniczna Lahdelma & Mahlamäki. Projekt wybrano w drodze międzynarodowego konkursu spośród blisko 100 zgłoszeń.

Muzeum jest w pełni dostępne dla niepełnosprawnych. Bezpłatnie można skorzystać z opieki asystenta posługującego się językiem migowym oraz pomocy z audiodeskrypcją dla osób niewidomych i słabowidzących. Wystawa stała przedstawia tysiącletnią historię Żydów na ziemiach Polski, ich wkład w kształtowanie losów kraju, kultury i społeczeństwa polskiego. Na powierzchni niemal 4 tys. m2 znajduje się osiem interaktywnych galerii. Do najcenniejszych eksponatów należą moneta bita w Polsce w XIII stuleciu, książki z drukarni żydowskich sprzed 400 lat czy dach drewnianej synagogi z Gwoźdźca. Duże wrażenie robi galeria Ulica, którą usytuowano w miejscu, gdzie przed II wojną światową była ulica Ludwika Zamenhofa – arteria zamieszkałej głównie przez Żydów dzielnicy północnej (nalewkowsko-muranowskiej).

Jako pierwsza w Polsce placówka tego typu muzeum udostępnia wirtualne spacery i wystawy tematyczne. POLIN bierze czynny udział w imprezach muzycznych o światowej renomie, takich jak Festiwal Warszawa Singera, Nowa Muzyka Żydowska, Festiwal Muzyki Filmowej Krzysztofa Komedy (FMFKK) i wielu innych. Do ważnych wydarzeń integrujących mieszkańców stolicy (i nie tylko!) należy też akcja społeczno-edukacyjna „Żonkile”, przeprowadzana z okazji kolejnych rocznic powstania w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 r. Muzeum jest organizatorem wielu wystaw czasowych (aktualna – Obcy w domu. Wokół Marca ’68 – będzie czynna do 24 września 2018 r.), sympozjów naukowych, prelekcji, a także spektakli teatralnych, koncertów i pokazów filmowych z udziałem znanych twórców.

 

Łoś europejski będący symbolem Kampinosu

© KAMPINOSKI PARK NARODOWY/M. SZAJOWSKI

 

ZIELONE UZDROWISKO

W okolicy południowej granicy stolicy leży 17-tysięczny Konstancin-Jeziorna. Jedyne na Mazowszu uzdrowisko zachwyca zielenią, nadwiślańskimi krajobrazami i pięknymi zabytkowymi willami i przyciąga tężnią solankową – naturalnym inhalatorium znajdującym się w Parku Zdrojowym. To znakomite miejsce dla osób chcących odpocząć od zgiełku miasta, amatorów turystyki aktywnej, poszukiwaczy perełek architektury oraz miłośników sztuki, historii i wciąż dzikiej przyrody.

U schyłku XIX stulecia hrabia Witold Skórzewski (1864–1912), wraz ze stryjem Władysławem Mielżyńskim, ze względu na korzystne położenie i mikroklimat oraz występujące w tym rejonie naturalne bogactwa stworzył miejscowość o charakterze wypoczynkowym i kuracyjnym, którą nazwał na cześć swojej matki. W 1917 r. Konstancin uzyskał status uzdrowiska. Impulsem do jego dalszego rozwoju było odkrycie w latach 60. XX w. złóż leczniczej solanki, którą wydobywa się tu do dziś. W Parku Zdrojowym powstała tężnia – seanse w niej wpływają dobroczynnie na układ oddechowy, nerwowy i odpornościowy. Klimat miasta sprzyja profilaktyce wielu chorób, m.in. kardiologicznych i laryngologicznych. Uzdrowisko słynie też z wyspecjalizowanych zakładów rehabilitacyjnych, z których korzystają osoby ze schorzeniami narządu ruchu mającymi podłoże neurologiczne oraz pacjenci niepełnosprawni ruchowo.

Niewątpliwym atutem Konstancina-Jeziorny jest położenie w otoczeniu sześciu rezerwatów przyrody i lasów. W jego rejonie można odwiedzić Rezerwat przyrody Wyspy Zawadowskie lub jedną ze ścieżek rowerowych udać się do Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, a dalej do Góry Kalwarii czy Czerska z gotyckim zamkiem książąt mazowieckich z przełomu XIV i XV w.

Charakter okolicy nadaje Wisła ze swoim bogactwem flory i fauny. W tym miejscu znajduje się historyczny podwarszawski mikroregion etnograficzny zwany Urzeczem (w gwarze Łurzycami, Urzycami), rozciągający się po obydwu brzegach rzeki. Wyróżnia się on strojami z haftem wilanowskim, własnymi przysmakami i zwyczajami. Aby lepiej go poznać, warto wybrać się na majowy Flis Festiwal w Gassach lub Zielone Świątki na Urzeczu, w czasie których na Wiśle pojawiają się ukwiecone drewniane łodzie.

Okolice uzdrowiska są idealne do uprawiania turystyki aktywnej. Można je przemierzać pieszo z kijkami do nordic walkingu lub na rowerze. Kajakiem spłyniemy po malowniczej rzece Jeziorce (66,3 km długości), a w trakcie wycieczki szlakiem ornitologicznym przyjrzymy się życiu ptaków. W rejonie Urzecza leżą poza tym urokliwe wsie, np. Ciszyca, Gassy, Czernidła, Cieciszew, Obory czy Piaski.

W Konstancinie-Jeziornie warto też zajrzeć do jednej ze stylowych willi, takich jak Villa La Fleur, prywatne muzeum z dziełami sztuki École de Paris, lub poszukać śladów XVIII-wiecznej Królewskiej Fabryki Papieru. Koniecznie trzeba również wybrać się na jedną z tutejszych imprez. Najpopularniejsze są Dni Konstancina (czerwiec), koncerty Letniego Sezonu Artystycznego (wakacyjne niedziele), Jazz Zdrój Festiwal upamiętniający Louisa Armstronga (lipiec) i Festiwal Otwarte Ogrody (w tym roku zaplanowany na 8–9 września), w czasie którego konstancińskie wille zapraszają w swoje gościnne progi.

 

Zespół ludowy URZECZEni w czasie imprezy Zielone Świątki na Urzeczu

© JAKUB CHMIELEWSKI

 

MARKA KAMPINOS

Warszawa graniczy z Kampinoskim Parkiem Narodowym (KPN) uznanym przez UNESCO za rezerwat biosfery. To nie tylko jeden z najpiękniejszych i najcenniejszych obszarów leśnych Mazowsza, ale także miejsce atrakcyjne turystycznie, związane z wielkimi wydarzeniami historycznymi, ważne pod względem kulturowym i przyrodniczym. Znajdująca się na obrzeżach parku baza noclegowa i rekreacyjna stwarza znakomite warunki do spędzenia czasu z dala od miejskiego gwaru.

        Te atuty pozwoliły stworzyć w 2017 r. rozpoznawalną markę o wysokiej jakości pod nazwą Misja Kampinos. Jej celem jest promocja produktów i usług związanych z regionem, nawiązujących do jego tradycji i kultury, oferowanych przez twórców, przedsiębiorców i samorządy reprezentujące gminy z obszaru KPN i jego okolic. To duża szansa na ożywienie ruchu turystycznego, ściągnięcie nowych inwestorów oraz rozwój lokalnej społeczności. Skorzysta na tym też sam park, który odwiedza rocznie ponad milion turystów. Logo marki przedstawia łosia, symbol Kampinosu. W założeniu jest to znak wysokiej jakości usług i produktów, który przyznawany będzie w formie certyfikatu miejscowym przedsiębiorcom i specjałom kulinarnym, ale również organizatorom i pomysłodawcom wydarzeń edukacyjnych, kulturalnych czy historycznych.

        Kolejnym krokiem rozwoju tej lokalnej marki ma być połączenie produktów turystycznych poprzez stworzenie kompleksowej oferty przeznaczonej dla mieszkańców Warszawy i całego Mazowsza, a także osób odwiedzających obszar kampinoski. Wśród obecnie realizowanych projektów Misji Kampinos znajdują się: przewodnik, w którym przedsiębiorcy prezentują usługi turystyczne i kulturalne, udział w targach turystycznych, przygotowanie strategii rozwoju i promocji marki, jak również produktów i usług z nią związanych. W ich ramach powstają spoty reklamowe i filmy, działania promocyjne obejmują też media społecznościowe, np. serwisy Facebook i Instagram (profil Pokochaj Kampinos). Dużym ułatwieniem ma być system z pełną bazą atrakcji turystycznych i kulturalnych, dzięki któremu na te wybrane będzie można kupić jeden bilet.

 

PUSZCZA POD MIASTEM

Kampinoski Park Narodowy, utworzony w 1959 r., zachwyca niezwykłymi krajobrazami. W bliskiej odległości od stolicy możemy podziwiać mnóstwo roślin chronionych i bogatą faunę. Zdarza się, że w czasie spaceru leśnymi ścieżkami turyści spotykają tu łosia – symbol KPN, sarny czy jelenie. Na tym obszarze występuje kilkanaście tysięcy gatunków zwierząt, wśród nich są m.in. bobry, borsuki, rysie, dziki, żurawie, a nawet wilki. Na terenie parku wyznaczono 22 obszary ochrony ścisłej, a 156 tutejszych drzew to pomniki przyrody. Osobliwość KPN stanowi słynny zbiornik Mokre Łąki, zamieszkany przez wiele ptaków, ssaków i płazów.

Puszcza Kampinoska to raj dla aktywnych turystów. Można ją zwiedzać pieszo, na rowerze, a nawet konno. W Sowiej Woli nad malowniczym stawem leży wiejska posiadłość Bobrowy Staw. Znajduje się w niej nowoczesna stajnia i komfortowy pensjonat dla koni, a także panują idealne warunki do wypoczynku i profesjonalnego treningu jeździeckiego. Na terenie Kampinosu wytyczono ok. 360 km pieszych szlaków turystycznych oraz 200 km tras rowerowych dostępnych przez cały rok. Jest tu dziesięć ścieżek dydaktycznych, w tym najsłynniejsza z nich, nazwana Skrajem Puszczy (ok. 4 km długości). Na turystów czekają znakomita infrastruktura turystyczna i świetnie przygotowane polany wypoczynkowe (do najbardziej popularnych należą Opaleń, Jakubów, Pociecha i Sieraków). Na tych ostatnich można spokojnie odpocząć, a nawet rozpalić ognisko lub grilla w specjalnie przygotowanych miejscach.

Zanim jednak wyruszymy na podbój Kampinosu, warto wstąpić do Centrum Edukacji KPN w Izabelinie, które wprowadzi nas w świat starej puszczy. W trakcie spaceru po lesie szlakiem edukacyjnym Puszczańską Ścieżką do Leśnego Ogródka Botanicznego (pętla o długości 3,5 km) nauczymy się z kolei rozpoznawać ślady dzikich zwierząt. Ten niezwykły obszar przybliżają również Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny w Granicy z Muzeum Puszczy Kampinoskiej i skansenem budownictwa puszczańskiego z Zagrodą Widymajera, Zagrodą Wiejcką i Chatą Kampinoską.

Miłośnicy historii Polski powinni koniecznie odwiedzić multimedialne Muzeum – Miejsce Pamięci Palmiry, które gromadzi i udostępnia zbiory związane z II wojną światową. Okoliczne lasy pamiętają czasy nie tylko tego tragicznego okresu w dziejach naszego globu, ale i powstania styczniowego. Na cmentarzu w Palmirach pochowani są m.in. wiceprezydent Warszawy Jan Pohoski i mistrz olimpijski z Los Angeles w biegu na 10 tys. m Janusz Kusociński.

 

ATRAKCJE WOKÓŁ PARKU

Melomani i wielbiciele twórczości Fryderyka Chopina z pewnością nie przegapią okazji, żeby wybrać się do Żelazowej Woli koło Sochaczewa, gdzie w 1810 r. przyszedł na świat słynny kompozytor i pianista. Dom Urodzenia Fryderyka Chopina otacza park krajobrazowy nad rzeką Utratą zaprojektowany w latach 30. XX w., zaliczający się dziś do czołowych realizacji prezentujących modernistyczne tendencje w projektowaniu ogrodów w Polsce. W sezonie letnim można tu posłuchać koncertów w wykonaniu wybitnych pianistów. Recitale chopinowskie odbywają się w soboty i niedziele o godzinie 12.00 i 15.00. Sezon koncertowy trwa od maja do końca września. Dojazd do Żelazowej Woli ze stolicy ułatwia karnet ChopinPASS. Obejmuje on bezpośredni transport komfortowym minibusem z centrum Warszawy (odjazd spod Pałacu Kultury i Nauki, przy Informacji Turystycznej od strony ulicy Emilii Plater), bilet wstępu do dworku i parku. W drodze powrotnej możemy zajechać do Brochowa nad Bzurą, gdzie znajduje się jeden z niewielu w Polsce kościołów obronnych. W tej właśnie świątyni był chrzczony Fryderyk Chopin.

Okolice północnej części Kampinosu zainteresują zapewne miłośników militariów. Niespełna 30 km od Warszawy, u zbiegu Wisły i Narwi, usytuowany jest najdłuższy (2250 m) w Europie budynek – Cytadela Twierdzy Modlin. W czasie pokoju mieszkało tutaj do 20 tys. ludzi, a podczas działań wojennych mogło przebywać nawet 60–100 tys.! Wybitne walory obronne tego miejsca docenił już król Szwecji Karol X Gustaw (1622–1660) w czasie potopu szwedzkiego, dlatego jego wojska zbudowały tu w 1655 r. ufortyfikowany obóz. Wzniesiona z rozkazu Napoleona Bonapartego, rozbudowywana i modernizowana przez Rosjan forteca odegrała ważną rolę w historii Polski. Twierdza Modlin wsławiła się długotrwałym stawianiem oporu podczas rosyjskiego oblężenia w 1813 r. oraz heroiczną obroną we wrześniu 1939 r. Tym wydarzeniom zostanie poświęcona multimedialna wystawa.

Część twierdzy udostępniono do zwiedzania. Największą z jej atrakcji jest Garnizon Modlin, czyli teren wokół koszarów obronnych z tarasem widokowym na Wieży Tatarskiej (Czerwonej), oraz Front Księcia Warszawskiego z podziemiami. Ciekawostkę stanowi przeznaczona dla dzieci trasa białej niedźwiedzicy z armii polskiej – Baśki Murmańskiej, która salutowała nawet przed marszałkiem Józefem Piłsudskim. Aby poczuć atmosferę twierdzy sprzed lat, warto wziąć udział w jednej z imprez rekonstrukcyjnych. Do najpopularniejszych należą planowana na 15 września 2018 r. inscenizacja obrony z 1939 r. oraz rekonstrukcja oblężenia z 1813 r. (odbywa się raz na 5 lat we wrześniu).

W Kampinoskim Parku Narodowym znajduje się Park Rozrywki Julinek, usytuowany na terenie dawnej bazy cyrkowej. To znakomite miejsce do zorganizowania imprezy rodzinnej, spotkania integracyjnego lub biznesowego. Równie dobrze bawią się tutaj dorośli, jak i dzieci. W jednym z największych parków linowych w Polsce (o nazwie Podniebny Cyrk) na ośmiu trasach o różnym stopniu trudności, liczących w sumie 1,1 tys. m, pokonuje się aż 138 przeszkód. Znakomita zabawa czeka gości Krainy Dmuchańców z trampoliną Eurobangee, torami przeszkód, tunelem i olbrzymią, 30-metrową wodną zjeżdżalnią Hippo Slide. Na terenie parku znajduje się też 18-dołkowe pole do minigolfa czy ekologiczny plac zabaw z 20-metrową minityrolką i ogromną poduchą do skakania.

Kto chce posłuchać odgłosów puszczy, może zatrzymać się na nocleg w 3-gwiazdkowym Hotelu Julinek z cyrkowymi elementami wystroju lub na polu namiotowo-kempingowym. Poza tym są tu również punkty gastronomiczne i restauracja „Foccacia Pop-Up”, oferujące dania kuchni polskiej i włoskiej. Aktywni turyści mają do dyspozycji wypożyczalnię rowerów i sprzętu sportowego: kijków do nordic walkingu, a zimą także nart biegowych. Park Rozrywki Julinek jest dogodnym punktem do wyruszenia na spacery i wycieczki po urokliwej okolicy.

 

Wydanie Lato 2018

Artykuły wybrane losowo

Turystyka rowerowa wkręca Polaków

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Dziś coraz więcej czasu spędzamy bez ruchu: przed ekranem komputera, telewizora, w samochodzie, pociągu, samolocie. Nowinki technologiczne sprawiają, że cały świat jest dla nas niemal na wyciągnięcie ręki, ale nasze ciało wciąż domaga się tej samej troski, co zawsze. Chyba dlatego chętniej niż kiedyś interesujemy się różnymi rodzajami turystyki aktywnej, w tym jednym z jej najprostszych i najprzyjemniejszych typów, czyli wycieczkami rowerowymi, na które może wybrać się każdy, czy to stary, czy to młody, i nie potrzebuje do tego żadnych uprawnień ani specjalnych umiejętności. Jazda na rowerze nie tylko poprawia ogólną kondycję fizyczną i wydolność organizmu, lecz także pomaga zrzucić zbędne kilogramy oraz podnosi poziom endorfin, zwanych hormonami szczęścia. Jeśli zwykłą przejażdżkę urozmaicimy oglądaniem pięknych krajobrazów, zwiedzaniem zabytków i poznawaniem nowych miejsc, to mamy już przepis na wyjątkowo zdrowy wypoczynek. >>

Więcej…

Chile – kraina różnorodności

MAGDALENA BARTCZAK

 

<< Bezkresne pustynie, gigantyczne solniska, bujne lasy, potężne góry, ogromne wulkany i lodowce, rozległe winnice oraz wybrzeże ciągnące się przez kilka tysięcy kilometrów to tylko część atrakcji, które ma do zaoferowania Chile. Trudno się dziwić, że trafiło na sam szczyt listy krajów polecanych do zobaczenia w 2018 r. według słynnego wydawnictwa Lonely Planet. Swoimi niesamowitymi krajobrazami zachwyci nawet najbardziej doświadczonych i wymagających podróżników. >>

 

Pustynna Dolina Księżyca, 13 km na zachód od miasteczka San Pedro de Atacama

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

Położone na zachodnich krańcach Ameryki Południowej Chile jest pod wieloma względami wyjątkowe. Szczególną uwagę zwraca już niezmiernie długim i wąskim kształtem swojego terytorium, które rozciąga się wzdłuż brzegu Pacyfiku. Wybrzeże kraju ma niemal 4,3 tys. km długości (z wszystkimi chilijskimi wyspami, w liczbie ok. 3 tys., aż ponad 6,4 tys. km), czyli mniej więcej tyle, ile wynosi odległość między Polską i Afryką Środkową. W najszerszym miejscu granicę wschodnią od zachodniej dzieli zaledwie 445 km (na wysokości Cieśniny Magellana), a w najwęższym – 90 km (między Punta Amolanas i Paso de la Casa de Piedra w regionie Coquimbo).

Znakiem charakterystycznym Chile jest też jego odizolowanie od reszty świata. Warunki geograficzne sprawiają, że wydaje się ono dość niedostępną krainą: od północy oddzieloną bezkresnymi pustynnymi przestrzeniami, a na południu zakończoną fiordami i lodowcami. Na wschodzie wznosi się najdłuższy system górski na ziemi (ciągnący się na odcinku aż 7 tys. km!) – Andy, wybrzeże na zachodzie oblewają z kolei wody Pacyfiku, największego oceanu naszego globu. To wszystko sprawia, że Chile często określa się mianem wyspy, a sami Chilijczycy nierzadko przyznają, że czują się zupełnie inni niż pozostali mieszkańcy kontynentu.

 

SKARBIEC ROZMAITOŚCI

Największy walor tego kraju stanowi jego różnorodność, przejawiająca się m.in. w urozmaiconych krajobrazach. W granicach Chile wyróżnia się wiele formacji roślinnych charakterystycznych dla konkretnych regionów, np. pustyń, terenów wysokogórskich, obszarów nizinnych, fiordów czy południowych wysp pokrytych wiecznym lodem. Znajdują się tu także różne strefy klimatyczne. Na północy panuje klimat zwrotnikowy wybitnie suchy, w środkowej części – podzwrotnikowy i umiarkowany, a na najdalszych krańcach – subpolarny. Poza tym choć znaczne różnice w poziomie życia mieszkańców są typową cechą wielu państw Ameryki Łacińskiej, to w Chile kontrast między światem nielicznych bogatych obywateli i codzienną rzeczywistością dużo większej społeczności ludzi biedniejszych wydał mi się wyjątkowo ogromny. Szczególnie wyraźnie tę sytuację daje się zaobserwować w stolicy, niemal 6,5-milionowym Santiago (Santiago de Chile).

        Sercem miasta jest Plaza Baquedano (dawniej Plaza Italia) z pomnikiem XIX-wiecznego generała Manuela Baquedano. Od placu odchodzi długa aleja nosząca imię Bernarda O’Higginsa (1778–1842), przywódcy powstania, w wyniku którego kraj w lutym 1818 r. uzyskał niepodległość od Hiszpanii. W okolicy mieści się Lastarria, dzielnica pełna uliczek, kawiarni, galerii i stoisk ulicznych, przyciągająca turystów piękną architekturą modernistyczną. Do rozpowszechnienia tego stylu w budownictwie w Chile przyczynił się m.in. Luciano Kulczewski (1896–1972), chilijski architekt o polskich korzeniach, który zaprojektował wiele domów w centrum stolicy, również w tym rejonie. Pod względem atmosfery i urody Lastarria konkuruje z położoną po drugiej stronie rzeki Mapocho dzielnicą Bellavista, wieczorami tętniącą życiem za sprawą licznych barów i restauracji. Leży ona u podnóży wznoszącego się nad miastem Wzgórza św. Krzysztofa (Cerro San Cristóbal), które Hiszpanie nazwali tak na cześć patrona podróżnych. Na liczącą 880 m n.p.m. górę można wejść pieszo albo wjechać samochodem, mikrobusem czy rowerem. Najwięcej wrażeń dostarcza jednak wjazd specjalną windą przypominającą stary tramwaj (funicular) bądź kolejką linową (teleférico).

        Dla odmiany serce najstarszej części stolicy stanowi Plaza de Armas, plac wytyczony przez Pedra de Gamboę (1512–1552) na rozkaz Pedra de Valdivii (1497–1553), hiszpańskiego konkwistadora, który w lutym 1541 r. założył miasto, nadając mu nazwę Santiago de la Nueva Extremadura. Przez wieki odbywały się tu parady wojskowe, procesje religijne, a nawet publiczne egzekucje. Dziś na placu kwitnie życie towarzyskie: znajdziemy na nim wiele kawiarni i barów szybkiej obsługi, w których warto spróbować m.in. chilijskiego hot doga completo italiano, składającego się z parówki z majonezem, keczupem i awokado i z tego względu przywodzącego na myśl układ kolorów na włoskiej fladze. Poza tym kilka razy w tygodniu organizuje się tutaj koncerty, a stojące wokół stoliki często są zajęte przez mężczyzn rozgrywających partie szachowe. Nad środkową częścią placu góruje pomnik Pedra de Valdivii na koniu, na zachodzie z kolei wznosi się monumentalna Katedra Metropolitalna (Catedral Metropolitana de Santiago), która dzisiejszy neoklasycystyczny wygląd otrzymała pod koniec XIX stulecia. Autorami jej ostatnich projektów byli włoscy architekci Joaquín Toesca (1745–1799) i Ignacio Cremonesi (1862–1937). Ten pierwszy zaprojektował również mieszczącą się niedaleko La Monedę (Palacio de La Moneda), budynek pałacu prezydenckiego o nazwie pochodzącej od znajdującej się tu wcześniej mennicy.

 

BURZLIWA HISTORIA

Palacio de La Moneda uległ zniszczeniu podczas wojskowego zamachu stanu z 11 września 1973 r., mającego na celu odsunięcie od władzy prezydenta Salvadora Allende (1908–1973). Większość gmachu została wówczas zbombardowana i ostrzelana, a prezydent popełnił samobójstwo. Do władzy doszła junta wojskowa z generałem Augustem Pinochetem (1915–2006) na czele, który przez kolejnych niemal 17 lat sprawował dyktatorskie rządy. Były one naznaczone brutalnym rozprawianiem się z przeciwnikami politycznymi i osobami wspierającymi Allende – wtrącano podejrzanych do więzień i torturowano ich, a także porywano, w wyniku czego ginęli bez śladu. Te czarne karty historii kraju prezentuje m.in. Muzeum Pamięci i Praw Człowieka (Museo de la Memoria y los Derechos Humanos), wprowadzające w czasy junty od pierwszych godzin przewrotu wojskowego po zorganizowany w październiku 1988 r. plebiscyt umożliwiający wybory i stopniowy powrót demokracji. Placówka znajduje się w gminie Quinta Normal w północno-zachodniej części Santiago, którą w większości wypełnia kolorowa zabudowa kolonialna (zwłaszcza tutejszą dzielnicę Yungay).

        Przeciwieństwem tych miejsc o typowo latynoamerykańskim stylu jest nowoczesna dzielnica El Golf w północno-wschodniej gminie Las Condes, stanowiąca centrum finansowe, handlowe i turystyczne, nieoficjalnie określana Sanhattanem. Jej najbardziej charakterystyczny obiekt to Gran Torre Santiago w kompleksie Costanera Center – najwyższy budynek Ameryki Łacińskiej, liczący 64 kondygnacje i mierzący 300 m wysokości, zaprojektowany przez argentyńskiego architekta Césara Pelliego, mającego w swoim dorobku np. Petronas Towers w Kuala Lumpur w Malezji i Carnegie Hall Tower w Nowym Jorku. Wieżowiec, podobnie jak zabudowa wielu chilijskich miast, jest odporny na wstrząsy, które zdarzają się w tym kraju niezwykle często. Właśnie w Chile zanotowano najsilniejsze pod względem magnitudy udokumentowane trzęsienie ziemi w historii – o sile 9,5 stopnia w skali Richtera. Nawiedziło ono w maju 1960 r. Valdivię i było tak potężne, że większość miasta uległa zniszczeniu, a w niektórych miejscach rozstąpiła się ziemia. Odtąd tutejsi architekci zaczęli projektować budynki odporniejsze na wstrząsy, znacznie wytrzymalsze niż w innych częściach świata. Stabilność ich konstrukcji potwierdzają m.in. efekty ostatniego potężnego trzęsienia o sile 8,8 stopnia w skali Richtera, które dotknęło kraj w lutym 2010 r. Pozostawiło ono po sobie mniej zniszczeń, niż początkowo oczekiwano, a strzelista Gran Torre Santiago, jak wspominają miejscowi, tylko nieznacznie tańczyła w powietrzu.

 

CHILIJSKIE SMAKI

Chilijczycy wydają się przyzwyczajeni zarówno do trzęsień ziemi, jak i wielu innych kataklizmów, a jednym z przejawów ich dystansu do tego typu wydarzeń jest m.in. fakt, że nazwę terremoto (czyli „trzęsienie ziemi”) nadali jednemu ze swoich tradycyjnych koktajli – mieszance słodkiego białego wina z lodami ananasowymi, gorzką wódką żołądkową typu fernet lub korzenno-ziołowym likierem amargo i grenadyną. Jeśli mowa o alkoholu, to warto wspomnieć, że do specjałów Chile należy właśnie wino, odznaczające się wysoką jakością i eksportowane na cały świat. Jak głosi legenda, jego produkcję zaczęli rozwijać już w latach 40. XVI w. hiszpańscy kolonizatorzy uprawiający tu winorośl wyhodowaną z pestek z rodzynek przywiezionych z ojczyzny. Na dobre jednak przemysł winiarski upowszechnił się w drugiej połowie XIX stulecia dzięki Francuzom, którzy sprowadzili na kontynent swoje szczepy. Z tego względu za jedne z najpopularniejszych i najsmaczniejszych gatunków chilijskiego wina uchodzą te wytwarzane z odmian cabernet sauvignon, merlot, sauvignon blanc oraz carménère (wprowadzonych do plantacji przez przybyszów z regionu Bordeaux). Co najważniejsze, francuskie szczepy trafiły w Chile na bardzo żyzne gleby. Dolina Środkowochilijska (Valle Central) charakteryzuje się idealnymi do uprawy winogron ziemiami i przyjaznym śródziemnomorskim klimatem. Można się o tym przekonać podczas odwiedzin w licznych winnicach położonych w okolicy stolicy, np. w założonej w 1883 r., słynnej Concha y Toro w Pirque (ponad 20 km od centrum Santiago) – to największy producent i eksporter wina nie tylko w kraju, ale i całej Ameryce Łacińskiej. Jeszcze bardziej malowniczo prezentują się winnice w dolinie Colchagua i Casablanca. Warto do nich zajrzeć nie tylko wtedy, gdy chcemy wybrać się na degustację lub planujemy zakupy szlachetnych trunków, lecz również w przypadku wyprawy na wybrzeże – wiele z nich leży po drodze z Santiago nad ocean.

 

W PORCIE

Miastem, którego nie można ominąć w trakcie pobytu nad Oceanem Spokojnym, jest portowe Valparaíso, położone malowniczo na kilkudziesięciu wzgórzach. W czasach swojej świetności było jednym z największych portów Ameryki Południowej i ze względu na bogactwo i urodę nosiło dumne miano Perły Pacyfiku. Choć dziś okres bycia gospodarczą potęgą ma już za sobą, to wciąż cieszy się opinią najbarwniejszego, najpiękniejszego i najciekawszego miasta w Chile. Zanurzone w dekadenckiej atmosferze Valpo, jak czule mówią o nim Chilijczycy, znane jest z tego, że oddycha sztuką i przyciąga artystów z całego świata. Pomieszkiwał w nim m.in. słynny chilijski poeta i noblista Pablo Neruda (1904–1973). W należącym do niego domu na wzgórzu Florida – La Sebastianie – mieści się obecnie jego muzeum. Właśnie w Valparaíso znajduje się też najsłynniejsza w kraju akademia sztuk pięknych – Instituto de Arte de la Pontificia Universidad Católica (PUCV), której studenci i absolwenci od lat ozdabiają pracami tutejszą XIX- i XX-wieczną zabudowę. W 1992 r. powstało oficjalnie nietypowe Muzeum pod Gołym Niebem (Museo a Cielo Abierto de Valparaíso). Jego początki sięgają jednak tak naprawdę 1969 r. W trakcie spaceru stromymi uliczkami biegnącymi po zboczach wzgórza Bellavista można oglądać 20 ogromnych, barwnych murali. To bezpłatne muzeum stało się wizytówką nie tylko Valparaíso, ale również całego Chile i rozkochanej w sztuce ulicznej Ameryki Południowej.

        Oprócz tego w mieście, szczególnie w jego portowej części, znajdziemy wiele świetnych restauracji, w których podaje się dania chilijskiej kuchni, słynącej ze znakomitych owoców morza i ryb, m.in. miecznika, tuńczyka, dorsza, soli, morszczuka, węgorza i wysokiej jakości łososia. Jedną z tradycyjnych potraw kraju jest paila marina, czyli zupa przygotowywana na bazie ryb i owoców morza, z odrobiną białego wina. Inną popularną zupę stanowi cazuela,przyrządzana z rosołu gotowanego na mięsie, z dodatkiem ziemniaków, dyni, kukurydzy i papryki. Do typowych chilijskich dań należy także pastel de choclo – „ciasto z kukurydzy” i mielonego mięsa, przełożonego jajkami i oliwkami. Popularnością cieszą się też inne potrawy mięsne, przygotowywane głównie z wołowiny, a prawdziwą świętością i sportem narodowym jest w Chile asado, czyli grill, który organizuje się przy każdej możliwej okazji i o każdej porze dnia lub nocy.

Wycieczki łodziami po jeziorze San Rafael wyruszają z Puerto Chacabuco i Puerto Montt

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

WYSPA NA OCEANIE

Podróżników może zdziwić, że w tym samym regionie administracyjnym kraju co portowe Valparaíso leży oddalona tysiące kilometrów od chilijskiego wybrzeża Wyspa Wielkanocna (Isla de Pascua). Pod względem geograficznym jest ona częścią Polinezji. Uchodzi za jedną z najbardziej intrygujących wysp na świecie. Holenderski admirał Jacob Roggeveen (1659–1729) odkrył ją dla Europejczyków 5 kwietnia 1722 r., na który to dzień przypadała Niedziela Wielkanocna – stąd właśnie pochodzenie jej nazwy. Mieszkający na niej Polinezyjczycy określali ją z kolei mianem Te Pito o te Henua, co w ich języku oznacza Pępek Świata. Co ciekawe, uważana dzisiaj za tradycyjną, nazwa Rapa Nui, czyli „Wielka Rapa”, pojawiła się dopiero w XIX stuleciu. Nadali ją najprawdopodobniej żeglarze z Tahiti, którzy odwiedzali wówczas Wyspę Wielkanocną, i nawiązuje ona do podobnej wyspy Rapa (należącej obecnie do Polinezji Francuskiej), znanej także jako Rapa Iti („Mała Rapa”). Jeśli będziemy mieli okazję tu dotrzeć z kontynentalnej części Chile (najpopularniejszym sposobem dostania się w to miejsce jest bezpośredni, mniej więcej pięciogodzinny lot z Santiago do miasteczka Hanga Roa, pełniącego funkcję stolicy), szybko zdamy sobie sprawę z niesamowitego położenia tego malowniczego skrawka lądu. Niewielka wulkaniczna Isla de Pascua, o powierzchni 163,6 km² i liczbie mieszkańców wynoszącej ponad 7,7 tys. ludzi, wydaje się ginąć wśród bezkresnego błękitu Oceanu Spokojnego. Wygląda, jakby była zawieszona w środku ogromnej pustki. Najbliższa zamieszkana polinezyjska wyspa – Pitcairn – leży ok. 2 tys. km na zachód stąd. Wybrzeże Ameryki Południowej znajduje się z kolei ponad 3,5 tys. km od Rapa Nui. Jeszcze mniej więcej 50 lat temu można było się tutaj dostać tylko statkiem zaopatrzeniowym, który kursował kilka razy w roku.

        Mimo swojej niedostępności tropikalna Wyspa Wielkanocna przez wieki budziła zainteresowanie za sprawą charakterystycznych posagów moai, wykonanych ze skał wulkanicznych. Do dziś istnieje wiele hipotez dotyczących okoliczności ich powstania. Według jednych teorii figury zostały wyrzeźbione między IX i XVI w. przez polinezyjskich osadników, zgodnie z innymi wyjaśnieniami nieco wcześniej wykonali je przybysze z Ameryki Południowej. W ustaleniu faktów nie pomaga brak historycznych zapisków na temat wyspy. Jedno jest pewne, tajemnicze moai, prawdopodobnie symbolizujące bogów lub zmarłych wodzów, do dziś robią niesamowite wrażenie. Szczególnie o zachodzie słońca, gdy mienią się kolorami na tle purpurowego nieba i powoli znikają w ciemności. Wtedy wyspiarze wolą się do nich nie zbliżać, bo uważają, że posągi są zamieszkane przez duchy i związane z najbardziej mrocznymi sekretami tej magicznej wyspy, położonej w sercu niezmierzonych oceanicznych przestworzy.

 

Wyspa Wielkanocna słynie z tajemniczych posągów moai z tufu wulkanicznego

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

GWIAZDY PÓŁNOCY

W Chile, zarówno na wyspach, jak i w jego kontynentalnej części, zachwyt wśród turystów budzi przede wszystkim przyroda – dzika i często zupełnie inna od tej, która otacza nas w Europie. Ogromne wrażenie wywierają m.in. pustynne, rozgrzane promieniami palącego słońca i niemal pozbawione śladów ingerencji człowieka przestrzenie na dalekiej północy, znanej jako Wielka Północ (Norte Grande). Znajduje się tu kilka przepięknych parków narodowych, np. graniczący z Boliwią Park Narodowy Lauca, należący do najwyżej położonych na świecie (niektóre miejsca leżą nawet na ponad 6300 m n.p.m.), w którym można podziwiać ośnieżone szczyty wulkanów oraz liczne jeziora i laguny.

        Największą i najchętniej odwiedzaną przez turystów atrakcję północy stanowi rozległa pustynia Atakama, uważana za jeden z najsuchszych obszarów na ziemi. Co ciekawe, w związku z niespodziewanymi opadami deszczu wywołanymi zjawiskiem El Niño tutejsze pustynne tereny w ciągu ostatnich paru lat kilka razy zakwitły, pokrywając się kolorowym dywanem kwiatów. Na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć co najmniej dwa lub trzy dni. Polecam zatrzymać się w miasteczku San Pedro de Atacama, gdzie warto zajrzeć do muzeum archeologicznego (Museo Arqueológico R.P. Gustavo Le Paige) i XVIII-wiecznego kościoła zbudowanego z suszonej cegły (Iglesia de San Pedro). Sama miejscowość stanowi świetną bazę wypadową do największych okolicznych atrakcji, m.in. pola gejzerów El Tatio, Doliny Księżyca (Valle de la Luna), pełnej wydm i niezwykłych formacji skalnych wyrzeźbionych przez procesy erozji, i na solnisko Salar de Atacama, z którego rozciąga się widok na majestatyczny Licancabur (5920 m n.p.m.), należący do najwyższych wygasłych wulkanów w Andach.

        Charakterystyczną cechą północy są nie tylko księżycowe pejzaże, ale też ogromna liczba kopalń, głównie miedzi, najważniejszego produktu eksportowego kraju. W historii tutejszego górnictwa znajdziemy także polski akcent: jednym z jego najważniejszych patronów jest naukowiec i inżynier Ignacy Domeyko (1802–1889), który przez lata prowadził badania w tym rejonie i zasłużył się dla rozwoju chilijskiej geologii i mineralogii. Aby uczcić pamięć o polskim emigrancie, nazwano jego nazwiskiem m.in. jedno z pasm górskich w Andach (Cordillera Domeyko), miejscowość w regionie Atakama i planetoidę. A skoro mowa o kosmicznych odkryciach, to nie sposób nie wspomnieć o tym, że na północy Chile znajduje się również duża liczba obserwatoriów astronomicznych, niektóre z nich są otwarte dla zwiedzających. Zapewne istnieje niewiele takich miejsc na świecie, gdzie kosmos wydaje się tak bliski i dostępny, a niebo jest równie gęsto zapełnione gwiazdami. Jeśli jednak ktoś nie ma czasu wybrać się na daleką północ, powinien pojechać na wycieczkę do magicznej doliny Elqui (w regionie Coquimbo), leżącej na tzw. Małej Północy (Norte Chico), pokrytej plantacjami owoców i naznaczonej sennymi, andyjskimi miasteczkami. Warto zatrzymać się tu w Pisco Elqui, które słynie m.in. z licznych wytwórni chilijskiego pisco (pisco chileno), czyli ulubionego alkoholu Chilijczyków, przypominającego brandy i uzyskiwanego ze sfermentowanych białych winogron. Jest ono produkowane w całym tym regionie, a to ze względu na sprzyjające warunki do uprawy winorośli. Co ciekawe, także Peruwiańczycy uznają pisco za swój trunek narodowy i od lat toczą z sąsiadami burzliwe spory o to, kto ma większe prawo do szczycenia się nim.

 

MAGIA POŁUDNIA

Jeśli nieco znuży nas gorący klimat północy i zatęsknimy za innymi krajobrazami, powinniśmy wybrać się na południe, np. do regionu Jezior (Los Lagos), gdzie zaczyna się Patagonia. Jednym z jego najpiękniejszych zakątków jest Puerto Varas, malowniczo położone nad jeziorem Llanquihue i przypominające miasta Szwajcarii czy Bawarii. Największe wrażenie wywiera tu widok na okoliczne wulkany: Osorno (2652 m n.p.m.) i Calbuco (2003 m n.p.m.), majestatycznie wznoszące się nad taflą wody.

        Kolejną atrakcję regionu, której nie można przegapić, stanowi wyspa Chiloé (Isla Grande de Chiloé) z lasami, latarniami morskimi oraz urokliwymi rybackimi wioskami i miasteczkami. Charakteryzuje się nieco tajemniczą atmosferą i własnym folklorem, mitami i tradycjami. Do dań miejscowej kuchni należy curanto, składające się z owoców morza, mięsa wieprzowego, kurczaka, kiełbasy, ziemniaków i warzyw. Według lokalnych przepisów powinno być gotowane w dziurze wykopanej w ziemi, na rozgrzanych kamieniach, co dodaje mu smaku. Na zachodzie wyspy znajduje się Park Narodowy Chiloé, pełen pięknych plaż, wydm, pradawnych lasów waldiwijskich i bagien. Z zachodnich wybrzeży w letnich miesiącach i przy lepszej widoczności można dostrzec pływające w oceanie delfiny czarnogłowe (toniny) i wieloryby (płetwale błękitne, walenie południowe). Trzeba jednak pamiętać, że przez większość roku na Chiloé jest pochmurno i sami jej mieszkańcy przyznają, że czasem deszcz pada tutaj niemal bez ustanku przez kilka tygodni bądź nawet miesięcy.

        Równie deszczowa i kapryśna pogoda panuje w regionie Araukania (La Araucanía), gdzie warto odwiedzić m.in. miasto Pucón, położone malowniczo nad jeziorem Villarrica. Nazwa tego ostatniego pochodzi od pobliskiego wulkanu (Volcán Villarrica – 2847 m n.p.m.), uważanego za jeden z najaktywniejszych nie tylko w Chile, ale i całej Ameryce Południowej – jego ostatnia erupcja, poprzedzona wstrząsami sejsmicznymi, miała miejsce w marcu 2015 r. Innym wulkanem, który stosunkowo niedawno dał o sobie znać, jest Chaitén (1122 m n.p.m.), znajdujący się ok. 260 km na południe od Puerto Varas. Po ponad 9 tys. lat uśpienia w maju 2008 r. wybuchł i zalał lawą leżące poniżej miasteczko o tej samej nazwie. Jego mieszkańców na szczęście w porę udało się ewakuować, ale Chaitén, wcześniej pełne życia i przyciągające turystów, zostało niemal całkowicie zniszczone.

 

KONIEC ŚWIATA

Jeszcze dalej na południe rozciąga się Aisén (Región de Aysén del General Carlos Ibáñez del Campo), najmniej zaludniony region w całym Chile (jedynie niewiele ponad 100 tys. mieszkańców). Tutejsza stolica – Coyhaique – to jedno z najpiękniej położonych, ale i też najbardziej odizolowanych miast w kraju. Stanowi ono znakomitą bazę wypadową m.in. do dziewiczego Rezerwatu Narodowego Cerro Castillo i Parku Narodowego Laguna San Rafael z ogromnym lodowcem San Rafael, zajmującym obszar ok. 760 km². Za atrakcję okolicy uchodzą również tzw. Marmurowe Jaskinie (Santuario de la Naturaleza Capilla de Mármol), uformowane w czystym marmurze i zatopione w wodach turkusowego jeziora General Carrera, największego w Patagonii (1850 km² powierzchni, w tym 978,12 km² na terytorium Chile, a reszta w Argentynie).

        Z kolei najgłębszym patagońskim akwenem (aż 836 m!) jest także niezmiernie rozległe jezioro O’Higgins (San Martín w Argentynie), mające w sumie 1013 km², leżące też na terenie Aisén (Aysén), który graniczy z wysuniętym najbardziej na południe regionem kraju, zwanym Magallanes i Chilijska Antarktyka (Región de Magallanes y de la Antártica Chilena). Znajduje się w nim najważniejsza przyrodnicza atrakcja chilijskiej Patagonii – Park Narodowy Torres del Paine. Wytyczono tu ponad 250 km przepięknych tras, wiodących raz przez zielone i soczyste lasy, łąki i pastwiska, innym razem po górskich zboczach. Pełen ośnieżonych szczytów, lodowców, turkusowych jezior i spektakularnych wodospadów park wydaje się baśniową krainą i od kwietnia 1978 r. figuruje na liście rezerwatów biosfery UNESCO. Najlepszą bazę wypadową w okolicy stanowi Puerto Natales, turystyczne miasteczko położone blisko 250 km na północny zachód od Punta Arenas (stolicy regionu Magallanes i Chilijska Antarktyka), uważanego za jedno z najpiękniejszych miast Chile, a kiedyś należącego do najbogatszych i najbardziej kosmopolitycznych ośrodków Ameryki Południowej – aż do otwarcia Kanału Panamskiego w sierpniu 1914 r. zaliczało się do najważniejszych portów na kontynencie i najruchliwszych na kuli ziemskiej. Dziś nadal pobrzmiewają w nim echa dawnego bogactwa i świetności, o których przypominają m.in. okazałe pałace oraz historyczny cmentarz ze śnieżnobiałymi grobowcami i równo przystrzyżonymi cyprysami.

        Oddychające przeszłością Punta Arenas leży nad Cieśniną Magellana, oddzielającą kontynentalną część Ameryki Południowej, Wyspy Królowej Adelajdy i wyspę Riesco od archipelagu Ziemia Ognista (Tierra del Fuego). Odkryta w 1520 r. przez słynnego portugalskiego podróżnika cieśnina łączy Ocean Atlantycki ze Spokojnym. Ze względu na silne wiatry i prądy morskie w tej okolicy, a także podwodne skały stanowi ogromne wyzwanie dla żeglarzy. Dalekie południe Chile zdaje się przypominać piękną, lecz niegościnną krainę, pełną lodowców, fiordów i niezamieszkanych, poszarpanych falami wysepek. Na jednej z nich leży skalisty przylądek Horn (Cabo de Hornos), uważany tradycyjnie za najdalej na południe wysunięty punkt Ameryki Południowej (w rzeczywistości jest nim wysepka Águila w archipelagu Diego Ramírez). Od tego miejsca pochodzi nazwa Parku Narodowego Przylądka Horn – jednego z najbardziej dziewiczych i niedostępnych na kuli ziemskiej. Można się do niego dostać statkami wojskowymi lub handlowymi, które pływają z chilijskich portów do Europy, Afryki bądź na Antarktydę. Wiele rejsów na tę ostatnią odbywa się z ponad 2-tysięcznego Puerto Williams, wysuniętego najdalej na południe miasteczka na świecie. Powstało ono w latach 50. XX w. jako baza wojskowa i znajduje się na wyspie Navarino, ok. 300 km w linii prostej na południowy wschód od Punta Arenas. Pogoda jest tutaj kapryśna, a życie płynie spokojnie. Na Puerto Williams składa się zaledwie parę ulic, działa w nim kilka sklepów, restauracji, pensjonatów i hosteli, muzeum antropologiczne (Museo Antropológico Martín Gusinde), niewielkie lotnisko, port, baza chilijskiej marynarki wojennej, szpital, kościół katolicki, bank i jeden bankomat. W dzień wypełniają je odgłosy polarnego wiatru, rześkie, mroźne powietrze i nawoływania rybaków wyruszających na połów. Właśnie tu, na najdalszych krańcach cywilizacji, wydaje się mieścić finis terrae, czyli koniec świata, wietrzny i pełen mrocznego uroku, podobnie jak całe Chile odosobniony, dziewiczy i zachwycający wielką siłą i pięknem nieujarzmionej natury.

 

Masyw Torres del Paine składa się z trzech wysokich, granitowych iglic (wież)

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

Wydanie Lato 2018

Nieodparty urok Tanzanii i Zanzibaru

 

ROBERT PAWEŁEK 

www.trevelcompass.pl

 

Od pokrytych śniegiem szczytów Kilimandżaro, najwyższej góry Afryki, po idylliczne plaże i rafy koralowe Zanzibaru, ruiny pokryte mchem i fascynujące kultury – wschodnioafrykańska Tanzania kusi całym kalejdoskopem atrakcji. To tutaj rozgrywa się jeden z najbardziej widowiskowych i zarazem dramatycznych spektakli przyrody na ziemi, czyli imponujący przemarsz setek tysięcy dzikich zwierząt w poszukiwaniu pożywienia nazywany Wielką Migracją. Wielu podróżników za punkt honoru stawia sobie upolowanie w kadrze fotograficznym tzw. Wielkiej Piątki Afryki (lwa, słonia, bawoła, nosorożca czarnego i lamparta). Natomiast odwiedziny na słynnej tanzańskiej wyspie Zanzibar przypominają wizytę w prawdziwym raju.

Więcej…