Od teraz podróżujący mogą wybrać spośród 10 lotów Emirates dziennie na 3 lotniska w Londynie

Linie Emirates zainaugurowały nowe, codzienne połączenie z Dubaju (DXB) do Londynu-Stansted (STN).

Samolot Boeing 777-300ER przewoźnika wylądował na lotnisku Stansted w piątek tuż przed godziną 14.00 czasu brytyjskiego. Tym samym Londyn-Stansted został siódmym kierunkiem w Wielkiej Brytanii obsługiwanym przez Emirates. Jednocześnie liczba codziennych połączeń między Dubajem a trzema różnymi portami lotniczymi w Londynie wzrosła do 10, a Stansted dołączył do Gatwick i Heathrow.

Samolotem wykorzystywanym na trasie jest nowy Boeing 777-300ER Emirates w konfiguracji trzyklasowej, w którym znalazły się najnowocześniejsze, całkowicie zamknięte prywatne kabiny w klasie pierwszej oraz odnowione kabiny w klasie biznes i ekonomicznej. Drzwi przesuwne od podłogi do sufitu i eleganckie elementy wystroju nadają kabinom Emirates nowy wymiar luksusu i prywatności. We wszystkich kabinach pojawiły się także nowe fotele i unowocześnione systemy rozrywki pokładowej. Przewoźnik zaprezentował swoją nową ofertę na targach Dubai Air Show w 2017 roku. Teraz pasażerowie będą mogli ją wypróbować po raz pierwszy na trasie do Wielkiej Brytanii.

Nowy kierunek jest siódmym lotniskiem w Wielkiej Brytanii obsługiwanym przez linie Emirates. Już w październiku dołączy do nich Edynburg. Pozostałe lotniska to Londyn-Heathrow, Londyn-Gatwick, Birmingham, Newcastle, Manchester i Glasgow.

Aby móc z sukcesem zarabiać na nieruchomościach turystycznych, potrzebny jest odpowiedni nakład finansowy. Paulina Horabik – członek Zarządu i Dyrektor Zarządzający Monument Fund - wyjaśnia, w jaki sposób pozyskać finansowanie na zakup, budowę lub remont nieruchomości przeznaczonych na działalność turystyczną.

 

 

Różnorodność inwestycyjna

W ostatnich latach zarabianie na nieruchomościach w kurortach cieszy się wśród inwestorów sporym zainteresowaniem. Dzięki bezpieczeństwu inwestycyjnemu oraz znacznemu zyskowi przewyższającemu oprocentowanie lokat bankowych, tego typu działalność traktowana jest jako świetny sposób na powiększenie zasobów finansowych. Rentowność przedsięwzięcia potwierdza także duża popularność zakupu gruntów i obiektów użytkowych położonych w najpopularniejszych ośrodkach turystycznych w Polsce oraz zyski z najmu sięgające około 7% w skali roku. Jednak, na jakie konkretne inwestycje przedsiębiorcy decydują się najczęściej?

Rynek turystyczny w Polsce rozwija się coraz dynamiczniej. Jak mówi Paulina Horabik – Członek Zarządu, Dyrektor Zarządzający Monument Fund: „Co roku pobijane są rekordy wynajmu pokoi gościnnych w hotelach i w innych obiektach noclegowych. Taki obraz jest więc bardzo atrakcyjny dla inwestorów, którzy decydują się na inwestycję w hotele, pensjonaty oraz pokrewne nieruchomości turystyczne, takie jak condo- i aparthotele. Te ostatnie szczególnie są popularne wśród przedsiębiorców, którzy chcą dopiero wejść na rynek usług noclegowych.”

System aparthoteli to krótkoterminowy wynajem atrakcyjnych lokalizacyjnie apartamentów, gdzie operator aparthotelu zarządza nieruchomościami w imieniu właścicieli, a umowa gwarantuje stały zysk. Takie obiekty mieszkalne standardowo wyposażone są w salon, sypialnię, łazienkę i aneks kuchenny, dlatego w późniejszym czasie nadają się do stałego zamieszkania. Co więcej, w ofercie tego typu lokali, istnieje możliwość korzystania z personelu sprzątającego, recepcji, baru lub restauracji. W przypadku condohoteli, własnością nabywców stają się pokoje hotelowe o wystroju narzuconym przez firmę zajmującą się danym obiektem. Oprócz tego, condohotel oferuje pełne zaplecze cztero- czy pięciogwiazdkowego hotelu, czyli recepcję, room service, catering, pralnię, zaplecze konferencyjne oraz bazę rekreacyjną.

 

Jak zacząć?

W Polsce segment condo- i aparthoteli wciąż się rozrasta, dlatego coraz więcej osób decyduje się na samodzielne inwestowanie w tego typu nieruchomości. Choć perspektywa płynących zysków jest wyjątkowo atrakcyjna, rozpoczęcie działalności oraz odpowiednie lokowanie kapitału może okazać się dla indywidualnych inwestorów ciężkim orzechem do zgryzienia.

„Inwestowanie w nieruchomości przeznaczone na działalność turystyczną należy rozpocząć przede wszystkim od analizy indywidualnej zdolności finansowej oraz możliwości inwestycyjnych. Oprócz tego, trzeba rozejrzeć się za ofertami wartymi zainwestowania środków pieniężnych. W tej kwestii należy być bardzo ostrożnym – zanim podejmiemy decyzję o ulokowaniu środków w danej nieruchomości, trzeba sprawdzić dokładnie wszelkie szczegóły dotyczące budowy, lokalizacji oraz ryzyka związanego z danym projektem. To niezwykle ważne, aby podstawą wyboru była rzetelna analiza opłacalności, a nie kwestie indywidualnych upodobań. W ten sposób wybierzemy inwestycję, która przyniesie spory zysk przy równoczesnym ograniczonym ryzyku.” – wyjaśnia Paulina Horabik – Członek Zarządu, Dyrektor Zarządzający w Monument Fund.

 

Łatwiejsze inwestowanie

Nieruchomości turystyczne wymagają odpowiednich zasobów finansowych, dlatego łatwe pozyskiwanie kapitału stanowi dla inwestorów ważną część przedsięwzięcia. Jak tłumaczy Paulina Horabik – Członek Zarządu, Dyrektor Zarządzający Monument Fund: „Niezależnie od tego, czy inwestujemy w całe obiekty czy lokale hotelowe – w przypadku atrakcyjnych okazji zakupowych, pomyślność w zakupie gwarantuje szybka reakcja oraz odpowiednia ilość kapitału. W tym celu warto zwrócić się ku funduszom dla przedsiębiorców, które pozwalają na szybkie sfinansowanie działań mających w przyszłości przynieść wymierne zyski, bez względu na posiadane zobowiązania finansowe. Dzięki temu można nie tylko nabyć atrakcyjne nieruchomości, ale także zachować płynność finansową do czasu, aż nasza inwestycja przyniesie spodziewany zysk.”

W takim przypadku rozwiązaniem staje się pożyczka na inwestycje w kurortach Monument Fund, umożliwiająca uzyskanie finansowania do 5 000 000 zł. Przy wyższych kwotach wnioski rozpatrywane są indywidualnie. Fundusz przeznaczony jest na budowę, dokończenie, adaptację, modernizację, rozbudowę lub remont nieruchomości przeznaczonej na działalność turystyczną, zakupy okazyjne hoteli oraz inwestycje w condo- i aparthotele.

Kto najchętniej korzystaz dofinansowania Monument Fund? Paulina Horabik – Członek Zarządu, Dyrektor Zarządzający Monument Fund wskazuje, że są to przedsiębiorcy, którzy poszukują finansowania pomostowego prowadzą działalność polegającą na skupie, modernizacji i szybkiej sprzedaży nieruchomości – czyli tak zwani flipperzy. Oprócz tego, funduszem mogą być zainteresowane osoby będące właścicielami hoteli, pensjonatów, domów wczasowych oraz prowadzące małą lub dużą działalność deweloperską i potrzebujące finansowania jeszcze przed uruchomieniem kredytu w banku. Monument Fund obsługuje także obcokrajowców, posiadających firmę zarejestrowaną poza granicami RP oraz nieruchomość na terenie Polski.

Dzięki zmniejszonej ilości wymaganych dokumentów, czas weryfikacji wniosku jest skrócony do niezbędnego minimum, termin przyznania dofinansowania wynosi od 5 do 10 dni, a okres kredytowania może trwać od 6 do 18 miesięcy - w zależności od sezonowości branży. Monument Fund oferuje wypłatę środków w formie jednorazowej lub transzowej oraz zabezpieczenie wierzytelności na 2. miejscu hipotecznym, co umożliwia dokapitalizowanie przedsiębiorców z zaciągniętymi już zobowiązaniami.

Fundusz dla przedsiębiorców Monument Fund pozwala na udzielenie finansowania wszystkim przedsiębiorcom, którzy potrzebują szybkiego zastrzyku gotówki w celu zakupu, budowy, modernizacji lub remontu nieruchomości przeznaczonych na działalność turystyczną. Dzięki tej ofercie, uzyskane środki można bez problemu przeznaczyć na inwestycje, które po danym czasie nie tylko ulegną samo spłaceniu, ale także przyniosą znaczący zysk.

 

Wyniki badania przeprowadzonego przez Ipsos[1] pokazują, że 45% Polaków zamierza spędzić urlop w kraju - głównie nad polskim morzem (58%), oraz w górach (34%). Na prawie dwutygodniowe wakacje planują przeznaczyć średnio 4300 zł na osobę. Spora część tej kwoty pokryje koszty transportu i zakwaterowania. Natomiast wakacyjny wyjazd to czas, w którym Polacy nie szczędzą pieniędzy również na wizyty w restauracjach, kawiarniach, rozrywkę czy zakupy. Jak więc przygotować swój biznes, aby wykorzystać ten czas do maksimum?

 

Cel każdego przedsiębiorcy to zadowolony klient – tylko taki ponownie skorzysta z usług, a ponadto poleci je rodzinie czy znajomym planującym urlop w tej samej miejscowości. Zadbajmy więc o jego wygodę – po pierwsze o wygodę płatności w naszym sklepie, restauracji czy strefie z atrakcjami dla dzieci. Terminal dający możliwość płatności kartą czy telefonem powinien obecnie stanowić podstawowe wyposażenie nawet najmniejszego stoiska. To naturalna odpowiedź na obecny trend płatności bezgotówkowych – noszenie ze sobą dużej ilości pieniędzy stało się po prostu zbyt ryzykowne w porównaniu np. z kartą płatniczą, którą w momencie zgubienia lub kradzieży możemy zastrzec w przysłowiowe 5 minut. Ponadto podczas luźnej, wakacyjnej atmosfery część zakupów dokonywana jest impulsywnie, pod wypływem chwili – a brak terminala płatniczego może skutecznie uniemożliwić spełnianie urlopowych zachcianek, co dla naszego biznesu będzie skutkowało utratą części potencjalnych zysków.

Skoro Polacy planują w te wakacje wypoczywać przez prawie dwa tygodnie, warto również przekonać ich do naszej oferty na tyle, aby zrezygnowali z poszukiwania alternatyw i stali się stałymi klientami, bowiem nawet największa reklama restauracji nie przekona równie mocno, co kolejka oczekujących na stolik. Jak tego dokonać? Wystarczy wprowadzenie prostych programów lojalnościowych – np. przy trzeciej wizycie w restauracji kawa w prezencie, przy piątych zakupach w piekarni ciasto gratis. Będzie to stanowiło nie tylko gest podziękowania dla stałych klientów, ale również motywację do dalszego korzystania z naszych usług. Przyczyni się ponadto do promowania naszej działalności wśród członków rodziny czy przyjaciół.

Natomiast obok zwiększania przychodów w okresie letnim, powinniśmy zadbać również o zabezpieczenie naszego biznesu na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Niepozostawianie towaru na stoisku bez nadzoru czy zamontowanie kamer i alarmu w sklepie to proste kroki, które możemy podjąć, by lepiej chronić naszą działalność. – Warto również jeszcze przed sezonem sprawdzić, czy ubezpieczenie działalności, które posiadamy, chroni środki obrotowe, ale również sprzęt elektroniczny jak kasy czy komputery nie tylko na wypadek kradzieży, ale również dewastacji czy zdarzeń losowych typu pożar, czy zalanie. Nieodzownym elementem takiej plisy powinna być również klauzula odpowiedzialności cywilnej na wypadek wyrządzenia szkody klientom – np. zatrucia w restauracji czy nawet poślizgnięcia na mokrej podłodze. Jak również klauzula od utraty dochodów na skutek przestoju w działalności – co jest szczególnie istotne dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą – mówi Marcin Pabiś – Dyrektor Biura Ubezpieczeń Majątkowych Concordii Ubezpieczenia.

Odpowiednie przygotowanie i zabezpieczenie naszych interesów sprawi, że w pełni wykorzystamy możliwości, jakie dają nam letnie miesiące będące jednym z najbardziej zyskownych okresów w ciągu roku.

[1] https://marketingprzykawie.pl/espresso/plany-wakacyjne-polakow-2018-r-wedlug-ipsosu/

16 czerwca w Trąbkach Wielkich odbędzie się czwarty w tym sezonie Vienna Life Lang Team Maraton Rowerowy. Nadmorska gmina po raz pierwszy znalazła się na mapie imprez organizowanych przez Czesława Langa. W sobotę oprócz maratonu odbędzie się także dodatkowy wyścig o Puchar Ministra Sportu i Turystyki.

Uczestnicy Vienna Life Lang Team Maratonów Rowerowych mają za sobą już trzy wyścigi – w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Najbliższa edycja będzie wyjątkowa, bo po raz pierwszy odbędzie się w Gminie Trąbki Wielkie. Teren Gminy rozciąga się na południe w odległości kilkunastu kilometrów od Gdańska. Pofalowana równina, bogata w doliny, wąwozy i zalesione wzgórza są doskonałym terenem do rozegrania maratonu MTB. „Bardzo się cieszę, że na mapie maratonów pojawi się nowe miejsce. Do tego naprawdę wyjątkowo piękne. Chcemy położyć szczególny nacisk na aktywizację młodzieży oraz promocję regionu i zdrowego trybu życia. Jestem przekonany, ze wspólnie z lokalnymi władzami i organizacjami stworzymy niezwykłą imprezę” – mówi Czesław Lang, Dyrektor Generalny Lang Team. „Mam nadzieję, że uczestnicy oraz ich rodziny i przyjaciele będą się u nas czuli, jak w domu. Chcemy pokazać wyjątkowe miejsca w naszej gminie, a całe wydarzenie połączyć z obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości przez nasz kraj” – dodaje Błażej Konkol, Wójt Gminy Trąbki Wielkie.

Tradycyjnie uczestnicy Vienna Life Lang Team Maratonów Rowerowych będą mieli do wyboru trzy dystanse – Mini, Medio i Grand Fondo. Wyścig będzie rozgrywany na 27-kilometrowych rundach, kolarze startujący na dystansie Grand Fondo będą mieli do pokonania 88 kilometrów. Trasa maratonu w Trąbkach Wielkich jest zróżnicowana i interwałowa, z dużą liczbą podjazdów. A wszyscy, którzy jeszcze nie czują się na siłach, aby pokonać trasę maratonu, mogą wziąć udział w 10-kilometrowej Paradzie Rodzinnej – rekreacyjnym przejeździe, który jest przeznaczony przede wszystkim dla dzieci i rodziców.

Młodzi kolarze będą mogli także wystartować w dodatkowym wyścigu o Puchar Ministra Sportu i Turystyki. To cykl imprez dla dzieci i młodzieży rozgrywany pod hasłem „Szukamy kolarskich talentów”. Udział w wyścigu jest darmowy, a wystartować mogą dzieci i młodzież z roczników 2003-2008. Dodatkowy wyścig w Trąbkach Wielkich nie będzie uwzględniany w klasyfikacji generalnej Pucharu.

Sobota w Trąbkach Wielkich szykuje się więc niezwykle interesująco. Każdy kto ma rower i kask może przyjść i wziąć udział w maratonie. Zapisy ciągle trwają na https://www.rejestracja.langteam.com.pl/, rejestrować się można także w Biurze Zawodów dzień przed i w dniu wyścigu. Zapraszamy także do kibicowania i odwiedzenia miasteczka wyścigu – nawet jeśli nie jeździcie na rowerze, w specjalnej strefie Vienna Life znajdziecie mnóstwo atrakcji dla każdego.

Zapraszamy w czwartek, 14 czerwca o godz. 19.00 na pokaz slajdów: Wyspy Japońskie – od tropików Okinawy po Fujiautorstwa Anny i Marcina Szymczaków . Pokaz odbędzie się w ramach cyklicznych spotkań „Slajdy In Mundo w Lunie”.

Japonia to cztery tysiące wysp rozrzuconych pomiędzy Pacyfikiem a wschodnim wybrzeżem Azji. Pierwsze skojarzenie to tętniące życiem metropolie, takie jak Tokio, Jokohama czy Osaka, superszybkie pociągi i zaawansowana technika. Ale dzisiejsza Japonia to także kryte strzechą chaty, pradawne świątynie, senne przedmieścia i ubrane w kimona gejsze. Spędziliśmy w nim wiele tygodni, schodząc z utartych szlaków. Dlatego pokaz ten przedstawia Kraj Kwitnącej Wiśni z perspektywy niedostępnej dla przeciętnego turysty. Niezwykłe bogactwo japońskiej przyrody – malownicze rafy koralowe, nieprzebyte ostępy lasów monsunowych, dziewicze szczyty górskie, a wszystko to przeplatające się z magnetyzująca kulturą tego kraju…

Anna i Marcin Szymczakowie - ich przygoda podróżnicza zaczęła się już w czasach studenckich, kiedy zorganizowali wspólnie kilka trekkingowych wypraw w Andy, Ałtaj, Tien Szan, góry Elburs czy Alpy Japońskie, Himalaje i Pamir. Wtedy też zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Dotarli na „Dach Świata” i pod świętą górę Kailasz dość nietypowo, z Kaszgaru. Smakowali zieloną herbatę pod Fuji, a także przemierzali amazońską dżunglę. Gdy dziesięć lat temu urodziła im się córka Iga, zaczęli podróżować we trójkę. Razem zwiedzili świat od Nowej Zelandii przez Japonię, Chiny, Oman, Armenię, Gruzję, Europę po Maroko. Od dwóch lat podróżują już we czwórkę – z synkiem Jasiem – i zdążyli już odwiedzić Sardynię, Iran, Gruzję, Emiraty Arabskie i Namibię. Na wyjazdach dużo fotografują co znalazło swój wyraz w trzech wydanych albumach po Japonii, Boliwii i Tybecie. Od kilku lat są organizatorami profesjonalnych pokazów slajdów w warszawskim kinie Luna – InMundo.

 

Najlepsze miejsca na długi weekend na przełomie maja i czerwca

Na przełomie maja i czerwca czeka na nas kolejny długi weekend – Boże Ciało w tym roku wypada 31 maja. Jeden dzień wolnego pozwoli na cztery dni wypoczynku.

Czytaj Więcej >>

Najlepsze pomysły na wyjazd rodzinny z okazji Dnia Dziecka

Wkrótce Międzynarodowy Dzień Dziecka. Wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób spędzić ten szczególny dzień ze swoimi pociechami, aby przyniósł jak najwięcej radości i pozostawił przyjemne wspomnienia. Możliwości na uczczenie tego święta jest naprawdę wiele. 

Czytaj Więcej >>

Najciekawsze pomysły na Majówkę

Już w marcu zaczynamy zastanawiać się, jak, a przede wszystkim, gdzie spędzimy Majówkę. W tym roku 1 maja wypada we wtorek, dodając do tego dwa weekendy plus 3 dni urlopu – szykuje się aż niemal 10 dni wypoczynku!  Czytaj więcej >

Najlepsze wiosenne wyjazdy typu city break

City break to alternatywna opcja dla tych wszystkich, którzy nie mają czasu wybrać się na dłuższy wypoczynek. Obejmuje ona wyjazdy weekendowe do najciekawszych miejsc w Europie. Krótkoterminowa wycieczka pozwala na wypoczynek oraz zapoznanie się z kulturą i kuchnią danego regionu.  Czytaj więcej >

Artykuły wybrane losowo

Rumunia – w królestwie Karpat

JAKUB WOLSKI

 

<< Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia podróż do kraju Drakuli budziła ogólne zdziwienie. Działo się tak dlatego, że strony te nie należały do najbezpieczniejszych i cieszyły się złą sławą. Dziś coraz więcej turystów z całego świata patrzy na Rumunię z zainteresowaniem, a nawet nieskrywaną fascynacją. Potężne Karpaty i owiana aurą tajemniczości historyczna Transylwania mają w sobie coś, czemu trudno się oprzeć… >>

Początki samodzielnego państwa rumuńskiego przypadają dopiero na XIX w. Wcześniej jego tereny trafiały pod panowanie Rzymian, Węgrów, Austriaków, Turków czy Rosjan. Współcześnie najwięcej przedstawicieli w tym kraju liczy sobie mniejszość węgierska. Stanowi ona aż 6,5 proc. mieszkańców 19-milionowej Rumunii. Wiele miast położonych przy granicy z Węgrami czy szczycących się długą historią posiada dwie wersje językowe: rumuńską i węgierską. Tu kończy swój bieg druga najdłuższa rzeka Europy – Dunaj, która u wybrzeży Morza Czarnego tworzy szeroką i widowiskową deltę.

Więcej…

Sycylia – mit i rzeczywistość

 taormina DSC9981 ORIZZ

Pozostałości teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie niedaleko wulkanu Etna

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

DOMINIKA FRIEDRICH

www.sycyliabocznymidrogami.pl

 

 Trójkątna w swoim kształcie Sycylia jest ziemią słońca i ognia Etny zwanej Mongibello. Niegdyś stanowiła centrum antycznego świata, dlatego też wiele mitów opowiada właśnie o niej. To największa wyspa Morza Śródziemnego. Swojemu strategicznemu położeniu zawdzięczała nie tylko rozkwit, lecz także zainteresowanie najeźdźców. Nie bez znaczenia były zarówno jej urodzajne gleby, jak i wspaniały śródziemnomorski klimat. Kiedyś nazywano ją nawet spichlerzem Włoch, którym zresztą pozostaje do dziś.

 

Na Sycylii od stuleci krzyżowały się wpływy rozmaitych kultur. Pozostawiły one na niej liczne ślady, obecnie bezcenne dzieła sztuki. Współcześni Sycylijczycy wydają się być odrębnym narodem, a ich wyspa – niemal autonomicznym krajem. Łatwo dostrzec, że pod względem społecznym i kulturowym różni się ona od kontynentalnych Włoch. Wszystko jest tutaj jakby doprowadzone do przesady: słońce świeci jaskrawiej, niebo i morze mają wyjątkowo intensywną barwę, owoce są niesamowicie słodkie. To ziemia kontrastów, luksusu i biedy, jedyna w swoim rodzaju, meravigliosa, czyli wspaniała.

 

Sycylia moim zdaniem zdecydowanie bardziej przypomina Afrykę niż Europę. Od kontynentalnych Włoch dzieli ją co prawda tylko wąska Cieśnina Mesyńska, ale południowo-zachodni kraniec wyspy leży zaledwie ok. 230 km od Tunisu. Mamy więc tutaj okazję pooddychać afrykańskim powietrzem w europejskim kraju.

 

OJCZYZNA SYCYLIJCZYKÓW

 

Można pojechać na Sycylię i zobaczyć jedynie słońce, morze i błękitne niebo niczym ze zdjęć w turystycznych folderach. W końcu wyspa ma 1152 km wybrzeża! Jednak już sama wyprawa w głąb lądu stanowi podróż do innej krainy. W miarę zbliżania się do takich miast jak Enna czy Caltanissetta, położonych w centrum Sycylii, można zauważyć, jak wszystko się zmienia: światło, otaczający krajobraz, twarze ludzi i ich charaktery. Po drodze z Katanii do Palermo z wesołej, świątecznej i rozświetlonej nadmorskiej okolicy trafia się do ciemnego, gorzkiego i melancholijnego regionu.

 

Wbrew pozorom tę włoską wyspę warto odwiedzić nie tylko latem. Nie wszyscy wiedzą, że miasta w środku lądu, np. wspomniana Enna, lub te wzniesione na skałach, jak leżące na północno-zachodnim krańcu Erice, są otulone mgłą niczym miejscowości w Lombardii. W jednym z miasteczek na zboczach Etny można z kolei zjeść tradycyjne ciasteczka narciarza (biscotti dello sciatore), bo już w latach 20. XX w. Sycylijczycy uprawiali narciarstwo na stokach tutejszego wulkanu. Jedno jest jednak pewne – na Sycylii podróżnik musi uzbroić się w cierpliwość, niezbędną podczas szukania nieznanych miejsc i odkrywania fascynujących tajemnic. Ta wytrwałość zostanie z pewnością nagrodzona, ale należy uważać, bo wyspa potrafi uzależnić i sprawić, że ciągle chce się na nią wracać.

 

Sycylijska kuchnia jest niezmiernie różnorodna i smakowita. Odzwierciedla historię regionu – mieszają się w niej wpływy włoskie, greckie, arabskie, francuskie i hiszpańskie. Burzliwa przeszłość wyspy ukształtowała też charakter Sycylijczyków. Są oni z natury nieufni, co zapewne stanowi efekt ciągłych najazdów, ale jednocześnie ciekawi świata, na przestrzeni stuleci zetknęli się w końcu z wieloma kulturami. Mają także niesamowite poczucie humoru i cieszą się każdą chwilą, bo przecież jutro może nie nadejść. Nie żyją, żeby pracować, lecz pracują, aby żyć. Sycylijczyk potrafi być prawdziwym przyjacielem, który nigdy nie zostawi nas w potrzebie. Jednak w kłótni bywa tak samo żywiołowy i gwałtowny jak w okazywaniu radości. Poza tym mieszkańcy Sycylii są bardzo rodzinni i darzą ogromnym szacunkiem starszych. Na wspólne wyjazdy wakacyjne często wybierają się razem nawet czteropokoleniowe rodziny.

 

Może ze względu na południowy, niemal afrykański klimat Sycylijczycy mają czas na wszystko, nie skąpią go więc na życzliwy uśmiech, dobre słowo czy kawę z przyjacielem. Jeżeli zapytamy ich o drogę po angielsku, będą prawdopodobnie zakłopotani (najczęściej nie znają tego języka), ale sami zaprowadzą nas na miejsce. To ludzie z sercem na dłoni, nawet jeśli się zdenerwują, po chwili znów wraca im humor. Sycylijczycy są prawdziwym skarbem tej wyspy.

 

POD OKIEM MAFIOSÓW

 

Niestety, Sycylia osobom, które niewiele wiedzą na jej temat, najczęściej kojarzy się z mafią. Ta jednak jest nie tylko organizacją przestępczą o początkach sięgających dalekiej przeszłości. Stanowi również zjawisko społeczne, tradycję, sposób na życie i codzienność mieszkańców wyspy. Stworzyła własny kodeks obowiązujący jej członków i określający zasady postępowania. Mafia ma różne oblicza i jej pobieżna charakterystyka zajęłaby setki stron. Zainteresowanym tematem polecam książkę, która do tej pory nie ukazała się w języku włoskim, ale została wydana po polsku – Sycylijski mrok australijskiego autora Petera Robba. Ta publikacja z pewnością pomoże zrozumieć nieco lepiej rzeczywistość Sycylijczyków.

 

Nawet Benicie Mussoliniemu nie udało się ostatecznie zniszczyć tutejszej mafii. Być może stało się tak dlatego, że jest ona integralną częścią sycylijskiego świata. W 1992 r. przegrali z nią sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino (obaj zginęli w zamachach bombowych). Jak dotąd nikt nie rozwiązał problemu mafii na Sycylii definitywnie.

 

Za najlepszy kinowy obraz nakręcony na ten temat uchodzi film, w którym – podobnie jak w książce stanowiącej dla reżysera główną inspirację – słowo „mafia” nie pojawia się ani razu! Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli powstał na podstawie powieści Maria Puzo o tym samym tytule. Do dziś uważany jest za wzór dla wszystkich twórców, którzy mierzą się z przeniesieniem na ekran mafijnego świata.

 

Sycylia była w przeszłości łakomym kąskiem dla zdobywców szukających nowych ziem. Po śmierci w grudniu 1250 r. cesarza Fryderyka II Hohenstaufa na ludność sycylijską nałożono powinności feudalne, a tych, którzy nie chcieli podporządkować się narzuconym nakazom, surowo karano. Ta sytuacja doprowadziła do buntu Sycylijczyków – powstała grupa mająca pomagać uciśnionym. Według innej teorii taka organizacja zawiązała się, gdy wyspę okupowali Hiszpanie. Mafia zawsze działała w kręgu wielkiej polityki i w tle ważnych wydarzeń. Tzw. Bractwo wspierało Giuseppe Garibaldiego, a w czasie II wojny światowej operacja aliantów pod kryptonimem „Husky” (9 lipca – 17 sierpnia 1943 r.) była poprzedzona zawarciem układu z sycylijskimi bossami.

 

Z mitologicznej otoczki odziera mafię jej codzienna działalność przestępcza. Wymuszenia, nielegalne budownictwo, produkcja narkotyków i handel nimi, prostytucja – to tylko nieliczne przykłady. Mafia stara się legalizować swoje interesy. Wychodzi z założenia, że jeśli pieniądze można włożyć w legalny biznes, należy to po prostu zrobić. Przedsiębiorstwa mafijne zarabiają dziś na wywozie śmieci, budowaniu nieruchomości, rolnictwie, gastronomii i innych usługach. We Włoszech ok. 30 proc. firm odpowiadających za odbiór odpadów znajduje się w rękach mafii lub jest z nią powiązanych. Prasa podaje, że roczne dochody rodzin są szacowane na mniej więcej 120–140 mld euro.

 

 IMG 1930

Polpo bollito – gotowana ośmiornica

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

FESTIWAL ZMYSŁÓW

 

Na Sycylii widok ludzi jedzących na ulicy w trakcie spacerowania, robienia zakupów na targu, jazdy na skuterze czy prowadzenia samochodu należy do codzienności. Ludzie zatrzymują się przed ulicznym straganem, biorą coś do ręki i jadą dalej. Tutaj je się o każdej porze dnia, a używa się do tego palców. Sprzedaje się głównie małe przekąski (gotowane, smażone bądź pieczone na ruszcie), przygotowywane na stoiskach na świeżym powietrzu. To rodzaj miejscowego fast foodu, którego historia na wyspie sięga ponad 2 tys. lat wstecz. Cucina di strada („kuchnia uliczna”) i buffittieri (bufety) są integralną częścią sycylijskiej sztuki kulinarnej. Od wieków oferowane na ulicach specjały oddawały porządek pór roku, dni tygodnia i godzin.

 

Sycylijczycy od zawsze uważali jedzenie nie tylko za sposób na zaspokojenie głodu, ale również za prawdziwą przyjemność. Na Sycylii ludzie się nie pożywiają, oni delektują się, biesiadują i pełnymi garściami czerpią z tego satysfakcję i radość, czyniąc w ten sposób zadość potrzebom duchowym. Poza tym kuchnia jest także nieodłącznym elementem tutejszej kultury.

 

Na całym świecie panuje obecnie moda na tzw. finger food. Na nowo odkrywamy przyjemność, jaka płynie z jedzenia palcami, gdy uaktywnia się nie tylko wzrok, smak i węch, ale też zmysł dotyku. Właśnie przez dotykanie poznajemy najpierw konsystencję i temperaturę tego, co akurat spożywamy, zanim włożymy to do ust. Opuszki palców są bardzo wrażliwe, co potęguje doznania. Sycylijczycy jedzą rękami bez skrępowania, aż do oblizywania palców. Zupełnie nie wstydzą się tej przyjemności. Istnieje nawet takie włoskie powiedzenie buono da leccarsi le dita (dosłownie „dobre aż do oblizania palców”). Do dziś zresztą duża część ludzkości je palcami, bez użycia sztućców (to popularny sposób m.in. w kręgu krajów arabskich, Etiopii czy Azji Południowej).

 

W starożytnych Syrakuzach, Selinuncie, Morgantinie czy innych miastach jedzono na ulicy. Osoby spacerujące pomiędzy stoiskami wchłaniały zapachy przygotowywanych potraw, karmiły oczy ich widokiem, a w końcu rozkoszowały się smakiem. Ten uniwersalny zwyczaj, którego nie zmieniły zawirowania historii, łączy nas dzisiaj z dawnymi czasami.

 

 Palermo - Ph Valerio Casari

W Palermo sprzedaje się różnego rodzaju przekąski wprost na ulicy

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

 

W TEATRZE SMAKÓW

 

Uliczną kuchnię można znaleźć na targowiskach miejskich, w zaułkach starych uliczek nadmorskich, rybackich miejscowości, w Katanii, Syrakuzach, Agrygencie (Agrigento), ale przede wszystkim w Palermo. To ostatnie miasto wypełnia różnokolorowy tłum, egzotyczne bary, sklepy z arabskimi artykułami na wystawach. Wokół słychać różne języki, jakby w jednym miejscu zgromadzili się budowniczowie wieży Babel, wszędzie unoszą się rozmaite zapachy. Palermo jest stolicą Sycylii i sycylijskiego street foodu. To miasto pełne życia i ruchu, żyjące szybko, niezmiernie kolorowe, agresywne, hałaśliwe, głośne i ekscytujące.

 

Palermitańska plaża Mondello, leżąca w dzielnicy o tej samej nazwie, uchodzi za popularne wśród mieszkańców miejsce wieczornych spacerów latem i niedzielnych obiadów na świeżym powietrzu na wiosnę. Można tutaj znaleźć również stoiska z ulicznym jedzeniem, jakże odmiennym od tego w centrum Palermo. Na cibo da strada, czyli „żywność z ulicy”, składają się potrawy, których najczęściej nie przygotowuje się w domu. Są zbyt pracochłonne i nie warto przyrządzać porcji tylko dla kilku osób. W Mondello kupimy polpo bollito – gorącą, gotowaną ośmiornicę, ricci di mare – jeżowce, otwierane na oczach klienta (niewiele jest w nich do zjedzenia, to przede wszystkim zapach wiatru i morskiego powietrza), frutti di mare crudi – świeże owoce morza na surowo, np. fasolari (małże wenus brunatne), tartufi di mare, cannolicchi (małże brzytwy), vongole (małże wenus) czy cozze (omułki śródziemnomorskie),ostrygi, padelle i telline (urąbki). Tych wszystkich przysmaków zawsze później brakuje turystom po powrocie z Sycylii do Polski.

 

W centrum Palermo nie wolno odmówić sobie przyjemności, jaką daje spacer, degustacja i zaopatrzenie się w różne specjały na historycznym targowisku Vucciria. To największy tutejszy bazar, oszałamiający kolorami, ilością towarów i chaotyczną, hałaśliwą atmosferą, przypominający nieco suk w arabskim mieście. Po wejściu na targ można poczuć się tak, jak ktoś, kto w teatrze wyszedł nagle zza kulis na scenę podczas trwającego przedstawienia i stał się jednym z aktorów biorących udział w spektaklu. Rozwinięte czerwone markizy zasłaniające oślepiające słońce przywodzą na myśl namiot cyrkowy. Spod płóciennych dachów wyglądają artyści – miejscowi sprzedawcy, z których każdy stara się przyciągnąć uwagę przechodzących osób, szczególnie obcokrajowców, wyróżniających się ubraniem i sposobem poruszania się. Główną rolę odgrywa tu miecznik (pesce spada) ze straganu rybnego. Jest ogromny, ma długi, błyszczący miecz, srebrzystą skórę i ogon wygięty w łuk. Słońce świecące przez markizy zabarwia go na czerwono. Obok ciągną się w nieskończoność rzędy fioletowych i czarnych bakłażanów oraz zielonych cukinii, również tych z rodzaju serpente di Sicilia („sycylijskiego węża”), wraz z ich kruchymi liśćmi – tenerumi. Dalej leżą pachnące pomidory odmian San Marzano, piccadilly, datterino czy Pacchino. Znajdziemy też stoiska z różnorakimi sałatami i warzywami liściastymi(sałatą rzymską,lodową i canasta,rukolą, endywią,cykorią,burakami liściowymi).W powietrzu unosi się oszałamiający zapach świeżej bazylii i mięty. Wzrok z daleka przyciągają ogromne cebule – cipolle di Chiarantana, i czerwony czosnek – aglio rosso di Nubbia.

 

Na targowisku nie brakuje także barwnych owoców. Piętrzą się egzotyczne, piegowate opuncje, słoneczne melony kasaba (casaba) i chlebowe (meloni di pane), zielone arbuzy (tzw. meloni d’acqua – melony wodne, inaczej angurie), rumiane brzoskwinie z Leonforte (pesche di Leonforte) owinięte w oddzielne bibułki niczym balowe sukienki, spłaszczone brzoskwinie tabacchiere (Saturn) i okrągłe, żółte percocche, nektarynki, morele, różnokolorowe winogrona i figi, delikatne, słodkie, rozłożone na liściach figowych. Wśród tego wszystkiego stoją worki pełne ciecierzycy, soczewicy, fasoli, grochu, migdałów, sezamu, rodzynek, orzechów i zielonego złota Etny, czyli pistacji. Znajdziemy również suszone pomidory, kapary – kwiaty do jedzenia, potocznie zwane sycylijskimi orchideami, finocchietto selvatico – dziki koper włoski, a także otwarte wielkie puszki z solonymi sardynkami, suszoną ikrę tuńczyka – bottargę, kadzie pełne oliwek: czarnych, fioletowych lub zielonych.

 

NIEBO W GĘBIE

 

Vucciria to nie tylko żołądek, ale i tętniące serce Palermo, niesamowite królestwo sycylijskiego jedzenia ulicznego. Jeżeli ktoś chce spróbować właśnie takich specjałów, powinien udać się na gwarny palermitański targ. W ponad 670-tysięcznej stolicy Sycylii, w odróżnieniu od innych regionów wyspy, szczególnie nieturystycznych zakątków we wnętrzu lądu, można zjeść o każdej godzinie bez wchodzenia do restauracji czy trattorii. To bardzo charakterystyczne dla Palermo, którego ulice, szczególnie w centrum, pełnią ciągle jeszcze funkcję społeczną, są miejscem spotkań dla wielu Sycylijczyków i stanowią naturalne przedłużenie małego, ciasnego mieszkania. Turystom nie chcącym tracić cennego czasu przeznaczonego na zwiedzanie polecam te posiłki w locie (pranzetti volanti), sprzedawane w kioskach i ulicznych smażalniach.

 

W stolicy wyspy można kupić jedzenie do ręki (cibo nelle mani) w doskonałym wydaniu. Warto spróbować pane con panelle – kanapkiz tradycyjnymi placuszkami z mąki z ciecierzycy, smażonymi na bieżąco w głębokim oleju i roznoszącymi wokół zapach typowy dla orientalnych targowisk. To tania i skromna przekąska, lecz otacza ją niewidzialny, jedynie wyczuwalny innymi zmysłami przepych. Poza tym na zainteresowanie zasługują z pewnością cazzilli (crocchè di patate) – krokiety z ziemniaków, i melanzane a quaglia – bakłażany rozkrojone w formie kwiatu. Klasyczną propozycją na drugie śniadanie jest sfincione, czyliciasto przypominające pizzę, posmarowane solonymi sardynkami, sosem pomidorowym, posypane cebulą i startym serem caciocavallo oraz polane odrobiną oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia. Nie wolno zapomnieć też o arancini. Ten specjał przypomina o setkach lat sycylijskich tradycji kulinarnych. Pachnący szafranem ryż z dodatkiem zielonego groszku otula serce z mięsnego sosu ragoût z mozzarellą (arancini con ragù). Żeby wygodniej było przewozić arancini i jeść je na ulicy, nadano im okrągły kształt, ze względu na który przypominają po usmażeniu małą pomarańczę (arancia). Obecnie te pyszne złote kulki spotyka się w najróżniejszych wersjach.

 

Od godziny 16.00 uliczne bufety w Palermo stają się jeszcze atrakcyjniejsze. Można wręcz dostać zawrotu głowy od rodzajów przekąsek do wyboru. Na stoiskach serwuje się także wino. Warto wrzucić coś na ząb przed kolacją, którą na wyspie je się nie wcześniej niż o 21.00. Każdego popołudnia w zaułkach i na peryferiach miasta unoszą się do nieba kolumny gryzącego dymu, przypominającego ten z dawnych ołtarzy greckich świątyń. Na wschodzie Sycylii na prymitywnych rusztach piecze się mięso końskie (carne equina), kiełbasy, makrele lub sardynki. W Palermo za gwiazdę popołudniowych ulicznych straganów uchodzą wnętrzności jagnięce bądź kozie, nadziane na szpadkę jak szaszłyk i pieczone na grillu zwane stigghiola.

 

Tradycyjną przekąską w stolicy wyspy o każdej porze dnia i roku jest panino con la milza (pani câ meusa) – bułka z cielęcą śledzioną. W zimowe popołudnia na ulicach podaje się i inne ciepłe dania. Należy do nich np. caldume, czyli gorący talerz (po sycylijsku quarume). W jego skład wchodzą podroby i gotowane flaki wołowe. Na tych samych stoiskach w lecie oferuje się serwowane na zimno wieprzowe kopyta (odpowiednik naszych zimnych nóżek), wołowe policzki i ozory, flaki i inne specjały ugotowane i spryskane sokiem wyciśniętym z cytryny.

 

Warto jeszcze wspomnieć o kilku sycylijskich osobliwościach. Frittola to chrząstki, kawałki tłuszczu i resztki mięsa podsmażone na smalcu z dodatkiem szafranu, liści laurowych, soli i czarnego pieprzu. Pod nazwą babbaluci (vavaluci) kryją się małe, białe ślimaki z gatunku Helix pisana (Theba pisana). Koniecznie trzeba spróbować wspomnianej już miejscowej odmiany cukinii zwanej serpente di Sicilia („sycylijski wąż”). Ugotowana i podana na zimno z odrobiną soli idealnie sprawdza się jako lekkie danie w lecie, szczególnie kiedy wieje suchy i gorący sirocco. W okresie letnim nie brakuje też pysznych zmrożonych kawałków arbuza. Od początku jesieni aż do zimy sprzedaje się obrane na miejscu opuncje.

 

O Sycylii mogłabym pisać bez końca, ale wiem, że nie da się w ten sposób oddać charakterystycznych dla niej kolorów, zapachów i smaków. Tak naprawdę zrozumie mnie tylko ten, kto sam wybierze się na tę pasjonującą włoską wyspę. Na szczęście każdy moment jest dobry na taką podróż. Sycylia zachwyca o każdej porze roku, a wyprawa na nią nie wymaga żadnych wielkich przygotowań. Wystarczy jedynie zabrać ze sobą apetyt i – oczywiście – dobry humor. Wówczas z pewnością zakochamy się w tej Perle Morza Śródziemnego lub Wyspie Słońca, jak słusznie przyjęło się o niej mówić.

 

 Venditore di olive Mercato del Capo a Palermo - Ph Valerio Casari

Stoisko z rozmaitymi rodzajami oliwek na Mercato del Capo w Palermo

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO/VALERIO CASARI

W Nowej Zelandii – krainie Władcy Pierścieni i Hobbita

KAROLINA SYPNIEWSKA
www.karolinasypniewska.pl

<< Maorysi, rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii, zwą ją Aotearoą, czyli Krainą Długiego Białego Obłoku. Zachwyca ona wspaniałymi krajobrazami i unikatową kulturą ludzi Kiwi, kochających wypoczynek na świeżym powietrzu. Choć Europejczykom niełatwo się do niej dostać, coraz chętniej wyprawiają się w te strony i zawsze wracają z bagażem cudownych wspomnień. >>

Więcej…