Zmienia się koncept miejsca, a tradycja zostaje. Wraz z początkiem października, w hotelu Mercure Poznań Centrum, otworzyła się nowa kawiarnia Wise Cafe. To właśnie tutaj od 1964 roku ustawiają się jedne z największych kolejek po Rogale Świętomarcińskie i chociaż zmienił się wystrój oraz koncept lokalu smak pozostał ten sam.

Tradycja trwająca dekady

By zrozumieć kultowość miejsca należy cofnąć się do roku 1964, gdy hotel został otwarty, a wraz z nim – cukiernia będąca obecnie jedną z najstarszych i najpopularniejszych w Poznaniu. Chcoć zmieniał się wystrój, ustrój, stulecie i cukiernicy, przez 55 lat nie zmieniło się jedno – sposób wyrabiania Rogali Świętomarcińskich. Dziś dostosowane do wymogów Unii Europejskiej nadal są flagowym produktem, po który ustawiają się kolejki. Na tym pozostanie przy tradycji się nie kończy, z historycznych przepisów pierwszego szefa cukierni Mistrza Mariana Nijaka po dziś dzień wypiekane są takie przysmaki jak Torcik Fedora, Kostka Włoska, Torcik Hetmański czy Gniazdko Francuskie. To właśnie przy tych łakociach kolejne pokolenia celebrują uroczystości rodzinne wspominając smaki dzieciństwa. 

 

Nowy koncept 

Wise Cafe to unikatowyny koncept kawiarni, zaprojektowanej zgodnie z założeniami programu zrównoważonego rozwoju Grupy AccorHotels i Grupy Orbis – Planet 21. Niskoemisyjność i podejście „Zero Waste” to jedne z jego głównych filarów. Wise Cafe jest odpowiedzią na wyzwanie stojące przed twórcami konceptu modernizacji hotelu Mercure Poznań Centrum. Świeżo wypalana kawa od progu wita niesamowitym zapachem łączącym się z aromatami wypiekanych na miejscu ciast. Świeże, zdrowe przygotowywane na miejscu przekąski sprawiają, że każdy znajdzie coś dla siebie. To unikatowy koncept, jeżeli chodzi o hotelarstwo, ponieważ poza gośćmi hotelowymi jest niezwykle otwarty na poznaniaków i to dla nich tworzy swoje propozycje. Kawiarnia zmieniła swoje oblicze i zaczyna funkcjonować jako innowacyjna idea. Dzięki wprowadzonym zmianom zaowocowała ciekawymi aranżacjami wnętrz, opartymi na kontrastowych połączeniach, które płynnie tworzą jedną przytulną całość. To miejsce łączy w sobie ciepłą prostotę miejsca ze wspaniałymi, tradycyjnymi przysmakami. Nowa kawiarnia Wise Cafe bedzie z pewnością ciekawym miejscem spotkań wszystkich pokoleń mieszkańców Poznania i licznie odwiedzających go turystów. 

 

Mistrzowie swego fachu

Pierwszym Szefem Cukierni, w latach 1964-1970, był Mistrz Cukiernictwa Marian Nijak, to jego przepisy nadal królują w Wise Cafe. Jego następcy to Mistrzowie Idzi Różalski, Wojciech Fener oraz Witold Stebner, który był najdłużej pracującą osobą w pracowni cukierniczej oraz w całej sieci hoteli Accor, za co został uhonorowany nagrodą Best Iconic Employee.

 

To właśnie Pan Witold Stebner, wystąpił o certyfikat unijny dla Rogala Świętomarcińskiego, który jest w tej chwili naszym bestsellerem. Rocznie sprzedajemy 50 000 sztuk Rogali Świętomarcińskich. Każdego roku, tylko 11 listopada, gdy Poznań obchodzi Dzień Św. Marcina, sprzedawane jest tutaj 12 500 sztuk tych rogali. Doceniane są nie tylko w Poznaniu, ale również w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Wysyłamy nasze rogale do Niemiec, Kanady i Anglii, gdzie mieszkają wielbiciele łakoci wykonywanych w naszej cukierni – mówi Marcin Procajło, Dyrektor hotelu Mercure Poznań Centrum.

 

W październiku roku 2017 za sterami cukierni stanął wychowanek Szefa Witolda Stebnera, obecny Szef Cukierni - Mistrz Cukiernictwa Grzegorz Dziamski. To własnie u boku swojego mistrza Pan Grzegorz rozwinął zamiłowanie do cukiernictwa. Swoją karierę rozpoczął  od bycia uczniem, następnie czeladnikiem i mistrzem. Teraz to on wraz ze swoim zespołem dodaje nowe receptury, aby cukiernia łączyła w sobie dwa nurty, tradycję z nowoczesnością.  

 

 

 

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Kanaryjska lista przebojów

JOANNA CYBULSKA-MIKA

www.wyspy-szczesliwe.pl

 

<< Wyspy Kanaryjskie to archipelag kontrastów. Każda z nich potrafi zaskoczyć czymś innym. Są tu wydmy i piaszczyste plaże, góry i pola zastygłej lawy, plantacje bananów i lasy wawrzynowe. Nikt nie powinien więc czuć się zawiedziony, że wybrał się na wypoczynek właśnie do tego słonecznego regionu Hiszpanii. W tym wydaniu magazynu „All Inclusive” prezentujemy 10 naszym zdaniem największych atrakcji na każdej z siedmiu głównych wysp – Fuerteventurze, Lanzarote, Teneryfie, Gran Canarii, La Gomerze, La Palmie i El Hierro. Mamy nadzieję, że poniższe zestawienie zachęci Was, drodzy Czytelnicy, do odwiedzenia tego pełnego atrakcji hiszpańskiego archipelagu. Być może po wizycie na nim sami stworzycie własną listę przebojów. Gorąco Was do tego zachęcamy. >>

 

TENERYFA

Największa wyspa archipelagu, Teneryfa (ok. 2035 km² powierzchni i 900 tys. mieszkańców), charakteryzuje się najbardziej zauważalnym zróżnicowaniem mikroklimatów. Zimą temperatura na szczycie Teide bywa nawet o 30°C niższa niż na plażach południowego wybrzeża.

  1. W Parku Narodowym Teide można podziwiać wulkaniczne krajobrazy podczas wycieczki szlakami pieszymi (do wyboru jest ich 41). Wiosną warto tutaj poszukać stożkowych kwiatostanów endemicznego dla tego obszaru żmijowca (tajinaste rojo). Na znajdujący się na terenie parku wulkan Teide (3718 m n.p.m.), najwyższą górę Hiszpanii, wjeżdża kolejka linowa (Teleférico del Teide). Nie dowozi jednak swoich pasażerów na sam szczyt (jedynie do stacji La Rambleta – 3555 m n.p.m.). Na wierzchołek można wejść wyłącznie po uzyskaniu odpowiedniego pozwolenia. Pico del Teide zdobędziemy też podczas wycieczki zorganizowanej. Przykładowo biuro Travel Tenerife oferuje trekking z noclegiem w schronisku Altavista (Refugio de Altavista – 3260 m n.p.m.), skąd o wschodzie słońca wyrusza się na szczyt, aby oglądać najdłuższy na świecie cień rzucany na morze.
  2. Znakomita przejrzystość powietrza i odpowiedni klimat sprzyjają na Teneryfie prowadzeniu obserwacji astronomicznych. U stóp Teide znajduje się największe na świecie słoneczne obserwatorium astrofizyczne (Observatorio del Teide – 2390 m n.p.m.), należące do Instytutu Astrofizyki Wysp Kanaryjskich (Instituto de Astrofísica de Canarias – IAC). Można umówić się na jego zwiedzanie i poszerzyć swoją wiedzę o kosmosie. W okolicy wykonamy też piękne zdjęcia nocnego nieba.
  3. W mieście La Laguna (San Cristóbal de La Laguna), którego historyczne centrum figuruje od 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, aż 627 budynków jest objętych ochroną. Reprezentują one różne style architektoniczne z okresu od XVI do pierwszej połowy XX w. (m.in. mudejar, neoklasycyzm czy modernizm).
  4. Park Krajobrazowy Anaga (Parque Rural de Anaga), mający status rezerwatu biosfery UNESCO, słynie z występowania największej liczby endemitów na 1 km2 w Europie. Można tu oglądać lasy wawrzynowe, tunele z korzeni i gałęzi pokrytych mchem, wąwozy, skały o ciekawych kształtach, tarasowe uprawy oraz wioski z tradycyjnymi kamiennymi domami. W ciszy odpoczniemy na wulkanicznej plaży Benijo. Na południu półwyspu Anaga leży Playa de Las Teresitas, która zaskakuje jasnym piaskiem sprowadzonym z Sahary.
  5. W Santa Cruz de Tenerife, ponad 200-tysięcznej stolicy wyspy, warto wybrać się na spacer szlakiem architektury współczesnej. Uwagę zwracają dwa najwyższe budynki archipelagu – Torres de Santa Cruz (120 m, projektu miejscowego architekta Juliána Valladaresa). Są one jednocześnie najwyższymi wieżami bliźniaczymi w Hiszpanii. Tutejsze Auditorio de Tenerife „Adán Martín”, zaprojektowane przez słynnego Santiaga Calatravę, przypomina operę w Sydney. Położony nad oceanem Parque Marítimo César Manrique kojarzy się z karaibską laguną. W dawnym zbiorniku rafinerii urządzono centrum kultury (Espacio Cultural El Tanque, autorstwa miejscowego architekta Fernanda Menisa), a na rekultywowanym wysypisku śmieci powstał 12-hektarowy ogród botaniczny (Palmetum).
  6. Do stolicy Teneryfy koniecznie trzeba przyjechać w okresie zimowym. Organizowany w niej karnawał uchodzi za jedną z najpopularniejszych i najbardziej znanych tego typu imprez na świecie (po Rio de Janeiro w Brazylii).
  7. Położona w zielonej dolinie La Orotava jest najprawdopodobniej najpiękniejszym miastem wyspy. Jej pałace miejskie, kościoły, ostro nachylone, brukowane uliczki i malownicze ogrody pochodzą z XVI w. i stuleci późniejszych. Warto tutaj wstąpić do „Casa Egon”, najstarszej cukierni na archipelagu (istniejącej od 1916 r.). W regionie Valle de La Orotava koniecznie trzeba również odwiedzić którąś z prowadzonych przy rodzinnych winnicach sezonowych jadłodajni, zwanych guachinches.
  8. Puerto de la Cruz zachwyca historycznymi parkami. Znajdują się w nim Jardín de Aclimatación de La Orotava, Jardín Sitio Litre, gdzie wypoczywali m.in. Alexander von Humboldt, Agatha Christie i Richard Francis Burton, Parque Taoro z wodospadami czy wodne ogrody Risco Bello. Hotele sąsiadują tu z zabytkowymi kamienicami, a turyści jadają w restauracjach odwiedzanych przez miejscowych. Atrakcję dla wielu osób stanowi ogród zoologiczno-botaniczny Loro Parque.
  9. W Icod de los Vinos zobaczymy najprawdopodobniej największy okaz draceny smoczej na świecie. Drago Milenario ma aż ok. 18 m wysokości. Poza tym do miejscowości turystów przyciąga też jedna z najdłuższych wulkanicznych jaskiń na ziemi – Cueva del Viento (mniej więcej 18-kilometrowa).
  10. Na północno-zachodnim krańcu Teneryfy leży region Isla Baja z Parkiem Krajobrazowym Teno (Parque Rural de Teno). Tutaj, w górskim wąwozie, znajduje się wioska Masca z tradycyjnymi kanaryjskimi domami z bielonego kamienia wulkanicznego. Na półwyspie Teno można podziwiać zachody słońca czy widoki na olbrzymie klify koło miejscowości Acantilados de Los Gigantes oraz wyspy La Gomera i La Palma. Perełką regionu jest miasteczko Garachico z zabytkami pochodzącymi z XVI stulecia i kolejnych. Jego wygląd zmieniła erupcja wulkanu Trevejo (Arenas Negras) z 1706 r. Gorąca lawa zalała wtedy miejscowy port, wówczas najważniejszy na Teneryfie.

Według tradycji Drago Milenario z Icod de los Vinos liczy sobie ponad tysiąc lat

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./Alex Martín Ros

 

LA GOMERA

Nazywana Wyspą Kolumba (Isla Colombina) La Gomera gościła w 1492 r. słynnego odkrywcę Ameryki przed jego pierwszą podróżą przez ocean. Obecnie uchodzi za obszar o największej w Europie liczbie endemicznych gatunków flory przypadających na 100 km2.

  1. W stołecznym mieście San Sebastián de La Gomera warto poszukać śladów wielkiego podróżnika. Na podwórku Casa de la Aduana znajduje się studnia (Pozo de la Aguada), z której Krzysztof Kolumb zaczerpnął wody do chrztu Nowego Świata. Mówi się również, że darzył on odwzajemnioną miłością feudalną władczynię wyspy – Beatriz de Bobadillę (1462–1504). W domu, w którym rzekomo mieszkał (Casa de Colón), działa muzeum sztuki prekolumbijskiej. Czasy odkrywcy pamięta także Torre del Conde, najstarsza forteca na archipelagu (wzniesiona między 1447 a 1450 r.).
  2. Park Narodowy Garajonay (Parque Nacional de Garajonay) to wpisany w 1986 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO relikt ekosystemu trzeciorzędowego wypartego z Europy w wyniku zmian klimatycznych. Na powierzchni prawie 40 km2 występuje niemal 2 tys. gatunków roślin. Zadziwiają tutaj porośnięte mchami i spowite mgłą drzewa wawrzynowe, paprocie i mlecze sięgające wysokości człowieka oraz tzw. poziome deszcze.
  3. Na La Gomerze można podziwiać skalne pomniki przyrody. Procesy erozyjne odkryły na wyspie twory magmowe uformowane przez lawę miliony lat temu. Najbardziej charakterystyczne z nich to Roque de Agando (1250 m n.p.m.), Fortaleza de Chipude (1243 m n.p.m.), Roque Cano i Los Órganos.
  4. Ciekawą atrakcję stanowi tu wędrówka dawnymi traktami komunikacyjnymi przecinającymi wąwozy (barrancos), gdzie można obcować z przyrodą niemal nietkniętą ręką człowieka. W Barranco de Tajonaje rośnie Drago de Agalán, kilkusetletnia dracena smocza.
  5. La Gomera słynie z języka gwizdów (silbo gomero), którym dawni mieszkańcy wyspy posługiwali się do komunikacji między zboczami wąwozów. Zachował się on do dziś, a dzieci uczą się go w szkołach. Silbo gomero wpisano również w 2009 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.
  6. Zapierające dech w piersiach widoki można podziwiać w trakcie wycieczki szlakiem miradores (punktów widokowych). Szczególnie warto odwiedzić Mirador de Los Roques w okolicach Roque de Agando, Mirador de Igualero z pomnikiem języka gwizdów, Mirador de La Punta na plantacji bananów nad oceanem w Hermigua oraz Mirador de Abrante z panoramiczną restauracją.
  7. Wioska Agulo nazywana bywa balkonem Wysp Kanaryjskich, ponieważ rozpościera się z niej rozległa panorama Teneryfy z sylwetką wulkanu Teide. Ze względu na okoliczne zielone pola tarasowe i plantacje bananów oraz zadbane historyczne zabudowania z XVIII w. prezentuje się wyjątkowo malowniczo.
  8. Na zainteresowanie zasługuje też ceramika z El Cercado. W tej wypełnionej tradycyjnymi domami osadzie nadal wytwarza się naczynia w sposób praktykowany przed przybyciem Hiszpanów, bez użycia koła garncarskiego.
  9. Valle Gran Rey zaskakuje zboczami poprzecinanymi kamiennymi murkami, wznoszonymi, aby utworzyć tarasy uprawne. W kurorcie o tej samej nazwie mimo ładnych plaż i słonecznej pogody nadal więcej jest plantacji bananów niż hoteli.
  10. Na La Gomerze trzeba spróbować tzw. miodu palmowego (miel de palma canaria). Powstaje on z zagęszczonego soku (guarapo) pozyskiwanego z kanaryjskich palm.

 

LA PALMA

Zielona La Isla Bonita (Piękna Wyspa) zwana była San Miguel de La Palma. Jest najbardziej wilgotna i górzysta z całego archipelagu.

  1. Park Narodowy Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente) powstał na obszarze kaldery o średnicy 7 km i wysokich brzegach. Można tutaj zaobserwować fascynujące zjawisko przykrywającego zbocza morza chmur. Poza tym w parku zachwycają także liczne wodospady, szczególnie Cascada de los Colores.
  2. Na krawędzi kaldery Taburiente znajduje się najwyższy szczyt na wyspie – Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.). Ze względu na idealne warunki zbudowano w tym miejscu jedno z najlepszych obserwatoriów na półkuli północnej, czyli Observatorio del Roque de los Muchachos (2396 m n.p.m.). Widoczność polepsza jeszcze fakt, że w rejonie wprowadzono strefę Reserva Starlight, w której wymusza się zminimalizowanie zanieczyszczeń świetlnych. Wysokogórski klimat służy rozwojowi endemicznego żmijowca różowego (tajinaste rosado).
  3. Podczas wędrówki Ruta de los Volcanes można napotkać sosnę kanaryjską, dzielnie stawiającą czoła silnym wiatrom i odradzającą się po częstych pożarach. Ten 23,7-kilometrowy szlak prowadzi z wnętrza wyspy aż na samo wybrzeże, do Faro de Fuencaliente.
  4. Na La Palmie warto wybrać się do Bosque de Los Tilos. Na terenie tego malowniczego lasu znajduje się ukryty wśród drzew wodospad – Cascada de Los Tilos.
  5. W stolicy wyspy, Santa Cruz de La Palma,uwagę przykuwają znane z pocztówek charakterystyczne balkony przy nadmorskiej promenadzie. Powstaje tu nawiązująca do Alei Gwiazd z Los Angeles Aleja Gwiazd Nauki (Paseo de las Estrellas de la Ciencia), gdzie uhonorowano m.in. Stephena Hawkinga, Aleksieja Leonowa i Takaakiego Kajitę. Ponieważ wielu mieszkańców La Palmy ma krewnego lub znajomego, który wyemigrował kiedyś na Kubę lub do Wenezueli, w mieście odbywa się huczny festiwal Los Indianos, upamiętniający powrót Kanaryjczyków z Ameryki.
  6. Również w stolicy w czasie obchodzonych co pięć lat uroczystości ku czci patronki wyspy (Nuestra Señora de las Nieves – Matki Boskiej Śnieżnej) organizuje się Taniec Karłów (Danza de los Enanos). Można wtedy zobaczyć, jak rośli tancerze potrafią w ciągu kilku chwil przeobrazić się w niepozorne postacie o wzroście dziecka. To, w jaki sposób dokonują tej przemiany, jest najbardziej strzeżoną tajemnicą La Palmy.
  7. Na wyspie należy odwiedzić Los Llanos de Aridane, aby zobaczyć murale, rzeźby i obrazy w centrum miasteczka. Przy okazji dobrze zajrzeć do pobliskiej galerii szkła Artefuego.
  8. Na zachodzie La Palmy zauroczy nas Tazacorte. Miejscowość bywa nazywana małym Paryżem. Zaskakuje w niej to, w jakich miejscach potrafią rosnąć banany.
  9. W okolicy Fuencaliente można przyjrzeć się świeżym śladom ostatniej lądowej erupcji na archipelagu (z 1971 r. z otworu wulkanicznego Teneguía – 439 m n.p.m.). W pobliżu znajdują się także malownicze saliny oraz winnice, z których pochodzą wyróżnione nagrodami wina.
  10. Podczas wizyty na La Palmie musimy koniecznie spróbować lokalnych słodyczy. Popularne są cukrowe rożki rapaduras, masa z mielonych migdałów bienmesabe i migdałowe ciastka almendrados.

 

EL HIERRO

Najmniejsza w archipelagu El Hierro (ok. 270 km² powierzchni i blisko 11 tys. mieszkańców) szczyci się największą liczbą wulkanów (ok. 1 tys.). Działają na niej tylko jedne światła uliczne, za to aż 61 proc. energii pozyskuje się ze źródeł odnawialnych.

  1. W dolinie El Golfo zobaczymy plantacje ananasów i najmniejszy hotel świata, wpisany do Księgi rekordów Guinnessa w 1984 r. (Puntagrande). Spacerowym szlakiem wzdłuż lawowego wybrzeża przejdziemy się do kąpieliska La Maceta, gdzie strefa rekreacyjna z grillami zachęca do urządzenia sobie pikniku nad oceanem. Amatorzy robienia zdjęć powinni przyjechać na wyspę w październiku, gdy odbywa się na niej coroczny konkurs fotografii trekkingowej Fototrek.
  2. 2.Mirador de La Peña to zaprojektowana przez Césara Manrique, dwupiętrowa platforma usytuowana na wysokości ok. 700 m n.p.m. Rozpościerają się z niej panoramiczne widoki na dolinę El Golfo i przybrzeżną formację Roques de Salmor.
  3. W rejonie El Sabinar znajduje się osobliwy las powykręcanych przez wiatr, ogromnych jałowców. Jeden z nich, La Sabina, ma ok. 3,5 m wysokości, mniej więcej 500 lat i należy do symboli wyspy.
  4. Bajada de La Virgen de Los Reyes odbywa się co cztery lata. W trakcie tego święta miejscowi w towarzystwie tradycyjnych tancerzy przenoszą figurkę patronki El Hierro z ukrytego wśród pastwisk sanktuarium na płaskowyżu La Dehesa (La Dehesa de Sabinosa) do tutejszej stolicy La Villa de Valverde.
  5. W położonej najdalej na zachód miejscowości Hiszpanii, Sabinosie, można napić się wody ze Studni Zdrowia (Pozo de la Salud), której właściwości lecznicze odkryto w XIX w. Warto spróbować też wytwarzanego tradycyjnymi metodami i leżakującego w ponad 100-letnich beczkach wina z winnicy HM Las Vetas.
  6. W miejscowym lagartarium prowadzi się restytucję endemicznego gatunku jaszczurki z El Hierro (lagarto gigante de El Hierro, Gallotia simonyi), która osiąga długość 60 cm. To jedno z nowoczesnych centrów propagujących wiedzę o przyrodzie, geologii, wulkanologii i historii wyspy najlepiej zwiedzić z tzw. Paszportem El Hierro (Pasaporte El Hierro).
  7. W strefie archeologicznej El Julán po przejściu ok. 11 km w towarzystwie przewodnika można przyjrzeć się inskrypcjom wykonanym na jęzorze lawowym przez Bimbaczów (pierwotnych mieszkańców wyspy) oraz pozostałościom budowli z ich czasów. Wycieczkę wieńczy degustacja win i quesadillas, tradycyjnych ciastek z koziego sera wypiekanych tu od kilku pokoleń.
  8. Na Punta de la Orchilla znajduje się pomnik południka zerowego. Kiedyś wytyczono go właśnie w tym wysuniętym najbardziej na zachód punkcie Hiszpanii. W 1884 r. południk zerowy wyznaczono w Greenwich pod Londynem, a w 1984 r. po dokładniejszych badaniach przesunięto jeszcze o ok. 100 m.
  9. Na El Hierro można odwiedzić święte drzewo Garoé. Tutaj dowiemy się, jak w ciągu stuleci pozyskiwano na wyspie wodę z mgieł.
  10. La Restinga stanowi mekkę nurków i pasjonatów podwodnej fotografii. W małym Muzeum La Restingolita zebrano fragmenty lawy wyrzucone na powierzchnię podczas wybuchu w październiku 2011 r. najmłodszego kanaryjskiego podwodnego wulkanu – Tagoro.

La Sabina – jałowiec uformowany przez wiatr

© PROMOTUR TURISMO CANARIAS, S.A./Ale x Bram well -Lex Thoonen

 

GRAN CANARIA

Na zajmującej powierzchnię 1560 km2 Gran Canarii znajdziemy miasta, wioski, góry, doliny, pustynię, oazę, kaldery, plaże, klify, wąwozy, lasy i zalewy. Z tego powodu wyspa nazywana jest kontynentem w miniaturze.

  1. Las Palmas de Gran Canaria, największa metropolia archipelagu i dziewiąta co do wielkości w Hiszpanii (ok. 380 tys. mieszkańców), wyróżnia się prawdopodobnie najlepszym klimatem na ziemi. Szczyci się też historycznym obszarem Vegueta z ciekawymi zabytkami i muzeami. W okolicy porównywanej do brazylijskiej Copacabany plaży Las Canteras usytuowane są restauracje z daniami z rozmaitych regionów świata.
  2. Jardín Botánico Canario „Viera y Clavijo” ma powierzchnię 27 ha. To największy ogród botaniczny Hiszpanii. Zebrano w nim endemiczne rośliny z Wysp Kanaryjskich i Makaronezji oraz okazy z całego globu.
  3. Położona we wnętrzu ogromnej kaldery osada Tejeda należy do Stowarzyszenia Najpiękniejszych Wiosek Hiszpanii (Los Pueblos más Bonitos de España). Zachwyca tradycyjną zabudową i widokami na wyróżniające się formacje Roque Nublo i Roque Bentayga. Słynie także ze słodkich wypieków z migdałów.
  4. Caldera de Bandama kryje cenne pozostałości lasu termofilnego i jaskinie Canarios (Cuevas de Los Canarios). Stanowi również niezwykłe otoczenie dla Real Club de Golf de Las Palmas, założonego w 1891 r. pierwszego pola golfowego na terytorium Hiszpanii.
  5. Jaskinia z przedhiszpańskimi rysunkami (Cueva Pintada) i przypominający gigantyczny plaster miodu spichlerz (Cenobio de Valerón) to dwa znamienite przykłady licznych obiektów archeologicznych na wyspie. Domy jaskiniowe przetrwały do dziś w wąwozie Guayadeque (Barranco de Guayadeque), w wiosce Artenara i nad oceanem w osadzie Tufia.
  6. Reserva Natural Especial de Las Dunas de Maspalomas, czyli Specjalny Rezerwat Przyrody Wydm Maspalomas, o powierzchni 403,9 ha, obejmuje przypominający pustynię rozległy teren wydm wraz z otoczonym palmami rozlewiskiem. Stanowi oazę dla wielu chronionych gatunków flory i przylatujących ptaków oraz endemicznych, niewystępujących w innych miejscach owadów.
  7. W mieście Arucas znajduje się największa i najstarsza destylarnia rumu w Europie (Destilerías Arehucas, założona w 1884 r.). Warto zwiedzić w nim też zbudowany z bazaltowego kamienia w kolorze szaroniebieskim kościół (Iglesia de San Juan Bautista), nazywany katedrą z Arucas.
  8. Dolina Agaete to jedyne miejsce w Europie z uprawami kawy. Koniecznie trzeba także udać się do pobliskiego Puerto de las Nieves, aby zobaczyć pozostałości skały Dedo de Dios (Palec Boży) uszkodzonej podczas tropikalnej burzy Delta w listopadzie 2005 r.
  9. Presa de Chira jest jednym z 69 dużych zalewów zbudowanych w celu gromadzenia wody spływającej wąwozami. Zagraniczni turyści przyjeżdżają tutaj łowić karpie – średnie okazy ważą 9 kg, a doświadczonym wędkarzom udaje się złapać nawet 17-kilogramowe sztuki. Co zaskakuje, to liczba tego typu zbiorników (razem z mniejszymi jest ich aż 167!) na stosunkowo niewielkiej Gran Canarii.
  10. Puerto de Mogán nazywane bywa Wenecją Wysp Kanaryjskich. Dzieje się tak nie bez powodu, bo centrum historyczne tego nadmorskiego miasteczka przecinają kanały.

 

FUERTEVENTURA

Miano plaży Wysp Kanaryjskich Fuerteventura zawdzięcza ponad 150 km pięknych, w większości złocistych plaż. Kojarzy się również z silnym wiatrem (hiszp. fuerte – „silny” i viento – „wiatr”).

  1. W Parku Przyrodniczym Corralejo (ok. 2670 ha powierzchni) możemy podziwiać największe wydmy na archipelagu. Zbudowane są one z drobno pokruszonych pancerzy organizmów morskich. Na pobliskiej wysepce Lobos spędzimy kilka godzin na opalaniu się na piaszczystych plażach, kąpieli w naturalnych basenach, spacerach przez pola lawy porośnięte krzewami tabaiba sięgającymi wysokości 2 m, obserwowaniu ptaków i wspinaczce na najwyższy tutejszy szczyt La Caldera (127 m n.p.m.).
  2. Na miłośników wind- i kitesurfingu idealne warunki do uprawiania tych sportów czekają na płytkiej (zależnej od pływów) lagunie, jaka tworzy się w rejonie zjawiskowej plaży Sotavento. Już od 34 lat działa przy niej nowoczesne centrum René Egli by Meliã.
  3. El Cotillo to znakomite miejsce dla surferów. Znajdują się tu też płytkie, rajskie zatoczki z białym piaskiem, nadające się do kąpieli z małymi dziećmi.
  4. Długa, malownicza plaża Cofete rozciąga się wzdłuż pasma najwyższych gór na wyspie. W odległości ok. 50 m od oceanu leży w tej okolicy niewielki, stary cmentarz. Pobliska posiadłość niemieckiego inżyniera Gustava Wintera (Casa Winter lub Villa Winter) została wybudowana w latach 40. XX w. na terenie półwyspu Jandía, odgrodzonego wtedy przez Niemców od reszty Fuerteventury. Do dziś nie do końca wiadomo, jaką funkcję miała pełnić. Podobno często odwiedzali ją naziści, a niedaleko krążyła łódź podwodna. Niektórzy uważają, że zbudowano tutaj także podziemne korytarze łączące willę z oceanem.
  5. Mekką miłośników historii jest założona na początku XV stulecia Betancuria, pierwsza stolica wyspy (do 1834 r.). Warto przespacerować się zabytkowymi uliczkami w pobliżu Kościoła Matki Boskiej z Betancurii (Iglesia de Santa María de Betancuria).
  6. W miejscowości La Oliva uwagę zwraca XVII-wieczny Dom Pułkowników (Casa de los Coroneles). Stanowi on jeden z obiektów na turystycznej trasie opracowanej w formie przedstawienia teatralnego.
  7. Na Fuerteventurze koniecznie należy spróbować wybornego koziego sera majorero. Od 1996 r. jest on chroniony zastrzeżonym znakiem pochodzenia (denominación de origen). W 2018 r. półtwardy maxorata z papryką produkowany przez Grupo Ganaderos de Fuerteventura uzyskał tytuł najlepszego na świecie w swojej kategorii (kozich serów smakowych półtwardych).
  8. Charakterystyczne dla wyspy są stare wiatraki (molinos). Jest ich ok. 1 tys., a 23 najlepiej zachowane wpisano na miejscową listę dóbr kultury. Kiedyś służyły do wydobywania wody i mielenia ziarna. Żyjąca obecnie z turystyki Fuerteventura była w XVII–XIX w. bardzo intensywnie wykorzystywana rolniczo i pełniła funkcję spichlerza dla całego archipelagu.
  9. Okolice miejscowości Tiscamanita i Valles de Ortega zdobią uprawy wysokiej jakości aloesu. Sok aloesowy ma wiele zastosowań, m.in. łagodzi oparzenia słoneczne, o które łatwo na wyspie. Niektóre z plantacji można zwiedzać, również z polskim przewodnikiem (np. AVISA w Tiscamanicie).
  10. Dzieci i dorosłych przyciąga tropikalny ogród zoologiczno-botaniczny Oasis Park Fuerteventura. Znajdują się w nim ponad 3 tys. zwierząt reprezentujących 250 różnych gatunków oraz największe w Europie hodowla wielbłądów i kolekcja kaktusów.

 

Laguna Sotavento z centrum René Egli by Meliã

© Rene Egli

 

LANZAROTE

Wyspa wulkanów, jak mówi się o Lanzarote, zawdzięcza tę nazwę śladom aktywności wulkanicznych z XVIII i XIX stulecia. Tutejsze drogi sprawiają wrażenie wylanych przez lawę. Nie ma przy nich tablic reklamowych, a okoliczne domy budowane są do wysokości dwóch pięter.

  1. Park Narodowy Timanfaya (Parque Nacional de Timanfaya) przypomina powierzchnię Marsa (także pod względem geologicznym). Dlatego na jego terenie szkoli się astronautów. Na obszarze Islote de Hilario, gdzie średnia temperatura wewnątrz ziemi na głębokości 13 m wynosi nawet ponad 600°C, przygotowano dla turystów pokazy zjawisk geotermicznych. W lokalnej restauracji „El Diablo” przyrządza się potrawy na grillu opalanym wulkanicznym ogniem.
  2. W regionie La Geria winorośle sadzi się w osłoniętych kamiennymi murkami dołkach z popiołów lapilli (picón), zbierających cenną na wyspie wodę. W tych surowych warunkach działa jedna z 10 najstarszych winnic Hiszpanii (założona w 1775 r. El Grifo) oraz najczęściej odwiedzana winnica w tym kraju (Bodega La Geria – średnio ok. 300 tys. gości rocznie).
  3. W Parku Przyrodniczym Wulkanów (Parque Natural de Los Volcanes) na wybrzeżu Los Hervideros gorąca lawa wpływająca do Atlantyku utworzyła poszarpane klify i jaskinie. Znajduje się tu Charco Verde – zbiornik na powierzchni krateru otwartego na ocean, któremu zielony kolor nadaje gromadzący się w nim plankton.
  4. Projekty Césara Manrique (1919–1992) są przykładem symbiozy architektury i sztuki z naturą. W ukrytym w skałach Mirador del Río można popijać kawę, kontemplując widoki na archipelag Chinijo. Wewnątrz lawowych jęzorów architekt stworzył w 1968 r. swoją rezydencję (Taro de Tahíche, obecnie siedziba Fundacji Césara Manrique), a w dole po tufach zaprojektował Ogród Kaktusów (Jardín de Cactus). Jaskinię kompleksu Jameos del Agua zamieszkują endemiczne ślepe kraby (cangrejitos ciegos de los Jameos), a w jego audytorium odbywają się koncerty. W muzeum Monumento al Campesino można poznać rzemiosło wyspy. Trzeba również zwiedzić ostatni dom artysty – Casa del Palmeral.
  5. Museo Atlántico to pierwsze podwodne muzeum sztuki współczesnej w Europie. Brytyjski rzeźbiarz Jason deCaires Taylor umieścił tutaj na głębokości ok. 12 m i powierzchni 2,5 tys. m2 12 instalacji z materiałów przyjaznych dla morskiej fauny i flory.
  6. W obecnej stolicy wyspy, Arrecife,warto udać się do historycznego centrum z oceanicznym jeziorkiem (Charco de San Ginés) i na kamienny most z 1771 r. (Puente de Las Bolas). W dawnej stolicy Lanzarote (do 1847 r.), Teguise, można podziwiać zabytkowe budynki kościołów i klasztorów oraz muzea.
  7. Plaża Famara stanowi mekkę surferów. Zachwyciła też hiszpańskiego reżysera Pedra Almodóvara, który kręcił na niej sceny do filmu Przerwane objęcia (2009 r.).
  8. A Casa José Saramago, muzeum Joségo Saramago (1922–2010), urządzono w domu w Tías, gdzie portugalski noblista mieszkał przez ostatnie 17 lat swojego życia. W kuchni każdy gość częstowany jest kawą, zupełnie jak wtedy, gdy pisarz jeszcze żył.
  9. Półwysep Papagayo zachwyca rozległymi plażami o złocistym piasku. Znajdziemy na nim m.in. osłoniętą klifami w odcieniach brązu Papagayo z przejrzystą, turkusową wodą.
  10. La Graciosa leży w odległości ok. 2 km od Lanzarote. Ta ósma wyspa archipelagu (ok. 29 km² powierzchni i 750 mieszkańców) jest jedyną zamieszkałą europejską wyspą bez dróg asfaltowych.

Wydanie jesień-zima 2018

KALEJDOSKOP KUBAŃSKI

MARCIN WESOŁY

 

<< Foldery biur podróży wypełniają zdjęcia kolorowych kubańskich domów, wypucowanych starych amerykańskich samochodów, uśmiechniętych par tańczących salsę i Kubańczyków kurzących cygara. Tak wygląda Kuba dewizowych turystów. Aby zobaczyć tę prawdziwą, trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie bać się wyjść jej naprzeciw. >>

Hiszpańscy osadnicy zbudowali niegdyś potęgę swojej kolonii na handlu cukrem, tytoniem i kawą, a także niewolnikami. Dziś Republika Kuby należy do najsłynniejszych państw komunistycznych na świecie, a brodatą twarz Fidela Castro rozpoznają niemal wszyscy. Jej główna wyspa jest jednocześnie największą w archipelagu Wielkich Antyli i na całych Karaibach. W stolicy kraju, znajdującej się nad Zatoką Meksykańską Hawanie, żyje obecnie ponad 2 mln mieszkańców.

Na hawańskim lotnisku podczas kontroli paszportowej podaję młodemu funkcjonariuszowi wymagane dokumenty. Ten odbiera je ode mnie i prosi, abym ustawił się do zdjęcia. Potem długo czekam, zanim wreszcie słyszę zbawienny odgłos przystawianego stempla.

Więcej…

Kambodża śladami Lary Croft

MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK

www.myfengstyle.com

                                      

<< Kiedy Europejczyk słyszy o Kambodży, często przed oczami stają mu pola minowe i zasieki, a na myśl przychodzi bieda i śmierć setek tysięcy ludzi za krwawych rządów Czerwonych Khmerów. Za tą nazwą kryje się jednak przepiękny krajobrazowo kraj o niezwykłej kulturze, szczycący się wieloma wspaniałymi zabytkami, w tym słynnym kompleksem Angkor ze świątynią Ta Prohm, gdzie Lara Croft w filmie „Lara Croft: Tomb Raider” zwinnie przeskakiwała z jednej komnaty do drugiej. Większość osób nie ma pojęcia o tym, jak bardzo jest interesujący. Kambodża dopiero zaczyna zyskiwać popularność jako cel podróży. Dlatego warto ją odwiedzić, aby wyrobić sobie własną opinię. Najlepiej wyruszyć w drogę już teraz, póki jeszcze wszystkie magiczne zakątki nie zostały zadeptane przez tłumy turystów. Również i mnie przyciągnęła tu właśnie ciekawość. >>

 

Deptak Pub Street w mieście Siem Reap tętni życiem zwłaszcza po zmroku

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

Przekraczanie kambodżańskiej granicy już samo w sobie stanowi przygodę. Od turystów pobierane są odciski palców, fotografuje się także twarze przybywających. Obywateli Polski obowiązują wizy, ale można je bez problemu załatwić przy wjeździe do kraju. Trzeba być jednak przygotowanym na długie kolejki. My przyjechaliśmy do Kambodży z Tajlandii, przez tajlandzkie miasto graniczne Aranyapradet (Aranyaprathet). Sama przeprawa z urzędnikami może trwać wiele godzin albo… niecałą godzinę. Podobnie jak w większości krajów tak i tutaj odpowiednia suma pieniędzy otwiera każde drzwi. Nieoficjalna zasada każe wręczyć pewną kwotę obsłudze, aby przyspieszyć odprawę bagażu. Po przekazaniu datku pojawia się życzliwy człowiek z wozem drabiniastym, na który ładuje się walizki, żeby odebrać je już po właściwej stronie granicy. Nie mam pojęcia, czy ktoś w ogóle ogląda bagaże. Prawdopodobnie (sądząc po ilości czasu) nikt ich nie sprawdza, są przewożone wprost przez przejście. Słyszeliśmy za to opowieści o turystach, którzy chcieli oszczędzić na tej łapówce i spróbować przejść całą procedurę normalnie. Niewykluczone, że wciąż jeszcze czekają na wszystkie swoje walizki, torby czy plecaki…

Gdy wreszcie przekraczamy w Poipet (sąsiadującym z Aranyapradet) bramę z napisem Królestwo Kambodży, towarzyszy nam niezwykłe uczucie. Już sam wjazd zapowiada krainę piękna, tajemniczości i przygód. Przed nami otwiera swoje podwoje wspaniały kraj, z ciekawą, choć smutną, historią i życzliwymi, pracowitymi mieszkańcami.

 

KAMBODŻAŃSKA CODZIENNOŚĆ

Naszym celem był kompleks Angkor i okolice miasta Siem Reap (Siĕm Réab). Poza tym nastawiliśmy się na chłonięcie tutejszej atmosfery. Zdaję sobie sprawę, że nie widzieliśmy różnych innych ciekawych miejsc ani stolicy czy pozostałych miast, ale to, co zobaczyliśmy, i tak wystarczyło, aby Kambodża zapadła nam mocno w pamięć i na zawsze zamieszkała w naszych sercach. Przede wszystkim zwróciliśmy uwagę na ludzi: drobnych, ze zmęczonymi, ale nieraz pięknymi twarzami, bardzo uczynnych, wręcz usłużnych. Co ciekawe, nie spotkaliśmy osób żebrzących. Dostrzegaliśmy biedę panującą wokół, lecz też poczucie godności i zaradność mieszkańców. Zamiast usiąść na ulicy i żebrać każdy coś ze sobą niósł czy ciągnął: obwoźną garkuchnię, wyciskarkę soków lub towary do sprzedania. Potrawy przygotowywane na takich prowizorycznych stoiskach są niezmiernie smaczne i można je bezpiecznie jeść. Wybór jest bardzo szeroki – spróbujemy zarówno miejscowych specjałów, takich jak szaszłyki z larw, pająków i różnych owadów, jak i bardziej tradycyjnych zup lub pieczonych mięs i ryb. Gdziekolwiek trafiamy, zawsze staramy się zaznajomić z lokalną kuchnią, bo w ten sposób bliżej poznaje się dane miejsce.

                Lepiej też odwiedzać lokale, gdzie jadają Kambodżanie, niż te nastawione na turystów. Kuchnia kambodżańska jest zbliżona do tajskiej, wiele w niej słodkich smaków, ale również ostrych przypraw. Koniecznie trzeba spróbować miejscowych lodów zamrażanych na płycie i zwijanych w rulonik – niebo w gębie! Przeróżne soki świeżo wyciskane z tropikalnych owoców znakomicie gaszą pragnienie podczas upału. Jednak prawdziwym przebojem w gorące dni jest dobrze schłodzona woda kokosowa podawana w orzechu z wetkniętą słomką. Jeden taki napój wystarczy, aby się nieco orzeźwić i odzyskać siły. Sprzedawcy kokosów są niemal wszędzie, stoją praktycznie na każdym rogu ulicy, spotkamy ich nawet przy świątyniach kompleksu Angkor.

 

Uliczne stoisko z przysmakami – szaszłykami z larw, pająków i owadów

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

NA PROWINCJI

Jeśli zamierzamy przywieźć z naszej podróży pamiątki, pomyślmy o czymś niestandardowym. Warto zatrzymać się po drodze przy wiejskiej chacie i kupić świeży kambodżański ryż, prawie prosto z pola. Ma zupełnie inny aromat i smak niż ten ze sklepu. Można także przyjrzeć się, jak miejscowi robią cukierki z owoców palmy cukrowej (arengi pierzastej) i przy okazji zakupić trochę takich słodyczy. Przy domach często znajdują się stoły z wystawionymi na sprzedaż naczyniami i ozdobami wyplatanymi z liści palmy czy z trzciny. Mieszkańcy Kambodży w ten sposób zarabiają na życie i dzięki kupującym mogą stanąć na nogi i polepszyć swój byt. W wielu miejscach sprzedaje się też niezwykłą kambodżańską herbatę w różnych smakach i kolorach. Odwiedziliśmy jeden z takich prywatnych domów i gospodarze z radością pokazali nam jego wnętrze oraz nową, umieszczoną na zewnątrz „łazienkę”, gdzie z dumą wskazali na pompę wodną, stanowiącą luksus na prowincji. Dostęp do świeżej wody wciąż jest tu utrudniony. Po wielu latach wojny część brzegów rzek i pola są nadal zaminowane. Co roku wiele osób ginie od min przeciwpiechotnych podczas uprawiania ziemi lub czerpania wody. Swoje uprawy miejscowi podlewają często wodą przyniesioną z daleka, każda zwyczajna czynność bywa więc okupiona dużym trudem, ale nikt nie okazuje niezadowolenia czy zniechęcenia. Mieszkańcy kambodżańskiej wsi ciężko pracują i nie mają czasu na narzekanie. O dziwo, do życia są nastawieni optymistycznie i życzliwie odnoszą się do innych. To jest właśnie niesamowite w tym kraju. Wielu lokalnych przewodników wycieczek prowadzi wśród turystów zbiórki niewykorzystanych hotelowych kosmetyków czy jednorazowych szczoteczek do zębów i grzebieni. Potem te podarki jadą na wieś, a w zamian można otrzymać woreczek świeżego ryżu. Czyż to nie cudowna wymiana?

 

SMUTEK I RADOŚĆ

Aby lepiej zrozumieć Kambodżę, jej mieszkańców i ich problemy, warto udać się do Muzeum Min Lądowych w pobliżu miasta Siem Reap. Założył je Aki Ra, który jako dziecko został siłą wcielony do wojska Czerwonych Khmerów. Później walczył przeciwko nim, a po wojnie poświęcił się szukaniu i rozbrajaniu min. W muzeum można dowiedzieć się, jakiego ogromu cierpienia ten naród doświadczył w przeszłości i – niestety – znaleźć też akcent polski: granaty i miny produkowane w Polsce…

                Z tego miejsca wychodzi się przygnębionym, ale na szczęście potem niemal od razu wtapiamy się w różnokolorowy, optymistyczny i pracowity tłum w Siem Reap. To całkiem duże miasto (ok. 200-tysięczne) i stanowi wspaniałą bazę wypadową do kompleksów świątynnych. Znajdują się w nim przyjemne, a nawet eleganckie hotele, wiele sklepów (m.in. wielki sklep bezcłowy, świetnie zaopatrzony i z korzystnymi cenami), a także Pub Street – deptak słynący z bogatego nocnego życia, mnóstwa knajpek i ulicznych występów. To właśnie przy nim działa znany klub „Angkor What? Bar”, gdzie drinki serwowane są w… wiadrach.

                Pub Street najlepiej odwiedzić wieczorem, ponieważ wtedy otwierają się puby, restauracje, przeróżne kluby i sklepy. Wszystko rozbłyskuje kolorowymi światłami. Deptak zastawiony jest przenośnymi garkuchniami i rozmaitymi stoiskami, a wszędzie dookoła przelewa się rzeka ludzi mówiących w niezliczonych językach. Czasem turystę zaczepi właściciel tutejszej knajpki czy klubu i wręczy ulotkę z aktualnymi promocjami. Trochę dalej ktoś gra na jakimś instrumencie, magik pokazuje sprytne sztuczki. W innym miejscu znów skąpo ubrane hostessy zapraszają do klubu go-go. Na Pub Street zagraniczni goście spędzają wiele godzin, ani chwili się nie nudząc. Można tu wtopić się w wielobarwny tłum i płynąć łagodnie z punktu do punktu albo zasiąść w którejś z knajpek na tarasie i obserwować żywą rzekę z góry, sącząc jakiegoś drinka lub zajadając się lokalnym rarytasem. Nie trzeba się przejmować brakiem miejscowej waluty, ponieważ podstawowym środkiem płatniczym jest tutaj dolar amerykański, a ceny są bardzo przystępne.

 

W CIENIU ZABYTKÓW

W Siem Reap zatrzymaliśmy się w miejscu, które szczerze polecam – to Mémoire d’Angkor Boutique Hotel. Wnętrza wyglądają przepięknie, urządzono je ze smakiem, a obsługa staje na rzęsach, aby goście byli zadowoleni. Codziennie w pokoju pojawia się też taca z owocami i butelkowana woda. Picie tej ostatniej jest w Kambodży koniecznością. Należy pamiętać o tym, że lokalna woda nie nadaje się dla zagranicznych turystów. Miejscowi są przyzwyczajeni do specyficznej flory bakteryjnej i jakości tutejszej wody, przyjezdni po jej spożyciu mogą – niestety – cierpieć na nieprzyjemne dolegliwości. Co zaskakujące, bezprzewodowy internet działa w hotelach i pubach bardzo dobrze. Wynika to z tego, że infrastruktura sieci komunikacyjnych została w kraju zbudowana niedawno i zastosowane rozwiązania nadal uchodzą za w miarę nowoczesne.

Jednak najciekawsze i najcenniejsze w Kambodży są świątynie i dawne miasta. To prawdziwe perły architektury, ukryte głęboko w dżungli. Wśród nich znajduje się kompleks Angkor – kiedyś głośny i zatłoczony, dziś opuszczony i poprzerastany niezwykłymi drzewami i pnączami. Natura, zgodnie z odwiecznym prawem, zaczęła w nim powracać na swoje. Tutejsze budowle były niemym świadkiem historii i ludzkich dramatów. Z niewiadomych przyczyn mieszkańcy porzucili to miejsce, aby już nigdy do niego nie powrócić. Przez wieki świątynie okradano, później niszczyły je przechodzące tędy oddziały Czerwonych Khmerów. Historycy mówią, że gdyby materiały wybuchowe były bardziej dostępne, z pewnością cały kompleks zostałby wysadzony w powietrze, na zawsze grzebiąc pod gruzami ten fragment dziejów Kambodży. Na szczęście tak się nie stało, chociaż w wielu miejscach widać ślady po kulach. Dżungla i deszcze dokonały reszty zniszczeń. To, co ocalało, wciąż robi jednak ogromne wrażenie. Angkor został w 1992 r. wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i obecnie napędza rozwój turystyki w kraju. Sylwetka Angkor Wat (najbardziej znanej tutejszej świątyni) znajduje się nawet na fladze Kambodży.

 

Ruiny wspaniałej świątyni buddyjskiej Bajon

© MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

NAJCENNEJSZY SKARB

Angkor warto odwiedzić o świcie. Budowle oświetlają wtedy ciepłe promienie słońca. Wieże Angkor Wat odbijają się przepięknie w wodach stawu. Do kompleksu wchodzi się długim mostem. Z Siem Reap można tu dojechać wypożyczonym rowerem lub popularnym w Azji tuk-tukiem. Droga jest całkiem przyzwoita i dobrze oznaczona.

                Cały kompleks zajmuje dość rozległy teren, ale największe zainteresowanie wzbudza główna świątynia – Angkor Wat – do której prowadzą bardzo strome schody. U ich stóp strażnicy kontrolują strój wchodzących. Trzeba pamiętać, że obowiązuje tutaj zwyczaj zakrywania ramion, dekoltów i kolan u kobiet. Również mężczyźni nie wejdą w szortach. Należy także zapomnieć o klapkach (sandały nie będą źle widziane). Miejsce to nadal uchodzi za święte i wciąż składa się w nim ofiary, pali kadzidła i wznosi modły.

Podczas wędrówki po labiryncie komnat za każdym narożnikiem można odkryć coś ciekawego: ukryty w małej wnęce posąg Buddy z palącymi się przed nim kadzidełkami lub fragment dziedzińca z porozrzucanymi kawałkami murów dekorowanych pięknymi reliefami. Ściany zdobią płaskorzeźby przedstawiające boginie, bóstwa i tancerki w niezwykłych pozach. Tu też znajduje się jeden z największych skarbów Angkoru – kamienny relief mający ponad 900 m długości i prezentujący sceny z indyjskich eposów: Ramajany i Mahabharaty.

                Świątynię zaczęto budować w pierwszej połowie XII w., za panowania władcy Imperium Khmerskiego Surjawarmana II (1113–1150), i pierwotnie była poświęcona hinduistycznemu bogu Wisznu. Potem przez pewien czas służyła buddystom, aż w końcu przywrócono jej pierwotny charakter. Wiele osób uważa, że Angkor Wat jest najpiękniejszą budowlą sakralną świata. Oczywiście, to raczej kwestia gustu, ale niewątpliwie ta niepowtarzalna świątynia, tajemnicza i magiczna, potrafi zachwycić swoją surowością i majestatem.

 

MIASTO I FILMOWA SŁAWA

Innym wspaniałym i równie ciekawym obiektem w okolicy są pozostałości miasta Angkor Thom, ostatniej stolicy państwa Khmerów. Prowadzi do niej most i pięknie zdobiona Brama Południowa. Po obu stronach tego pierwszego umieszczono posągi strażników strzegących wjazdu do stolicy.

                Obecnie z dawnej świetności zostało już niewiele, ale u schyłku średniowiecza Angkor Thom było jednym z najludniejszych miast świata i miało mniej więcej 150 tys. mieszkańców. Właśnie tutaj znajduje się przepiękna świątynia buddyjska Bajon ze słynnymi wieżami ozdobionymi głowami Awalokiteśwary, za którego wcielenie uważał się król Imperium Khmerskiego Dżajawarman VII (panujący w latach 1181–1218). Spacer pośród krzyżujących się spojrzeń kamiennych twarzy z zastygłym delikatnym uśmiechem dostarcza niezapomnianych wrażeń.

                Z miasta zostały już tylko ruiny. Większość budynków jest zawalonych i poprzerastanych korzeniami drzew, ale cały ten obszar stanowi niesamowity labirynt, w którym czas się zatrzymał.

Niedaleko świątyni Bajon znajduje się Taras Słoni długi na niemal 350 m i wysoki na ok. 4 m. Jego mur pokrywają realistyczne płaskorzeźby słoni. Stąd oglądano parady wojskowe, zawody sportowe i widowiska. Podczas oficjalnych wizyt i audiencji taras zamieniał się w trybunę. Prawdopodobnie stanowił część pałacu królewskiego, ale sam pałac zachował się tylko w szczątkowym stanie. Pozostały z niego ruiny, rzeźby, piękne schody i fragmenty takich udogodnień jak łaźnia. Ponieważ dużo zabudowań było drewnianych, niestety, nie przetrwały do naszych czasów. Wciąż jednak wzrok przyciągają tu piękne zdobienia w formie kwiatów i ślady po fosie broniącej dostępu do pałacu.

                Kolejna świątynia, choć niewielka, jest niemal tak samo znana jak Angkor Wat. Nazywa się Ta Prohm i to właśnie w niej kręcono w 2000 r. słynne sceny do filmu Lara Croft: Tomb Raider z Angeliną Jolie w roli Lary Croft. Tropikalna roślinność rozsadza tutaj korzeniami każdy mur i podważa każdy kamień. Tak wygląda prawdziwa walka z naturą. Dżungla skutecznie sięga po swoją własność. Przy Ta Prohm zbiera się zazwyczaj wielu turystów i trzeba zaczekać w kolejce, aby móc ją uwiecznić na fotografii. Powstały na przełomie XII i XIII stulecia obiekt służył nie tylko jako świątynia. Znajdował się tu również buddyjski uniwersytet, biblioteka i świetnie zaopatrzony skarbiec. Przechowywano w nim podobno 5 t srebra, diamenty i tysiące drogocennych kamieni szlachetnych. Warto zejść z głównego szlaku i pochodzić wśród murów i rozrzuconych brył. Gdy uważnie się patrzy, można czasem wśród wijących się jak węże korzeni drzew odnaleźć twarz tancerki zdobiącą oderwany kawałek reliefu.

 

NIEPOZORNY KLEJNOT

Mniej więcej 25 km od Angkor Wat i Angkor Thom znajduje się jeszcze jedna przepiękna świątynia, zwana Twierdzą Kobiet – Banteay Srei. Została ona wzniesiona w X w., jednak nie na polecenie khmerskich władców – jak te już wspomniane – a dwóch braminów i doradców królewskich. Jeśli ktoś widział misterne arabskie ornamenty wyrzeźbione w drewnie, od razu dostrzeże tę samą precyzję w wykonaniu tutejszych zdobień w kamieniu. Ta mała świątynia jest prawdziwą perełką. Zbudowano ją w większości z czerwonego piaskowca, co nadaje jej niezwykły wygląd. Szczególnie wspaniale prezentuje się o zachodzie słońca, gdy jego promienie nasycają czerwień ścian, a koronkowe reliefy pokrywające dosłownie każdy metr muru zachwycają bardziej niż w innych porach dnia. Całość stanowi ciekawą kompozycję przestrzenną – wiele bram występuje tutaj w szeregu. Ma się zatem wrażenie, jakby oglądało się widoki otoczone podwójną czy nawet potrójną ramą obrazu. W Banteay Srei uprawiano kult hinduistycznego boga Śiwy, ale dlaczego budowlę nazwano Twierdzą Kobiet (w innych źródłach – Cytadelą Kobiet lub Cytadelą Piękna), niestety, nie wiadomo. Być może nazwa ta nawiązuje do delikatnych, jakby utkanych kobiecą ręką wzorów na kamiennych ścianach…

                Na tyłach świątyni jest piękny staw otoczony bujną roślinnością. Zazwyczaj panuje nad nim cisza, bo nie docierają tu tłumy turystów skupionych głównie na bramach i komnatach po drugiej stronie. W tym cichym zakątku można więc w spokoju kontemplować magiczne piękno tego miejsca.

 

Kambodżańskie tancerki podczas wykonywania tradycyjnego tańca khmerskiego

©MAŁGORZATA GAŁKOWSKA-BŁĄDEK/WWW.MYFENGSTYLE.COM

 

WSKAZÓWKI DLA ZWIEDZAJĄCYCH

Podczas pobytu w okolicy poza zwiedzaniem świątyń warto wybrać się na organizowane w Siem Reap przedstawienia i pokazy dawnych tańców khmerskich. Polecam szczególnie „Restaurację Koulen”, w której podaje się wspaniałe potrawy lokalnej kuchni. Odbywają się w niej występy taneczne i prezentacje różnych miejscowych rytuałów. Takie pokazy najlepiej oglądać po wizycie w Angkor Wat i Angkor Thom oraz pozostałych wspomnianych obiektach. Wtedy ma się wrażenie, że apsary – przepiękne i zwinne indyjskie boginki zaklęte w reliefach na murach świątyń – ożywają na naszych oczach. Na moment zapomina się o codziennym życiu i zanurza w świecie magicznych ceremonii, bajecznie kolorowych strojów i poruszających się z ogromnym wdziękiem khmerskich tancerek. Na zakończenie można zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie.

                Jaki okres jest najlepszy na zwiedzanie Kambodży? My podróżowaliśmy w porze deszczowej, w czerwcu. Deszcz padał raz dziennie, około południa, potem wychodziło słońce. Co kilka dni zdarzała się wieczorna ulewa trwająca mniej więcej godzinę lub dwie, ale nie przypominała opadów, jakie obserwujemy w Polsce. Z nieba spływała ściana wody, a ulice zamieniały się w rwące potoki. Sam deszcz nie stanowi problemu, bo można go gdzieś przeczekać. Dużo bardziej uciążliwa jest wysoka wilgotność powietrza powodująca, że po kilku krokach człowiek staje się cały mokry od potu. Osoby odwiedzające częściej tę część Azji twierdzą jednak, że pora sucha znacznie bardziej daje się we znaki, bo ze względu na upał ciężko zwiedzać cokolwiek. Dla nas istotny był fakt, że w porze deszczowej do Kambodży przyjeżdża mniej turystów i dzięki temu przyjemniej poznaje się ten kraj. Mniej jest kolejek i tłumów, a ceny bywają nieco niższe. Zamiast peleryn przeciwdeszczowych lepiej jednak zabrać ze sobą parasol, ponieważ przy wysokich temperaturach i wilgotności pod nieprzepuszczającym powietrza materiałem człowiek przemaka od… potu. Nie zaszkodzi też krem do opalania z filtrem i dobry środek odstraszający komary (przeznaczony do używania w warunkach tropikalnych). Tych ostatnich nie ma zbyt wiele i w okolicy głównych atrakcji Kambodży nie trzeba obawiać się zagrożenia chorobami przez nie przenoszonymi. Tak zaopatrzeni możemy śmiało ruszać na odkrywanie tego tajemniczego kraju.

 

Wydanien Lato 2018