Chcemy czy nie, w najbliższą niedzielę musimy zastosować się do prawa i zrezygnować z zakupów, przynajmniej w Polsce… Ale pod wieloma innymi względami nie musimy być grzeczni! Co więc począć z niedzielnym popołudniem w Warszawie? Polecamy przyjęcie w domu z koktajlem Porn Star Martini lub imprezę World Class Cocktail Resort w klubokawiarni Miłość w Warszawie! Wstęp wolny.

Porn Star Martini

  1. Wrzuć kostki lodu do shakera.
  2. Dodaj 40 ml CÎROC French Vanilla, 30 ml purée z marakui, 15 ml soku z limonki oraz 10 ml syropu cukrowego (opcjonalnie).
  3. Wstrząśnij intensywnie w shakerze, a następnie odcedź przez sitko do kieliszka do martini lub kupetki.
  4. Zanurz w koktajlu plaster marakui i prawie gotowe!
  5. Na koniec wlej prosecco do osobnego kieliszka i serwuj jako zestaw.

Do przygotowania koktajlu użyj wódki CÎROC French Vanilla, inspirowanej francuską recepturą na lody waniliowe. Wersję French Vanilla możesz zastąpić CÎROC Original, dodając do koktajlu 10 ml syropu waniliowego.

Więcej koktajlowych patentów możecie poznać podczas World Class Cocktail Resort – wydarzenia połączonego z finałem ogólnopolskiego konkursu barmańskiego World Class.

 

World Class Cocktail Resort:
Kiedy: 17 czerwca, godz. 12:00 – 17:00.
Gdzie: Miłość, ul. Kredytowa 9, Warszawa

 

ATRAKCJE DLA GOŚCI:

  • Dla spragnionych adrenaliny: do zobaczenia na żywo dwie konkurencje finałowe zawodów barmańskich World Class Poland 2018 – Signature Serve i speed-runda. Na wsparcie kibiców czekać będzie 13 najlepszych w Polsce barmanów.
  • Dla kreatywnych: wybierz owoce i zioła ze szklarni, by samodzielnie stworzyć gin z tonikiem w Tanqueray Terrace.
  • Dla koneserów: sesje blendingu w Johnnie Walker Residence.
  • Dla smakoszy: ostrygi w towarzystwie whisky oraz rum z grillowanym ananasem i czekoladą w gwatemalskiej dżungli.
  • Dla wrażliwych nosów: spacer przez tajemniczy ogród pełen smaków i aromatów whisky.
  • Dla brodaczy: strzyżenie brody z koktajlem w dłoni, czyli Frontier Works by Bulleit.
  • Dla amatorów domówek: impreza z DJ-em w kameralnym apartamencie.

Uczestnictwo w atrakcjach i koktajle: vouchery 15-30 zł. Więcej informacji: www.facebook.com/worldclasspoland oraz wydarzenie World Class Cocktail Resort.

 

Konkurs World Class

World Class to światowy program, który odkrywa i promuje barmańskie talenty. W 9-letniej historii globalny tytuł zdobyło czterech Europejczyków. W Polsce konkurs wyłonił i wypromował już trzy gwiazdy sceny barmańskiej. Zostali nimi warszawscy barmani: Janusz Lemiesz (2017), Paweł Rodaszyński (2016) i Mateusz Szuchnik (2015).

 

Oni namieszają w finale World Class Poland 2018

W ogólnopolskim finale World Class 2018 warszawską scenę barmańską reprezentują: Marcin Kruk (Kita Koguta), Kuba Magnuszewski (6 cocktails), Dawid Pytkowski (El Koktel) i Jakub Sienkiewicz (KiTi bar). Z Krakowa do finału zakwalifikowali się: Maciej Mazur (Z ust do ust) i Paweł Michalik (TramBar); z Trójmiasta: Oskar Weręża (Eliksir, Gdańsk) i Marek Pobłocki (Nowy Świat Restaurant & Cocktailbar, Sopot), a z Łodzi: Piotr Dębowski (Bawełna) i Bartłomiej Wójcik (Browar Księży Młyn). O bilet do Berlina walczą także: Bart Miedeksza ze Szczecina (17 Schodów), Krzysztof Ciemiera z Oświęcimia (alterMOLO, Osiek) i Daniel Kędzior z Wrocławia (Kawiarnia Literatka).

I URUCHAMIA PIĘĆ NOWYCH POŁĄCZEŃ

20% PROMOCJA*

Wizz Air, jedna z najszybciej rozwijających się linii lotniczych w Europie i największy niskokosztowy przewoźnik w Europie Środkowo-Wschodniej, otwiera swoją austriacką bazę na lotnisku w Wiedniu umieszczając tam jeden samolot typu Airbus A320. Wraz z rozwojem w stolicy Austrii, Wizz Air uruchamia pięć nowych połączeń z Wiednia do: Walencji (Hiszpania) Rzymu Fiumicino (Włochy), Valetty (Malta), Bari (Włochy) i Tel Awiwu (Izrael).

Aby uczcić ten ważny kamień milowy, WIZZ ogłasza specjalną wyprzedaż biletów oferując 20% * promocję na loty na wszystkich 30 trasach dostępnych w siatce połączeń Wizz Air z/do Wiednia. Promocja obowiązuje do północy 14 czerwca 2018.

Obecnie, z 33 lotami tygodniowo z Wiednia, Wizz Air oferują pasażerom bilety dostępne już od 19,99 EUR ** na wizzair.com. W tym roku już ponad pół miliona miejsc WIZZ jest dostępnych w sprzedaży z / na lotnisko w Wiedniu, oferując nowe możliwości podróżowania, przyczyniając się do wzrostu lokalnej gospodarki, stymulując turystykę, jednocześnie wzmacniając partnerstwo biznesowe między krajami europejskimi.

Z Polski do Wiednia Wizz Air oferuje 4 bezpośrednie połączenia tygodniowo z Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku (poniedziałek, środa, piątek, niedziela).

"Z dumą świętujemy otwarcie nowej bazy WIZZ w Austrii na lotnisku w Wiedniu. Pierwsze loty Wizz Air z Wiednia rozpoczęły się w kwietniu a teraz rozpoczynamy kolejne 5 nowych tras "- powiedział George Michalopoulos, Członek zarządu ds. handlowych w Wizz Air na konferencji prasowej w Wiedniu.

Czy bursztynu w Polsce należy szukać tylko nad Morzem Bałtyckim? Okazuje się że nie, bo największe złoże bursztynu, szacowane na 1088 ton, znaleziono na terenie Lubelszczyzny.

 

 

O jego fenomenie i artystycznych inspiracjach opowiedzą dr Lucjan Gazda i Krystyna Rudzka-Przychoda podczas spotkania 20 czerwca 2018 roku o godz. 17.00 w Zamku Żupnym w Wieliczce. Będzie też sposobność do zobaczenia wystawy „Ballada o lubelskim bursztynie, której autorami są prelegenci.

Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka i Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka zapraszają wszystkich zainteresowanych. Wstęp wolny. 

Połączenie obrazów Krystyny Rudzkiej-Przychody i bursztynów z kolekcji Lucjana Gazdy stanowi  piękną i artystyczno-naukową narrację o naturze, inspiracjach, pasjach oraz magii malarstwa i kamieni.

W trakcie spotkania będzie można nabyć wydawnictwa towarzyszące wystawie.

 

Prelegenci:

Krystyna Rudzka-Przychoda - malarka i biolog, członek Związku Polskich Artystów Plastyków. Autorka albumu „Uśmiech rośliny”.
Jej prace prezentowane były na wystawach indywidualnych w kraju i za granicą m.in. w: Polsce, Niemczech i Nowym Jorku oraz zbiorowych w: Polsce, Japonii, Austrii, Australii, USA, Bułgarii. Jej obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych, państwowych i muzealnych. Laureatka nagród i wyróżnień. Uczestniczka aukcji charytatywnych w kraju i za granicą.

  

dr Lucjan Gazdageolog,  pracownik Katedry Geotechniki Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej, współautor wystawy, która prezentuje wyniki jego badań nad lubelskim bursztynem.

  • Samochód to zdecydowanie najczęściej wybierany środek transportu na czas urlopu.
  • Niestety z roku na rok wzrasta liczba wypadków powodowanych przez Polaków na zagranicznych drogach - w 2017 r. odnotowano aż 65,2 tys. kolizji, czyli o 5% więcej niż w roku poprzednim.
  • Przed wyjazdem na urlop warto dowiedzieć się, jak postępować po zdarzeniu drogowym w w innym kraju, a także w Polsce, gdy jednym z uczestników kolizji jest obcokrajowiec.

 

Wyjazd na wakacje samochodem ma sporo zalet. Do auta można się w miarę swobodnie zapakować, daje też swobodę podróżowania i pozwala na zmianę planów w trakcie wyjazdu. Nic więc dziwnego, że to najpopularniejszy urlopowy środek transportu Polaków. W zeszłorocznym badaniu firmy Kongsberg Automotive wybór auta zadeklarowało aż 60% (dla porównania: tylko 12% wskazało na samolot). Niestety jazda samochodem ma też wady. Przede wszystkim potrafi być niebezpieczna. Statystyki Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) nie pozostawiają złudzeń. Kierowcy z Polski każdego roku powodują kilkadziesiąt tysięcy wypadków i kolizji na zagranicznych drogach. Kij ma jednak dwa końce. Jazda autem na urlop jest popularna także w innych krajach, a z winy kierowców poruszających się na obcych rejestracjach dochodzi w naszym kraju do kilkunastu tysięcy zdarzeń drogowych rocznie.

Wniosek ze statystyk płynie taki: warto wiedzieć, jak zachować się po wypadku czy stłuczce z obcokrajowcem, bo ryzyko takiej sytuacji jest z roku na rok większe. Dotyczy to polskich turystów, którzy pojechali do innego państwa, ale też osób, które w jakimkolwiek celu poruszają się po drogach w kraju. To ważne, żeby w stresie spowodowanym wypadkiem dopełnić odpowiednich formalności. Jeśli się tego nie dopilnuje, uzyskanie odszkodowania od ubezpieczyciela może być trudne lub wręcz niemożliwe… – zauważa Jakub Nowiński, członek zarządu w multiagencji Superpolisa Ubezpieczenia.

Są dwa scenariusze - polski kierowca może być sprawcą lub poszkodowanym w wypadku. Co w tych sytuacjach powinien robić?

 

Jestem sprawcą kolizji

Polak, który spowoduje wypadek z udziałem cudzoziemca, musi przekazać poszkodowanemu swoje dane osobowe i podać wszystkie informacje o pojeździe, które są niezbędne w procesie likwidacji szkody. To oczywiście marka i model samochodu, ale także numer rejestracyjny. Jeżeli kierowca tylko prowadzi auto, ale nie jest ono jego, poszkodowany musi też poznać tożsamość właściciela. Kolejna ważna rzecz: trzeba podać nazwę ubezpieczyciela oraz numer polisy OC (lub innego dokumentu potwierdzającego posiadanie ochrony – więcej o tym na końcu tekstu). Przekazania tych wszystkich informacji najlepiej dokonać przy użyciu wspólnego oświadczenia o zdarzeniu drogowym w wersji polsko-angielskiej – warto zawsze mieć je przy sobie. To dokument, na którym zapisuje się też zakres i okoliczności szkody. Gdy te formalności zostaną dopełnione, poszkodowany kierowca z zagranicy zgłosi się w swoim kraju po odszkodowanie do reprezentanta zakładu ubezpieczeń, w którym polisę OC miał wykupioną sprawca z Polski.

 

Zostałem poszkodowany przez kierowcę z innego kraju

W tym przypadku role się odwracają. To obcokrajowiec podaje nam wszystkie dane o sobie, właścicielu samochodu, pojeździe i ubezpieczeniu. Podstawą także powinno być wypełnione wspólne oświadczenie o przebiegu zdarzenia.

- Kluczowe dla poszkodowanego jest to, żeby uzyskać od sprawcy pisemne przyznanie się do spowodowania wypadku. To ważne, aby ubezpieczyciel nie miał najmniejszych wątpliwości, kogo obarczyć winą. Zarówno za granicą, jak i w Polsce może zdarzyć się tak, że sprawca posługuje się językiem, którego nie rozumiemy. W takiej sytuacji najbezpieczniej jest poprosić policję o pomoc w udokumentowaniu zdarzenia. Nie ma takiego obowiązku w przypadku niewielkich stłuczek, ale warto mieć to rozwiązanie z tyłu głowy – dodaje Jakub Nowiński z Superpolisy Ubezpieczenia.

Gdy poszkodowany zdobędzie komplet informacji (warto także wykonać zdjęcia szkód!), może zgłosić się do ubezpieczyciela. Nawet jeżeli jego zakład ubezpieczeń obsługuje tzw. bezpośrednią likwidację szkód (BLS), to stłuczka z zagranicznym autem nie jest nią objęta. W związku z tym trzeba skontaktować się z PBUK-iem i pozyskać informacje na temat korespondenta zagranicznego ubezpieczyciela, u którego OC wykupił sprawca. To on poprowadzi likwidację szkody. Jeżeli sprawca nie miał OC, wówczas warto zebrać od niego wszystkie pozostałe dane, a następnie odwiedzić stronę www.wypadekbezoc.eu i postępować zgodnie z zawartymi w niej instrukcjami.

 

Czy kupione w Polsce OC na pewno zadziała za granicą?

Z powyższych informacji wynika, że szkoda spowodowana za granicą przez Polaka może zostać zlikwidowana z kupionej przez niego w kraju obowiązkowej polisy OC. To prawda, ale warto ten wątek nieco uzupełnić. OC obowiązuje na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Należą do niego państwa członkowskie Unii Europejskiej (UE) oraz: Islandia, Norwegia, Lichtenstein, Szwajcaria, San Marino, Monako, Andora, Serbia, Wysp Owczych, Wyspa Man należąca do Wielkiej Brytanii i Gibraltar. Działa to w dwie strony, czyli OC na auta zarejestrowane w tych miejscach jest honorowane w Polsce.

Sprawa tylko nieznacznie komplikuje się, jeżeli planujemy podróż do innych lokalizacji. W takiej sytuacji trzeba mieć ze sobą międzynarodowy dowód ubezpieczenia OC, tzw. Zieloną Kartę, lub ubezpieczenie graniczne, które można nabyć przy wjeździe do danego kraju. Przed wyjazdem trzeba koniecznie zorientować się, jakie dodatkowe dokumenty będą nam potrzebne. Można to zrobić na stronie swojego ubezpieczyciela, PBUK-u lub dopytać swojego doradcę – mówi Jakub Nowiński.

Źródło: Superpolisa Ubezpieczenia

Już wkrótce dawna muzyka wypełni dziedziniec Zamku Żupnego w Wieliczce za sprawą kolejnego cyklu letnich koncertów „Popołudnie ze Straussem”, na który zaprasza Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka.

 

Lekkość, melodyczność oraz porywające do tańca dźwięki utworów Straussów i współczesnych im kompozytorów europejskich wprowadzą w lato  i w czas beztroskich wakacji oferując przy tym prawdziwą ucztę wielbicielom muzyki klasycznej. W bogatym repertuarze koncertów znajdą się: walce, polki, marsze, tańce węgierskie i czardasze oraz popularne arie, duety operetkowe, pieśni hiszpańskie i piosenki neapolitańskie. 

 

Utwory wykonywać będzie Orkiestra Straussowska OBLIGATO oraz soliści:

24 czerwca: Ewelina Szybilska – sopran i Łukasz Gaj – tenor 

29 lipca: Jolanta Kowalska Pawlikowska – sopran i Sławomir Naborczyk – tenor

26 sierpnia: Magdalena Pilarz Bobrowska – sopran i Łukasz Wroński – tenor 

30 września: Aleksandra Stokłosa – sopran i Jakub Oczkowski – tenor

 

Trzy pierwsze koncerty będą miały miejsce w plenerze na dziedzińcu Zamku Żupnego,  a ostatni wrześniowy w Muzeum na III poziomie kopalni. Salą koncertową stanie się tu solne wnętrze komory A. Długosza z efektownymi żyrandolami ozdobionymi kryształkami soli. 

 

Organizowany przez Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka cykl „Popołudnie ze Straussem” otrzymał wyróżnienie w organizowanym przez Ministra Kultury i Sztuki Konkursie na „Najciekawsze Wydarzenie Muzealne 1995 r.”.

 

Wydarzenie  zostało objęte patronatem Europejskiego Roku Dziedzictwa Kulturowego 2018.

www.muzeum.wieliczka.pl

 

Stały patron medialny: TVP Kraków

 

Soliści I koncertu:

Ewelina Szybilska – sopran, od 2009 roku solistka Opery Śląskiej w Bytomiu, współpracuje też z innymi scenami operowymi w Polsce. Ponadto prowadzi szeroką działalność koncertową. Lubi śpiewać opery włoskich kompozytorów: G. Verdiego i G. Pucciniego, G. Donizettiego, ale w repertuarze ma też partie operetkowe, które wykonuje z niezbędnym dla tego gatunku wdziękiem.  

 

Laureatka wielu konkursów wokalnych. m. in. pierwszego miejsca na Konkursie Wokalnym „Yamaha Musie Foundation of Europe”  oraz drugiego miejsca na Międzynarodowym Konkursie Śpiewaczym im. Imricha Godina w Vrable na Słowacji. Jest także finalistką Międzynarodowego Konkursu Wokalnego "Klassik-Mania" w Wiedniu oraz IV Ogólnopolskiego Konkursu Wykonawstwa Muzyki Operetkowej i Musicalowej im. Iwony Borowickiej. 

 

Łukasz Gaj – tenor, solista Opery Wrocławskiej, gdzie wykonuje partie m. in.: Nemorina (Napój Miłosny), Ferranda (Cosi Fan Tutte), Tamina (Czarodziejski Flet), Hrabiego Almavivy (Cyrulik Sewilski), Don Ottavia (Don Giovanni). Współpracuje z Teatrem Wielkim w Poznaniu i Gliwickim Teatrem Muzycznym. Od dwóch lat jest też dyrektorem Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.

 

Laureat wielu konkursów, w tym nagrody specjalnej na Międzynarodowym Konkursie Śpiewaczym im. I. Godina w Vrable. Brał udział w wielu festiwalach, m. in.: Europejskim Festiwalu im. J. Kiepury w Krynicy-Zdroju, XX Śląskim Festiwalu im. L. van Beethovena, X Jubileuszowym Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej im. M. Borsiga, VII Festiwalu „Bel Canto” w Nałęczowie, gdzie otrzymał nagrodę Złotego Słowika. 

 

Łukasz Gaj jest jednym z laureatów plebiscytu „Gazety Krakowskiej” na Osobowość Roku 2016.

 

Już wkrótce dawna muzyka wypełni dziedziniec Zamku Żupnego w Wieliczce za sprawą kolejnego cyklu letnich koncertów „Popołudnie ze Straussem”, na który zaprasza Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka.

 

Lekkość, melodyczność oraz porywające do tańca dźwięki utworów Straussów i współczesnych im kompozytorów europejskich wprowadzą w lato  i w czas beztroskich wakacji oferując przy tym prawdziwą ucztę wielbicielom muzyki klasycznej. W bogatym repertuarze koncertów znajdą się: walce, polki, marsze, tańce węgierskie i czardasze oraz popularne arie, duety operetkowe, pieśni hiszpańskie i piosenki neapolitańskie.

 

Utwory wykonywać będzie Orkiestra Straussowska OBLIGATO oraz soliści:

24 czerwca:    Ewelina Szybilska sopran i Łukasz Gaj tenor

29 lipca:          Jolanta Kowalska Pawlikowska sopran i Sławomir Naborczyk tenor

26 sierpnia:    Magdalena Pilarz Bobrowska – sopran i Łukasz Wroński tenor

30 września:   Aleksandra Stokłosa sopran i Jakub Oczkowski tenor

 

Trzy pierwsze koncerty będą miały miejsce w plenerze na dziedzińcu Zamku Żupnego,  a ostatni wrześniowy w Muzeum na III poziomie kopalni. Salą koncertową stanie się tu solne wnętrze komory A. Długosza z efektownymi żyrandolami ozdobionymi kryształkami soli.

 

Organizowany przez Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka cykl „Popołudnie ze Straussem” otrzymał wyróżnienie w organizowanym przez Ministra Kultury i Sztuki Konkursie na „Najciekawsze Wydarzenie Muzealne 1995 r.”.

 

Wydarzenie  zostało objęte patronatem Europejskiego Roku Dziedzictwa Kulturowego 2018.

www.muzeum.wieliczka.pl

 

Stały patron medialny: TVP Kraków

 

Soliści I koncertu:

Ewelina Szybilska – sopran, od 2009 roku solistka Opery Śląskiej w Bytomiu, współpracuje też z innymi scenami operowymi w Polsce. Ponadto prowadzi szeroką działalność koncertową. Lubi śpiewać opery włoskich kompozytorów: G. Verdiego i G. Pucciniego, G. Donizettiego, ale w repertuarze ma też partie operetkowe, które wykonuje z niezbędnym dla tego gatunku wdziękiem. 

 

Laureatka wielu konkursów wokalnych. m. in. pierwszego miejsca na Konkursie Wokalnym „Yamaha Musie Foundation of Europe”  oraz drugiego miejsca na Międzynarodowym Konkursie Śpiewaczym im. Imricha Godina w Vrable na Słowacji. Jest także finalistką Międzynarodowego Konkursu Wokalnego "Klassik-Mania" w Wiedniu oraz IV Ogólnopolskiego Konkursu Wykonawstwa Muzyki Operetkowej i Musicalowej im. Iwony Borowickiej.

           

Łukasz Gaj – tenor, solista Opery Wrocławskiej, gdzie wykonuje partie m. in.: Nemorina (Napój Miłosny), Ferranda (Cosi Fan Tutte), Tamina (Czarodziejski Flet), Hrabiego Almavivy (Cyrulik Sewilski), Don Ottavia (Don Giovanni). Współpracuje z Teatrem Wielkim w Poznaniu i Gliwickim Teatrem Muzycznym. Od dwóch lat jest też dyrektorem Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.

 

Laureat wielu konkursów, w tym nagrody specjalnej na Międzynarodowym Konkursie Śpiewaczym im. I. Godina w Vrable. Brał udział w wielu festiwalach, m. in.: Europejskim Festiwalu im. J. Kiepury w Krynicy-Zdroju, XX Śląskim Festiwalu im. L. van Beethovena, X Jubileuszowym Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej im. M. Borsiga, VII Festiwalu „Bel Canto” w Nałęczowie, gdzie otrzymał nagrodę Złotego Słowika.

             

Łukasz Gaj jest jednym z laureatów plebiscytu „Gazety Krakowskiej” na Osobowość Roku 2016.

 

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Nieznany niesamowity Honduras

 

Copan Stairs Day

Imponujące Schody Hieroglifów w Copán mają 62 stopnie o szerokości 10 m

© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

IZABELA RUTKOWSKA

 

Honduras jako jeden z niewielu krajów na świecie oparł się masowej turystyce i komercjalizacji. Długo okryty był złą sławą, a to ze względu na niestabilną sytuację polityczną i panującą w nim biedę. Według rozpowszechnionych stereotypów wciąż uchodzi za miejsce niebezpieczne. Jednak podczas wizyty w Hondurasie łatwo odczarujemy ten jego wizerunek. Znajdziemy w nim wszystko, co sprawia, że wyjazd staje się podróżą marzeń. Zanurzymy się tu w krystalicznie czystych, turkusowych wodach Morza Karaibskiego, zakochamy się w pięknych złotych plażach, odkryjemy niezliczone gatunki egzotycznej fauny w tropikalnych lasach i pełne tajemnic ruiny miast niezwykłej cywilizacji Majów.

 

Ten niewielki kraj (jego powierzchnia wynosi prawie 112,5 tys. km2) leży w Ameryce Środkowej, w sąsiedztwie Gwatemali, Salwadoru i Nikaragui. Zamieszkuje go ponad 9,1 mln ludzi. Mniej więcej połowa z nich to katolicy, drugą co do wielkości grupą wyznaniową są protestanci (ok. 40 proc.). Hondurasu nie zalała jeszcze masowa turystyka, co stanowi jego ogromny atut. Jest to świetne miejsce na wyjazdy kulturowe i przyrodnicze oraz wyprawy dla osób aktywnych. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego uchodzi za prawdziwy raj dla nurków. Na południowym zachodzie kraju znajduje się zatoka Fonseca (Golfo de Fonseca) wychodząca na Ocean Spokojny. Uważa się ją za jeden z najlepszych naturalnych portów na świecie. Prawie 80 proc. terytorium Hondurasu zajmują wyżyny i góry. Karaibski brzeg o długości mniej więcej 670 km porastają gęste lasy.

 

Honduran cechuje skromność i serdeczność, a także wielka miłość do ojczyzny. Ich ulubionym sportem jest piłka nożna. W lipcu 1969 r. rozegrał się konflikt zbrojny między Hondurasem a Salwadorem. Wojna stu godzin, nazwana przez polskiego reportażystę Ryszarda Kapuścińskiego wojną futbolową, pochłonęła ok. 2 tys. ofiar. Walki przerwała interwencja Organizacji Państw Amerykańskich, lecz napięcie w kontaktach obu krajów utrzymywało się jeszcze latami. Zarzewiem konfliktu miała być rzekomo przegrana honduraskiej drużyny w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1970 odbywającym się 15 czerwca 1969 r. w San Salvadorze (salwadorskiej stolicy). W rzeczywistości jednak stosunki między tymi państwami nie należały do najłatwiejszych już dużo wcześniej. Główny powód wybuchu wojny stu godzin stanowił fakt, że na przygranicznych obszarach Hondurasu masowo osiedlali się salwadorscy rolnicy poszukujący pracy. Honduraskie władze chciały zmusić Salwadorczyków do powrotu do ojczyzny, ale rząd Salwadoru obawiał się, że będą oni żądać reformy rolnej i przydziału ziemi.

 

DZIEDZICTWO MAJÓW

 

Sport, a właściwie sportowe emocje towarzyszyły człowiekowi od zawsze. W Imperium Rzymskim wrażeń dostarczały walki gladiatorów, starożytni Grecy żyli igrzyskami olimpijskimi, natomiast większość ludów prekolumbijskich miała swoją grę w piłkę, czyli juego de pelota.W ruinach majańskich miast w Ameryce Środkowej do dziś zachowały się boiska do grania. Jedno z największych i najbardziej imponujących powstało w Copán, znajdującym się obecnie na zachodzie Hondurasu. Ta mezoamerykańska gra była bardzo trudna i wymagała nie lada umiejętności. Do zawieszonej na wysokości kilku metrów kamiennej obręczy należało trafić podłużną kauczukową piłką (niekiedy nawet 4-kilogramową), którą odbijało się wyłącznie łokciem, kolanem lub biodrem. Gracze używali specjalnych ochraniaczy, często zrobionych z drewna. Z tego, że sport to nie do końca zdrowie, a jego uprawianie może powodować kontuzje i ciężkie obrażenia, Majowie doskonale zdawali sobie sprawę. Oprócz źródła sportowych emocji gra stanowiła też swojego rodzaju rytuał. Często jedna z drużyn składała się z jeńców wojennych i to właśnie ten zespół skazany był na porażkę. Wedle reguł krwawego wariantu rozgrywek kapitan drużyny przegranej tracił głowę. Podczas spaceru po wielkim boisku w Copán łatwo wyobrazić sobie, jak kilkunastu młodzieńców toczy tu walkę na śmierć i życie.

 

Majowie swoje miasta budowali na trudno dostępnym obszarze, w zakątkach głęboko ukrytych wśród gęstych tropikalnych lasów. Dotarcie do nich wymagało znakomitej wiedzy o przyrodzie, tężyzny fizycznej, odwagi i orientacji w terenie. Stanowisko archeologiczne Copán to największe i najlepiej zachowane pozostałości po majańskiej cywilizacji w całym kraju. Koniecznie trzeba je odwiedzić podczas wizyty w Hondurasie. Ruiny zostały odkryte na początku XIX w., ale dopiero w 1841 r. dzięki publikacji amerykańskiego podróżnika Johna Lloyda Stephensa i angielskiego rysownika Fredericka Catherwooda świat dowiedział się więcej o tym niezwykłym miejscu.

 

Tajemniczy Majowie zamieszkiwali półwysep Jukatan i rejony na południe od niego. Do najważniejszych ich ośrodków należały m.in. Chichén Itzá i Palenque (w Meksyku), Tikal (w granicach Gwatemali) czy właśnie Copán. To ostatnie miasto słynie przede wszystkim z najdłuższego znanego majańskiego tekstu utrwalonego pismem hieroglificznym, który opisuje historię jego władców. Znajdziemy go na kamiennych Schodach Hieroglifów prowadzących do centrum ceremonialnego. Składały się na nie świątynie budowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, dziedzińce i wspomniane boisko. Na głównym placu mieszkańcy spotykali się w ważnych dla społeczności momentach i z okazji uroczystości religijnych. Znajdowały się tu również stanowiska do prowadzenia niezwykle ważnych dla prekolumbijskich cywilizacji obserwacji astronomicznych. Okres świetności Copán przypada na stulecia od V do VIII. W tym czasie miasto mogło zamieszkiwać nawet 20 tys. osób. Nie bez powodu ośrodek nazywa się Atenami Nowego Świata. Centrum otoczone było dzielnicami mieszkalnymi. W Copán można spędzić cały dzień. Warto przy okazji zajrzeć do tutejszego bardzo ciekawego muzeum archeologicznego.

 

Ten skarb kraju znajduje się jedynie ok. 10 km od gwatemalskiej granicy. Dlatego z Gwatemali często organizuje się fakultatywne wycieczki do Copán. W Hondurasie warto jednak zostać na dużo dłużej.

 

OWOCOWY PORT

 

Na nizinnym obszarze kraju rozciągającym się wzdłuż wybrzeża karaibskiego można spotkać ceibę, w kulturze Majów uważaną za święte drzewo. Jej polska nazwa rodzajowa to puchowiec. Roślina ta występuje licznie w basenie Morza Karaibskiego. Drzewo ma charakterystyczną gładką korę, a z upływem lat pokrywają je gęsto kilkucentymetrowe kolce. Od wieków wykorzystywane jest jako środek leczniczy przy problemach związanych z układem moczowym, jak również przy schorzeniach skóry. Z oleju z nasion ceiby produkuje się mydło. Najcenniejszą jej częścią są jednak włókna nasienne (w formie puchu) o znacznych właściwościach wypornościowych nazywane kapokiem. Wykorzystuje się je w tapicerstwie i jako materiał izolacyjny oraz wypełnia się nimi poduszki i materace (kiedyś używano ich w kamizelkach ratunkowych). Obecnie coraz częściej kapok bywa zastępowany sztucznymi odpowiednikami.

 

Od puchowca pochodzi nazwa trzeciego co do wielkości ośrodka miejskiego Hondurasu. La Ceiba to ponad 200-tysięczne miasto portowe, stolica departamentu Atlántida. Właśnie stąd eksportuje się do Stanów Zjednoczonych owoce z Ameryki Środkowej, m.in. grejpfruty, pomarańcze, cytryny, a przede wszystkim ananasy i banany. Plantacje bananowca są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu północnej i północno-wschodniej części kraju. W 1899 r. powstała spółka United Fruit Company operująca na terenie Ameryki Środkowej i Południowej. Firma była właścicielem największych plantacji i uzależniła Honduras od uprawy bananów, na eksporcie których zarobiła ogromne pieniądze. Miała poza tym znaczący wpływ na politykę w tym kraju i wielu innych, nazywanych z tego względu republikami bananowymi.

 

La Ceiba uchodzi za honduraską stolicę rozrywki. Turyści przyjeżdżają tutaj zwłaszcza w maju na festiwal karnawałowy organizowany ku czci patrona miasta – św. Izydora Oracza.

 

MIESZKAŃCY KARAIBÓW

 

Niedaleko La Ceiby znajduje się Park Narodowy Pico Bonito (Parque Nacional Pico Bonito), drugi co do wielkości w kraju (ok. 1070 km² powierzchni). Majestatyczna góra (Pico Bonito) o charakterystycznym trójkątnym wierzchołku to wizytówka tego portowego miasta. Szczyt położony w paśmie górskim o nazwie Nombre de Dios wznosi się na wysokość 2435 m n.p.m. O wyjątkowości tego obszaru stanowi bogactwo flory i fauny oraz piękno krajobrazu. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni rozwinęły się tu różne systemy roślinne, w tym gęste lasy równikowe na wybrzeżu i leśne kompleksy wysokich partii gór. Warto spędzić w tej malowniczej okolicy więcej czasu. Można go poświęcić na wspinaczkę górską, kąpiele w naturalnych akwenach czy obserwowanie ptaków. W tym rejonie występuje ok. 700 ich gatunków! Spotyka się tutaj piękne bławatniki, kolorowe tukany, wielkie czerwone ary i mnóstwo innych fascynujących stworzeń. Rzeka Cangrejal przepływająca przez park idealnie nadaje się na rafting. Jest jednym z najbardziej znanych w Hondurasie miejsc do uprawiania tej aktywności. Obszar parkowy stanowi część mezoamerykańskiego korytarza migracyjnego zwierząt, obejmującego Amerykę Środkową. W krajach leżących w tym regionie występuje mniej więcej 8 proc. znanych na świecie gatunków fauny, w tym wiele endemicznych.

 

Przy opisywaniu tego rejonu naszego globu nie sposób nie wspomnieć o Garifuna, czyli o tzw. Czarnych Karaibach. Ich bardzo liczna społeczność zamieszkuje właśnie tereny nad rzeką Cangrejal w pobliżu Parku Narodowego Pico Bonito. W całym Hondurasie żyje ok. 100 tys. przedstawicieli tej grupy etnicznej, najwięcej spośród wszystkich krajów w basenie Morza Karaibskiego. Garifuna są potomkami rdzennej ludności Karaibów i Afrykańczyków przywiezionych do pracy na plantacjach. Przekazy mówią o dwóch statkach transportujących afrykańskich niewolników, które w 1635 lub 1675 r. rozbiły się w pobliżu wyspy Saint Vincent w archipelagu Małych Antyli. Prawie wszyscy ocaleli i zasymilowali się z miejscowymi Karaibami. Od połowy XVIII w. władzę w rejonie archipelagu zaczęli przejmować Brytyjczycy. Mieszkańcy wysp długo stawiali opór nowym porządkom. Ostatecznie na obszarze brytyjskiej kolonii pozwolono pozostać rdzennej ludności, tzw. Czerwonym Karaibom, resztę zesłano w 1797 r. na wyspę Roatán u wybrzeży Hondurasu. Była ona zbyt mała, aby pomieścić nowych mieszkańców, którzy szybko przenieśli się na kontynent. Kultura dumnych Garifuna rozwija się do dziś i wraz z ich językiem, tańcem i muzyką została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto spędzić w zamieszkanym przez nich rejonie choć jeden cały dzień i dać się porwać rytmom energetycznych punty i hunguhungu (fedu) czy zagrać w domino przy szklaneczce wyśmienitego honduraskiego rumu. Produkcji tego trunku sprzyjają idealne warunki do uprawiania trzciny cukrowej.

 

AROMATYCZNE PAMIĄTKI

 

Z Hondurasu pochodzi jedna z najlepszych kaw na świecie. Paczka aromatycznych ziaren będzie znakomitą pamiątką lub prezentem z tego kraju. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o uprawie kawowców, najlepiej udać się na jedną z licznych plantacji i do palarni kawy. W takich miejscach można spróbować świeżo przyrządzonego napoju i przekonać się, że zazwyczaj różni się on zdecydowanie jakością od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zmielona kawa w sklepach w Europie często magazynowana bywa nawet ponad rok. O niepowtarzalnym smaku i doznaniach związanych z piciem tego napoju stanowi aromat, a on szybko się ulatnia. Dlatego też zawsze należy kupować kawę w ziarnach. Kawowce uprawiane są w Hondurasie na stokach o odpowiednim nachyleniu i nasłonecznieniu (głównie na terenie departamentu El Paraíso, czyli Raj). Przed palącym słońcem chronią je wysokie drzewa. Od października do stycznia pielęgnowane ręcznie krzewy pokrywają się czerwonymi dojrzewającymi owocami. Po zebraniu przy pomocy prasy pozbawia się je skórki, a następnie płucze i oddziela miąższ w procesie fermentacji. Kolejnym etapem jest suszenie, które niejednokrotnie odbywa się na słońcu. Rozsypane na plandekach ziarna to częsty widok w Hondurasie. Ostatni etap stanowi palenie – końcowe nierzadko odbywa się już w kraju importera. Najwartościowszą honduraską kawę oznacza się symbolem SHG (Strictly High Grown). Pochodzi ona z najlepszych upraw położonych na średniej wysokości ok. 1350 m n.p.m. Za jej kilogram trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych.

 

Z Hondurasu warto przywieźć również cygara. W niewielu miejscach na świecie panują sprzyjające warunki do uprawy dobrego tytoniu. Liści z honduraskich plantacji, skoncentrowanych przede wszystkim na żyznym obszarze malowniczej doliny Jamastrán w departamencie El Paraíso, używają najwięksi światowi producenci. Od klimatu, rodzaju gleby, stopnia nasłonecznienia i poziomu wilgotności zależy smak, aromat, rozmiar i kolor cygar. Te z Hondurasu są wyraziste i aromatyczne.

 

KARAIBSKA IDYLLA

 

004PicoBonito
Pico Bonito, motyl Caligo memnon nazywany sową
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Ten środkowoamerykański kraj to mekka miłośników nurkowania i wędkarstwa. Jego nazwa pochodzi od wyjątkowej głębokości wody w okolicy karaibskiego wybrzeża. W języku hiszpańskim hondo znaczy „głęboki”. Honduras leży wzdłuż drugiej co do wielkości na świecie (mającej długość ok. 1 tys. km) rafy koralowej zwanej Wielką Rafą Koralową Majów (Mezoamerykańskim Systemem Rafy Barierowej). Zwykle kojarzy się z nią Belize i głęboka studnia Great Blue Hole, ale prawdziwe bogactwo podwodnego świata kryje się także nieopodal honduraskiego archipelagu Islas de la Bahía. W jego skład wchodzą główne wyspy Roatán, Guanaja i Útila. Są one łatwo dostępne, a pobyt na nich nie kosztuje na ogół zbyt dużo. Z wyjątkiem rajskiego skrawka lądu, za jaki uważa się słusznie Roatán, nie ma tu rozbudowanych luksusowych hoteli i resortów, za to w wielu miejscach możemy spędzić niezapomniane chwile w hamaku na tarasie drewnianego domku na palach lub na dziewiczej plaży. W okolicach Útili znajdziemy jedne z najzdrowszych i najmniej zniszczonych koralowców w Morzu Karaibskim. Poza tym spotyka się w tym rejonie liczne rekiny wielorybie, płaszczki, homary, krewetki czy mureny. Jeśli dopisze nam szczęście, natkniemy się na stado delfinów. Nie bez powodu wyspa ta (jak zresztą cały archipelag Islas de la Bahía!) uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie.

 

 MG 7855

Roatán – tzw. Dolphin Encounter zaprasza na spotkanie i pływanie z delfinami 
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

Miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wędkarstwa, trekkingu, obserwacji ptaków i ekoturystyki koniecznie muszą odwiedzić jezioro Yojoa usytuowane na zachodzie kraju, na wysokości ok. 630–700 m n.p.m. Leży ono między szczytami wygasłych wulkanów. To największe naturalne jezioro Hondurasu. Znajdują się tu parki narodowe Montaña Santa Bárbara (Parque Nacional Montaña Santa Bárbara) i Cerro Azul Meámbar (Parque Nacional Cerro Azul Meámbar). Na tym obszarze występują np. legwany, węże, małpy, oceloty i pumy.

 

MIASTO W GÓRACH

 

 F3G1132

Kobiety Garifuna tańczące hunguhungu (fedu)
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Tegucigalpę, stolicę kraju, zamieszkuje ok. 1,2 mln osób – to ponad jedna ósma ludności całego Hondurasu. Położona u podnóży wzgórza El Picacho, przed wiekami stanowiła ośrodek wydobycia srebra i złota. Miasto sprawia wrażenie nieuporządkowanego. Warto odwiedzić w nim Muzeum Tożsamości Narodowej (Museo para la Identidad Nacional – MIN). W rejonie historycznego centrum wznosi się XVIII-wieczna barokowa Katedra św. Michała Archanioła i budynek Kongresu Narodowego. Miasto często służy turystom za bazę wypadową, ponieważ właśnie stąd bez problemu dostaniemy się do wszystkich najatrakcyjniejszych miejsc w Hondurasie. Niemal z każdego punktu w Tegucigalpie można dostrzec 30-metrową figurę Chrystusa El Picacho ustawioną na szczycie wzgórza El Picacho. Ma ona przynosić nadzieję na lepszą przyszłość krajowi, który w 1821 r. wyrwał się spod hiszpańskiego jarzma i 17 lat później ogłosił pełną niepodległość (26 października 1838 r.), lecz dopiero od niedawna powoli staje na nogi. Ogromną szansą dla tego państwa jest m.in. rozwój turystyki, a temu sprzyja walka ze stereotypami na temat Hondurasu.

 

Aby wczuć się w atmosferę stolicy, warto przystanąć na chwilę i zjeść sprzedawane na każdym rogu arepas, czyli placki z kukurydzy, smażonych platanów czy fasoli. Honduraska kuchnia niewiele różni się od tej spotykanej w innych krajach Ameryki Środkowej. Jej podstawę stanowi ryż, a także fasola przygotowywana na różne sposoby i tortilla. Na śniadanie jada się zwykle tzw. baleadas, czyli właśnie tortille podawane z fasolą, żółtym serem i kwaśną śmietaną. Dodatki zależą – oczywiście – od upodobania. Kilkadziesiąt lempirów (HNL) kosztuje doskonała wersja z awokado, mięsem i wieloma innymi składnikami. Całość doprawia się zazwyczaj bardzo ostrym sosem na bazie papryki jalapeño. Słynny szkocki szef kuchni Gordon Ramsay, który odwiedził Honduras w marcu 2017 r., tak zachwycił się miejscowymi baleadas, że uznał je nawet za zdecydowanie najlepsze latynoamerykańskie danie.    

 

INDIANIE I KOLONIŚCI

 

Ciudad Blanca, legendarne Białe Miasto, można nazwać Atlantydą Ameryki Środkowej. Według wierzeń to właśnie w nim narodził się Pierzasty Wąż (Quetzalcóatl). Uważany był za boga wiatru, nieba, ziemi, wody i płodności. Ok. 300 km od Tegucigalpy archeolodzy odkryli w 2012 r. interesujący zespół ruin. Wiele artefaktów dowodzi, że mogą być to pozostałości legendarnego ośrodka Ciudad Blanca. Stanowisko archeologiczne, którego powierzchnię szacuje się na mniej więcej 50 km², znajduje się w gęstym tropikalnym lesie w historycznym rejonie La Mosquitia (na Wybrzeżu Moskitów – Costa de Mosquitos), na terenie dziewiczego Rezerwatu Biosfery Río Plátano, wpisanego w 1982 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To pełne tajemnic miejsce do dziś chroni wojsko, aby zapobiec kradzieżom. Odnaleziono tu fragmenty starożytnych struktur, w tym ziemnych piramid i placów, oraz liczne przedmioty codziennego użytku.

 

W wielu honduraskich miejscowościach natkniemy się na ślady kolonialnych czasów. Perełką architektury i niezmiernie ciekawym miejscem jest Gracias, dawna stolica Hondurasu (dzisiaj departamentu Lempira), założona w 1536 r. Do najstarszych tutejszych budynków należy świetnie zachowany Kościół La Merced, który powstał na początku XVII w. Obowiązkowo trzeba wybrać się też na spacer do hiszpańskiego Fortu św. Krzysztofa (Fuerte San Cristóbal), z którego rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na całą dolinę. Wiele nazw własnych w Gracias nawiązuje do imienia pochodzącego z tego terenu legendarnego Lempiry (ok. 1499–1537), bohaterskiego władcy Indian Lenca (zamieszkujących terytorium dzisiejszego Hondurasu i Salwadoru), walczącego z hiszpańskimi konkwistadorami w latach 30. XVI stulecia. W pobliżu miasta znajdują się najsłynniejsze naturalne gorące źródła w kraju (Aguas Termales „Presidente”).

 

W tej części Ameryki Środkowej jest jeszcze bezsprzecznie mnóstwo do odkrycia. Nie warto się więc zbyt długo zastanawiać nad decyzją o podróży do wciąż raczej nieznanego turystom, lecz niezmiernie fascynującego Hondurasu. Najlepiej po prostu wyruszyć na spotkanie z wielką przygodą.

Turystyka aktywna na Wyspach Kanaryjskich

JOANNA CYBULSKA-MIKA
www.wyspy-szczesliwe.pl

<< Wyspy Kanaryjskie najczęściej kojarzą się z błogim wylegiwaniem się pod palmą na wspaniałej, przez cały rok skąpanej w słońcu plaży czy z drinkiem w ręku przy basenie eleganckiego hotelu. Jednak region ten oferuje także niezliczone możliwości dla osób pragnących podczas urlopu zażywać więcej ruchu i poszukiwać nowych wrażeń. Wycieczka statkiem na spotkanie z delfinami, zdobywanie wulkanów pieszo czy na rowerze, ujarzmianie oceanu i wiatru, eksploracja wąwozów i wawrzynowych lasów to tylko kilka z wybranych tutejszych atrakcji dla miłośników turystyki kwalifikowanej. >>

Osoba lubiąca aktywny wypoczynek poczuje się na tym hiszpańskim archipelagu jak ryba w wodzie. Na wybrzeżu zimą temperatury w ciągu dnia rzadko spadają poniżej 20°C, a w lecie nieczęsto przekraczają 29°C, więc na wyspach swój ulubiony sport można uprawiać na świeżym powietrzu o każdej porze roku. Sami Kanaryjczycy wysoko cenią kulturę fizyczną i posiadają doskonałą infrastrukturę do dbania o swoją kondycję. Centra sportowo-rekreacyjne znajdziemy nawet w niewielkich miastach, powszechnie dostępne są sprzęty do ćwiczeń i boiska do gry w piłkę nożną czy siatkówkę, wytyczono również liczne oznakowane szlaki piesze i dla rowerów górskich, a kluby turystyki organizują trekkingi z wykwalifikowanymi przewodnikami. Bardzo dużą popularnością cieszy się tutaj lucha canaria (zapasy kanaryjskie), nadal naucza się też wymagającego dużej sprawności skoku pasterza – salto de pastor – z użyciem długiego kija. Dawniej stanowił on sposób na przekraczanie wąwozów.

Więcej…

Wśród birmańskich złotych stup

ANNA SOBKOWICZ

<< Do niedawna zamknięta na świat Birma staje się dziś coraz modniejszym kierunkiem turystycznym. Wśród podróżników panuje przekonanie, że warto ją odwiedzić jak najszybciej, zanim zaleją ją zdobycze zachodniej cywilizacji. Pierwsze zmiany już można zaobserwować, a ich znakiem są np. pojawiające się bankomaty i planowane otwarcie pierwszej w kraju restauracji McDonald’s. >>

 W języku polskim tradycyjnie na określenie tego państwa leżącego w Azji Południowo-Wschodniej używa się toponimu Birma, jednak od 1989 r. jego oficjalna nazwa brzmi Myanmar (na gruncie polszczyzny spotyka się też zapisy Mjanma, Mianma lub Republika Związku Mjanmy). Wzdłuż jego zachodniej, północnej i wschodniej granicy ciągną się tereny górskie, natomiast środek zajmuje nizina Irawadi, przez którą płynie rzeka o tej samej nazwie (najdłuższa w kraju). Od południa kraj oblewają wody Oceanu Indyjskiego, a dokładniej Zatoki Bengalskiej i Morza Andamańskiego.

Więcej…