SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

 Zamek w Malborku – spektakularna panorama od strony rzeki Nogat

 6

© MUZEUM ZAMKOWE W MALBORKU

 

Wojciech Kossak, autor głównie scen batalistycznych, w 1931 r. maluje obraz olejny „Zaślubiny Polski z morzem”. Uwiecznia na nim generała Józefa Hallera, który dokonuje symbolicznego aktu odzyskania Pomorza przez Rzeczpospolitą Polską. Jego niewielki fragment (ok. 140 km wybrzeża Bałtyku) przyznano nam wówczas na mocy traktatu wersalskiego kończącego I wojnę światową. Rok wcześniej, bo w 1930 r., z portu w Gdyni zaczynają kursować regularnie statki pasażerskie do Nowego Jorku. Wiek XX przynosi wiele zmian, które podobnie jak i wydarzenia z poprzednich stuleci, nie pozostają bez wpływu na obecny obraz tej części naszego kraju. Czas odwiedzić województwo pomorskie i sprawdzić, czym dziś potrafi zafascynować.

 

Zanim wyruszymy w stronę Bałtyku, warto uporządkować sobie pewne rzeczy. Pozwoli nam to łatwiej orientować się w terenie. Jako kraina historyczna Pomorze obejmuje północny obszar Polski leżący między ujściami Odry i Wisły oraz region położony w Niemczech, głównie w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Obecnie większość tych ziem należy do województwa pomorskiego i zachodniopomorskiego, a także kujawsko-pomorskiego. Jednak znaczna ich część przez lata znajdowała się w granicach Prus, czego ślady da się dostrzec do dzisiaj.

 

Polacy nad Bałtyk wybierają się przede wszystkim w okresie letnim, gdy marzą o wygrzewaniu się na plaży, ale tak naprawdę przyjechać do tego regionu można zawsze, bo jest niesamowicie ciekawy. Nie musimy więc czekać, aż w telewizji pojawią się pierwsze komunikaty o odpowiedniej do kąpieli temperaturze wody w morzu. Urokliwe miasta i miasteczka czy malownicze parki narodowe w województwie pomorskim czekają na nas przez cały rok.

 

HANDLOWE TRADYCJE

 

Zdecydowanie wyjątkowym miejscem na mapie Polski jest Gdańsk. Świadczy o tym choćby fakt, że w swojej historii dwa razy przysługiwał mu status wolnego miasta (w latach 1807–1814 i 1920–1939). Szczyci się on długimi tradycjami handlowymi, o których przypomina np. nazwa jednego z historycznych traktów – Długi Targ. Wznosi się przy nim późnogotycki Dwór Artusa, czyli dawna siedziba bractw kupieckich (dziś oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska). W jego pobliżu znajduje się Ratusz Głównego Miasta z ponad 83-metrową wieżą zegarową przykrytą hełmem z figurą króla Zygmunta II Augusta. Jeśli udamy się stąd na spacer na nabrzeże nad Motławą, będziemy mogli przyjrzeć się Wyspie Spichrzów, którą niegdyś wypełniały liczne magazyny (część z nich odbudowano), i słynnemu drewnianemu dźwigowi portowemu umocowanemu w murowanej Bramie Szerokiej. Ten ostatni, nazywany Żurawiem, służył dawniej do załadowywania towaru i balastu na statki. Przy ulicy Długiej (przedłużeniu Długiego Targu) stoją kamienice należące kiedyś do bogatych gdańskich rodzin. Najbliżej zabytkowej Fontanny Neptuna znajduje się renesansowy Dom Schumannów z 1560 r. Dalej można podziwiać barokową Kamienicę Czirenbergów z fasadą autorstwa architekta Abrahama van den Blocke (wykonawcy m.in. projektu figury przedstawiającej Neptuna ze wspomnianej fontanny), Dom Ferberów czy Dom Uphagena z lat 70. i 80. XVIII w., w którym funkcjonuje Muzeum Wnętrz Mieszczańskich.

 

Z renesansowym budynkiem z 1560 r. będącym własnością rodu Ferberów wiąże się legenda. Zwano go wcześniej kamienicą Adam i Ewa ze względu na płaskorzeźby pierwszych ludzi umieszczone na drzwiach wejściowych. Ich wykonanie zlecił podobno mieszkający tu rajca miejski, który po śmierci ukochanej żony postanowił wywołać jej ducha. Pomagał mu w tym wenecki szarlatan. Na jego wezwanie pojawiły się najpierw postacie Adama i Ewy, później ojca rajcy, a w końcu jego małżonki. Gdy zrozpaczony wdowiec mimo zakazu otrzymanego od mistrza magii podbiegł do ukochanej i zaczął błagać ją o wybaczenie za przywołanie jej z zaświatów, duchy wraz z zagranicznym gościem zniknęły. Po tym wydarzeniu właściciel domu polecił wstawić do niego drzwi z figurami pierwszej pary ludzi, a kamienicę zaczęto uważać za przeklętą. Wiele lat później, ok. połowy XIX stulecia, podczas przebudowy zdobione skrzydła zdemontowano, co w powszechnej opinii zdjęło klątwę ciążącą na tym miejscu.

 

Przez Gdańsk, ważny ośrodek handlowy, przez wieki przepływały ogromne ilości najróżniejszych towarów. Wśród nich był też bursztyn. Ciekawe okazy tego złota Bałtyku i wykonanych z niego wyrobów obejrzymy w Muzeum Bursztynu działającym od 2006 r. w unikatowym w skali Europy zespole budynków (Wieży Więziennej, tzw. Szyi z Domem Więziennym i Katowni) przy Targu Węglowym.

 

Fontanna Neptuna stojąca przed Dworem Artusa na Długim Targu

Gdaäsk 3

© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

 

UPŁYWAJĄCY CZAS

 

Do najistotniejszych gdańskich zabytków należy z pewnością Bazylika Mariacka. Jej charakterystyczną wieżę o wysokości 82 m (do kalenicy) widać już z daleka. To największa na świecie średniowieczna świątynia zbudowana z cegły (ma długość 105,5 m i szerokość w transepcie 66 m). W środku na zainteresowanie zasługują zdobiące wnętrze obrazy i rzeźby (np. Piękna Madonna Gdańska z pierwszej połowy XV w. czy późnogotycki ołtarz główny przedstawiający koronację Matki Boskiej, wykonany najprawdopodobniej przez mistrza Michała z Augsburga). Poza tym warto podejść pod niesamowity zegar astronomiczny. Choć jeszcze nie udało się go uruchomić, wygląda naprawdę imponująco. W drugiej połowie XV stulecia do Bazyliki Mariackiej trafiło dzieło niderlandzkiego malarza Hansa Memlinga (ur. ok. 1430, zm. w 1494 r.) – Sąd Ostateczny. Tryptyk przypłynął tutaj na pokładzie statku Piotr z Gdańska (Peter von Danczk), którego załoga weszła w posiadanie obrazu po zdobyciu w kwietniu 1473 r. galery San Matteo. Ze względu na swoją wartość często stawał się łupem wojennym. Obecnie można go oglądać w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

 

Wyjątkowym obiektem jest z pewnością siedziba Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina na wyspie Ołowianka. Ta instytucja działa obecnie w kompleksie dawnej elektrowni (później elektrociepłowni) wybudowanej w latach 1897–1898 przez berlińską firmę Siemens & Halske. Tutejszy zespół architektoniczny, sąsiadujący z zabytkowym Spichlerzem Królewskim z początku XVII w., w którym funkcjonuje 3-gwiazdkowy Hotel Królewski, tworzy Gdańskie Centrum Muzyczno-Kongresowe. W gmachu filharmonii znajduje się Sala Koncertowo-Kongresowa na 977 osób z 95-głosowymi organami sprowadzonymi ze szwajcarskiej Lozanny i mniejsze sale: Kameralna, Jazzowa, Dębowa, Salon Gdański, Prasowa, Nad Motławą i dwie Superior, a także nowoczesne studio nagraniowe.

 

Na północ od Głównego Miasta leży rejon zwany Starym Miastem. Na jego obszarze wznosi się Kościół św. Katarzyny z XIII w., którego interesującą atrakcję stanowi carillon (karylion), czyli instrument muzyczny złożony z dzwonów (w tym przypadku pięćdziesięciu). Umieszczono go w 76-metrowej wieży świątyni. Co piątek odbywają się tu koncerty carillonowe. Kościół kryje jeszcze jedno ciekawe urządzenie, ale nieco bardziej współczesne. Mowa o zamontowanym w budynku w 2011 r. zegarze pulsarowym, wówczas pierwszym na świecie tego typu przyrządzie i najdokładniejszym. Jego działanie opiera się na pomiarach fal radiowych emitowanych przez obiekty astronomiczne zwane pulsarami. Niedaleko od świątyni, na sztucznej wyspie na 13,5-kilometrowym Kanale Raduni znajduje się natomiast Wielki Młyn zbudowany przez Krzyżaków. Swoją funkcję pełnił aż do 1945 r. Obecnie nie jest używany, choć w 2016 r. mieściły się w nim sklepy i butiki.

 

W Gdańsku warto jeszcze odwiedzić co najmniej dwa miejsca. Jedno z nich to Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 wystawiony na placu Solidarności, niedaleko Stoczni Gdańskiej. Upamiętnia on ofiary protestów robotniczych z grudnia 1970 r. Monument tworzą 3 olbrzymie krzyże z kotwicami. Znajdziemy na nim m.in. fragment wiersza Czesława Miłosza (1911–2004) Który skrzywdziłeś. Drugim miejscem jest półwysep Westerplatte i Pomnik Obrońców Wybrzeża. We wrześniu 1939 r. przez 7 dni stacjonujący tu żołnierze Wojska Polskiego bohatersko bronili się przed kompanią szturmową niemieckiej marynarki wojennej, która przypłynęła na pokładzie pancernika Schleswig-Holstein.

 

W trakcie spacerów po mieście na pewno zgłodniejemy. W tej sytuacji z pomocą przyjdzie nam np. serwis internetowy Smaki Gdańska. To przewodnik po ciekawych miejscach, w których można spróbować polskich dań tradycyjnych i tych w bardziej nowoczesnej odsłonie. Specjalnie wybrane lokale podzielono na kilka kategorii tematycznych ułatwiających znalezienie tego odpowiedniego na daną okazję. Na stronie umieszczono również mapę z zaznaczonymi restauracjami, kawiarniami i sklepami. Oprócz wersji on-line od 1 sierpnia 2016 r. przewodnik dostępny jest w formie papierowej w punktach informacji turystycznej. W ramach projektu szefowie 9 lokali stworzyli gdańskie przystawki na podstawie własnych przepisów mających łączyć w sobie to, co charakterystyczne dla współczesnego Gdańska. Prym wiodą wśród nich podane w oryginalny sposób śledzie.

 

PORT I UZDROWISKO

 

O portowych tradycjach Gdyni najlepiej świadczą statki muzealne zacumowane przy Molo Południowym. Na odwiedzających czekają trzymasztowy żaglowiec szkoleniowy Dar Pomorza wykonany w Hamburgu i niszczyciel ORP Błyskawica wykorzystywany przez Marynarkę Wojenną II RP w trakcie II wojny światowej. Nieco dalej znajduje się Akwarium Gdyńskie. Można w nim poznać faunę zamieszkującą ekosystem rafowy, toń oceaniczną, tropikalne wody Amazonii i basen Morza Bałtyckiego. Zobaczymy tutaj m.in. zwierzęta żyjące w Zatoce Puckiej, największą żywą rafę koralową w Polsce i urocze koniki morskie, rekiny marmurkowe i rogate oraz dwie anakondy zielone, grupę piranii czerwonych, węgorze elektryczne (strętwy) i osobliwego aksolotla meksykańskiego – płaza, który w warunkach naturalnych nie przekształca się z postaci larwalnej w lądową i potrafi w znacznym stopniu regenerować utracone części ciała. Wizyta w Akwarium Gdyńskim spodoba się z pewnością zarówno dorosłym, jak i dzieciom.

 

Między Gdynią a Gdańskiem leży Sopot. Wszystkie trzy ośrodki tworzą Trójmiasto, ale tylko ten ostatni ma status uzdrowiska. Kuracjusze przyjeżdżają tu wdychać powietrze bogate w jod. Według pomiarów największe jego stężenie występuje na części słynnego molo najdalej wysuniętej w głąb zatoki. Cała konstrukcja mierzy ponad 510 m długości. To największe drewniane molo w całej Europie. W miesiącach letnich jest wręcz oblegane, dlatego warto skorzystać z okazji i wybrać się na nie w innym okresie, ponieważ rozpościera się stąd wspaniały widok na Zatokę Gdańską i Trójmiasto. Wzdłuż brzegu ciągnie się w tym miejscu piękna piaszczysta plaża. W jej pobliżu znajduje się Grand Hotel (obecnie 5-gwiazdkowy Sofitel Grand Sopot) zbudowany w dwudziestoleciu międzywojennym. W latach 60. XX w. poza sezonem letnim działał w nim kultowy klub muzyczny Non Stop, w którym grali Czesław Niemen, Helena Majdaniec, Karin Stanek czy Czerwone Gitary. Turyści w Sopocie często wybierają się na tzw. Monciak – 700-metrowy deptak stworzony na ulicy Bohaterów Monte Cassino. Polacy chyba jednak ciągle często kojarzą miasto przede wszystkim z Operą Leśną i organizowanym w niej przez wiele lat, choć później pod zmienioną nazwą, Międzynarodowym Festiwalem Piosenki (Sopot Festival).

 

DZIEDZICTWO KRZYŻAKÓW

 

W województwie pomorskim nie sposób nie zauważyć licznych śladów panowania na tych ziemiach zakonu krzyżackiego. Najważniejszym zabytkiem z tamtych czasów jest – oczywiście – zamek w Malborku. Potężną warowną twierdzę wzniesiono na prawym brzegu rzeki Nogat. Budowano ją od ok. 1280 r. do połowy XV w. Pod koniec II wojny światowej siedziba wielkich mistrzów uległa znacznym zniszczeniom. Prace rekonstrukcyjne trwały od lat 50. XX w., a w 1997 r. obiekt został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Do dziś administruje nim powołane do życia 1 stycznia 1961 r. Muzeum Zamkowe. Zwiedzanie z przewodnikiem zajmuje kilka godzin. Nic zresztą dziwnego, Krzyżacy potrafili wznosić warownie, które nie tylko znakomicie spełniały swoją funkcję obronną, lecz także pokazywały potęgę zakonu. Zamek musiał robić ogromne wrażenie na gościach i wciąż zadziwia swoją monumentalnością. Wędrówka przez rozmaite sale i pomieszczenia, ganki i korytarze o sklepieniu krzyżowym wydaje się nie mieć końca. A im bardziej zagłębiamy się w komnaty twierdzy, tym wyraźniej odczuwamy atmosferę tych wieków, gdy żyli tu Krzyżacy. W trakcie zwiedzania można oglądać też różne wystawy. W zamku zgromadzono interesujące zbiory, m.in. znaleziska archeologiczne z okolicznych ziem, rzeźby gotyckie czy kolekcję broni. Poza tym trzeba również wspomnieć, że warownia prezentuje się niezmiernie malowniczo z prowadzącego do niej mostu lub drugiego brzegu Nogatu.

 

W poszukiwaniu pozostałości po zakonie krzyżackim należy udać się także do miasta Gniew, położonego na lewym brzegu Wisły, na południowy zachód od Malborka. Jego historyczne centrum (rynek z gotyckim ratuszem i pobliskimi uliczkami) zachowało średniowieczny układ urbanistyczny. Za jedną z najważniejszych gniewskich budowli uchodzi zamek komturów krzyżackich. Obiekt, wzniesiony na planie czworoboku z dziedzińcem po środku, powstał na przełomie XIII i XIV w. Po wojnie trzynastoletniej (1454–1466) aż do pierwszego rozbioru Polski w 1772 r. swoją siedzibę mieli tu polscy starostowie. W 1625 r. zamek na dwa lata zajęli Szwedzi, którzy zdobyli go również na krótko na początku potopu szwedzkiego (1655–1660). Po pierwszym rozbiorze Gniew trafił w ręce Prusaków. W 1921 r. najsłynniejszy gniewski zabytek został poważnie zniszczony przez pożar. Obecnie, po latach odbudowy i rewitalizacji, organizowane są w jego murach turnieje rycerskie i inne imprezy propagujące wiedzę historyczną. Wnętrza można zwiedzać z przewodnikiem. Poza tym część zamku zaadaptowano na potrzeby 4-gwiazdkowego hotelu. Oprócz tego budowle pokrzyżackie odnajdziemy jeszcze m.in. w Bytowie, Lęborku, Człuchowie czy Sztumie.

 

MOST I TAJEMNICZE KRĘGI

 

Na północ od Gniewu, po tej samej stronie Wisły leży Tczew. Słynie on głównie z wyjątkowego mostu. Gdy w 1857 r. oddawano go do użytku, uchodził za wspaniałe dzieło ówczesnej myśli technicznej. Budowę przeprawy nadzorował inżynier Carl Lentze (1801–1883), portale i wieże zaprojektował pruski architekt Friedrich August Stüler (1800–1865). W chwili ukończenia prac był to najdłuższy most w Europie (liczył 837 m) i pierwszy żelazny na Wiśle. Początkowo poprowadzono nim ciąg drogowy i kolejowy. Jednak ze względu na zwiększony ruch na tej trasie w 1891 r. otwarto wzniesioną obok nową przeprawę kolejową i od tej pory pociągi korzystały tylko z niej. W czasie II wojny światowej most został poważnie uszkodzony, ale uniknął wysadzenia. To umożliwiło jego późniejszą odbudowę. Od lipca 2015 r. konstrukcja o długości 1052 m znów jest w renowacji, a według planów w przyszłości będzie jej przywrócony pierwotny wygląd. Choć na most wchodzić nie wolno, warto przejść zadbanym bulwarem wzdłuż Wisły w Tczewie i przyjrzeć mu się z tej perspektywy.

 

W województwie pomorskim coś dla siebie znajdą też osoby fascynujące się tajemnicami z przeszłości. W sąsiedztwie wsi Odry w gminie Czersk las skrywa Rezerwat „Kamienne Kręgi”. Według archeologów ten obszar pokryty osobliwymi strukturami z kamieni stanowi cmentarzysko kultury gocko-gepidzkiej z I i II w. n.e. W jego skład wchodzi 10 całych kręgów i fragmenty mniejszych oraz 29 kurhanów. Wśród nich poprowadzono ścieżki dla zwiedzających opatrzone tablicami (wstęp na teren rezerwatu jest płatny). Tutejsze niezwykłe obiekty nadal przyciągają uwagę tak naukowców, jak i ezoteryków. Według pewnych teorii miały służyć jako konstrukcje ułatwiające obserwacje astronomiczne, zgodnie z innymi wyznaczały miejsce o niespotykanej energii…

 

Wizyta w Odrach może stać się pretekstem do odwiedzenia leżącego niedaleko stąd Parku Narodowego „Bory Tucholskie”. Istnieje on od 1996 r. Na jego obszarze znajdują się liczne jeziora. Z tego względu spotyka się tu m.in. bieliki, błotniaki stawowe, zimorodki, bociany czarne, łabędzie krzykliwe czy wiele gatunków płazów, a także wydry europejskie i bobry. Większość powierzchni parku (46,13 km²) stanowią lasy i bory, ale wśród nich natkniemy się również na torfowiska i murawy psammofilne (wydmy pokryte charakterystyczną roślinnością). Podczas spacerów należy uważać na jadowite żmije zygzakowate. Zwykle nie atakują ludzi, chyba że poczują się zagrożone, np. gdy przypadkiem na którąś nadepniemy. Dlatego najlepiej założyć na wycieczkę długie spodnie i zakryte buty do kostek lub kalosze albo po prostu uważnie się rozglądać. W okresie wiosennym i na początku lata zaleca się też unikać loch z młodymi. Na szczęście zbliżanie się dzików słychać zwykle już z daleka.

 

Most drogowy w Tczewie do dziś zadziwia swoimi imponującymi rozmiarami

Most w Tczewie zoom

© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

 

WŚRÓD PIASKÓW WYBRZEŻA

 

Wyjątkowo pięknym krajobrazowo obszarem jest położony koło Łeby Słowiński Park Narodowy (327,44 km² powierzchni). Tak naprawdę warto wybrać się do niego o każdej porze roku. Wzdłuż wybrzeża Bałtyku leżą tutaj malownicze jeziora. Za jedną z największych atrakcji parku uważa się jednak wydmy ruchome na pasie mierzei. Wiatr rysuje na ich powierzchni niesamowite wzory, które uwydatniają cienie rzucane przez słońce. Po całym terenie chronionym należy poruszać się tylko pieszymi szlakami turystycznymi (wolno także jeździć rowerem). Jeśli ktoś chce obejrzeć panoramę parku, może wejść na wieżę widokową (nieczynną w zimie) na świętym wzgórzu Kaszubów Rowokół, wznoszącym się na wysokość 114,8 m n.p.m., lub na ponad 25-metrową latarnię morską w Czołpinie (uruchomioną w 1875 r.). Na obu obiektach obowiązuje opłata. W tym rejonie znajduje się również trzecie największe jezioro w Polsce – Łebsko, które zajmuje powierzchnię ponad 71 km2. Drugim zbiornikiem pod względem wielkości w tej okolicy jest Gardno z Wyspą Kamienną, według jednej z legend powstałą z kamieni porzuconych przez diabła zmuszonego do wybudowania kościoła. Słowiński Park Narodowy stanowi przede wszystkim ostoję ptaków (w jego logo umieszczono mewę srebrzystą), dlatego lubią odwiedzać go ornitolodzy i fotografowie przyrody. Występują tu np. niezbyt często spotykane w naszym kraju uszatki błotne, bekasy kszyki, rybitwy białoczelne, ohary i rożeńce zwyczajne. Zdarza się, że pojawiają się też gatunki tylko wizytujące Polskę: sowa śnieżna, birginiak, mornel czy błotniak stepowy. Pobliska Łeba to popularna miejscowość wypoczynkowa, w sezonie letnim oblegana przez turystów.

 

W województwie pomorskim Polacy chętnie odpoczywają także na 35-kilometrowej Mierzei Helskiej. Na samym jej końcu leży Hel. Za charakterystyczny obiekt uchodzi w nim czynna latarnia morska z 1942 r. w kształcie ośmiobocznej wieży o wysokości 41,5 m. Jej poprzedniczkę (działającą od 1827 r.) wysadzili w czasie kampanii wrześniowej polscy saperzy, aby utrudnić orientację niemieckiej artylerii. Z galerii umieszczonej wokół lampy widać Zatokę Pucką i Gdańską oraz Bałtyk. Poza tym w mieście funkcjonuje Muzeum Rybołówstwa (oddział Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku), mieszczące się w zabytkowym ewangelickim Kościele św. Piotra i Pawła z XIV stulecia, i fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego (przy Bulwarze Nadmorskim). Ta ostatnia placówka ma na celu odtworzenie i ochronę populacji fok szarych w tym rejonie Morza Bałtyckiego. W basenach przebywają tutaj zwierzęta wymagające leczenia i rehabilitacji oraz osobniki zdrowe należące do hodowli. Odchowane młode i dorosłe ssaki, które powróciły do zdrowia, wypuszcza się na wolność. Fokarium jest otwarte cały rok, a dwa razy dziennie odbywa się w nim karmienie fok z krótkim wykładem na ich temat. W Helu znajdziemy oprócz tego interesujące obiekty administrowane przez Muzeum Obrony Wybrzeża, w tym główne stanowisko artyleryjskie „Bruno”. Zwiedzający oglądają wystawy stałe i eksponaty związane z historią militarną półwyspu. Od 1 września do 2 października 1939 r. polscy żołnierze bohatersko bronili Rejonu Umocnionego Hel przed inwazją wojsk III Rzeszy. W okolicy wytyczono też 7 szlaków helskich fortyfikacji (opis umieszczono na stronie internetowej szlaki.gohel.pl). Jednym z oddziałów placówki jest Muzeum Helu w stanowisku „Anton”, prezentujące materiały etnograficzne i życie miejscowej ludności. W okresie letnim do miasta przyjeżdżają liczni amatorzy nurkowania, wind- i kitesurfingu.

 

Miejscowości na Mierzei Helskiej mają charakter wypoczynkowy. Ze względu na walory półwyspu objęto go granicami Nadmorskiego Parku Krajobrazowego (188 km² powierzchni), do obszaru którego zalicza się również zachodnie wybrzeże Zatoki Puckiej i część jej wód oraz tereny przybrzeżne na odcinku od Białogóry do Władysławowa. W okolicy wsi Rozewie i Jastrzębia Góra brzeg morski przybiera formę klifu (osiągającego maksymalnie wysokość ok. 33 m), zupełnie odmienną od piaszczystych plaż województwa pomorskiego. Tutejszy przylądek Rozewie jeszcze niedawno szczycił się statusem najdalej na północ wysuniętego miejsca w Polsce, ale najnowsze pomiary umieszczają ten punkt we wspomnianej Jastrzębiej Górze w sąsiedztwie pomnika „Gwiazda Północy”. Kto chce poczuć, że dotarł do północnego krańca kraju, powinien wejść na starą rozewską latarnię morską z 1822 r. (o wysokości 32,7 m). To jeden z najstarszych tego typu obiektów na naszym wybrzeżu.

 

W tym regionie Polski na zainteresowanie zasługują poza tym z pewnością uzdrowiskowa Ustka, Pelplin z gotycką Katedrą Wniebowzięcia NMP z oryginalnymi rzeźbionymi stallami, Słupsk i jego przepiękny neogotycki Ratusz wyglądający niczym pałac czy Kwidzyn i zamek kapituły pomezańskiej ukończony w drugiej połowie XIV w. Co ciekawe, znajdziemy tu także atrakcje, jakich zwykle spodziewamy się raczej w górach. Na zachód od Pucka, w kaszubskiej wsi Mechowo leży Grota Mechowska (występująca też pod nazwą Groty Mechowskie). Do jaskini wchodzi się od strony skupiska piaskowcowych kolumn przypominających osobliwy naturalny krużganek. Niewielki jej fragment udostępniono do zwiedzania. Grota Mechowska ma status pomnika przyrody nieożywionej.

Gdziekolwiek się udamy w województwie pomorskim, na pewno nie będziemy żałować. Nierzadko można odnieść wrażenie, że czas płynie tutaj inaczej. Nawet jeśli nie odwiedzamy Pomorza akurat latem, często przestawiamy się na jego obszarze na wakacyjny rytm dnia. Chyba właśnie dzięki temu w trakcie pobytu w tej pełnej atrakcji części Polski potrafimy dostrzec wyjątkowe zalety tego regionu i oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków.

 

Piaszczysta Mierzeja Helska to malowniczy ciąg zalesionych wydm

Hel

© POMORSKA REGIONALNA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA

 

 

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kawałek nieba dla każdego

 

MAGDALENA BURDAK

www.1000krokow.pl

 

Filipiny są jak skrawek Ameryki Łacińskiej pośrodku Oceanu Spokojnego. To raj dla każdego, kto lubi beztroski wyspiarski luz, różnorodną przyrodę, przepiękny świat podwodny i ciekawą kulturę. Filipińczycy słyną ze swojej religijności i… niepunktualności. Na Filipinach czasu się nie mierzy. Zegarek warto zostawić w domu i dać się całkowicie pochłonąć niepowtarzalnej atmosferze tego niesamowitego kraju.

 

Na Archipelag Filipiński składa się 7107 wysp pochodzenia wulkanicznego, położonych w Azji Południowo-Wschodniej i otoczonych wodami Oceanu Spokojnego. Najczęściej dzieli się je na trzy regiony: Luzon – leżący na północy, z główną wyspą o tej samej nazwie i znajdującą się na niej stołeczną Manilą, Mindanao – usytuowany na południu, i Visayas – obejmujący centralne wyspy takie jak Cebu, Bohol czy Siquijor. Fascynującą tutejszą kulturę wzbogaciły wpływy zarówno hiszpańskie i malajskie, jak i chińskie i amerykańskie. Można je dostrzec m.in. w religii, zwyczajach, języku lub kuchni.

 

Filipiny leżą w strefie klimatu równikowego z wyraźnymi cechami monsunowego, co sprawia, że jest tu gorąco i wilgotno. Średnia temperatura w ciągu roku wynosi 27–28°C. Na archipelagu występuje ok. 13,5 tys. gatunków roślin, w tym 3,2 tys. rosnących jedynie na tutejszych wyspach, i wiele endemicznych gatunków zwierząt takich jak wyrak filipiński, wół mindorski, małpożer, kanczyl ciemny (filipiński), świnia wisajska, lotokot filipiński (kaguan), sambar kropkowany (jeleń Alfreda) czy krokodyl filipiński. Prawdziwe skarby Filipin czekają jednak pod wodą. W niewielu częściach świata można znaleźć tak ogromną różnorodność życia morskiego: przepiękne kolorowe rafy i 2,4 tys. gatunków ryb, a to wszystko ukryte w ciepłym i krystalicznie czystym oceanie. Do tego na dnie leżą również zatopione statki, które stanowią dodatkową atrakcję dla nurków. Z takich właśnie powodów ten kraj cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród osób nurkujących z butlą, jak i uprawiających jedynie snorkeling.

 

POGODNI WYSPIARZE

 

Filipińczycy są gościnni, uśmiechnięci i bardzo uczynni. Mówi się, że to jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie. Mimo burzliwej historii i często powtarzających się katastrof naturalnych zachowali oni niezachwiany optymizm. W 1521 r. dotarł tu portugalski żeglarz Ferdynand Magellan i włączył archipelag do ziem podległych Hiszpanii. Kolonię założył w lutym 1565 r. hiszpański konkwistador Miguel López de Legazpi. Po 333 latach panowania Europejczyków na wyspach wybuchł bunt przeciwko kolonizatorom. W 1898 r. Filipiny zostały wciągnięte w konflikt pomiędzy USA a Hiszpanią, który dotyczył wpływów na Kubie. W jego efekcie i zgodnie z podpisanym pod koniec XIX w. traktatem paryskim zwierzchność nad archipelagiem przejęły Stany Zjednoczone. Te – niestety – nie zgodziły się na przekształcenie kolonii w niezależne państwo, co zmusiło Filipińczyków do kontynuowania walki o niepodległość, którą uzyskali dopiero w lipcu 1946 r. Po II wojnie światowej w kraju wybuchły protesty chłopów, ale zostały stłumione. Wybrany w 1965 r. prezydent Ferdinand Marcos wprowadził rządy dyktatorskie. Stały się one przyczyną strajków i licznych wystąpień niezadowolonych obywateli. Sytuacja w państwie ustabilizowała się w 1986 r., kiedy doszło do pokojowego przewrotu i zakończenia dyktatury. Obecnie Filipiny są jednym z szybciej rozwijających się krajów Azji, a rząd skupia się na tym, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo mieszkańcom.

 

bohol 04 highres

Wzgórza Czekoladowe na wyspie Bohol

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

NA TALERZU

 

Kadayawan Festival 2 

Filipińskie dzieci na Festiwalu Kadayawan w mieście Davao na Mindanao

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

Unikający konfliktów Filipińczycy uwielbiają karaoke, koszykówkę, festyny, walki kogutów i dobre jedzenie. Ich kuchnia czasami zaskakuje Europejczyków. Łatwo można w niej dostrzec wpływy zarówno hiszpańskie, jak i chińskie, a także malajskie, indonezyjskie, hinduskie i amerykańskie. Na stołach królują proste i niedrogie potrawy, na co duży wpływ ma panująca na Filipinach bieda. Nauczyła ona mieszkańców gotowania z dostępnych i tanich produktów.

 

Podczas podróży po wyspach najczęściej trafia się na dania określane mianem adobo, które można uznać za filipiński specjał narodowy. Nazwę tę stosuje się zarówno w przypadku potrawy, jak i sposobu jej przyrządzania. Adobo to kawałki mięsa kurczaka bądź wieprzowiny, owoce morza lub warzywa gotowane w marynacie z octu, sosu sojowego, czosnku i czarnego pieprzu. Najpopularniejszą i dość kontrowersyjną przekąską uwielbianą przez Filipińczyków jest balut – ugotowany w jajku w skorupce kaczy embrion, często z zalążkiem dzioba, piór czy kości. Kilkunastodniowe zarodki kaczki uchodzą za przysmak i afrodyzjak. Niestety, obcokrajowcy raczej nie decydują się na ich degustację z uwagi na wygląd, konsystencję i zapach. Baluty najłatwiej kupić w nocy, gdyż sprzedawane są na ulicach i podawane z koszy, w których cały czas utrzymuje się wysoką temperaturę. Bardziej wybredni smakosze mogą spróbować popularnego na Filipinach deseru halo-halo. Stanowi on mieszankę lodów, mleka, słodkiej fasoli i owoców. Warto też napić się buko – soku ze świeżego kokosa.

 

 Makati by Night

Nowoczesne centrum biznesowe Manili po zmroku rozbłyska światłami

© DAVID HETTICH/TOBIAS HAUSER

 

MIASTO KONTRASTÓW

 

Większość odwiedzających Archipelag Filipiński zaczyna swoją podróż od stolicy kraju – Manili, która znajduje się w południowej części wyspy Luzon. Gdyby chcieć opisać to miasto trzema słowami, byłyby to kontrast, hałas i chaos. Takie właśnie wywołuje pierwsze wrażenie. Duży wpływ ma na to fakt, że jest ono najgęściej zaludnioną metropolią świata (na 1 km² przypada tu aż ponad 71,2 tys. osób!). Tłumy ludzi, ogromny ruch samochodowy, hałas, feeria barw i zapachów sprawiają, że Manila bywa miejscem bardzo męczącym. Jeżeli jednak da się jej szansę, można odkryć prawdziwą perłę Orientu – przepiękne miasto, które zyskuje na uroku dzięki swoim licznym kontrastom.

 

Administracyjna stolica Filipin jest także najszybciej rozwijającym się ośrodkiem Azji Południowo-Wschodniej. Najlepiej oddają to nowoczesne obszary pełne biurowców, drapaczy chmur, ekskluzywnych hoteli i drogich sklepów. Jeśli jednak chce się poczuć kolonialny klimat, trzeba odwiedzić najstarszą część metropolii – Intramuros. Założyli ją Hiszpanie, którzy w czerwcu 1571 r. podbili Manilę. Można tutaj znaleźć piękne kamienice, zabytkowe kościoły czy historyczne pałace. W tym rejonie warto zajrzeć do muzeum Casa Manila, które stanowi kopię tradycyjnego kolonialnego domu.

 

TRUMNY I POLA RYŻOWE

 

W głębi wyspy Luzon, na północ od stolicy odkryjemy inny świat. W wysokich górach leżą małe miejscowości. Jedną z nich jest Sagada, gdzie czekają na nas przepiękne piesze trasy, małe pola ryżowe, ukryte w tropikalnym lesie wodospady i nieprzeniknione jaskinie. Ta nieznana kiedyś osada słynie z oryginalnego sposobu grzebania zmarłych, który polega na zawieszeniu trumny ze zwłokami na skale. Jak brzmi uzasadnienie tej tradycji? Otóż dusza ludzka musi być bliżej nieba, czuć powiew świeżego powietrza i ciepło promieni słońca. Tylko wtedy szczęśliwa odejdzie do raju. Do niektórych trumien przytwierdzone są krzesła. Oznaczają one, że zmarły odszedł w zaświaty w pozycji siedzącej. Na taki rodzaj pochówku pozwolić sobie mogą tylko rodowici i majętni mieszkańcy Sagady.

 

Miejscowość kryje jeszcze jeden skarb – przepiękne jaskinie Sumaguing i Lumiang. Wyprawa przez ich korytarze, wąskie szczeliny, podziemne jeziora, rzeki i ogromne komory jest jedną z niezapomnianych atrakcji całych Filipin. Pod Sagadą można oglądać przepiękny podziemny świat, który tworzą labirynty przejść oraz stalagmity i stalaktyty przypominające niebywałe, misternie rzeźbione figury. Dodatkowo uwagę turystów zwracają stosy drewnianych trumien ułożone u wejścia do Jaskini Pogrzebowej Lumiang (Lumiang Burial Cave).

 

Na południowy wschód stąd znajdują się miejscowości Banaue i Batad z tarasami ryżowymi, które są dumą grupy etnicznej Ifugao. Filipińczycy uważają je za ósmy cud świata. Tarasowe pola liczą sobie przeszło 2 tys. lat. Zostały zbudowane tylko pracą rąk ludzkich, bez użycia maszyn. Do dziś ryż uprawia się tu w tradycyjny sposób.

 

PODZIEMNA RZEKA

 

Większości osób Filipiny kojarzą się z przepięknymi plażami, białym piaskiem i kolorowymi rafami. Wszystko to znajdziemy właśnie na Palawanie. Wyspa ta leży w południowo-zachodniej części archipelagu. Niedaleko miejscowości Sabang usytuowany jest jeden z 7 Nowych Cudów Natury – Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa. Tutejsza podziemna rzeka (Cabayugan) uchodzi za jedną z najdłuższych na świecie. Ciągnie się przez 8,2 km, z czego turyści zobaczyć mogą tylko pierwsze 1,5 km. Jaskinie krasowe zwiedza się małą łódką, sterowaną przez przewodnika. Pod ziemią panuje absolutna cisza i aby jej nie zakłócać, każdy z odwiedzających otrzymuje słuchawki z nagranym wcześniej opisem. Wszystko wokół spowija całkowity mrok, jedynej latarki używa przewodnik i to on oświetla najważniejsze do obejrzenia miejsca. Niezmącony spokój rzeki i jej ogrom robią niesamowite wrażenie. Z łatwością można się tutaj przekonać, jak wielka jest siła natury.

 

Z WYSPY NA WYSPĘ

 

Każdy, kto kiedykolwiek zawita na Filipiny, spotka się z określeniem island hopping. Zwrot ten oznacza zwiedzanie pobliskich małych, nierzadko niezamieszkanych, wysepek, plaż i raf połączone z pływaniem i snorkelingiem. Najpopularniejszy na Palawanie rejon na taką wycieczkę znajduje się w północnej jego części, w okolicy miasta El Nido, zwanego Niebem na Ziemi. Leży tu archipelag Bacuit składający się z 45 niewielkich wysp, które skrywają niesamowite i przepiękne plaże, zatoczki, laguny i jaskinie. W trakcie całodniowej wyprawy tradycyjną filipińską łodzią banca mamy okazję zobaczyć niedostępne brzegi pokryte śnieżnobiałym piaskiem, ponurkować w poszukiwaniu żółwi, obejrzeć niezmiernie kolorową rafę czy popływać kajakiem pomiędzy dzikimi i bezludnymi skrawkami lądu. W El Nido oferuje się cztery wycieczki (oznaczone kolejno literami A, B, C i D), różniące się umieszczonymi w programie miejscami.

 

Do najczęściej odwiedzanych wysepek należy Miniloc, otoczona przepięknymi lagunami – Big Lagoon, Small Lagoon i Secret Lagoon. Aby zobaczyć tę ostatnią, trzeba przecisnąć się przez wąskie przejście ukryte pod olbrzymim wapiennym klifem zanurzonym w wodzie. Helicopter Island swoim kształtem przypomina z kolei mały śmigłowiec. Na Sekretną Plażę (Secret Beach) na Matinloc trafia się przez skalny otwór. Większość z wysp archipelagu Bacuit to ogromne wapienne skały wyrastające pionowo z wody, pokryte bujną zielenią i niewielkimi plażami. Jeżeli jednak ktoś chciałby znaleźć rajski zakątek, ale woli pozostać na Palawanie, powinien w El Nido wypożyczyć skuter i udać się w stronę północnego krańca lądu. Leżą tutaj dzikie plaże, do których trudno dojechać samochodem, takie jak Nacpan Beach. Ma ona 4 km długości i przy odrobinie szczęścia będziemy na niej jedynymi turystami. Usypany ze śnieżnobiałego piasku brzeg oblewa krystalicznie czysta, turkusowa woda, palmy uginają się od kokosów, a nieliczne skromne bary zapraszają do odpoczynku w wygodnym hamaku.

 El Nido Resorts Apulit

El Nido Resorts Apulit Island

© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

 

W SERCU ARCHIPELAGU

 

Centralną częścią Filipin jest region Visayas. To właśnie na jedną z jego wysp (Limasawę) w marcu 1521 r. przypłynęła ekspedycja Ferdynanda Magellana. Hiszpanie przywieźli ze sobą figurkę Dzieciątka Jezus (Santo Niño) i chrześcijaństwo. Na Cebu, w mieście o tej samej nazwie wbito krzyż (Cruz de Magallanes) i ochrzczono pierwszych mieszkańców archipelagu. Ferdynand Magellan zginął jednak 27 kwietnia 1521 r. na sąsiedniej Mactan w walce z wojownikami miejscowego wodza Lapu-Lapu. Kilkadziesiąt lat później do wysp Visayas przybiła kolejna wyprawa z Hiszpanii. Na jej czele stał Miguel López de Legazpi, któremu udało się wprowadzić chrześcijaństwo i ustanowić pierwszą stolicę kolonii hiszpańskich w Azji. Tak właśnie w Cebu, dziś najstarszym założonym przez Hiszpanów mieście na archipelagu (jako Villa de San Miguel w dniu 27 kwietnia 1565 r.), narodził się kraj znany dzisiaj jako Filipiny.

 

W tym największym, ponad 920-tysięcznym ośrodku miejskim regionu Visayas warto poszukać pozostałości po kolonizatorach. W Bazylice Dzieciątka Jezus (Basílica del Santo Niño, najstarszym kościele katolickim na Filipinach, wzniesionym w 1565 r.) można zobaczyć cudowną figurkę Santo Niño. To właśnie w miejscu, w którym stoi świątynia, Ferdynand Magellan ochrzcił pierwszych wyspiarzy. W małym i niepozornym budynku kaplicy nieopodal bazyliki znajduje się krzyż postawiony przez portugalskiego żeglarza, a właściwie jego zachowane fragmenty umieszczone w drewnianej konstrukcji nowego krzyża.

 

Na Cebu ciekawie spędzimy czas również poza stolicą prowincji. W okolicy miasta Moalboal i pobliskiej wysepki Pescador (po hiszpańsku Rybak) można obserwować ogromne ławice sardynek. Niedaleko pod wodą kryją się jedne z piękniejszych filipińskich raf. Znakomitym miejscem na wypoczynek są dwie plaże – Panagsama i Biała (White Beach). Osoby lubiące aktywne wyprawy powinny wybrać się na wycieczkę pod któryś z licznych wodospadów, np. Kawasan Falls. 

 

Cebu słynie też z innej, dość kontrowersyjnej atrakcji. W pobliżu miasta Oslob można spotkać rekiny wielorybie, które przyciągają codziennie rzesze turystów. Ekolodzy jednak regularnie zwracają uwagę, że zbyt duża ingerencja w naturalne środowisko tych największych na świecie ryb wpływa negatywnie na ich populację.

 

SPOTKANIE Z REKINAMI

 

Na Filipinach mamy niesamowitą okazję zobaczyć na własne oczy rekiny wielorybie. Te całkowicie niegroźne dla ludzi ryby żywią się planktonem i prowadzą migracyjny tryb życia. Przebywają codziennie wiele kilometrów. W poszukiwaniu pożywienia pojawiają się w okolicy wspomnianego Oslob. Lokalni rybacy, którzy czyszczą w morzu swoje sieci, zauważyli, że rekiny przypływają, aby najeść się resztkami z połowów. Sytuację postanowiono więc wykorzystać i ze spotkań z tymi fascynującymi stworzeniami zrobić atrakcję turystyczną. Niestety, karmione codziennie ogromne ryby nauczyły się łatwego zdobywania pokarmu i porzuciły swój migracyjny tryb życia, zaburzając tym samym ekosystem. Popularność tego miejsca sprawia, że turystów i łodzi jest coraz więcej, a rekiny narażone są na zranienie i negatywne skutki zbyt bliskiego kontaktu z człowiekiem.

 

Na Filipinach te niesamowite zwierzęta można spotkać także w rejonach, gdzie ludzie nie ingerują tak mocno w środowisko naturalne, m.in. w okolicy wyspy Pamilacan na morzu Bohol (Mindanao). Tutejsi rybacy, kiedyś polujący na rekiny, dziś oferują wyprawy, na których wypatruje się tych olbrzymów i delfinów. Największe na świecie ryby spotyka się również koło rybackiej miejscowości Donsol, znajdującej się w południowej części Luzonu.

 

KRAINA UŚMIECHU

 

Podczas pobytu na Filipinach nie wolno ominąć wyspy Bohol. To niewątpliwie wizytówka kraju – reprezentuje wszystkie jego wspaniałości, przyciąga niepowtarzalnymi atrakcjami i pięknymi plażami. Te ostatnie najłatwiej znaleźć na czarującej wysepce Panglao, połączonej z Bohol dwoma mostami. Turyści lubiący malownicze kurorty i restauracje z lokalnym jedzeniem powinni odwiedzić słynną plażę Alona. Osobom ceniącym sobie spokój spodoba się raczej popularna wśród miejscowych Dumaluan. W tej części Bohol warto zdecydować się na rejs na małe, urokliwe wysepki, np. Pamilacan z lasami koralowców i podwodnym sanktuarium żółwi morskich czy Balicasag, w okolicy której można spotkać delfiny i rekiny wielorybie.

 

Ciekawym sposobem na spędzenie czasu jest też wycieczka rzeką Loboc (Loay). W jej rejonie kręcono sceny do filmu Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli. Podczas rejsu podziwia się cudowne widoki i delektuje lokalnymi daniami, a to wszystko przy filipińskiej muzyce na żywo. Amatorów mocnych wrażeń Bohol przyciąga wspaniałymi parkami przygód, w których można zjechać na linie zawieszonej nad tropikalnym lasem, wspinać się po skałach, eksplorować jaskinie lub spłynąć rwącą rzeką.

 

NIETYPOWE WZGÓRZA

 

Większość osób przybywa jednak na Bohol, aby zobaczyć wyjątkowy cud natury, jakim są Wzgórza Czekoladowe. Składa się na nie ok. 1270 wapiennych pagórków o wysokości od 30 do 120 m. Wzniesienia zaskakują prawie idealnie stożkowatym kształtem i do dzisiaj naukowcy nie ustalili ich pochodzenia. Filipińczycy wierzą, że powstały za sprawą olbrzymów. Jedna z legend mówi o tym, że pagórki utworzyły ogromne łzy wylane przez giganta Arogo płaczącego nad utraconą miłością. Według innej opowieści to głazy, którymi rzucali w siebie olbrzymi. Co ciekawe, nazwa tego miejsca pochodzi od koloru traw porastających wzniesienia – w porze suchej stają się one ciemnobrązowe. Jednak Wzgórza Czekoladowe równie pięknie prezentują się w kolorze zielonym.

 

POD OSŁONĄ NOCY

 

Innym symbolem wyspy Bohol jest maleńkie stworzenie, które większość ludzi myli z małpką. Mowa tu o wyraku filipińskim. Wyrakowate są ssakami naczelnymi i prowadzą nocny tryb życia. Wyróżniają je ogromne oczy i kończyny zakończone cieniutkimi palcami. Większość dnia przesypiają z jednym zamkniętym okiem, przytulone do gałęzi drzew. Mimo iż wyraki filipińskie uznano za gatunek o podwyższonym ryzyku wyginięcia, ich populacja nadal drastycznie maleje. Sprawy nie ułatwia fakt, że samica rodzi tylko dwa młode w ciągu całego roku. Na Bohol można zobaczyć te niezwykłe stworzenia z bliska. Odpowiednim do tego miejscem jest ośrodek w miasteczku Corella należący do Philippine Tarsier Foundation, w którym zwierzęta przebywają w naturalnym środowisku i pod opieką wolontariuszy.

 

ZACZAROWANY LĄD

 

Na Filipinach leży jeszcze jedna wyjątkowa wyspa, słynąca z magicznej mocy. Filipińczycy starają się ją omijać, gdyż boją się duchów i mieszkających tu szamanów. Siquijor, bo tak się nazywa, można objechać na skuterze w jeden dzień. W tutejszych lasach i górach znajdują się prawdziwe skarby: jeziora z wodospadami, tajemnicze jaskinie, malowniczo położone punkty widokowe i… szamani. Tych ostatnich wcale nie tak łatwo spotkać. Choć przestali trudnić się czarną magią i zajmują się dziś raczej uzdrawianiem, to w miejscowych budzą ogromny respekt.

 

Siquijor z pewnością spodoba się wielbicielom przepięknych widoków. Mówi się, że to właśnie tutaj można oglądać najpiękniejsze zachody słońca na Filipinach. W trakcie zwiedzania trzeba koniecznie wybrać się pod Balete Tree w Campalanas, uważane za najstarsze drzewo na wyspie (ponoć ponad 400-letnie), spod którego korzeni wytryska źródło. Według miejscowych w jego wnętrzu mieszkają duchy. Szamani wykonują w pobliżu drzewa swoje obrzędy. W tej okolicy można skorzystać z naturalnego peelingu stóp w basenie z małymi rybkami.

 

Podczas wizyty na Siquijor warto też zjechać z głównej drogi i poszukać ukrytych plaż i wodospadów. Przy odrobinie szczęścia trafi się na Kagusuan. Tę przepiękną i niedostępną plażę urozmaicają olbrzymie głazy wyrzucone przez morze. Najprawdopodobniej nie spotkamy tu żywej duszy.

 

Wenezuela – świat piękna

salto_angel_en_alta.jpg

Najwyższy na świecie wodospad Salto Ángel spływa z Auyantepui

© HOVER TOURS

 

Karolina Sypniewska-Wida

www.karolinasypniewska.pl

 

Niezmiernie barwna Wenezuela zaskakuje różnorodnością. Zdobędziemy w niej potężne andyjskie szczyty, zrelaksujemy się na rajskiej karaibskiej plaży, odwiedzimy idylliczne wysepki, zachwycimy się soczyście zielonymi równinami nad majestatycznymi rzekami Amazonką i Orinoko czy przemierzymy niekończącą się sawannę poprzecinaną górami stołowymi („tepuyes”). Oprócz tego możemy tutaj choćby zjechać na linie z najwyższego wodospadu na świecie, pojeździć konno po Andach, eksplorować tajemnicze jaskinie, wybrać się na trekking i nurkowanie, spróbować swoich sił w kite- i windsurfingu, polatać na paralotni albo skoczyć ze spadochronem z mostu, wieżowca lub urwiska (BASE jumping). Jedynym ograniczeniem w tym kolorowym królestwie będzie nasza wyobraźnia. 

Więcej…

Katalonia – więcej niż region

Kurort Tossa de Mar na Costa Brava
151126 MAALV 1208

© AGENCIA CATALANA DE TURISME

ANETA KOTARSKA


Katalonia to część Hiszpanii, która kryje w sobie wiele przeciwieństw. Katalończycy obrali za swój symbol osła reprezentującego mądre i spokojne, lecz uparte dążenie do celu, Hiszpanie natomiast – byka ucieleśniającego temperament i siłę. Katalońskie tradycje mieszają się tu z hiszpańskimi, obok siebie współistnieją też dwa języki, kosmopolityzm łączy się z nacjonalizmem, sztuka z przemysłem, ruiny rzymskie z modernizmem. Nawet pod względem geograficznym region charakteryzują kontrasty – morze przeplata się w nim z górami.

Więcej…