Od 16 lipca LOT będzie obsługiwał nową trasę krajową łączącą Szczecin  i Rzeszów. Tym samym czas podróży między miastami zajmie niespełna 1 godzinę i 30 minut. Wakacyjne rejsy między Szczecinem a Rzeszowem będą realizowane dwa razy w tygodniu Bombardierami Q400 LOT-u. Jest to już czwarte bezpośrednie połączenie międzyregionalne w siatce polskiego przewoźnika. 

- Pasażerowie mogą już kupować bilety na nowe połączenie LOT-u między Szczecinem a Rzeszowem. Na bieżąco dopasowujemy ofertę połączeń w taki sposób, aby odpowiadać na rosnący popyt na podróżowanie między nawet najbardziej odległymi punktami w kraju. Pokonanie trasy między Szczecinem a Rzeszowem zajmuje samochodem ok. 8 godzin – w zamian, dzięki nowemu połączeniu LOT-u pasażerowie spędzą w powietrzu zaledwie 1 godzinę 
i 30 minut. Dokładając koszty paliwa, będzie to nie tylko najszybszy, ale też najtańszy sposób transportu między województwem zachodniopomorskim a podkarpackim
 – mówi Krzysztof Moczulski, Rzecznik Prasowy 
i Zastępca Dyrektora Biura Komunikacji Korporacyjnej Polskich Linii Lotniczych LOT

Z początkiem czerwca br. LOT powrócił do wykonywania regularnych połączeń lotniczych zawieszonych w wyniku globalnej pandemii. W pierwszym etapie przewoźnik uruchomił szeroką ofertę rejsów krajowych, zapewniając tym samym pasażerom bezpośredni transport z Warszawy do Krakowa, Gdańska, Zielonej Góry, Wrocławia, Poznania, Szczecina, Rzeszowa, a także z Krakowa do Gdańska, z Rzeszowa do Gdańska i z Krakowa do Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury.  

Teraz LOT uzupełnił ofertę o kolejną trasę międzyregionalną Szczecin - Rzeszów, która będzie obsługiwana z częstotliwością dwóch rejsów tygodniowo zgodnie z następującym rozkładem: 

LO 3517 19:25 – 20:55 SZZ-RZE            poniedziałek, czwartek

LO 3518 19:25 – 20:55 RZE-SZZ            poniedziałek, czwartek

Od 3 lipca polski przewoźnik oferuje możliwość podróżowania bezpośrednio z portów regionalnych zagranicę 
w ramach akcji #LOTnaWakacje, a do obsługiwanych przez LOT portów krajowych dołączyły lotniska w Bydgoszczy, Lublinie i Katowicach. Tym samym w ofercie przewoźnika znajdują się połączenia realizowane z 11 portów regionalnych w Polsce.

Bilety na połączenia  na trasie Rzeszów - Szczecin są już dostępne są w sprzedaży, m.in. na lot.com. Ceny zaczynają się już od 99 PLN za rejs w jedną stronę bez bagażu. Obecny rozkład połączeń obowiązuje do 31 sierpnia br.

Sprzedaż bezpośrednia w czasie lockdownu i stopniowego odmrażania handlu notuje rekordowe wzrosty obrotów. Od początku marca do końca maja branża sprzedaje średnio o 30 proc. więcej niż rok temu. W przypadku części firm wzrosty sięgają nawet 85 proc. Zwiększa się także zapotrzebowanie na nowych sprzedawców – poziom rekrutacji jest czterokrotnie wyższy niż przed rokiem. – Wirus nas nie zaskoczył. Już od kilku lat stopniowo przechodziliśmy na nowe technologie i inne sposoby komunikacji ze sprzedawcami i klientami – tłumaczy Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.

– Sprzedaż bezpośrednia bywa powszechnie postrzegana jako bardzo tradycyjna i w związku z tym wydawałoby się, że w okresie pandemii powinna spadać. Nic takiego się nie zdarzyło. Od kilku lat firmy z tej branży przechodziły na nowsze technologie i nowe sposoby komunikowania się zarówno ze sprzedawcami, jak i z klientami. Już od trzech lat cała komunikacja odbywa się w 75 proc. online – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mirosław Luboń.

Dzięki wprowadzanym od kilku lat zmianom branża sprzedaży bezpośredniej nie odczuła skutków kryzysu wywołanego koronawirusem. Zdalne przyjmowanie zamówień, wysyłanie produktów do paczkomatów, konsultacje online czy wsparcie klientów za pośrednictwem komunikatorów lub infolinii sprawiły, że firmy szybko przestawiły się na pracę zdalną i mogły funkcjonować bez przeszkód również w czasie lockdownu. Dzięki temu większość z nich w ostatnich miesiącach notuje wzrosty.

– Podstawą sprzedaży bezpośredniej jest długotrwała relacja z klientem. Dotychczas opierała się na osobistym kontakcie, face to face. W związku z tym, że zmienia się branża, zakres i formy komunikacji, zmienia się również relacja z klientami. Więcej osób kontaktuje się z nami online, ale w przeciwieństwie do sprzedaży internetowej kontakt po zakupach się nie urywa. W interesie każdego sprzedawcy leży, żeby go podtrzymać, służyć klientowi radą, podpowiedzieć odpowiednie produkty zgodnie z jego potrzebami – tłumaczy ekspert.

Z danych PSSB wynika, że od początku marca do końca maja branża notuje sprzedaż średnio o 30 proc. wyższą niż w analogicznym okresie 2019 roku. Dla niektórych firm okres lockdownu okazał się najlepszy w historii i zanotowały nawet o 85 proc. wyższą sprzedaż niż przed rokiem.

– Wiele firm specjalizujących się w kosmetykach, suplementach i innych artykułach gospodarstwa domowego zanotowało rekordowe wzrosty już w marcu. Zwłaszcza te, które miały w swojej ofercie i suplementy, i płyny dezynfekujące. W związku z tym rzeczywiście większość firm, jeśli zanotowała spadek, to nieznaczny i tylko na samym początku pandemii, a potem sprzedaż albo się utrzymuje na tym samym poziomie co w zeszłym roku, albo jest znacznie lepiej – wskazuje dyrektor generalny PSSB. – Nie wiemy, co przyniesie druga połowa roku, ale prognozy są dobre.

Także raport Światowej Federacji Stowarzyszeń Sprzedaży Bezpośredniej (WFDSA) pokazuje, że branża na całym świecie prognozuje utrzymanie oraz stabilizację obecnego trendu rynkowego.

Wzrostowi obrotów sprzyja także rosnące zatrudnienie w branży. Choć obecnie liczba bezrobotnych w Polsce przekracza już milion osób, a tylko w I kwartale br. zlikwidowano blisko 120 tys. miejsc pracy, firmy sprzedaży bezpośredniej szukają sprzedawców. W niektórych poziom rekrutacji wzrósł kilkukrotnie. Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej z firmami członkowskimi zachęca też konsultantów do współpracy w ramach kampanii „Krok we własny biznes”.

– Wiele osób albo straciło pracę, albo ma zmniejszone wynagrodzenie, szuka więc okazji do zarobienia dodatkowych pieniędzy. W związku z tym rekrutacja teraz przynosi lepsze efekty, a więcej sprzedawców oznacza  większe obroty. Myślę, że ten trend się utrzyma przez najbliższych kilka miesięcy – prognozuje Mirosław Luboń.

Szacuje się, że z branżą sprzedaży bezpośredniej współpracuje ok. milion osób, przy czym dla 20 proc. jest to podstawowe źródło dochodów.

 

W kontekście globalnej pandemii koronawirusa COVID-19 wielu pracowników zostało
wysłane przez pracodawców do pracy zdalnej. Wynika to ze zmniejszenia ryzyka infekcji w
transporcie publicznym oraz w zatłoczonych miejscach, którymi są biura. Istnieje osobna
kategoria pracowników zwanych freelancerami. Są już przyzwyczajeni do pracy w domu,
samodzielnie organizują proces bez problemów, ale dla tych, którzy są przyzwyczajeni do
zwykłej rutyny, interakcji z kolegami, a nawet z krzesłem, niezwykle trudno jest
przyzwyczaić się do biegających obok dzieci i braku niezbędnych narzędzi.
W tym artykule czytelnicy będą mogli uzyskać najskuteczniejsze rekomendacje
od  Jobsora.com . Nie rozpaczaj, ponieważ współczesny świat z mobilną komunikacją i
dostępem do globalnej sieci zapewnia nieograniczone możliwości.
Pięć krytycznych kroków

1. Ergonomia w miejscu pracy
Tutaj musisz być trochę samolubny, wybierając sobie najlepszy stół i krzesło. Dzieci mogą
dekorować rysunki w kuchni i muszą ustąpić miejsca głównej sile roboczej i źródłu
dochodu. Zamknij źródła niepotrzebnego światła, użyj regulowanej lampy o równomiernym
oświetleniu o zmierzchu. Łokcie nie powinny zwisać z blatu, w przeciwnym razie ramiona i
obręcze barkowe będą bardzo obolałe. Podczas pracy w domu stopniowo dostosowuj
parametry, nie odczuwaj niedogodności. Nie wiadomo, jak długo potrwa kwarantanna, i
przez ten czas możesz mieć problemy ze wzrokiem lub z powrotem.
Idealną opcją byłaby praca w oddzielnym pomieszczeniu, ale nie każdy ma takie warunki
mieszkaniowe. Pociągnij zasłony i ustaw ekrany, ale obecność kogoś w pobliżu nie
powinna rozpraszać.
2. Zbieramy narzędzia robocze
Wszystko, czego potrzebujesz, powinno być pod ręką. Akcesoria do rysowania,
powiązana dokumentacja, książki, dyski z programami komputerowymi. Każde odejście z
miejsca pracy może automatycznie rozpraszać uwagę. Żaden z członków rodziny nie
pomyśli, że w domu odbywa się teraz prawdziwy proces pracy. Potrzebujesz mniej
rozproszenia, rozwiązując zadania etapami. Im mniej odpadów ze stolca, tym lepiej.
Ołówki należy naostrzyć, telefon jest naładowany, a szklanka wody, a najlepiej butelka,
powinna znajdować się w pobliżu.
3. Ustal wydajność
Tutaj konieczne jest rozbicie zadania na części składowe, a następnie rozwiązanie
każdego z nich po kolei. Nie będziesz w stanie tego zrozumieć bez samokontroli. Oto
przykład myślenia:
„Prawie ukończyłem ten etap, trzeba trochę więcej i mogę wstać. Już zrobione.
Zastanawiam się, co w następnej części? Naprawię to, uruchomię, a potem odejdę. A
może zrobić mały fragment, aby ułatwić to później? Tak, zrobię to. ”
Możesz więc nie zauważyć, jak osiem godzin mija w polowe czasu. Konieczne jest ciągłe
być siłą napędową i kierownikom w jednej osobie. Jest więcej „niemożliwych” niż

„możliwych”. Jeśli nie połączysz się razem, plany będą sfrustrowane. Jeśli jesteś
zmęczony, nikt nie przeszkadza iść spać w ciągu dnia, aby przywrócić siłę.
4. Popraw aspekty psychologiczne
Psychologowie doradzają nieustanne wychwalanie i zachęcanie się do wyczerpującej
pracy domowej. Wykonano 50%, a to połowa. A 51% to już ponad połowa, a następnie
rozpocznij odliczanie. Nie można nazywać pracę nudną, nieprzyjemną lub nieciekawą,
ciągle narzekającą na dużą głośność. Obiecaj sobie nagrodę na koniec dnia, na przykład
oglądając film, a następnie, ciesząc się, powtórz, że naprawdę na to zasłużyłeś. Bardzo
trudno jest ocenić swój wkład; poproś o to kogoś z rodziny, żony, męża lub dorosłego
dziecka.
5. Wprowadź skuteczny harmonogram
Przełamanie starego reżimu nie jest tego warte. Jeśli jesteś przyzwyczajony do wstawania
o 7 rano, aby dostać się do swojego zwykłego miejsca pracy, nie trać tej umiejętności.
Łatwo jest zepsuć się, a następnie zacząć budzić się bliżej kolacji. Powrót do zwykłego
systemu będzie niezwykle trudny. Konieczne jest dokładne uregulowanie przerwy na
lunch, a także dokładne przemyślenie przerw i zajęcia w tych okresach. Możesz podlać
kwiaty, po prostu wyjrzeć przez okno lub poćwiczyć, ale nie rozpraszaj się filmami ani
komunikacją w mediach społecznościowych, może ciągnąć się godzinami.
Zaleca się, aby dla każdego rodzaju prac podać przybliżony termin wykonania. Wymaga to
zaplanowania każdego następnego dnia roboczego. Jeśli okazało się, że zrobiono to
szybciej, należy to uznać za zaletę. I nawet jeśli nie można wyjść na zewnątrz w
warunkach kwarantanny, możesz wykorzystać ten czas na dobre wykorzystanie. To, co
zwykle spędza się w drodze, można złożyć w jedną paczkę, a także dodać +2 godziny
dziennie. I okazuje się, że w ciągu 4 dni spędzamy 8 godzin podróży i wyciskamy tyle
samo dziennego czasu. W sumie pięciodniowy tydzień pracy można zamknąć w trzy dni.
Jeśli przełożeni pozwalają. Lub po prostu podnieś swoje wynagrodzenie.

Podstawowe przeszkody

Ci, którzy próbują stworzyć w domu atmosferę pracy, najczęściej skarżą się na szereg
niedogodności. Zastanów się, jak je przezwyciężyć najbardziej efektywnie:
 Dzieci i zwierzęta. Dziecku można wszystko wyjaśnić, a kotu, położonym na klawiaturze,
to się nie uda. Z dziećmi należy przeprowadzić prewencyjną rozmowę. Jednym z
najlepszych sposobów, aby to w pełni zanurzyć się w głośnej muzyki w słuchawkach, a
następnie po prostu zignorować żądania. Za 3-5 dni wszyscy przyzwyczają się do takiej
sytuacji.
 Pokusa, by udać się na przerwę na papierosa lub picie herbaty. Tutaj trzeba instalować
surowe zakazy dla siebie samego. W tym pomoże zegar smartfona. Nie wolno wychodzić,
zanim zadzwoni telefon. Przerwa na lunch można dostosować pod całą rodzinę, a picie
kawy łatwo przenosi się za biurko.
 Szybkie zmęczenie. To wynika z lenistwa, niewygodne krzesło i monotonną pracą na tle
dźwięków w domu. Tutaj również pomogą słuchawki i muzyka.
 Stałe rozproszenia na chodzących obok ludzi. Tutaj najlepiej skorzystać z parawanem lub
umieścić przegrodę. Niech to będzie nawet duży kawałek kartonu, ale w polu widzenia nie
powinny trafiać poruszające się obiekty.
 Niska efektywność pracy. Aby rozwiązać, trzeba porównać proces w biurze i w domu, a
następnie zrobić z tego odpowiednie wnioski. Zbyt mała ilość programów komputerowych,
niewygodne krzesło. A być może, że to po prostu pragnienie, aby zobaczyć swoje
ulubione filmy? To, że można złapać za 8 godzin, łatwo rozciąga się na 12-14. To już

pytania do własnej organizacji. Trzeba zadawać sobie pytania, krytykować się wewnątrz,
podzielić się na szefa i podwładnego.

Niezrównana korzyść

Gdy wszystko jest skonfigurowane i debugowane, a przełożeni nie mają już wątpliwości co
do skuteczności pracy zdalnej, możesz przełączyć się na podobny tryb w nagłych
przypadkach. Poza pandemią może pojawić się sezonowa choroba, ale doświadczenie
pozwoli nam przejść na reżim chałupniczy w każdych okolicznościach siły wyższej.
W krajach rozwiniętych, którzy są na skraju stresu, pracodawca może zostać zmuszony do
wysłania do pracy w domu. W domu, jak wiadomo, ściany pomagają, jak stwierdzono w
słynnym powiedzeniu.
Ponadto przed rozpoczęciem pracy w tym trybie nie podejrzewamy, w jakim stopniu każdy
z nas jest zdezorganizowany. Przyda się samodyscyplina i przestrzeganie zasad, które
pozwolą zintensyfikować samokontrolę. A to krok w kierunku własnego biznesu lub
rozpoczęcia pracy jako specjalista niezależny.

 

Nowy porządek świata, a sposób naszego życia zmienia się szybciej niż moglibyśmy sobie
wyobrazić. Kto mógł przewidzieć, że przedsiębiorstwami, które przetrwają w pierwszym
kwartale 2020 r., będą tylko te, które mogą prowadzić działalność na odległości? Jest to
zmiana, której nigdy nie widzieliśmy i na którą wiele firm nie było przygotowane. Zmiany
już są i słuszne jest, że firmy uczą się dostosowywać do nowego trendu.
Fale zmieniają rynek pracy, a chociaż niektóre możliwości zanikają, inne pojawiają się na
powierzchni. Teraz chodzi o kwestię wartości. Ludzie, którzy są mniej wartościowi dla
swoich firm, tracą pracę. Niektóre stanowiska są puste i wymagają kompetentnych osób,
aby je podjąć. Pomiędzy innymi trendami, tę tematy będą przedmiotem tego artykułu,
ponieważ świat tak bardzo stara się wyjść z pandemii COVID-19.
W ubiegłym miesiącu Europa stała się epicentrum pandemii wirusy Covid-19, a kraje takie
jak Wielka Brytania, Polska, Francja, Hiszpania, między innymi, cierpią z powodu dużej
liczby ofiar. Doprowadziło to do kwarantanny, która zmieniła rynek pracy, jaki znaliśmy
wcześniej. Zmniejsza się zapotrzebowanie na pracę fizyczną, a rośnie na pracę
intelektualną. To po prostu mówi o jednej rzeczy: przyszłość, na którą czekaliśmy, już są
tutaj.

Wpływ kwarantanny na Europejski rynek pracy

W ostatnim raporcie kilka milionów wakatów są zagrożone, jeśli kwarantanna będzie trwać
przez miesiące. W rzeczywistości badanie było specyficzne dla zgłaszania, że około 1/5
wszystkich pracowników jest zagrożona. Można to ograniczyć tylko wtedy, gdy blokada w
Europejskich krajach zostanie wycofana w niektórych bardzo kluczowych sektorach.
Wskazuje to na fakt, że niektóre sektory gospodarki, które nie są uważane za niezbędne,
mogą dotknąć dna.
Dobra wiadomość jest jednak taka, że ludzie dostosowują swoje umiejętności i wiedzę
specjalistyczną do nowych ról. Podczas gdy w wielu hurtowniach, sklepach detalicznych,
hotelach, restauracjach i pubach dochodzi do drastycznej utraty miejsc pracy,
infrastruktura cyfrowa na świecie wspiera zdalne miejsca pracy. Jednak pomimo tych
zmian w naszym sposobie działania, gospodarka wciąż uderza. To po prostu mówi o
znaczeniu rynku pracy. Twoja praca jest ważna dla wzrostu i utrzymania kraju.
Krach na rynku pracy jest równoznaczny z krachem w gospodarce, a to wymaga ewolucji
w czasie rzeczywistym sposobu funkcjonowania rynku pracy. W przypadku krajów
napędzanych głównie przez rynek pracy kwarantanna spowodowała, że państwo
wkroczyło, aby złagodzić presję na rodziny, ale istnieje tylko limit czasu, przez jaki może to
trwać.
Ten wpływ jest obecnie szkodliwy dla rynku pracy, który kładzie nacisk na drastyczne
zmiany w przyszłości. Nie możemy powiedzieć, że część rynku pracy radząca sobie
skutecznie w tym okresie to odległa część miejsc pracy.
Świat się zmienił, nowy styl życia, powstaje działalność gospodarcza, powstają startupy, a
firmy działają całkowicie zdalnie. Rynek pracy szybko się zmienia i wydaje się, że wielu nie
uznaje tego faktu. To jest zmiana, a ty jako osoba poszukująca pracy, musisz być
przygotowany do tych zmian.

Rzeczywistość ofert pracy podczas pandemii COVID-19
Prowadzanie naszej pracy zmieniło się na zawsze. Ludzie, którzy nie są gotowi na tę
zmianę, pozostaną w tyle, chyba że nauczą się dostosowywać się do zmian. Ta zmiana
zachodzi w czasie rzeczywistym i bardzo niewielu ją dostrzega. Praca zdalna łączy kilka
firm.
Chociaż zmiana ta nie była jak dotąd łatwa, wciąż uczymy się, jak poprawić sytuację.
Ludzie zmieniają harmonogramy, aby dopasować je do nowych warunków, w których
muszą pracować już teraz. Zaczęło się od tego trudne. Jednak czas się pomógł
pracownikom w dostosowaniu.
Prawda jest taka, że zestaw umiejętności wymaganych do znalezienia pracy w tym
momencie różni się od oczekiwań. Teraz, aby zarabiać, potrzebujesz podstaw komputera,
połączenia z Internetem, inteligentnych urządzeń itp. Potrzebujesz tak zwanych soft skills,
wiedzy programistycznej, umiejętności pisania. Większość tych czynników nie była
konieczna w świecie sprzed Covid'om. Jedno jest jednak pewne, że świat Covidów i świat
post-Covidów wymagają tych umiejętności.
Przepływ pracy firm został ułatwiony dzięki obecności e-maili, platform
wideokonferencyjnych, czatów i innych. Kilka firm rezygnuje z faktu, że nie wznowiłyby
pracy po zakończeniu pandemii COVID-19. Jeśli firmy mogą obecnie pracować całkowicie
zdalnie, nie trzeba wynajmować ani mieć fizycznej przestrzeni na spotkania. W ciągu kilku
miesięcy infrastruktura internetowa rozwinęła się do poziomu, który może ułatwić te
potrzeby.
Kolejną ważną zmianą - 8-godzinny okres pracy zostanie zatarty. Jest tak, ponieważ
pracownicy są cały czas online. Może to mieć wadę, ponieważ łatwo stracić poczucie
czasu przeznaczonego na pracę. Ciężar spoczywa wówczas na pracowniku, aby stworzył
system, który pasuje do pracy, czasu rodzinnego, czasu osobistego, wypoczynku itp.
Jednostka musi ustalić granicę, ponieważ tradycyjne granice czasu pracy już nie istnieją.
Utrudnia to pracownikom utrzymanie dobrej jakości życia, co oznacza, że nadszedł czas,
aby nauczyć się równoważyć pracę ze zwykłym stylem życia w zupełnie innych
warunkach.

Jak będzie wyglądał rynek pracy w przyszłości?
W ostatnich latach pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, jak będzie wyglądać
przyszłość pracy, w jaki sposób roboty i inne zautomatyzowane systemy zastąpią ludzi. Te
spekulacje posunęły się dalej, aby przewidzieć przyszłość bardziej współpracujących
zespołów, potrzebę inteligencji emocjonalnej, między innymi czynnikami obrazującymi
potrzebę mądrzejszych ludzi w miejscu pracy. Wszystkie te spekulacje i prognozy z
pewnością nie przedstawiły perspektywy pandemii Covid-19. Kilka miesięcy temu nikt nie
uwierzyłby, że może dojść do wybuchu choroby, która rzuci świat na kolana i doprowadzi
do całkowitej blokady.
Podczas gdy wielu zgodziło się, że jest to rewolucja, a dowody są widoczne w sposobie, w
jaki obecnie wykonujemy pracę, oraz w sposobie, w jaki inni planują pracować po Covid-
19, nadal pozostaje kwestią globalną; czego będziesz potrzebować do pracy w
przyszłości.
Bez względu na to, jak niejasna jest obecnie przyszłość, niektóre czynniki i elementy z
pewnością wpłyną na sposób, w jaki będziemy pracować w przyszłości.

 Transformacja cyfrowa
Sposób, w jaki Internet sprzyja prace, na pewno będą innowacje i ewolucja. Świat science-
fiction, który zawsze widzieliśmy w telewizji, z pewnością zaatakuje nas szybciej, niż
kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy. Cyfrowa transformacja świata na pewno zostanie
przyspieszona. Informacja będzie dostępna dla każdego i dla wszystkich. Spowoduje to
szybsze wykonywanie zadań i większą elastyczność.
Ponadto, ze względu na większą koncentrację będzie na programach, nie ma potrzeby
prowadzenia obszernych prezentacji PowerPoint, co prowadzi do drastycznego skrócenia
czasu spędzanego na spotkaniu.
 Drastyczne zmniejszenie liczby menedżerów średniego szczebla i konsultantów
Pośrednicy i konsultanci od dawna są nieodłączną częścią tradycyjnego sposobu pracy.
Jednak musi to się zmienić, gdy będziemy iść naprzód w przyszłość. Zmniejszy się
zapotrzebowanie na kierowników projektów i asystentów wykonawczych, a role
menedżerów znikną. Zamiast menedżerów coraz więcej organizacji przyjmuje „liderów”.
 Zredukowane podróże służbowe
Podróże służbowe zawsze były ucieczką od pracy biurowej, ale to się zmienia, ponieważ
komunikacja między potencjalnymi partnerami, inwestorami i współpracownikami będzie
cyfrową. Możesz poszukiwać partnerów, komunikować z nimi, dotrzeć do podpisu
inwestorów i partnerów z innych krajów bezpośrednio z salonu. Ta rewolucja nadchodzi.
 Zwiększone wykorzystanie pracowników zdalnych i zewnętrznych
Jak dotąd Gig gospodarka dobrze sobie radziła. Jednak z pewnością wzrośnie liczba osób
pracujących zdalnie. Firmy będą dążyć do ograniczenia liczby pracowników, w razie
potrzeby zatrudniając zewnętrznych pracowników. Poza tym większość pracowników
zatrudnionych w pełnym etacie musiałaby również pracować z domu. To nowy świt do
pracy zdalnej.

Ostateczne ujęcie

Zmiana się dokonująca na świecie jest tak widoczna, jak to tylko możliwe, nawet
niewidomi ją widzą. Ważne jest jednak, aby przygotować się na przyszłość, bez względu
na to, jak niepewne to się wydaje. Musisz znać umiejętności cyfrowe i narzędzia, aby
przetrwać w przyszłości, która nas czeka. Po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji i
gotowości do podjęcia pracy rozpocznij poszukiwanie zdalnych ofert pracy w Europie
na  Jobsora

 

Po kwarantannie wszystko wróci do normy (lub jak będzie wyglądać nowa
rzeczywistość). Obowiązkowe przepisy dotyczące przebywania w domu zostaną uchylone,
a niektóre inne ograniczenia zostaną zniesione, co spowoduje powrót do regularnej pracy
wielu pracowników w całej Europie.
Dlatego bardzo ważne jest, aby firmy przygotowały odpowiednie plany przywrócenia życia
w biurze. Te plany powrotu do pracy muszą zapewniać zachęty i bezpieczeństwo
pracownikom, a także rentowność przedsiębiorstw. Niezastosowanie się do tego może
okazać się niebezpieczne dla zdrowia pracowników i samego przedsiębiorstwa.
Nie wszystkie firmy mogą być z zyskiem obsługiwane przez pracę zdalną, a powrót do
normalności to powiew świeżości dla takich organizacji, ale jak można przejść z powrotem
do życia biurowego bezpiecznym, ale produktywnym sposobom?
Sposoby powrotu do biura po kwarantannie
 Zmiana konfiguracji biura: po wznowieniu pracy firmy nadal muszą przestrzegać zasad
dystansu społecznego i higieny, które powstały podczas pandemii. Środowisko pracy musi
zostać ponownie skonfigurowane i dostosowane do nowej rzeczywistości. Organizacja
powierzchni biurowych będzie wymagać restrukturyzacji.
Firmy mogą rozważyć użycie przezroczystych przepierzeń do oddzielenia biurek. Ponadto
oddzielenie wejść od wyjść w miejscach pracy w celu utrzymania istniejących przepisów
dotyczących dystansu społecznego znacznie przyczyni się do zapewnienia
bezpieczeństwa pracowników i klientów.
 Zapewnij właściwe zarządzanie liczbą pracowników: przy obowiązujących przepisach
dotyczących „odległości 6 stóp” normalne czynności biurowe nie będą takie, jak przed
Covid-19. Większość miejsc pracy nie pomieści wszystkich swoich pracowników
jednocześnie. Rozsądnie jest stworzyć skuteczne rozwiązanie dotyczące rotacji dni pracy
pracowników.
Upewnij się, że rotacja jest wykonywana w taki sposób, że każde ramię firmy jest nadal
efektywnie uruchomione, a dystans pracowników jest nadal kontrolowany. Rotacja
ograniczy ryzyko rozprzestrzeniania się wirusów w miejscu pracy, ponieważ im więcej
pracowników jest w biurze, tym większe są szanse zarażenia.
Oznacza to, że w biurach będzie musiało być wiele zmian. Pracownicy muszą zawsze być
świadomi zmian, aby nie zakłócać działalności biznesowej. Zarządzanie liczbą
pracowników może oznaczać, że niektórzy pracownicy będą musieli stracić swoją obecną
pracę i będą musieli  znaleźć gdzie indziej .
 Kontynuuj pracę zdalną: po zakończeniu ograniczeń zaleca się uważne rozważenie
każdego stanowiska i zdecydowanie, czy niektóre działania mogą być wykonywane
zdalnie, przynajmniej przez kilka miesięcy. Niektóre firmy wolą utrzymać pracę zdalną ze
względów ekonomicznych, podczas gdy inne mogą być zmuszone pracować zdalnie,
szczególnie jeśli znajdują się w obszarach wysokiego zagrożenia lub jeśli pracownik nagle
zaraża się wirusem.
Po dokładnym rozważeniu prace, które można wykonać zdalnie, powinny pozostać takie
przez pewien czas, ponieważ przechodzenie między pracą centralną a pracą zdalną może

mieć poważne konsekwencje dla firmy. Dlatego wskazane jest pozostawienie obu opcji
otwartych na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Dobry system komunikacji będzie
bardzo korzystny dla utrzymania płynności działania firm w tej sytuacji.
 Przywróć motywację w miejscu pracy: wiele rzeczy uległo zmianie, gdy świat został
dotknięty wirusem. Z uwagi na fakt, że wielu pracowników przebywało poza miejscem
pracy od dłuższego czasu, wznowienie pracy biurowej może być nieco niepokojące.
Również pracownicy mogą już nigdy nie zobaczyć niektórych swoich kolegów.
Ważne jest, aby liderzy biznesu utrzymywali atmosferę pozytywności w środowisku pracy,
aby zapewnić maksymalną wydajność. Kierownictwo musi zwracać uwagę na obawy
pracowników w delikatny sposób, szczególnie w tym okresie. Firmy muszą być bardziej
ludzkie niż kiedykolwiek wcześniej w kontaktach z członkami zespołu, aby uzyskać od nich
jak najwięcej.

Możliwe odskocznie

Sytuacja Covid-19 pomogła wielu firmom ustalić bardziej produktywne procesy pracy, a
także przemyśleć ich ważność. W przypadku firm, gdzie większość pracowników może
pracować zdalnie, może to pomóc w obniżeniu kosztów pozyskania dużych powierzchni
biurowych i innej infrastruktury.
Kolejną rzeczą, która wywołała pandemię, było zmuszenie firm do lepszej komunikacji
między pracownikami a zarządem. Znaczenie efektywnej komunikacji w pracy zostało
docenione przez wielu liderów biznesu i mądrze jest nie rozluźniać jej po Covid-19. W
wyniku kwarantanny wiele organizacji komunikowało się ze swoimi pracownikami znacznie
częściej w ciągu ostatnich kilku miesięcy niż przed kwarantanną. Utrzymanie otwartych
linii komunikacyjnych między kierownictwem a personelem zapewni większą wydajność.
Pozytywne praktyki zdrowotne zostały również wzmocnione w wielu przedsiębiorstwach w
wyniku pandemii.

Jak uniknąć stresu po kwarantannie

Powrót do normalnej pracy biurowej może być bardzo stresujący, jeśli nie zostanie
zachowana ostrożność. Sekretem powrotu do normalnej pracy w bezstresowy sposób jest
posiadanie skutecznych krótko- i długoterminowych planów dotyczących bezpieczeństwa
pracowników i wydajności organizacji. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nauczyliśmy się
wielu rzeczy i pojawiły się nowe sposoby działania. Organizacje powinny uwzględnić
zdobyte doświadczenia w swoich planach powrotu do pracy.
Czy praca zdalna powinna zająć cały dzień?

Zdalna praca była jedyną opcją dla wielu firm od czasu pandemii, ale czy ta tendencja
powinna się utrzymywać po zniesieniu ograniczeń? Czy praca zdalna powinna zastąpić
pracę biurową? Pracę zdalną należy postrzegać jako opcję, a nie zasadę.
Dlaczego praca w biurze może być bardziej produktywna?

Istnieje wiele powodów, dla których bardziej opłacalna może być praca w biurze niż praca
zdalna.
Jednym z takich powodów jest poczucie wspólnoty. Praca w przestrzeni biurowej stwarza
atmosferę koleżeństwa i bardzo przyczynia się do tego, aby kultura pracy organizacji
pozostała zakorzeniona w pracownikach. Kiedy członkowie drużyny komunikują się tylko
za pośrednictwem rozmów wideo lub czatu, tłumi to kulturę pracy i poczucie wspólnoty w
wyniku fizycznego przebywania w tym samym miejscu również zostaje utracone.

Więcej zakłóceń działa zdalnie niż praca w środowisku biurowym. Z tego powodu praca,
która powinna zająć dwie godziny w biurze bez zakłóceń, może zająć znacznie ponad pięć
godzin, jeśli zostanie wykonana w domu z powodu różnych zakłóceń i braku nadzoru. W
przypadku wielu pracowników, którzy mogą pracować wydajnie bez nadzoru, praca zdalna
może nie być aż tak złą rzeczą, ale co z tymi, którzy muszą być ściśle monitorowani,
zanim będą w stanie to zrobić?
Innym powodem, dla którego praca w biurze jest bardziej opłacalna niż praca zdalna, jest
łatwiejsze zarządzanie pracą i lepsza ocena wydajności pracowników. Pracownicy mogą
również być bardziej odpowiedzialni, jeśli pracują w biurze. Z drugiej strony praca zdalna
może nie być tak łatwa w zarządzaniu, ponieważ wiele tradycyjnych strategii zarządzania
nie współpracuje ze zdalnym zespołem. Trudniej jest pociągać do odpowiedzialności
pracowników zdalnych.
Kwestie bezpieczeństwa są poważnym problemem, jeśli chodzi o pracę zdalną. Kradzież
sprzętu firmowego i poufnych danych jest dużym źródłem zmartwień. Bardziej opłacalne
może być przechowywanie poufnych informacji i sprzętu w ramach budynku biurowego, w
którym są one stosunkowo bezpieczne od kradzieży fizyczną i włamaniem do Internetu.

Wniosek

Powrót do pracy w zwykłym środowisku biurowym jest absolutnie niezbędny, a fakt, że
praca zdalna pomogła zarządzać niektórymi sprawami podczas kwarantanny, nie powinna
oznaczać, że zwykła praca biurowa zostanie wykluczoną. Praca zdalna powinna być
postrzegana jako opcja w prowadzeniu firmy, a nie zastępowanie zwykłej pracy biurowej.
 
Materiał przygotowany przez  Jobsora.com  Team

WYSPA LEMURÓW W KSIĄŻKACH I NA EKRANIE

res ce6e14cda0c035730e33af104daae860 full

Bez wątpienia najbardziej znanym polskim autorem piszącym o Madagaskarze jest Arkady Fiedler (1894–1985), pisarz, przyrodnik, podróżnik i porucznik Wojska Polskiego

Czytaj Więcej >>

KAZACHSTAN JAKO CEL TURYSTYKI BIZNESOWEJ

Expo 2017  Nur Alem  Pavilion

 W 2017 r. w Astanie (dzisiejszym Nursułtanie) odbyła się prestiżowa wystawa EXPO, która przyciągnęła gości z całego świata. Stolicę Kazachstanu wybrano nie bez powodu – to obecnie jedno z ciekawszych miejsc do organizowania wydarzeń branżowych, targów, konferencji, kongresów, spotkań firmowych czy wyjazdów integracyjno-motywacyjnych.

 Czytaj Więcej >>

MADERA – ŚLADAMI RONALDA

CR7 Cristiano Ronaldo Mural Madeira by Richard Wilson - richardwilsonartwork

Portugalska wyspa Madera, mimo swojego małego rozmiaru (741 km² powierzchni i ok. 270 tys. mieszkańców), zapisała się na turystycznej, kulinarnej i sportowej mapie naszego globu. Czytaj więcej >

FESTIWAL KWIATÓW NA MADERZE

IMG 1805

Madera jest wspaniałym celem podróży o każdej porze roku, ale to zazwyczaj ostatnie dni kwietnia i maj stanowią wyjątkowy czas na tej wyspie. To wtedy zwykle odbywa się na niej jedno z najpiękniejszych wydarzeń kulturalnych całego archipelagu – Festiwal Kwiatów (Festa da Flor de Madeira).  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Egzotyczny Madagaskar czekający na odkrycie

MICHAŁ SZULIM

www.miejscezamiejscem.pl

 

<< Nazwę tej wyspy znają niemal wszyscy Polacy, a jednak niewielu z nich na nią dotarło. To ogromna szkoda, bo jeśli ktoś ceni sobie prawdziwą egzotykę i jednocześnie szuka pięknych, niebiańskich plaż, a poza tym chce spędzić czas w kontakcie z niewiarygodnie wręcz cudowną przyrodą, powinien jak najszybciej wybrać się na Madagaskar. A spieszyć się trzeba, bo zapewne lada chwila ten kraj zostanie odkryty przez masową turystykę, która prędko zamieni wciąż rajski kawałek świata w kolejny zatłoczony i nieprzyzwoicie komercyjny, jak dla mnie, Zanzibar. >>

 

Słynną aleję koło Morondavy tworzy ok. 250 endemicznych baobabów Grandidiera

© ONTM

 

Na początek zagrajmy w skojarzenia. Gdy słyszymy nazwę „Madagaskar”, w głowach wielu z nas pojawia się pewnie postać sympatycznego lemura katta króla Juliana z popularnego filmu animowanego czy też polskiego podróżnika, żołnierza i awanturnika Maurycego Augusta Beniowskiego (1746–1786), który w drugiej połowie XVIII w. dotarł tu po długiej wędrówce, a gdy wrócił w to miejsce, został obwołany jego władcą. Pierwsza myśl jest jak najbardziej słuszna – na Madagaskarze żyje kilkadziesiąt rodzajów lemurowatych. Jednak o Beniowskim dzisiaj już nikt tutaj nie pamięta, a przypomina o nim tylko niewielka tabliczka zawieszona na jednym z budynków w stolicy kraju.

Poza tym wyspa kojarzy się także z polskimi zamiarami jej kolonizacji i projektem przesiedlenia na nią Żydów z Europy. Mimo to plany odkupienia Madagaskaru od Francji (do której należał aż do początku lat 60. XX w.) przez Polskę trzeba traktować przede wszystkim jako mrzonkę ówczesnych polityków, którzy chcieli podbudować nieco znaczenie naszej ojczyzny i uważali, że osiągną ten cel, jeśli przyłączą do niej egzotyczne terytorium zamorskie. Zresztą nawet słynny pisarz i podróżnik Arkady Fiedler (rząd polski oddelegował go w 1937 r. na wyspę jako jednego z ekspertów) odradzał ten pomysł, pogrzebany ostatecznie przez wybuch II wojny światowej. Tak oto zakończyły się marzenia Polski o kolonii. Choć w sumie chyba dobrze się stało. Na pewno nie przyniosłaby nam zbyt wielkich zysków. Ropy tutaj nie znaleziono, region zalicza się raczej do biedniejszych części świata, a dodatkowo w tamtych czasach podróż statkiem na wyspę musiała trwać bardzo długo, skoro dzisiaj, w dobie nowoczesnych technologii, z Polski leci się na nią najkrócej ok. 10,5 godz. (od 22 czerwca 2018 r. pojawiło się bezpośrednie połączenie czarterowe biura Itaka z Warszawy na Nosy Be).

 

Nosy Iranja to właściwie dwie wysepki połączone piaszczystą mierzeją

© ONTM

 

RAJ NA ZIEMI

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pierwszym miejscem, do którego dotrzemy w tym wyspiarskim państwie położonym na Oceanie Indyjskim, u południowo-wschodnich brzegów Afryki, będzie wulkaniczna wysepka Nosy Be usytuowana w odległości mniej więcej 8 km od północno-zachodniego wybrzeża Madagaskaru i połączona z nim regularnie kursującym promem czy łodziami. Tu właśnie, w miejscowości Fascene, znajduje się lotnisko, gdzie ląduje sporo samolotów z Europy, głównie z Mediolanu i ostatnio również z Warszawy. Sama wyspa jest naprawdę dość niewielka, zajmuje powierzchnię powyżej 320 km² (zamieszkiwaną przez ponad 75 tys. ludzi), ale przecież nie chodzi o jej rozmiar. Nosy Be wyróżnia się głównie swoją urodą. Kiedy już na niej wylądujemy, z pewnością stwierdzimy, że… znaleźliśmy się w raju na ziemi! Plaże są bardzo szerokie i piaszczyste. Część z nich zagospodarowały hotele i ośrodki wypoczynkowe, ale niektóre pozostają zupełnie dzikie i puste. Woda ma turkusowy kolor i zachęca do pływania, bo ocean jest tutaj wyjątkowo ciepły.

Nosy Be to jakby przedsionek Madagaskaru, idealne miejsce na początek naszej przygody z tym egzotycznym krajem. Plasuje się gdzieś pomiędzy znanymi z Europy standardami a afrykańskimi realiami. Możemy tu spokojnie przeczekać kilka pierwszych dni, zanim oswoimy się nieco z zupełnie innym światem. To także najbardziej turystyczna i komercyjna wysepka Madagaskaru i najbardziej europejska w swoim charakterze (wiele firm z sektora usług otworzyli na niej Europejczycy). Tutaj nawet drogi są najlepsze w całym kraju, a pod względem widoków i plaż Nosy Be nie ustępuje w niczym innym sielskim wyspom na naszym globie z Mauritiusem, Seszelami i Zanzibarem na czele. Przewyższa je za to tym, że biznes wakacyjny dopiero na niej raczkuje. Ten raj nie został jeszcze odkryty przez masową turystykę – nie ma w nim tłumów ludzi okupujących każdy wolny skrawek piasku, niewiele jest też ogromnych i luksusowych resortów, które miejscami dominują w krajobrazie jej konkurentów i kawałek po kawałku anektują i odgradzają co piękniejsze fragmenty wybrzeża. Owszem, miejscowość Ambatoloaka to typowa nadmorska wioska żyjąca z turystów, ale i tak czujemy się w niej swojsko. Spokojnie można więc ją potraktować jako bazę wypadową na czas pobytu na Nosy Be.

A zdecydowanie jest tutaj co robić. Leżenie plackiem na plaży, nawet urozmaicone najbardziej wymyślnymi tropikalnymi drinkami z palemką, w końcu się znudzi. Wtedy warto poszukać innych zajęć. Z Nosy Be możemy popłynąć na jedną z okolicznych małych wysepek, takich jak dziewicze Nosy Iranja, Nosy Komba, Nosy Tanga czy Nosy Sakatia, gdzie będziemy mieli okazję popływać wokół przepięknej rafy koralowej. Dużo miejscowych biur podróży organizuje całodniowe wycieczki na nie, obejmujące nie tylko transport, ale też posiłek z pysznych ryb i owoców morza oraz wypożyczenie sprzętu do nurkowania. Warto również wybrać się w głąb Nosy Be. Do tego celu najlepiej wypożyczyć skuter. Wysepkę spokojnie można objechać w jeden dzień. Po drodze będziemy wspinać się na wulkaniczne wzniesienia i podziwiać z nich fantastyczne widoki (najwyższym szczytem jest Mont Lokobe – 455 m n.p.m.), a także obejrzymy kilka z 11 tutejszych jezior kraterowych. Polecam poza tym wizytę w największym mieście na Nosy Be, czyli 40-tysięcznym Andoany (Hell-Ville), w którym panuje typowy madagaskarski gwar i afrykański chaos. Odwiedziny na lokalnym targu pozostaną na długo w naszej pamięci, nie tylko ze względu na… szczególnie intensywny zapach ryb. Z przystani promowej odpływają łodzie i motorówki na wyspę Madagaskar.

 

Sifaka biało-kasztanowa na Nosy Be

© ONTM

 

KIEPSKIE DROGI I PIĘKNA PRZYRODA

Po opuszczeniu rajskiej Nosy Be udajemy się na Madagaskar gotowi na przygodę. Na początku musimy się – niestety – przygotować na twarde lądowanie, bo tutejsze drogi są fatalne. Jeśli ktoś narzeka na stan infrastruktury drogowej w Polsce, w tym kraju szybko zmieni punkt widzenia. Dziury mające 40 cm głębokości niekiedy bywają szersze niż sama droga. Jazda samochodem przypomina slalom – raz szosa schodzi do rzeki, a innym razem prowadzi po prowizorycznym mostku złożonym z dwóch kawałków drewna. Większość dróg wybudowali jeszcze Francuzi i nie były remontowane od ok. 60 lat. Najgorzej jest w porze deszczowej (od końca listopada do marca lub początku kwietnia), kiedy ulewy podmywają część tras i podróż wydłuża się czasem do kilku dni. Po stosunkowo dobrych szosach na Nosy Be sytuacja na Madagaskarze potrafi zaskoczyć. Na rajskiej wysepce jednak turyści zostawiają większość swoich pieniędzy, więc rząd postanowił jej infrastrukturę utrzymywać w lepszym stanie.

Nic dziwnego, że wielu podróżujących decyduje się na wynajem jeepa wraz z kierowcą. To jedyny sposób, żeby w miarę szybko przemieszczać się z miejsca na miejsce. Koszt jest dość spory, ale jeśli rozbije się go na kilka osób, pomysł okazuje się całkiem korzystny. Alternatywą są taksówki (często w katastrofalnym stanie, również technicznym), a dla najbardziej odważnych – taxi-brousse, czyli zawsze przepełnione busy, które przewożą pasażerów stłoczonych jak sardynki w 40-stopniowym upale i poruszają się w żółwim tempie. Tym środkiem transportu można pokonać co najwyżej 100 km dziennie. Na więcej nie pozwala – niestety – jakość tutejszych dróg…

Co właściwie poza przepięknymi plażami zasługuje na zainteresowanie na Madagaskarze? Warto już na początku zaznaczyć, że zabytków nie ma tu prawie wcale (poza stolicą – Antananarywą, gdzie znajdują się m.in. dwa pałace Andafiavaratra i Ambohitsorohitra oraz kilka innych ciekawych budynków). Turystów przyciąga w te strony przede wszystkim niesamowita przyroda. Pod tym względem wyspa uchodzi za prawdziwy fenomen w skali światowej! Mniej więcej 80 proc. tutejszej fauny i 90 proc. flory to organizmy endemiczne, czyli niewystępujące nigdzie indziej na ziemi. Na dodatek każdego roku odkrywa się kolejne, nieznane wcześniej gatunki roślin i zwierząt, dlatego ten kraj jest rajem dla miłośników przyrody. Zaręczam, że nawet jeśli biologia w szkole kogoś nudziła, tutaj nie da się pozostać obojętnym na wdzięki natury. Pierwszym spotkaniem z egzotyką na Madagaskarze bywa zwykle zetknięcie się z kameleonem. Ten sympatyczny gad powinien być umieszczony w godle państwa, bo na wyspie występuje niemal wszędzie. Co ciekawe, wśród mieszkańców cieszy się on szacunkiem graniczącym nawet… ze strachem. Nie wolno nigdy pokazywać kameleona palcem, ponieważ według wierzeń przynosi to nieszczęście. Trzeba zgiąć palec wskazujący i dopiero wtedy skierować go na zwierzę. Kameleon przechodzący przez ulicę na Madagaskarze odgrywa rolę naszego czarnego kota. Należy poczekać, aż sobie spokojnie pójdzie, żeby nie igrać z losem…

 

PRAWDZIWY SKARB

O ile kameleona spotkamy praktycznie wszędzie, o tyle z innymi zwierzętami i unikatowymi roślinami nie pójdzie nam tak łatwo. Już podczas podróży samochodem terenowym przez wyspę można zauważyć, że… praktycznie nie ma na niej drzew. Powód jest smutny, ale prozaiczny: kolejne rządy prowadziły zakrojony na szeroką skalę wyręb lasów i handlowały drewnem na potęgę. Poza tym wśród Malgaszów dużą popularnością cieszy się rolnictwo żarowe polegające na wypalaniu obszarów leśnych i przekształcaniu ich w pola ryżowe. Szacuje się, że w wyniku tych działań ludzkich z powierzchni Madagaskaru zniknęło… niemal 90 proc. drzewostanu o charakterze pierwotnym! Dlatego właśnie, aby poznać wyjątkową faunę i florę wyspy, trzeba udać się do jednego z parków narodowych lub rezerwatów, których powstało w kraju kilkadziesiąt. Jeden z nich – Lokobe (Réserve Naturelle Intégrale de Lokobe) – znajdziemy nawet na południowym wschodzie wspomnianej wcześniej Nosy Be (słynie on z lemurii czarnej i kameleona lamparciego), ale ja radzę odwiedzić położone na północy Madagaskaru Park Narodowy Ankarana (Parc National Ankarana, Réserve Spéciale Ankarana) czy też Park Narodowy Montagne d’Ambre (Parc National Montagne d’Ambre). Warto zdawać sobie sprawę, że tutejsze tereny parkowe są naprawdę dzikie. Nie wjedziemy na nie samochodem, dlatego trzeba się przygotować na wycieczki piesze. Do wyboru mamy zwykle kilkanaście tras ekoturystycznych: od kilkukilometrowych po nawet kilkunastokilometrowe, których przebycie zajmuje cały dzień.

Obowiązkowo należy także wynająć przewodnika. Koszt takiej usługi rozkłada się na całą grupę, ale – proszę mi wierzyć – są to chyba najlepiej wydane pieniądze podczas pobytu na wyspie. Po pierwsze dlatego, że przewodnicy mówią po angielsku, co na Madagaskarze nie jest wcale takie oczywiste. Po drugie, ci ludzie cechują się niewyobrażalną wręcz spostrzegawczością. Gdy idziemy w towarzystwie takiego przewodnika przez park, potrafi on w pewnym momencie nagle przerwać rozmowę i polecić nam być cicho, aby po chwili wpatrywania się gdzieś w dal pokazać małego ptaszka na odległym drzewie w głębi lasu albo lemura siedzącego na gałęzi wysoko nad naszymi głowami.

Jeśli wybieramy się więc do rezerwatu lub parku narodowego, musimy przygotować się na solidną dawkę emocji i częste spotkania ze zwierzętami nie występującymi nigdzie indziej na ziemi. Oprócz oglądania rzadkich ptaków, owadów, kilkudziesięciu rodzajów lemurów czy kameleonów (tych ostatnich do czerwca 2015 r. odkryto aż 202 gatunki!) będziemy mogli jeszcze podziwiać przepiękne widoki na naturalne wąwozy, wyjątkowe formacje skalne z wapienia zwane po malgasku tsingy bądź majestatyczne wodospady (na czele z 62-metrowym Cascade d’Antomboka w Parku Narodowym Montagne d’Ambre) i wulkaniczne jeziora lub przejść się zwodzonym mostem (w Parku Narodowym Ankarana) i pohuśtać na zwisających między drzewami lianach. Poza tym możemy odwiedzić jeden z bujnych lasów deszczowych, które wycina się bezlitośnie na całym świecie. Gorąco polecam zwiedzić kilka parków narodowych i rezerwatów, żeby zrozumieć, dlaczego tutejszy świat przyrodniczy należy do najbardziej fascynujących na naszym globie. Odrębną ciekawostką jest słynna Aleja Baobabów położona na drodze między Morondavą a Belon’i Tsiribihina w regionie Menabe na zachodzie Madagaskaru, chyba jedna z najczęściej fotografowanych przez turystów atrakcji w kraju.

 

ZAPACH KAKAO I ZGIEŁK MIASTA

Podczas pobytu na północy wyspy możemy również poświęcić 3–4 godz. na wizytę na plantacji kakao Millot w Andzavibe koło miasta Ambanja (założonej w 1904 r.), która zaopatruje w ziarna kakaowca m.in. wytwórnie słynnej francuskiej ekskluzywnej czekolady Valrhona. Mamy tu szansę zobaczyć, jak wygląda cały proces produkcji, począwszy od zerwania owoców, przez poddanie ich fermentacji i suszenie, na pakowaniu skończywszy. Plantacja jest spora, a jeśli dopisze nam szczęście, to obwiezie nas po niej sama niebywale charyzmatyczna właścicielka, która opowie z pasją o swoim przedsięwzięciu. Przy okazji będziemy mieć możliwość spróbowania takich specjałów jak pieprz czerwony (zerwany prosto z drzewa), zobaczenia, jak rośnie wanilia, a nawet skosztowania dojrzałych owoców kakaowca przed obróbką. Zwiedzanie kończy wyborny obiad, do którego podaje się ciasto zrobione z czekolady wytworzonej na bazie pochodzącego stąd surowca, a także likier czekoladowy z ziaren kakaowych. Proszę mi uwierzyć, że po wizycie tutaj każda tabliczka czekolady zjedzona po przyjeździe do domu będzie smakować inaczej i kojarzyć się już na zawsze z tym miejscem.

Jeśli ktoś jest z natury mieszczuchem i ciągnie go do dużych skupisk ludzi, to na Madagaskarze też znajdzie coś dla siebie. W stolicy kraju, wspomnianej już Antananarywie (zwanej potocznie Taną), oprócz kilku większych zabytkowych obiektów można znaleźć całkiem dużo budynków w stylu kolonialnym i doświadczyć prawdziwie afrykańskiego tłoku na ulicach (jej obszar metropolitalny zamieszkuje ok. 2,7 mln osób). Niestety, przy obecnym katastrofalnym stanie dróg podróż z Nosy Be do miasta potrafi zająć kilka dni. Dlatego amatorzy życia miejskiego powinni rozważyć wizytę w położonym na północy dawnym Diego-Suarez, w 1975 r. przemianowanym na Antsirananę. Miłośnicy architektury kolonialnej, zakochani w charakterystycznych łukach i zdobieniach, znajdą tu całe kwartały z zabudową w tym stylu. To pozostałość po panowaniu Francuzów na wyspie. Zresztą europejską atmosferę wyczuwa się w tym mieście bardzo wyraźnie. Antsiranana jest również dobrą bazą wypadową na wspaniałe plaże, których nie brakuje w pobliżu. Symbol tego 130-tysięcznego miasta stanowi Głowa Cukru (Pain de Sucre), czyli charakterystyczna wulkaniczna wysepka wystająca z wody na środku tutejszej zatoki Diego-Suarez (Baie de Diego-Suarez), będąca najpopularniejszym obiektem ze zdjęć z tej okolicy.

 

EGZOTYKA W STYLU AFRYKI

Madagaskar kusi jednak nie tylko osoby lubiące błogi wypoczynek na plaży, nurkowanie, wędkarstwo, kajakarstwo, surfing, kite- i windsurfing, żeglarstwo czy spędzanie czasu w otoczeniu przyrody. Ten kraj fascynuje swoją egzotyką i karmi nas widokami, których nie mamy szansy zobaczyć w Europie. Po pierwsze, musimy tu przyzwyczaić się do afrykańskiego stylu życia i zupełnie innych standardów, dotyczących nie tylko stanu dróg. W małych miejscowościach dominuje zabudowa złożona z chat zrobionych z blachy falistej czy bambusa. Przed domami wylegują się Malgasze, którzy spędzają większość dnia na słodkim nicnierobieniu. Trzeba także przywyknąć do wszechobecnego chaosu, widoku zebu (garbatych krów) chodzących sobie spokojnie pomiędzy samochodami na ulicach, podobnie zresztą jak ludzi mających w zwyczaju iść środkiem szosy. Kolejnym szczegółem, który rzuca się w oczy, jest fakt, że wszyscy ciągle coś tu sprzedają. Na wyspie obowiązuje zasada mówiąca, iż kto handluje, ten żyje. Punktem sprzedaży może być kawałek blachy falistej na ulicy czy prowizoryczny stołek. Kobiety sprzedają towary, które noszą w wielkich misach na głowie. Nie tylko owoce i warzywa są przedmiotem transakcji, w obiegu jest dosłownie wszystko.

Na Madagaskarze nic się nie marnuje. Stare, rozklejone buty, podziurawiona koszula lub wyszczerbiona ze starości miotła – te przedmioty mają tutaj po kilka żyć, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce je kupić. Procedury handlowe są mocno uproszczone i nikt nie zawraca sobie głowy takimi drobiazgami jak dokładne ważenie towarów. Na bazarze obowiązują tylko dwie miary: duża i mała puszka po kawie. To nimi odmierza się kolejne porcje ryżu, soli czy cukru. Z drugiej strony wszędzie można odczuć wpływ kultury Francuzów, więc jeśli znamy francuski, poczujemy się na Madagaskarze jak ryba w wodzie. Większość jego mieszkańców posługuje się tym językiem, a kiedy otworzymy menu w restauracji, znajdziemy w nim francuskie nazwy potraw. Nic więc dziwnego, że wielu emerytów z Francji osiedla się na wyspie na starość.

Jednak najbardziej rzucają się tu w oczy samochody. Jak powszechnie wiadomo, jednymi z symboli Kuby są amerykańskie krążowniki szos z lat 40. i 50. XX w. Na Madagaskarze za ich odpowiedniki uchodzą równie stare francuskie auta – pozostałość po kolonizatorach z Europy. Leciwe pojazdy marki Citroën, Renault czy Peugeot wciąż pozostają w tym kraju w użytku. Ich karoserie zamalowuje się kolejnymi warstwami lakieru, przykrywającymi ogromne płaty rdzy. Stan techniczny madagaskarskich samochodów mógłby wywołać szok u europejskiego mechanika. Popękane szyby, brak kilku przełożeń w skrzyni biegów, zbite reflektory, lusterka czy oderwany zderzak to cechy charakterystyczne tutejszych aut. Pomiędzy nimi jeżdżą po ulicach żółte pojazdy napędzane silnikiem motorowym – odpowiedniki azjatyckich tuk-tuków, które pełnią funkcję taksówek. W dużych miastach możemy również przejechać się rikszą.

Przy okazji warto też wspomnieć o zwyczaju wręczania łapówek, który na Madagaskarze jest czymś najzupełniej normalnym. Nikt się tu nie dziwi, gdy na drodze przy prowizorycznym szlabanie zrobionym z bambusowych kijów i sznurka, czyli spontanicznie ustanowionym punkcie kontrolnym, ustawia się dwóch policjantów. Każdy kierowca wie, że tym stróżom prawa zawsze chodzi o jedno i to samo, dlatego ma przyszykowane kilka groszy schowanych w brudnym dowodzie rejestracyjnym. Także wręczenie na lotnisku dolara czy dwóch funkcjonariuszowi, który nagle zainteresował się tym, gdzie kupiliśmy cynamon i czy posiadamy odpowiedni certyfikat (nawet jeśli takowy nie istnieje), to normalna praktyka. Zwykle mała łapówka skutecznie ucina ciekawość służb kontrolnych.

 

Kobiety sprzedające turystom kolorowe chusty na madagaskarskiej plaży

© ONTM

 

NA KAŻDĄ KIESZEŃ

Na koniec zostawiłem jeszcze jedną rzecz, o której warto wspomnieć. Madagaskar to bajecznie tani kraj, szczególnie w porównaniu z pobliskim Mauritiusem, a nawet z Grecją czy Portugalią. Czysty pokój w hotelu lub pensjonacie z bardzo podstawowym wyposażeniem możemy tutaj wynająć już za równowartość 40–50 złotych. Podobnie ma się rzecz z jedzeniem, za które – nawet w dobrych restauracjach – zapłacimy mniej więcej jedną trzecią tego, co musielibyśmy wydać na wakacjach w Europie. Jeśli ktoś lubi świeże owoce morza, to na wyspie Nosy Be poczuje się jak w niebie. Można tu spróbować dziesiątek gatunków ryb oceanicznych, krewetek, ośmiornic, kalmarów i wszystkiego, co tylko ocean daje człowiekowi, a ceny są bardzo rozsądne. Tropikalne drinki na plaży kosztują w przeliczeniu kilka (!) złotych (lokalna waluta to ariary). Nic w tym zresztą dziwnego, skoro za litr tutejszego rumu (marki Dzama lub Madi Rum) w sklepie trzeba dać... równowartość 7 złotych, bo alkohol na Madagaskarze jest również bajecznie tani. Stosunkowo drogo wychodzi jedynie wynajęcie jeepa z kierowcą. Ceny biletów do parków narodowych i rezerwatów przyrody są z kolei mniej więcej takie jak w przypadku wstępu do muzeów w Europie.

Jeśli więc ktoś nie ma pomysłu na urlop, a marzą mu się wakacje w egzotycznym i stosunkowo mało popularnym rejonie, z całego serca polecam Madagaskar. To wyspa, której największym skarbem obok przepięknych, niebiańskich plaż jest fascynująca natura. Obserwowanie codziennego życia Malgaszów pozwala poznać prawdziwie afrykański charakter tego miejsca. Najlepiej udać się tutaj w okresie od końca marca do listopada, aby móc w pełni skorzystać z uroków pory suchej. Radzę się jednak pospieszyć, bo lada chwila także i to wyspiarskie państwo zostanie odkryte przez miliony turystów, czego, szczerze mówiąc, wcale mu nie życzę.

 

Wydanie Lato 2018

Ukryte oblicza Indii

PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro

 

<< Żeby zrozumieć wielką różnorodność Indii, trzeba pojechać w Himalaje, wybrać się na trekking przez deszczowy, zielony Sikkim, spalony słońcem, pustynny Ladakh i żyzny, szafranowy Kaszmir. Odpowiedź na pytanie, co – mimo aż tylu rzucających się w oczy różnic – łączy mieszkańców tego fascynującego kraju, można znaleźć również na dalekim południu Półwyspu Indyjskiego – w iście baśniowej Kerali. >>

Hindusi wierzą, że ich bogowie wybrali Himalaje na swoją siedzibę. Tu mieszka Śiwa z małżonką Parwati („górską boginią”), tutaj bierze swój początek święty Ganges. W tym rejonie rozpowszechnił się głównie buddyzm, ale wciąż silny jest też hinduizm oraz islam. Wyznawcy tych trzech religii na przestrzeni wieków toczyli zaciekłe boje o najwyższe góry świata.

Więcej…

Apetyt na Gruzję

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

<< Podróżowanie po tym usytuowanym na Kaukazie Południowym (Zakaukaziu), na pograniczu Europy i Azji, pięknym, dzikim i szalonym państwie to doświadczanie świata wszystkimi zmysłami. Podczas podziwiania majestatycznych kaukaskich szczytów rozlewamy do kieliszków kolejną butelkę aromatycznego czerwonego wina Saperavi lub białego Rkatsiteli. W naszych ustach rozpływają się wyborne, domowej roboty sery, a na suto zastawionym stole czekają kolejne przysmaki, które kuszą apetycznym wyglądem, zapachem i przede wszystkim smakiem. Pora wznieść toast za przodków i rozpocząć gruzińską „suprę”, czyli huczną i radosną ucztę. „Gaumardżos!” – „Na zdrowie!”. Niech żyje Gruzja! >>

Więcej…