W czwartek, 2 kwietnia 2020 roku, odbył się pierwszy wideo czat zorganizowany w ramach „Platformy doradztwa branżowego” - nowatorskiej inicjatywy Stowarzyszenia Branży Eventowej. Wzięli w nim udział przedstawiciele firm członkowskich, którzy podzielili się z odbiorcami swoimi przemyśleniami na temat sytuacji branży eventowej w dobie COVID-2019.

Stowarzyszenie Branży Eventowej postanowiło w regularnych wideo czatach z ekspertami oraz przedstawicielami firm członkowskich, pokazywać dobre przykłady, jak można działać i kreować aktualną rzeczywistość, bazując na dostępnych rozwiązaniach. Celem tych spotkań jest integracja środowiska branżowego oraz wzajemna wymiana doświadczeń i edukacja

W pierwszym z tego cyklu czacie wzięli udział: Magdalena Siry (Dyrektor Sprzedaży Wersal Catering), Magdalena Kozicka (Dyrektor Zarządzająca Mea Group), Alexandra Kunowska (Dyrektor Sprzedaży i Marketingu ModraSova), Armen Avanesian (CEO Galitsyna Art Group - Teatr Piasku ) oraz Michał Czerniak (Dyrektor Zarządzający Brill AV Media). Spotkanie poprowadził konferansjer Krzysztof Łobodziński.

Uczestnicy spotkania podzielili się z odbiorcami ciekawymi spostrzeżeniami oraz prognozami na najbliższą przyszłość. Michał Czerniak z Brill AV Media zaznaczył, że w tej chwili jedyną alternatywą dla tradycyjnych spotkań są spotkania online, zaś studio i event online mogą być jedynie substytutem normalnego eventu. Zaznaczył, że spotkania online należy traktować jako rozwiązania tymczasowe. W jego opinii aktualnienajwiększym wyzwaniem w ramach tego rozwiązania, jest sama technologia transmisji. Około 80% korporacji przeszło bowiem na pracę zdalną, tak samo mniejsze firmy i wszystkie dzieci w wieku szkolnym, jak również studenci. To obciąża łącza. Dlatego największym wyzwaniem dla firm realizujących transmisje online jest przepustowość internetu. Michał Czerniak kilkukrotnie zaznaczył także, że w jego opinii stream nie zastąpi eventów, a narzędzia do zdalnej komunikacji są tylko strategią na przetrwanie. 

Magdalena Siry z Wersal Catering przyznała, że dla jej firmy, podobnie jak dla większości firm z branży spotkań, obecny czas stanowi duże wyzwanie. Jednocześnie jednak zaznaczyła, że Wersal Catering skupia obecnie całą swoją energię na utrzymaniu zespołu. Dlatego załoga Wersala w ramach home office spędza czas na porządkowaniu baz oraz zajęciu się sprawami, na które wcześniej tego czasu brakowało. Myśli też o opracowaniu narzędzi do bardziej efektywnej pracy w przyszłości. „Świat zwolnił, a my się dalej rozwijamy” – podsumowała.  

Armen Avanesian z Galistyna Art. Group zauważył, że na początku marca firmy łudziły się, że przestój w naszej branży będzie tylko chwilowy, a w połowie kwietnia wrócimy do normalnego funkcjonowania. Niestety po przeanalizowaniu sytuacji okazało się, że przestój będzie trwał znacznie dłużej, a większość wydarzeń przenoszona jest nie na czerwiec, a na jesień i koniec roku 2020. W jego ocenie największym wyzwaniem dla kadr menadżerskich jest obecnie motywowanie zespołów do wydajnej pracy w ramach home office. Stąd pomysł na filmiki motywacyjne, które realizowane przez Galistynę pomagają wesprzeć zespoły i dyscyplinę pracy w tym trudnym czasie. 

Aleksanda Kunowska z Modra Sova zaznaczyła, że z uwagi na specyfikę działalności jej firmy, sprzedaż całkowicie stanęła w pierwszym tygodniu zamknięcia szkół. To właśnie dlatego powstały warsztaty „Zrób to sam”, które oferują obecnie swoim klientom. Kunowska zaznaczyła, że obecna sytuacja wymusiła też rozwój na jej firmie. Wcześniej Modra Sova nie realizowała warsztatów online i zakładała, że będzie to niemożliwe. Dziś, w nowych realiach okazało się jednak, że jest to wykonalne i rozwiązania online już teraz zaczynają być wdrażane w życie. 

Magda Kozicka z MEA Group zaznaczyła, ze mimo, że MEA Group nie produkuje aktualnieeventów na żywo, gdzie ma kontakt z publicznością, to mimo tego, nie czuje jakby były wakacje od pracy. Klienci cały czas planują swoje działanie, a agencja uczestniczy w procesach przetargowych i ofertowaniu. Pojawiają się zapytania na czerwiec, ale to spotykają się od razu z przygotowaniem dwóch wersji: optymistycznej oraz planu B, na wypadek gdyby kwarantanna została przedłużona. Kozicka zaznacza, że to bardzo ważne aby w obecnym czasie, zapewnić klientom poczucie bezpieczeństwa i komfortu oraz pełnej gotowości na zmieniające się realia i rzeczywistość. Myśleniu o przyszłości towarzyszy intensywny research także bazujący na analizie sytuacji branży eventowej za granicą. 

Ciekawe były także wnioski dotyczące pozytywnych aspektów obecnej sytuacji i tzw. outcome. Michał Czerniak uważa, że aktualna sytuacja nauczy nas wszystkich dużo większej ostrożności w podejmowaniu decyzji biznesowych. Nie wszyscy ten okres przetrwają i sobie poradzą. Spora część firm nastawia się na zamknięcie operacji do końca roku.  Dlatego wielu przedsiębiorców ta sytuacja nauczy niezbędnej ostrożności w prowadzeniu biznesu. 

Magda Kozicka dodała, że wg niej po zakończeniu kwarantanny, kiedy sytuacja się ustabilizuje, zapraszani goście będą chętniej przyjeżdżać na eventy, gdyż zdążą się za nimi stęsknić i zaczną je bardziej doceniać. 

Aleksanda Kunowska twierdzi, że na rozwiązaniach online w dłuższej pespektywie skorzystają uczelnie i studenci, dla których wykłady online mogą się okazać rozwiązaniem na stałe.

Armen Avanesian zauważył także, że rozwiązania online połączone z offlinowymi to bardzo praktyczna hybryda. Każde z nich daje unikalne możliwości. Dla przykładu offline zapewnia wyjątkowe emocje na najwyższym poziomie, zaś online pozwala pomieścić nieograniczoną liczbę widzów. Połączenie tych dwóch światów będzie według niego, po zakończeniu pandemii, jeszcze bardziej oczywiste.

Magdalena Siry zaznaczyła na koniec, że event to wydarzenie bazujące na zmysłach, zaś online, który chwilowo zastępuje spotkania w realu nigdy nie spełni roli 100% eventu. Do online nie przeniesiemy zapachu, smaku, emocji wynikających z interakcji z drugim człowiekiem. Dlatego po zakończeniu kryzysu spojrzymy inaczej na otaczający nas świat i docenimy te małe rzeczy, które wcześniej wydawały się czymś oczywistym. 

Wśród narzędzi wykorzystywanych do pracy zdalnej, goście Krzysztofa Łobodzińskiego najczęściej wymieniali telefon, messenger, jak również program do spotkań wideo Zoom.

Platforma doradztwa branżowego odbywać się będzie we wtorki i czwartki, a transmisje z rozmów dostępne będą na profilu SBE na Facebooku. 

 

„Zarządzanie personelem w czasach koronawirusa- aspekty prawne, HRowe, psychologiczne.”

To temat następnego wideo czatu Platformy Doradztwa Branżowego SBE,  który odbędzie się  w czwartek o godzinie 17:00 na FB Stowarzyszenie Branży Eventowej. 

 

https://www.facebook.com/StowarzyszenieBranzyEventowej/?eid=ARDf6aHLKPFvl7BsCJpSQnZU4w8ipLuvtG_i26_hpdlegl_lYeoM4-WSTJdVhICe6qwvOr9O-MJhh8wM  

 

Rozmowę poprowadzi Krzysztof Łobodziński


Gośćmi będą:
Michał Kibil ( Kibil i Wspólnicy Sp. K. ) 
Andrzej Nitecki - Członek Polskiego Stowarzyszenia HR, 
Principal - Spengler Fox - szef obszaru HR
Anna Sokołowska - Psycholog, Doradca Strategii HR


Więcej szczegółów  na stronie:

https://www.facebook.com/events/2759177834195006/

Serdecznie zapraszamy - 9.04.20 godzina 17:00

 

Emirates Skywards, program lojalnościowy największej międzynarodowej linii lotniczej na świecie, wspiera ponad 27 milionów swoich członków, oferując im elastyczne rozwiązania. W odpowiedzi na potrzeby pasażerów złagodzona została polityka programowa – zmniejszono m.in. wymogi dotyczące zachowania statusu członkostwa i wydłużono ważność mil.  Dzięki temu w czasie pandemii członkowie Emirates Skywards mają jedną troskę mniej.

Zachowanie statusu członkostwa

Członkowie Emirates Skywards Silver, Gold i Platinum, których weryfikacja poziomu odbędzie się przed 1 marca 2021 r. zachowają swój obecny status po spełnieniu już tylko 80% wymagań dotyczących podróży. Oznacza to, że aby zachować swój status członkowie poziomu Silver muszą teraz zgromadzić tylko 20 tys. mil, Gold – 40 tys., a Platinum – 120 tys.

Rozszerzanie statusu członkostwa

Członkowie Emirates Skywards Silver, Gold i Platinum, którzy nie są w stanie utrzymać swojego dotychczasowego statusu w okresie weryfikacji poziomu, przypadającego między marcem a wrześniem br., otrzymają automatyczne przedłużenie statusu do 31 grudnia 2020 r.

Wydłużenie ważności mil

Członkowie, których Mile Skywards wkrótce wygasną nie muszą się martwić – ich ważność została przedłużona do 31 grudnia 2020 roku. Mile Skywards można wymienić z 11-miesięcznym wyprzedzeniem w ramach szerokiego wyboru nagród, w tym biletów lotniczych Emirates i linii partnerskich, podwyższenia klasy lotu czy pobytu w hotelu. Na przykład już w kwietniu członkowie mogą skorzystać ze swoich mil Skywards, aby zarezerwować bilet lotniczy Emirates na podróż w marcu przyszłego roku.

Członkowie Emirates Skywards mogą znaleźć informacje nt. możliwości zmiany rezerwacji pod linkiem: https://www.emirates.com/ae/english/help/keep-your-ticket/.

O Emirates Skywards

Emirates Skywards, uznany program lojalnościowy Emirates i flydubai posiada 27 milionów członków. Oferuje cztery poziomy członkostwa – Blue, Silver, Gold i Platinum – z których każdy gwarantuje wyjątkowe korzyści. Członkowie programu gromadzą punkty Skywards Miles, rezerwując loty realizowane przez Emirates, flydubai lub linie partnerskie, a także korzystając z hoteli, wypożyczalni samochodów, banków, obiektów rekreacyjno-wypoczynkowych i salonów marek lifestylowych. Punkty Skywards Miles można wymieniać na najróżniejsze nagrody – m.in. bilety na loty Emirates, flydubai lub linii uczestniczących w programie, noclegi w hotelach, wycieczki i zniżki na zakupy. Więcej informacji znajduje się na stronie Emirates Skywards: www.emirates.com/skywards.

O Emirates

Od momentu założenia w 1985 r. linie Emirates otrzymały ponad 500 międzynarodowych nagród za niezrównanej jakości obsługę pasażera.

Linie mają siedzibę w Dubaju, jednym z niewielu miast na świecie, które realizuje politykę otwartych przestworzy, i obok 150 innych linii lotniczych prowadzą działalność na zasadach swobodnej i uczciwej konkurencji.

Flota linii składa się z 270 szerokokadłubowych maszyn, w tym 12 samolotów towarowych, i należy do najmłodszych w przestworzach. Obecnie linie Emirates oczekują na dostawę 214 samolotów.

Linie Emirates obsługują loty w 157 kierunkach w 83 krajach Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Bliskiego Wschodu, Afryki, Azji Południowej, Dalekiego Wschodu i Australazji.

Zapraszamy na stronę Emirates www.emirates.com

W nowym cyklu gazety.pl -  #BiznesWalczy  dowiecie się, jak polski i światowy biznes odnajduje się w nowej rzeczywistości, a także dowiecie się, jak w prosty, domowy sposób przygotować
przekąski z menu lokali.

 



W pierwszym odcinku obejrzycie filmik z malutkiej, lokalnej pizzerii na Gocławiu. Mowa o 
Pizzerii Salsiccia, która specjalizuje się w prawdziwej, neapolitańskiej pizzy. 

Czym charakteryzuje się neapolitańska pizza?

Pizza Napoletana ma średnicę ok. 32, maksymalnie 35 cm, brzegi są obficie wyrośnięte i spieczone, ale
nie chrupiące. Środkowa częsc pizzy chrakteryzuje się cienkim jak pergaminm ciastem, oraz wilogtnym
nadzieniem, co powoduje, że naszą pizzę ciężko się je rękoma. Napoletanę podajemy nie krojoną, a z
dodtakowych sosów dostępna jest tylko oliwa. Pizza przygotowana jest według tradycyjnej włoskiej
receptury z dodatkiem bardzo dojrzałych, o wydłużonym kształcie pomidorów San Marzano, mozzarelli di bufala, oliwy extra vergine i świeżej, soczystej bazylii. Tajemnicą naszej pizzy jest dugo dojrzewające
ciasto. Doskonała pizza Napoletana wypiekana jest w piecu oplalanym drewnem, wytworzonym przez
rzemieślnika z Neapolu.


Właściciel Pizzerii Salsiccia opowiada: 

Produkty, których używamy w naszej kuchni są dla nas bardzo ważne. Poświęciliśmy wiele czasu i
uwagi, aby je dobrać kierując się ich pochodzeniem, sposobem wytwarzania i smakiem.
W tym trudnym czasie wspieramy naszych kierowców, podnieśliśmy ich stawki, a także wprowadziliśmy możliwość podarowania napiwku na stronie www.salsiccia.pl
Dziękujemy wszystkim za wsparcie naszego lokalu i cieszymy się z każdego miłego słowa na temat naszych pizz. 




 

Chcesz opowiedzieć opowiedzieć swoją historię? Napisz na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. .

 

PAP i GovTech Polska uruchamiają aplikację #FakeHunter, czyli nowe narzędzie do walki w sieci z dezinformacją o koronawirusie. Za pomocą tej aplikacji każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do sprawdzenia, a następnie otrzymać wiarygodną, zweryfikowaną odpowiedź.

 

Na początku marca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że pojawieniu się koronawirusa (SARS-CoV-2), towarzyszy ogromnych rozmiarów "infodemia", czyli globalny zalew informacji. Niektóre z nich są prawdziwe, inne nie. Razem tworzą mieszankę wybuchową, która wywołuje wśród ludzi dezorientację i panikę.

 

W czasie pandemii fałszywe doniesienia na temat choroby COVID-19, często powielane przez środki masowego przekazu i media społecznościowe stają się wyjątkowo groźne. Od tego, czy ludzie będą kierować się informacją potwierdzoną w wiarygodnych źródłach, czy też ulegać dezinformacji zależy zdrowie i życie milionów osób i firm nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Dlatego Polska Agencja Prasowa i GovTech wdrażają projekt #FakeHunter - społeczny system weryfikacji treści publikowanych w Internecie, którego celem jest demaskowanie nieprawdziwych wiadomości dotyczących SARS-CoV-2. Integralną częścią programu jest specjalna aplikacja, za pomocą której, każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do sprawdzenia, a następnie otrzymać wiarygodną odpowiedź, zweryfikowaną przez społecznych liderów opinii oraz ekspertów PAP. Wszystkie weryfikowane doniesienia wraz z werdyktami znajdą się w specjalnym serwisie połączonym z aplikacją #FakeHunter.

 

"Po specjalnej akcji rekrutacyjnej do pomocy w walce z dezinformacją dołączyło ponad 300 wolontariuszy. Część już została przeszkolona w sprawdzaniu faktów i korzystaniu z systemu. Razem z zespołem ekspertów PAP będą weryfikować przesyłane przez internautów, budzące wątpliwości, informacje o koronawirusie. Projekt jest otwarty, można powiedzieć, że to dopiero pierwsza faza rozwoju całego systemu" – tłumaczy prezes zarządu PAP Wojciech Surmacz.

"#FakeHunter to odważny krok w walce z dezinformacją. Projekt ma na celu walkę ze wspólnym wrogiem w obliczu infodemii. Do udziału w akcji i używania naszego narzędzia zachęcamy wszystkich internautów i dziennikarzy, by wspólnie stawić czoła temu wyzwaniu" – podkreśla pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech Justyna Orłowska.

 

Wtyczka do pobrania i zainstalowania aplikacji #FakeHunter znajduje się na stronie https://fakehunter.pap.pl/.

Partnerami projektu są Demagog, DO OK, Objectivity, Amazon Web Services.

Polska Agencja Prasowa to największa agencja informacyjna w Polsce. Zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Przez całą dobę, 7 dni w tygodniu 250 dziennikarzy i 40 fotoreporterów przygotowuje serwisy informacyjne, z których korzystają media, instytucje, urzędy państwowe i przedsiębiorcy.

 

Program GovTech Polska jest realizowany przez Zespół działający w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod patronatem Premiera. Zespół odpowiada za międzyresortowe projekty w dziedzinie innowacji, nowych technologii oraz cyfryzacji. Jego celem jest budowa nowoczesnego Państwa wspólnie z innowatorami: przedsiębiorcami, start-upami, środowiskiem naukowym oraz samymi obywatelami. Zespół skupia także społeczność innowatorów chcących wspólnie przyczynić się do budowy nowoczesnego, cyfrowego państwa.

WYSPA LEMURÓW W KSIĄŻKACH I NA EKRANIE

res ce6e14cda0c035730e33af104daae860 full

Bez wątpienia najbardziej znanym polskim autorem piszącym o Madagaskarze jest Arkady Fiedler (1894–1985), pisarz, przyrodnik, podróżnik i porucznik Wojska Polskiego

Czytaj Więcej >>

KAZACHSTAN JAKO CEL TURYSTYKI BIZNESOWEJ

Expo 2017  Nur Alem  Pavilion

 W 2017 r. w Astanie (dzisiejszym Nursułtanie) odbyła się prestiżowa wystawa EXPO, która przyciągnęła gości z całego świata. Stolicę Kazachstanu wybrano nie bez powodu – to obecnie jedno z ciekawszych miejsc do organizowania wydarzeń branżowych, targów, konferencji, kongresów, spotkań firmowych czy wyjazdów integracyjno-motywacyjnych.

 Czytaj Więcej >>

MADERA – ŚLADAMI RONALDA

CR7 Cristiano Ronaldo Mural Madeira by Richard Wilson - richardwilsonartwork

Portugalska wyspa Madera, mimo swojego małego rozmiaru (741 km² powierzchni i ok. 270 tys. mieszkańców), zapisała się na turystycznej, kulinarnej i sportowej mapie naszego globu. Czytaj więcej >

FESTIWAL KWIATÓW NA MADERZE

IMG 1805

Madera jest wspaniałym celem podróży o każdej porze roku, ale to zazwyczaj ostatnie dni kwietnia i maj stanowią wyjątkowy czas na tej wyspie. To wtedy zwykle odbywa się na niej jedno z najpiękniejszych wydarzeń kulturalnych całego archipelagu – Festiwal Kwiatów (Festa da Flor de Madeira).  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Birma – niezwykła kraina życzliwości

AGATA CIEŚLAK

www.beforewegetold.pl

           

<< Malownicze, wiejskie krajobrazy poprzecinane tysiącem złotych pagód, bezinteresowne uśmiechy pojawiające się na pomalowanych „thanaką” twarzach życzliwych mieszkańców, chodniki pełne charakterystycznych czerwonych plam, na każdym kroku przypominających o birmańskiej tradycji żucia betelu, ciężko pracujące, a mimo to radosne dzieci o dużych oczach, z ciekawością obserwujące zagranicznych przybyszów – to właśnie Birma (Mjanma), niesamowita kraina, która raz odwiedzona nie daje o sobie zapomnieć. Leży nad Zatoką Bengalską i Morzem Andamańskim, a jej terytorium rozciąga się wzdłuż rzeki Irawadi. Jeszcze do niedawna pozostawała w całkowitej izolacji. Przez długi czas władzę w kraju sprawowała junta wojskowa, która skutecznie odcinała jego mieszkańców od jakichkolwiek zagranicznych wpływów. Dopiero w 2011 r., po wielu latach despotycznych rządów, Birma powoli zaczęła otwierać się na świat. Piękne krajobrazy, serdeczne serca Birmańczyków oraz urokliwe, nieskażone współczesną cywilizacją rejony sprawiają, że dzisiaj jest jednym z najchętniej odwiedzanych państw w Azji Południowo-Wschodniej. >>

Nie odważyłabym się napisać, że w 2018 r. nie dotarła tu masowa turystyka. Kraj szybko się rozwija, a jego mieszkańcy są coraz bardziej świadomi korzyści płynących z przyjmowania zagranicznych gości. Skalę zjawiska prezentują dostępne statystyki dotyczące liczby odwiedzających. W 2010 r. do Birmy zawitało niespełna 800 tys. turystów, ale w 2017 r. było ich już blisko 3,5 mln. Z powodu tłumów, jakie ściągają obecnie do sąsiedniej Tajlandii (niemal 35,5 mln zagranicznych gości w 2017 r.), warto rozważyć wizytę w tym mniej popularnym kraju, póki wciąż można tutaj znaleźć miejsca, do których dociera niewielu przyjezdnych.

 

Jezioro Inle - sieci rozpiete na koszach

© Myanmar Touri sm Marketi ng/shutter sto ck/natta nan726

 

Pod względem zajmowanego terytorium Birma (Mjanma, oficjalnie Republika Związku Mjanmy) jest drugim największym państwem w Azji Południowo-Wschodniej, zaraz po Indonezji (ma ok. 676,5 tys. km² powierzchni). Leży w strefie klimatu zwrotnikowego, wilgotnego, monsunowego. Wyróżnia się tu trzy pory roku: suchą chłodną (od listopada do lutego), suchą gorącą (od marca do maja) oraz deszczową (od czerwca do października). Najlepszy termin na zwiedzanie kraju to okres od listopada do lutego. Wówczas opady deszczu praktycznie nie występują, a temperatura utrzymująca się na poziomie ok. 25°C nie daje się we znaki. Z Polski najłatwiej dotrzeć samolotem do miast Rangun lub Mandalaj. Najczęściej loty odbywają się z przesiadką w Singapurze, Hongkongu, Bangkoku, Dosze czy Dubaju.

 

Birmańskie dzieci z twarzami ozdobionymi szarożółtawą pastą nazywaną thanaką

© Col umb us Tra vel s and Tours

 

NIESAMOWITE TRADYCJE

Podczas kilkumiesięcznej podróży po wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej to właśnie birmańskie zwyczaje i kultura urzekły mnie najbardziej. Wieloletnie odizolowanie Birmy od reszty świata sprawiło, że wciąż mocno kultywuje się w niej lokalne tradycje, niezmiernie ciekawe dla turystów zza granicy. Najczęściej kojarzą się z nią pomalowane na jasnożółto twarze mieszkańców. Do wykonania wzorów stosuje się thanakę, czyli mieszankę wody i startego drewna z różnych drzew. Gotową pastę ze starannością rozprowadza się na twarzach kobiet i dzieci, rzadko mężczyzn. Chroni ona przed szkodliwym działaniem słońca, a w tutejszej kulturze stanowi rodzaj makijażu.

                Panowie raczej nie używają thanaki, ponieważ jest to uważane za mało męskie. Inaczej niż w Europie mężczyźni ubierają się tu w longyi (lungi), czyli długą chustę charakterystycznie przewiązaną z przodu na wysokości bioder, przez co przypominającą spódnicę. Oczywiście, można spotkać Birmańczyków w spodniach, jednak znaczna ich część preferuje tradycyjny strój, który nie krępuje ruchów i w gorącym klimacie przepuszcza więcej powietrza.

                Domeną prawdziwego mężczyzny z krwi i kości jest żucie betelu, składającego się głównie z liści pieprzu żuwnego z dodatkiem anyżu, goździków, kardamonu czy gałki muszkatołowej. Ma on działanie lekko pobudzające i jak większość używek uzależnia. Poza tym zabarwia zęby na czarno, a ślinę na czerwono. To właśnie dumnie spluwający mężczyźni z czarnym uzębieniem są odpowiedzialni za upstrzone czerwonymi plamami chodniki. Ta wątpliwa estetycznie atrakcja jest niejako wizytówką Birmy, choć rząd od jakiegoś czasu stara się walczyć z tym zwyczajem. Podobno podjęto próby wprowadzenia zakazu plucia, ale rezultatu obostrzeń praktycznie nie widać.

 

BIRMAŃSKIE SMAKI

Ten rozległy kraj zamieszkuje wiele mniejszości etnicznych. Dodatkowo jego sąsiedzi (Tajlandia, Indie czy Chiny) mogą poszczycić się bogatymi tradycjami kulinarnymi. Birmańskie potrawy są więc bardzo różnorodne, jednak istnieją dwa składniki powtarzające się w nich bez względu na region: ryż i makaron. Uliczne garkuchnie serwują dania, w których główną rolę odgrywa wiele odmian ryżu, od lepkiego po sypki. Makaron występuje w kilku wersjach, różniących się grubością nitek. Potrawy podawane są z warzywami, mięsem lub owocami morza. Co ciekawe, wszelkie dodatki serwuje się najczęściej w osobnych małych miseczkach. W efekcie na stole ląduje zazwyczaj łącznie kilkanaście mniejszych lub większych naczyń. Poza tym w Birmie do jedzenia nie używa się noży, a jedynie łyżek, widelców lub pałeczek. Częstym przysmakiem są również zupy: wegetariańskie, mięsne lub z owocami morza, ale zawsze z dużą ilością warzyw i wyczuwalnej kolendry.

                Do posiłków zwykle podawana jest herbata, która zajmuje szczególne miejsce wśród kulinarnych tradycji kraju. W Birmie praktykuje się picie herbaty w ulicznych kafejkach. Siedząc na charakterystycznych niskich, plastikowych krzesełkach, Birmańczycy od rana do wieczora popijają serwowany w dzbankach napój. Rozmawiają ze sobą, obserwują rzeczywistość, razem spędzają czas.

                W gorące dni świetnie orzeźwia woda z kokosa lub świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej. Piwosze nie powinni być zawiedzeni, ponieważ lokalne piwo Myanmar niczym nie odbiega od produktów pochodzących z naszych polskich browarów.

 

W złotej stupie Szwedagon zgodnie z tradycją przechowywanych jest osiem włosów Buddy

© Myanmar Touri sm Marketi ng/Nyaunt Nai ng

 

TĘTNIĄCE ŻYCIEM MIASTO

Położony na południu Rangun (Yangon) to blisko 8-milionowa metropolia, stanowiąca ważny ośrodek kulturalny i gospodarczy w państwie. Przez ponad 150 lat (od 1853 do 2006 r.) był on stolicą Birmy (obecnie tę funkcję pełni Naypyidaw, Nay Pyi Taw). Mimo utraty tak ważnej roli kolorowe miasto wciąż tętni życiem i razem z północnym Mandalaj jest jednym z dwóch największych skupisk ludności w kraju.

                Gwarne i zatłoczone ulice na pozór szarej metropolii wydają się nigdy nie spać. Od samego rana lokalne garkuchnie kuszą zapachami, barwne longyi suną po wąskich chodnikach, a w tle słychać szczekanie bezpańskich psów. Sprzedawcy usług telefonii komórkowych wyrastają na każdym rogu, kolorowe stragany przyciągają świeżymi owocami, a umorusane dzieci ciekawie zerkają na turystów, gdy pomagają rodzicom w pracy. Ruch samochodowy istnieje, ale zasady poruszania się po drogach już niekoniecznie. Co prawda są znaki, pasy dla pieszych, sygnalizacja świetlna, ale nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi. Skutery przeciskają się pomiędzy autami, a piesi, wśród głośnego akompaniamentu klaksonów, próbują wywalczyć kilka sekund, aby przejść na drugą stronę jezdni.

                Stare zabudowania z obdrapanymi fasadami upstrzone zostały wszelkiego rodzaju okablowaniem, antenami satelitarnymi i szyldami. Tutaj naprawiają pralki, a zaraz za rogiem znajduje się serwis telefonów. Chodniki usiane są herbaciarniami, gdzie rozwija się życie towarzyskie mieszkańców miasta. W tym całym rozgardiaszu jest jednak pewna harmonia, która sprawia, że Rangun ma niepowtarzalny klimat.

                Mieniąca się milionami odcieni złota świątynia Szwedagon (Shwedagon) góruje nad metropolią i kontrastuje swoim bogactwem z ubóstwem codziennego życia. Wysoka na 99 m buddyjska stupa uchodzi za jedno z najświętszych miejsc w Birmie. Została ponoć zbudowana ponad 2,6 tys. lat temu, a legenda głosi, że znajduje się w niej osiem włosów samego Buddy. Szwedagon stanowi centrum życia religijnego w mieście. Główna stupa otoczona jest wieloma mniejszymi, złotymi kapliczkami, co sprawia, że cały kompleks robi ogromne wrażenie. Podobno ilość złota, której użyto do ozdobienia świątyni, może ważyć nawet do 9 t!

                Do pagody warto udać się późnym popołudniem, kiedy słońce zaczyna zbliżać się ku zachodowi i oświetla złote fasady budowli. Prawdziwy spektakl rozpoczyna się jednak wieczorem, gdy kompleks rozświetlają tysiące zapalonych przez wiernych świeczek. Wokół unosi się charakterystyczny zapach kadzideł i rozbrzmiewa kojąca melodia modłów. Podniosła atmosfera kontrastuje z migającymi smartfonami birmańskiej młodzieży. Świątynia jest nie tylko miejscem modlitwy, ale również swoistym centrum, dookoła którego toczy się życie towarzyskie mieszkańców.

                Żeby przyjrzeć się codziennej rzeczywistości Birmańczyków, warto wsiąść do tzw. Yangon Circular Train, czyli pociągu okrążającego metropolię i przejeżdżającego przez okoliczne wioski i przedmieścia. Choć to dobrze znana turystom atrakcja, sama linia kolejowa wcale nie została stworzona na potrzeby turystyki. Funkcjonuje od 1954 r. i korzystają z niej osoby dojeżdżające do pracy. Przejażdżka jest więc okazją do obserwowania prawdziwego życia miejscowych.

                W ciągu ok. 3 godz. pociąg pokonuje blisko 46 km i zatrzymuje się na 39 tętniących życiem stacjach. Do wagonów wchodzą mężczyźni z czarnymi od betelu zębami sprzedający taśmę izolacyjną czy nożyczki. Kobiety z koszami na głowie oferują pasażerom owoce. Umalowane thanaką dziecięce twarze wykrzywiają się podczas dźwigania ogromnych ilości kukurydzy. Na każdej stacji do okien podbiegają Birmanki z tacami pełnymi smakołyków i orzeźwiających napojów. Wszyscy gdzieś się przemieszczają i próbują zarobić parę groszy. Gdy patrzy się na ten rozgardiasz z perspektywy Europejczyka, ciężko nie zawstydzić się przed sobą za narzekanie na zachodnie warunki pracy.

 

MAGICZNY ŚWIAT Z POCZTÓWEK

W każdym kraju znajduje się takie miejsce, które jest jego swoistą wizytówką, ikoną pojawiającą się na większości pocztówek. W Birmie tę rolę odgrywa położone w prowincji Mandalaj dawne miasto Pagan (Bagan). Było ono niegdyś stolicą Królestwa Paganu, którego początki sięgają IX w. Najbardziej dynamicznie rozwijało się za panowania króla Anawrahty (w latach 1044–1078) – władca zainicjował budowę wielu obiektów sakralnych. Obecnie stanowisko archeologiczne Pagan zajmuje 104 km2 i usiane jest ponad 2,2 tys. buddyjskich pagód, klasztorów czy świątyń.

                Codziennie o wschodzie słońca nad wierzchołkami budowli unosi się mnóstwo balonów, tak dobrze znanych z birmańskich pocztówek. Aby podziwiać ten niesamowity spektakl, warto wdrapać się na jedną z wyższych świątyń, skąd rozpościera się dobry widok na otuloną pierwszymi promieniami słońca panoramę Pagan. Popularnym miejscem, w którego rejonie codziennie o świcie gromadzi się najwięcej turystów, jest pagoda Shwesandaw. To tu setki obiektywów patrzą w stronę wschodzącego słońca, a co wytrwalsi amatorzy fotografii już na kilka godzin przed nastaniem dnia rozkładają swoje statywy w najlepszych punktach. Podobnie wygląda to podczas zachodu słońca, choć wtedy uzbrojeni w aparaty ludzie okupują pagodę Bulethi. Promienie słoneczne malują okolicę na ciepłe kolory i niesamowicie podkreślają bezkres całego kompleksu.

                Pagan można zwiedzać na wiele sposobów: wynajętym skuterem, taksówką lub nawet powozem konnym. Cały obszar strefy archeologicznej jest bardzo rozległy i nie da się zobaczyć wszystkiego w trakcie jednej wizyty. Najlepiej spędzić tutaj dwa, trzy dni. Warto też zdecydować się na lot balonem nad wierzchołkami świątyń o wschodzie słońca. Tylko z tej perspektywy można zdać sobie sprawę z rozmachu, z jakim zbudowano miasto – las budowli zdaje się ciągnąć bez końca.

 

Zabytkowe budowle sakralne w mieście Pagan

© Myanmar Touri sm Marketi ng/Hta y Wi n

 

STOLICA WIDMO

Gdybym miała powiedzieć, które miejsce najbardziej zaskoczyło mnie podczas pobytu w Birmie, bez wahania wskazałabym stolicę kraju. Naypyidaw to pięciokrotnie większa od Nowego Jorku metropolia (zajmuje powierzchnię ponad 7 tys. km²), gdzie mieszka jedynie ok. 1,2 mln osób. Ogromne, luksusowe hotele rodem z Las Vegas świecą pustkami. Na szerokich ulicach, z 20-pasmową autostradą na czele, próżno szukać wielu samochodów. W birmańskiej stolicy znajduje się największe w całej Azji Południowo-Wschodniej zoo (Naypyidaw Zoological Gardens), które najczęściej odwiedzane jest przez... jego pracowników. Metropolia może poszczycić się także nowoczesnymi przystankami komunikacji miejskiej, jednak rzadko jeżdżą tu autobusy. To tylko kilka przykładów absurdów Naypyidaw, które sprawiają, że to dziwne miasto widmo robi ogromne wrażenie!

              Historia powstania nowej stolicy Birmy jest niesamowicie ciekawa. Podobno zbudowano ją z powodu przepowiedni astrologa, który podszepnął rządzącemu wówczas od 1992 r. generałowi Than Shwe, że przewiduje ataki na Birmę ze strony zachodnich mocarstw. Podatny na sugestie polityk uznał, że pełniący funkcję stołecznego ośrodka Rangun znajduje się zbyt blisko morza, co czyni go łatwym celem dla wroga. W 2002 r. zarządził więc założenie całkowicie nowego miasta, ok. 320 km na północ stąd.

              Nową stolicę wznoszono w tajemnicyzarówno przed innymi krajami, jak i samymi Birmańczykami. Budowa wielkiej metropolii pochłonęła miliony kiatów. Termin przeprowadzki został określony przez wspomnianego astrologa i przypadł na 6 listopada 2005 r. Ku wielkiemu zaskoczeniu mieszkańców Rangunu punktualnie o wyznaczonej porze tysiące załadowanych ciężarówek wyruszyło w kierunku Naypyidaw. Pięć dni później do nowej stolicy przesiedlono również wszystkich urzędników. Zupełnie zaskoczeni pracownicy państwowi próbowali oponować, jednak wszelkie protesty uciszane były groźbą więzienia, a tiry z całym ich dobytkiem eskortowała junta wojskowa. Ponad dwa lata potem, w marcu 2008 r., zorganizowano jeszcze bardziej spektakularne przenosiny – z Rangunu do Naypyidaw przewieziono ciężarówkami całe zoo, liczące 420 okazów zwierząt!

              W nowej stolicy wyznaczono kilka stref, które dzielą ją na część rządową, wojskową, dyplomatyczną, hotelową czy mieszkalną. Szerokie ulice są opustoszałe, a nowoczesne przystanki autobusowe zdają się nie funkcjonować. Czerwono-białe krawężniki, przywodzące na myśl tor wyścigowy, kontrastują z uśpionym miastem. Największą atrakcją jest słynna 20-pasmowa autostrada, na środku której można swobodnie spacerować i robić zdjęcia, ponieważ bardzo rzadko przejeżdża tu jakikolwiek samochód. Pozłacane hole ogromnych hoteli świecą pustkami, a wnętrza luksusowych pokoi bardzo odbiegają swoim wystrojem od typowych standardów, na jakie mogą sobie pozwolić Birmańczycy. Dachy budynków mieszkalnych pomalowano na różne kolory, które sygnalizują rangę społeczną ich lokatorów. Przykładowo niebieski oznacza domy przeznaczone dla pracowników służby zdrowia, a zielony – ministerstwa rolnictwa.

              Budowa nowej stolicy pochłonęła spore sumy pieniędzy z budżetu państwa, co spowodowało znaczną podwyżkę cen w kraju. Dla większości ubogich Birmańczyków życie w Naypyidaw było zbyt drogie. Duży wpływ na sytuację w mieście miał także cyklon Nargis, który w maju 2008 r. nawiedził południowe tereny Birmy i zabił ponad 138 tys. osób. Spowodował on mnóstwo zniszczeń, a tysiące ludzi pozbawił dachu nad głową. Nikogo nie było stać na przeprowadzkę do ekskluzywnej stolicy. Ze względu na te wszystkie uwarunkowania ogromne miasto Naypyidaw stanowi dzisiaj przede wszystkim siedzibę rządu, podczas gdy najbardziej zaludnionymi ośrodkami w kraju wciąż pozostają Rangun i Mandalaj.

 

PŁYWAJĄCE WIOSKI

Niecodzienną atrakcją w Birmie jest jezioro Inle, jej drugi co do wielkości słodkowodny zbiornik wodny (ma powierzchnię ok. 116 km2). Ponad 450 lat temu schronili się tutaj ludzie z grupy etnicznej Intha, którzy uciekali przed walkami plemiennymi. Szybko przystosowali się oni do trudnych warunków życia na wodzie i na dobre osiedlili się na Inle. Na drewnianych palach postawili domy, świątynie i szkoły, a żeby zaspokoić głód, wymyślili własny sposób łowienia ryb i uprawiania roślin.

                Aby odwiedzić jezioro, wystarczy podejść do jednej z setek łodzi zacumowanych w miejscowości Nyaungshwe i zapłacić wioślarzowi, który przez cały dzień będzie z nami pływać. Wycieczkę warto rozpocząć o świcie, ponieważ wtedy na otulonej mgłą tafli Inle odbywa się prawdziwy spektakl! Pierwsze promienie słońca, przedzierając się zza pobliskiego wzgórza, oświetlają ubranych w tradycyjne, pomarańczowe stroje rybaków z grupy etnicznej Intha. Stoją oni na skraju drewnianych łodzi i zarzucają do wody siatkowe kosze do łowienia ryb. Aby przemieszczać się po jeziorze, w charakterystyczny sposób popychają wiosła stopą. Trzeba przyznać, że ich umiejętność utrzymania równowagi na dziobach chwiejnych łajb jest godna podziwu!

                Gdy mgła opadnie, a słońce już na dobre wzniesie się ponad horyzont, łódź z turystą mknie dalej, mijając zielone dywany pływających ogrodów. To na nich uprawiane są podobno najlepsze w Birmie pomidory. Podczas całodniowej wycieczki po jeziorze sterujący łodzią zatrzymuje się w wielu sklepikach z pamiątkami lub przy buddyjskich świątyniach. Jest tu również bazar, na którym spróbować można lokalnych smakołyków. Turyści odwiedzają także zakłady, gdzie w tradycyjny sposób wytwarza się biżuterię czy tkaniny. Jedno z najciekawszych miejsc stanowi wytwórnia cygaretek, w której uśmiechnięte Birmanki ręcznie zwijają liście i ochoczo częstują zwiedzających dymkiem. Oczywiście, od tych uroczych kobiet można kupić gotowe cygaretki, zapakowane w ładne, wzorzyste puszki.

                Na zainteresowanie zasługuje też wytwórnia tkanin z kwiatu lotosu, gdzie wiekowe mieszkanki jeziora tkają barwne materiały. Używają do tego tradycyjnych, drewnianych krosien. Zgrabnie operując dłońmi i stopami, tworzą kolorowe arcydzieła. Spod rąk przemiłych kobiet wychodzą wzorzyste chusty, suknie czy torebki, dostępne do kupienia w tutejszych rzemieślniczych sklepikach.

                Jezioro Inle zamieszkują również sędziwe matrony z grupy etnicznej Padaung (Kayan Lahwi), które noszą na szyjach, rękach i łydkach ciężkie, metalowe obręcze. Te „panie z długimi szyjami” już od mniej więcej piątego roku życia zaczynają ozdabiać ciało tego rodzaju biżuterią i z wiekiem nakładają kolejne bransolety. Najstarsze kobiety mają nawet do 10 kg obręczy na jednej nodze! Uśmiechnięte ochoczo pozują do zdjęć i zapraszają do zakupów.

                Wizyta na jeziorze Inle jest dość komercyjną wycieczką, nastawioną na skłonienie jej uczestników do zakupu pamiątek i przeróżnych wyrobów rzemieślniczych. Trzeba przyznać, że to bardzo turystyczne miejsce, ale gdy zamiast na kolejny sklep skieruje się wzrok w drugą stronę, można przyjrzeć się prawdziwemu życiu na wodzie. Uśmiechnięte dzieci bez potknięcia biegają po wąskich kładkach. Starzec z cygarem w pomarszczonej dłoni odpoczywa na ganku. Muskularni młodzieńcy ukradkiem podglądają kobiety myjące włosy w jeziorze. Wszystkie te sceny rozgrywają się w wolnym rytmie przepięknych wschodów i zachodów słońca, wśród stukotu pływających łodzi, mieszającego się z odgłosem migawek tysięcy aparatów zagranicznych turystów.

***

                Odwiedziny w egzotycznej i barwnej Birmie sprawiają, że stale chce się wracać do tej niezwykłej krainy uśmiechu. Niespotykana życzliwość płynąca z serc Birmańczyków na dobre zapada w pamięć i zachęca do naśladowania ich postawy. Ten kraj to nie tylko malownicze krajobrazy i piękne pagody. To przede wszystkim niezmiernie przyjaźni ludzie, od których można nauczyć się otwartości i którym warto odwdzięczyć się najszczerszym uśmiechem.

 

Wydanie jesień-zima 2018

Dumna Katalonia

WOJCIECH KUDER

 

                                                                                                              FOT. PATRONAT DE TURISMEDE LA DIPUTACIO DE SALOU 

<< Jeśli ktoś chciałby na symbolicznym obrazie przedstawić Hiszpanię i Katalonię, ta pierwsza musiałaby przybrać postać czarnego byka z muskularną sylwetką i groźnie wyglądającymi rogami, oznaczającego uświęconą władzę, potęgę i siłę, zaś druga – poczciwego osła, utożsamianego z mądrością i powolnym, lecz upartym dążeniem do celu. Tylko od nas zależy, po której stronie znajdzie się nasza sympatia… >>

Autonomiczna wspólnota Hiszpanii Katalonia ze stolicą w Barcelonie leży w północno-wschodniej części Półwyspu Iberyjskiego. Tu żyje naród, który mimo podziału jego terytorium oficjalnymi granicami państwowymi zachował język kataloński i własną świadomość i nigdy nie poddał się procesowi asymilacji.

Więcej…

Z wizytą na rajskim Zanzibarze

EWA WORSOWICZ

                                                                                    

Afryka od lat fascynuje podróżników z całego świata. To kontynent pełen kontrastów – jego wybrzeże oblewają szmaragdowy Ocean Indyjski i błękitny Atlantyk, rajskie plaże pokrywa biały jak mąka piasek, wśród krytych strzechą z palmowych liści domków dla gości unosi się atmosfera błogiego relaksu, a jednocześnie wielu Afrykańczyków żyje w biedzie i nie ma szans na polepszenie swojej sytuacji. Właśnie za te skrajności Czarny Ląd można kochać lub go nienawidzić.

Więcej…