Ryanair, linia lotnicza nr 1 w Polsce, ogłosiła rozkład lotów na zimę 2018/19. W 2018 roku Ryanair zaoferuje prawie 60 nowych tras obsługując w Polsce ponad 11 milionów pasażerów.

 

Warszawa Modlin:

 

  • 3 nowe trasy na lato: Burgas, Pescara, Rimini
  • 1 nowa trasa na zimę: Amman (2 razy tygodniowo)
  • 2 nowości w sezonie zimowym: Cagliari i Saloniki (2 razy tygodniowo)
  • Od zimy więcej lotów do Brukseli Ch. (9 razy tygodniowo) i Edynburga (4 razy tygodniowo)
  • 50 tras latem i 43 zimą  
  • 3,1 mln pasażerów rocznie

 

Warszawa Chopin:

 

  • 1 trasa do Szczecina (codziennie latem / 6 razy w tygodniu zimą)
  • 75 miejsc pracy*

 

Kraków:

 

  • 1 nowa trasa na lato: Burgas
  • 15 nowości w sezonie letnim: Ateny, Barcelona, Berlin, Frankfurt, Glasgow, Gӧteborg, Lizbona, Malmo, Marrakesh, Marsylia, Neapol, Norymberga, Praga, Sewilla i Tel Awiw
  • 1 nowa trasa na zimę: Amman (2 razy tygodniowo)
  • 2 nowości w sezonie zimowym: Paphos i Trapani (2 razy tygodniowo)
  • Od zimy więcej lotów do Dublina (9 razy tygodniowo) i Edynburga (5 razy tygodniowo)
  • 57 tras latem i 52 zimą
  • 3,3 mln pasażerów rocznie

 

Wrocław:

 

  • 3 nowe trasy na lato 2018: Ateny (2 razy tygodniowo), Faro i Podgorica (1 raz tygodniowo)
  • 8 nowości w sezonie letnim: Bruksela Ch., Edynburg, Gdańsk, Leeds, Neapol, Oslo T, Palermo, Tel Awiw
  • Od zimy więcej lotów do Tel Awiwu (2 razy tygodniowo)
  • 33 trasy latem i 27 zimą
  • 1,4 mln pasażerów
  • 1050 miejsc pracy*

 

Gdańsk:

 

  • 1 nowa trasa na lato: Ateny (2 razy tygodniowo)
  • 3 nowości w sezonie letnim: Aarhus, Tel Awiw, Wrocław
  • 2 nowości w sezonie zimowym: Alicante i Pisa (2 razy tygodniowo)
  • Od zimy więcej lotów do Londynu i Mediolanu Bergamo
  • 20 tras zimą i 23 latem
  • 1,2 mln pasażerów rocznie
  • 900 miejsc pracy*

 

Poznań:

 

  • 6 nowości w sezonie letnim: Ateny, Billund, Castellon, Madryt, Oslo T. i Tel Awiw
  • Od zimy węcej lotów do Dublina (5 razy tygodniowo)
  • 12 tras łącznie
  • 490 miejsc pracy*
  • Obniżona opłata za przewóz bagażu (105 zł za 20kg)
  • Loty łączone przez Rzym, Mediolan i Porto (wkrótce jeszcze więcej lotnisk)
  • Ryanair Rooms i punkty „Travel Credit”

 

Nowości pojawią się również w innych polskich miastach. Z Rzeszowa będzie można polecieć do Aten, Burgas i Glasgow, z Katowic do Aten, Edynburga i Mediolanu, z Łodzi do Aten, ze Szczecina do Edynburga, a z Bydgoszczy do Londynu L.  

 

Nasi klienci mogą już teraz rezerwować loty, w jeszcze niższych cenach, aż do marca 2019 roku. Mogą także korzystać z ostatnich udogodnień wprowadzonych w ramach programu „Always Getting Better”:

 

  • Ryanair Transfers – jeszcze większy wybór transportu przy współpracy z Car Trawler
  • Obietnica Punktualności – 90% naszych lotów będzie na czas
  • Obietnica Ceny – znajdź tańszy lot, a my zwrócimy różnicę oraz dodatkowo €5 na Twoje konto MyRyanair

 

W grudniu 2017 roku Ryanair złożył oficjalną skargę w Departamencie Konkurencji Komisji Europejskiej na naruszenie konkurencji przez PPL – udziałowca i konkurenta lotniska Warszawa Modlin – poprzez uniemożliwianie rozbudowy infrastruktury w Modlinie. Ryanair poinformował również, iż w ciągu najbliższych pięciu lat podwoi liczbę pasażerów na swoich lotach z/do Warszawy z 3 do 6 milionów rocznie oraz utworzy przynajmniej 25 nowych połączeń z Warszawy Modlin, jeśli PPL przestanie blokować rozwój tego portu, lub z lotniska Chopina w bezpośredniej konkurencji z LOTem.

 

W Warszawie, Juliusz Komorek – Członek Zarządu ds. Regulacyjnych i Prawnych powiedział:

 

“Rok 2018 jest dla nas rekordowy pod względem nowych tras. W siatce połączeń Ryanaira znajdzie się prawie 60 nowych kierunków, a nowości pojawią się prawie na wszystkich polskich lotniskach. Od sezonu zimowego zaproponujemy również podróże do kolejnego, egzotycznego kraju – Jordanii. W tym roku Ryanair obsłuży w Polsce ponad 11 milionów pasażerów. Nasi klienci mogą zarerwować loty w najniższych cenach, aż do marca 2019 roku.

 

Ponawiamy apel do PPL o zaprzestanie blokowania rozbudowy lotniska w Modlinie i umożliwienie dalszego rozwoju Ryanair w Warszawie. Złożyliśmy w tej sprawie oficjalną skargę do Departamentu Konkurencji Komisji Europejskiej.

 

Z okazji ogłoszenia rozkładu lotów z Polski na zimę 2018/19 wprowadzamy do sprzedaży bilety na podróż w marcu już od 39 zł. Promocja obowiązuje jedynie do piątku (16 lutego) do północy. Aby zdążyć z rezerwacją , najlepiej wejść na stronę www.ryanair.com już teraz.”

 

Najlepsze miejsca na wielkanocne wyjazdy

Budapest Vajdahunyad-BurgNajlepsze miejsca na wielkanocne wyjazdy

Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnej formy spędzania świąt Wielkiej Nocy, decydując się spędzić je poza domem – to dobry czas, aby pobyć z najbliższymi w miłej scenerii.

Więcej >>

Najlepsze miejsca na wiosenne wycieczki

toskaniaWiosna to doskonała pora, aby spędzić urlop za granicą. Przemęczeni pracą i niekończącą się zimą marzymy o nastaniu słonecznej wiosny. Warto więc wyjść jej naprzeciw.

Więcej >>

Najlepsze miejsca na ferie zimowe

Salzburg2

Ferie zimowe już tuż, tuż… Ich dobre zaplanowanie to gwarancja udanego i niezapomnianego wypoczynku. Biura podróży oferują wiele atrakcyjnych miejsc, bardzo często po okazyjnej cenie. Czytaj więcej >

Najlepsze miejsca na imprezy karnawałowe

nicea

Karnawał zbliża się wielkimi krokami, a więc miłośnicy gorących rytmów i zabawy do białego rana powinni już zacząć planować swoje karnawałowe szaleństwa Myśląc o najlepszym miejscu na karnawałową zabawę, punktem pierwszym będzie – oczywiście – Rio de Janerio w Brazylii. Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Belize – etniczna mozaika

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

<< Na niewielkim skrawku lądu leżącym na popularnym półwyspie Jukatan nad Morzem Karaibskim odnajdziemy zupełnie inny świat, nie przypominający tętniących typowo latynoamerykańskimi rytmami swoich sąsiadów – Meksyku i Gwatemali. Tu poczujemy klimat Karaibów – spotkamy na ulicy sobowtórów Boba Marleya, będziemy bawić się do białego rana w klubach reggae na koralowych wysepkach, odkryjemy tajemniczą kulturę Garifuna i zapomniane przez wszystkich ruiny Majów. To, co fascynuje w tym kraju podróżników, to przede wszystkim różnorodność kulturowa i wielość grup etnicznych, które funkcjonują obok siebie w zgodzie na tak małej przestrzeni. Poza tym znajdziemy tutaj dziewicze tereny, parki narodowe i rezerwaty oraz wybrzeże strzegące największych skarbów podwodnego królestwa. >>

W rodzinie państw Ameryki Środkowej Belize jest niczym mała zbuntowana siostra, która na przekór rodzeństwu postanowiła urządzić wszystko po swojemu. Toteż na swoje majańskie ziemie zaprosiła wygnany z Małych Antyli lud Garifuna, sprowadziła kontraktowych robotników z Chin i Indii, aby na końcu zwołać do wspólnego stołu holenderskich amiszów. Te skolonizowane przez Wielką Brytanię tereny, nazywane od 1862 r. Hondurasem Brytyjskim, stanowiły jedyną brytyjską kolonię w tej części Ameryki. Ostatecznie niepodległość kraj uzyskał we wrześniu 1981 r., kiedy to stał się monarchią konstytucyjną należącą do Wspólnoty Narodów (The Commonwealth). Funkcję języka urzędowego pełni angielski, a z belizeńskich dolarów (BZD) do dziś spogląda na nas młode oblicze królowej Elżbiety II w towarzystwie ryb, skorupiaków, tukana i tapira.

Więcej…

Zanurz się w kulturze na pograniczu Węgier i Austrii

Noémi Petneki

 

Po obu stronach granicy austriacko-węgierskiej i wzdłuż brzegów jeziora Nezyderskiego rozciąga się ten sam region. Dzisiejszy Burgenland (po węgiersku Őrvidék), najbardziej wysunięty na wschód i najmłodszy kraj związkowy Austrii, od XII w. był częścią historycznego Królestwa Węgier, które od XVI stulecia (po bitwie z Turkami pod Mohaczem w 1526 r.) dostało się pod panowanie Habsburgów i Cesarstwa Austriackiego. Dziś, po obaleniu żelaznej kurtyny i wstąpieniu Węgier do Unii Europejskiej w 2004 r., znów (jak za czasów Monarchii Austro-Węgierskiej) praktycznie nie zauważamy, kiedy przejeżdżamy tutaj przez granicę. Węgrzy (nasi bratankowie) i Austriacy nazywają siebie szwagrami – w ten sposób wszyscy jesteśmy ze sobą trochę spowinowaceni…

Więcej…

Brazylia o smaku açaí

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Brazylia nie jest typowym turystycznym rajem. Z jednej strony kojarzy się z pięknymi piaszczystymi plażami i słoneczną pogodą, a z drugiej – z ogromną biedą i przestępczością. Oczywiście, nie można zapominać, że dla wielu to po prostu królestwo piłki nożnej, a ten sport ma tutaj prawie status religii. Turyści, którzy odwiedzili kraj Brazylijczyków, zakochują się za to w smaku açaí, czyli owoców euterpy warzywnej, jednego z gatunków tropikalnych palm z Ameryki Południowej.

 

FozIguacu0797

Park Narodowy Iguaçu od 1986 r. znajduje się pod ochroną UNESCO

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

Od 1960 r. stolicą Brazylii jest 3-milionowa Brasília. Wcześniej tę funkcję pełniło Rio de Janeiro. Władze zdecydowały jednak, że najważniejszy ośrodek administracyjny państwa powinien znajdować się raczej w głębi kraju. Nowe miasto zbudowano w ciągu 41 miesięcy na niemal niezamieszkanym terenie. Jego wygląd i układ zostały precyzyjnie zaplanowane. Co ciekawe, Brasílię zaprojektowano w taki sposób, żeby widziana z góry przypominała swoim kształtem ptaka albo samolot. Brazylijska stolica to swojego rodzaju ciekawostka turystyczno-architektoniczna. Niestety, leży dość daleko od głównych atrakcji kraju i dlatego turyści często ją omijają. Trafiają tu zwykle raczej miłośnicy architektury i urbanistyki.

 

Brazylia to największe państwo Ameryki Południowej – ma ponad 8,5 mln km² powierzchni i prawie 210 mln mieszkańców. Jest niesamowicie różnorodna, także pod względem przyrodniczym. Z tego powodu trudno opisać ją w krótkim artykule. Postaram się jednak nieco przybliżyć ten kraj.

 

Bondinho e Morro da Urca vistos Foto Alexandre Macieira Riotur

Bondinho do Pão de Açúcar – kolejka linowa kursująca na Głowę Cukru

© ALEXANDRE MACIEIRA/RIOTUR

 

JAGODY Z PALMY

 

Zacznę od wspomnianych już owoców, z którymi często Brazylia kojarzy się osobom ją zwiedzającym. Açaí (czyt. asai) wyglądają jak małe fioletowe winogrona albo duże borówki – pewnie dlatego bywają nazywane jagodami. Są ważnym składnikiem diety mieszkańców lasów tropikalnych w dorzeczu Amazonki.

 

W wielu miejscach w Brazylii można natrafić na pyszne desery z açaí, takie jak açaí na tigela (w dosłownym tłumaczeniu „açaí w misce”). To mrożony mus z tych jagód z dodatkiem cukru i innych owoców. Obowiązkowo należy go spróbować podczas wizyty w tym kraju. Polecam też sprawdzić, jak smakują same açaí. Deser jest dosładzany, z reguły zbyt mocno, więc warto od razu poprosić o mniejszą ilość cukru.

 

Poza Ameryką Południową te osobliwe owoce uważane są za tzw. superżywność. Od kilku lat promuje się je jako produkt pomagający w odchudzaniu, zawierający mnóstwo składników mineralnych i odżywczych. Również w Polsce można kupić rozmaite suplementy diety zawierające açaí. Część rozpowszechnianych informacji na temat jagód euterpy warzywnej nie jest oparta na żadnych badaniach naukowych. Jednak od lat eksportuje się z Brazylii coraz więcej tych owoców, czasem kosztem lokalnej ludności, która traci ważne źródło witamin.

 

Gdy wracałam z mojej brazylijskiej wyprawy, już zakochana w niezwykłych jagodach, zamarzyło mi się, aby zabrać je do domu. Niestety, açaí bardzo szybko się psują. W Rio de Janeiro znalazłam owoce w proszku, które od razu kupiłam i szczęśliwa wróciłam do Polski. Okazało się jednak, że po takim przetworzeniu nie smakują one jak w brazylijskim deserze. Przez jakiś czas byłam bardzo zdeterminowana w swoich poszukiwaniach i gdziekolwiek zobaczyłam produkt spożywczy z açaí (lody, czekoladę, suszone jagody itd.), natychmiast go kupowałam. W końcu przekonałam się, że te owoce powinno się jeść tylko w Brazylii. Może dzięki temu są one takie wyjątkowe… A jeżeli ktoś chce zdrowo się odżywiać, to idealnym składnikiem jego diety będą zwykłe polskie jagody, porzeczki, maliny, żurawiny czy borówki. Nie dajmy się oszukiwać rozmaitym firmom obiecującym, że ich produkty z açaí odmienią nasze życie.

 

TROPIKALNA AMAZONKA

 

Odpowiedź na pytanie, która rzeka na ziemi jest najdłuższa, okazuje się nie taka oczywista. Nauczyciele z Ameryki Południowej mają często na ten temat inne zdanie niż ci z Europy – pierwsi nieraz przyznają pierwszeństwo Amazonce, a drudzy Nilowi. W obu przypadkach można podeprzeć się źródłami i opiniami badaczy potwierdzającymi słuszność danego stwierdzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że obie rzeki są wyjątkowe.

 

W trakcie pobytu w Brazylii, jeżeli tylko jest taka możliwość, warto spędzić trochę czasu w tropikalnym lesie. Nawet w Amazonii udaje się znaleźć różne formy zakwaterowania: od wygodnych hoteli po prymitywne miejsca noclegowe. Jeśli ktoś obawia się nocować w otoczeniu dzikiej przyrody, wystarczy, że wybierze się na kilkugodzinny rejs po Amazonce. W tak krótkim czasie również można dostrzec wyjątkowość tej wspaniałej rzeki, spotkać niesamowite zwierzęta i zobaczyć rozmaite rośliny. Szczególnie polecam nasłuchiwać odgłosów ptaków i rozglądać się za tymi bajecznie kolorowymi!

 

MOTYLE ZNAD IGUAÇU

 

Gdy wspominam brazylijską przyrodę, mam przed oczyma ogromne liście palm, papugi i tukany oraz barwne motyle spotkane przy wodospadach Iguaçu. Te ostanie leżą na granicy Brazylii i Argentyny, na rzece o tej samej nazwie. Niedaleko rozciąga się już terytorium Paragwaju, ale na jego terenie główną atrakcją jest potężna zapora Itaipú na rzece Paranie. Najlepsze punkty widokowe znajdują się po brazylijskiej i argentyńskiej stronie, odpowiednio w miastach Foz do Iguaçu i Puerto Iguazú.

 

Iguaçu są jednymi z największych wodospadów na świecie, a według mnie należą do najbardziej imponujących. Warto przeznaczyć nawet dwa dni na samo ich podziwianie z rozmaitych miejsc w Brazylii i Argentynie. Podczas spaceru ścieżkami w tej okolicy można spotkać różne ptaki i zwierzęta, a przede wszystkim ogromną ilość kolorowych motyli. Osobiście uważam, że argentyńska część wodospadów prezentuje się dużo lepiej niż brazylijska, jest także bardziej zróżnicowana (aż ok. 80 proc. powierzchni Iguaçu leży w Argentynie). Ta druga też ma sporo uroku i w niej nad kaskadami z reguły łatwiej tworzy się tęcza.

 

KRAJ W MINIATURZE

 

Czasem mówię, trochę przekornie, że jeżeli nie odwiedziliśmy jakiegoś miejsca w danym kraju, to tak jakbyśmy wcale w nim nie byli. W przypadku Brazylii chodzi zdecydowanie o Rio de Janeiro. Może takie stwierdzenie wydaje się trochę na wyrost, ale to 6,5-milionowe miasto i jego okolice odzwierciedlają charakter ojczyzny Brazylijczyków z rozmaitymi jej cechami: tymi najlepszymi, najciekawszymi, ale i najgorszymi. W Rio de Janeiro każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie, czy w podróżach najbardziej fascynuje go przyroda, uprawianie sportu, kultura, zabytki, jedzenie, plażowanie czy szalona zabawa.

 

Są tu trzy takie miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć – pomnik Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor), Głowa Cukru (Pão de Açúcar) i plaża Copacabana. Warto także wybrać się do Parku Narodowego Tijuca (Parque Nacional da Tijuca), pospacerować po najstarszej dzielnicy miasta i wypić w niej kawę, zajrzeć na plażę Ipanema, a z daleka przyjrzeć się fawelom. Każdego dnia polecam pić soki z pysznych świeżych owoców dostępnych na każdym rogu ulicy i obowiązkowo rozkoszować się açaí.

 

DWA WZGÓRZA

 

Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro został zbudowany w dużej mierze dzięki datkom brazylijskich katolików. Zaprojektował go francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia Paul Landowski (1875–1961). Statuę wykonano we Francji i w 1931 r. przewieziono do Brazylii. Pomnik jest ogromny, mierzy 30 m (bez 8-metrowego cokołu), a rozpiętość ramion Chrystusa (od końca palców jednej ręki do drugiej) wynosi 28 m.

 

Figura stoi w niezmiernie urokliwym miejscu, na wzgórzu Corcovado (710 m n.p.m.). Jeżeli kogoś nie interesują zabytki religijne, i tak powinien się tutaj wybrać, bo rozpościera się stąd wspaniały widok na okolicę. Do pomnika można dojść na piechotę lub część trasy pokonać kolejką (Trem do Corcovado). Jeżeli według prognozy pogody na dany dzień przewidziano burze, lepiej przełożyć wycieczkę na Corcovado. W wysoką statuę czasami uderzają pioruny. W styczniu 2014 r. w ten właśnie sposób została ona uszkodzona.

 

Wzgórze Głowa Cukru jest niemal o połowę niższe od Corcovado (osiąga wysokość 396 m n.p.m.). Stanowi ono kolejny świetny punkt widokowy w Rio de Janeiro, który zdecydowanie warto odwiedzić. Co więcej, to bardzo charakterystyczny symbol miasta – ze względu na nietypowy kształt łatwo rozpoznać go na każdym zdjęciu. Na szczyt można wjechać kolejką linową (Bondinho do Pão de Açúcar) albo się wspiąć. Tutejsze trasy wspinaczkowe z pewnością zadowolą miłośników sportów ekstremalnych.

 

CUDOWNE PLAŻE

 

Podobno najpiękniejsze na świecie plaże znajdują się w Brazylii. To stwierdzenie nie wzięło się znikąd! Piaszczyste wybrzeże ciągnie się tu kilometrami (linia brzegowa tego kraju ma aż 7491 km!). Najbardziej znane plaże leżą w stanach: Bahia, Ceará i Pernambuco (jego granice obejmują cudowny archipelag Fernando de Noronha). W Rio de Janeiro na zainteresowanie zasługują przede wszystkim dwie.

 

Copacabana jest położona w dzielnicy o tej samej nazwie. To prawdopodobnie najsłynniejsza plaża na świecie i wręcz kultowe miejsce w mieście. Oczywiście, można na niej się opalać, kąpać, grać w siatkówkę i obowiązkowo piłkę nożną. Poza tym odbywają się tutaj rozmaite imprezy kulturalne i sportowe. Charakterystyczny wzór pokrywający miejscową promenadę umieszcza się na wielu pamiątkach z Brazylii. Copacabana ma długość ponad 4 km. Sąsiaduje z inną piękną plażą, którą także warto zobaczyć – Ipanemą.

 

BRAZYLIJSKA MIŁOŚĆ DO PIŁKI

 

Nie jestem pewna, czy istnieje na świecie drugi taki kraj, którego mieszkańców tak silnie łączy wspólna pasja – miłość do piłki nożnej. Brzmi to wręcz jak stereotyp, jednak nie da się ukryć, że każde brazylijskie miasto ma przynajmniej jeden stadion piłkarski, a podczas spaceru w Brazylii, czy to wzdłuż plaży, czy ulicy, prawie zawsze dostrzeżemy kogoś biegającego za piłką.

 

Narodową fascynację tym sportem widać szczególnie w trakcie międzynarodowych mistrzostw. Cały kraj wygląda wtedy jak sparaliżowany – sklepy są zamykane, dzieciom skraca się zajęcia w szkołach, a w większych firmach pracodawcy zapewniają telewizory, aby pracownicy mieli szansę śledzić przebieg meczów. Choć w wielu innych stronach świata mundial wzbudza podobne emocje, Brazylię opanowuje istne szaleństwo.

 

Wydawać by się mogło, że piłka nożna od zawsze była tutaj częścią kultury. Jednak dopiero pod koniec XIX w. szkoccy i angielscy emigranci rozpowszechnili ten sport (za ojca brazylijskiego futbolu uważa się Charlesa Millera). Bardzo szybko zyskał on ogromną popularność w Brazylii. Każdy mógł grać w piłkę nożną. Potrzebne było jedynie miejsce do gry i coś okrągłego do kopania.

 

GORĄCE RYTMY

 

24389490043 0dd320be9d o

Największą atrakcją karnawału w Rio de Janeiro jest parada szkół samby

© FERNANDO GRILLI/RIOTUR

 

Co jest bardziej brazylijskie: piłka nożna czy samba? Ani jedno, ani drugie nie narodziło się w tym kraju, ale obie rzeczy są zdecydowanie jego symbolami.

 

Samba to taniec towarzyski. Wywodzi się prawdopodobnie ze zwyczajów afrykańskich niewolników z ludów Bantu, choć niektórzy dopatrują się w nim również europejskich wpływów. Co ciekawe, dość długo był uważany za nieprzyzwoity i bogaci Brazylijczycy go nie tańczyli. Obecnie samba ma bardzo wiele stylów: od klasycznego prezentowanego w parach na turniejach do swobodnego, ekspresyjnego, rodem z dyskoteki, a pewne jej elementy przeniesiono nawet do sali sportowej.

 

Z tym widowiskowym tańcem nieodłącznie wiąże się karnawał w Rio de Janeiro, kolejny symbol Brazylii. Impreza trwa od piątku do Środy Popielcowej (w 2018 r. od 9 do 13 lutego) i szacuje się, że codziennie bawi się na niej ok. 2 mln ludzi. W większości są to Brazylijczycy, mniej więcej 20 proc. stanowią obcokrajowcy. Świętuje się nie tylko na słynnym sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí), ulicach miasta, ale także na plażach, w barach i klubach – wszędzie, gdzie tylko się da.

 

Spędzenie karnawału w Rio de Janeiro ma swoje wady i zalety. Na pewno jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że w tym czasie znalezienie tu noclegu będzie bardzo trudne, więc należy wszystko zarezerwować z dużym wyprzedzeniem. Poza tym towarzystwo ogromnych tłumów po jednym dniu szaleństwa może stać się uciążliwe, szczególnie dla osób nieprzyzwyczajonych. W takim ścisku łatwiej też paść ofiarą kradzieży czy nawet napaści.

 

ŚRODKI OSTROŻNOŚCI

 

Niestety, opowieści o przestępczości w Brazylii nie są wyssane z palca. Choć wszędzie na świecie może nam się przytrafić coś złego i nie brakuje złych ludzi, w pewnych miejscach w tym kraju trzeba bardziej uważać. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek, nie będziemy chodzić sami nocą po ulicach i plażach itp., najpewniej wrócimy do domu bogatsi tylko o pozytywne doświadczenia.

 

Przed wyjazdem do Brazylii, a przede wszystkim do Rio de Janeiro, mój znajomy Brazylijczyk ostrzegał mnie, że jest tu bardzo niebezpiecznie i dawał rozmaite porady. Opowiadał, że gdy sam odwiedza to miasto, nosi ze sobą zawsze dwa portfele. Jeden, ten z dokumentami i gotówką chowa głębiej, a drugi, przeznaczony dla ewentualnego złodzieja i wypełniony drobnymi pieniędzmi, żeby wyglądał w miarę wiarygodnie, trzyma gdzieś na wierzchu. Jeżeli ktoś w Rio de Janeiro zechce zabrać nam portfel czy cokolwiek innego, lepiej zbytnio nie protestować, aby nie pogorszyć sytuacji.

 

INNE OBLICZE RAJU

 

Przestępczość w Rio de Janeiro związana jest w dużej mierze z miejscami największej biedy – fawelami. Nazywa się tak ubogie dzielnice, położone wokół centrów miast, często na wzgórzach, w których domy zbudowane są dosłownie z czegokolwiek, np. z materiałów znalezionych na śmietniskach – tektury, sklejek, desek, blach itp. Szacuje się, że ok. 6 proc. ludności Brazylii mieszka w fawelach. W samym Rio de Janeiro jest to zdecydowanie większy odsetek (mniej więcej 22 proc.).

 

Fawele prawdopodobnie powstały pod koniec XIX w., gdy wyzwoleni niewolnicy lub żołnierze, którzy nigdy nie otrzymali swojej zapłaty, szukali miejsca do życia. Nie mieli niczego, zaczęli więc budować sobie domy z materiałów, jakie były pod ręką. Z czasem bieda doprowadziła do wzrostu przestępczości, nierzadko związanej z narkotykami. Fawele rządzą się swoimi prawami, więc nawet policja unika wkraczania na ich teren.

 

Jest wiele filmów pokazujących życie w Brazylii. Warto obejrzeć kilka z nich przed wizytą w tym kraju albo po niej. Do bardziej znanych należy Miasto Boga z 2002 r. Produkcję oparto na książce brazylijskiego pisarza Paula Linsa, która opowiada o życiu młodych chłopców z faweli w Rio de Janeiro.

 

W te rejony w Brazylii turysta nie powinien wybierać się sam. Taka przygoda może być niebezpieczna i bardzo źle się skończyć. Od kilku lat lokalne biura podróży oferują zwiedzanie faweli, ale z reguły tych dość rozwiniętych i względnie bezpiecznych, które dostają pomoc finansową od organizatorów wycieczek. Jest także wiele agencji organizujących przejazdy opancerzonym autobusem przez losowo wybrane dzielnice biedy. Z tego typu atrakcji lepiej zrezygnować – fawele to nie zoo, a osiedla, gdzie mieszkają ludzie, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia co my.

 

Salvador0362

Dzielnica Pelourinho w Salvadorze z arcydziełami brazylijskiego baroku

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

MIASTO NAD ZATOKĄ

 

Stan Bahia należy do tych części Brazylii, które słyną ze wspaniałych plaż. Dodatkowo nad Zatoką Wszystkich Świętych (Baía de Todos os Santos) znajduje się tutaj region Recôncavo, uznawany za miejsce narodzin samby de roda, wpisanej na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Stolicą Bahii jest klimatyczny Salvador (Salvador da Bahia), który koniecznie trzeba odwiedzić. Jeśli mamy do wyboru wizytę w tym mieście lub Brasílii, zdecydowanie warto zdecydować się na to pierwsze.

 

W Salvadorze czeka na turystów wiele atrakcji, łącznie z tutejszym niezmiernie barwnym karnawałem. Najciekawsza wydaje się być historyczna dzielnica Pelourinho. Kojarzy mi się ona z La Bocą w Buenos Aires w Argentynie. Oba miejsca są wypełnione kolorowymi budynkami, tańcem i muzyką, dzięki czemu przyciągają licznych przybyszów z zagranicy.

 

SKARBY PRZYRODY

 

Na zakończenie chciałabym wspomnieć o kilku parkach narodowych. Brazylia jest jednym z największych państw na świecie, więc na jej terytorium znajduje się ich wiele. Do może mniej znanych niż bardzo popularne wśród turystów Park Narodowy Iguaçu i Park Narodowy Tijuca, ale z pewnością niezmiernie ciekawych należą: Lençóis Maranhenses (w stanie Maranhão), Aparados da Serra (na granicy Rio Grande do Sul i Santa Catarina), Serra da Bodoquena (na terenie Mato Grosso do Sul), Pantanal Matogrossense (na obszarze Mato Grosso), Chapada dos Veadeiros (w Goiás) i Fernando de Noronha (w Pernambuco). Warto odwiedzić każdy z nich, ale jeśli kogoś w podróży goni czas, polecam szczególnie wizytę w tym pierwszym. Zwykle robi on na przybyszach zaskakujące wrażenie, bo nie wygląda jak typowy brazylijski region – w kraju kojarzonym z rozległymi lasami deszczowymi i dziewiczą Amazonią nie spodziewamy się zazwyczaj pustynnych pejzaży. A jednak olbrzymi obszar Parku Narodowego Lençóis Maranhenses (Parque Nacional dos Lençóis Maranhenses) pokrywają piaszczyste wydmy. W porze deszczowej pomiędzy nimi powstają malownicze jeziora. Widoki są tu wręcz bajeczne!

 

NA ZDROWIE!

 

Brazylia to ogromny, bardzo różnorodny kraj, zachwycający piękną przyrodą i mnóstwem atrakcji. Trzeba jednak pamiętać, że doniesienia o dość wysokiej przestępczości w tym państwie bywają nierzadko prawdziwe. Mimo to ostrożność i zdrowy rozsądek powinny zapewnić nam bezpieczną podróż.

 

A jeżeli moje opowieści o açaí kogoś nie przekonały, dodam coś jeszcze na temat dwóch typowych brazylijskich napoi. Po pierwsze, niektórzy uważają, że najlepsza kawa na naszym globie pochodzi z Brazylii. Można też spotkać się z opinią mówiącą, że w tym przypadku ilość zwycięża nad jakością. Według mnie prawda leży gdzieś pośrodku. Brazylia jest największym światowym eksporterem kawy, więc nastawienie na masową produkcję nie powinno dziwić. Dlatego jakość napoju czasem nie zadowala prawdziwych smakoszy. Jednak i tu znajdują się mniejsze plantacje, które w pierwszej kolejności stawiają na uzyskanie jak najlepszych ziaren.

 

Inny tradycyjny brazylijski napitek to caipirinha, koktajl na bazie miejscowego alkoholu z fermentowanego soku z trzciny cukrowej, zwanego cachaçą, z limonką, cukrem i lodem. Bez większych problemów można przygotować ją samemu w domu, a jeszcze łatwiej zamówić ten drink w barze. Jednak caipirinha pita w pasjonującej Brazylii na pewno będzie smakować inaczej.