Thomas Cook, jeden z największych koncernów turystycznych na świecie, do którego w Polsce należy Neckermann Podróże, przedstawia swoją najnowszą markę hoteli - Cook’s Club. W ramach strategii, której kluczowym elementem jest rozwój własnych marek hotelowych, grupa chce pozyskać nową, rosnącą grupę klientów. Koncept skierowany jest do nowej generacji podróżników, którzy przywiązując wagę do budżetu, chcą spędzać wakacje w hotelach o świetnym designie i oferujących wyśmienite jedzenie. Cook’s Club to także stylowe i proste pokoje, niezobowiązująca atmosfera i doskonała muzyka w tle serwowana od wschodu do zachodu słońca przez profesjonalnych DJ-ów.

 

Pierwszy hotel nowej marki - Cook's Club Crete zostanie otwarty w czerwcu tego roku na Krecie. Znajduje się w popularnym kurorcie Hersonissos i jest całkowicie wyremontowanym obiektem z 148 pokojami. Nawiązując do udanego konceptu Casa Cook i tworząc nową markę hotelową, grupa Thomas Cook chce kontynuować transformację klasycznych wakacji zorganizowanych a tym samym zwiększać swoją atrakcyjność poprzez oferowanie spersonalizowanego produktu. Do następnego lata touroperator planuje uruchomić pod marką Cook’s Club 10-15 hoteli działających głównie na zasadzie franczyzy.

 

Remo Masala, dyrektor kreatywny Hotels & Resorts, który opracował nową koncepcję powiedział: „Koncentrując się w Casa Cook na designie zachwialiśmy rynkiem hoteli „plażowych”. Cook’s Club także oferuje połączenie dobrego designu, wyśmienitego jedzenia i napojów, ale w zredukowanej wersji z koncentracją na elementach istotnych dla współczesnych podróżników. To daje Thomas Cook szansę bycia pionierem w przeniesieniu miejskiego stylu życia na plażę”.

 

Centrum hotelu na Krecie stanowią dwa baseny otoczone przestrzenią do spożywania posiłków, kantyną i barem - Captain Cook. Kantyna oferuje street food z urozmaiconymi potrawami - od zdrowych, wegańskich przekąsek do lokalnych klasycznych dań, łącznie z moussaką i gyrosem. Śniadania będą serwowane przez całe przedpołudnie, a kolacje do późnych godzin nocnych. Captain Cook będzie również w ciągu dnia sprzedawać przekąski przy basenie oraz różne koktajle przygotowywane z alkoholi premium i najświeższych składników włączając zioła z własnego ogródka.

 

Dobrze zaprojektowane pokoje oraz apartamenty z małą kuchnią umożliwiają zakwaterowanie osobom podróżujących w pojedynkę oraz grupom do sześciu osób. Życie będzie skupiało się wokół głównego basenu, który od rana do nocy będzie miejscem integracji i relaksu. Nieodłącznym elementem wypoczynku w ciągu dnia i wieczorem będzie znakomita muzyka.

 

Ingo Burmester, dyrektor generalny Hotels & Resorts, powiedział: „Cook’s Club będzie nową siłą napędową grupy, ponieważ otwieramy te hotele na naszych kluczowych rynkach. Koncentrujemy się na tworzeniu dużych obiektów, standardowo z około 300 pokojami, które oferują atrakcyjne wakacje dla nowoczesnych podróżników. Rozwój własnych marek hotelowych jest kluczowym elementem naszej strategii. Klienci, którzy się w nich zatrzymują są bardziej zadowoleni ze swoich wakacji niż korzystając z szerszego portfolio hoteli, dlatego istnieje większe prawdopodobieństwo, że ponownie u nas zarezerwują swój pobyt. Wychodząc naprzeciw zmieniającym się potrzebom turystów, rozszerzamy nasze portfolio własnych marek otwierając się na nowych klientów, którzy będą do nas wracać co roku”.

 

Cook’s Club to część strategii firmy Thomas Cook mająca na celu zwiększenie jakości portfolio hoteli własnych marek, które obecnie tworzy osiem brandów m.in. sieć komfortowych hoteli SENTIDO dla wymagających klientów, ośrodki premium dla rodzin Sunwing czy obiekty tylko dla dorosłych Sunprime. Ostatnie innowacyjne nowości wprowadzone w tym sezonie przez firmę Thomas Cook, które doskonale wpisują się w trend personalizacji oferty to możliwość rezerwacji jeszcze przed wyjazdem konkretnego pokoju „Wybierz swój pokój” i leżaka „Wybierz swój ulubiony leżak”.

 

 

Cook’s Club Crete zostanie otwarty w dniu 1 czerwca i będzie dostępny dla polskich klientów.

Tygodniowe wakacje w Cook’s Club z przelotem z Polski to koszt w Neckermann Podróże od 2490 zł/os. z dwoma posiłkami.Więcej informacji o marce i hotelu:

https://www.neckermann.pl/lp/hotele/cooks_club/

Trzy nagrody w tegorocznym rankingu „Travellers’ Choice Award”

 

 

KLM znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych linii lotniczych w Europie według opinii czytelników popularnego serwisu turystycznego TripAdvisor. W tegorocznym plebiscycie „Travelers’ Choice Award” podróżni docenili KLM również w kategoriach Klasa Biznes oraz Klasa Ekonomiczna w Europie.

 

Nagrody przyznawane co roku przez TripAdvisor są jedynymi w branży turystycznej, które opierają się na tak dużej liczbie głosów. Miliony recenzji i opinii podróżnych potwierdzają wysoką jakość, najlepszą obsługę i zadowolenie klienta. Poza liniami, ocenie podróżnych poddawane są także obiekty hotelowe, kierunki, produkty turystyczne a nawet marki działające w branży turystycznej. KLM znalazł się w pierwszej dziesiątce w trzech kategoriach: „Duże Linie Lotnicze w Europie”, „Klasa Biznes” oraz „Klasa Ekonomiczna w Europie”.

 

„Jesteśmy podekscytowani faktem, że możemy nagrodzić ulubione linie lotnicze wybrane przez społeczność serwisu TripAdvisor i wyróżnić przewoźników, którzy zapewniają najlepsze na świecie doświadczenia w podróży. Cieszymy się, że wśród zwycięzców jest KLM. Wysoko konkurencyjna branża lotnicza nieustannie wprowadza nowe taryfy, nowe produkty na pokładzie i poszerza wachlarz ofert i usług dla pasażerów. Konsumenci doceniają tych przewoźników, którzy zapewniają najwyższą jakość. Nagrody w naszym konkursie „Travelers’ Choice” trafiają do linii, które wykraczają poza oczekiwania pasażerów, wyróżniają się i dzięki temu otrzymują najlepsze oceny od podróżnych.” – powiedział Bryan Saltzburg, Starszy Wiceprezes i Dyrektor Generalny ds. Lotów w TripAdvisor.

 

O serwisie TripAdvisor

TripAdvisor to największa na świecie witryna turystyczna, która umożliwia podróżującym wymianę doświadczeń i pomoc w organizacji każdej podróży. Ponad 600 milionów recenzji i opinii użytkowników oraz największy na świecie wybór ofert na całym świecie, który obejmuje około 7,5 miliona obiektów noclegowych, linii lotniczych, atrakcji i restauracji. Serwis TripAdvisor pozwala podróżnym skorzystać z doświadczenia innych i „mądrości tłumu”. Dzięki temu pomaga im podjąć decyzję, gdzie się zatrzymać, jak latać, co robić i gdzie jeść. W TripAdvisor znajdziemy też porównanie cen obiektów hotelowych pochodzących z ponad 200 serwisów internetowych. Lokalne oddziały TripAdvisor działają na 49 rynkach i skupiają największą na świecie społeczność podróżniczą liczącą 455 milionów użytkowników, którzy korzystają z serwisu każdego miesiąca.

 

Poza tradycyjnymi formami wypoczynku wielu z nas podczas podróży towarzyszą zakupy. Krótkie weekendowe wyjazdy są idealną okazją, aby odwiedzić zagraniczne sklepy i przede wszystkim przywieźć pamiątkę np. w postaci nowego T-shirtu. Gdzie w UE zrobimy zakupy w niedziele sprawdziło Europejskie Centrum Konsumenckie.

ECK Polska przeprowadziło badanie wśród sieci Europejskich Centrów Konsumenckich obejmujących kraje UE, Norwegię i Islandię zadając pytanie: Czy w Twoim kraju istnieje ustawowy zakaz handlu w niedzielę (oprócz świąt państwowych i kościelnych)?

 

Wyniki:

  • W żadnym z państw nie obowiązuje całkowity zakaz handlu w niedzielę!
  • 19 państw wskazało, że nie ma ograniczenia handlu w niedzielę (63 %)
  • W 11 krajach obowiązuje częściowy zakaz handlu (37%)


Brak zakazu:

Belgia: nie ma zakazu handlu w niedziele, istnieje natomiast obowiązek zamknięcia sklepu przez jeden dzień w tygodniu.

Portugalia: nie ma zakazu, gminy mogą jednak regulować godziny otwarcia sklepów i ograniczać je do określonych godzin w określonych dzielnicach. Większość gmin umożliwia jednak otwieranie sklepów w niedziele.

Słowenia: nie ma obowiązku zamykania sklepów, jednak w prawie pracy jest zastrzeżenie, że dany pracownik może pracować maksymalnie dwie niedziele w miesiącu (nie więcej niż 15 niedziel/rok)

 

Częściowy zakaz:

Tylko w wybrane niedziele/ godziny:

Dania: sklepy mogą być otwarte od 10:00 do 17:00 w pierwszą niedzielę każdego miesiąca i każdą niedzielę grudnia (do 24 grudnia). Dodatkowo sklepy mogą być otwarte przez sześć dodatkowych niedziel w roku od 10:00 do 17:00 (dwie z nich muszą wypadać w terminie od 1 lipca do 1 września).

Francja: rada gminy ustala dwanaście niedziel w roku, w które sklepy mogą być otwarte. Lista musi zostać ustalona do 31 grudnia poprzedniego roku, data może zostać zmieniona na dwa miesiące przed pierwszym otwarciem.

Grecja: sklepy mogą być otwarte: w pierwszą niedzielę zimowych wyprzedaży, pierwszą niedzielę letnich wyprzedaży, pierwszą niedzielę maja, pierwszą niedzielę listopada. Jeżeli w którąś z wymienionych niedziel przypada święto państwowe wówczas sklep może być otwarty w Niedzielę Palmową lub jedną z dwóch niedziel przed świętami Bożego Narodzenia lub w ostatnią niedzielę roku.

Hiszpania: zakaz nie dotyczy określonych niedziel. Sklepy mają być jednak zamknięte minimalnie przez 10 do 16 niedziel rocznie (ustalają to dane gminy tzw. wspólnoty autonomiczne).

Malta: wszystkie sklepy mogą być otwarte między 1 listopada, a 7 stycznia w godzinach 4:00-22:00; natomiast od 8 stycznia do 31 października sklepy mogą być otwarte w godz. 7:00-17:00 pod warunkiem, że zgłoszą inny dzień, w którym sklep będzie nieczynny.

Wielka Brytania: duże sklepy (powyżej 280 m2) mogą być otwarte w godz. 10-18 na maksymalnie 6 godzin

 

Wybrane kategorie sklepów/produktów zwolnione z zakazu:

W większości krajów standardowo otwarte są: apteki (przynajmniej dyżurne) oraz sklepy na stacjach benzynowych, dworcach kolejowych, lotniskach.

Austria: kwiaty, świece, dobra religijne, pocztówki, artykuły sportowe podczas letnich i zimowych sezonów turystycznych, żywność oraz kwiaty podczas uroczystości kościelnych;

Francja: sklepy bez zatrudnionego personelu, piekarnie, cukiernie, wszystkie sklepy spożywcze mogą być otwarte w niedziele do godz. 13:00.

Grecja: cukiernie, kwiaciarnie.

Hiszpania: cukiernie, piekarnie, kwiaciarnie, kioski z prasą, sklepy o powierzchni mniejszej niż 300m2.

Niemcy: kwiaciarnie, ciastkarnie, sklepy znajdujące się w obszarach turystycznych.

Norwegia: sklepy spożywcze i kioski o powierzchni do 100 m2, sklepy turystyczne lub małe lokalne sklepy.

Wielka Brytania: sklepy rolnicze, które sprzedają własne produkty (w tym sprzedawcy ryb); małe sklepy o powierzchni do 280 m2.

 

Różnice w zależności od regionu:

Austria: istnieją wyjątki dotyczące miejsc pielgrzymek, regionów turystycznych np. Wiedeń: upominki i słodycze można sprzedawać bez ograniczeń; kwiaciarnie mogą być otwarte w sześć niedziel lub świąt państwowych rocznie (do godz. 17:00).

Francja: zakaz nie obejmuje stref turystycznych; w obszarach komercyjnych o powierzchni handlowej ponad 20 000 m2, ponad 2.000.000 klientów i 100 000 mieszkańców.

Grecja: władze danego regionu mogą zdecydować o otwarciu danych sklepów w regionach turystycznych.

Hiszpania: sklepy znajdujące się w miejscowościach turystycznych i przygranicznych.

Niemcy: istnieje wiele wyjątków od zakazu, są one regulowane przez dany region.

Malta: sklepy mogą być otwarte w miejscowościach turystycznych.

Małe i średnie przedsiębiorstwa w niewielkim stopniu wykorzystują cyfrowe możliwości. Tylko co czwarta firma korzysta z e-commerce, blisko 60 proc. nie używa mediów społecznościowych, a tylko 9 proc. oferuje cyfrowe usługi. To jednak będzie się stopniowo zmieniać. Z badań T-Mobile wynika, że już w 2020 roku w Europie co czwarte euro ma być wydawane online. Dlatego operator telekomunikacyjny zapowiada nową strategię na rzecz wspierania cyfryzacji małych i średnich firm i startuje z nową ofertą dla tego segmentu klientów.

– W Polsce wciąż jest duże pole do wykorzystywania cyfrowych rozwiązań, szczególnie w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw. Wielu klientów B2B korzysta z cyfrowych narzędzi, m.in. w zakresie e-commerce, chcąc zaoferować dodatkowe korzyści swoim klientom. Ale jesteśmy dopiero na początku drogi i mamy duży potencjał rozwoju. Jako T-Mobile Polska chcemy być partnerem firm, który pomaga im budować własne rozwiązania lub korzystać z naszych, również tych opartych o chmurę, żeby budować cyfrowe doświadczenia swoich klientów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjnej Newseria Biznes Andreas Maierhofer, prezes zarządu T-Mobile Polska.

Z analizy DESI – Indeksu Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego – wynika, że pod względem cyfryzacji jesteśmy w ogonie Europy, za nami w rankingu jest tylko 5 krajów. O ile e-administracja nie wygląda bardzo źle, to na tle europejskiej konkurencji słabo wypadają nasze przedsiębiorstwa. Im mniejsze, tym gorzej u nich z cyfryzacją. W Polsce działa ok. 2 mln małych firm, które stanowią 96 proc. ogółu przedsiębiorców. Badanie Banku Pekao S.A. wskazuje, że blisko 60 proc. z nich nie używa mediów społecznościowych, 75 proc. nie prowadzi sprzedaży przez internet, a zaledwie 9 proc. oferuje produkty cyfrowe.

Małe i średnie firmy potrzebują przede wszystkim najlepszej możliwej łączności. Platforma cyfrowa musi być dostępna dla klientów zawsze i wszędzie. Nie można więc już dłużej polegać wyłącznie na łączach stacjonarnych, ale trzeba zapewniać łączność drogą mobilną. T-Mobile jest niekwestionowanym liderem, jeżeli chodzi o  prędkość i przepustowość sieci mobilnej. Druga kwestia to uproszczenie procesów. Nawet najlepsze połączenie na nic się przyda, jeżeli nie zapewnimy prostych usług naszym klientom, by mogli za pomocą dwóch kliknięć zrealizować transakcję – wyjaśnia Andreas Maierhofer.

Najwięksi operatorzy zaczęli dostrzegać potrzeby małych przedsiębiorstw i dostosowywać do nich swoją ofertę. Dla T-Mobile również jest to jeden z priorytetowych kierunków. Jak podkreśla prezes spółki, w segmencie klientów indywidualnych pozycja została już wypracowana, przyszedł czas na dopracowanie oferty dla segmentu B2B.

Dużym firmom dedykujemy potencjał niedawno przejętej spółki T-Systems, a więc skrojone na miarę rozwiązania informatyczne zarówno w segmencie stacjonarnym, jak i mobilnym. Drugi element to oferta dla małych i średnich przedsiębiorstw. Chcemy być dla nich partnerem w cyfryzacji biznesu, tak by ich klienci odnieśli z tego największe możliwe korzyści – podkreśla Andreas Maierhofer.

Nowa oferta T-Mobile dla najmniejszych firm – Magenta Biznes – startuje 18 kwietnia. Z założenia ma w dużym stopniu przypominać oferty dostępne wcześniej tylko dla dużych przedsiębiorstw. Dotychczas małe podmioty musiały wybierać między różnymi propozycjami. Teraz w ramach zryczałtowanej opłaty wszystkie usługi będą dostępne w opcji no-limits. Magenta Biznes to jednak nie tylko rozwiązania telekomunikacyjne, ale również dodatkowe usługi cyfrowe, które mają pomóc firmom w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Oferta T-Mobile zmienia całkowicie zasady, które do tej pory obowiązują na rynku dla małych firm. Przede wszystkim nie ma już rozróżnienia na promocje głosowe czy na internet. Wszystkie taryfy, które proponujemy, są kompleksowe. Klient jednorazowo decyduje się na pewną wysokość opłaty za dostęp do internetu i do rozwiązań głosowych, a potem tylko podłącza poszczególne karty SIM – tyle, ile w danym momencie potrzebuje – przekonuje Marta Szwakopf, dyrektor ds. marketingu B2B w T-Mobile Polska.

Na nową ofertę składają się cztery podstawowe plany taryfowe (od 40 do 120 zł miesięcznie). W każdej przedsiębiorca otrzymuje dwie karty SIM – jedną do smartfona, która umożliwia prowadzenie rozmów, wysyłanie wiadomości SMS/MMS i korzystanie z internetu mobilnego, oraz drugą kartę internetową, którą można umieścić w tablecie lub routerze. Dodatkowo, można dokupić karty SIM dla pracowników, nawet tych sezonowych. Jeśli karta nie będzie używana, po pół roku od zakupu miesięcznie będzie kosztować tylko złotówkę. W ramach oferty można też korzystać z internetu w roamingu UE.

Kolejne istotne rozwiązanie to możliwość dokupowania sprzętów w dowolnym momencie trwania kontraktu. Te ceny są łatwe do porównania na rynku, klient deklaruje, jaką ratę miesięczną za sprzęt chce płacić – wskazuje Marta Szwakopf.

Wysokość dodatkowej raty za urządzenie wyniesie od 5 do 180 zł za sprzęt, niezależnie od abonamentu. Sprzęt można kupić przy podpisaniu umowy lub pół roku później.

Kolejnym krokiem, jakim chcemy wspierać cyfryzację polskich firm, jest wprowadzenie usług z zakresu IT, które klienci deklarują jako podstawowe i z których chcą lub muszą korzystać. To przede wszystkim pakiet Office, najczęściej potrzebny firmom. Nie tylko wprowadzamy ten pakiet w dobrej cenie, ale również dajemy wsparcie IT – konsultantów, którzy pomogą zdalnie rozwiązać ewentualne bieżące problemy – mówi Szwakopf.

W codziennym prowadzeniu biznesu pomogą też księgowość online, która umożliwi m.in. samodzielne prowadzenie księgowości oraz generowanie i przekazywanie Jednolitego Pliku Kontrolnego. Dla przedsiębiorców przydatne mogą się też okazać rozwiązania, które pomogą w promocji firmy w sieci, czy wirtualna centrala – gdy pracownik nie może odebrać, rozmowa zostaje przekierowana do kolejnego pracownika.

Blisko 50 nowych członków dołączyło od początku 2018 roku do Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. Obecnie w IGHP jest zrzeszonych ponad 300 hoteli, co daje 35 tysięcy pokoi. Izba jest aktualnie największą organizacją hotelarzy w Polsce.

 

Branża hotelarska potrzebuje skutecznego przedstawiciela i wyraźnie docenia działania IGHP. Wiele pozytywnych komentarzy słyszymy o naszej kampanii edukacyjnej skierowanej do hotelarzy na temat RODO oraz nieustającego zaangażowania Izby i specjalnie powołanego Konsorcjum w proces sądowy i wstrzymanie horrendalnych opłat za prawa autorskie. Cieszy mnie, że nasza praca jest dostrzegana przez branżę i zyskuje coraz większe jej poparcie - komentuje Ireneusz Węgłowski, prezes IGHP.

Liczba członków Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego wzrasta każdego miesiąca. Nowi członkowie to zarówno miejskie hotele sieciowe, jak i mniejsze obiekty znajdujące się w regionach typowo turystycznych.

Wśród nowych członków Izby są między innymi: Hotel Cesarskie Ogrody, Holiday Inn Dąbrowa Górnicza, Hotel Bast, Hotel Rusałka, Hotele spa Dr Irena Eris Polanica Zdrój, Ośrodek Wczasowy KŁOS, Hotel Edison, Hotel i Restauracja Willowa Lublin, Hotel Kresowiak, INX Design Hotel, City Center Rooms and Apartments, Polska Akademia Gościnności, 123gastro.pl Gastro Magic Service, Hotel Sadova, Hotel Kocierz, Piwnica Rycerska, Hampton by Hilton Lublin, Hotel Agat & Spa, Hotel Silver, Hotel Beethoven, Hotel Browar Kościerzyna, Ruben Hotel, Hotel Stacja Kutno, PTH Trybunalskie SA, Hotel Belwederski, Hotel Mikołajki, Zalesie Mazury Active Spa, Hotel Trio, Hotel Patio, DoubleTree by Hilton Hotel Łódź, Hotel Dworek Tryumf, Apartamenty Zamkowa 15 czy Hotel Wisła Premium.

Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego od 2003 roku jest rzecznikiem środowiska biznesu hotelarskiego i gastronomicznego w kontaktach z administracją państwową oraz w Unii Europejskiej. Będąc najbardziej wpływową organizacją w branży, lobbuje na rzecz jej rozwoju, chroni interes hotelarzy, wspiera wszelkie inicjatywy gospodarcze swoich członków, prowadzi programy szkoleniowe z kluczowych dla hotelarzy zagadnień (np. dotyczące RODO), opracowuje opinie branżowe w interesie Członków Izby i branży, a także promuje społeczną odpowiedzialność biznesu w branży.

IGHP dba o interesy polskich hotelarzy również na arenie międzynarodowej, będąc jedynym reprezentantem naszej branży w HOTREC (Konfederacja Narodowych Organizacji Hoteli, Restauracji, Kawiarni w krajach UE i europejskiego obszaru ekonomicznego).

Swoim członkom IGHP oferuje: dostęp do platformy zakupowej – możliwość skorzystania z korzystnych stawek m.in. za energię, gaz i ubezpieczenia, informacje oraz know how z HOTREC na wyłączność, głos w kluczowych dla branży kwestiach, unikatową wiedzę o zmieniających się przepisach, dostęp do usług certyfikowanych przez Izbę dostawców oraz programów szkoleniowych dla przyszłych pracowników branży, a także wiedzę, jak się chronić przed nieuczciwą konkurencją czy newsletter dla członków Izby.

Izba współpracuje też z wybranymi dostawcami, którzy zapewniają hotelom dostęp do licznych usług, najnowszych rozwiązań technologicznych, architektonicznych, aranżacji wnętrz, elementów wyposażenia pokoi i innych pomieszczeń hotelowych.

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Najlepsze miejsca na wielkanocne wyjazdy

Budapest Vajdahunyad-Burg

Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnej formy spędzania świąt Wielkiej Nocy, decydując się spędzić je poza domem – to dobry czas, aby pobyć z najbliższymi w miłej scenerii.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze miejsca na wiosenne wycieczki

toskaniaWiosna to doskonała pora, aby spędzić urlop za granicą. Przemęczeni pracą i niekończącą się zimą marzymy o nastaniu słonecznej wiosny. Warto więc wyjść jej naprzeciw.

Czytaj Więcej >>

Artykuły wybrane losowo

Indie – szlakiem pałaców, plaż i ajurwedy

PAWEŁ SKAWIŃSKI

 

Podróż zachodnim wybrzeżem Indii to wyprawa przez usiane pałacami pustynie Radżastanu i rajskie plaże Goa, dawnej kolonii portugalskiej, aż po pełną przypraw i dzikiej przyrody Keralę – ojczyznę ajurwedy, prastarej medycyny hinduskiej.

 

Hanwant Singh (1923–1952), maharadża Dźodhpuru (Jodhpuru), wyciągnął pistolet kalibru 22 i wymierzył w indyjskiego urzędnika. – Odmawiam przyjęcia twojego dyktatu! – młody, rozpuszczony, gnuśny i obrzydliwie bogaty władca, którego ulubioną rozrywką były gra w polo, polowania na stepówki i sztuczki magiczne, właśnie zdał sobie sprawę, że oddał władzę nad swoim królestwem. W 1947 r. Singh podpisał akces pustynnego Dźodhpuru do Unii Indyjskiej (przekształconej w 1950 r. w obecną Republikę Indii) – w ten sposób jego ziemie stały się częścią dzisiejszego stanu Radżastan. Co prawda maharadża mógł zachować swój bajeczny majątek, jeździć limuzynami o czerwonych, królewskich tablicach rejestracyjnych, ale upokarzający sposób zawarcia traktatu obudził w nim ducha przodków – wojowniczych i dumnych Radźputów.

Więcej…

Seszele – kokosowa kraina szczęścia

379 IMG1 Grande Soeur 10630x7102

Otoczona granitowymi skałami rajska plaża na wysepce Grande Soeur na Seszelach

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

MAGGIE ANKOWSKA

www.seszelerajnaziemi.com

 

Pewnego dnia dziwnym zbiegiem okoliczności miejsce, które do niedawna było dla mnie tylko kropką na mapie świata, tropikiem odległym i nieosiągalnym, stało się moim domem. Wylądowałam w zakazanym raju – wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że nie mam prawa tu być. Na Seszelach, archipelagu będącym częścią Grzbietu Maskareńskiego, do dziś żyje największa populacja żółwi olbrzymich na naszym globie. Większość wysp jest niezamieszkała, a ciszę mąci na nich tylko szum Oceanu Indyjskiego i wiatr szeleszczący wśród liści palm kokosowych…

 

W tym wyspiarskim państwie mieszka ponad 93 tys. ludzi. Dla porównania w samej Warszawie żyje ich niemal 19 razy tyle. Największa w archipelagu jest wyspa Mahé (157,3 km2) ze stolicą Victorią. Seszele, znajdujące się przez wiele lat w rękach Francuzów, a potem Brytyjczyków, uzyskały niepodległość w czerwcu 1976 r. Mimo iż ich mieszkańcy silnie utożsamiają się ze swoją kreolską kulturą i najchętniej posługują się seszelskim kreolskim, wpływy wcześniejszych kolonizatorów są bardzo wyraźne – do języków urzędowych należy również francuski i brytyjski, na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, a w budynkach montuje się gniazdka z trzema otworami.

 

Choć dochody z turystyki stanowią niezmiernie istotną część budżetu państwa i miejscowi chętnie goszczą turystów, najważniejsze pozostaje dla nich zachowanie archipelagu w niezmienionym naturalnym stanie. Życie lokalnej ludności płynie spokojnym rytmem, a ruch turystyczny odbywa się jakby obok. Mieszkałam tutaj kilka lat, pracowałam z wyspiarzami i spędzałam z nimi czas wolny, ale pomimo moich największych starań i dużej otwartości na odmienną kulturę zawsze czułam się obca, choć zostałam zaakceptowana. Ta aura niedostępności otaczająca Seszelczyków sprawia, że człowiek z zewnątrz odnosi wrażenie, iż znalazł miejsce wyjątkowe, tylko dla wybranych – trafił do raju. Okolica zdaje się zresztą potwierdzać to przypuszczenie. Nawet na Mahé, najpopularniejszej z wysp, o każdej porze dnia możemy wybierać z minimum tuzina rajskich plaż, na których będziemy po prostu sami.

 

WYSPA ATRAKCJI

 

W ostatnich latach ruch turystyczny na Seszelach zwiększył się i dziś archipelag postrzegany jest jako idealne miejsce na romantyczny wyjazd dla zakochanych, ślub, podróż poślubną czy świętowanie okrągłych rocznic dla osób w związku. Trudno się temu dziwić. Już w momencie opuszczania samolotu można poczuć, że trafiło się w tropiki. Słodkie, lepkie, gorące powietrze o niepowtarzalnym zapachu otula twarz i zapowiada dalsze przyjemności. Droga z lotniska prowadzi krętym wybrzeżem pokrytym białym piaskiem i granitowymi skałami. Gdy wreszcie dotrze się do jednego z miejscowych wspaniałych hoteli, trudno oprzeć się urokowi pięknych prywatnych plaż i znakomicie zagospodarowanych ogrodów. Niejednemu turyście wydaje się, że cudowniej być już nie może. Dlatego też wielu z nich decyduje się nie opuszczać swojego hotelowego raju, ale zupełnie niesłusznie. Zapewniam, że warto poznać bliżej całe Seszele.

 

Ze wszystkich wysp archipelagu właściwie tylko trzy są zamieszkałe przez lokalną ludność – Mahé, Praslin i La Digue. Na kilku pozostałych znajdują się luksusowe ośrodki wczasowe i przebywają tu tylko bardzo majętni turyści i obsługa hotelowa.

 

Dla większości osób odwiedzających Seszele pierwszym przystankiem jest Mahé. Ponieważ to największa i najbardziej rozwinięta wyspa z całego regionu, czeka na niej najwięcej atrakcji. Możemy wykupić lot helikopterem, popłynąć na połów, pojeździć po wybrzeżu konno, wynająć skutery wodne, wybrać się na rejs łodzią i zatrzymywać po drodze na najdzikszych plażach. Dla amatorów pieszych wycieczek nie zabraknie szlaków trekkingowych. W środku tropikalnego lasu poszalejemy na tyrolce. Podwodne królestwo wokół Mahé przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym i doświadczonym nurkom. Chyba jedynym typowo turystycznym rejonem jest plaża Beau Vallon położona na północno-zachodnim brzegu wyspy. W jej okolicy znajdują się hotele, restauracje, promenada i uliczny bazar Labrin, na którym sprzedaje się typowo kreolskie jedzenie. Warto odwiedzić to miejsce w środę wieczorem, kiedy odbywa się festyn z kulinarnymi przysmakami. Seszelski rum Takamaka leje się wtedy strumieniami, a wokół rozbrzmiewa kreolska muzyka. Okoliczni mieszkańcy wylegają na ulice i można poczuć się wśród nich częścią tej lokalnej społeczności, która chętnie przyjmuje do swojego grona ludzi chcących poznać tutejszą kulturę.

 

Jeśli jednak wolimy zejść z utartych ścieżek i odkryć prawdziwe oblicze wyspy, proponuję wynająć samochód i objechać ją dookoła. Podczas takiej wycieczki trzeba zatrzymać się na plaży Anse Royale i po spacerze po ogrodzie przypraw spróbować dań seszelskiej kuchni. Na liście obowiązkowych przystanków nie powinno zabraknąć także Anse Takamaka. Ta jedna z najsłynniejszych plaż na Mahé ciągnie się przez 2 km. Warto zahaczyć też o plaże Anse Intendance i Port Launay.

 

Do stolicy Seszeli – Victorii – dobrze wybrać się rano, aby zdążyć na najświeższe przysmaki z tutejszego targu rybnego, kupić przyprawy, owoce i warzywa. Jeśli jednak ryby aż tak nas nie interesują albo wolimy rozpocząć dzień od plażowania, możemy spokojnie odwiedzić to miejsce później, gdyż otwarte jest do popołudnia i rzadko kiedy brakuje tu towaru.

 

Miłośnicy lokalnej sztuki znajdą w mieście mnóstwo straganów i galerii oferujących wyroby seszelskich artystów. W położonej na piętrze restauracji „Marie-Antoinette” spróbujemy miejscowej kuchni i zasymilujemy się z tutejszą społecznością.

 

Prawie w samym centrum Victorii, w dzielnicy Mont Fleuri leży piękny ogród botaniczny, w którym można zobaczyć, a nawet nakarmić słynne żółwie olbrzymie. Te osobliwe zwierzęta są jedną z większych atrakcji w tym zakątku świata.

 

W SESZELSKICH GŁĘBINACH

 

Podwodny świat Seszeli to przede wszystkim mieniące się tysiącami kolorów i tętniące życiem rafy koralowe, ale nie tylko one. Do najpopularniejszych punktów nurkowych w okolicy należą także cztery wraki (Ennerdale, Twin Barges, Dredger i Aldebaran), które koniecznie trzeba zobaczyć. W ich pobliżu zawsze, bez względu na sezon czy pogodę, można spotkać licznych mieszkańców oceanicznego królestwa. Pod wodą z pewnością natkniemy się na skorpeny, szkaradnice, skrzydlice, olbrzymich rozmiarów homary czy rozdymki tygrysie, a oglądaniu tych niezwykłych stworzeń będzie towarzyszył lekki dreszczyk emocji związany ze zwiedzaniem wnętrz zatopionych statków.

 

Sprzyjające warunki pogodowe i stabilna temperatura utrzymująca się przez cały rok sprawiają, że na nurkowanie na Seszelach warto wybrać się właściwie zawsze, jednak są miesiące, w których eksploracja głębin bywa znacznie przyjemniejsza. Polecam szczególnie okres od stycznia do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, a widoczność – najlepsza. Życie w oceanie rozkwita i zachwyca swoją różnorodnością. Deszcze nie padają prawie w ogóle, w związku z czym między kolejnymi zanurzeniami można przyjemnie odpocząć na łódce i wspaniale się opalić.

 

211 STB 14 Vallee De Mai 4961x3311

Rezerwat Naturalny Doliny Mai porastają endemiczne lodoicje seszelskie

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

Nie oznacza to jednak wcale, że nie powinno się nurkować w pozostałe miesiące, wręcz przeciwnie, nawet trzeba! Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy popływać w towarzystwie rekinów wielorybich. Przybywają one w rejon archipelagu w okolicy września i października wraz z południowo-wschodnim monsunem, aby żywić się planktonem. Woda w tym czasie jest trochę chłodniejsza – ma ok. 24–26°C, ale 45-minutowa kąpiel w takiej temperaturze w odpowiednim stroju miło orzeźwia, a podziwianie tej największej ryby na ziemi dostarcza niezapomnianych wrażeń.

 

Nie trzeba być jednak doświadczonym nurkiem, aby odkrywać piękno oceanicznego świata Seszeli. Osoby początkujące znajdą tu wiele fantastycznych miejsc na płytkich wodach, gdzie pośród wspaniałej morskiej fauny i flory będą mogły podszlifować swoje nurkowe umiejętności.

 

Tym, którzy wolą zostać na powierzchni, a ryby chętniej widzą na swoim talerzu, również spodoba się na archipelagu. W regionie, gdzie taniej jest mieć małą łódkę niż samochód, ludzie często trudnią się połowami, a wiedza lokalnych rybaków bywaimponująca. Chętnie dzielą się nią ze wszystkimi zainteresowanymi w trakcie powszechnie organizowanych wypraw na pełne morze, podczas których trafiają się takie zdobycze jak barakudy, żaglice, tuńczyki, pelamidy, marliny błękitne czy samogłowy.

 

Wróćmy jednak na chwilę na ląd, bo i tutaj na Mahé na miłośników przygód czeka niejedno. Jeśli ktoś lubi bliski kontakt z naturą i górskie wędrówki, to na pewno się nie rozczaruje. Co prawda tutejsze góry nie są wysokie, więc wspinaczka w ich rejonie ma charakter bardziej turystyczny niż wyczynowy, ale istnieje kilka szlaków, których pokonanie w tym tropikalnym klimacie wymaga nieco wysiłku. Nagrodę dla wytrwałych stanowią satysfakcja i niepowtarzalne widoki. Najwyższym szczytem na wyspie jest Morne Seychellois (905 m n.p.m.) i choć wydaje się niewysoki, wyprawa na niego bywa niełatwa. Trzeba się dobrze napocić, aby dotrzeć do wierzchołka, ale naprawdę warto! Przy odpowiedniej pogodzie można stąd podziwiać zapierający dech w piersiach rozległy widok na Ocean Indyjski upstrzony gdzieniegdzie kawałkami zielonego, często nietkniętego ludzką ręką lądu.

 

Mahé, mimo iż jest wspaniała i różnorodna, stanowi jednak tylko część tropikalnego archipelagu. Jeśli ograniczymy się więc jedynie do pobytu na niej, nie będziemy w stanie poznać całego regionu. Choć nie sposób odwiedzić wszystkich wysp, są miejsca, których przegapić nie wolno…

 

W CIENIU PALM

 

Zwiedzanie powinniśmy zacząć od Praslin, mimo iż La Digue leży w podobnej odległości od Mahé. Na wyspę najlepiej dostać się porannym samolotem – lot dwupłatowcem prawie w kokpicie pilota dostarcza niesamowitych wrażeń, a przepiękny widok wschodzącego słońca i budzącego się do życia świata zostaje na długo w pamięci.

 

Praslin zachwyca swoimi restauracjami, barami i chyba jeszcze piękniejszymi plażami i ośrodkami wypoczynkowymi, z których nie chce się wychodzić. Jeżeli planujemy spędzić na Seszelach więcej czasu i mamy kilka wolnych dni do zagospodarowania, wizyta tu z pewnością nas nie rozczaruje. Wyspa ta charakteryzuje się stabilniejszą od Mahé pogodą, niewielkim ruchem samochodowym i licznymi połaciami pełnych życia tropikalnych lasów.

 

Odwiedziny na tutejszej przepięknej plaży Anse Lazio będą wspaniałym wstępem do późniejszego poznawania cudów La Digue. Oprócz tego na Praslin zobaczyć trzeba na pewno Rezerwat Naturalny Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) z ekosystemem stanowiącym pozostałość po pradawnych lasach palmowych, gdzie wykształciła się słynna endemiczna dla Seszeli palma kokosowa (lodoicja seszelska), lokalnie zwana coco de mer. W jej owocach o bardzo specyficznym kształcie kryje się największe nasienie świata roślinnego. Wyjątkowa lodoicja seszelska stała się symbolem tego wyspiarskiego kraju.

 

W tych niemalże niezmienionych od wieków lasach spotkać można wiele endemicznych gatunków ptaków i roślin. Podczas spaceru da się usłyszeć czarną papugę seszelską, koralczyka czerwonogłowego czy pustułkę seszelską. Niesamowite bogactwo fauny i flory, zachowane do dziś dzięki staraniom Seszelczyków, sprawia, że to miejsce przypomina świat sprzed rozwinięcia się cywilizacji człowieka, prehistoryczną krainę, w której rządzi tylko natura.

 

Jeśli z Praslin będziemy chcieli wybrać się na La Digue, zabierze nas na nią prom. Na 15 min. staniemy się małym poruszającym się punkcikiem na bezkresnym Oceanie Indyjskim. Gdy ze wszystkich stron otacza nas lazurowa woda, a na horyzoncie widać jedynie oddalającą się linię brzegową usianą palmami kokosowymi, trudno nie pomyśleć, jak mali jesteśmy w porównaniu z ogromem świata. I może niektórych myśl ta przeraża i skłania do rozważań prowadzących do kryzysu egzystencjalnego, ale ja w takim właśnie momencie czuję się wolna…

 

225 STB 7 Creole Buffet 4961x3311

Kuchnia seszelska charakteryzuje się niezmiernie bogatą mieszanką smaków

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

SMAK RAJU

 

La Digue to miejsce idealne. Na tej trzeciej co do wielkości zamieszkałej wyspie Seszeli główny środek transportu stanowi rower. Zaraz po wpłynięciu do portu przedsiębiorczy miejscowi próbują każdego z turystów wyposażyć w jednoślad. Nie należy, oczywiście, oczekiwać najnowocześniejszych modeli rowerów górsko-wyścigowych – większość z oferowanych pojazdów to raczej wysłużone i lekko zniszczone wehikuły, ale przecież nikt nie przyjeżdża się tu ścigać…

 

Na La Digue koniecznie trzeba odwiedzić dwie plaże: Anse Source d’Argent i L’Union Estate. Do obydwu prowadzą bardzo przyjemne, niewymagające specjalnej sprawności fizycznej trasy rowerowe. W Parku Union Estate możemy spotkać żółwie olbrzymie, zwiedzić plantacje wanilii, kokosów i ananasów. Po przemierzeniu tej okolicy w końcu dociera się do jednej z najczęściej fotografowanych plaż na świecie – Anse Source d’Argent. Biały, drobny piasek, nieskazitelnie czysta, turkusowa woda, kokosowe palmy i tak charakterystyczne dla Seszeli granitowe skały tworzą scenerię niczym z prawdziwego raju. Do tego wokół panuje niesamowita cisza nie zakłócana nawet szumem fal, bo ich tu prawie nie ma. Koniecznie należy zabrać ze sobą maskę do snorkelingu, chociaż nawet bez niej najprawdopodobniej będziemy mogli oglądać żółwie morskie podpływające do brzegu w towarzystwie najbardziej egzotycznych gatunków ryb na ziemi. Podczas spaceru wzdłuż plaży na południe podziwia się zapierające dech w piersiach widoki, które na zawsze pozostawiają w pamięci pewność, że byliśmy częścią czegoś wyjątkowego.

 

Choć dzięki otaczającemu nas pięknu na chwilę zapomnimy o głodzie, oprócz nasycenia ducha ważny jest też pokarm dla ciała. Usytuowana tuż przy plaży restauracja, której nie sposób ominąć w drodze powrotnej, serwuje przysmaki kuchni kreolskiej, opartej głównie na rybach i owocach morza.

 

Potrawy z Seszeli są świeże i naturalne. W tutejszej aromatycznej, dość pikantnej kuchni wykorzystuje się głównie produkty lokalne. Miłośnicy owoców morza będą zachwyceni – na początek powinni spróbować tradycyjnej sałatki z ośmiornicy, a po niej ryby po kreolsku. Rybołówstwo jest jednym z głównych zajęć na archipelagu, więc różnorakich świeżych ryb, wyławianych praktycznie co godzinę, nie brakuje nigdy, a miejscowi osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w ich przygotowywaniu. Niemal do każdego posiłku podaje się sałatkę z mango i papai. Wyśmienicie komponuje się ona z dość pikantnymi przyprawami, w szczególności ze słynnym kreolskim sosem curry, z którym serwuje się praktycznie wszystko: kurczaka, ryby, wieprzowinę, a dla odważniejszych – lokalny przysmak, czyli nietoperza!

 

Na Seszelach warto też spróbować charakterystycznego dla wysp pacyficznych owocu chlebowca właściwego – rośnie na drzewie i wygląda jak owoc, ale ma konsystencję świeżego chleba i smakuje podobnie do pieczonych ziemniaków. Ci, którzy nie lubią kulinarnych eksperymentów, mogą zamówić po prostu hamburgera i frytki.

 

Najedzeni, opaleni i wypoczęci wyruszymy w drogę powrotną do portu, aby zdążyć przed zachodem słońca. Należy pamiętać, że Seszele leżą na równiku, więc dzień i noc mają porównywalną długość przez cały rok (mniej więcej 12 godz.). Słońce zachodzi ok. godz. 18.30. Zachód oglądany z pokładu statku płynącego przez ocean wygląda po prostu bajecznie…

 

324 IMG24 Anse Source dArgent 4288x2848

Zjawiskowa plaża Anse Source d’Argent na La Digue

© SEYCHELLES TOURISM BOARD

 

OSOBLIWY CUD NATURY

 

Rozpieszczeni i może nawet chwilowo nasyceni ostatnimi wrażeniami nie dajmy się zwieść, że widzieliśmy już wszystko. Najdalej na północ w archipelagu leży niewielka koralowa wyspa o powierzchni ok. 1 km2, przez wielu uważana za najpiękniejszą na świecie. To prawdziwy raj dla ornitologów, miejsce, w którym w niezmąconym spokoju żółwie morskie (zielone i szylkretowe) składają jaja.

 

Od maja do października miliony ptaków przylatują na Bird Island zakładać gniazda. Przez cały rok wyspę zasiedla przynajmniej 20 ich gatunków. Nieustannie rozbrzmiewające ptasie odgłosy nie dają zapomnieć o tym, kto rządzi na tym skrawku lądu.

 

Na Bird Island znajduje się jeden ośrodek (z 24 bungalowami), zbudowany i prowadzony w jak największej zgodzie z naturą. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc wycieczkę na wyspę trzeba zaplanować odpowiednio wcześniej. Choć koszt pobytu może nie należy do najniższych, jest warty każdej złotówki, a większość pieniędzy zostawianych przez turystów przeznacza się na ochronę tego niezaprzeczalnego cudu przyrody.

 

Nie da się na paru stronach przedstawić całego bogactwa Seszeli, jak również nie sposób w kilka czy kilkanaście dni zwiedzić ich całych. Po każdej wyprawie na archipelag pozostaje niedosyt. Nawet po kilku latach spędzonych na wyspach wciąż będzie nam mało. Stawałam na najwyższych szczytach kontynentów, przemierzałam przerażające ciszą pustynie, skakałam z samolotów, nurkowałam w niedosięgłych głębinach oceanów – robiłam to wszystko, bo szukałam ekstremalnych doznań.

 

Seszele też są ekstremalne, w swoim pięknie, ciszy i osamotnieniu. Leżą pośrodku niczego. To miejsce tak cudowne, że niemal nierealne, odcięte od problemów, z którymi boryka się reszta świata. Tu królową jest natura, a największą wartością – czas spędzany na jej łonie w towarzystwie najbliższych, w cieniu kokosowych palm i przy szklaneczce Takamaki… Na Seszelach człowiek zaczyna rozumieć, że to właśnie ten poszukiwany przez wszystkich raj, beztroska kraina szczęścia.

 

Na drogach Turkmenistanu i Uzbekistanu

WIOLETTA HUTNIK

WOJCIECH ILKIEWICZ

www.wojtektravel.pl


Podczas podróży po Azji Środkowej możemy wyruszyć w drogę wzdłuż kojarzącego się z magią Dalekiego Wschodu Jedwabnego Szlaku, ze zdumieniem odetchnąć z ulgą w białym mieście na pustkowiu, udać się na poszukiwania znikającego morza czy zajrzeć do niesamowitej ognistej dziury w ziemi, przypominającej piekło w miniaturze, albo poczuć się jak bohater powieści „Proces” Franza Kafki, gdy przyjdzie nam czasami zmierzyć się z biurokratyczną machiną. W tej suchej i gorącej krainie nic nie jest oczywiste. Na każdym kroku dostrzeżemy mnóstwo zadziwiających miraży.

Więcej…