Rok 2017 w polskiej branży zorganizowanej turystyki wyjazdowej był najlepszym od czasu rekordowego roku 2008. Również 2018 jest wyraźnie wzrostowy jeśli chodzi o ilość klientów korzystających z usług biur podróży i to pomimo świetnej tego lata pogody w Polsce. Według danych na koniec 2017 roku lotnicza turystyka wyjazdowa szacowana była na 2,7 mln klientów, z czego 2,12 mln klientów zarezerwowało pakiety oparte o czartery za pośrednictwem biur podróży, a 0,59 mln klientów podróżowało w oparciu o tanie linie lotnicze (LCC), składając pakiet turystyczny samodzielnie lub za pośrednictwem biur podróży oferujących tzw. pakiety dynamiczne.[1]

Warto zauważyć, że o ile w 2017 udział LCC w rynku Lotniczej turystyki wyjazdowej wyniósł około 21,8% to jeszcze w 2013 było to zaledwie 8,3%. Widać zatem, że podaż miejsc w tanich liniach lotniczych rośnie zdecydowanie szybciej niż w czarterach na generalnie wzrostowym i bardzo perspektywicznym rynku turystyki lotniczej z Polski.

Jednocześnie bardzo niewiele podmiotów na polskim rynku oferuje tzw. pakiety dynamiczne czyli oparte o regularne linie lotnicze oraz bazy miejsc hotelowej (tzw. bed banki). Te które są obecne robią to przy udziale pośredników, co podbija cenę dla końcowego klienta.

Według raportu przygotowanego przez Gemius dla e-Commerce Polska w 2018 roku 56 proc. polskich internautów, czyli około 15,5 mln kupowało online (w porównaniu z 54 proc. w 2017 roku i 48 proc. w roku 2016). Jednocześnie liczba internautów wzrosła z 25,8 mln w 2016 do 27,8 mln w 2018 roku.

 

Click&Go wchodzi na polski rynek

W odpowiedzi na powyższe uwarunkowania rynkowe Irlandzka firma Click & Go postanowiła zainwestować 2 mln złotych i wejść na rynek polski powierzając to zadanie doświadczonemu menedżerowi Michałowi Głowa, byłemu prezesowi 7islands.

Click & Go została założona w 2010 r. w Dublinie przez Paula Hacketta. Dwa lata później trafiła na listę start-upów o największym potencjale biznesowym, tworzoną co roku przez rządową organizację Enterprise Ireland.

Click&Go specjalizuje się w sprzedaży tzw. „pakietów dynamicznych”. Ma w ofercie wyjazdy wypoczynkowe, city breaki i rejsy oraz ponad 5 tysięcy hoteli i apartamentów. W ubiegłym roku obsłużyło 55 tysięcy klientów z Irlandii, a jego przychody wyniosły 30 milionów EUR.

„Click&Go to rozwiązanie dla osób, które do tej pory samodzielnie planowały urlop - osobno rezerwowały hotele, loty, transfery, wybierały ubezpieczenie. Teraz mogą zrobić to samo, ale w jednym miejscu i czasie. Wszystkie najlepsze oferty zostaną zebrane i przedstawione w dynamiczny sposób. W czasie rzeczywistym pobierane są ostateczne stawki na dany termin od hoteli i linii lotniczych. Klient otrzyma zawsze najlepszą propozycję. Serwis dodatkowo podpowie, jeżeli znajdzie tańszy wyjazd w najbliższym terminie. Tym samym klient zachowuje niezależność i elastyczność, których jest pozbawiony w tradycyjnym biurze podróży. Click&Go oferuje atrakcyjne ceny, pozwalając oszczędzić czas i pieniądze, ponieważ wszystkie elementy podróży załatwia w 1 miejscu – na stronie www.clickandgo.com/pl. A dodatkowo, ponieważ korzystamy z regularnych linii lotniczych, a nie czarterów, nie grozi nam niezaplanowane zwiedzanie lotniska, przez np. 18 godzin.” – tak Click&Go przedstawił Michał Głowa.

Click&Go oferuje nieograniczony zakres dat lotów. To klienci decydują o terminie oraz długości wyjazdu, dowolnie go komponując. W przeciwieństwie do standardowych biur podróży, które w swojej ofercie posiadają zazwyczaj wyloty 7/14-dniowe, a na najbardziej popularne kierunki 10/11-dniowe, Click&Go umożliwia zorganizowanie wylotu od 1 do nawet 90 dni.

Klienci mają również szansę na zmianę rodzaju transferu, który mogą dobrowolnie wybrać z dostępnych opcji. Sami podejmują decyzję czy będzie to transfer busem, taksówką czy prywatną limuzyną.

Szanując czas naszych klientów korzystamy tylko z lotów rejsowych, których punktualność jest na nieporównywalnie wyższym poziomie niż rejsów czarterowych. Rezerwując wyjazd w oparciu o loty rejsowe klient otrzymuje od razu godziny lotu, które pozostają praktycznie niezmienne do momentu rozpoczęcia wakacji. W przypadku wyjazdów opartych o loty czarterowe, zwłaszcza rezerwując je z dużym wyprzedzeniem, klient niestety musi liczyć się ze zmianą godzin wylotu, czego nie doświadczy w Click&Go.

Klient może dokonać rezerwacji poprzez stronę internetowąwww.clickandgo.com/pl lub poprzez call center. Odpowiednio dobrana grupa Wakacyjnych Doradców zapewnia pomoc w wyborze najlepszego wyjazdu.

Klienci w Polsce mają już możliwość zarezerwowania wycieczki przez Click&Go z wylotami z 8 lotnisk w Polsce oraz z Berlina. Obecnie firma oferuje polskim turystom wypoczynek w starannie dobranych hotelach i apartamentach na 13 kierunkach: Teneryfa, Gran Canaria, Majorka, Costa Brava, Costa Dorada, Costa Blanca, Costa del Sol, Kreta, Korfu, Cypr, Malta, Burgas, Fuerteventura. Oferta będzie sukcesywnie rozszerzana o nowe kierunki, także pozaeuropejskie. Jeszcze w tym roku w planowane jest wprowadzenie wyjazdów typu „city-break”.

 

Oferta dostępna w Polsce oferta różni się od tej irlandzkiej.

 

„Oferujemy inne hotele, choćby dlatego, że na rynku irlandzkim dominuje wyżywienie własne, w Polsce nie ma na nie wielu chętnych.” - wyjaśnia manager.

Model biznesowy Click&Go zakłada wyeliminowanie ryzyka związanego z kupowaniem bloków miejsc w czarterach. Touroperator korzysta wyłącznie z regularnych linii lotniczych, których atutem, jak podkreśla, jest również znacznie większa punktualność. W Polsce są to na razie Ryanair i Wizz Air, w przyszłości dołączą inni przewoźnicy, nie tylko typu „low cost”. W 2007 r. na rynku irlandzkim dostępnych było około milion miejsc w czarterach, dzisiaj - tylko 200 tysięcy. Nie znaczy to, że mniej ludzi podróżuje, ale, że przesiedli się do regularnych linii.

„Biorąc pod uwagę znacznie bardziej dynamiczny wzrost podaży miejsc w tanich liniach lotniczych na kierunki turystyczne względem podaży miejsc w czarterach za 10 lat rynek zorganizowanych wyjazdów lotniczych może wyglądać zupełnie inaczej również w Polsce. Nie twierdzę, że za 10 lat rynek czarterowy skurczy się pięciokrotnie, jednak wedle szacunków firm analizujących rynek turystyczny podaż tanich linii lotniczych będzie rosła dużo szybciej niż podaż czarterów - mówi Michał Głowa. – Skupiamy się na klientach, którzy dotychczas nie korzystali z usług biur podróży. Chcemy dotrzeć do tych, którzy sami składają sobie wycieczki: rezerwują hotel, kupują bilet lotniczy, wypożyczają samochód lub wykupują transfer. My oferujemy wszystkie te usługi w ramach jednej umowy i jednej transakcji, dając możliwość wykupienia ubezpieczenia od rezygnacji.” - dodaje.

Co to wszystko oznacza dla klienta? Najprościej wytłumaczyć to porównując proces rezerwacji u tradycyjnego biura podróży i w Click&Go:

Tunel sprzedażowy

Click & Go

Tradycyjny tour operator

Wyszukiwarka wakacji

Wybór długości pobytu dowolny od 1 do 90 dni

Długość pobytu (7,14/10,11 dni) w zależności od konfiguracji lotów czarterowych – ograniczona.

Wyniki wyszukiwania

Szeroka oferta hoteli. Typ pokoju w zasadzie każdy dostępny w danym hotelu.

Wąska oferta hoteli zakontraktowanych na sztywno. Wąski wybór typu pokoju zazwyczaj jedynie DBL i Family.

Kreator wakacji

Możliwość wyboru godziny wylotu o ile więcej niż 1 lot dziennie jest dostępny. Korzystamy z połączeń rejsowych w związku z tym godziny lotów podane są wg obowiązującego rozkładu. Możliwość wyboru rodzaju transferu: autobus, transfer prywatny.

Godziny lotu ulegają zmianie bo są podawane zanim linia lotnicza otrzyma sloty, zwłaszcza przy wczesnej rezerwacji. Częstsze opóźnienia. Brak możliwości wyboru godziny lotu.   Transfer autokarem, brak możliwości zmiany rodzaju transferu.

Płatność

Płatność online kartą kredytową. Akceptacja umowy i warunków uczestnictwa online w prosty sposób.

Różne formy płatności nie zawsze możliwość rezerwacji w pełni online. Konieczność podpisywania umów i wysyłania skanów lub wizyta w biurze podróży.

 


[1] (dane za ostatnie 12 miesięcy na koniec września 2017 roku wg: http://wczasopedia.pl/files/KonferencjaTargi20180413.pdf)

 

Cztery kluczowe spółki lotnicze znajdujące się pod kontrolą Skarbu Państwa – Polskie Linie Lotnicze LOT, LOT Aircraft Maintenance Services, LS Airport Services i LS Technics – zostały dziś włączone do Polskiej Grupy Lotniczej. To kolejny etap konsolidacji PGL i początek integracji sektora lotniczego w Polsce

Dzisiaj, 10 października, decyzją premiera Mateusza Morawieckiego nastąpiło wniesienie aportem lotniczych spółek do Polskiej Grupy Lotniczej. LOT jest przewoźnikiem lotniczym, LOTAMS i LS Technics zajmują się obsługą techniczną samolotów, a LSAS handlingiem, czyli obsługą naziemną samolotów oraz obsługą pasażerów, bagaży i przesyłek lotniczych.

LOT, LOTAMS, LSAS i LST to silne, rozwijające się i przynoszące zyski spółki Skarbu Państwa, których sytuacja finansowa jest ustabilizowana i z których każda ma potencjał do budowy w swojej branży pozycji regionalnego lidera. Skonsolidowana PGL będzie miała na rosnącym globalnym rynku lotniczym - w rywalizacji z innymi podmiotami - silniejszą pozycję niż każda ze spółek, która weszła w jej skład, miałaby w pojedynkę.

- PGL pozwoli wytworzyć synergię, która będzie bodźcem do rozwoju całego sektora lotniczego w Polsce, a pośrednio szybszego rozwoju polskiej gospodarki – mówi Rafał Milczarski, prezes PGL. - Umieszczenie tych spółek pod parasolem właścicielskim PGL przyniesie im liczne korzyści biznesowe. Pozwoli na zwiększenie efektywności wynikające m.in. ze wspólnej strategii, lepszego przepływu informacji i know-how, a także ze wspólnego planowania i z zamówień grupowych. Powołanie silnej PGL leży w interesie polskiej gospodarki, Skarbu Państwa i wreszcie w interesie każdego polskiego podatnika i pasażera - dodaje.

Dotychczas LOT, LOTAMS, LSAS i LST nie miały wspólnie określonych celów i strategii działania, co z perspektywy właściciela (Skarbu Państwa) oznaczało, że nie przynosiły mu one maksymalnych możliwych do uzyskania korzyści. Z powodu braku wspólnego ośrodka zarządczego na szczeblu właścicielskim oraz z uwagi na różnice w celach i brak współdziałania wynikające z rozproszonej struktury potencjał spółek nie był w pełni wykorzystywany.

- Dzięki utworzeniu PGL pasażer znajdzie się w rękach jednej grupy kapitałowej, a nie kilku spółek, których nie łączyły wspólne cele. Z konsolidacji w połączeniu z rosnącym popytem ze strony pasażerów wynika szybszy wzrost. W związku z tym pasażer zyska większy wybór połączeń, bardziej konkurencyjną ofertę i w efekcie, będzie cieszył się wyższym standardem podróżowania – tłumaczy Rafał Milczarski.

- Dzięki powstaniu jednego zintegrowanego podmiotu największe polskie spółki branży lotniczej rozpoczną wspólnie działania na rzecz rozwoju i będą realnie wpływały na kształt sektora lotniczego w Polsce. Przyczynią się też do rozwoju całej gospodarki. Niezależnie od wejścia w struktury PGL, LOTAMS zamierza utrzymać udział LOT-u w stosunku do pozostałych klientów na poziomie  50:50 dla świadczonych usług, a baza techniczna będzie stale poszerzała grono swoich klientów z całego świata – mówi Aleksandra Juda, prezes LOTAMS.

- Nie od dziś wiadomo, że „w grupie siła”. Dołączamy do PGL jako największy pracodawca branży lotniczej w Polsce, posiadający równocześnie doświadczenie w zakresie kompleksowej obsługi pasażerów, ich bagaży, przesyłek lotniczych i samolotów, którymi latają. Dotyczy to zarówno obsługi naziemnej realizowanej przez pracowników LSAS, jak i obsługi technicznej, realizowanej przez pracowników LS Technics – tłumaczy Marcin Opaliński, prezes LS Airport Services.– Chcemy zaistnieć tam, gdzie lata nasz narodowy przewoźnik, a nas jeszcze nie ma. Wnosimy do PGL ogromną i bezcenną wiedzę i doświadczenie operacyjne. Cieszymy się, że będą one od dzisiaj służyły nie tylko rozwojowi spółek LS, ale również polskiej branży lotniczej skupionej wokół PGL – dodaje Marcin Opaliński.

Spółka PGL została powołana do życia w styczniu br. W sierpniu br. Prezes UOKiK wydał zgodę na przejęcie przez PGL spółek LOT, LOTAMS i LSAS i LST. Dzisiejsze włączenie spółek do PGL jest kolejnym etapem konsolidacji.

Utworzenie PGL jest kolejnym krokiem do pozytywnej konsolidacji rozdrobnionego rynku usług lotniczych w Europie Środkowo-Wschodniej. Dzisiejszy potencjał pasażerski całego regionu CEE to 180 mln mieszkańców. Według prognoz ULC, w 2035 r. lotniska w Polsce odprawią łącznie 95 mln pasażerów, co oznacza prawie 2,5-krotny wzrost względem dnia dzisiejszego.

Te prognozy są podstawą m.in. do planów budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, do obsługi którego Skarb Państwa będzie potrzebował silnej PGL, czyli: przewoźnika z dużym udziałem w rynku oraz sprawnych spółek utrzymaniowych i handlingowych zintegrowanych w ramach grupy.

PGL będzie działała na zasadach podobnych do innych grup lotniczych na świecie zorganizowanych wokół dużych przewoźników lotniczych, takich jak, m.in Lufthansa Group, IAG (British Airways i Iberia) i Air France-KLM. Nie oznacza to jednak, że pozostałe spółki wchodzące w skład PGL będą rozwijały się na rzecz LOT-u – wszystkie podmioty grupy zachowują swoją tożsamość, odrębność kapitałową i będą prowadziły konkurencyjną działalność na rynku usług lotniczych.

Pierwszą ogłoszoną inwestycją PGL jest baza MRO (Maintenace Repair and Overhaul), która utworzona zostanie w ciągu trzech lat przez LOTAMS na terenie Portu Rzeszów-Jasionka. Inwestycja obejmuje hangary do obsługi technicznej samolotów, które mają być przystosowane m.in. do obsługi samolotów szerokokadłubowych najnowszej generacji, takich jak Boeing 787 Dreamliner, Boeing 777 czy Airbus A350. Docelowo w skład PGL wejdzie też spółka zajmująca się pozyskiwaniem i leasingowaniem samolotów dla różnych linii lotniczych na całkowicie komercyjnych i rynkowych zasadach

Waze to jedna z największych społecznościowych aplikacji nawigacyjnych, której użytkownicy w czasie rzeczywistym informowani są o tym co dzieje się na drodze - o stłuczkach, wypadkach, korkach. Korzysta z niej ponad 22 miliony osób, w 20 krajach Europejskich. Od października również w Polsce kierowcy korzystający z aplikacji mają dostęp do usług pomocy drogowych obsługiwanych przez Allianz Partners.

Jako firma świadcząca usługi pomocowe mamy ogromne doświadczenie w obsłudze klientów. Dlatego tak bardzo cieszy nas fakt, że do grona naszych partnerów dołączył Waze. Jesteśmy przekonani, że nasze usługi będą świetnym uzupełnieniem możliwości jakie daje aplikacja, a użytkownicy w razie sytuacji kryzysowej będą czuć się bezpiecznie dzięki naszej natychmiastowej pomocy – mówi Piotr Ruszowski z Allianz Partners.

Przez aplikację w prosty sposób użytkownicy mogą połączyć się z czynnym całą dobę Centrum Operacyjny i uzyskać wsparcie w zorganizowaniu pomocy drogowej na terenie całej Polski.

Aplikacja zbudowana jest w sposób bardzo intuicyjny. Kierowca nawet w sytuacji stresującej jaką niewątpliwie jest awaria samochodu dosłownie w kilka sekund jest w stanie uzyskać pomoc. Wystarczy kliknięcie przycisku „SOS” i kierowca uzyskuje wsparcie Centrum Operacyjnego. Klienci otrzymają pomoc niezależnie czy maja awarię, czy są uczestnikami kolizji – dodaje Piotr Ruszowski z Allianz Partners.

Allianz Partners ma wyłączność na obsługę rozwiązań pomocowych dla Waze na rynku europejskim.

Brak planów na nadchodzący piątek? Zacznij weekend w Elektrowni Powiśle. O godzinie 20:00 startujemy z wyjątkowym koncertem charytatywnym dla inicjatywy Sneaker BOYZ. Wspólnie pomóżmy chłopakom odbudować to wyjątkowe miejsce na mapie streetwearowej Warszawy. Pokażmy, że świetna zabawa idzie w parze z pomaganiem!

Już w najbliższy piątek, 12 października w Elektrowni Powiśle odbędzie się koncert charytatywny, z którego dochód zostanie w całości przekazany na odbudowę kultowego miejsca Sneaker BOYZ. Lokal słynący z personalizacji sneakersów, oferujący również usługi czyszczenia i konserwacji obuwia, spłonął w niewyjaśnionych okolicznościach we wrześniu br.

Line-up przypadnie do gustu w szczególności fanom polskiego rapu i muzyki elektronicznej. Podczas koncertu wystąpią:

  • Rau
  • Onar
  • Ras
  • Małolat
  • Jetlagz
  • Pezet

DJ’skie sety zaprezentują: Czarlson, Eklektik, Zuza Ok, Neen, Bubblegun, Panda, Ajsen, Spisek, Niko P i Boyzzz 2 Boyzzzzz.

Bilety: 30 PLN do kupienia na goingapp.pl

Adres: Elektrownia Powiśle, ul. Elektryczna 2, wejście od ulicy Zajęczej.

Więcej informacji można znaleźć na fanpage’u Elektrowni Powiśle, w zakładce Wydarzenia.

Już za niespełna rok w zrewitalizowanej Elektrowni Powiśle na nowo rozkwitnie życie! Znajda się tu restauracje, butiki, sklepy typu concept i pop-up stores oraz innowacyjna przestrzeń Beauty Hall. Nie zabraknie także oferty rozrywkowej – klubu, barów czy regularnych wydarzeń i koncertów, które będą się odbywały na 3 placach miejskich. Jest na co czekać!

Dzień Republiki Turcji to największe święto państwowe w tym kraju, które przypada na 29 października. Data ta upamiętnia rok 1923, kiedy dokładnie 29 października Mustafa Kemal, zwany później Atatürkiem, zadeklarował utworzenie Republiki Turcji.

Święto całego narodu

Święto obchodzone jest we wszystkich 81 tureckich prowincjach, a także na terenie tureckiej Republiki Północnego Cypru. Z tej okazji w Ankarze odbywa się coroczna parada wojskowa oraz liczne występy artystyczne.

 

Huczna rocznica

Już na kilka dni przed tą ważną datą fasady domów i kamienic okrywają się wizerunkiem Mustafy Kemala oraz flagami Turcji. Dla wielu mieszkańców tego kraju jest to najważniejsze święto w roku, celebrowane z ogromnym namaszczeniem. Na ulicach odbywają się parady, a na lokalnych stadionach spektakle, wieczorki poetyckie oraz pokazy tradycyjnych tańców. Nie brakuje także pochodów, które często zakończone są pokazem fajerwerków. W ten sposób Turcy upamiętniają oficjalną datę uznania Turcji za republikę i jednoczesne ogłoszenie Mustafy Kemala pierwszym prezydentem. Postać Atatürka, którego rządy przyczyniły się do modernizacji i europeizacji kraju, jest otoczona w Turcji szczególnym kultem.

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Do Panamy po panamę

SYLWIA JEDLAK 

 

<< Kanał Panamski i słynny biały kapelusz panama mogą śmiało uchodzić za najbardziej rozpoznawalne symbole tego małego kraju Ameryki Środkowej. Są też zapewne pierwszymi skojarzeniami, z którymi turyści z innych części świata przekraczają jego granice. Gdy jednak opuszczają gościnne progi Panamy, w ich głowach nie ma już śladu po tej prostej, stereotypowej symbolice. Od tego momentu we wspomnieniach podróżników zdecydowanie ważniejsze miejsce zajmują chociażby przepiękne, wielobarwne „molas” – tradycyjne, bogato zdobione ubrania Indian Kuna. >>

  FOT. VISITPANAMA

Na mapie terytorium Panamy wygląda jak mały haczyk łączący ze sobą Amerykę Północną z Południową. Na wschodnim i zachodnim krańcu państwa leżą dziewicze obszary chronionej przyrody: Park Narodowy Darién (Parque Nacional Darién) przy granicy z Kolumbią oraz Międzynarodowy Park La Amistad (Parque Internacional La Amistad) przy granicy z Kostaryką. Bogactwo flory i fauny jest zresztą jedną z panamskich atrakcji turystycznych, a możemy się nim zachwycać nie tylko na lądzie, lecz także pod wodą. Poza tym na powierzchni 78 200 km2, oprócz Metysów, Mulatów, ludności pochodzenia europejskiego i przedstawicieli rasy czarnej, żyją tutaj unikalne plemiona indiańskie, które przetrwały kolonizację hiszpańską, i do dziś zachowały swoją kulturę i obyczaje.

Chyba niewiele osób wie o tym, że popularne kapelusze typu panama, oryginalnie wyplatane z włókien łyczkowca palmiastego (Carludovica palmata), pochodzą tak naprawdę z Ekwadoru. Jednak pod koniec XIX w. to właśnie w Panamie ekwadorscy producenci tych nakryć głowy znaleźli dużo większy rynek zbytu na swoje towary niż we własnej ojczyźnie. Dziś wielu turystów chętnie zabiera ze sobą pamiątkowy egzemplarz kapelusza, aby przypominał im o panamskiej podróży w zaciszu domowym.

Więcej…

Nieznany niesamowity Honduras

 

Copan Stairs Day

Imponujące Schody Hieroglifów w Copán mają 62 stopnie o szerokości 10 m

© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

IZABELA RUTKOWSKA

 

Honduras jako jeden z niewielu krajów na świecie oparł się masowej turystyce i komercjalizacji. Długo okryty był złą sławą, a to ze względu na niestabilną sytuację polityczną i panującą w nim biedę. Według rozpowszechnionych stereotypów wciąż uchodzi za miejsce niebezpieczne. Jednak podczas wizyty w Hondurasie łatwo odczarujemy ten jego wizerunek. Znajdziemy w nim wszystko, co sprawia, że wyjazd staje się podróżą marzeń. Zanurzymy się tu w krystalicznie czystych, turkusowych wodach Morza Karaibskiego, zakochamy się w pięknych złotych plażach, odkryjemy niezliczone gatunki egzotycznej fauny w tropikalnych lasach i pełne tajemnic ruiny miast niezwykłej cywilizacji Majów.

 

Ten niewielki kraj (jego powierzchnia wynosi prawie 112,5 tys. km2) leży w Ameryce Środkowej, w sąsiedztwie Gwatemali, Salwadoru i Nikaragui. Zamieszkuje go ponad 9,1 mln ludzi. Mniej więcej połowa z nich to katolicy, drugą co do wielkości grupą wyznaniową są protestanci (ok. 40 proc.). Hondurasu nie zalała jeszcze masowa turystyka, co stanowi jego ogromny atut. Jest to świetne miejsce na wyjazdy kulturowe i przyrodnicze oraz wyprawy dla osób aktywnych. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego uchodzi za prawdziwy raj dla nurków. Na południowym zachodzie kraju znajduje się zatoka Fonseca (Golfo de Fonseca) wychodząca na Ocean Spokojny. Uważa się ją za jeden z najlepszych naturalnych portów na świecie. Prawie 80 proc. terytorium Hondurasu zajmują wyżyny i góry. Karaibski brzeg o długości mniej więcej 670 km porastają gęste lasy.

 

Honduran cechuje skromność i serdeczność, a także wielka miłość do ojczyzny. Ich ulubionym sportem jest piłka nożna. W lipcu 1969 r. rozegrał się konflikt zbrojny między Hondurasem a Salwadorem. Wojna stu godzin, nazwana przez polskiego reportażystę Ryszarda Kapuścińskiego wojną futbolową, pochłonęła ok. 2 tys. ofiar. Walki przerwała interwencja Organizacji Państw Amerykańskich, lecz napięcie w kontaktach obu krajów utrzymywało się jeszcze latami. Zarzewiem konfliktu miała być rzekomo przegrana honduraskiej drużyny w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1970 odbywającym się 15 czerwca 1969 r. w San Salvadorze (salwadorskiej stolicy). W rzeczywistości jednak stosunki między tymi państwami nie należały do najłatwiejszych już dużo wcześniej. Główny powód wybuchu wojny stu godzin stanowił fakt, że na przygranicznych obszarach Hondurasu masowo osiedlali się salwadorscy rolnicy poszukujący pracy. Honduraskie władze chciały zmusić Salwadorczyków do powrotu do ojczyzny, ale rząd Salwadoru obawiał się, że będą oni żądać reformy rolnej i przydziału ziemi.

 

DZIEDZICTWO MAJÓW

 

Sport, a właściwie sportowe emocje towarzyszyły człowiekowi od zawsze. W Imperium Rzymskim wrażeń dostarczały walki gladiatorów, starożytni Grecy żyli igrzyskami olimpijskimi, natomiast większość ludów prekolumbijskich miała swoją grę w piłkę, czyli juego de pelota.W ruinach majańskich miast w Ameryce Środkowej do dziś zachowały się boiska do grania. Jedno z największych i najbardziej imponujących powstało w Copán, znajdującym się obecnie na zachodzie Hondurasu. Ta mezoamerykańska gra była bardzo trudna i wymagała nie lada umiejętności. Do zawieszonej na wysokości kilku metrów kamiennej obręczy należało trafić podłużną kauczukową piłką (niekiedy nawet 4-kilogramową), którą odbijało się wyłącznie łokciem, kolanem lub biodrem. Gracze używali specjalnych ochraniaczy, często zrobionych z drewna. Z tego, że sport to nie do końca zdrowie, a jego uprawianie może powodować kontuzje i ciężkie obrażenia, Majowie doskonale zdawali sobie sprawę. Oprócz źródła sportowych emocji gra stanowiła też swojego rodzaju rytuał. Często jedna z drużyn składała się z jeńców wojennych i to właśnie ten zespół skazany był na porażkę. Wedle reguł krwawego wariantu rozgrywek kapitan drużyny przegranej tracił głowę. Podczas spaceru po wielkim boisku w Copán łatwo wyobrazić sobie, jak kilkunastu młodzieńców toczy tu walkę na śmierć i życie.

 

Majowie swoje miasta budowali na trudno dostępnym obszarze, w zakątkach głęboko ukrytych wśród gęstych tropikalnych lasów. Dotarcie do nich wymagało znakomitej wiedzy o przyrodzie, tężyzny fizycznej, odwagi i orientacji w terenie. Stanowisko archeologiczne Copán to największe i najlepiej zachowane pozostałości po majańskiej cywilizacji w całym kraju. Koniecznie trzeba je odwiedzić podczas wizyty w Hondurasie. Ruiny zostały odkryte na początku XIX w., ale dopiero w 1841 r. dzięki publikacji amerykańskiego podróżnika Johna Lloyda Stephensa i angielskiego rysownika Fredericka Catherwooda świat dowiedział się więcej o tym niezwykłym miejscu.

 

Tajemniczy Majowie zamieszkiwali półwysep Jukatan i rejony na południe od niego. Do najważniejszych ich ośrodków należały m.in. Chichén Itzá i Palenque (w Meksyku), Tikal (w granicach Gwatemali) czy właśnie Copán. To ostatnie miasto słynie przede wszystkim z najdłuższego znanego majańskiego tekstu utrwalonego pismem hieroglificznym, który opisuje historię jego władców. Znajdziemy go na kamiennych Schodach Hieroglifów prowadzących do centrum ceremonialnego. Składały się na nie świątynie budowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, dziedzińce i wspomniane boisko. Na głównym placu mieszkańcy spotykali się w ważnych dla społeczności momentach i z okazji uroczystości religijnych. Znajdowały się tu również stanowiska do prowadzenia niezwykle ważnych dla prekolumbijskich cywilizacji obserwacji astronomicznych. Okres świetności Copán przypada na stulecia od V do VIII. W tym czasie miasto mogło zamieszkiwać nawet 20 tys. osób. Nie bez powodu ośrodek nazywa się Atenami Nowego Świata. Centrum otoczone było dzielnicami mieszkalnymi. W Copán można spędzić cały dzień. Warto przy okazji zajrzeć do tutejszego bardzo ciekawego muzeum archeologicznego.

 

Ten skarb kraju znajduje się jedynie ok. 10 km od gwatemalskiej granicy. Dlatego z Gwatemali często organizuje się fakultatywne wycieczki do Copán. W Hondurasie warto jednak zostać na dużo dłużej.

 

OWOCOWY PORT

 

Na nizinnym obszarze kraju rozciągającym się wzdłuż wybrzeża karaibskiego można spotkać ceibę, w kulturze Majów uważaną za święte drzewo. Jej polska nazwa rodzajowa to puchowiec. Roślina ta występuje licznie w basenie Morza Karaibskiego. Drzewo ma charakterystyczną gładką korę, a z upływem lat pokrywają je gęsto kilkucentymetrowe kolce. Od wieków wykorzystywane jest jako środek leczniczy przy problemach związanych z układem moczowym, jak również przy schorzeniach skóry. Z oleju z nasion ceiby produkuje się mydło. Najcenniejszą jej częścią są jednak włókna nasienne (w formie puchu) o znacznych właściwościach wypornościowych nazywane kapokiem. Wykorzystuje się je w tapicerstwie i jako materiał izolacyjny oraz wypełnia się nimi poduszki i materace (kiedyś używano ich w kamizelkach ratunkowych). Obecnie coraz częściej kapok bywa zastępowany sztucznymi odpowiednikami.

 

Od puchowca pochodzi nazwa trzeciego co do wielkości ośrodka miejskiego Hondurasu. La Ceiba to ponad 200-tysięczne miasto portowe, stolica departamentu Atlántida. Właśnie stąd eksportuje się do Stanów Zjednoczonych owoce z Ameryki Środkowej, m.in. grejpfruty, pomarańcze, cytryny, a przede wszystkim ananasy i banany. Plantacje bananowca są bardzo charakterystycznym elementem krajobrazu północnej i północno-wschodniej części kraju. W 1899 r. powstała spółka United Fruit Company operująca na terenie Ameryki Środkowej i Południowej. Firma była właścicielem największych plantacji i uzależniła Honduras od uprawy bananów, na eksporcie których zarobiła ogromne pieniądze. Miała poza tym znaczący wpływ na politykę w tym kraju i wielu innych, nazywanych z tego względu republikami bananowymi.

 

La Ceiba uchodzi za honduraską stolicę rozrywki. Turyści przyjeżdżają tutaj zwłaszcza w maju na festiwal karnawałowy organizowany ku czci patrona miasta – św. Izydora Oracza.

 

MIESZKAŃCY KARAIBÓW

 

Niedaleko La Ceiby znajduje się Park Narodowy Pico Bonito (Parque Nacional Pico Bonito), drugi co do wielkości w kraju (ok. 1070 km² powierzchni). Majestatyczna góra (Pico Bonito) o charakterystycznym trójkątnym wierzchołku to wizytówka tego portowego miasta. Szczyt położony w paśmie górskim o nazwie Nombre de Dios wznosi się na wysokość 2435 m n.p.m. O wyjątkowości tego obszaru stanowi bogactwo flory i fauny oraz piękno krajobrazu. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni rozwinęły się tu różne systemy roślinne, w tym gęste lasy równikowe na wybrzeżu i leśne kompleksy wysokich partii gór. Warto spędzić w tej malowniczej okolicy więcej czasu. Można go poświęcić na wspinaczkę górską, kąpiele w naturalnych akwenach czy obserwowanie ptaków. W tym rejonie występuje ok. 700 ich gatunków! Spotyka się tutaj piękne bławatniki, kolorowe tukany, wielkie czerwone ary i mnóstwo innych fascynujących stworzeń. Rzeka Cangrejal przepływająca przez park idealnie nadaje się na rafting. Jest jednym z najbardziej znanych w Hondurasie miejsc do uprawiania tej aktywności. Obszar parkowy stanowi część mezoamerykańskiego korytarza migracyjnego zwierząt, obejmującego Amerykę Środkową. W krajach leżących w tym regionie występuje mniej więcej 8 proc. znanych na świecie gatunków fauny, w tym wiele endemicznych.

 

Przy opisywaniu tego rejonu naszego globu nie sposób nie wspomnieć o Garifuna, czyli o tzw. Czarnych Karaibach. Ich bardzo liczna społeczność zamieszkuje właśnie tereny nad rzeką Cangrejal w pobliżu Parku Narodowego Pico Bonito. W całym Hondurasie żyje ok. 100 tys. przedstawicieli tej grupy etnicznej, najwięcej spośród wszystkich krajów w basenie Morza Karaibskiego. Garifuna są potomkami rdzennej ludności Karaibów i Afrykańczyków przywiezionych do pracy na plantacjach. Przekazy mówią o dwóch statkach transportujących afrykańskich niewolników, które w 1635 lub 1675 r. rozbiły się w pobliżu wyspy Saint Vincent w archipelagu Małych Antyli. Prawie wszyscy ocaleli i zasymilowali się z miejscowymi Karaibami. Od połowy XVIII w. władzę w rejonie archipelagu zaczęli przejmować Brytyjczycy. Mieszkańcy wysp długo stawiali opór nowym porządkom. Ostatecznie na obszarze brytyjskiej kolonii pozwolono pozostać rdzennej ludności, tzw. Czerwonym Karaibom, resztę zesłano w 1797 r. na wyspę Roatán u wybrzeży Hondurasu. Była ona zbyt mała, aby pomieścić nowych mieszkańców, którzy szybko przenieśli się na kontynent. Kultura dumnych Garifuna rozwija się do dziś i wraz z ich językiem, tańcem i muzyką została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Warto spędzić w zamieszkanym przez nich rejonie choć jeden cały dzień i dać się porwać rytmom energetycznych punty i hunguhungu (fedu) czy zagrać w domino przy szklaneczce wyśmienitego honduraskiego rumu. Produkcji tego trunku sprzyjają idealne warunki do uprawiania trzciny cukrowej.

 

AROMATYCZNE PAMIĄTKI

 

Z Hondurasu pochodzi jedna z najlepszych kaw na świecie. Paczka aromatycznych ziaren będzie znakomitą pamiątką lub prezentem z tego kraju. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o uprawie kawowców, najlepiej udać się na jedną z licznych plantacji i do palarni kawy. W takich miejscach można spróbować świeżo przyrządzonego napoju i przekonać się, że zazwyczaj różni się on zdecydowanie jakością od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zmielona kawa w sklepach w Europie często magazynowana bywa nawet ponad rok. O niepowtarzalnym smaku i doznaniach związanych z piciem tego napoju stanowi aromat, a on szybko się ulatnia. Dlatego też zawsze należy kupować kawę w ziarnach. Kawowce uprawiane są w Hondurasie na stokach o odpowiednim nachyleniu i nasłonecznieniu (głównie na terenie departamentu El Paraíso, czyli Raj). Przed palącym słońcem chronią je wysokie drzewa. Od października do stycznia pielęgnowane ręcznie krzewy pokrywają się czerwonymi dojrzewającymi owocami. Po zebraniu przy pomocy prasy pozbawia się je skórki, a następnie płucze i oddziela miąższ w procesie fermentacji. Kolejnym etapem jest suszenie, które niejednokrotnie odbywa się na słońcu. Rozsypane na plandekach ziarna to częsty widok w Hondurasie. Ostatni etap stanowi palenie – końcowe nierzadko odbywa się już w kraju importera. Najwartościowszą honduraską kawę oznacza się symbolem SHG (Strictly High Grown). Pochodzi ona z najlepszych upraw położonych na średniej wysokości ok. 1350 m n.p.m. Za jej kilogram trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych.

 

Z Hondurasu warto przywieźć również cygara. W niewielu miejscach na świecie panują sprzyjające warunki do uprawy dobrego tytoniu. Liści z honduraskich plantacji, skoncentrowanych przede wszystkim na żyznym obszarze malowniczej doliny Jamastrán w departamencie El Paraíso, używają najwięksi światowi producenci. Od klimatu, rodzaju gleby, stopnia nasłonecznienia i poziomu wilgotności zależy smak, aromat, rozmiar i kolor cygar. Te z Hondurasu są wyraziste i aromatyczne.

 

KARAIBSKA IDYLLA

 

004PicoBonito
Pico Bonito, motyl Caligo memnon nazywany sową
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Ten środkowoamerykański kraj to mekka miłośników nurkowania i wędkarstwa. Jego nazwa pochodzi od wyjątkowej głębokości wody w okolicy karaibskiego wybrzeża. W języku hiszpańskim hondo znaczy „głęboki”. Honduras leży wzdłuż drugiej co do wielkości na świecie (mającej długość ok. 1 tys. km) rafy koralowej zwanej Wielką Rafą Koralową Majów (Mezoamerykańskim Systemem Rafy Barierowej). Zwykle kojarzy się z nią Belize i głęboka studnia Great Blue Hole, ale prawdziwe bogactwo podwodnego świata kryje się także nieopodal honduraskiego archipelagu Islas de la Bahía. W jego skład wchodzą główne wyspy Roatán, Guanaja i Útila. Są one łatwo dostępne, a pobyt na nich nie kosztuje na ogół zbyt dużo. Z wyjątkiem rajskiego skrawka lądu, za jaki uważa się słusznie Roatán, nie ma tu rozbudowanych luksusowych hoteli i resortów, za to w wielu miejscach możemy spędzić niezapomniane chwile w hamaku na tarasie drewnianego domku na palach lub na dziewiczej plaży. W okolicach Útili znajdziemy jedne z najzdrowszych i najmniej zniszczonych koralowców w Morzu Karaibskim. Poza tym spotyka się w tym rejonie liczne rekiny wielorybie, płaszczki, homary, krewetki czy mureny. Jeśli dopisze nam szczęście, natkniemy się na stado delfinów. Nie bez powodu wyspa ta (jak zresztą cały archipelag Islas de la Bahía!) uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie.

 

 MG 7855

Roatán – tzw. Dolphin Encounter zaprasza na spotkanie i pływanie z delfinami 
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

Miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wędkarstwa, trekkingu, obserwacji ptaków i ekoturystyki koniecznie muszą odwiedzić jezioro Yojoa usytuowane na zachodzie kraju, na wysokości ok. 630–700 m n.p.m. Leży ono między szczytami wygasłych wulkanów. To największe naturalne jezioro Hondurasu. Znajdują się tu parki narodowe Montaña Santa Bárbara (Parque Nacional Montaña Santa Bárbara) i Cerro Azul Meámbar (Parque Nacional Cerro Azul Meámbar). Na tym obszarze występują np. legwany, węże, małpy, oceloty i pumy.

 

MIASTO W GÓRACH

 

 F3G1132

Kobiety Garifuna tańczące hunguhungu (fedu)
© INSTITUTO HONDUREÑO DE TURISMO (IHT)

 

Tegucigalpę, stolicę kraju, zamieszkuje ok. 1,2 mln osób – to ponad jedna ósma ludności całego Hondurasu. Położona u podnóży wzgórza El Picacho, przed wiekami stanowiła ośrodek wydobycia srebra i złota. Miasto sprawia wrażenie nieuporządkowanego. Warto odwiedzić w nim Muzeum Tożsamości Narodowej (Museo para la Identidad Nacional – MIN). W rejonie historycznego centrum wznosi się XVIII-wieczna barokowa Katedra św. Michała Archanioła i budynek Kongresu Narodowego. Miasto często służy turystom za bazę wypadową, ponieważ właśnie stąd bez problemu dostaniemy się do wszystkich najatrakcyjniejszych miejsc w Hondurasie. Niemal z każdego punktu w Tegucigalpie można dostrzec 30-metrową figurę Chrystusa El Picacho ustawioną na szczycie wzgórza El Picacho. Ma ona przynosić nadzieję na lepszą przyszłość krajowi, który w 1821 r. wyrwał się spod hiszpańskiego jarzma i 17 lat później ogłosił pełną niepodległość (26 października 1838 r.), lecz dopiero od niedawna powoli staje na nogi. Ogromną szansą dla tego państwa jest m.in. rozwój turystyki, a temu sprzyja walka ze stereotypami na temat Hondurasu.

 

Aby wczuć się w atmosferę stolicy, warto przystanąć na chwilę i zjeść sprzedawane na każdym rogu arepas, czyli placki z kukurydzy, smażonych platanów czy fasoli. Honduraska kuchnia niewiele różni się od tej spotykanej w innych krajach Ameryki Środkowej. Jej podstawę stanowi ryż, a także fasola przygotowywana na różne sposoby i tortilla. Na śniadanie jada się zwykle tzw. baleadas, czyli właśnie tortille podawane z fasolą, żółtym serem i kwaśną śmietaną. Dodatki zależą – oczywiście – od upodobania. Kilkadziesiąt lempirów (HNL) kosztuje doskonała wersja z awokado, mięsem i wieloma innymi składnikami. Całość doprawia się zazwyczaj bardzo ostrym sosem na bazie papryki jalapeño. Słynny szkocki szef kuchni Gordon Ramsay, który odwiedził Honduras w marcu 2017 r., tak zachwycił się miejscowymi baleadas, że uznał je nawet za zdecydowanie najlepsze latynoamerykańskie danie.    

 

INDIANIE I KOLONIŚCI

 

Ciudad Blanca, legendarne Białe Miasto, można nazwać Atlantydą Ameryki Środkowej. Według wierzeń to właśnie w nim narodził się Pierzasty Wąż (Quetzalcóatl). Uważany był za boga wiatru, nieba, ziemi, wody i płodności. Ok. 300 km od Tegucigalpy archeolodzy odkryli w 2012 r. interesujący zespół ruin. Wiele artefaktów dowodzi, że mogą być to pozostałości legendarnego ośrodka Ciudad Blanca. Stanowisko archeologiczne, którego powierzchnię szacuje się na mniej więcej 50 km², znajduje się w gęstym tropikalnym lesie w historycznym rejonie La Mosquitia (na Wybrzeżu Moskitów – Costa de Mosquitos), na terenie dziewiczego Rezerwatu Biosfery Río Plátano, wpisanego w 1982 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To pełne tajemnic miejsce do dziś chroni wojsko, aby zapobiec kradzieżom. Odnaleziono tu fragmenty starożytnych struktur, w tym ziemnych piramid i placów, oraz liczne przedmioty codziennego użytku.

 

W wielu honduraskich miejscowościach natkniemy się na ślady kolonialnych czasów. Perełką architektury i niezmiernie ciekawym miejscem jest Gracias, dawna stolica Hondurasu (dzisiaj departamentu Lempira), założona w 1536 r. Do najstarszych tutejszych budynków należy świetnie zachowany Kościół La Merced, który powstał na początku XVII w. Obowiązkowo trzeba wybrać się też na spacer do hiszpańskiego Fortu św. Krzysztofa (Fuerte San Cristóbal), z którego rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na całą dolinę. Wiele nazw własnych w Gracias nawiązuje do imienia pochodzącego z tego terenu legendarnego Lempiry (ok. 1499–1537), bohaterskiego władcy Indian Lenca (zamieszkujących terytorium dzisiejszego Hondurasu i Salwadoru), walczącego z hiszpańskimi konkwistadorami w latach 30. XVI stulecia. W pobliżu miasta znajdują się najsłynniejsze naturalne gorące źródła w kraju (Aguas Termales „Presidente”).

 

W tej części Ameryki Środkowej jest jeszcze bezsprzecznie mnóstwo do odkrycia. Nie warto się więc zbyt długo zastanawiać nad decyzją o podróży do wciąż raczej nieznanego turystom, lecz niezmiernie fascynującego Hondurasu. Najlepiej po prostu wyruszyć na spotkanie z wielką przygodą.

RPA – inny portret Afryki

ANNA KRYPA
www.comeann.com

 

<< Gdybym miała jednym słowem opisać Republikę Południowej Afryki, którą pokochałam od pierwszego dnia pobytu w jej granicach, użyłabym wyrazu „różnorodność”. Bogata kultura i wciąż zmieniający się krajobraz zachwycają już podczas spaceru ulicami Kapsztadu, kiedy owiani oceaniczną bryzą podziwiamy majestatyczną Górę Stołową, a na swojej drodze spotykamy przedstawicieli różnych grup etnicznych. W RPA są trzy stolice (administracyjna Pretoria, Kapsztad, w którym obraduje parlament, oraz Bloemfontein z siedzibą władz sądowniczych) i obowiązuje aż 11 oficjalnych języków. „Choć tak różni, jesteśmy jednością. Jesteśmy ludem tęczy” – powiedział niegdyś o swoich rodakach laureat Pokojowej Nagrody Nobla Nelson Mandela. >>

Więcej…