SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

 

Kaplica Üw

Piękne freski zdobiące Kościół św. Trójcy na Wzgórzu Zamkowym w Lublinie

© KANCELARIA PREZYDENTA – MARKETING MIASTA LUBLIN

 

Gdy w 1569 r. Polska i Litwa zostały połączone unią realną na sejmie walnym w Lublinie, to miasto królewskie znalazło się w centrum Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tutaj obradował też od 1578 r. Trybunał Główny Koronny. Na gospodarczo rozwiniętej Lubelszczyźnie wielu zwolenników znalazły także idee reformacji. Życie nie stoi jednak w miejscu i dziś, po kilku stuleciach i wielu zawirowaniach historii, ziemie te leżą na wschodzie naszego kraju. W powszechnej opinii są zwykle uznawane za obszar peryferyjny, przez co nie wzbudzają tak dużego zainteresowania, jak powinny. Takie podejście to ogromny błąd, a przekonać się o tym może każdy, kto odwiedzi tę urokliwą część Polski.

 

WW130402

Zamojski Ratusz na Rynku Wielkim, kilkakrotnie przebudowywany od 1591 r.

© WOJCIECH WÓJCIK/WYDZIAŁ TURYSTYKI I PROMOCJI URZĘDU MIASTA ZAMOŚĆ

 

Nazwą „Lubelszczyzna” określa się obecnie często historyczne województwo lubelskie z lat 1474–1795. Dzisiejszy obszar tego regionu administracyjnego nie pokrywa się w całości z ówczesnym. Włączono do niego m.in. ziemię chełmską i tereny leżące w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Współczesny herb województwa przypomina jednak ten z okresu I Rzeczypospolitej – widnieje na nim biały jeleń ze złotą koroną na szyi umieszczony na czerwonym tle.

 

Nigdy nie jest za późno, aby odwiedzić Lubelskie. To znakomity region na jesienne spacery i wycieczki (samochodowe, piesze, rowerowe czy konne). Można w nim podziwiać niesamowite zabytki, cieszyć się pięknem przyrody i aktywnie spędzać czas. Naprawdę nie sposób tu się nudzić.

 

1 Paweé Marczakowski Koniki polskie Ostoja przy Stawach Echo

Roztoczański Park Narodowy, ostoja konika polskiego

© PAWEŁ MARCZAKOWSKI/ROZTOCZAŃSKI PARK NARODOWY

 

W OKOLICY WISŁY

 

Naszą wędrówkę przez współczesną Lubelszczyznę zaczniemy od trzech miast, które zna wielu polskich turystów: Kazimierza Dolnego, Puław i Nałęczowa. Pierwsze dwa leżą na prawym brzegu Wisły, ostatnie znajduje się trochę dalej na wschód. Ze względu na położenie blisko siebie często są odwiedzane podczas jednej wycieczki.

 

Kazimierz Dolny przyciąga urokiem zabytkowego miasteczka. Jego historyczne centrum wyznacza Rynek z XIX-wieczną studnią przykrytą drewnianą wiatą, otoczony kamienicami. Widać z niego Kościół farny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja umieszczony na Szlaku Renesansu Lubelskiego. Uwagę zwracają w nim szczególnie detale architektoniczne, takie jak trójdzielny szczyt frontowy. Podobne rozwiązanie zastosowano także w kazimierskim Kościele św. Anny i św. Ducha (również usytuowanym na wspomnianym szlaku). Spod fary ul. Zamkową dochodzi się do ruin średniowiecznego zamku dolnego. Powyżej wnosi się obronna wieża strażnicza nazywana Basztą lub Wieżą Łokietka. To jeden z dwóch punktów w okolicy, z których rozpościera się najlepszy widok na Kazimierz Dolny i Wisłę. Kolejny znajduje się tuż obok, a mowa o Wzgórzu Trzech Krzyży. Na Rynku wzrok przykuwają zwłaszcza bogato zdobione renesansowe Kamienice Przybyłów. Zdecydowanie warto wybrać się też na ul. Puławską, aby obejrzeć rozmieszczone wzdłuż niej dawne spichlerze. Turyści odwiedzający Kazimierz Dolny opuszczają go zazwyczaj z kogutem – lokalnym wypiekiem nieco przypominającym w smaku chałkę. Dwa jego wzory zostały zgłoszone do urzędu patentowego.

 

Najsłynniejszym zabytkiem leżących na północ stąd Puław jest niewątpliwie Pałac Czartoryskich, rezydencja polskich rodów magnackich. Pierwotna budowla, barokowa, powstała na zlecenie Stanisława Herakliusza Lubomirskiego (1642–1702). Niestety, zniszczyły ją w 1706 r. wojska szwedzkie. Odbudowano ją w stylu rokokowym według projektu Jana Zygmunta Deybla. Na przełomie XVIII i XIX w. rezydencja stała się ośrodkiem kulturalnym, a to za sprawą ówczesnych jej właścicieli – Adama Kazimierza Czartoryskiego (1734–1823) i jego żony Izabeli z Flemmingów (1746– 1835), którzy ściągali do niej wielu znakomitych artystów. W tym okresie pałac otrzymał wystrój klasycystyczny. Otaczającemu go rozległemu parkowi nadano charakter romantyczny, umieszczono w nim także dużo nowych obiektów, np. Domek Grecki, Pałac Marynki oraz Świątynię Sybilli i Dom Gotycki. Te dwa ostatnie przeznaczone były na eksponaty gromadzone przez księżną Izabelę, którą uznaje się za założycielkę pierwszego polskiego muzeum narodowego. Dziś malowniczo położony zespół pałacowo-parkowy w Puławach udostępniony jest do zwiedzania. Po wizycie w nim proponuję udać się nad Wisłę i rzucić okiem na pobliski stalowy most im. Ignacego Mościckiego o konstrukcji kratownicowej. Powstał on w 1934 r., ale uległ zniszczeniu w wyniku działań wojennych. Zrekonstruowano go w 1949 r.

 

Nałęczów, ostatni z tej trójki, ma status uzdrowiska kardiologicznego. Zawdzięcza go dobroczynnemu mikroklimatowi i źródłom wód mineralnych. Tutejszy 25-hektarowy Park Zdrojowy założono w połowie XVIII w. Właścicielem miejscowych dóbr był wówczas starosta wąwolnicki Stanisław Małachowski herbu Nałęcz (1727–1784) – dla niego i jego żony Marianny wzniesiono tu barokową rezydencję. Obecnie działa w niej kawiarnia i Muzeum Bolesława Prusa (oddział Muzeum Lubelskiego w Lublinie). Pisarz zatrzymywał się kilkakrotnie w Pałacu Małachowskich w trakcie pobytów w Nałęczowie. W Parku Zdrojowym znajdują się poza tym dwa XIX-wieczne budynki sanatoryjne: Stare Łazienki i Sanatorium Książę Józef. Na zainteresowanie zasługują również Domek Gotycki i Grecki. W Domu Zdrojowym z 1964 r. mieści się pijalnia wód mineralnych i palmiarnia. Ciekawym obiektem w Nałęczowie jest też Muzeum Stefana Żeromskiego utworzone w jego dawnej pracowni – jednoizbowym domu nawiązującym do stylu zakopiańskiego.

 

SERCE REGIONU

 

Funkcję stolicy województwa pełni niemal 350-tysięczny Lublin. Należy on do najstarszych ośrodków miejskich w Polsce, a początki jego historii sięgają istniejącej od VI w. osady na wzgórzu Czwartek. Na innym wzniesieniu (Wzgórzu Zamkowym) za panowania króla Kazimierza III Wielkiego w miejscu grodu kasztelańskiego, z czasów którego zachowała się do dzisiaj okrągła wieża (zabytek sztuki romańskiej), powstał murowany zamek. Jedną z najstarszych jego części stanowi XIV-wieczny Kościół św. Trójcy odgrywający rolę kaplicy zamkowej. Pod koniec XIX stulecia pod warstwą tynku odkryto w jego wnętrzu wspaniałe rusko-bizantyjskie freski z 1418 r., które dzięki przeprowadzeniu prac renowacyjnych można obecnie podziwiać w całej okazałości. Sam zamek przechodził liczne przebudowy. Od 1957 r. jest główną siedzibą Muzeum Lubelskiego. W ekspozycji stałej, w Galerii Malarstwa Polskiego XVII–XIX w., znajduje się obraz Jana Matejki Unia lubelska z 1869 r.

 

Lublin słynie z zabytków. Największe ich zagęszczenie występuje w okolicy Starego Miasta. Zachowały się tu fragmenty murów obronnych, bramy miejskie (Krakowska i Grodzka), kamienice i świątynie. Na Rynku stoi dawny budynek Trybunału Głównego Koronnego, w którym zaczyna się Lubelska Trasa Podziemna. Panoramę Lublina najlepiej podziwiać z neogotyckiej Wieży Trynitarskiej (z platformy widokowej na wysokości 40 m) wznoszącej się niedaleko barokowej Archikatedry św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Reprezentacyjną lubelską ulicą jest Krakowskie Przedmieście, częściowo zamknięte dla ruchu samochodowego. W jego rejonie znajduje się m.in. klasycystyczny gmach Nowego Ratusza czy eklektyczny Grand Hotel Lublinianka (należący obecnie do międzynarodowej sieci IBB Hotel Collection). Poza tym w mieście warto zobaczyć jeszcze na pewno budynek dworca głównego, otwarty w 1877 r. (przebudowany w kolejnym stuleciu) i umiejscowiony na trasie Kolei Nadwiślańskiej, oraz liczne pałace. Poznawanie historii Lublina byłoby też niepełne bez wizyty w Państwowym Muzeum na Majdanku założonym na terenie dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego.

 

Stolica województwa lubelskiego była kiedyś wielokulturowym, tętniącym życiem ośrodkiem. Współcześnie znów wraca się do tej tradycji. W Lublinie funkcjonują świątynie i miejsca spotkań różnych religii i wyznań, organizowane są ciekawe imprezy kulturalne, również cykliczne. Do najpopularniejszych wydarzeń należą Noc Kultury (w czerwcu), Wschód Kultury – Inne Brzmienia (festiwal na początku lipca), Jarmark Jagielloński (w sierpniu), Carnaval Sztukmistrzów (zazwyczaj pod koniec lipca) czy Europejski Festiwal Smaku (w pierwszej połowie września). W 2017 r. miasto obchodzi jubileusz 700-lecia lokacji na prawie magdeburskim.

 

Na północ od Lublina rozciąga się Kozłowiecki Park Krajobrazowy, a za nim dwa miejsca warte odwiedzenia. Pierwsze z nich to Muzeum Zamoyskich we wsi Kozłówka. Otoczony parkiem pałac wzniesiono w latach 1736–1742 w majątku, który otrzymała od babki druga żona wojewody chełmińskiego Michała Bielińskiego. Pod koniec XVIII w. rezydencja trafiła w ręce Zamoyskich. We wnętrzach zachował się autentyczny wystrój z przełomu XIX i XX stulecia. Oprócz tego znajduje się tu kaplica wzorowana na wersalskiej, a w niej kopia nagrobka Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej (1778–1837) z kościoła we Florencji.

 

 Na wschód stąd leży ponad 20-tysięczny Lubartów. Do 1744 r. nosił on nazwę Lewartów. Król August III Sas zmienił ją na prośbę nowego właściciela miasta – Pawła Karola Sanguszki (ród uważał się za potomków księcia litewskiego Lubarta Giedyminowicza), który przebudował tutejszy pałac, wzniósł barokową Bazylikę św. Anny i razem z Mikołajem Krzyneckim z Urzędowa ufundował założenie klasztorne kapucynów. Wspomniana rezydencja (Pałac Sanguszków z XVIII w.) sąsiaduje z parkiem ze stawem. Dziś swoją siedzibę ma w niej Starostwo Powiatowe w Lubartowie, ale w godzinach pracy urzędu można obejrzeć reprezentacyjną Salę Rycerską.

 

WZDŁUŻ PÓŁNOCNEJ GRANICY

 

Z centrum regionu przeniesiemy się na północny wschód, do niemal 60-tysięcznej Białej Podlaskiej. Ten rejon znajdował się kiedyś w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Miasto zawdzięcza swój największy rozkwit Radziwiłłom, w których ręce przeszło w 1569 r. Do dziś przypominają o tym pozostałości po zamkowym założeniu wzniesionym na ich zlecenie w pierwszej połowie XVII w. Sama rezydencja się nie zachowała, ale na terenie parkowym wciąż można oglądać bramę wjazdową stylizowaną na łuk triumfalny połączoną z barokową wieżą wartowniczą (obecnie siedziba Muzeum Południowego Podlasia), kaplicę sąsiadującą z wieżyczką wschodnią i trzy oficyny. Podczas prac remontowych w 2012 r. odkryto pod ziemią kolejne fragmenty zabudowy, m.in. długą konstrukcję arkadową. Posiadłość miała charakter obronny, o czym przypominają fortyfikacje ziemne (rzadki przykład tzw. szkoły staroholenderskiej). W ostatnich latach pojawił się pomysł rekonstrukcji pałacu, jej plany są już gotowe, ale władze miasta zastanawiają się jeszcze nad formą inwestycji. Według tej koncepcji w odtworzonej rezydencji będzie działał hotel. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że w tym majątku zmarł w listopadzie 1790 r. słynący z hulaszczego trybu życia wojewoda wileński Karol Stanisław Radziwiłł zwany Panie Kochanku.

 

Do zabytków Białej Podlaskiej należy również Kościół św. Anny. Ufundował go Mikołaj Krzysztof Radziwiłł (Sierotka), a przy jego budowie wykorzystano prawdopodobnie mury stojącego tu zboru ariańskiego wzniesionego na miejscu spalonej wcześniej świątyni. Do nawy głównej przylegają dwie kaplice – na szczególną uwagę zasługuje ze względu na bogaty wystrój ta pod wezwaniem św. Jana Kantego. Na kopule kościoła umieszczono krzyż z półksiężycem u podstawy, który jest pamiątką zwycięstwa Jana III Sobieskiego nad armią turecką pod Wiedniem w 1683 r. Dawny rynek miejski w Białej Podlaskiej funkcjonuje obecnie pod nazwą plac Wolności. Otaczają go niskie, kolorowe kamienice z końca XIX i początku XX stulecia.

 

W okolicy północnej granicy województwa leży też 30-tysięczny Łuków. Znajdują się w nim dwa zespoły klasztorne: bernardynów i pijarów. W tzw. Konwikcie Szaniawskich (internacie założonym dla uczniów kolegium pijarskiego z fundacji biskupa Konstantego Felicjana Szaniawskiego) działa Muzeum Regionalne. W powiecie łukowskim urodził się w 1846 r. polski noblista Henryk Sienkiewicz. Jego rodzice mieszkali w Woli Okrzejskiej. W pobliskiej Okrzei, w kościele ufundowanym przez prababkę pisarza, wzięli ślub i ochrzcili syna. W 1966 r. w pierwszej z tych miejscowości, w oficynie dworskiej postało Muzeum Henryka Sienkiewicza. W placówce można obejrzeć osobiste pamiątki po pisarzu, pierwsze wydania jego dzieł, rekwizyty z filmowych ekranizacji książek i XIX-wieczne meble. Prezentuje się w niej także związki Henryka Sienkiewicza z Lubelszczyzną.

 

MALOWNICZE POŁUDNIE

 

Na południu dla odmiany największym ośrodkiem jest 65-tysięczny Zamość. Lokacji miasta dokonał w 1580 r. Jan Zamoyski, kanclerz i hetman wielki koronny. Plan opracował włoski architekt Bernardo Morando. Na obszarze osiedla Stare Miasto zachował się pierwotny układ urbanistyczny z rozległym Rynkiem Wielkim. Przy tym kwadratowym placu o wymiarach 100 na 100 m stoi manierystyczno-barokowy Ratusz z 52-metrową wieżą zegarową. Prowadzą do niego efektowne schody. Zamojski rynek prezentuje się wyjątkowo malowniczo, a to dzięki pięknym kamienicom z podcieniami. Zwykle wyróżnia się wśród nich te tworzące północną pierzeję (zwane ormiańskimi), a wzniesione w połowie XVII w.

 

W rejonie Starego Miasta znajduje się wiele interesujących zabytków. Założyciel Zamościa wybudował dla siebie wspaniałą rezydencję w stylu renesansowym. Pałac wielokrotnie przebudowywano, dlatego nie przypomina już swojej pierwotnej niezmiernie okazałej wersji, ale wciąż robi duże wrażenie. Jan Zamoyski był mecenasem literatury i humanistą, sam studiował na uniwersytecie w Padwie, gdzie został wybrany rektorem. Nie dziwi więc fakt, że we własnym mieście założył uczelnię – Akademię Zamojską, której oficjalne otwarcie odbyło się w marcu 1595 r. Zamknięto ją, gdy Zamość włączono do zaboru austriackiego (w 1784 r.). Niestety, po przekształceniu gmachu w koszary zniszczono wiele elementów dekoracyjnych na elewacji i zabudowano arkady na wewnętrznym dziedzińcu. Kilka lat temu władze miasta rozpoczęły starania o przyznanie funduszy na rewitalizację akademii. W 2017 r. w końcu doszło do podpisania umowy o dofinansowanie. Budynek dawnej uczelni ma zatem szansę odzyskać zapomniany już wygląd. Innym zabytkiem z początkowego okresu istnienia Zamościa jest Katedra Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła, umieszczona na Szlaku Renesansu Lubelskiego. W tym czasie zaczęły powstawać również fortyfikacje otaczające zabudowania miasta i czyniące z niego twierdzę. Wiele ich fragmentów można wciąż oglądać. Ciekawy obiekt stanowi też odrestaurowana późnorenesansowa synagoga – wyjątkowa na skalę Polski (funkcjonuje w niej ośrodek kultury żydowskiej). W 1992 r. rejon Starego Miasta wpisano na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

Zamość jest świetną bazą wypadową na wycieczki do krainy geograficznej zwanej Roztoczem. Składa się na nią wał wzniesień rozciągający się od Kraśnika do okolic Lwowa na Ukrainie. Na części tego obszaru utworzono w 1974 r. Roztoczański Park Narodowy. W jego logo umiejscowiono konika polskiego (potomka dzikiego tarpana), którego hodowlę rezerwatową założono tutaj w 1982 r. W parku wytyczono ścieżki poznawcze, szlaki turystyczne i trasy rowerowe. Z pewnością znajdą wśród nich coś dla siebie zarówno osoby o słabszej kondycji, jak i bardziej wprawieni turyści. Zapaleni cykliści powinni spróbować pokonać czerwony Centralny Szlak Rowerowy Roztocza prowadzący od Kraśnika do Lwowa. Roztocze to także znakomite miejsce na wyprawy na końskim grzbiecie. W miejscowości Wólka Wieprzecka zaczynają się dwa szlaki konne: Ułański (34-kilometrowy) i Roztoczański (25-kilometrowy). W tym rejonie Polski warto zawitać również do 3-tysięcznego Zwierzyńca, a w nim zobaczyć tzw. kościół na wodzie czy drewnianą willę Plenipotentówkę (siedzibę dyrekcji Roztoczańskiego Parku Narodowego). Nie wolno odmówić sobie też obejrzenia szumów na Tanwi, czyli małych wodospadów tworzących się na progach skalnych tej rzeki. Na taką wycieczkę turyści wyruszają zwykle ze wsi Susiec.

 

Miłośnikom przyrody spodobają się także rozległe Lasy Janowskie położone na granicy województwa lubelskiego i podkarpackiego. Można tu wybrać się na obserwowanie ptaków. Poza tym w okolicy są również trasy rowerowe.

 

 Widok na BazylikÖ pw

Chełm – po prawej dwie wieże i kopuła bazyliki

© ARCHIWUM URZĘDU MIASTA CHEŁM

 

WYPRAWA NA WSCHÓD

 

Południowo-wschodnia część Lubelskiego należała do historycznej Rusi Czerwonej. Do 1772 r. Zamość znajdował się w województwie ruskim, podobnie jak dwa inne miasta położone obecnie niedaleko granicy z Ukrainą – Chełm i Hrubieszów.

 

To pierwsze było kiedyś ośrodkiem zamieszkiwanym przez katolików, żydów, prawosławnych i unitów. W tę historię wpisują się losy chełmskiej Bazyliki Narodzenia NMP. Początkowo w jej miejscu stała cerkiew prawosławna, przekształcona (po unii brzeskiej w 1596 r.) w katedrę unicką. W XVIII w. rozebrano ją i odbudowano w stylu zachodnioeuropejskiego baroku. W 1802 r. budynek zniszczył pożar. W wyniku rekonstrukcji elewacji nadano rysy neoklasycystyczne. Po pierwszym rozbiorze Polski Chełm znalazł się w granicach zaboru rosyjskiego. Gdy Rosjanie zlikwidowali Kościół unicki w 1875 r., świątynia stała się soborem prawosławnym i znów zmieniła swój wygląd. W ręce katolików trafiła w czasach II Rzeczypospolitej, ale w trakcie II wojny światowej ponownie służyła prawosławnym wiernym. Od 1944 r. jest kościołem katolickim. Znajduje się w nim kopia obrazu Matki Boskiej Chełmskiej (oryginał do obejrzenia w Muzeum Ikony Wołyńskiej w Łucku na Ukrainie).

 

Bazylika wznosi się na Górze Katedralnej (Zamkowej), której obszar stanowi najstarszą część miasta. Oprócz tej świątyni są tu jeszcze dawny pałac biskupów unickich, dzwonnica, bazyliański klasztor czy Brama Uściłuska z 1616 r. Poza tym na wzniesieniu odkryto pozostałości XIII-wiecznego palatium Daniela Halickiego, księcia wołyńskiego i halickiego, a potem króla Rusi, który ustanowił w Chełmie swoją siedzibę. Jeszcze w pierwszych dekadach XX w. w mieście żyła znacząca społeczność żydowska. Żydzi osiedlali się tutaj już od XV stulecia. Do dziś zachowała się Mała Synagoga i zrekonstruowany kirkut (zdewastowany przez Niemców w czasie II wojny światowej).

 

Ciekawą miejscową atrakcją są Chełmskie Podziemia Kredowe, czyli dawna kopalnia kredy. Zwiedzającym udostępniono oświetloną trasę turystyczną o długości 2 km, prowadzącą pod zabudowaniami miejskimi. Wejście znajduje się niedaleko Kościoła Rozesłania św. św. Apostołów.

 

Hrubieszów leży kilkanaście kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej. Tutejszy, katolicki obecnie Kościół św. Stanisława Kostki także był kiedyś świątynią unicką, a później prawosławną. Słynie on z kopii obrazu Matki Boskiej Sokalskiej. Ciekawym zabytkiem jest prawosławna Cerkiew Zaśnięcia NMP z XIX w. – ma ona aż 13 kopuł. O hrubieszowskich Żydach przypomina dziś stary cmentarz, żadna synagoga nie przetrwała zawirowań historii. W Hrubieszowie funkcjonuje też Muzeum im. ks. Stanisława Staszica. Ten wybitny działacz polityczny i uczony doby oświecenia założył w swoich dobrach Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie, rodzaj fundacji o charakterze spółdzielczym (należący do niego chłopi byli zwolnieni z pańszczyzny). Siedzibę placówki stanowi dwór, którego główna część została zbudowana w 1791 r. Muzeum współzarządza również interesującą Wioską Gotów w pobliskim Masłomęczu. Archeolodzy odkryli w tej wsi w 1978 r. pozostałości osady gockiej (największej z okolicznych) i cmentarzyska. Na podstawie znalezisk wyodrębnili tzw. grupę masłomęcką, wyróżniającą się charakterystycznymi zwyczajami pochówkowymi i poziomem rzemiosła.

 

Także przy wschodniej granicy, ale z Białorusią, na obszarze Polesia Lubelskiego (Zachodniego) znajduje się 13-tysięczna Włodawa. Już przed lokacją miasta (w 1534 r.) żyli tutaj Polacy, Rusini i Żydzi. Do późnobarokowych realizacji z połowy XVIII w. należy Kościół św. Ludwika przy klasztorze ojców paulinów. Ciekawym obiektem jest prawosławna Cerkiew Narodzenia NMP, rozbudowana pod koniec XIX w. ze świątyni unickiej wzniesionej na terenie cmentarza. W mieście zachowała się poza tym grupa synagog, obecnie włączonych do Muzeum – Zespołu Synagogalnego we Włodawie. Warto też wiedzieć, że po tym, jak właścicielem ośrodka został kalwin Rafał Leszczyński, zbudowano tu zbór, a w 1634 r. odbył się synod kalwiński.

 

Ten rejon Lubelszczyzny będzie również idealny na wyprawy dla miłośników przyrody i spędzania czasu na świeżym powietrzu. Chełm i Włodawa leżą w polskiej części Polesia. Na jego obszarze rozciąga się Równina Łęczyńsko-Włodawska, której naturalne bogactwo chroni Poleski Park Narodowy. Przez ten ostatni przebiega 280-kilometrowy Poleski Szlak Konny, odpowiedni także na wędrówki piesze lub rajdy rowerowe. Amatorów jazdy na dwóch kółkach powinien jednak zainteresować bardziej odcinek Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo poprowadzony w województwie lubelskim, m.in. przez Sobiborski Park Krajobrazowy i wspomniany Roztoczański Park Narodowy. Na jego trasie znajdują się np. Janów Podlaski (kojarzący się ze stadniną koni czystej krwi arabskiej czy Zamkiem Biskupim, dziś 4-gwiazdkowym hotelem należącym do Grupy Arche), Kostomłoty (z piękną drewnianą Cerkwią św. Nikity Męczennika), Kodeń (słynący z obrazu Matki Boskiej Kodeńskiej z renesansowej Bazyliki św. Anny), Włodawa, Chełm, Krasnystaw (królewskie miasto położone nad Wieprzem ze wspaniałym pojezuickim Kościołem św. Franciszka Ksawerego w stylu barokowym) i Zwierzyniec. Pełna atrakcji Lubelszczyzna z niecierpliwością czeka na ponowne odkrycie!

 

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kraina siedmiu tysięcy wysp

MICHAŁ GROCHOWSKI

SYLWIA JEDLAK

 

<< Filipiny to prawdziwy raj dla turystów z całego świata, spragnionych wrażeń i kochających podróże. Kraj ten oferuje nam zarówno uroki natury, jak i ciekawe zabytki, przeżycie ekscytujących przygód i możliwość spokojnego odpoczynku. To tu, na koralowej wysepce Mactan, podczas swojej ostatniej wyprawy zginął sławny portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Tylko tutaj żyje olbrzymi, zagrożony wyginięciem drapieżny małpożer, uznany za narodowego ptaka Archipelagu Filipińskiego, i płynie druga najdłuższa na ziemi podziemna rzeka, ukryta w obszernych jaskiniach z widowiskowymi stalaktytami. Ten południowo-wschodni kraniec Azji bywa jednak wciąż niedoceniany. >>

 FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Odnajdą się tu zarówno samotnicy, jak i amatorzy miłego towarzystwa. Zachwyci nas ósmy cud świata, czyli tarasy ryżowe w Banaue, oraz będziemy bez końca delektować się malowniczymi widokami. Filipiny urzekają niezwykłą różnorodnością scenerii i krajobrazów – liczne rzeki i duże jeziora, egzotyczne drzewa i pnącza, strome zbocza i kratery wulkaniczne, tajemnicze jaskinie i groty, a wreszcie przepiękne białe, piaszczyste plaże na pewno zadowolą każdego turystę. Poza tym dzięki lasom tropikalnym (które kiedyś pokrywały cały obszar kraju) i szerokim wybrzeżom (jedna z pięciu najdłuższych na świecie linii brzegowych) archipelag ten jest domem wielu różnych – nieraz bardzo rzadkich – gatunków ptaków i zwierząt. Uważane za najpiękniejsze na świecie rafy koralowe stwarzają znakomite warunki do nurkowania, a lokalne fiesty oraz miejscowa gościnność i serdeczność zapewniają znakomitą rozrywkę.

Więcej…

Witajcie w fińskiej bajce!

KAROLINA PADUSZYŃSKA

www.zastrzykinspiracji.pl

 

<< W okresie zimowym Finlandia zamienia się w iście bajkową krainę. W tętniących życiem Helsinkach działa jarmark świąteczny z regionalnymi smakołykami i aromatycznym, grzanym winem o nazwie „glögi”. W klimatycznym Porvoo czas na chwilę się zatrzymuje, a na północy kraju możemy zobaczyć niesamowity taniec barw podczas zorzy polarnej. Przed najgrzeczniejszymi Święty Mikołaj otwiera drzwi swojej wioski. Jedno jest pewne – nudzić się tu na pewno nikt nie będzie! >>

Z Polski do Finlandii mamy wbrew pozorom naprawdę niedaleko. Od tego rozległego kraju Europy Północnej (niemal 340 tys. km² powierzchni) oddziela nas właściwie tylko Morze Bałtyckie. Najłatwiej dostać się do niego zatem samolotem lub promem.

 

Obserwowanie zorzy polarnej z tzw. Aurora Dome nad brzegiem jeziora Torassieppi

© Lapland Material Bank/Antti Pietikäinen

 

Finlandia pełna jest kontrastów. Z jednej strony to świetnie rozwinięte technologicznie i gospodarczo państwo, z drugiej zaś jej mieszkańcy słyną z powściągliwości i zachowawczości. Trudno się do nich zbliżyć, ale jeśli Fin stanie się naszym przyjacielem, to będzie nim już do końca życia, a o swoich sekretach i problemach najchętniej opowie nam w saunie. Charakter mieszkańców kraju determinują warunki klimatyczne i fakt, że na 1 km2 przypada w nim zaledwie ok. 16 osób. Jednak poza ponad 5,5 mln małomównych Finów czeka tutaj na nas mnóstwo atrakcji.

 

PERŁA PÓŁNOCY

Prawdziwa Finlandia to miliony drzew, tysiące krystalicznie czystych jezior i setki wysp, które dostrzeżemy właściwie już w czasie lotu nad Helsinkami, bo miasto otoczone jest malowniczym archipelagiem. Choć – jak na stolicę przystało – stanowi tętniącą życiem, nowoczesną metropolię, to zarówno władze, jak i mieszkańcy przywiązują dużą wagę do ochrony środowiska naturalnego. Helsinki są naprawdę eko – ludzie stawiają tu na recykling i życie w zgodzie z naturą. Dzięki temu w mieście jest na co popatrzeć i czym oddychać. Poza tym w fińskiej stolicy jak w raju poczują się osoby lubiące aktywnie spędzać czas. W Helsinkach wyznaczono aż 1,2 tys. km tras rowerowych, ścieżki do biegania czy nordic walkingu. Sport można tutaj uprawiać w otoczeniu nieskażonej przez człowieka przyrody. W mieście mieszka ponad 640 tys. ludzi, a wszystkie najważniejsze atrakcje uda się nam zwiedzić w ciągu trzech, czterech dni.

 

Helsinki, Lasipalatsin aukio (Glass Palace Square)

© Amos Rex/Tuomas Uusheimo

 

FIŃSKI DESIGN

Helsinki bezsprzecznie zasługują na tytuł stolicy designu. Tutejsza architektura zdecydowanie różni się od tej, którą możemy oglądać chociażby w Polsce. Jednak przecież w tym tkwi cały urok! W mieście nie ma średniowiecznych zabudowań – w tym czasie znajdowała się w tym miejscu tylko niewielka osada. Zobaczymy tu za to świetnie zaprojektowane budynki użyteczności publicznej i nowoczesne biurowce. W historii fińskiej architektury bardzo ważną postacią jest Alvar Aalto (1898–1976). To on zaprojektował gmach centrum kongresowo-widowiskowego Finlandia-talo czy zabudowania dawnego Helsińskiego Uniwersytetu Technicznego (TKK) w Espoo (w zespole miejskim Helsinek). Z kolei autorem projektu centralnego dworca kolejowego i Muzeum Narodowego (Kansallismuseo) był Gottlieb Eliel Saarinen (1873–1950). Aby poznać biografie tych twórców i inne perełki fińskiej architektury i sztuki, warto wybrać się do Muzeum Designu (Designmuseo, przy Korkeavuorenkatu 23).

 

STOŁECZNE PLACE

Sercem stolicy Finlandii jest plac Senacki (Senaatintori) z luterańską Katedrą w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko). Biały budynek zwieńczony kopułą to wizytówka miasta – można go dostrzec z morza, jak i z większości punktów obserwacyjnych na terenie stolicy. Dziś chyba nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie Helsinek bez tego miejsca.

Katedra powstawała w latach 1830–1852. Nadano jej styl neoklasycystyczny. Obecnie jest nie tylko obiektem kultu religijnego, odbywają się w niej również koncerty. W katedralnej krypcie napijemy się pysznej kawy. Schody prowadzące do budynku są popularnym miejscem spotkań.

W okresie przedświątecznym na placu Senackim funkcjonuje jarmark bożonarodzeniowy (w 2018 r. od 1 do 22 grudnia). Na stoiskach można znaleźć prawdziwe perełki. Kupimy tu tradycyjne świąteczne potrawy i napoje, w tym grzane wino z przyprawami zwane glögi (ten napój naprawdę będzie nas w stanie rozgrzać). Poza tym zaopatrzymy się m.in. w rękodzieło artystyczne czy wyroby ceramiczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. W bliskiej odległości od Katedry wznosi się główny gmach Uniwersytetu Helsińskiego, a także siedziba fińskiego premiera (przy Snellmaninkatu 1).

Do placu Senackiego prowadzi Sofiankatu – urocza uliczka, która podobno od czasu swojego powstania (ok. 1640 r.) niemal nie zmieniła wyglądu. Jej ozdobą jest zielona budka telefoniczna z lat 30. XX w. O wyjeździe z Helsinek bez zdjęcia z tym eksponatem nie warto nawet myśleć.

Jeśli ktoś uwielbia lokalne targowiska, koniecznie musi wybrać się na leżący w odległości 15-minutowego spaceru od Senaatintori Rynek (plac Targowy, Kauppatori). Najlepszy widok na to miejsce ma prezydent Finlandii Sauli Niinistö (pełniący tę funkcję od marca 2012 r.), bo plac znajduje się tuż pod oknami Pałacu Prezydenckiego (Presidentinlinna). Na Kauppatori obowiązkowo należy spróbować tradycyjnych fińskich specjałów: pierogów karelskich czy dań z renifera i niedźwiedzia. Na amatorów słodkości czeka pyszna bułka z kardamonem (pulla).

Przebywając w okolicach placu Targowego, nie można odmówić sobie przyjemności wyprawy do Suomenlinny. To bajecznie położona na sześciu wyspach twierdza. Z południowej części Kauppatori odpływają promy, które w zaledwie kilkanaście minut zawiozą nas na teren kompleksu. Decyzję o budowie fortyfikacji podjęto w 1747 r., gdy Finlandia była pod panowaniem Szwecji. Najważniejszymi elementami twierdzy są mury obronne o łącznej długości ok. 8 km, mogące pomieścić 1,3 tys. dział. Te ostatnie zostały ukryte w skałach. Dla wroga zbliżającego się do obiektu wydawały się niegroźne. Fortyfikacje, mury obronne i działa oraz otaczające je wody Bałtyku tworzą niemal mistyczną atmosferę. Zwiedzanie tego spektakularnego kompleksu zajmuje dobre kilka godzin. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo) oraz Muzeum Wojny (Sotamuseo). Dla miłośników militariów nie lada gratką będzie ocalały z czasów II wojny światowej okręt podwodny Vesikko z 1933 r. (udostępniany do zwiedzania jedynie w sezonie letnim).

 

TOWAR EKSPORTOWY

Podczas spaceru wśród murów Suomenlinny zimą można nieco zmarznąć. Jak się ogrzać? Finowie mają na to genialny sposób. Oczywiście, mowa o saunie – to przecież jeden z najważniejszych elementów fińskiej kultury. Na terenie Helsinek znajduje się aż osiem publicznych obiektów tego typu. Najpopularniejsza z nich jest oddana do użytku w 1928 r. Kotiharjun Sauna. Wizyta w rozgrzanej do czerwoności saunie wiąże się z rytuałem oczyszczenia. Dla Finów to niemal święte miejsce. Właśnie w nim rozmawiają, zdradzają swoje sekrety, zawiązują kontrakty. W saunach odbywają się również porody i spotkania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu. Mieszkańcy Finlandii kończą w nich spory i nawiązują przyjaźnie.

 

KOŚCIÓŁ W SKALE

Po przyjemnej dla ciała wizycie w fińskiej saunie czas na coś dla ducha. W tym celu warto wybrać się do mistycznego Temppeliaukion kirkko. To prawdziwy unikat! Kościół został wykuty w granitowych skałach i z pewnością zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Wewnątrz panuje doskonała akustyka, co pozwala organizować w nim koncerty oraz przeróżnego rodzaju wydarzenia religijne i kulturalne. Wokół budynku usytuowane są sklepiki z pamiątkami.

Ktoś ma ochotę pojeździć na łyżwach w środku miasta? Czemu nie – w Helsinkach wszystko jest możliwe. W stolicy Finlandii znajdziemy nawet kilka lodowisk. Największe z nich – Jääpuisto – leży w centrum, przy Rautatientori. Na łyżwach jeżdżą na nim całe rodziny, nie brakuje też wydarzeń kulturalnych.

 

PODRÓŻ W CZASIE

Podczas pobytu w Helsinkach grzechem byłoby nie zdecydować się na wyprawę do oddalonego od nich o ok. 50 km na północny wschód urokliwego Porvoo. W trakcie spaceru po jego uliczkach będzie nam towarzyszyło nieodparte wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. Charakterystyczne czerwone, drewniane domki pokryte zimą białym puchem wyglądają naprawdę niesamowicie! Z Porvoo związana jest historia o kucharce, która przygotowując obiad, w 1760 r. puściła z dymem aż 202 domy, czyli ponad dwie trzecie wszystkich ówczesnych zabudowań. Dzisiejsze Vanha Porvoo to najstarszy fragment miasta wzniesiony tuż po wielkim pożarze z XVIII stulecia. Część historycznych budynków służy obecnie jako galerie czy sklepy. Ich wnętrza są niesamowite, zostały urządzone w tradycyjnym skandynawskim stylu. W okresie przedświątecznym Porvoo jest przepięknie oświetlone, a podczas bożonarodzeniowego targu kupimy w nim rozmaite smakołyki. Poza tym w mieście warto zajrzeć do XV-wiecznej Katedry (Porvoon tuomiokirkko) czy domu poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), tworzącego w języku szwedzkim, autora hymnu narodowego Finlandii – Maamme (Nasz kraju).

 

 

Widok z lotu ptaka na Temppeliaukion kirkko

© Helsinki Marketing /Kuvio

 

PIERWSZA STOLICA

Zostawiamy za sobą klimatyczne Porvoo i nowoczesne Helsinki i kierujemy się na zachód w stronę Turku. To najstarsze miasto w Finlandii (założone pod koniec XIII stulecia), a zarazem jej pierwsza oficjalna stolica (od 1809 r.). Turku było głównym ośrodkiem gospodarczo-kulturalnym kraju aż do 1812 r. Wtedy to stolicę przeniesiono do Helsinek. Miejscowe lotnisko obsługuje bezpośrednie połączenie z gdańskim portem lotniczym (Wizz Air).

Wszystkie najważniejsze punkty na mapie Turku są usytuowane wzdłuż rzeki Aura (Aurajoki). Znajdziemy tutaj mnóstwo przyjemnych knajpek serwujących lokalne potrawy. Warto spróbować przeróżnego rodzaju dań z ryb. Zimą, kiedy temperatury spadają znacznie poniżej zera, Aurajoki zamarza, a mieszkańcy miasta ochoczo spacerują po lodzie od jednego brzegu do drugiego. Popularnym pod względem turystycznym miejscem jest Luostarinmäen käsityöläismuseo (Luostarinmäki). To skansen na otwartym powietrzu, w którym można przenieść się do czasów sprzed wielkiego pożaru Turku z września 1827 r. Na jego terenie znajdują się warsztaty różnych rzemieślników. W okresie letnim zobaczymy ich tu przy pracy. W okolicy Aurajoki są także sklepy, biura oraz muzea, które działają przez cały rok.

Po wizycie w skansenie kierujemy się w stronę Katedry (Turun tuomiokirkko). To z kolei najważniejsza fińska świątynia, a zarazem siedziba arcybiskupa Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii. Od czasu konsekracji (w 1300 r.) była świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii kraju. Iglica katedry ma wysokość 101 m, a sam budynek jest uważany za jeden z największych skarbów krajowej architektury.

Na wizytę w Turku warto poświęcić dwa, trzy dni, aby zobaczyć większość tutejszych atrakcji. Bogatą historię miasta i jego sztukę współczesną poznamy w muzeum Aboa Vetus & Ars Nova. Osoby interesujące się medycyną i aptekarstwem powinny zajrzeć do Muzeum Farmacji i Domu Qwensela (Apteekkimuseo ja Qwenselin talo – AQ), które mieści się w najstarszym drewnianym budynku w Turku (powstał on ok. 1695–1700 r.). Eksponaty muzealne pochodzą w większości z XIX w., a wnętrza utrzymane są w stylu gustawiańskim i rokoko.

Prawdziwą perłą okolic Turku jest leżący w jego pobliżu archipelag, na który składa się ponad 2 tys. wysp z rzadkimi gatunkami fauny i flory. Obszar archipelagu został objęty w 1983 r. ochroną parku narodowego (Saaristomeren kansallispuisto – Park Narodowy Morza Archipelagowego), który uchodzi za jeden z najważniejszych w Finlandii. Pomiędzy poszczególnymi wyspami można poruszać się pieszo mostami oraz statkami, promami i wodnymi taksówkami.

 

U MUMINKÓW

W odległości kilkunastu kilometrów na zachód od dawnej stolicy Finlandii znajduje się Naantali z położonym na wyspie Kailo tematycznym parkiem rozrywki Świat Muminków (Muumimaailma) poświęconym Muminkom – bohaterom książek fińskiej pisarki szwedzkojęzycznej Tove Jansson (1914–2001). Ta powstała w 1993 r. osobliwa kraina jest otwarta dla turystów głównie latem. Obowiązkowo należy tutaj odwiedzić dom Muminków, obóz Włóczykija, statek piratów czy chociażby łódź Taty Muminka. W tym miejscu i duzi i mali zupełnie zapominają o otaczającym ich świecie.

NA DALEKIEJ PÓŁNOCY

To jeszcze nie koniec bajkowych historii. Podczas pobytu w Finlandii w zimie można się poczuć jak w zupełnie nierealnym świecie. Aby tego doświadczyć, należy wybrać się na północ kraju.

Podobno niesamowita kraina Świętego Mikołaja leży za siedmioma górami i siedmioma lasami... Jej najsłynniejszego mieszkańca otaczają elfy i mnóstwo pomocników. Ma on swoje biuro i pocztę, a na zewnątrz w gotowości czekają na niego zaparkowane sanie, do których zaprzężone są renifery pod przewodnictwem Rudolfa. Jeśli ktokolwiek sądzi, że to tylko bajka, muszę go rozczarować. To wszystko prawda. Aby przekonać się o tym na własne oczy, wcale nie musimy przenosić się do równoległego świata ani tym bardziej na inną planetę. Wystarczy, że w Helsinkach wsiądziemy do samolotu lecącego do Rovaniemi. Po blisko półtoragodzinnej podróży znajdziemy się w najprawdziwszej bajce. Do Rovaniemi regularnie kursują także autobusy i pociągi.

Laponia jest bez wątpienia jedną z najpiękniejszych części Finlandii. Ten region, niemal zupełnie nieskażony ludzką działalnością, wypełniają lasy, pola i jeziora. Obejrzymy tu niesamowite zjawisko zorzy polarnej (aurora borealis), jak i doświadczymy bardzo niskich temperatur. W podróż do Laponii trzeba zabrać ze sobą komplet ciepłych ubrań. Temperatura zimą spada nawet do –40°C. Latem słońce na tym obszarze Finlandii świeci przez zaledwie kilka godzin. Przez większą część roku panuje tutaj po prostu ciemność, choć nie zawsze całkowita. Laponia to formalnie jeden z 19 regionów administracyjnych kraju (maakunta), a Rovaniemi pełni funkcję jej stolicy.

W porównaniu z naszymi miastami te fińskie nie są zbyt licznie zaludnione. Dotyczy to również Rovaniemi, które liczy ledwo ok. 62 tys. mieszkańców. Znane jest ono przede wszystkim z mieszkającego w bardzo bliskim sąsiedztwie człowieka z długą brodą. Wszystkie najważniejsze punkty na mapie tego miasta leżą wzdłuż deptaka zwanego Koskikatu. Zimą Rovaniemi zostaje bajecznie przyozdobione. Na długo przed świętami Bożego Narodzenia poczujemy w nim niepowtarzalną świąteczną atmosferę. Podczas spaceru w centrum może nam się wydawać, że trafiliśmy na plan jakiegoś bożonarodzeniowego filmu.

Ważnym miejscem w Rovaniemi jest Arktikum. To nowoczesne centrum nauki i muzeum poświęcone Arktyce. Powinni do niego zajrzeć wszyscy zainteresowani tutejszą fauną i florą, kulturą, sztuką, historią, klimatem oraz życiem codziennym. Budynek jest świetnie zaprojektowany, a wewnątrz znajdziemy mnóstwo multimedialnych ekspozycji. Szklany dach umożliwia oglądanie zapierającej dech w piersiach zorzy polarnej. Tego po prostu nie da się opisać – trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Tuż przy Arktikum znajduje się Centrum Nauki Pilke (Tiedekeskus Pilke). Prezentuje ono historię fińskich drzew i lasów oraz podejście, jakie Finowie mają do natury. Kiedy je poznamy, zrozumiemy, dlaczego środowisko naturalne jest dla mieszkańców Finlandii tak ważne. W Centrum Nauki Pilke można się naprawdę sporo nauczyć. Sam jego budynek to niewątpliwie arcydzieło nowoczesnej architektury. W niemal 90 proc. został wykonany z drewna. Nikogo chyba specjalnie nie dziwi fakt, że właśnie tu swoje biura ma agencja rządowa zajmująca się parkami narodowymi Finlandii.

 

DUCH ŚWIĄT

Z klimatycznego Rovaniemi przenosimy się do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä) – oddalonego od centrum miasta o ok. 8 km na północ, prawdziwego centrum bajecznego świata. To się dopiero nazywa sen na jawie! Święty Mikołaj zamieszkał tu ponad 30 lat temu i od tamtej pory otrzymał mniej więcej 15 mln listów od dzieci z całego świata. W niewielkiej wiosce ma swoją pocztę, biuro i miejsce do przyjmowania gości. Jego pomocnikami są – oczywiście – elfy. Pomagają mu w sprawach związanych z korespondencją czy koordynowaniu przyjmowania gości. To świetnie działające przedsiębiorstwo jest kapitalnym przykładem fińskiej organizacji.

Elfy oprowadzają turystów po wiosce i opowiadają o jej historii. Spotkanie ze Świętym Mikołajem stanowi ogromne przeżycie zarówno dla małych, jak i dużych. W tym miejscu każdy może poczuć się jak dziecko. Wizyta w wiosce, gdzie panuje niesamowita atmosfera świąt Bożego Narodzenia, przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Tutaj na chwilę zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie i codziennych problemach. Można też zrobić sobie wspólne zdjęcie ze Świętym Mikołajem. Do swojej dyspozycji ma on również piękne sanie i renifery z Rudolfem na czele, które tylko czekają na komendy.

Mikołajowe królestwo to także istne centrum komercji. Bez względu na to, czy odwiedzamy je zimą czy latem, możemy w nim zrobić całkiem spore zakupy. Na miejscu funkcjonuje blisko 50 różnych sklepów z pamiątkami i rękodziełem artystycznym, restauracji, barów, kawiarni itd. Działają tu biura, które organizują reniferowe safari lub przejażdżki skuterami śnieżnymi czy psimi zaprzęgami. Podczas wizyty w Wiosce Świętego Mikołaja grzechem byłoby nie podejść do linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Zdjęcie w tym miejscu to obowiązkowy punkt każdej wycieczki. Możemy stąd również wysłać kartkę do swoich najbliższych z oryginalnym stemplem z koła podbiegunowego. Wioska Świętego Mikołaja jest naprawdę bajeczna, a zimą zyskuje tylko na uroku. Choć pewnie wiele osób powie, że cały kompleks stanowi po prostu maszynkę do zarabiania pieniędzy, warto go odwiedzić, aby na chwilę znów poczuć się dzieckiem.

 

 

Oznaczona latarniami linia symbolizująca granicę koła podbiegunowego

© Visit Finland

 

NIEZWYKŁY REGION

Wioska Świętego Mikołaja to – oczywiście – jedna z najlepszych wizytówek Laponii. Jednak atrakcje tego regionu wcale się na niej nie kończą. Poza spotkaniem ze starszym panem w czerwonym stroju i z długą brodą można tutaj podziwiać niesamowite krajobrazy i przepiękny taniec barw podczas zorzy polarnej czy wybrać się na reniferowe safari lub przejechać psim zaprzęgiem, a nawet spędzić noc w hotelu z lodu. Wycieczka do Laponii będzie świetnym pomysłem dla osób lubiących przygody i niestandardowe rozrywki. Nawet ci najbardziej leniwi znajdą w tej części kraju coś dla siebie.

Amatorzy nietypowych wrażeń koniecznie powinni skorzystać z możliwości noclegu w lodowym hotelu. Gwarantuję, że nocy w takim miejscu nie zapomną do końca życia. Pierwszy hotel z lodu powstał w północnej Szwecji, ale niemal błyskawicznie pomysł na budowę tego typu obiektów podchwycili również mieszkańcy Finlandii. W okolicy Rovaniemi znajduje się kilka takich kompleksów. Lodowe królestwo Laponii to nie tylko hotele, ale także kapliczki, bary czy restauracje. Widok ogromnych brył lodu, w których zostały wykute przeróżne kształty, zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. A to, co zobaczymy w środku, jest wręcz nieprawdopodobne.

Nocować można zwykle w standardowym pokoju lub igloo. Temperatury wewnątrz wahają się od 0 do 5°C. Jednak nie ma się czego obawiać, nikt na pewno nie zamarznie. W wyposażeniu znajdują się śpiwory, skóry reniferów i bardzo ciepłe pościele. Hotelowe restauracje serwują swoim gościom tradycyjne lapońskie potrawy, a wśród nich mięso z renifera bądź łosia. Grzechem byłoby ich nie spróbować, te dania po prostu rozpływają się w ustach. Na terenie kompleksów hotelowych nie brakuje – oczywiście – tradycyjnych fińskich saun. Koniecznie trzeba z nich skorzystać. Im dalej na północ, tym bardziej wizyta w rozgrzanej saunie nam się przyda.

Jak kończy się każda bajka? Oczywiście, happy endem, czasami towarzyszą mu nawet fajerwerki. W Finlandii czeka nas coś znacznie lepszego. Zorza polarna bez wątpienia należy do najpiękniejszych zjawisk na świecie. Taniec barw na gwieździstym niebie to naprawdę coś niepowtarzalnego. Można go obserwować właśnie m.in. na terenie fińskiej części Laponii. Niektóre z lodowych hoteli informują swoich gości o pojawieniu się zorzy za pomocą specjalnego alarmu. Wystarczy zaledwie kilka dźwięków, żeby postawić turystów na nogi. Dachy igloo są przeszklone, zatem zjawisko można podziwiać z ich wnętrza. Tego po prostu nie wolno przegapić!

Finlandia to kraj, w którym zarówno latem, jak i zimą na nudę nie da się narzekać. Każdy jej region szczyci się innym rodzajem atrakcji. W nowoczesnych Helsinkach obejrzymy perły współczesnego designu, w Porvoo przeniesiemy się w czasie, w Turku poznamy tajniki pracy rzemieślników, a w magicznej Laponii zupełnie zapomnimy o otaczającym nas świecie. Jeśli w tym kraju choć na chwilę możemy przenieść się do innej bajki, to chyba warto go odwiedzić…

 

Wydanie jesień-zima 2018

Tunezja – imperium atrakcji

ALINA WOŹNIAK

Ten „kraj zachodzącego słońca” smagany jest bryzą znad Morza Śródziemnego i suchymi wiatrami Sahary, doświadczony burzliwą historią – zarówno starożytną, jak i współczesną, przepełniony tradycją, ale i otwarty na świat, pulsujący życiem kurortów i gwarem w medinach, uśpiony ciszą bezkresnych piasków. Tunezja mieni się w promieniach słonecznych, uwodząc całą paletą kolorów, dla których przybywali tu poeci i malarze, później filmowcy, a wraz z nimi rzesze turystów z całego globu. Niestety, ostatnie zawirowania w tym regionie świata studzą nieco zapał do jego odwiedzenia. Republika Tunezyjska jest jednak nadal bezpieczna dla gości, którzy – jak zresztą zawsze – są mile widziani w jej gościnnych progach.

W 2010 r. ten kraj w Afryce Północnej odwiedziło 7 mln turystów. Ich liczba spadła wyraźnie po tzw. rewolucji jaśminowej (17 grudnia 2010 r. – 14 stycznia 2011 r.). W pierwszym kwartale tego roku przybyło do Tunezji 2,6 mln gości zza granicy. Zaczęło to wyglądać optymistycznie, ale w wyniku doniesień prasowych o burzliwych wydarzeniach w pobliskim Egipcie liczba rezerwacji znów się zmniejszyła. Obecnie trwa walka o powrót wczasowiczów, bowiem turystyka stanowi niezmiernie ważną gałąź tunezyjskiej gospodarki (zapewnia 7 proc. dochodu narodowego brutto, daje pracę dla ok. 400 tys. osób).

Więcej…