Zasoby Ziemi są ograniczone, a jej ludność ma do 2050 roku wzrosnąć do 9 miliardów. W tej sytuacji coraz pilniejsze staje się przestawienie gospodarki z linearnego modelu weź-zrób-wyrzuć, na model, w którym ekonomiczna wartość zasobów będzie w pełni wykorzystywana

 

Przestawiamy dziesięć wdrożonych w Danii rozwiązań oraz ich praktyczne zastosowania, by pokazać, że cyrkularny model gospodarki może być podstawą solidnej strategii biznesowej ułatwiającej dotarcie do nowych rynków, motywującej do innowacji i ograniczającej koszty produkcji.

 

1. Kalundborg Symbiosis – pierwsza na świecie symbioza przemysłowa

 

Symbiosis w Kalundborg w Danii to miejsce, w którym produkty uboczne i odpady jednej firmy są wykorzystywane przez inne firmy jako surowce. Zasadą symbiozy przemysłowej jest łączenie logiki naturalnego ekosystemu z racjonalnością systemu gospodarczego. Dzięki lokalnej współpracy firmy publiczne i prywatne kupują od siebie nawzajem produkty uboczne, dzięki czemu osiągają wzajemne zyski oraz korzyści dla środowiska naturalnego. W Kalundborg symbioza zaczęła funkcjonować ponad czterdzieści lat temu i dziś jest jednym z najbardziej znanych i najczęściej opisywanych symbioz przemysłowych na świecie. Stała się również inspiracją dla innych przedsiębiorców, którzy chcieli produkować więcej za mniej. Jest kojarzona jako pierwszy tego typu ośrodek na świecie, a w Danii stała się zachętą do tworzenia kolejnych symbioz.

 

W Kalundborg działają zarówno firmy ze światowej czołówki, jak i firmy mniejsze – wszystkie jednak, bez względu na wielkość, osiągają oczywiste korzyści:

 

  • Ograniczenie kosztów oraz emisji zanieczyszczeń
  • Wzrost przy mniejszym zużyciu zasobów
  • Zwiększona konkurencyjność
  • Prężność i elastyczność

 

2. System cyrkularnej subskrypcji

 

VIGGA, duński producent odzieży dla dzieci, działa w modelu cyrkularnym. Jego nowatorska idea to stworzenie nowego systemu wspólnego korzystania z produktów. VIGGA oferuje swoim klientom subskrypcję, w ramach której dostają wysokiej jakości dziecięce ubrania wyprodukowane we właściwych warunkach i dostępne za niewielką cenę. Jest to możliwe, ponieważ każde z ubrań jest noszone kolejno przez wiele dzieci.

 

•    Klienci płacą co miesiąc sumę, za którą otrzymują dwadzieścia sztuk odzieży w rozmiarze ich dziecka.
•    Gdy dziecko z nich wyrasta, dostają nowy zestaw ubrań o jeden rozmiar większych.
•    Zwrócone firmie ubrania przechodzą kontrolę jakości i trafiają do profesjonalnej pralni.
•    Następnie zostają przekazane kolejnemu dziecku i koło się zamyka.

 

System ten zachęca firmy odzieżowe do produkowania odzieży możliwie najwyższej jakości, bo im lepsza jakość, tym więcej dzieci będzie mogło z niej korzystać – a to oznacza większe przychody. Poza tym umożliwił on zredukowanie wyrzucanej na śmietnik odzieży o 70 do 85 procent.

 

3. Koncepcja cyrkularnego podróżowania

 

Jednym z najsłabiej wykorzystywanych zasobów w dzisiejszym świecie są niewątpliwie samochody. W Danii przeciętne auto wozi po drogach 1,4 osoby i przez 23 godziny dziennie zajmuje cenną przestrzeń parkingową. Puste fotele samochodowe są oznaką nadwyżki mocy produkcyjnych branży motoryzacyjnej. Ta nieefektywność nie tylko ma negatywny wpływ na środowisko naturalne, ale jest też kosztowna dla właścicieli samochodów. Platforma GoMore oferuje kierowcom możliwość zabierania pasażerów w planowaną przez nich podróż. Dzięki temu w samochodach jest więcej ludzi, a na drogach mniej samochodów, dzięki czemu użytkowanie dróg staje się łatwiejsze.

 

Korzysta na tym również środowisko. Podróż jest tańsza zarówno dla kierowcy, jak i dla pasażera. Platforma GoMore powstała w 2005 roku i od tego czasu zainteresowało się nią ponad milion użytkowników. W samej Danii wykupiono ponad 300 tysięcy przejazdów, co uczyniło z GoMore europejskim liderem wspólnego użytkowania samochodów i jedną z największych skandynawskich firm wspólnej konsumpcji.

 

4. Recykling sztucznej murawy

 

Firma Re-Match opatentowała przełomową technologię rozdzielania sztucznej murawy na czyste składniki, które można poddać recyklingowi lub wykorzystać do powtórnego użycia z tym samym lub innym przeznaczeniem. Re-Match potrafi oddzielić wszystkie elementy zużytej syntetycznej murawy i przekształcić je w gumowe granulki, piasek i plastikowe włókna. Technologia jest tak efektywna, że prawie 100% składników można wykorzystać powtórnie lub zutylizować. Każdy zakład Re-Match jest w stanie przerobić rocznie 40 000 ton zużytej sztucznej murawy i wytworzyć z niej czyste, oddzielone od siebie składniki możliwe do wykorzystania na innych stadionach w dowolnym miejscu na świecie.

 


5. Pierwsza na świecie biodegradowalna butelka na piwo

 

Dla Carlsberg Group jednym z największych wyzwań jest problem opakowań, ponieważ generują one około 45% emisji CO2 firmy. Carlsberg chce ograniczyć tę wielkość, zachęcając klientów do recyklingu szkła, minimalizując jego zużycie i wprowadzając nowe, przyjazne dla środowiska opakowania. Nawiązał więc współpracę z duńską firmą ecoXpac, Duńskim Funduszem Innowacji i Duńskim Uniwersytetem Technicznym w celu stworzenia pierwszej na świecie w pełni biodegradowalnej butelki na piwo wykonanej z włókien drzewnych – Green Fiber Bottle. Będzie ona tak lekka jak butelka PET, ale będzie nad nią miała tę przewagę, że zostanie stworzona z surowca biologicznego.

 

Projekt jest realizowany w ramach Carlsberg Circular Community, czyli Cyrkularnej Społeczności Carlsberga, powołanej przez grupę platformy, której celem jest opracowywanie we współpracy z partnerami z całego świata przyjaznych dla środowiska produktów. Społeczność zmierza do wyeliminowania pojęcia odpadów, promując w świecie wyczerpujących się zasobów gospodarkę cyrkularną.

 

6. Ukryty potencjał mąki ziemniaczanej

 

Duńska firma KMC zajmująca się przetwórstwem ziemniaków i wytwarzająca z nich rozmaite produkty dla przemysłu spożywczego jest pionierem w czerpaniu wartości z własnych produktów ubocznych. Jej siedziba znajduje się w środkowej Jutlandii, ale ma ona zakłady w różnych częściach kraju, w pobliżu jej dostawców, czyli rolników uprawiających ziemniaki. Od czasu wprowadzenia na rynek pozyskiwanych z ziemniaków białek spożywczych w latach 80. XX wieku KMC udoskonala technologie wykorzystania odpadów powstających przy produkcji mąki ziemniaczanej. W 2005 roku firma zaczęła przetwarzać błonnik ziemniaczany na wartościowy, bogaty w proteiny dodatek wykorzystywany w przemyśle spożywczym.

 

7. Powtórne wykorzystanie starych cegieł

 

Założyciele spółki Gamle Mursten (w dosłownym tłumaczeniu: „Stare Cegły”) uznali, że cegły rozbiórkowe nie muszą trafiać na wysypisko. Od czasu swego powstania Gamle Mursten zwiększyła skalę działania i dziś jest dużą firmą stosującą opatentowaną przez siebie technologię oczyszczania starych cegieł bez użycia środków chemicznych. Cegły są czyszczone metodą wibracyjną, a następnie, jedna po drugiej, sprawdzane pod względem jakości. Po przejściu kontroli trafiają do magazynu, skąd wysyła się je do odbiorców.

 

Technologia ta pozwala zaoszczędzić 95% energii potrzebnej do wyprodukowania nowych cegieł, jest więc zgodna z modelem gospodarki cyrkularnej – zasoby wytworzone przez jedno pokolenie są wykorzystywane przez pokolenia następne. Każde dwa tysiące „uratowanych” cegieł oznaczają zmniejszenie emisji CO2 o jedną tonę. Gdy firmy Realdania Byg i 3XN Architects wykorzystały 300 000 starych cegieł przy budowie hotelu Castle of Hindsgavl, w rezultacie do środowiska trafiło o 150 ton dwutlenku węgla mniej.

 

8. Starą wełnę izolacyjną, fajans i sanitariaty można przerobić na nową wełnę izolacyjną.


W Danii ponad 30% odpadów powstaje w branży budowlanej, dlatego coraz więcej uwagi poświęca się metodom upcyklingu materiałów budowlanych, czyli takiego ich przetworzenia, w wyniku którego z materiałów niskiej jakości powstają materiały o jakości wyższej. Dawniej izolacyjna wełna mineralna trafiała na wysypiska śmieci, a pokruszony fajans, pochodzący głównie z wyrobów sanitarnych, był dodawany do kruszywa drogowego.

 

Dziś duńskie firmy wprowadzają nowe ekologiczne rozwiązania. Odpady budowlane trafiają do RGS90 - firmy specjalizującej się w ich przetwarzaniu, sortowaniu i recyklingu. Wszystkie zbędne materiały zostają oddzielone. Wełnę mineralną ROCKWOOL i panele akustyczne ROCKFON oczyszcza się z elementów niepoddających się recyklingowi i granuluje. Fajans i fajansowe wyroby sanitarne kruszy się i wysyła do zakładów produkujących wełnę mineralną ROCKWOOL, gdzie z tych wszystkich odpadów robi się nowe maty izolacyjne, które w przyszłości również będzie można poddać recyklingowi.

 

9. Energooszczędne pompy Grundfos

 

Pompy to urządzenia obecne w różnych zakładach przemysłowych. Są niezbędne w mleczarniach, browarach, rzeźniach, zakładach tekstylnych i chemicznych, elektrowniach i na statkach. Jednak ponad dwie trzecie działających obecnie pomp jest nieefektywnych – ich zużycie energii jest za wysokie, czasem aż o 60%. Poza tym są zwykle za duże i często pracują bez przerwy na maksymalnej prędkości. Zastąpienie nieefektywnych pomp daje znaczące oszczędności, ogranicza marnotrawienie energii i minimalizuje ślad środowiskowy. W zakładach japońskiej firmy Yokohama Rubber Grundfos wymienił główną pompę dostarczającą wodę do instalacji chłodzącej linię produkcyjną. Koszty zużycia energii spadły o ponad 50%, zmalała również emisja CO2. Również w rozsianych po świecie zakładach Grundfosa wymieniono wszystkie nieefektywne pompy na nowe urządzenia, dzięki czemu udało się ograniczyć roczne zużycie energii o 8 000 000 kWh.

 

10. Optymizacja produktów ubocznych

 

Danish Crown, jeden z największych na świecie producentów wieprzowiny, to spółdzielnia duńskich hodowców, którzy są jednocześnie jej właścicielami i dostawcami. W całym łańcuchu wartości funkcjonującym między gospodarstwem hodowlanym a rzeźnią pojawiają się liczne okazje do optymalizacji produktów ubocznych i odpadów. Menedżerowie z Danish Crown wyznają zasadę, w myśl której łańcuch wartości jest tak silny, jak silne jest jego najsłabsze ogniwo, dlatego firma jest dziś jednym z najbardziej efektywnych producentów mięsa na świecie. Było to możliwe dzięki temu, że skupiła się nie tylko na produkcji wieprzowiny, lecz zajęła się także recyklingiem i wywarzaniem innych produktów, takich jak energia odnawialna, paliwa, żywność i substancje wykorzystywane w przemyśle farmaceutycznym. Efektywność gospodarowania zasobami jest jednym z kluczowych czynników jej sukcesu.

 

Firma inwestuje w ogniwa łańcucha wartości, czyli w chów trzody, modernizację chlewni, optymalizację procesu żywienia, poprawę efektywności wykorzystania energii i wody, a także w logistykę oraz utylizację odpadów. Wszystkie te działania są ze sobą wzajemnie powiązane, co sprawia, że łańcuch wartości staje się również łańcuchem przepływu wiedzy. Dzięki tej filozofii Danish Crown produkuje więcej za mniej, tworząc dodatkową wartość dla klientów, dostawców i właścicieli oraz dla całego społeczeństwa, klimatu i środowiska naturalnego.

 

Najlepsze miejsca na wielkanocne wyjazdy

Budapest Vajdahunyad-BurgNajlepsze miejsca na wielkanocne wyjazdy

Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnej formy spędzania świąt Wielkiej Nocy, decydując się spędzić je poza domem – to dobry czas, aby pobyć z najbliższymi w miłej scenerii.

Więcej >>

Najlepsze miejsca na wiosenne wycieczki

toskaniaWiosna to doskonała pora, aby spędzić urlop za granicą. Przemęczeni pracą i niekończącą się zimą marzymy o nastaniu słonecznej wiosny. Warto więc wyjść jej naprzeciw.

Więcej >>

Najlepsze miejsca na ferie zimowe

Salzburg2

Ferie zimowe już tuż, tuż… Ich dobre zaplanowanie to gwarancja udanego i niezapomnianego wypoczynku. Biura podróży oferują wiele atrakcyjnych miejsc, bardzo często po okazyjnej cenie. Czytaj więcej >

Najlepsze miejsca na imprezy karnawałowe

nicea

Karnawał zbliża się wielkimi krokami, a więc miłośnicy gorących rytmów i zabawy do białego rana powinni już zacząć planować swoje karnawałowe szaleństwa Myśląc o najlepszym miejscu na karnawałową zabawę, punktem pierwszym będzie – oczywiście – Rio de Janerio w Brazylii. Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Meksyk i trzeci ocean

MAGDALENA LASOCKA

<< Jeśli lubicie przygody i nowe doznania, na pewno nie będziecie zawiedzeni podróżą do Meksyku. Zwłaszcza jeżeli tak jak ja kochacie wodę i sporty wodne. W tym kraju czas płynie wolniej, zmysły odbierają więcej, słońce świeci jaśniej, a ludzie uśmiechają się radośniej. Jedyne ryzyko jest takie, że zakochacie się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia i zapragniecie pozostać w nim na zawsze. >>

Więcej…

Irański skarbiec Bliskiego Wschodu

 

Isfahan_2.jpg

Plac Naghsz-e dżahan w Isfahanie

© PARS TOURIST AGENCY

 

Karolina Rakowiecka-Asgari

 

Iran to prawdziwy raj dla turystów. Obfituje w rozmaite atrakcje – od śnieżnych stoków narciarskich po gorące wybrzeże Zatoki Perskiej, od niezwykle suchych terenów w centrum po obszary wilgotnego klimatu nadkaspijskiego, od najnowocześniejszej architektury po subtelne meczety i zagubione w piaskach pustyni wioski z domami z gliny mieszanej ze słomą oraz bezcenne zabytki starożytności. Wszystkie te miejsca pozostają niemal dziewicze, ponieważ zagranicznych przybyszów wciąż przyjeżdża w te strony na tyle niewielu, że budzą autentyczną sympatię i zaciekawienie Irańczyków. Dlatego można tutaj nadal zaznać najprawdziwszej słynnej perskiej gościnności. Pod przyjętą w językach państw zachodnich dopiero w 1935 r. rodzimą nazwą Iran, od zawsze stosowaną przez mieszkańców kraju, kryje się przecież właśnie Persja, odgrywająca tak ważną rolę w dziejach świata od starożytności.

Choć Persowie stanowią dziś zaledwie ponad 50 proc. ludności państwa, od stuleci, a właściwie tysiącleci, to właśnie ich kultura dominuje nie tylko w irańskich granicach, ale i całym regionie. Trzeba pamiętać, że odkąd w VI w. p.n.e. powstało pod wodzą Cyrusa II Wielkiego pierwsze perskie imperium Achemenidów rozciągające się w okresie swojej świetności od Indii po Egipt, zwyczaje i tradycje niesione przez język perski – pełniący funkcję lingua franca na licznych terytoriach świata starożytnego, a potem w kalifacie – rozprzestrzeniły się na ogromnym obszarze (mawiano, że i w muzułmańskim raju perski ma być używany na równi z arabskim). Nigdy nie była to jednak kultura zamknięta. Przeciwnie, tym, co pozwoliło jej przez tysiące lat zachować tożsamość, okazała się zdolność asymilowania wpływów, w tym tych najstarszych asyro-babilońskich, stepowych, greckich, a z czasem arabskich (od najazdu w VII w.), tureckich i mongolskich. Każdy kolejny najeźdźca bądź nowy sąsiad szybko uczył się tutejszych wzorców. Nawet Mongołowie, którzy w XIII w. dosłownie obrócili w niwecz wschodnie centra kulturowe ówczesnej Persji, już w pierwszych pokoleniach jako nowi władcy kraju przejmowali nie tylko religię, ale i zamiłowanie do sztuki i język. W ten sposób literatura perska, jedna z najznamienitszych na świecie, przesiąknięta starymi, przedislamskimi motywami i mitami, znajdowała mecenasów wśród kolejnych obcych rządzących.


Do dziś dzieła literackie stanowią ważny element zbiorowej tożsamości Irańczyków i ich dumę narodową. Taksówkarze, przekupnie czy hotelarze z wypiekami na twarzy wyrecytują nam całe długie fragmenty poezji klasycznej lub też eposu Księga królewska (Szahname), pochodzącego już z okresu islamskiego (przełom X i XI w.), ale opiewającego świetność legendarnych i historycznych władców sprzed najazdu arabskiego. Mieszkańcy Iranu powszechnie sądzą, że XIII-wieczny mistyk i poeta Rumi (1207–1273), współczesny mu Sadi z Szirazu (1213 lub 1219–1291) bądź późniejszy o wiek Hafiz (Hafez, ok. 1315–ok. 1390) lepiej wyrażali ich bolączki niż obecni twórcy. To zresztą kolejna tutejsza osobliwość – choć język nowoperski (farsi) rozwija się od IX stulecia, jego wczesne formy są znacznie łatwiej zrozumiałe dla dzisiejszych irańskich czytelników niż utwory Mikołaja Reja czy Jana Kochanowskiego dla Polaków.

Współcześni Persowie

Shiraz_Botanical_Garden.jpg

Botaniczny Ogród Eram należący do Uniwersytetu w Szirazie

©WIKIMEDIA COMMONS/NICK TAYLOR



Perski jest nadal jedynym urzędowym językiem Iranu, mimo iż jako pierwszym posługuje się nim zaledwie ponad trzy razy więcej ludzi niż azerskim (azerbejdżańskim). Tego drugiego, należącego do języków tureckich, większość obywateli kraju używa na co dzień, podczas gdy ten oficjalny, którego jeszcze niedawno (przed rozpowszechnieniem telewizji) wiejskie dzieci uczyły się dopiero w szkole, funkcjonuje w pozostałych sferach. Podobnie rzecz ma się z mniejszościami, takimi jak Kurdowie, Arabowie czy Beludżowie. Wynika to po trosze z przywiązania do potężnej tradycji narodowej, ale także z polityki państwowej – Islamska Republika Iranu przyznaje teoretycznie nieograniczone prawa grupom etnicznym, mimo to w praktyce oczekuje od nich asymilacji z obawy przed tendencjami separatystycznymi. Różnorodność kulturową widać jednak wyraźnie na irańskiej prowincji (w Teheranie nazywa się nią – jak w Paryżu – całą resztę kraju). Poza dużymi ośrodkami jest zdecydowanie barwniej: kobiece stroje mienią się kolorami koczowniczych spódnic, turkmeńskich chustek i kwiecistych czadorów modlitewnych, które w miastach nosi się jedynie koło domu. Mniej tu czerni nadal dominującej w przestrzeniach publicznych metropolii. Bardziej natomiast będą się rzucać w oczy turystki w opadającej chustce i swobodniejszym stroju, które w stolicy zginęłyby w tłumie teheranek.


Skarby Isfahanu

12810px-Isfahan_Royal_Mosque_general.jpg

Isfahański Meczet Imama (Meczet Szacha) wzniesiony w XVII w

©WIKIMEDIA COMMONS/PATRICK RINGGENBERG



Przedstawicielami mniejszości są w rozumieniu prawa irańskiego przede wszystkim wyznawcy innych religii niż islam szyicki. Ormianie, żydzi, lokalni chrześcijanie i zaratusztrianie (zoroastryjczycy) mogą liczyć na szczególne przywileje, takie jak reprezentacja parlamentarna. Obecnie ok. 99,5 proc. Irańczyków jest muzułmanami, z czego mniej więcej 89 proc. to szyici. Ten odłam islamu dopiero w XVI w. stał się elementem tożsamości forsowanym przez dynastię Safawidów jako przeciwwaga dla sunnickiego imperium osmańskiego. Okres rządów tych władców (1501–1722) to czas odrodzenia narodowego, po którym zostało wiele imponujących zabytków, wśród nich miasto ogrodów i pałaców – Isfahan. Z uwagi na spójność koncepcji architektonicznej bywa ono porównywane z Krakowem. Jego centrum stanowi dawny plac do wywodzącej się prawdopodobnie z Iranu gry w polo, czyli Naghsz-e dżahan (Obraz Świata). Dziś jak na krakowskim Rynku Głównym stoją tutaj dorożki czekające na tłumy turystów. Tuż obok znajduje się bazar, jeden z najbogatszych i najczarowniejszych w kraju, na którym można nie tylko zaopatrzyć się w isfahańskie i koczownicze dywany sławne na cały świat, ale także przyjrzeć się pracy rzemieślników wytwarzających lampy, naczynia czy stemplowane ręcznie bawełniane tkaniny, tzw. kalamkary. W jego zaułkach natkniemy się na tradycyjne herbaciarnie (czajchany), gdzie poza pyszną perską herbatą zamówimy fajkę wodną (ghaljan) i dizi – typową irańską potrawę spożywaną według ustalonego rytuału (osobno zjada się sos z chlebem, oddzielnie mięso i warzywa ubite na miazgę).

Po powrocie z bazaru na Naghsz-e dżahan staniemy naprzeciw największego meczetu w Iranie zwanego niegdyś Meczetem Szacha, a dziś – jak wiele innych placów, dróg i świątyń – noszącego miano Meczetu Imama (przy czym po 36 latach, jakie minęły od rewolucji 1979 r., miejscowi nadal często używają dawnych nazw, całkowicie ignorując te nowsze). Imponuje on nie tylko swoimi rozmiarami i subtelnością wzorów, ale i niespotykanymi efektami akustycznymi ułatwiającymi pracę kaznodziejów. W miejscu, gdzie najlepiej niesie się głos, znajdziemy zawsze grupkę entuzjastów badających zjawisko echa. Na prawo od ogromnego gmachu ujrzymy kolejną nietypową budowlę sakralną – Meczet Szejcha Lotfallaha. Charakteryzująca się niesłychaną grą światła i cienia, stosunkowo niewielka świątynia wyróżnia się brakiem minaretów, niepotrzebnych z uwagi na to, że należała do prywatnego haremu szacha Abbasa I Wielkiego (1571–1629). Po przeciwległej stronie placu wznosi się pałac Ali Kapu (Ali Ghapu) o koronkowych drewnianych sufitach stanowiących niepowtarzalne głośniki podczas odbywających się w nim koncertów. W wielu isfahańskich obiektach, takich jak pałac Czehel Sotun (Czterdzieści Kolumn), odkryjemy przykłady malarstwa figuratywnego w muzułmańskim Iranie, będącym przecież ojczyzną miniatur. Islam irański na ogół słabiej ulegał wpływom ortodoksyjnym i chętnie asymilował tradycje lokalne. Bogate w malunki są także kościoły dzielnicy ormiańskiej – słynnej Dżolfy, którą szach Abbas I Wielki założył, aby wykorzystać obrotność Ormian dla budowania potęgi gospodarczej miasta. Przez środek Isfahanu przepływa rzeka Zajanderud, należąca do najpiękniejszych w kraju. W jednym z malowniczych mostów – Chadżu czy Sijose – możemy napić się herbaty po długim zwiedzaniu.

Od stolicy do Szirazu



Do Isfahanu dojedziemy z Teheranu w ok. 7 godz. wygodnym autokarem. Turyści na ogół chętnie porzucają stolicę, która – choć pięknie położona u podnóża masywu górskiego Elburs, pełna muzeów i parków – jest tłoczna i zanieczyszczona, jak na 8,5-milionowe miasto (a właściwie znacznie większe, bo zlało się w jeden organizm z licznymi satelitami) przystało. Po obejrzeniu klejnotów koronnych i odbyciu górskiej wycieczki (pieszo lub kolejką) większość nowo przybyłych ma dość zgiełku, korków (i tak zmniejszonych przez kilka linii metra) i kierowców mnóstwa samochodów nie zważających za bardzo na przepisy. Warto wiedzieć, że jeśli w trakcie powrotu z wędrówki po górach zostaniemy poczęstowani daktylami lub domowej roboty chałwą, powinniśmy przyjąć poczęstunek. To nazri, czyli jedzenie rozdawane za spełnienie modlitwy, w intencji zmarłego czy jakiejś ważnej sprawy. Najczęściej spotkamy się z nim w miesiącach ramadan i moharram (upamiętniającym żałobę po imamie szyickim Husajnie ibn Alim, wnuku proroka Mahometa, który zginął w 680 r. w bitwie pod Karbalą). W drugim z nich odbywają się spektakularne procesje żałobne i przedstawienia tradycyjnego teatru pasyjnego ta’zije. Poza tym przygotowuje się także wtedy większe nazri, często w postaci całych posiłków wręczanych przechodniom. Oba miesiące są ruchome, ponieważ liczy się je według kalendarza księżycowego. Dlatego dobrze wcześniej sprawdzić, kiedy w danym roku wypadają.

Jedna z najpopularniejszych dróg z Teheranu prowadzi właśnie do Isfahanu, a dalej na południe do Szirazu, kolejnej dawnej stolicy Persji, miejsca życia i pochówku wybitnych poetów: Sadiego i Hafiza (Hafeza). Do grobu tego ostatniego Irańczycy dosłownie pielgrzymują. Miasto powita nas również słynną Bramą Koranu, mauzoleum braci szyickiego imama Alego Rezy – Szach Czeragh, XVIII-wiecznym Bazarem Wakil i palmami daktylowymi (perskie daktyle należą do najlepszych na świecie, podobnie jak tutejsze pistacje i kawior). Dojedziemy stąd do Persepolis, stolicy ceremonialnej Achemenidów, spalonej w 330 r. p.n.e. podczas najazdu Aleksandra Wielkiego na Persję, ale nawet w postaci ruin imponującej rozmachem zamierzeń architektonicznych i płaskorzeźbami ukazującymi wielonarodową procesję lenników niosących dary swojemu achemenidzkiemu suwerenowi, szachinszachowi – królowi królów. W samym Perspepolis i nieopodal niego znajdują się skalne mogiły perskich monarchów. W pobliskim starożytnym mieście Pasargady stoi samotny grobowiec Cyrusa II Wielkiego, założyciela dynastii, o którym z takim uznaniem pisze autor biblijny.

Nomadzi i zaratusztrianie

Iran_-_Yazd.jpg

Kompleks Amir Czakmagh z meczetem i dwoma minaretami w Jaździe

©WIKIMEDIA COMMONS/ALIREZA JAVAHERI



Z Szirazu (albo z Isfahanu) można wybrać się z wizytą do koczowników (szacuje się, że ok. 1,5 proc. ludności Iranu nadal, przynajmniej okresowo, żyje w obozowiskach) nad Zatokę Perską, gdzie temperatura nie spada właściwie poniżej 20°C. Warto również wyruszyć na północny wschód do Jazdu, aby podziwiać zachowane w niezmienionym kształcie gliniane stare miasto pełne urokliwych zaułków i wąziutkich uliczek, a także poznać nieco zaratusztrian, których jest tu – obok Teheranu – najwięcej. Zaratusztrianizm to jedna z najstarszych wciąż żywych religii światowych o korzeniach sięgających II tysiąclecia p.n.e. Odegrał on niebagatelną rolę w rozwoju wielkich monoteistycznych systemów religijnych, przede wszystkim poprzez wpływ na judaizm, w którym zaczepił motywy sądu ostatecznego, raju, piekła i zmartwychwstania. Według niektórych danych dziś na świecie żyje nawet 125 tys. zaratusztrian, w tym mniej więcej 20 tys. w Iranie.

W samym Jaździe znajduje się zaratusztriańska świątynia ognia oraz wieże milczenia, służące niegdyś do wystawiania zwłok uważanych za siedzibę demonów. Pochowane w ziemi ciała zanieczyściłyby jeden ze świętych żywiołów. Dopiero oczyszczone przez ptaki kości mogły zostać pogrzebane pośrodku wieży. Dziś nie praktykuje się już takich pochówków, a zmarłych grzebie się na współczesnym cmentarzu z betonowymi grobami. Ołtarz ognia, wyjątkowo stary i szanowany, zobaczymy też w pobliskim Czak Czak, celu pielgrzymek zaratusztrian. Bije w nim święte źródło, które miało powstać w miejscu, gdzie litościwa skała rozstąpiła się przed perską księżniczką uciekającą przed arabskimi najeźdźcami. Niechęć do Arabów, którzy mimo swojej przewodniej roli w islamie uchodzą wśród Persów za pośledniejszy kulturowo naród, pozostaje w Iranie żywa po dziś dzień. Sami Irańczycy wywodzą się z ludów indoeuropejskich (nie semickich jak arabscy mieszkańcy Afryki i Półwyspu Arabskiego), co uważają za powód do dumy.

Z Jazdu można udać się na północny zachód do Kaszanu – miasta pałaców, z którego polscy królowie sprowadzali dywany – i dalej do Teheranu, żeby zdążyć na samolot powrotny do Europy. Osoby dysponujące większą ilością czasu mają szansę odnaleźć w tym kraju takie czarowne miejscowości jak Abjane koło Kaszanu czy Masule niemal nad Morzem Kaspijskim, a także ormiańskie klasztory, wiele bezcennych zabytków starożytnych bądź islamskich oraz centra pielgrzymkowe, m.in. Kom (Ghom) i Meszhed. Niezapomnianych wrażeń dostarcza podziwianie monumentalnej przyrody: dwóch wysokich łańcuchów górskich Elburs i Zagros, piaszczystych i słonych pustyń oraz całkiem odmiennych wybrzeży Zatoki Perskiej i Morza Kaspijskiego. Jednak nawet krótka wycieczka w te strony pozwala poznać choć w pewnym stopniu tę fascynującą krainę, w której czas płynie inaczej. O samym Isfahanie Irańczycy mówią nesf-e dżahan, co znaczy „połowa świata”. Jak wielki i wspaniały musi być zatem cały Iran…

Pomocne wskazówki

Na koniec warto wspomnieć o kilku uwagach praktycznych. Po tym kraju podróżuje się dobrze nie tylko dzięki życzliwości jego mieszkańców. Między największymi jego miastami wytyczono wygodne drogi, działa w nim rozwinięta sieć połączeń lotniczych i autobusowych, w wiele miejsc można dojechać pociągiem (najlepiej kupić bilet wcześniej i pomyśleć o kuszetce, gdyż Iran jest parokrotnie większy od Polski i podróż drogą lądową pomiędzy poszczególnymi ośrodkami trwa na ogół kilka, czasem nawet kilkanaście godzin). Wielbiciele luksusu znajdą tutaj eleganckie hotele, a osoby z mniejszym budżetem – tanie hostele. Poza tym meczety i pokoje modlitw są otwarte dla zmęczonych podróżnych czekających na pociąg czy autobus. Nikomu nie będzie przeszkadzać, jeśli się w nich prześpimy.

Przed wyjazdem należy zaszczepić się na żółtaczkę. Kobiety, także przyjezdne, obowiązuje hidżab (dosłownie zasłona), co w praktyce oznacza konieczność noszenia chustki lub szala, choćby niedbale narzuconych na włosy, oraz stroju zasłaniającego ręce i nogi, np. spodni i koszuli. Lepiej nie planować też podróży na najgorętszą część roku, zwłaszcza sierpień przynosi trudne do opisania upały. Na południu Iranu, gdzie w lutym temperatura nie spada poniżej 20°C, w lecie termometry wskazują nierzadko 50°C. Ludzie starają się wtedy nie wychodzić z klimatyzowanych pomieszczeń. Również na północy kraju, w Teheranie, a zwłaszcza pasie nadkaspijskim, w którym wilgotność powietrza dochodzi do 90 proc., gorące miesiące są nie do wytrzymania. Znakomitym czasem na wyprawę w te strony jest okres wiosenny. W marcu przyroda wybucha feerią barw, a temperatury wciąż pozostają całkiem znośne. Okolice Nouruzu – perskiego nowego roku obchodzonego w pierwszym dniu wiosny – to niestety pora wzmożonego ruchu turystycznego i jeśli ktoś planuje nocować w hotelach, powinien raczej zdecydować się na wyjazd na przełomie lutego i marca bądź wstrzymać się z nim do kwietnia. Jak we wszystkich krajach muzułmańskich, nawet w mało ortodoksyjnym Iranie lepiej unikać ramadanu, kiedy trudniej niż zwykle o świeże jedzenie. Turyści mogą się jednak stołować w wielu miejscach i nie narażą się też na żadne nieprzyjemności, pijąc czy posilając się na jakiejś bocznej ulicy. Podróżnych islam zwalnia z obowiązku poszczenia.

Irańczycy są bardzo gościnni, ale i kurtuazyjni. Zanim kilkakrotnie nie powtórzą zaproszenia nastawmy się raczej, że mamy do czynienia z ta’arofem – formą czysto grzecznościową, za którą nie stoi rzeczywista propozycja. W przeciwnym wypadku możemy sprawić gospodarzowi kłopot. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kursu taksówką. Nawet jeśli kierowca uparcie uchyla się od przyjęcia zapłaty, należy ją uiścić. Na koniec jeszcze jedna wskazówka: lepiej uważać na motocykle na chodnikach. Jeśli ich nie liczyć, Iran jest wyjątkowo bezpiecznym krajem – nawet kradzieże przydarzają się tu rzadziej niż gdzie indziej. Dlatego zdecydowanie warto odwiedzić tę niesamowitą starożytną krainę na Bliskim Wschodzie.

Nieodparty urok Wysp Toskańskich

BEATA GARNCARSKA

 

<< Toskania to jedna z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych części Włoch. Jednak większość turystów skupia się w niej na zwiedzaniu takich miast jak Florencja, Piza czy Siena lub regionu Chianti, który słynie z winnic, a zapomina o innych jej magicznych zakątkach. Należy do nich m.in. Arcipelago Toscano (po polsku Wyspy Toskańskie), wchodzący w skład przepięknego Parco Nazionale Arcipelago Toscano (Parku Narodowego Wysp Toskańskich). >>

Więcej…