Sylwia Jedlak-Dubiel

 

Zachwycający Książ należący do największych zamków w Polsce

Piotr strzelecki 24000px

© PIOTR STRZELECKI/ZAMEK KSIĄŻ W WAŁBRZYCHU

 

Gdy z Wrocławia drogą krajową nr 35 zmierzamy w stronę Sudetów, po lewej stronie wita nas Ślęża. Kiedyś góra ta była ważnym punktem dla mieszkańców tego regionu. Kamienne rzeźby z jej zboczy wykonali najprawdopodobniej Celtowie. Z niezbyt wysokiego szczytu Ślęży, bo osiągającego jedynie 718 m n.p.m., przy dobrej pogodzie można podziwiać wspaniałą panoramę Dolnego Śląska. Z jednej strony daje się dostrzec Wrocław, z drugiej natomiast nawet Karkonosze. To wciąż wyjątkowe miejsce w tej części Polski, jedno z wielu, które warto tu odwiedzić.

 

Polska część historycznego Dolnego Śląska leży obecnie głównie w granicach województw dolnośląskiego, opolskiego i lubuskiego. Przyjmuje się, że ok. 985 lub 990 r. w wyniku wojny polsko-czeskiej książę Mieszko I z dynastii piastowskiej, władca Polan (ur. między 922 a 945 r., zm. w 992 r.), przyłączył Śląsk do swojego państwa. Herb Piastów dolnośląskich – czarny orzeł z półksiężycem i krzyżem na piersi umieszczony na złotym tle – do dziś reprezentuje ten region. Do samego województwa dolnośląskiego należy jeszcze m.in. ziemia kłodzka i wschodnie Łużyce Górne.

 

Tutejsze miejscowości nie są może aż tak popularne jak Zakopane czy Sopot, ale turyści zdecydowanie nie mają powodów do narzekań. Poza tym przez Dolny Śląsk biegnie autostrada A4, wytyczona na południu Polski z zachodu na wschód (łączy granicę niemiecką z ukraińską), a we Wrocławiu – stolicy regionu – działa międzynarodowe lotnisko. Dość łatwo więc tutaj dotrzeć, co sprawia, że ta część kraju jest jeszcze bardziej atrakcyjna. Nadeszła pora, aby na nowo odkryć jej niedoceniane skarby.

 

Kultura i natura

 

W 2016 r. tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nosił Wrocław (jak również hiszpańskie miasto Donostia-San Sebastián). Z tej okazji zorganizowano 2 tys. wydarzeń kulturalnych, w których wzięło udział 5,2 mln osób. Znalazły się wśród nich projekty z różnych dziedzin: architektury, literatury, filmu, muzyki, teatru, sztuk wizualnych czy opery, a także działania artystyczne w formie performance’u. W Hali Stulecia 17 grudnia odbyła się Ceremonia Zamknięcia Programu Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Uświetniło ją multimedialne widowisko Niebo przedstawiające historię Wrocławia i jego mieszkańców. Tego samego dnia rozpoczęła się też impreza Silent Disco, a nazajutrz w ramach Słuchowiska utwory Sławomira Mrożka czytali polscy aktorzy Małgorzata Foremniak, Arkadiusz Jakubik i Robert Więckiewicz. Całoroczny program wydarzeń kulturalnych prezentował wysoki poziom. Dość wspomnieć, że 23 lutego właśnie w Hali Stulecia wystąpił słynny włoski kompozytor i dyrygent Ennio Morricone. Niedługo później, już w Hollywood, artysta odbierał Oscara za muzykę do filmu Quentina Tarantino Nienawistna ósemka. Otrzymanie prestiżowego tytułu Europejskiej Stolicy Kultury było okazją do promowania na forum europejskim, a nawet światowym nie tylko Wrocławia, ale i całej Polski.

 

Sama Hala Stulecia została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zaprojektował ją niemiecki architekt Max Berg (1870–1947), a otwarcie obiektu nastąpiło w maju 1913 r. W jej pobliżu znajdują się nowoczesna multimedialna Wrocławska Fontanna, niezmiernie uroczy Ogród Japoński i słynne Zoo Wrocław. W tym ostatnim można odwiedzić 12 pawilonów tematycznych. Dużym zainteresowaniem cieszy się Afrykarium, udostępnione do zwiedzania 26 października 2014 r. Przedstawia ono rozmaite afrykańskie ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym (łącznie wszystkie zbiorniki wypełnia 15 mln l wody!). Ogromne wrażenie robi 18-metrowy tunel z akrylu. Przez jego przezroczyste ściany przyjrzymy się dokładnie mieszkańcom Kanału Mozambickiego, m.in. płaszczkom i żarłaczom brunatnym. Jednym z ważniejszych wydarzeń w Afrykarium w 2016 r. było przyjście na świat małej hipopotamicy nilowej Zumby. Poza tym na terenie tego oceanarium spotkamy kotiki afrykańskie, pingwiny przylądkowe, niewielkie antylopy dikdiki, krokodyle nilowe, mrówniki, golce, manaty afrykańskie, różnorodne ryby (aż ok. 250 gatunków!), a nawet ptaki. Wrocławski ogród zoologiczny jest czynny przez cały rok, ale ponieważ zajmuje powierzchnię 33 ha, warto zaplanować swoją wizytę, szczególnie jeśli chcemy się do niego wybrać z dziećmi. Na stronie internetowej zoo znajdziemy mapę, która ułatwi nam orientację w terenie. Ciekawą atrakcją dla osób w każdym wieku są z pewnością pokazowe karmienia zwierząt.

 

Dla turystów i kibiców

 

Inny nowy obiekt we Wrocławiu to stała wystawa Hydropolis powstała w zabytkowym podziemnym zbiorniku wodnym o powierzchni 4 tys. m². Dzieli się na 8 stref tematycznych. Zwiedzający dowiadują się z niej, jak niezmiernie istotną rolę odgrywa woda w życiu naszej planety. Chociaż wystawa ma cel głównie edukacyjny, trudno nie docenić jej walorów estetycznych. Na postumencie ustawiono akrylową kopię rzeźby Dawid Michała Anioła, pod sufitem podwieszono ławicę tuńczyków i olbrzymiego rekina, ściany w Strefie Relaksu pokrywa prawdziwy mech, a przez wszystkie pomieszczenia przepływa strumień umieszczony w podłodze, podświetlony i przykryty przezroczystymi płytami. Wiele eksponatów jest interaktywnych, a niektóre z nich przeznaczone są zwłaszcza dla najmłodszych. Co ciekawe, w Hydropolis znajduje się również replika batyskafu Trieste wraz z kapsułą dla członków załogi. Można do niej wejść i poczuć się jak pasażerowie oryginalnego statku podwodnego, którzy w 1960 r. dotarli na dno Rowu Mariańskiego (do najgłębszego zbadanego punktu na naszej planecie – Głębi Challengera, 10 994 m p.p.m.), położonego na zachodzie Pacyfiku.

 

Jeśli pogoda dopisuje, koniecznie trzeba wybrać się na spacer na wrocławski Rynek, jeden z największych tego rodzaju staromiejskich placów w Europie. W jego centrum wznoszą się liczne kamienice oraz Stary i Nowy Ratusz. Ta część miasta słynie ze swojej zabytkowej zabudowy. Z tarasu widokowego przeszło 90-metrowej wieży Bazyliki Mniejszej św. Elżbiety Węgierskiej można podziwiać panoramę całej okolicy (wejście dostępne dla turystów od kwietnia do października). Na północny wschód od Rynku leży odrzańska wyspa Piasek, którą stalowy most Tumski (zwany też Mostem Zakochanych) łączy z Ostrowem Tumskim, gdzie wznosi się gotycka Archikatedra św. Jana Chrzciciela. Interesującym miejscem jest także tzw. Dzielnica Czterech Wyznań. Na tym obszarze znajdują się cztery różne świątynie: Katedra Prawosławna Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, katolicki Kościół św. Antoniego z Padwy, ewangelicko-augsburski Kościół Opatrzności Bożej i żydowska Synagoga pod Białym Bocianem. Odbywają się tu liczne wydarzenia kulturalne oraz funkcjonują klimatyczne kawiarnie i restauracje. We Wrocławiu możemy również podążać śladem sympatycznych krasnali. Na stronie internetowej www.krasnale.pl umieszczono mapę z lokalizacją wszystkich figurek skrzatów w mieście. Do tej pory ustawiono ich 289, ale wciąż pojawiają się nowe. Wbrew pozorom na ich poszukiwania wybierają się nie tylko dzieci.

 

Od 20 do 30 lipca 2017 r. w stolicy Dolnego Śląska będą się odbywać 10. Światowe Igrzyska Sportowe – The World Games Wrocław 2017. Ta międzynarodowa impreza, pierwszy raz zorganizowana w 1981 r. w mieście Santa Clara w Kalifornii, ma na celu promowanie nieolimpijskich dyscyplin sportu, co w założeniu zwiększa ich szansę na włączenie do programu igrzysk olimpijskich. W tym roku zawodnicy zmierzą się ze sobą m.in. w takich kategoriach jak bilard, bule, karate, kręgle, lacrosse, boks tajski (muay thai), narty wodne i wakeboard, plażowa piłka ręczna, pływanie w płetwach, sporty gimnastyczne, squash, sumo, taniec sportowy, unihokej czy wspinaczka sportowa. Wrocław jako gospodarz wybrał dodatkowo cztery tzw. sporty na zaproszenie: futbol amerykański, kickboxing, wioślarstwo halowe (ergowiosła) i żużel. Wyniki rywalizacji w tych dyscyplinach nie wliczają się do końcowej klasyfikacji medalowej. W imprezie weźmie udział niemal 3,5 tys. sportowców z przeszło 100 krajów świata. Zawody zostaną zorganizowane na ponad 20 obiektach, w tym we wspomnianej już Hali Stulecia, a także na zmodernizowanym wielofunkcyjnym Stadionie Olimpijskim, nowym torze wrotkarskim w kompleksie Parku Tysiąclecia (jego otwarcie przewidziane jest na maj), boiskach do sportów plażowych Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu czy krytej pływalni o wymiarach olimpijskich (50 m długości i 25 szerokości) przy ul. Wejherowskiej. Pełna rozmaitych atrakcji strefa kibica stanie na placu Wolności w centrum miasta. Po roku wypełnionym interesującymi wydarzeniami kulturalnymi stolica województwa dolnośląskiego ma więc szansę wykazać się dla odmiany w dziedzinie sportu. To bardzo dobrze pokazuje, że we Wrocławiu zawsze coś się dzieje, tu nikt nie spoczywa na laurach.

 

Opowieści o przeszłości

 

Na Dolnym Śląsku znajdziemy mnóstwo fascynujących obiektów historycznych. Należy do nich z pewnością Twierdza Srebrna Góra położona niedaleko wsi o tej samej nazwie. Zespół fortyfikacji wzniesiono nad Przełęczą Srebrną (586 m n.p.m.) w latach 1765–1777 z polecenia króla Prus Fryderyka II Wielkiego (1712–1786). Główną jego część stanowi potężny donżon otoczony fortami. Był on całkowicie samowystarczalny – znajdowały się w nim studnie, magazyny, zbrojownia, prochownia i więzienie, a nawet szpital, kaplica, piekarnia, browar i warsztaty rzemieślników. Srebrna Góra jest największą górską twierdzą w Europie. Nigdy nie została zdobyta. Z jej bastionów rozpościera się wspaniały widok na okolicę, w tym Góry Sowie i Bardzkie oraz Masyw Śnieżnika. Utrzymaniem obiektu w jak najlepszym stanie zajmuje się Forteczny Park Kulturowy w Srebrnej Górze. Oprócz tego na jego terenie działa grupa rekonstrukcyjna. Turystów oprowadzają przewodnicy w mundurach pruskiej piechoty. W trakcie zwiedzania niewątpliwie dużą atrakcję stanowi pokaz strzelania z broni czarnoprochowej w ciemnych kazamatach. Chętni mogą wybrać się również na odkrywanie fortyfikacji nocą. Oferta dla zwiedzających obejmuje też interesujące programy dla grup, które będą znakomitym urozmaiceniem wyjazdów integracyjnych.

 

Podczas wyprawy śladami historii nie wolno nam ominąć wyjątkowego zamku w Wałbrzychu. Książ, bo o nim mowa, stoi na wzniesieniu otoczonym malowniczymi lasami. Dla osób, które chcą go podziwiać w całej okazałości, wyznaczono specjalny punkt widokowy. Prowadzą do niego drogowskazy ustawione przed wjazdem na parking. Warto wybrać się w to miejsce przed zwiedzaniem. Po takim wstępie można wreszcie złożyć wizytę we wspaniałej rezydencji. Książ zbudowano z polecenia księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego (ur. między 1252 a 1256 r., zm. w 1301 r.). Miał wówczas charakter typowo obronny. Później budowla przechodziła z rąk do rąk, aż w końcu w 1509 r. znalazła się w posiadaniu rodziny Hobergów (od 1714 r. nazwisko to zaczęto zapisywać w formie Hochberg). Kolejni przedstawiciele rodu przebudowywali zamek. Z ich inicjatywy powstały m.in. tarasy ogrodowe w stylu francuskim, skrzydło barokowe i dwa neorenesansowe. Chyba najsłynniejszą mieszkanką Książa była Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless znana jako księżna Daisy (1873–1943), która wywołała niemały skandal publikacją swoich pamiętników pisanych od 1894 r. Zamkowe wnętrza są udostępnione do zwiedzania, tak jak i tarasy (otwarte od początku kwietnia do końca września). Co ciekawe, indywidualni turyści mogą także skorzystać z aplikacji WOW Poland (do ściągnięcia na telefony z systemem Android i iOS) i poznawać historię rezydencji z wirtualnym przewodnikiem.

 

W 1941 r. Książ przejęły władze III Rzeszy. Naziści wydrążyli pod nim podziemne tunele (ich fragment można obejrzeć w trakcie pokonywania jednej z tras dla zwiedzających). Zamek miał być częścią wielkiego projektu Riese (Olbrzym) realizowanego przez Niemców w Górach Sowich. Z tym właśnie przedsięwzięciem związany jest inny niezmiernie interesujący obiekt historyczny Dolnego Śląska, a mianowicie Podziemne Miasto Osówka. To ogromny kompleks korytarzy, hal i bunkrów o nie do końca wyjaśnionym przeznaczeniu. Według niektórych hipotez miała znajdować się tu fabryka nieznanej broni, zgodnie z innymi – tajna kwatera samego Adolfa Hitlera. Przy wydrążaniu potężnych komór w zboczach góry Osówka (716 m n.p.m.) pracowali m.in. więźniowie z niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Dziś przystosowany do potrzeb turystyki obiekt można zwiedzać. Do wyboru są cztery trasy: historyczna (najłatwiejsza, przeznaczona dla każdego), ekstremalna (dla osób sprawnych fizycznie, które nie odczuwają dyskomfortu w ciasnych pomieszczeniach), Ekspedycja Riese (najdłuższa, urozmaicona zadaniami, sprawdzi się doskonale w przypadku integracyjnych imprez firmowych) i edukacyjna (opracowana głównie z myślą o grupach dzieci i młodzieży). Przed wejściem do kompleksu każdy otrzymuje kask ochronny. Poza tym trzeba pamiętać o ciepłym ubraniu i wygodnym obuwiu. W Podziemnym Mieście Osówka jest zimno również latem i bywa ślisko, dlatego najlepiej sprawdzą się buty do wędrówek górskich.

 

Kościół Pokoju w Świdnicy oddano do użytku wiernych w czerwcu 1657 r.

koŤci-é pokoju1 UNESCO

© ANDRZEJ PAWŁOWICZ

 

Nacieszyć oczy

 

Oprócz Hali Stulecia we Wrocławiu Dolny Śląsk może poszczycić się jeszcze dwoma innymi obiektami z prestiżowej Listy Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W 2001 r. umieszczono na niej Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy. Po podpisaniu pokoju westfalskiego w 1648 r. kończącego wojnę trzydziestoletnią katolicki cesarz Ferdynand III Habsburg (1608–1657) pozwolił wybudować śląskim luteranom trzy świątynie. Swoją tolerancyjną wówczas decyzję obwarował jednak pewnymi warunkami. Budowle miały m.in. nie przypominać kościołów swoim zewnętrznym wyglądem i być wzniesione z materiałów nietrwałych (drewno, słoma, glina i piasek). Dzięki temu zezwoleniu powstały świątynie w Głogowie, Jaworze i Świdnicy. Pierwsza z nich nie dotrwała do naszych czasów (spłonęła w 1758 r. w pożarze miasta), dwie pozostałe można podziwiać do dziś. Postawione protestantom wymagania nie przeszkodziły im w zbudowaniu wyjątkowo pięknych kościołów. Oba zachowane obiekty są przykładami architektury szachulcowej, zaskakują swoją wielkością i bogato zdobionym wnętrzem. Na zainteresowanie zasługują szczególnie wspaniale dekorowane empory – galerie umieszczone wzdłuż ścian. W sezonie letnim zarówno w Jaworze, jak i Świdnicy odbywają się koncerty. To znakomita okazja, żeby sprawdzić, jak świetne warunki akustyczne panują w świątyniach. Słuchanie dzieł słynnych na cały świat kompozytorów (Johanna Sebastiana Bacha, Wolfganga Amadeusa Mozarta czy Fryderyka Chopina) w barokowych wnętrzach z XVII w. to przeżycie jedyne w swoim rodzaju.

 

Szlakiem pięknej architektury na Dolnym Śląsku można ruszyć w Dolinie Pałaców i Ogrodów. Leży ona w regionie Kotliny Jeleniogórskiej, a wypełniają ją liczne zamki, dwory, zespoły pałacowo-parkowe i wieże mieszkalne. Aż 11 z tutejszych niemal 30 obiektów otrzymało status Pomnika Historii. Te odrestaurowane, niezmiernie reprezentacyjne rezydencje wznoszą się na obszarze zaledwie 102 km². Kilka z nich znajduje się w granicach Jeleniej Góry: Pałac Paulinum, Pałac Schaffgotschów w Cieplicach Śląskich-Zdroju, Dwór Czarne, Pałac Schaffgotschów w Sobieszowie i Zamek Chojnik. Ten ostatni stoi na szczycie granitowej góry o tej samej nazwie (627 m n.p.m.), należącej do Karkonoszy. Murowaną twierdzę obronną zbudowano prawdopodobnie w połowie XIV stulecia za panowania ostatniego niezależnego księcia piastowskiego na Śląsku – Bolka II Małego (Świdnickiego, ur. między 1309 a 1312 r., zm. w 1368 r.). Związana jest z nią legenda o księżniczce Kunegundzie, która każdemu z kandydatów starających się o jej rękę nakazywała objechać zamek konno i w pełnej zbroi. Zadanie było bardzo trudne i kolejni rycerze spadali w przepaść rozpościerającą się pod murami zamkowymi. Pewnego dnia przybył jednak młodzieniec, który wyszedł z tej próby zwycięsko. Mimo to nie chciał poślubić księżniczki, ponieważ zbyt wielu niewinnych ludzi zginęło z jej powodu. Odjechał więc z zamku, a Kunegunda rzuciła się w przepaść. W rejonie Doliny Pałaców i Ogrodów wyróżnia się też niewątpliwie Pałac Wojanów. Cztery narożniki wysokiej rezydencji wyznaczają smukłe, okrągłe wieże sąsiadujące z oranżeriami. Otacza ją zadbany park krajobrazowy. Dzisiaj w kompleksie funkcjonuje klimatyczny hotel z nowoczesnym centrum konferencyjnym.

 

Samą Jelenią Górę warto odwiedzić nie tylko ze względu na położone w niej obiekty z Doliny Pałaców i Ogrodów. W jej historycznym centrum znajduje się mnóstwo zabytków. Na spacer trzeba się wybrać na plac Ratuszowy, na którym, jak wskazuje nazwa, stoi gmach Ratusza. Barokowo-klasycystyczny budynek z wieżą zegarową wzniesiono w połowie XVIII w. W jego okolicy można podziwiać urokliwe kamienice, a z tarasu na pobliskiej Wieży Zamkowej (Baszcie Zamkowej) – spojrzeć na miasto ponad ich dachami. Uwagę miłośników architektury powinien przyciągnąć z pewnością Teatr im. Cypriana Kamila Norwida, który jest jednym z nie tak znów licznych przykładów polskiej secesji. Zaprojektował go Alfred Daehmel. Budowę rozpoczęto w maju 1903 r. i zakończono mniej więcej półtora roku później, a gmach nazwano Domem Sztuki i Stowarzyszeń. We wspomnianym już przeze mnie Pałacu Paulinum działa obecnie hotel, w którym goście mogą się zatrzymać w stylizowanych pokojach. Rezydencja, pochodząca z XIX w. i ozdobiona elementami nawiązującymi m.in. do renesansu, leży na wzgórzu w malowniczym parku. Pałac Schaffgotschów natomiast znajduje się w centrum uzdrowiska Cieplice Śląskie-Zdrój (dzisiaj części Jeleniej Góry). Duże wrażenie robi jego szeroka fasada (aż 81-metrowa!) z podwojonym herbem wywodzącej się z Frankonii arystokratycznej rodziny Schaffgotschów, do której należał majątek Cieplice, a także np. Zamek Chojnik.

 

Pałac Wojanów odbijający się w malowniczym sztucznym stawie

159

© ROMUAL M. SOŁDEK/WWW.DOLINAPALACOW.PL

 

Dla zdrowia

 

Do tego regionu Polski chętnie ściągają również kuracjusze. Odwiedzają nie tylko urokliwe Cieplice Śląskie-Zdrój w Jeleniej Górze, ale też uzdrowiska położone w okolicy Kotliny Kłodzkiej. W dolinie 33-kilometrowej rzeki Bystrzyca Dusznicka znajdują się Polanica-Zdrój i Duszniki-Zdrój. Do tej drugiej miejscowości (wtedy pod nazwą Bad Reinerz) w sierpniu 1826 r. przyjechał na leczenie młody Fryderyk Chopin (1810–1849). Przypomina o tym tzw. Dworek Chopina, w którym wówczas koncertował przyszły wielki kompozytor. Co roku na początku sierpnia odbywa się tu Międzynarodowy Festiwal Chopinowski. W 2017 r. będzie to już 72. edycja tej imprezy. Polanica-Zdrój jako uzdrowisko zaczęła być znana w XIX w., ale miejscowy dom zdrojowy (obecnie Sanatorium Wielka Pieniawa) pochodzi z początku kolejnego stulecia. Gdy powstał, uchodził za niezwykle nowoczesny i luksusowy kompleks leczniczy. Na północny zachód stąd, przy granicy z Czechami leży Kudowa-Zdrój. Do jej ciekawszych zabytków należy Kaplica Czaszek, której budowę rozpoczęto w 1776 r. Jej ściany i sufit wyłożone są kośćmi i czaszkami ofiar wojen toczących się na ziemi kłodzkiej i szerzących się po nich epidemii. To jedyne takie miejsce w Polsce. Z Kudowy-Zdroju warto wybrać się do niesamowitego naturalnego labiryntu Błędne Skały w Górach Stołowych. Tworzą go formacje z piaskowca, które pod wpływem erozji przybrały osobliwe kształty. Szlak turystyczny poprowadzony został przez wąskie szczeliny i tajemnicze korytarze. Dla odmiany w rejonie Gór Złotych leży Lądek-Zdrój, w którym z leczniczych właściwości tutejszych wód korzystali m.in. słynny niemiecki poeta, prozaik i dramaturg Johann Wolfgang Goethe (1749–1832), królowie pruscy Fryderyk II Wielki (1712–1786) i Fryderyk Wilhelm III (1770–1840) czy car rosyjski Aleksander I Romanow (1777–1825). Do najpiękniejszych obiektów uzdrowiska należy z pewnością Zakład Przyrodoleczniczy „Wojciech”, wzniesiony w 1680 r. na źródle, a w drugiej połowie XIX w. przebudowany w stylu neobarokowym. W środku znajdują się zabytkowe kamienne wanny do kąpieli perełkowych i marmurowy basen termalny wzorowany na łaźniach tureckich.

 

W sezonie zimowym na Dolnym Śląsku pojeździmy też na nartach. Dużą popularnością cieszy się Karpacz z kompleksem narciarskim Śnieżka położonym na zboczach góry Kopa (1377 m n.p.m.) i pobliskiej polanie Złotówka (1252 m n.p.m.). Do wyboru jest tu kilka nartostrad o różnym stopniu trudności, w tym również odpowiednich dla dzieci i osób początkujących. W Dusznikach-Zdroju działa z kolei ośrodek Zieleniec Ski Arena wyposażony w profesjonalną infrastrukturę i oferujący ok. 22 km rozmaitych tras (w większości oświetlonych) oraz snowpark i pełnowymiarową rynnę dla amatorów jazdy typu freestyle na nartach lub snowboardzie. Na jego 27 kolejek i wyciągów obowiązuje jeden karnet. Na śniegu poszalejemy także na Szrenicy (1362 m n.p.m.) w sąsiedztwie Szklarskiej Poręby. Ski Arena Szrenica zapewnia dostęp do pięciu nartostrad o łącznej długości 12 km. Można tutaj wybrać się też na jazdę nocną.

 

Krajobrazy Dolnego Śląska są jego wielką ozdobą o każdej porze roku. Zimą pobielone górskie szczyty zyskują na wyrazistości, a doliny skrzą się w mroźnym powietrzu oświetlone skośnymi promieniami słońca. Wiosną i latem władzę w regionie zdaje się przejmować przyroda – lasy i łąki przybierają wszelkie odcienie zieleni. Na jesieni wzgórza barwią się na niesamowite kolory, które kontrastują z błękitnym niebem. Dlatego po Dolnym Śląsku warto przede wszystkim niespiesznie podróżować. Drogi same zaprowadzą nas do ciekawych miejsc. Czasem będą się wić niczym serpentyna wśród mniejszych i większych wzniesień, czasem wieść pod nieczynnymi wiaduktami kolejki wąskotorowej i wzdłuż bystrych, czystych potoków. Za każdym zakrętem możemy tu odkryć coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Wystarczy tylko wyruszyć w podróż.

 

Artykuły wybrane losowo

Madagaskar – ósmy kontynent

34651030336 fa80c82240 k

Ścisły rezerwat przyrody Tsingy de Bemaraha

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

EWA JERMAKOWICZ

www.ruszwpodroz.pl

 

Parki narodowe z niespotykanymi formacjami skalnymi, skaczące lemury, olbrzymie baobaby, zielone pola ryżowe, lasy równikowe, sawanny i pustynie – to wszystko znajdziemy na Madagaskarze, czwartej pod względem wielkości wyspie świata. Nieoficjalny status ósmego kontynentu zyskała ona dzięki ogromnej bioróżnorodności i występującym na niej niezwykłym gatunkom roślin i zwierząt. To nieodkryty jeszcze przez tłumy turystów raj dla miłośników natury, słońca i kuchni łączącej w sobie elementy pochodzące z Azji Południowo-Wschodniej, Afryki, Indii, Chin i Europy.

 

Położona na Oceanie Indyjskim u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki wyspa zajmuje obszar nieco większy niż Francja metropolitarna (ma ok. 587 tys. km² powierzchni), a ze względu na fakt, że przez miliony lat pozostawała w izolacji, jest unikatowa w skali świata. Aż ok. 90 proc. roślin i zwierząt tu występujących nie znajdziemy nigdzie indziej na naszym globie. Do tej niesamowitej różnorodności przyrodniczej trzeba dodać piękne i zróżnicowane krajobrazy – po pokonaniu niecałych 300 km można przenieść się z terenów pustynnych do wilgotnych lasów deszczowych.

 

Madagaskar to świetne miejsce na urlop marzeń, choć podróżowanie po nim wymaga wytrwałości i cierpliwości i jest przygodą samą w sobie. Przed wyjazdem do tego kraju należy się więc nieco lepiej przygotować niż w przypadku innych, bardziej popularnych rejonów świata. Warto jednak podjąć ten trud, bo z pewnością nie ma drugiego takiego zakątka na ziemi.

 

HISTORIA I WĄTEK POLSKI

 

Według jednej z teorii pierwsi ludzie przybyli na Madagaskar przypuszczalnie między IV w. p.n.e. a I w. n.e. z Archipelagu Malajskiego. Wcześni osadnicy głównie wycinali i wypalali lasy, aby uzyskać tereny pod uprawę roślin i hodowlę zwierząt. Takie działania i polowania przyczyniły się do wyginięcia niektórych gatunków zamieszkujących wówczas wyspę: olbrzymich lemurów (Archaeoindris) i foss (Cryptoprocta spelea) czy hipopotamów malgaskich.

 

W VII stuleciu na Madagaskar przybyli Arabowie omańscy, którzy utworzyli tu kolonie handlowe. Niedługo później z Afryki Wschodniej dotarli przedstawiciele grupy Bantu. Przywieźli oni ze sobą zebu – gatunek udomowionego bydła, którego mięso do dzisiaj jest podstawą diety miejscowych. Same zwierzęta wykorzystuje się także jako pociągowe w rejonach wiejskich. Z czasem na wyspę zaczęli przybywać kolejni Arabowie, Persowie oraz Hindusi i Chińczycy. Każda z tych grup miała istotny wkład w życie kulturalne Madagaskaru. Wpływy wielu kultur i wierzeń można tutaj dostrzec do dziś. Również w wyglądzie mieszkańców kraju da się zauważyć cechy charakterystyczne dla ludzi z innych zakątków świata.

 

Portugalczycy byli prawdopodobnie pierwszymi Europejczykami, którzy trafili na wyspę (kapitan Diogo Dias przybił do jej brzegów w sierpniu 1500 r.). Początkowo traktowali ją jako przystanek w drodze do Indii, ale wraz ze wzrostem wpływów francuskich wyspiarze stali się źródłem taniej siły roboczej i – niestety – niewolnikami, których w XVII i XVIII w. wywozili stąd także piraci.

 

W czasie kiedy Francja starała się wzmocnić swoją pozycję na Madagaskarze, na jego południowo-wschodnie wybrzeże przybył Maurycy August Beniowski (1746–1786). Uciekł z rosyjskiej niewoli, do której został wzięty za udział w konfederacji barskiej (1768–1772). Z Kamczatki wydostał się okrętem Św. Piotr i Paweł i dotarł nim do Makau. Po sprzedaniu statku na pokładzie francuskiej jednostki dopłynął do Fort-Dauphin(dziś Tôlanaro) położonego na południu Madagaskaru. Na wyspę wrócił z polecenia króla Ludwika XV (1710–1774) kilka lat później, w 1774 r. Stosując nierzadko drakońskie metody, podporządkował sobie miejscową ludność. W październiku 1776 r. Beniowski został obwołany przez nią królem Madagaskaru. Przez 10 lat zabiegał we Francji i Stanach Zjednoczonych o stworzenie własnego królestwa. Plan ten jednak się nie powiódł. Beniowski zginął w maju 1786 r. podczas ataku oddziału francuskiej ekspedycji wojskowej.

 

W historii Madagaskaru epizod polski pojawił się po raz drugi na krótko przed II wojną światową. Kraj ten był wówczas brany pod uwagę przez Francję jako możliwy cel przesiedlenia europejskich Żydów. Polska zaczęła zabiegać o przejęcie kolonii. W niektórych źródłach znaleźć można informację, że pomysł przekazania wyspy Polakom wyszedł ze strony francuskiej. Ostatecznie, ze względu na wybuch II wojny światowej, negocjacje zostały wstrzymane.

 

Od przełomu XIX i XX stulecia na Madagaskarze rozwijały się ruchy wyzwoleńcze, nasilone po 1945 r. i w końcu w 1960 r. kolonia uzyskała niepodległość od Francji. Od tego czasu w kraju doszło do czterech zamachów stanu spowodowanych kryzysem gospodarczym i konfliktami etnicznymi. Ostatni z nich wydarzył się w 2009 r. W jego następstwie na Madagaskarze zmalał poziom bezpieczeństwa. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zdecydowanej poprawie.

 

TABU I KULT ZMARŁYCH

 

W wyniku tych wszystkich zawirowań historycznych wyspa stała się prawdziwym tyglem kulturowym. W kraju oficjalnie uznanych jest 18 grup etnicznych, choć według antropologów istnieje ich 19. Każda ma własne tradycje i wierzenia. Językami urzędowymi są malgaski i francuski.

 

W życiu Malgaszy dużą rolę odgrywa kult zmarłych. Wielu z nich całe życie odkłada na godny, zgodny ze zwyczajem pochówek. Żyją w małych domach, często w kilka pokoleń, ale stawiają ogromne, bogate grobowce. Nagrobki poszczególnych grup etnicznych różnią się wielkością, kształtem i wykonaniem. Przykładowo Mahafaly wznoszą betonowe konstrukcje z oknami, zdobieniami i rzeźbami zwanymi aloalo przedstawiającymi głównie ludzi, ptaki, zebu i inne zwierzęta, używają też zwierzęcych czaszek i szkieletów. Sakalawa ozdabiają groby figurkami nawiązującymi do sfery seksu. Z kolei na południu wyspy można podziwiać nagrobki w kształcie statków czy samolotów, prezentujące niezrealizowane marzenia zmarłego.

 

Kolejnym istotnym elementem malgaskiej kultury są fady, czyli tabu. Każda z grup etnicznych ma swoje zakazy kulturowe, często wzajemnie się wykluczające. Malgasze nierzadko próbują jednak obejść te zasady. Jeśli w jednej społeczności nie wolno zabijać konkretnego gatunku lemura, a w innej spożywać jego mięsa, przedstawiciele tej drugiej mogą upolowane przez siebie zwierzęta sprzedać ludziom, u których obowiązuje tabu na uśmiercanie tych stworzeń. Gdy fady przeszkadzają w pracy zarobkowej, np. zabraniają podróżowania w konkretny dzień tygodnia albo wchodzenia do lasu turystom, można odprawić rytuał i dogadać się z duchami przodków, aby na pewien okres zawiesić zakaz.

 

Czasami tabu ma swoje korzenie w historii lub legendach. Żyjący w okolicach miasta Antsiranana (Diego-Suarez) lud Antankarana (Antakarana) musiał chronić się w przeszłości w jaskiniach przed grupą Merina. Szczątki jego przodków znajdują się ponoć do dzisiaj w korytarzach tych grot. Merina nie mogą więc wchodzić do jaskiń Parku Narodowego Ankarana. Antambahoaka wierzą, że bliźnięta (kanamba) przynoszą nieszczęście rodzinie. Według legendy kiedy w jednej z wiosek wybuchł pożar, matka bliźniąt próbowała uratować życie obojga swoich dzieci, zamiast jedno z nich poświęcić, przez co zginęła w płomieniach. Do niedawna zdarzało się, że w przypadku bliźniaczej ciąży jedno z niemowląt zabijało się od razu po urodzeniu lub porzucało w lesie. Obecnie jednak w zdecydowanej większości oddaje się je do sierocińców. Rodziny chcące zachować przy sobie również drugie z bliźniąt muszą opuścić wioskę.

 

Wielkie zróżnicowanie kulturowe Madagaskaru sprawia, że turyście trudno jest się dobrze przygotować do wyjazdu. Jak w przypadku każdej podróży warto jednak poświęcić trochę czasu i zaznajomić się z najważniejszymi zwyczajami, aby uniknąć postawienia kogoś w niezręcznej sytuacji i móc łatwiej nawiązywać przyjazne relacje z miejscowymi.

 

Masonjoany

Tabàky – malgaski naturalny kosmetyk

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

ARKA NOEGO

 

Gospodarka rolna na wyspie nie zmieniła się zbyt wiele od czasów pierwszych osadników. Ze względu na nieefektywne metody upraw i wyjałowienie ziemi wypala się coraz więcej lasów, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na żywność. To z kolei przyczynia się do zmian klimatu, które nie sprzyjają rozwojowi rolnictwa. Najbardziej cierpi na tym wszystkim przyroda i – niestety – co chwilę możemy usłyszeć, że kolejne endemiczne gatunki roślin i zwierząt stają się zagrożone wyginięciem.

 

Madagaskar dzięki swojemu odizolowaniu od innych kontynentów i panującym na jego obszarze warunkom klimatycznym jest prawdziwą arką Noego. Na wyspie, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, turystyka nie stanowi głównego zagrożenia dla przyrody, zapewne dlatego, że nadal zbytnio się nie rozwinęła. Warto tu więc przyjechać, żeby podziwiać piękno dziewiczej natury, zanim będzie za późno.

 

Lemury, z których Madagaskar słynie, przetrwały na nim dzięki brakowi konkurencji ze strony lepiej przystosowanych małp i relatywnie małej liczbie naturalnych wrogów. Do tych ostatnich zaliczają się niektóre ptaki drapieżne i fossa, największy na wyspie ssak mięsożerny, sam również zagrożony wyginięciem. Wokół lemurów powstało wiele fady. Do dzisiaj niektóre grupy etniczne wierzą, że czarny aj-aj (palczak madagaskarski) przynosi nieszczęście, a wygrzewający się w promieniach słonecznych wari, rozkładający szeroko ramiona, modli się do boga-słońca.

 

Na usłyszenie tych wyjątkowych zwierząt ma się największe szanse, jeśli odwiedzi się któryś z parków narodowych wcześnie rano lub przed zmierzchem. Lemury porozumiewają się ze sobą za pomocą dźwięków, a głos niektórych z nich rozchodzi się nawet w promieniu 3 km, co pomaga w tropieniu. Te odgłosy przypominają czasem pieśni wielorybów, śmiejące się dzieci, a nawet policyjną syrenę. Do lemurokształtnych należy kilkadziesiąt gatunków małpiatek. Osobniki osiągające najmniejsze rozmiary (mikruski malutkie) ważą tylko ok. 30 g i prowadzą nocny tryb życia. Większe lemury są aktywne za dnia, ale zwykle kryją się w koronach drzew w godzinach południowych ze względu na upał.

 

Kolejne zwierzęta, z których znany jest Madagaskar, a które najlepiej wypatrywać po zmierzchu, to kameleony. Czasem przy parkach narodowych zamykanych po zapadnięciu zmroku przewodnicy organizują spacery wzdłuż granic. Wypatrzenie tych kolorowych gadów bywa jednak niełatwe, bo doskonale się maskują. Wbrew powszechnemu poglądowi nie dostosowują koloru skóry do otoczenia, a zmieniają go m.in. w reakcji na zagrożenie i gdy chcą wysłać innym konkretny komunikat. Najłatwiej się o tym przekonać, gdy w nocy oświetli się kameleona latarką.

 

Choć wiele tutejszych endemicznych zwierząt można również obserwować w niewoli – w zoo i prywatnych parkach na terenie całego kraju – to tropienie tych, które żyją na wolności, sprawia zdecydowanie więcej radości i na takie poznawanie przyrody na Madagaskarze warto się zdecydować. Mimo iż natura bywa nieprzewidywalna, to tak naprawdę przy odrobinie cierpliwości i szczęścia niemal zawsze udaje się trafić na tropione stworzenia. Wybierając ten sposób zwiedzania wyspy, pokazujemy także jej mieszkańcom, że doceniamy niezwykłe piękno ich ojczyzny. Może dzięki zyskom, jakie przynosi zainteresowanie turystów, miejscowi zdecydowanie chętniej będą dbać o dziką przyrodę, zamiast niszczyć ją na potrzeby rolnictwa.

 

Lemur

Wari czarno-biały żywi się na ogół owocami

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

NAJPIĘKNIEJSZE PARKI

 

Atrakcji na Madagaskarze jest tak wiele, że nie sposób zobaczyć wszystkiego podczas jednego wyjazdu. Ze względu na ogromną różnorodność parków narodowych, mnóstwo dróg niemal stworzonych dla miłośników off-roadu, aż 4828 km linii brzegowej i setki okolicznych wysepek trudno ograniczyć się wyłącznie do jednego regionu.

 

Amatorzy błogiego wypoczynku na plaży i nurkowania najpiękniejsze miejsca znajdą dla siebie w okolicy zachodniego wybrzeża. Na północnym zachodzie leży wyspa Nosy Be – największa (oprócz głównej) z należących do kraju i jednocześnie najlepiej przystosowana do potrzeb turystów. Na gości czekają resorty o wysokim standardzie. Można na niej skorzystać z ofert jednodniowych wycieczek po malowniczej okolicy, uprawiać snorkeling i nurkować w pobliskich wodach, wspinać się na wzniesienia, odwiedzić plantacje przypraw, rośliny ylang-ylang, z której kwiatów powstaje aromatyczny olejek ilangowy (używany do produkcji perfum), czy trzciny cukrowej. Atrakcji wystarczy nawet na dwa tygodnie, które da się spędzić, nie docierając na sam Madagaskar.

 

Poza tym u południowo-zachodnich wybrzeży wyspy znajduje się jedna z największych raf koralowych świata. Ciągnie się przez ponad 450 km, a prawdopodobnie najciekawszy jej fragment leży pomiędzy punktami na wysokości miejscowości Andavadoaka i Itampolo. To tutaj działają pracownicy organizacji pozarządowych utrzymujący rafę w doskonałym stanie. Zapaleni nurkowie powinni szczególnie zainteresować się podwodną „katedrą” w okolicach wiosek Ifaty i Mangily koło miasta Toliara (Tuléar). Trzeba jednak pamiętać, że na Madagaskarze infrastruktura do obsługi nurkujących nie charakteryzuje się tak wysokim poziomem jak w innych rejonach świata, a najbliższa komora dekompresyjna znajduje się na francuskiej wyspie Reunion, oddalonej o niecałe 2 godz. lotu ze stołecznej Antananarywy.

 

Mniej uczęszczane, odrobinę słabiej rozwinięte, ale równie piękne jest wschodnie wybrzeże. Do najbardziej wyjątkowych miejsc należy tu położony na północnym wschodzie Park Narodowy Masoala (Parc National Masoala). Rozciąga się on na półwyspie Masoala i pobliskiej wysepce Nosy Mangabe, które stanowią odrębny świat ze wszystkim, co najlepsze na Madagaskarze. Można poczuć się tutaj niemal jak na innej, całkowicie dziewiczej planecie. Do znajdującego się na półwyspie luksusowego ośrodka (Masoala Forest Lodge) jego gości przewozi się łodzią lub helikopterem z najbliżej położonej drogi, która kończy się kilkadziesiąt kilometrów od resortu. Na miejscu mają oni zapewnione wszystko, co potrzebne jest do spędzenia udanych wakacji, a oferta obejmuje również wycieczki po okolicy.

 

W głębi lądu nie wolno pominąć najpiękniejszych parków narodowych. Po odwiedzeniu każdego z nich będziemy chcieli wrócić na Madagaskar i zobaczyć jeszcze więcej. Jedynie kilka godzin jazdy na wschód od stolicy (ok. 150 km), Antananarywy, znajduje się miejscowość Andasibe sąsiadująca z popularnym Parkiem Narodowym Andasibe-Mantadia (składającym się z dwóch, oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów obszarów chronionych: Réserve Spéciale Analamazaotra i Parc National Mantadia). Dojazd do Andasibe jest znacznie łatwiejszy i nie wymaga samochodu z napędem na cztery koła, a niewielki rozmiar Rezerwatu Specjalnego Analamazaotra sprawia, że większość turystów kieruje się właśnie tutaj. W Mantadii z kolei trzeba poświęcić więcej czasu na tropienie dzikich zwierząt, ale można je podziwiać niemal w odosobnieniu, ponieważ dociera tu niewiele osób. Oba te miejsca znane są z dużej populacji największych indrisowatych zamieszkujących Madagaskar – indrisów krótkoogonowych. Najlepiej wypatrywać te lemury w godzinach wczesnoporannych, gdy las deszczowy nadal spowija mgła, a płaczliwe głosy tych stworzeń słychać z odległości wielu kilometrów. Poza indrisami krótkoogonowymi w tym regionie spotkać można m.in. palczaki madagaskarskie (aj-aj), awahi wełniste, wari czarno-białe, lemurie płowe i sifaki diademowe o wyjątkowo ciekawym umaszczeniu.

 

Najprawdopodobniej najpopularniejszym parkiem na Madagaskarze jest Ranomafana (Parc National Ranomafana), w którym wytyczono mnóstwo szlaków o zróżnicowanej trudności. Występuje w nim aż 13 gatunków lemurokształtnych, na czele z makim złotym. Szczególnie popularne są w tej okolicy nocne spacery na obrzeżach parku. To właśnie tutaj zobaczyć można jedne z najmniejszych lemurów nocnych i wiele gatunków kameleonów ukrytych na gałęziach i wśród liści drzew. Dobry miejscowy przewodnik w tym przypadku będzie nieocenioną pomocą.

 

W południowej części wyspy są co najmniej dwa parki, które koniecznie trzeba odwiedzić: Andringitra i Isalo. Dotarcie do pierwszego z nich wymaga cierpliwości, dobrego samochodu i odpowiedniej pogody. Nie zaleca się tu jazdy w porze deszczowej ze względu na warunki na trasie – drogi zostają wówczas rozmoczone przez wodę, a mosty przerzucone przez strumyki i rzeki bywają zalane. Park Narodowy Andringitra (Parc National Andringitra) jest chyba najlepszym miejscem na kilkudniowy trekking na Madagaskarze. Można w nim zdobyć drugi co do wysokości szczyt w kraju – Boby (Imarivolanitra, 2658 m n.p.m.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na okolicę. Pokonanie najpopularniejszego szlaku zajmuje dwa dni i najlepiej wybrać się na niego pod opieką miejscowego przewodnika. Taka osoba zajmuje się również wyposażeniem turystów w namioty i zaopatrzeniem ich w prowiant. Dba też o to, aby uczestnicy trekkingu poznali najciekawsze atrakcje w tym rejonie.

 

Na zachód stąd leży Park Narodowy Isalo (Parc National Isalo), w którym także warto spędzić minimum jeden pełny dzień. Najdłuższa i najciekawsza trasa prowadzi do jego najpiękniejszych zakątków przez formacje z piaskowca, głębokie kaniony, oazy palmowe, sawannę i las deszczowy. W ciągu kilku godzin można tu poczuć się jak w podróży przez cały Madagaskar, a zachód słońca oglądany z jednego z okolicznych hoteli z widokiem na park zapiera dech w piersiach.

 

Podczas pobytu na tropikalnej Nosy Be najlepiej skupić się na poznawaniu północnej części kraju. W tym regionie pogoda w porze deszczowej bywa mniej przewidywalna niż na południu Madagaskaru i zdarza się, że z położonej w centrum lądu stolicy nie udaje się dotrzeć tutaj drogą lądową.

 

Najbardziej oddalonym od cywilizacji parkiem, dla odwiedzenia którego warto poświęcić każdą godzinę spędzoną na wyboistych drogach, jest Park Narodowy Marojejy (Parc National de Marojejy). Poza porą suchą można się do niego dostać jedynie samolotem (Air Madagascar lata z Antananarywy do Sambavy, skąd należy wziąć taksówkę lub wyruszyć wynajętym samochodem). Występujący tu rozległy las deszczowy to prawdziwa plątanina gałęzi, korzeni i gęstego listowia, poprzecinana wodospadami pojawiającymi się w najmniej spodziewanych miejscach. Przez park prowadzi tylko jedna trasa trekkingowa, przechodząca przez trzy bazy wiodące na szczyt masywu Marojejy (2132 m n.p.m.). Rejon ten zamieszkują sifaki jedwabiste (sifaki jedwabne) i 10 innych gatunków lemurów, 149 gatunków płazów i gadów (w tym gekony i kameleony) czy 118 gatunków ptaków.

 

Znacznie bardziej dostępne są parki narodowe Ankarana i Montagne d’Ambre, leżące na północny wschód od Nosy Be. Pierwszy z nich (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) słynie przede wszystkim ze spektakularnych formacji skalnych zwanych tsingy. Sąsiadują one z gęstym wiecznie zielonym lasem tropikalnym. Park znany jest również z największej w Afryce sieci jaskiń (o łącznej długości ok. 100 km), które można zwiedzać z przewodnikiem. Na osoby lubiące atrakcje podwyższające im poziom adrenaliny czeka most zawieszony ponad koronami drzew.

 

Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre) przyciąga turystów ogromną bioróżnorodnością, wieloma spektakularnymi wodospadami i jeziorami w kraterach. Ze względu na położenie na masywie wulkanicznym jest tu znacznie chłodniej niż w innych miejscach w regionie, dzięki czemu wycieczka do tego zakątka Madagaskaru może stanowić odpoczynek od wszechobecnych upałów. Warto jednak pamiętać, że w tym rejonie pada niemal codziennie, także w porze suchej, trzeba więc odpowiednio przygotować się na takie warunki przed wizytą.

 

Reine de lIsalo - Queen of Isalo

Formacja skalna Królowa Isalo przypomina profil siedzącej kobiety w koronie

© OFFICE NATIONAL DU TOURISME DE MADAGASCAR

 

PRZYDATNE INFORMACJE

 

Na koniec zostawiłam jeszcze kilka praktycznych uwag. Osoby chcące podróżować po wyspie, powinny zdecydować się na wynajęcie samochodu z doświadczonym kierowcą, który jest zazwyczaj doskonałym przewodnikiem. Większość tutejszych wypożyczalni ze względu na bardzo zły stan dróg nie zgadza się na wynajem auta bez kierowcy. Przy planowaniu trasy należy zostawić sobie wystarczającą ilość czasu na przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi atrakcjami i pamiętać o tym, żeby nie jeździć po zmroku. Polecam również z rezerwą podchodzić do narodowego przewoźnika Air Madagascar. Został on co prawda usunięty z listy linii lotniczych objętych zakazem operowania na terytorium Unii Europejskiej, ale przy wykupywaniu oferowanego przez niego lotu trzeba liczyć się z możliwością nawet kilkudniowych opóźnień, odwołania kursu i braku rekompensaty za noclegi czy utracone rezerwacje.

 

Niebezpiecznie bywa głównie w stołecznej Antananarywie i większych miastach. Jednak jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa (nie będziemy wybierać się samotnie w nieznane rejony po zapadnięciu zmierzchu i zostawiać bagażu bez nadzoru itp.), nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Madagaskar jest naprawdę wymarzonym miejscem na podróż i chce się do niego wracać wielokrotnie.

 

RPA – inny portret Afryki

ANNA KRYPA
www.comeann.com

 

<< Gdybym miała jednym słowem opisać Republikę Południowej Afryki, którą pokochałam od pierwszego dnia pobytu w jej granicach, użyłabym wyrazu „różnorodność”. Bogata kultura i wciąż zmieniający się krajobraz zachwycają już podczas spaceru ulicami Kapsztadu, kiedy owiani oceaniczną bryzą podziwiamy majestatyczną Górę Stołową, a na swojej drodze spotykamy przedstawicieli różnych grup etnicznych. W RPA są trzy stolice (administracyjna Pretoria, Kapsztad, w którym obraduje parlament, oraz Bloemfontein z siedzibą władz sądowniczych) i obowiązuje aż 11 oficjalnych języków. „Choć tak różni, jesteśmy jednością. Jesteśmy ludem tęczy” – powiedział niegdyś o swoich rodakach laureat Pokojowej Nagrody Nobla Nelson Mandela. >>

Więcej…

Hamburg – metropolia na wodzie

 

Magdalena Ciach-Baklarz


W tej charyzmatycznej i gwarnej metropolii z przepięknymi jeziorami położonymi w samym jej sercu działa prężnie olbrzymi port zapewniający jej bogactwo. Hamburg zawsze był i do dziś jest wolnym miastem, tak kulturowo, jak i obyczajowo i politycznie. To tu żyją najszczęśliwsi mieszkańcy Niemiec, choć z drugiej strony to podobno najmniej niemiecki ośrodek w kraju.Warto sprawdzić, jak dziś wygląda dawne centrum handlu należące do Hanzy.

Więcej…