ALEKSANDRA PAKIEŁA

<< Przykład Dolnego Śląska znakomicie pokazuje, że miejsca piękne, zadziwiające różnorodnością i bogatą historią znajdziemy często tuż obok nas. Ślady przeszłości przeplatają się w nim z elementami nowoczesności, tworząc niezmiernie interesującą mozaikę, której żaden fragment nie wydaje się zbędny. Dlatego też ten region Polski trzeba starać się poznać od każdej strony. Najlepiej – oczywiście – zacząć od jego stolicy, czyli Wrocławia – jednego z najstarszych i najpiękniejszych polskich miast. Dajmy się zatem oczarować tej urokliwej krainie już dziś! >>



Krajobraz tej części Śląska tworzą m.in. Sudety, Przedgórze Sudeckie i rozległe niziny. Przy granicy z Niemcami leżą Bory Dolnośląskie, w których rosną chronione gatunki roślin, np. kosaciec syberyjski, pióropusznik strusi czy wroniec widlasty. Co ciekawe, w Parku Krajobrazowym Chełmy spotkamy z powodzeniem introdukowane w tym rejonie muflony, dzikie owce pochodzące z Korsyki i Sardynii.
Wrocław przypomina mi czasami bardzo ambitnego studenta, wciąż głodnego wiedzy i starającego się osiągnąć jak najwięcej, człowieka młodego i nie bojącego się nowych trendów, interesującego się literaturą, filmem, muzyką, sztuką ludową i współczesną, ale ceniącego także dorobek przodków i dumnie reprezentującego Polskę w Europie. Takiego kogoś zawsze warto poznać.

WIZYTÓWKA POLSKI
W 1985 r. pod patronatem Unii Europejskiej ruszył program Europejskie Miasto Kultury (od 1999 r. pod nazwą Europejska Stolica Kultury), zainicjowany przez Melinę Mercouri (1920–1994), grecką minister kultury. Zgodnie z założeniami miał on pomóc w kulturalnym rozwoju wytypowanych ośrodków, które przez cały rok powinny starać się przyciągnąć różnymi atrakcjami i wydarzeniami jak najwięcej gości, oraz wzmocnić międzynarodową współpracę między krajami Europy i pokazać, że łączą je wspólne wartości i historia. Badania pokazały, że projekt z powodzeniem spełnia swoje zadanie. Natomiast wybierane miejscowości świetnie oddają wielobarwność naszego kontynentu.
Do tej pory tylko 2 polskie miasta zostały wyróżnione tym tytułem. Pierwsze z nich, Kraków, nosiło go w 2000 r. i skupiło się na podkreśleniu swojego wkładu w osiągnięcia cywilizacji światowej oraz zaprezentowaniu własnych zabytków kultury. W 2011 r. na Europejską Stolicę Kultury 2016 wybrano Wrocław, który pokonał tym samym mocną konkurencję, jaką stanowiły m.in. Warszawa, Gdańsk czy Lublin. O zwycięstwie bez wątpienia przesądziły bogata oferta kulturalna stolicy Dolnego Śląska, jej dynamicznie zmieniający się w ostatnich latach wizerunek i szczególna atmosfera wielu urokliwych zakątków ukrytych między jej wąskimi uliczkami. Miasto posiada wciąż duży potencjał. Dzięki unijnym funduszom będzie mogło go lepiej wykorzystać.
Szeroki wachlarz imprez organizowanych już od 2010 r. podzielono na kilka działów: międzynarodowy – z ciekawym projektem BASK (przybliżającym dziedzictwo Basków) czy Future City Jobs (promującym tworzenie nowych miejsc pracy w sektorze kreatywnym), ogólnopolski – z kampanią Prawo do kultury, regionalny – z inicjatywami Muzealne spotkania pokoleń i Teatr w podwórkach oraz lokalny – z licznymi wydarzeniami plenerowymi z różnych dziedzin sztuki, w tym literatury i kina (więcej na www.wrocław2016.pl). Wśród tak wielu propozycji każdy na pewno wybierze coś dla siebie.

TAJEMNICZY BASKOWIE
Wrocław dzieli prestiżowy tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 z Donostią-San Sebastián leżącą w Kraju Basków, historycznym regionie należącym do jednego z najbardziej zagadkowych ludów Europy, zamieszkującego do II tysiąclecia p.n.e. znaczną jej część. Obecnie żyje ok. 12 mln przedstawicieli tego narodu, głównie na terenach wokół granicy hiszpańsko-francuskiej, w Ameryce Południowej i na Kubie.
Baskowie nie są spokrewnieni z plemionami indoeuropejskimi. Na terytorium naszego kontynentu przybyli przed nimi. Osiedlili się na górzystym, zalesionym obszarze, niezbyt wartościowym dla ich sąsiadów, dlatego udało im się zachować odrębność etniczną. Pochodzenie tego narodu do dziś pozostaje dla naukowców tajemnicą. W jej rozszyfrowaniu nie pomaga też fakt, że język baskijski nie daje się zaklasyfikować do żadnej z grup językowych na świecie. Niewątpliwie taka sytuacja sprzyja snuciu wielu teorii i domysłów, a jednocześnie wzbudza zainteresowanie kulturą tej społeczności. W ostatnich dziesięcioleciach w autonomicznym regionie Kraju Basków w północnej Hiszpanii znacznie wzrosła liczba osób znających baskijski, nauczany obecnie w tamtejszych szkołach, co powinno pozwolić przetrwać mu w obcym dla niego lingwistycznie środowisku. Kto pragnie poznać bliżej ten wyjątkowy lud i jego tradycje, nie musi już wyjeżdżać nad Zatokę Biskajską. Wystarczy, że wybierze się do Wrocławia.
Przy wrocławskiej ulicy Ruskiej pod numerem 46 na podwórku wśród kamienic powstała otwarta pracownia dla projektantów, językoznawców i artystów, prowadzących warsztaty mające na celu zaprezentowanie zjawiska kultury narodowej Basków. Pierwsza edycja programu odbyła się w czerwcu 2013 r. Goście mieli szansę m.in. wziąć udział w zajęciach językowych (Euskal Naiz) czy nauki rysunku (BASKroły), lekcjach baskijskiej kuchni i projekcjach filmów oraz posłuchać muzyki inspirowanej tematyką wydarzenia. Niebawem, bo już w dniach 5–8 czerwca br. rusza kolejna odsłona projektu. Jego bardzo kreatywna metoda przekazywania treści znakomicie wpisuje się we współczesne trendy szukania bezpośredniego i aktywnego kontaktu z biernym do tej pory widzem.

WENECJA NAD ODRĄ
Wrocław wzniesiono u zbiegu 5 rzek (Odry, Bystrzycy, Oławy, Ślęzy i Widawy) na odrzańskich wyspach, dlatego mnogość jego mostów nikogo raczej nie powinna dziwić. Warto na własne oczy zobaczyć te większe i mniejsze przeprawy, znaczące swoimi łukami miejski krajobraz. W okresie przedwojennym ich liczba wynosiła ponad 300! Obecnie znajduje się ich tutaj o ponad połowę mniej, jednak ciągle na tyle dużo, że widoki w mieście przywodzą na myśl klimatyczne weneckie kanały…
Największy wśród wszystkich jest most Grunwaldzki, łączący centrum z placem Grunwaldzkim, przy którym stoi większość akademików i budynków uczelnianych. Zbudowano go na początku XX w., a po wojnie zrekonstruowano. Przepięknie wygląda zwłaszcza wieczorem, gdy rzęsiście oświetlony odbija się w Odrze. Największą popularnością cieszy się natomiast most Tumski, potocznie zwany Mostem Zakochanych, ponieważ przyczepiają oni na jego balustradzie kłódki ze swoimi inicjałami, symbolizujące ich uczucie. Wielokrotnie pojawiał się on w projektach medialnych, filmach lub serialach. Oddalony nieco od tętniącego życiem centrum idealnie nadaje się na spokojne spacery w leniwe popołudnia. Miejska legenda głosi, że wszyscy poszukujący miłości, odnajdą ją właśnie na nim, jeśli najpierw pomodlą się w pobliskiej Archikatedrze św. Jana Chrzciciela i pogłaszczą po głowie kamiennego lwa sprzed jej wejścia. Romantyczną przechadzkę warto zaplanować także po moście Piaskowym, wiodącym na wyspę Piasek, i po niezmiernie uroczych i zacisznych bulwarach nadodrzańskich.

OBLICZA WROCŁAWIA
630-tysięczną stolicę Dolnego Śląska można zwiedzać na bardzo wiele sposobów. Wygodne połączenia komunikacyjne sprzyjają szybkiemu przemieszczaniu się między najatrakcyjniejszymi punktami, jednak lepiej poświęcić nieco więcej czasu i zdecydować się na pieszą wycieczkę, aby poczuć rytm miasta i odkryć wspaniałe kamienice i uliczki z lokalnymi sklepikami.

FOT. MAGAZYN ALL INCLUSIVE
Krasnal Gazuś na moście Tumskim


Turyści często wybierają wędrówkę szlakiem krasnali (mapę z zaznaczonymi lokalizacjami udostępniono w internecie). Polega ona na odnajdywaniu kolejnych figurek umieszczonych w różnych zakątkach Wrocławia. Przy okazji docierają do najciekawszych zabytków i tajemniczych zakamarków nieopisywanych w przewodnikach. Szczególnie dobrze bawią się przy tropieniu wrocławskich krasnoludków dzieci, dla których wizyta w mieście staje się wtedy przyjemną rozrywką.

FOT. M. GOLEŃ
96-metrowa stalowa Iglica przed olbrzymią Halą Stulecia (Ludową)


Bez wątpienia do najważniejszych, obowiązkowych wręcz przystanków na trasie zwiedzania należy monumentalna widowiskowo-sportowa Hala Stulecia, wybudowana w latach 1911–1913. W 2006 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W jej okolicy znajdują się również inne atrakcje: multimedialna Wrocławska Fontanna, Ogród Japoński i ZOO. Ta pierwsza przyciąga wielobarwnymi spektaklami światło-dźwięk, rozpoczynającymi się po zmroku. Natomiast unikatowy kompleks w Parku Szczytnickim zaprojektowany zgodnie z japońską sztuką ogrodową dzięki współpracy specjalistów stanowi doskonały przykład otwartości dolnośląskiego ośrodka na inne kultury. Ogród Japoński swoją oryginalnością intryguje nie tylko przybyszów, lecz także samych wrocławian.

DUMA MIESZCZAN
Podczas wizyty w tym mieście nie sposób nie zatrzymać się w jednej z czarujących kawiarenek przy Rynku, który zachwyca pastelowymi fasadami kamienic, prowadzącymi do niego brukowanymi ulicami, pamiętającymi jeszcze czasy średniowiecza, oraz budynkami pochodzącymi z różnych epok historycznych. To jeden z najrozleglejszych staromiejskich placów w Europie, ze wspaniałym późnogotyckim Ratuszem – największym w Polsce. Jego dwukondygnacyjny, podpiwniczony gmach swój dzisiejszy wygląd przybrał po licznych rozbudowach na przestrzeni wieków oraz wielu renowacjach. W jego salach funkcjonuje Muzeum Sztuki Mieszczańskiej, a w podziemiach mieści się Piwnica Świdnicka, jedna z najstarszych europejskich restauracji (działająca od ok. 1275 r.).
Tuż obok Rynku leży plac Solny. Od lat odbywa się na nim targ kwiatowy, wabiący przechodniów tysiącem barw i zapachów. Ciekawym obiektem jest też nieco oddalone od historycznej części Wrocławia Muzeum Sztuki Cmentarnej założone na Starym Cmentarzu Żydowskim. Na jego terenie obejrzymy misternie zdobione nagrobki, prawdziwe dzieła sztuki. Ornamenty umieszczone tu na macewach i pomnikach nierzadko mają swoje metaforyczne znaczenie. Przykładowo złamane drzewo świadczy o tym, że pochowana osoba zmarła śmiercią nagłą i tragiczną.
Pod żadnym pozorem nie wolno opuścić stolicy Dolnego Śląska, jeżeli chociaż nie rzuciło się okiem na słynną Panoramę Racławicką – obraz olejny o długości 114 m, przedstawiający bitwę pod Racławicami (1794 r.) i namalowany w latach 1893–1894 pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka. Olbrzymie płótno wisi w specjalnej rotundzie, oddziale Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Aby dobrze poznać miasto, należałoby prawdopodobnie zatrzymać się w nim przynajmniej na miesiąc. Przez kilka dni zdołamy jednak zobaczyć większość najważniejszych atrakcji, a także zachwycić się panującą tutaj atmosferą na tyle, że z pewnością będziemy chcieli powrócić w te strony. Cóż, w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia…

SWOJSKIE SMAKI
Nie sposób nie spróbować na Dolnym Śląsku tradycyjnych regionalnych potraw i nie wypić przynajmniej jednego kufla wyśmienitego piwa w różnych nietypowych smakach (np. czekoladowym albo karmelowym). Mnóstwo pierogarni, restauracji, bistr kusi przytulnymi wnętrzami, swojskim klimatem i wydobywającymi się z nich apetycznymi zapachami.
Jakie danie cieszy się w tej części Polski największą popularnością? Oczywiście kluski śląskie! Gdy tylko przydarzy nam się taka sposobność, warto zapytać rodowitego wrocławianina o legendę o Kluskowej Bramie, opowiadającą o żonie pewnego chłopa, która przyrządzała tę potrawę najdoskonalej w okolicy. Ta lokalna specjalność najlepiej smakuje z zawijanymi zrazami… śląskimi. W menu większości knajpek znajdziemy również karpia podawanego na rozmaite sposoby.
Na deser polecam ciasto drożdżowe z cynamonową kruszonką – typowy wrocławski przysmak, od wieków uważany za idealne uzupełnienie popołudniowej kawy. Wieczorny spacer najlepiej zwieńczyć kuflem zimnego piwa. We Wrocławiu warzenie tego złocistego napoju ma długą i ciekawą tradycję. We wspomnianej Piwnicy Świdnickiej produkowano go już w średniowieczu.

COŚ DLA CIAŁA I DUCHA
Ten region naszego kraju może pochwalić się nie tylko bogatą ofertą turystyczną i kulturalną. To także idealne miejsce na odpoczynek dla ludzi zmęczonych nadmiarem pracy, codziennym stresem i pragnących chociaż na chwilę oderwać  się od szarości zwykłych dni. Na Dolnym Śląsku, wśród malowniczych krajobrazów i leczniczych źródeł, znajduje się największe w Polsce skupisko uzdrowisk, które ukoją zarówno duszę, jak i ciało. Nawet najbardziej wymagający kuracjusz wybierze z nich coś dla siebie. Przykładowo Duszniki-Zdrój przypadną do gustu tradycjonalistom, dla których wypoczywanie oznacza spokojne, leniwe godziny spędzane na słuchaniu muzyki Fryderyka Chopina (w tym roku znany Międzynarodowy Festiwal Chopinowski odbędzie się w dniach 1–9 sierpnia) oraz poddawaniu się serii leczniczych i rozluźniających zabiegów. Z kolei w kameralnym Przerzeczynie-Zdroju koło Niemczy organizuje się koncerty i wieczorki integrujące, blisko stąd do obsadzonego różanecznikami, azaliami i liliowcami Arboretum w Wojsławicach czy barokowego Opactwa Cystersów w Henrykowie. Natomiast Kudowa-Zdrój zaprasza osoby aktywne na przejażdżki konne po malowniczej okolicy i wizytę w Aquaparku Wodny Świat.
Przed odwiedzeniem dolnośląskich miejscowości uzdrowiskowych zapoznajmy się z ich propozycjami, otoczeniem i rodzajami wód, które stosuje się w kuracjach. Dzięki temu uda nam się dopasować ośrodek do swoich potrzeb i wymagań.

POLSKA DOLINA LOARY
Już w VI–VII w. Słowianie zaczęli na tym obszarze zakładać pierwsze grody. W 990 r., gdy region Śląska został włączony do księstwa Mieszka I, sukcesywnie umacniano jego południową granicę za pomocą drewnianych warowni. W XIII stuleciu niektóre z nich zamieniono na murowane twierdze. Mimo upływu czasu i zniszczeń wojennych w przeważającej części zachowały się one do dnia dzisiejszego. 

    FOT. MIASTO I GMINA BOLKÓW

Średniowieczny Zamek w Bolkowie z obronną wieżą z dziobem
Dolnośląska kraina zamków i pałaców nie bez powodu nazywana bywa Polską Doliną Loary. Znaczna liczba tego typu obiektów w naszym kraju (aż ok. 760!) leży właśnie tutaj! Najbardziej znana jest – oczywiście – dawna rezydencja rodziny Hochbergów Książ, łącząca w sobie przepych baroku, majestat gotyku oraz ozdobność rokoko. Lubujący się w nieco mroczniejszych klimatach z pewnością zachwycą się twierdzą w Bolkowie. Romantyczne ruiny, charakterystyczna 25-metrowa wieża z dziobem (zwana głodową), obrośnięte bluszczem fragmenty murów przenoszą nas do czasów średniowiecznych władców. Z kolei Zamek Chojnik koło Jeleniej Góry przyciąga turystów tragiczną legendą o księżniczce Kunegundzie, która obiecała, że poślubi tylko tego, kto konno objedzie zamkowe mury dookoła. Wielu śmiałków zginęło w trakcie próby dokonania tego wyczynu. W końcu pewnemu rycerzowi udało się spełnić ten warunek. Nie zamierzał on jednak wziąć za żonę okrutnej księżniczki, przez której kaprys poniosło śmierć tylu ludzi, więc wzgardzona Kunegunda rzuciła się w przepaść. Podobno duch jednego z kandydatów do jej ręki (pod postacią jeźdźca na koniu) nadal pojawia się w okolicy.
To wszystko stanowi jednak tylko małą część licznych atrakcji Dolnego Śląska. Wiele z nich nie zostało na pewno jeszcze odkrytych. Być może to nam dopisze szczęście i podczas wędrówek po tym fascynującym regionie natkniemy się przypadkiem na dotąd nieznany zakątek, który skradnie nam serce…


Artykuły wybrane losowo

Egzotyczna przygoda pod żaglami

WOJCIECH KUDER

 

<< Jeszcze do niedawna jachting kojarzono z rozrywką zarezerwowaną wyłącznie dla milionerów. Czasy się jednak zmieniają, a ponieważ ten typ turystyki stał się dużo bardziej dostępny, liczba jego miłośników rośnie z roku na rok. Również w Polsce przybywa firm oferujących morskie podróże do najbardziej odległych i tajemniczych zakątków kuli ziemskiej. Nic w tym dziwnego, gdyż rejs komfortowym jachtem lub wygodnym katamaranem to doskonały sposób na odkrywanie świata: poznawanie innych krajów, ich mieszkańców oraz lokalnej kultury. Nie zapominajmy też, że do niektórych niezmiernie urokliwych, dziewiczych miejsc na naszej planecie dotrzemy tylko od strony morza. >>

Więcej…

W wietrznej hiszpańskiej Galicji

 

KATARZYNA KULESZA

www.hiszpanskiejedzenie.pl

 

 

pilgrim-at-the-cathedral

© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

 

Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w Santiago de Compostela.

 

Wspólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy.

 

Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jej współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

 

Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

playa-catedrales

© TURISMO DE GALICIA

 

PÓŁNOCNE KLIFY

 

Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze.

 

Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wymaganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km.

 

Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów.

 

Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

 

Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Pilgrims on Cape of Fisterra

 

 

NA KOŃCU KONTYNENTU

 

Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba (Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra).

 

Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brzegów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego rodzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu.

 

Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże.

 

Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy.

 

W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

 

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

 

CYWILIZACJA I PRZYRODA

 

Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu.

 

Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wycieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra).

 

Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

 

Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

02-Roman Walls of Lugo

© TURISMO DE GALICIA

 

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO

 

Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

 

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente).

 

Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés(umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiektach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

 

UCZTA DLA PODNIEBIENIA

 

Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie.

 

Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim.

 

Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

 

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała.

 

Turcja w tyglu kultur

PAWEŁ SKAWIŃSKI

 

<< Turcja ma tyle twarzy, ile kultur, religii i ludów mieszało się na jej terytorium. Turystów czeka tu coś więcej niż tylko błogie lenistwo na pięknych plażach. Na obszarze półwyspu Azja Mniejsza już na długo przed narodzeniem Chrystusa rozgrywały się ważne wydarzenia dla dziejów ludzkości. Dziś my sami możemy odbyć wyprawę w czasie do miejsc, o których opowiadają starożytne teksty i piszą z pasją historycy. >>

Poszukiwanie śladów z początków rozwoju chrześcijaństwa i islamu oraz pozostałości po dawnych imperiach stanowi znakomity pomysł na podróż po tym niezmiernie interesującym kraju. Zdecydowanie się na taki właśnie temat przewodni naszej wycieczki do Turcji jest gwarancją udanego urlopu.

W połowie I w. n.e. w Antiochii nad rzeką Orontes (tureckie Asi), gdzie nauczał Paweł z Tarsu, pojawił się apostoł Piotr (zwany Kefasem). Przed przybyciem reszty swoich towarzyszy z Jerozolimy nie unikał kontaktu z tutejszą wspólnotą niedawno nawróconych, ale nie przestrzegających żydowskich zwyczajów chrześcijan.

Więcej…